Dodaj do ulubionych

Rekomendacja S, czyli koniec ery kredytów walut...

30.07.10, 04:58
Uważam działania KNF-u za prawidłowe, gdyż wg.mojej oceny banki
ostatnio za bardzo się "skundliły" w pogoni za zyskiem.
Obserwuj wątek
    • Gość: Misiek a kiedy ludzie w PL .. IP: 213.71.28.* 30.07.10, 10:45
      zaczna myslec ..wszystko ma za nich Państwo zalatwiac ..kiedy sbylo
      normalnei a teraz pdpisujesz ze jestes dorosly i zdajesz sobei
      sprawe ze waluty moga zdrozec ..to był za mały kretynizm aby ludzi
      dorosłych traktowac jak dzieciaki to teraz jeszce najlepiej
      zablokowac inne banki tak bay wszyscy mieli po rowno i wtedy klienci
      beda musieli isc do innego banku :( ...a nikt nie pomyslal ze tamci
      maja tyle kleintwo bo sa lepsi ..ale w PL 3a wszystko
      regulowac ..chory kraj
      • kretynofil A co Cie w tym dziwi? 30.07.10, 11:28
        Kretyn ze wsi przyjezdza do miasta, dostaje pierwsza prace, po pol
        roku umowe na czas nieokreslony i nastepnego dnia leci do banku zeby
        wziac kredyt na 130% wartosci nieruchomosci ktorego splata (samego
        kredytu) pochlonie 50% jego zarobkow brutto - i to tylko przy
        zalozeniu ze kurs franka czy euro nie wzrosnie a stopy pozostana
        przez 30 lat na najnizszym historycznym poziomie.

        Kretyn nie zdaje sobie sprawy ze oprocz raty mieszkanie trzeba
        ubezpieczyc, pokryc koszty administracji, przez kilka lat doplacac
        ubezpieczenie niskiego wkladu wlasnego, ze trzeba bedzie robic
        remonty (tak jako wspolnota, jak i we wlasnym mieszkaniu).

        Kretyn nie zdaje sobie sprawy ze jak rok w rok przez trzy lata mial
        podwyzki po 10% to nie bedzie mial takich przez nastepnych 30.

        Kretyn tylko wie, bo baba w maglu mu powiedziala:
        - na nieruchomosciach sie nie traci (jak widac :P),
        - rata odsetkowa to inwestycja (rzecz jasna :P),
        - brakuje poltora milijona mieszkan w PL (tylko zapomniala dodac ze
        socjalnych),
        - kredyty splaca sie w osiem lat (tylko ze to wynika z danych
        kredytow udzielanych na 5-10 lat w PL, na zachodzie ten wspolczynnik
        jest wywolany REFINANSOWANIEM a nie SPLATA kredytu).

        Banki w ktorych podobni kretyni pracuja rozdaja kredyty na lewo i
        prawo - a potem jest placz bo kurs franka rosnie, stopy rosna, raty
        rosna a zarobki realnie spadaja (bo podwyzki nie rekompensuja nawet
        inflacji) - i jelonek przestaje placic.

        Banki oczywiscie sie wypinaja, nie chca wziac na siebie
        odpowiedzialnosci za zbyt lekkomyslnie udzielone kredyty - to musi
        ich ratowac przed upadkiem panstwo.

        To dziwisz sie ze panstwo, skoro musi pokrywac koszta glupoty swoich
        obywateli, postanawia ograniczyc ich prawo do popelniania glupstw?

        Gdyby mozna bylo bankowi zostawic mieszkanie i zapomniec o kredycie
        hipotecznym i banki nie moglyby byc dofinansowane z budzetu - to taki
        przepis nie mialby sensu. Rzecz w tym ze ani na jedno ani na drugie
        banki sie nie zgodza - wiec trzeba ich chciwosc stopowac.

        W przeciwnym razie bedzie jak zawsze - zyski zostaja w kieszeni
        bankiera a straty sa przerzucane na obywatela...
        • ona_kontrowersyjna I Twoim zdaniem ta rekomendacja rozwiąże problemy 30.07.10, 11:36
          o których piszesz? Gratuluję krótkowzroczności w takim razie.
          • kretynofil Oczywiscie ze tak... 30.07.10, 11:50
            Wiesz, nieruchomosci w PL sa naprawde grubo przeszacowane. Ceny
            pozbawione paliwa w postaci armii jeleni z dwapincetbrutto i
            zdolnoscia na pol milijona beda spadaly szybciej niz teraz.

            I problem zniknie - bo banki znowu zaczna udzielac kredyty w
            walutach, ale na znacznie tansze mieszkania.

            Wiec tak, uwazam ze to rozwiaze ten problem.

            Zreszta - wyobraz sobie ze mozesz oddac bankowi klucze i nic nie
            jestes winna a bank nie moze byc dofinansowany z budzetu. Co Twoim
            zdaniem zrobilyby banki?

            W pierwszej kolejnosci przestalyby udzielac ryzykownych kredytow - a
            najbardziej ryzykowne sa wlasnie kredyty oparte na spekulacji na
            forexie udzielane ludziom bez oszczednosci do granic ich OBECNYCH
            mozliwosci finansowych.

            Ergo - rekomendacja o ktorej dyskutujemy zmusza banki do zrobienia
            tego co same by zrobily gdyby odpowiadaly za swoje decyzje.

            > Gratuluję krótkowzroczności w takim razie.

            A mozesz wyjasnic na czym ona polega?
            • steamtrain Re: Oczywiscie ze tak... 30.07.10, 11:52
              > A mozesz wyjasnic na czym ona polega?

              Nie pytaj jej. Dla niej kredyt to tylko przyszlomiesieczna rata do
              wplaty.
              • ona_kontrowersyjna tak tak dobrze piszesz ;) 30.07.10, 12:17
                nie każdy jest finansistą i ma prawo patrzeć na rekomendację jako
                zwykły konsument, ale to nie znaczy jest krótkowzorczną
                cyt. "idiotką"...
                • steamtrain Re: tak tak dobrze piszesz ;) 30.07.10, 12:19
                  >nie każdy jest finansistą i ma prawo patrzeć na rekomendację jako
                  zwykły konsument

                  to musisz zalozyc ze chodzi o sprawy ktorych nie zrozumiesz
                  jako "zwykly konsument".
                  • rydzyk_fizyk Przecież to rekomendacja dla banków a nie klientów 30.07.10, 12:59
                    Dlaczego wszyscy chcą wmówić KNF, że chce chronić klientów kiedy uzasadnieniem
                    jest ryzyko banku wiążące się z takimi kredytami.
                    • jimmyjazz Banki będa dawać byle komu kredyty w PLN 30.07.10, 13:54
                      byle tylko zwiększyć pulę na kredyty w walutach.
                      Ewentualnie (a raczej równocześnie) skoro nie będą mogły dawać w
                      walutach to obniżą jeszcze bardziej wymagania na kredyty w PLN bo
                      coś bank musi sprzedawać bo na czymś musi zarabiać.

                      Debilna rekomendacja tylko pogorszy sytuację.
                      • Gość: Chris Re: Banki będa dawać byle komu kredyty w PLN IP: 89.100.61.* 30.07.10, 14:28
                        Ta rekomendacja ma inny zupelnie cel. Nie wiem komu jest potrzebne
                        namolne umacnianie zlotego...Armii importerow azjatyckich smieci?
                        Polskim producentom napewno nie... Zmniejszony popyt na waluty (a do
                        tego prowadzi ograniczenie rynku kredytow walutowych) spowoduje ich
                        oslabienie, a umocni sie zloty(zupelnie bezpodstawnie). Smiesznie to
                        bedzie wygladalo. Kursy walut beda dawaly zafalszowany obraz sily
                        polskiej gospodarki w stosunku do gospodarek Unii(ogolnej), Wlk.
                        Brytanii i USA. Jak dla mnie bomba. Szkoda, ze ten obraz nie
                        przelozy sie na eksport. A chinskie raczki juz sie zacieraja, bo do
                        Polski poplynie jeszcze szersza rzeka wyrobow "Made in Asia".
                        • Gość: sojeek Re: Banki będa dawać byle komu kredyty w PLN IP: 81.95.194.* 30.07.10, 14:51
                          W mojej opini kredyty w walutach to konkurencja dla rządu.
                          My mniej weźmiemy taniego kredytu, więcej może zgarnąć
                          nasz rząd.
                          Tyle w tym temacie.
                          • Gość: bla Re: Banki będa dawać byle komu kredyty w PLN IP: *.solarme.pl 30.07.10, 15:08
                            Myślę że zadziała to trochę inaczej...
                            Wzrost udzielonych kredytów w złotówkach - wzrost rynkowych stóp procentowych
                            (oszczędzający dostaną więcej z lokat).
                            Z kolei przystopowanie akcji kredytowej we frankach spowoduje osłabienie
                            złotówki (piszę o tym w poście poniżej).
                            Dla kredytobiorców będzie to przykre (wyższe raty), dla budżetu też (wyższe
                            koszty obsługi długu), ale dla eksporterom będzie łatwiej (tańszy złoty)
                        • Gość: blabla18 Re: Banki będa dawać byle komu kredyty w PLN IP: *.solarme.pl 30.07.10, 15:03
                          Trafiłeś kulą w płot.
                          Ograniczenie kredytów walutowych przyniesie... osłabienie złotego (ku
                          przerażeniu obecnych kredytobiorców).
                          Jak działa ten mechanizm?
                          Udzielenie kredytu w walucie wiąże się ze sprzedażą franka przez bank na
                          krajowym rynku walutowym i zamianie na złotówki (bo przecież tak naprawdę klient
                          dostaje złotówki a nie franki, to złotówka jest środkiem płatniczym).
                          Spłata kredytu z kolei wiąże się z koniecznością zakupu franków przez bank (lub
                          klienta, jeśli do spłaty kredytu używa się konta walutowego), co sumarycznie
                          powoduje wzrost ceny franka względem złotówki.
                          Tak długo jak udziela się więcej kredytów w walucie niż ich spłaca (pomijamy
                          oczywiście wpływ innych czynników), frank będzie się osłabiać względem złotówki
                          (a złotówka umacniać względem franka). Gdy suma udzielanych kredytów we frankach
                          zacznie być mniejsza niż spłat kredytów walutowych pojawi się presja na
                          umacnianie franka.
                          Jak ktoś nie wierzy, to niech sobie to na spokojnie przeanalizuje.
                          Kredyt to nie perpetum mobile.
                          • Gość: blabla18 Re: Banki będa dawać byle komu kredyty w PLN IP: *.solarme.pl 30.07.10, 15:54
                            Jak to się zwykło mówić "ostatnich gryzą psy"
                      • aegis_of_heart Poniekąd się zgadza. 30.07.10, 19:54
                        Oczywiście lekko przekoloryzowałeś, ale taka rekomendacja byłaby idiotyczna.

                        Najzabawniejsze jest to, że polski regulator - populista (UKNF) ustawia się w
                        jednej rekomendacji zarówno jako "obrońca kredytobiorców" jak i "obrońca
                        depozytariuszy", co potrafi doprowadzić do kuriozalnych zapisów.

                        Co więcej, ten zapis to też populizm czystej wody, bo nijak się ma do realnego
                        zarządzania ryzykiem (chyba że ktoś potrafi uzasadnić wzięty z tyłka sztywny
                        limit 50% dla kredytów walutowych). Banki są _różne_ i mają różne strategie i
                        portfele.

                        Niestety urzędnik "wie lepiej". Jak ktoś tu pisał, u nas wolności niet, waadza
                        jest mądrzejsza.

                        A jeszcze różni ignoranci na tym forum podskakują ucieszeni.

                        O tym, dlaczego kretynofil się myli, można pisać długo i wnikliwie; czasu brak.
                • kretynofil Nie konsument tylko pasozyt... 30.07.10, 12:36
                  Bo Twoja "konsumpcja" polega na tym ze Ty dostaniesz "tanie raty" a
                  koszt tych "tanich rat", kiedy powinie Ci sie noga i nie bedziesz w
                  stanie ich splacic, pokryja inni.

                  To nie jest "konsumpcja" tylko KRETYNIZM i
                  PASOZYTNICTWO.

                  Konsumpcja to jest wtedy kiedy sama pokrywasz koszty swojego
                  konsumowania...
                  • Gość: cien_kretynofila a Ty z jakiej wioski pochodzisz, kretynofilu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.10, 12:45
                    Twoje przemyslenia dotyczace ludzi przyjezdzajacych do miast z
                    wiosek sa pasjonujace. Oczywiste jest ze sa to twoje osobiste
                    doswiadczenia.
                    • hooligan1414 odpowiedź godna kretyna 30.07.10, 12:53
                      to normalne wśród ludzi o miałkim umyśle i krawatowych aspiracjach -
                      jak już kończą się rzeczowe argumenty, zaczyna się pseudosalonowa
                      retoryka rodem z klubokawiarni. Miało być wesoło i z humorem, wyszło
                      żałośnie
                      • Gość: cien_kretynofila Re: dlaczego uwazasz sie za kretyna, hooliganie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.10, 13:03
                        • hooligan1414 hmm, beznadziejny kliniczny przypadek 30.07.10, 13:06
                          • Gość: cien_kretynofila Re: naprawde nic juz nie moze Tobie pomoc? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.10, 13:19
                            Moze skontaktuj sie jeszcze z jakims innym lekarzem.
                      • makova_panenka Re: odpowiedź godna kretyna 30.07.10, 13:09
                        kretynofil to znany forumowy troll. Zazwyczaj udziela się we
                        "flame wars" Windows vs. Linux, ale nie odmawia sobie też pozostawiania swoich
                        wydzielin umysłowych na forach o kredytach hipotecznych.
                        • kretynofil Zazwyczaj? 30.07.10, 13:15
                          Zazwyczaj, glupie ciele, to 6500/7500 postow napisalem na forum
                          nieruchomosci/gospodarka.

                          I pisalem tu juz cztery lata temu.

                          A flame wars linux/win/osx to taka rozrywka "na marginesie" ktora sie
                          zabawiam moze od roku...

                          Fajnie pisac o czyms o czym sie nie ma zielonego pojecia, co?
                        • Gość: zb1k Re: odpowiedź godna kretyna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.10, 13:42
                          makova_panenka napisała:

                          > kretynofil to znany forumowy troll. Zazwyczaj udziela się we
                          > "flame wars" Windows vs. Linux, ale nie odmawia sobie też
                          pozostawiania swoich
                          > wydzielin umysłowych na forach o kredytach hipotecznych.

                          GW i forum czytam od minimum 5 lat i kretynow tu nie brakuje, ale
                          kretynofil ma racje w 90% swoich postow i co wazniejsze najczesciej
                          moze to udowodnic.
                          wiec jesli nie jestes goloslowny/a prosze o konkrety trollowania, bo
                          w tej chwili to Ty trollujesz i nic nie wnosisz do tematu
                          • Gość: cien_kretynofila Re: masz racje, ze kretynow nie brakuje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.10, 14:25
                            Piszesz ze kretynofil ma racje w 90% postow. Podaj jak to wyliczyles.
                    • kretynofil Oczywiste, drogi cieniu... 30.07.10, 12:57
                      ...to jest to ze te przytyki wylapuja wylacznie wsioki z awansu
                      spolecznego.

                      A dlaczego o tym pisze? Bo kluczem do zrozumienia polskiej
                      mentalnosci, polskiej glupoty, polskiej polityki i polskiej
                      gospodarki jest sielska polska wies.

                      Hipoteki? Wsiowy ped do wlasnosci.
                      Dewastacja przestrzeni wspolnej? Wsiowe niezrozumienie pojecia
                      wspolnoty.
                      Wszechobecne ploty? Tesknota za miedza.
                      Samochody? Ucieczka od pozornie wsiowego roweru.
                      Wyzysk w firmach? Wsiowe przekonanie ze gospodarz jest panem.
                      Problemy z wynajmem? Starowsiowy konflikt pomiedzy gospodarzem a
                      komornikiem (nie, nie chodzi o windykatora, poczytaj Chlopow
                      Reymonta),
                      Zabobony i zasciankowosc? Typowo wsiowe cechy.
                      Bizantyjski rozmach na weselach/komuniach/pogrzebach? Toz to jedyne
                      rozrywki we wsi.
                      Skapstwo i chciwosc? Typowe zachowanie malorolnego chlopa.
                      Niechec do natury i zieleni? Tez wyniesione ze wsi.
                      Pogarda dla zwierzat? Wsiowe.
                      Pogarda dla slabszych i chorych? Tyz wsiowe.

                      Naprawde, do zrozumienia GPW czy polskiej polityki - wystarczy
                      poczytac Chlopow...
                      • Gość: cien_kretynofila Re: rozumiem wyjasnienie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.10, 13:05
                        Napisz tylko w jakiej wiosce zdobyles to doswiadczenie.
                      • makova_panenka Re: Oczywiste, drogi cieniu... 30.07.10, 13:07
                        I bardzo dobrze, że tak jest.
                        Gdyby nie to miejska kasta pasożytniczna miałaby sielski żywot a tu dupa. O
                        "wartości" miastowego proletariatu (rdzennego, nie tego który napłynął ze wsi)
                        już lepiej nie wspominać, koszty osławionego KRUSu przy rozmaitych przywilejach
                        miastowej hołoty to bułeczka z masłem.
                        • kretynofil To skoro jest tak dobrze... 30.07.10, 13:19
                          ...to czemu, ku*wa, jest tak zle?

                          Smieszna jestes, doprawdy. Tlumaczenie sobie ze chlopskie
                          niewyksztalcone spoleczenstwo moze zbudowac przyjazne miasta to jak
                          utrzymywanie ze malpy zaczna budowac promy kosmiczne.

                          Przejedz sie, sieroto, po Europie. Te wszystkie miasta w ktorych sie
                          tak przyjemnie mieszka byly budowane przez mieszczanska holote na
                          zasadzie wspolnoty - a nie jak w PL, partykularnych interesow i
                          wsiowych bitew na sztachety...

                          No, chyba ze napiszesz mi tutaj ze cala Europa zazdrosci nam
                          wspanialych, pieknych i przyjaznych miast, docenia nasza mentalnosc a
                          przecietny Francuz chcialby mieszkac w Polsce, ale z taka
                          argumentacja to ja sie juz spierac nie potrafie ;)
                          • makova_panenka Re: To skoro jest tak dobrze... 30.07.10, 14:17
                            Dlatego, że staramy się "gonić Europę".
                            Niepotrzebnie.
                            Polska jest zbiorem indywidualistów a w związku z tym należy dbać tylko o to co
                            pozwala działać w takich warunkach. Infrastruktura tak, miasta nie.
                            • kretynofil Ale indywidualizm to negatywna... 30.07.10, 14:24
                              ...cecha, oczywiscie w polskim wydaniu.

                              Bo wiesz, indywidualizm to jest jak trzeba zagarnac pod wlasna dupe -
                              ale jak trzeba sie postawic czy myslec wbrew trendom to w Polsce
                              indywidualistow mozna na palcach jednej reki policzyc.

                              Dobry przyklad z blogu Marka Wielgo:

                              Zwierzył mi się ostatnio prezes Reasa Kazimierz Kirejczyk, ze już
                              w 2007 r. w duchu nie podzielał optymistycznych prognoz dotyczących
                              rynku mieszkaniowego. Ale małej firmie, jaką jest Reas nie wypadało
                              kwestionować prognoz instytucji państwowych.


                              mieszkaniowy.blox.pl/2009/04/Do-Kretynofila.html

                              To jest wlasnie przyklad tego, pozal sie boze, indywidualizmu...

                              I przez ten indywidualizm ciagniemy sie w ogonie europy - bo zamiast
                              zjednoczyc sie i postawic fabryke, to jak glupcy sie klocimy, w tym
                              czasie fabryke stawia obcy kapital a my sobie przy tasmie swinie
                              podkladamy za dwapincetbrutto...
                              • makova_panenka Re: Ale indywidualizm to negatywna... 30.07.10, 14:44
                                Oczywiście, że indywidualizm w Polsce ma charakter obronny. Tego tłumaczyć nie
                                trzeba.
                                Mnie nie przeszkadza wcale wleczenie się w ogonie Europy. Zerwanie z wleczeniem
                                oznacza zamordyzm, na zamordyzm w Polsce nie ma zgody (patrz wpie...jaki
                                dostaje Kaczyński).
                                Na przemysł w polskim wydani nie ma już miejsca. Wymaga on odtworzenia klasy
                                robotniczej. Nikt nie chce być robolem, nikt z robolami nie chce mieć do
                                czynienia. Z rządem na czele.
                      • von.g Re: Oczywiste, drogi cieniu... 30.07.10, 13:35
                        Hehe naprawde Kretynofilu ... heheh

                        > Wszechobecne ploty? Tesknota za miedza.
                        > Samochody? Ucieczka od pozornie wsiowego roweru.
                        > Niechec do natury i zieleni? Tez wyniesione ze wsi.

                        Skad Ty bierzesz takie pomysly :)
                        • kretynofil Uuuuuu, zabolalo, co? 30.07.10, 13:48
                          Zasadniczo rzecz biorac ploty i samochod to mniej wiecej to samo -
                          postawienie bariery pomiedzy swoim, wlasnym (sacrum) a cudzym, obcym
                          (profanum). Pojecie "wspolne" nie istnieje.

                          Na tym samym wzorcu zbudowani byli wlasnie Chlopi Reymonta gdzie zla
                          i zepsuta Jagne (ktora przeciez byla swoja, wszystkie zarzuty wobec
                          niej byly konsekwencja wychowania w tym srodowisku - rozwiazlosc byla
                          konsekwencja rubasznosci, proznosc - zbytku i zycia na pokaz) wyrzuca
                          sie na zewnatrz, za miedze, poza sfere sacrum.

                          Tak samo dzisiaj buduje sie w miastach ploty i jezdzi sie samochodem
                          - zamiast zrozumiec ze wandale i smierdziele to ludzie wychowani
                          przez nasza wlasna znieczulice i sukcesywne obnizanie standardow.

                          Zamiast rozwiazac problem, znalezc winnego u siebie - stawia sie plot
                          i jezdzi samochodem.

                          A niechec do natury? Skoro wszedzie trzeba dotrzec samochodem to
                          potrzeba WIECEJ PARKINGOW. I JESZCZE WIECEJ PARKINGOW. I KONIECZNIE
                          WSZYSTKO ZAJE*AC SZCZYTOWYM OSIAGNIECIEM CYWILIZACJI - KOSTKA
                          BAUMA
                          .

                          Wies tanczy i spiewa...
                          • von.g hehe 30.07.10, 14:00
                            Mysle ,ze dla swojego dobra nie powinienes kontynuować tego watku :)

                            Sytuacja jest chyba bardziej skomplikowana. Ale masz racje są ze soba powiązane.
                            Choć oczywiscie nie jestem ekspertem to na moje zarówno milosc do plotow i
                            samochodow ma swoj zalążek w komunie. Płot jest symbolem własności a tą komuna
                            tępiła. Samochodów z kolei nie było. Po transformacji na zasadzie odreagowania
                            zachłysneliśmy się tą własnścia. Stąd tak chetnie jej demonstrowane przez
                            stawianie plotów i kupowanie samochodów.

                            Choc nie wiem po co Ci to mowie bo sobie to i tak zaraz wytlumaczysz :)
                            • kretynofil No dobrze, panie bobrze... 30.07.10, 14:13
                              To teraz bedzie konkretnie. Masz ciekawa teoryjke. Bardzo ciekawa.
                              Tylko ze kompletnie z dupy wyjeta - jak zawsze...

                              Pozostaje tylko jeden problem - "komuna" zostala obalona w 1989 roku.
                              Wiekszosc nowych budynkow mieszkalnych budowanych w okresie 1990-2004
                              NIE BYLO OGRODZONYCH PLOTAMI.

                              Pytanie: czemu? Skoro tak bardzo chodzilo o "odreagowanie komuny", to
                              czemu trzeba bylo czekac az 15 lat zeby zaczac "odreagowywac"?

                              Gowno prawda, wysoki sadzie - po prostu zaraz po transformacji nie
                              bylo masowych migracji do miast. Dopiero okres koniunktury rozpoczety
                              w 2003 roku przyciagnal do miast tlumy przyjezdnych ze wsi a
                              rozluznienie kryteriow kredytowych na ubogich przyjezdnych w 2004
                              roku zaowocowalo "moda na ploty".

                              Z samochodami, na marginesie, bylo dokladnie tak samo ;)
                              • von.g heheheheheh 30.07.10, 14:42
                                Sluchaj ja Ci poprostu probowalem powiedzieć ,zebyś nie kompromitował się takimi
                                teoriami. Powiedziałeś nawet pare rozsądnych rzeczy w tym watku i szkoda ,żebys
                                sie w taki oczywisty sposób kompromitował .. no ale skoro chcesz to prosze :

                                >Dopiero okres koniunktury rozpoczety w 2003 roku przyciagnal do miast tlumy
                                przyjezdnych ze wsi a rozluznienie kryteriow kredytowych na ubogich przyjezdnych
                                w 2004 roku zaowocowalo "moda na ploty".

                                Wszystko fajnie poza jednym szczegolem. Miedzy rokiem 2002 a 2009 ludnosc miast
                                .... zmalała a wsi ... wzrosła.

                                miasto | wies
                                2009 23278187 | 14889142
                                2002 23571225 | 14647306

                                Tutaj sobie pan "ja wiem wszystko z chlopow" moze sprawdzic
                                demografia.stat.gov.pl/BazaDemografia/CustomSelect.aspx
                                co wiecej w 14.II.1946 r. 68,2% ludnosci mieszkało na wsi. Podczas gdy 17.V.
                                1995 r. juz tylko 38,4% .

                                biurose.sejm.gov.pl/teksty/i-588.htm
                                Rozumiem , ze Ci ludzie czekali tylko na dostawe gwozdzi ,zeby ploty wybudowac.
                                A ,ze dostawa nadeszla w 2004 to ploty powstaly po 2004 :)

                                Masz jeszcze jakies ciekawe historyjki ?:)
                                • Gość: Kaczus (Tomek) Re: heheheheheh IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.10, 14:51
                                  Ale na wieś wyprowadzili się ludzie majętni z miast, zobacz sobie, gdzie tak na
                                  prawdę przybyło ludzi w małych miasteczkach i na wsiach z w miarę dobrym
                                  dojazdem do miasta.
                                  • von.g Re: heheheheheh 30.07.10, 15:13
                                    Cześć tez wyjechała za granice. Ale czego to dowodzi? Wedlug Kretynofila okres
                                    2004-2010 to okres wzmożonej emigracji z wsi do miast. Tylko ,ze przydal by sie
                                    jakis dowod na poparcie tego.
                                    • kretynofil Konkretnie to... 30.07.10, 15:26
                                      ...2003 - 2008.

                                      I tak, podtrzymuje to co napisalem. Przyczyny tej imigracji byly
                                      oczywiste - poprawa koniunktury i gwaltowny wzrost zatrudnienia. Tzw.
                                      "premia akcesyjna" przez pierwszych piec lat po wejsciu do UE.

                                      Do tego wejscie na rynek pracy wyzu demograficznego ktorego male
                                      miasta i wsie nie mogly wchlonac.
                                      • Gość: qibic Re: Konkretnie to... IP: *.ip.netia.com.pl 30.07.10, 15:52
                                        A szanowni rodzice kretynofila to pewnie warszawiacy z dziada
                                        pradziada, a nie powojenni przyjezdni.

                                        Już kiedyś byli jemu podobni (a nawet dwóch takich), skazali na
                                        śmierć wszystkich, którzy byli innego pochodzenia/przekonania
                                        • kretynofil Wrecz przeciwnie! 30.07.10, 16:02
                                          Nie znam rodziny ze strony ojca, nie wiem kim byli.

                                          Ale ze strony matki pochodze z Lowicza (moi dziadkowie przeprowadzili
                                          sie do Lodzi).

                                          I ja nikogo na smierc nie skazuje - po prostu oczekuje od ludzi
                                          prostej zasady: jesli przyjezdzasz do kogos w gosci, respektuj normy
                                          obowiazujace u niego w domu. I to dotyczy dowolnej imigracji (z
                                          Lowicza do Warszawy i z Ankary do Monachium). I tyle.

                                          Rzecz w tym ze dla chama prosba o odrobine kultury to zamach na jego
                                          zycie - tak jest zzyty ze swoim smrodem i chamstwem...
                                      • alfalfa Re: Konkretnie to... 30.07.10, 15:53
                                        kretynofil napisał:

                                        > ...2003 - 2008.
                                        >
                                        > I tak, podtrzymuje to co napisalem. Przyczyny tej imigracji byly
                                        > oczywiste - poprawa koniunktury i gwaltowny wzrost zatrudnienia.
                                        Tzw.
                                        > "premia akcesyjna" przez pierwszych piec lat po wejsciu do UE.
                                        >
                                        > Do tego wejscie na rynek pracy wyzu demograficznego ktorego male
                                        > miasta i wsie nie mogly wchlonac.

                                        To nadal są teorie a nie dowody.
                                        A.
                                        • kretynofil Owszem... 30.07.10, 16:10
                                          Maja jednak ta zalete ze trzymaja sie kupy.

                                          Teoria von.g dotyczaca "odreagowania po komunie" sie kupy nie trzyma.
                                          Problemem jest te 15 lat kiedy plotow sie nie stawialo mimo ze sporo
                                          sie budowalo.

                                          A dowodow to w ogole nie ma, ani na moja teorie ani na jego - bo i
                                          byc nie moze. Mowimy o socjologii a nie matematyce.

                                          Ciekawy artykul przeczytasz tutaj:

                                          archiwum.polityka.pl/art/polska-plotem-podzielona,400219.html
                                          Naprawde, ja tego nie wymyslilem...
                                          • kr_kr Re: Owszem... 30.07.10, 19:42
                                            kretynofil napisał:

                                            > Problemem jest te 15 lat kiedy plotow sie nie stawialo mimo ze sporo
                                            > sie budowalo.

                                            No nie do końca. W 1999 roku kupowaliśmy mieszkanie na osiedlu, które miało być
                                            ogrodzone, strzeżone i monitorowane. Oczywiście wszystko się rozbiło o
                                            właścicieli, którzy sądzili że owszem, będzie ogrodzone (i zostało przez
                                            developera) oraz strzeżone i monitorowane - ale że firma ochroniarska będzie to
                                            robić charytatywnie.
                                          • von.g Re: Owszem... 31.07.10, 09:59
                                            > Ciekawy artykul przeczytasz tutaj:
                                            > Naprawde, ja tego nie wymyslilem...

                                            Myśle ,że nie dokońca zrozumiałeś ten artykuł. Wystepuje co prawda nawiazanie do
                                            miedzy ... ale w troszke innym kontekscie :

                                            "socjolog Richard Sennet pisał, że każda społeczność wytwarza dla siebie swoiste
                                            mury niewrażliwości. Z tej perspektywy osiedla zamknięte wpisują w naszą
                                            tradycję, gdzie – z dawniejszych czasów – pamiętamy spory o miedzę i walkę o mur
                                            graniczny" - mowa tu raczej o konfliktogennej roli grodzenia sie. Ponadto w
                                            artykule jest kilka innych argumentow dlaczego osiedla zamkniete powstaja min :

                                            * "W polską mentalność wdrukowany jest bowiem taki stereotyp, że nie można
                                            zostawić nic otwartego: do dziś bywa, że lodówki w akademikach zamyka się na
                                            kłódkę, a ktoś, kto nie obwaruje działki, zostanie okrzyczany wariatem, bo za
                                            chwilę z jego posesji znikną stare łyżki, sprężyny do materaca i setka innych
                                            nikomu niepotrzebnych rzeczy."

                                            * Brak tradycji protestantcko-mieszczańskich.

                                            * Efekt PRLu o ktorym wspominalem: " Dzisiejsze osiedla zamknięte to także cena,
                                            jaką płacimy za model miejskości z czasów PRL, z rozmysłem usuwającym – także w
                                            sferze urbanistyki – nierówności społeczne. "

                                            * Chec pokazania swojego statusu społecznego , o czym też wspominałem : "że w
                                            czasach, gdy wyznacznikiem statusu nie jest już ani konsumpcja , ani styl życia
                                            , to właśnie dobry adres osiedla strzeżonego stał się wartością szczególną,
                                            pozwalającą odróżnić się od innych i zabłysnąć na ich tle."

                                            A Ty to wszystko skwitowałeś stwierdzeniem "tęsknota za miedzą" ...
                                • kr_kr Re: heheheheheh 30.07.10, 14:52
                                  von.g napisał:

                                  > Wszystko fajnie poza jednym szczegolem. Miedzy rokiem 2002 a 2009 ludnosc miast
                                  > .... zmalała a wsi ... wzrosła.
                                  >
                                  > miasto | wies
                                  > 2009 23278187 | 14889142
                                  > 2002 23571225 | 14647306

                                  Sucha statystyka to tylko sucha statystyka. W mojej firmie połowa osób wyprowadziła się "na wieś". Przy czym "wieś" oznacza najbliższe okolice zaraz za tabliczką "tu kończy się miasto, zaczyna wieś".
                                  To jedno.
                                  Drugie - to kwestie formalne. Ile z tych osób, które faktycznie przeniosły się do miasta formalnie się w nich zameldowało? Przejedź po nowych osiedlach, pooglądaj choćby tablice rejestracyjne. Lokalnych, miejskich niemal nie uświadczysz. Te osoby podpadają pod statystykę "mieszkam na wsi". Mieszkańcy miast którzy wybudowali się zaraz za rogatkami też - bo mieszkają na swoim i może im się nawet przemeldowanie opłacać.

                                  No i masz odpowiedź na pytanie jak się mają fakty do statystyki.
                                  • von.g Re: heheheheheh 30.07.10, 15:11
                                    > Sucha statystyka to tylko sucha statystyka.
                                    Oczywiscie ,że to tylko statystyka. Ale to wlasnie ja twierdze ,ze prawda jest
                                    duzo bardziej zlozona niz sie to kretynofilom roznej masci wydaje. Wedlug Ciebie
                                    stwierdzenie :

                                    > Wszechobecne ploty? Tesknota za miedza.

                                    jest lepsze niz sucha statystyka?

                                    >W mojej firmie połowa osób wyprowadziła się "na wieś". Przy czym "wieś" oznacza
                                    najbliższe okolice zaraz za tabliczką "tu kończy się miasto, zaczyna wieś".

                                    No dobrze ,ale pytanie ilu z nich jest miastowa z dzida pradziada a ilu poprostu
                                    wrocilo za miasto. Pozatym mowilismy o powstawaniu plotow w miescie a nie poza nim.

                                    Dlatego wlasnie mowie , ze prawda jest bardziej zlozona i bazowanie tylko i
                                    wylacznie na "Chlopach" jest malo inteligentne.

                                    > No i masz odpowiedź na pytanie jak się mają fakty do statystyki.
                                    No ale gdzie sa te fakty? Jesli sie myle to chetnie sie dowiem jak jest naprawde
                                    tylko poprosze o fakty a nie referencje do Chlopow.
                                    • kr_kr Re: heheheheheh 30.07.10, 15:37
                                      von.g napisał:

                                      > > Sucha statystyka to tylko sucha statystyka.
                                      > Oczywiscie ,że to tylko statystyka. Ale to wlasnie ja twierdze ,ze prawda jest
                                      > duzo bardziej zlozona niz sie to kretynofilom roznej masci wydaje. Wedlug Ciebi
                                      > e
                                      > stwierdzenie :
                                      >
                                      > > Wszechobecne ploty? Tesknota za miedza.
                                      >
                                      > jest lepsze niz sucha statystyka?

                                      Trudno porównywać wywody wynikające z obserwacji (nie wnikam, czy prawdziwych) z
                                      wywodami opierającymi się na zafałszowanych danych.

                                      > >W mojej firmie połowa osób wyprowadziła się "na wieś". Przy czym "wieś" oz
                                      > nacza
                                      > najbliższe okolice zaraz za tabliczką "tu kończy się miasto, zaczyna wieś".
                                      >
                                      > No dobrze ,ale pytanie ilu z nich jest miastowa z dzida pradziada a ilu poprost
                                      > u
                                      > wrocilo za miasto.

                                      Szczegółowo nie wiem, ale to będzie jakieś pół na pół. Jeżeli chodzi Ci o to, że
                                      wrócili "na swoje" to może jedna osoba miała działkę po rodzinie, reszta kupowała.

                                      > Pozatym mowilismy o powstawaniu plotow w miescie a nie poza nim.

                                      Podałeś statystyki, które o kant d. można rozbić.

                                      > Dlatego wlasnie mowie , ze prawda jest bardziej zlozona i bazowanie tylko i
                                      > wylacznie na "Chlopach" jest malo inteligentne.

                                      Zgoda.

                                      > > No i masz odpowiedź na pytanie jak się mają fakty do statystyki.
                                      > No ale gdzie sa te fakty? Jesli sie myle to chetnie sie dowiem jak jest
                                      > naprawde tylko poprosze o fakty a nie referencje do Chlopow.

                                      Na Chłopów to nie ja się powołuję, a co do faktów podałem Ci przykład
                                      poprzednio. Mogę z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością założyć, że osoba
                                      mieszkająca na nowym osiedlu i jeżdżąca samochodem zarejestrowanym na wsi jest
                                      na wsi zameldowana i podpada pod pozycję statystyki "mieszkaniec wsi". Nie
                                      policzysz tego z dokładnością do pojedynczej osoby, ale wystarczy żebyś
                                      przejechał się po nowych osiedlach i popatrzył na rejestracje samochodów.
                                      • von.g Re: heheheheheh 30.07.10, 16:50
                                        > Trudno porównywać wywody wynikające z obserwacji (nie wnikam, czy prawdziwych)
                                        z wywodami opierającymi się na zafałszowanych danych.

                                        Ja nie wiem czy są zafałszowane czy nie. Najepsze jakie udało mi się znaleść.
                                        Zdaje sobie sprawe ,że nie są najlepsze bo nie mówią wogle o migracji ludności.
                                        Ale jeśli masz lepsze to ja chetnie je przeczytam.

                                        > Podałeś statystyki, które o kant d. można rozbić.

                                        Ponownie. Jesli masz jakieś statystyki mowiące o tym ile dokladnie migrowało ze
                                        wsi do miasta to poprosze. Na masowa emigracje ze wsi do miast zadnego dowodu
                                        nie zauwazylem jak narazie.

                                        A co do obserwacji to niestety w skali kraju mają małe odzwierciedlenie. Wśród
                                        moich znajomych 100% głosowało na Komorowskiego a w rzeczywistosci dostał 51%.
                                        • rydzyk_fizyk Re: heheheheheh 30.07.10, 20:20
                                          W przyszłym roku będzie spis powszechny więc się wyjaśni.

                                          Zresztą o ile rozumiem teza kretynofila dotyczy migracji do dużych miast a tego twoja statystyka już nie ujmuje.
                                    • kretynofil Jest jeszcze cos takiego jak socjologia... 30.07.10, 15:40
                                      To taka nauka gdzie nie tylko liczy sie glowy, ale tez klepki w tych
                                      glowach.

                                      I to naprawde nie jest moj pomysl ze miasta sa zdominowane przez
                                      ludnosc naplywowa z ostatnich kilku lat - bo to wynika z badan ktore
                                      czytalem. Rowniez, ale nie tylko, jako komentarze do artykulow
                                      dotyczacych plotow stawianych w miastach.

                                      A, no i ja nie bazuje na Chlopach - po prostu uwazam ze to jest
                                      bardzo dobry obraz wsi, ktory moze byc kluczem do zrozumienia pewnych
                                      zachowan ktore w PL sa powszechne a raczej nieobecne w Europie.

                                      Ciekawe natomiast jest to ze z kilkunastu przykladow ktore podalem,
                                      uczepiles sie najbardziej plotow i samochodu. Co z pozostalymi?
                                      • von.g Re: Jest jeszcze cos takiego jak socjologia... 30.07.10, 17:01
                                        >> I to naprawde nie jest moj pomysl ze miasta sa zdominowane przez ludnosc
                                        naplywowa z ostatnich kilku lat - bo to wynika z badan ktore czytalem.

                                        Bo to jest prawda. Z tym sie zgadzam.

                                        > A, no i ja nie bazuje na Chlopach - po prostu uwazam ze to jest
                                        bardzo dobry obraz wsi, ktory moze byc kluczem do zrozumienia pewnych zachowan
                                        ktore w PL sa powszechne a raczej nieobecne w Europie.

                                        Z tym tez do pewnego stopnia moge się zgodzić.

                                        > Ciekawe natomiast jest to ze z kilkunastu przykladow ktore podalem,
                                        > uczepiles sie najbardziej plotow i samochodu. Co z pozostalymi?

                                        Bo ja nie kwestnionuje wszystkiego co powiedziałeś. Ostatnio akurat czytałem
                                        troche o urbanistyce i komunikacji miejskiej i tam wlasnie problem samochodów
                                        jest bardzo czesto powiazany z transformacja i checią "pokazania" swojego
                                        sukcesu. W zyciu nie widziałem wzmianki do plebejskiej kultury czy jak to
                                        nazywasz wsiowego chlopaczka.

                                        Z płotami tez nie jest tak prosto. Jeśli chodzi Ci osiedla zamkniete (ktore nota
                                        bene sa kretynizmem i wogle nie pasuja do naszej kultury) to raczej efekt
                                        zachlysniecia sie zachodem (dokladniej tym zza ocenu). A jesli chodzi Ci o male
                                        ploty to jedz sobie na jakiekolwiek osiedle domkow jednorodzinnych (nawet tych
                                        komunistycznych) i zobaczysz ,ze 99% ma ploty. I to moim zdaniem wynika z
                                        tęsknoty do własności która w Polsce była ograniczana przez baardzo dlugi czas.

                                        Oczywiście ,ze nie jest tak ze ja mam 100% racy a Ty 0%. Poprostu smieszne jest
                                        to ,że wyzywasz ludzi ktorzy maja mniejsza wiedze w jakims temacie od kretynów a
                                        sam potem palisz takie ... w najlepszym razie uproszczenia.
                                • kretynofil Boski jestes ;) 30.07.10, 14:52
                                  Najbardziej spodobalo mi sie porownanie 1946 z 1995 ;)

                                  Boskie to bylo :P

                                  Generalnie Twoje wyszukiwanie argumentow, byle cos gdzies sie
                                  zgadzalo - jest cudowne. I tak sie ciesze ze nie cofnales sie do
                                  czasow Kazimierza Wielkiego ;)

                                  Natomiast rozumiem ze piszesz ze wielka powojenna migracja do miast
                                  nie wywolala budowania plotow - to chyba musze Cie uswiadomic ze
                                  wtedy mieszkancy nie mogli postawic plotow bo to urzednik decydowal
                                  kto gdzie bedzie.

                                  I przez te 40 lat w miescie przyzwyczaili sie do braku miedzy. Gdyby
                                  jednak ich zapytac przez pierwsze dwa lata po przyjezdzie - na pewno
                                  by chcieli te miedze sobie stawiac...

                                  A kolejna migracja do miast zapewniala juz swobode wyboru - i cwoki
                                  wybieraja ploty...
                                  • von.g Re: Boski jestes ;) 30.07.10, 15:18
                                    > Najbardziej spodobalo mi sie porownanie 1946 z 1995 ;)
                                    Rozumiem ,ze te lata nie byly poruszone w Chlopach z tąd ta konsternacja.

                                    > Generalnie Twoje wyszukiwanie argumentow, byle cos gdzies sie
                                    > zgadzalo - jest cudowne. I tak sie ciesze ze nie cofnales sie do
                                    > czasow Kazimierza Wielkiego ;)

                                    Oczywiscie nic nie moze się równać z argumentem , "tesknota za miedza" i
                                    argumentem "bo ja tak twierdze".

                                    > to chyba musze Cie uswiadomic ze wtedy mieszkancy nie mogli postawic plotow
                                    bo to urzednik decydowal
                                    > kto gdzie bedzie.

                                    Mówiłem Ci ,ze przydalby Ci sie kurs czytania , prawda ? Jak masz wątpliwości to
                                    przeczytaj co napisałem wyżej o komunie.
                      • Gość: aleksander Re: Oczywiste, drogi cieniu... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.10, 13:49
                        Jeśli jesteś z Wawy to napewno znasz warszawską pragę. To mieszkancy
                        Pragi są przykładem warszawskiego społeczeństwa miejskiego, z dziada
                        pradziada. Mieszczuchy czystej krwi, więc czemu Praga jest tym czy
                        jest dzisiaj? Chyba wolałbym mieszkać z tymi wsiokami w Ursusie czy
                        na Białołęce, a nie z mieszczuchami na Pradze.
                        Podzielam kretynofilu Twój pogląd co do rynku nieruchomości, wiele
                        rzeczy które piszesz o tym rynku są racjonalne i ja sie z nimi
                        zgadzam. Dlatego choć chcę kupić mieszkanie, nie zrobiłem tego do
                        dzisiaj, choć mam nawet pieniądze, ale z powodów o których piszesz,
                        na razie mieszkania nie kupię. Jestem ze wsi i wierzę, że nie mam
                        ani jednej cechy o której pisałeś, choć napisałeś całkiem mądrze.
                        Myslę, że to cechy nie tyle ludzi ze wsi a przeciętnego obywatela
                        tego kraju, niezależnie od pochodzenia. Te niewykształcone
                        mieszczuchy niczym nie różnią się do mieszkanców wsi. Ja bym raczej
                        podzielił ludzi na inteligentnych i nie inteligentnych, katoli i
                        niekatoli.
                        • kretynofil Praga? 30.07.10, 13:57
                          Praga byla rezerwuarem taniej sily roboczej. Sprzataczek, robotnikow
                          itd.

                          Prawdziwe mieszczanstwo (takie, ktorego nam brakuje w PL) to zginelo
                          w bezsensownym powstaniu warszawskim.
                          • rydzyk_fizyk Re: Praga? 30.07.10, 14:52
                            zresztą duża część przedwojennych mieszkańców Pragi została raczej przesiedlona
                            na Muranów albo od razu do Treblinki.
                      • Gość: Anna Re: Oczywiste, drogi cieniu... IP: *.bluel.net 30.07.10, 16:37
                        Brawo, w tym, co piszesz, jest sporo racji. Z innej beczki, myślę, że
                        rozwiązaniem problemu przeszacowanych nieruchomości byłoby ograniczenie
                        odpowiedzialności dłużnika do zabezpieczenia hipotecznego, bez tzw.
                        odpowiedzialności osobistej, tj. całym majątkiem. I w zasadzie nie wymagałoby to
                        zmiany prawa, tylko zmiany sposobu interpretowania umów - skoro zabezpieczeniem
                        kredytu jest nieruchomość, to tylko z niej odpowiada dłużnik. Bankowe wyceny
                        nieruchomości z ostrożności stałyby się b. niskie i w efekcie ceny poszybowałyby
                        w dół.
                    • Gość: alek Re: a Ty z jakiej wioski pochodzisz, kretynofilu? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.10, 13:38
                      Nie żebym był przeciwko ludziom ze wsi, ale przyznam, że większość
                      moich znajomych, którzy w ostatnich latach pobrali kredyty i to w
                      CHF to ludzie, którze przyjechali do Wawy ze wsi. I ja sie nawet
                      temu nie dziwie, bo przecież byli przyjezdnymi i byli zmuszeni do
                      najmu mieszkań. Chcieli mieć po prostu swoje. Nie zanotowałem takich
                      działań wsród znajomych, którzy mieszkali w Wawie od dziecka. Oni po
                      prostu nadal mieszkają z rodzicami lub w mieszkaniach po dziadkach.
                      To właśnie ludzie przyjezdni ze wsi są najczęsciej skazani na
                      kredyty. Taki los.
                      • kretynofil No i niestety - to widac ;) 30.07.10, 13:51
                        Takie jest miasto jakie jego mieszkancy. Jesli miasto rozbudowuje sie
                        glownie dzieki ludziom ktorzy pojecia "wspolnoty" nie rozumieja bo
                        nigdy tego nie widzieli; ludzi ktorzy po prostu musza miec wroga -
                        tylko zamiast sasiedniej wsi bedzie to sasiednie osiedle; ludzi
                        ktorzy musza sie pokazac nawet jesli zmarnuja tym zycie swoim
                        dzieciom - to takie miasto staje sie przerosnieta wsia ze wscieklym
                        buractwem ze sztacheta w rece.

                        A Twoim znajomym nic by sie nie stalo jakby mieszkanie wynajeli - ale
                        coz, jak to mowia, czlowieka ze wsi mozna wygnac, ale wsi z czlowieka
                        - nigdy...
                        • Gość: cien_kretynofila Re: podaj nam nazwe wioski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.10, 14:22
                          ktorej nie mozna z Ciebie wygnac
                          • kretynofil Pochodze z miasta lodzi... 30.07.10, 14:31
                            Wystarczy?
                            • Gość: cien_kretynofila Re: kreynofil z miasta Lodzi pochodzi??????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.10, 14:41
                              :-)
                            • makova_panenka Re: Pochodze z miasta lodzi... 30.07.10, 14:46
                              Czerwona Łódź. Czyli ruski łańcuch.
                              • Gość: Kaczus (Tomek) Re: Pochodze z miasta lodzi... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.10, 14:53
                                Co Ty wiesz o Łodzi?

                                Czerwona Łódź to propaganda PRL-u....
                        • Gość: Babeczka Re: No i niestety - to widac ;) IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 30.07.10, 16:19
                          No tak, zawsze można mieszkanie wynająć. Tylko czasem warto usiąść i
                          na zimno wszystko przeliczyć. My tak zrobiliśmy i dlatego teraz
                          kończymy spłacać kredyt. Mogliśmy albo płacić 1200 PLN co miesiąc
                          jakiejś włascicielce/właścicielowi za cudze cztery kąty lub płacić
                          750 PLN bankowi za M3 i w perspektywie nastu lat zostać pełnoprawnym
                          włascicielem. Nie jesteśmy jednakowoż ze wsi lecz z miasta i nie
                          mamy dziadków/babć/ cioci/ wujków skłonnych nam zapisać mieszkanie w
                          spadku, podobnie wolnych pokoi u rodziców, gdzie moglibyśmy z
                          dziećmi pomieszkać. Życie to nie bajka i prosta historia. Dlatego
                          wzięliśmy je w swoje ręce i sobie radzimy.
                          A kredyt wzięliśmy walutowy, tylko że przed wszelkimi 'boomami'.
                          Toteż wahania walutowe nas nie martwią, bo i tak ledwo dotykają
                          ówczesnego kursu.
                          • kretynofil Wiesz, tylko ze przed 2004 rokiem... 30.07.10, 16:28
                            ...to byly troche inne czasy i zupelnie inne ceny ;)
                          • Gość: Kaczus (Tomek) Re: No i niestety - to widac ;) IP: 78.8.192.* 30.07.10, 17:20
                            > A kredyt wzięliśmy walutowy, tylko że przed wszelkimi 'boomami'.

                            Czemu mieszasz arbuzy z jabłkami?
                          • eustachy.s Re: No i niestety - to widac ;) 30.07.10, 18:20
                            No tak zawsze można kupić mieszkanie. Tylko czasem warto usiąść i
                            na zimno wszystko przeliczyć. My tak zrobiliśmy i dlatego teraz
                            wynajmujemy. Mogliśmy albo płacić 1800 PLN co miesiąc
                            jakiejś włascicielce/właścicielowi za cudze cztery kąty lub płacić
                            2500 PLN bankowi za M3 + 600 PLN czynsz + ubezpieczenie mieszkania, niskiego
                            wkładu własnego, na życie i w perspektywie nastu lat zostać pełnoprawnym
                            włascicielem. Różnicę oraz inne wolne środki wolimy odłożyć na (wkład własny
                            oraz mieć zabezpieczenie na wszelką ewentualność).
                          • steamtrain Re: No i niestety - to widac ;) 30.07.10, 20:37
                            > A kredyt wzięliśmy walutowy, tylko że przed wszelkimi 'boomami'.

                            Prosze! Zabierzcie te zenska wersje "plosiaka" z forum! Blagam!
            • Gość: mc Re: Oczywiscie ze tak... IP: 213.77.11.* 30.07.10, 15:24
              Kretynofil napisal:
              "Zreszta - wyobraz sobie ze mozesz oddac bankowi klucze i nic nie
              jestes winna a bank nie moze byc dofinansowany z budzetu. Co Twoim
              zdaniem zrobilyby banki? "
              I to by najskuteczniej banki wychowało, chociaz kredytobiorcow zwolnilo z
              odpowiedzialnosci. Z drugiej strony w USA podobno tak jest - stad kryzys na taka
              skale.
        • Gość: rewe Re: A co Cie w tym dziwi? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.10, 11:40
          kretynofil 10/10 - nic do dodania.
        • makova_panenka Re: A co Cie w tym dziwi? 30.07.10, 11:43
          Wyłożyłeś to od strony klienta - wieśniaka.
          Ale wczoraj po sieci krążył dokument przygotowany dla EBC w którym gupka polskich zdrajców na usługach wymienionej instytucji sugerowała obcięcie kredytów walutowych gdyż w przypadku nadmiernego zadłużenia w walucie przestaje działać polityka stóp procentowych banku centralnego. To oczywiste, bo oprocentowanie kredytów walutowych jest ustalane na podstawie stóp procentowych poza Polską.
          Innymi słowy jest to akcja na przywrócenie możliwości manipulowania rynkiem przez bank centralny w naszym wypadku NBP.
          • kretynofil I decyzja jest sluszna... 30.07.10, 11:56
            Wybacz - ale mamy dwie mozliwosci:
            - przyjac EUR i pozbawic sie narzedzi ktore pozwalaja nam
            elastycznie podchodzic do sytuacji globalnej i lepiej niz nasi
            sasiedzi radzic sobie w trudnych okresach,
            - zostawic PLN, korzystac z elastycznosci jaka zapewnia wlasna
            waluta i unikac wplywu globalnego rynku na koniunkture u nas.

            Poki co, wybralismy opcje druga - ale nie da sie kontrolowac
            gospodarki, ktora de facto oparta jest na stopach procentowych w
            szwajcarii. Jesli dzisiaj raty kredytow w CHF pojda w gore trzy razy
            - to jak myslisz, odbije sie to na gospodarce, czy nie?

            No to skoro sie odbije to sprawa jest prosta - juz jestesmy
            uzaleznieni od decyzji w Zurichu. Niezbyt fajnie, skoro
            zdecydowalismy zostawic PLN.

            Dlatego - albo PLN i minimalna ekspozycja na ryzyko kursowe, albo EUR
            i brak tego ryzyka. Trzeciej drogi w postaci utrzymywania PLN i
            zakredytowania w EUR/CHF - nie ma. To nie ma prawa dzialac.
            • Gość: Fajas Re: I decyzja jest sluszna... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.10, 12:35
              Rata 3 x w gore??? Na jakiej podstawie? Z moich szacunkow wynika, ze
              w wyniku ostatniego wzrostu kursu walut raty wzrosly maksymalnie 30-
              40%.
              • kretynofil Mowisz o przeszlosci... 30.07.10, 12:42
                A jelonki mialy o tyle szczescie ze kiedy kurs CHF rosl to LIBOR
                spadal.

                Zgadnij co bedzie jak LIBOR sie odbije a CHF/PLN nie spadnie.

                Wam naprawde sie wydaje ze to jest niemozliwe - a "premia za ryzyko"
                to taki termin z "kola fortuny", co?

                Rece opadaja...
                • rydzyk_fizyk Re: Mowisz o przeszlosci... 30.07.10, 13:01
                  W dodatku LIBOR jest na najniższych historycznych poziomach więc pytanie brzmi
                  nie czy wzrośnie ale jak szybko.
              • Gość: Kurs CHF Re: I decyzja jest sluszna... IP: *.adsl.inetia.pl 30.07.10, 17:30
                > Rata 3 x w gore??? Na jakiej podstawie? Z moich szacunkow wynika, ze
                > w wyniku ostatniego wzrostu kursu walut raty wzrosly maksymalnie 30-
                > 40%.

                Rata to nie wszystko.

                Kurs franka rośnie i kredytobiorcy spłącają, a teraz mają więcej do spłaty niż kiedy kredyt zaciągali.

                A ceny nieruchomości spadają.

                Nożyce co raz bardziej rozwarte.

                Pułapka kredytowa, nie dotyczy tylko tych, którzy przez resztę zawodowego życia nie będą zmieniali mieszkania.
            • Gość: bz_1978 Re: I decyzja jest sluszna... IP: 212.122.221.* 30.07.10, 13:04
              Jak zwykle punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.To mamy wolny
              rynek czy nie? Z tego wynika, że NIE.W końcu to moja decyzja jaki
              kredyt chcę sobie wziąć.I powiem tak: mamy dwa kredyty - mieszkanie
              (CHF)i samochód (EUR). Nigdy, NIGDY nie zamieniłbym ich na
              PLN.No,ale jak ktoś liczyć nie potrafi to już jego sprawa. Płacimy
              mniej niż gdybyśmy wzięli w PLN o ok. 30%.A "mieszkaniówka"
              zaciągnięta" przy kursie CHF=ok. 2,30zł.Tyle,że kurs od tego czasu
              wzrósł o 30%, a oprocentowanie spadło o 75%. Był taki okres
              przejściowy,że już rata w walucie zbliżała się do PLN,ale i tak było
              to tylko blisko. Teraz też różnica jest kolosalna nawet przy wysokim
              CHF.Poczytajcie sobie jak zmieniają się stopy % i jak kursy
              walut.Nigdy nie będzie tak, że np. 1CHF=4,00 PLN, a oprocentowanie
              7% czyli jak w PLN.To wszystko jest powiązane.No,chyba, że ktoś
              bierze kredyty gdzie po zapłacie raty nic nie zostaje.To już jest
              głupota kredytobiorców.
              Po drugie,w przypadku kredytów w walucie istnieje ryzyko kursowe i
              stopy procentowej,a w przypadku kredytów w zł "tylko" ryzyko stopy
              %.Tyle,że ryzyko negatywnego wpływu tych dwóch pierwszych jest
              znacznie mniejsze niż tylko zmiany stopy %.A wszystko przez
              nasze "zajebiste" rządy.
              Nie jest alternatywą przyjęcie EUR.Proszę spytać zwykłych obywateli
              w tych krajach,które przyjęły wspólną walutę.90% odpowie,że to był
              błąd i chętnie wróciliby to swoich narodowych walut.Po przeliczeniu
              średnia netto wyniosłaby ok. 560 EUR,a ceny bez zmian, tyle że w
              EUR.No i kto na tym straci? Tylko zwykli obywatele, czyli ponad 90%
              ludzi.I proszę nie mówić,że w sklepach nic nie podrożeje.Nonsens,to
              jest niemożliwe,a dowodów na to jest od groma i ciut ciut.
              • kretynofil Hihihihihi ;) 30.07.10, 13:23
                Powiazane to sa postronkiem krowy na pastwisku ;)

                > Nigdy nie będzie tak, że np. 1CHF=4,00 PLN, a oprocentowanie 7%
                czyli jak w PLN.

                Bo co? Bo inwestorzy wyprzedadza CHF i rzuca sie na PLN, tak?

                Prosze Cie, jak ktos juz wczesniej napisal - jeszcze niedawno CHF/PLN
                AZ 2,80 bylo forumowa niemozliwoscia ;)

                Zapewniam Cie ze jeszcze zobaczysz raty jakie Ci sie nie snily, cudow
                nie ma ;)

                > jest niemożliwe,a dowodów na to jest od groma i ciut ciut.

                Bla bla bla. Nie jestem euroentuzjasta ale to co podrozalo w UE
                podrozalo tez w PL w zlotowkach. Czyli co? Ceny rosna jak sie
                przyjmie EUR i jak sie go nie przyjmie - co oznacza ze przyjecie EUR
                oznacza wzrost cen?

                Rece opadaja, przysiegam...
              • kr_kr Kolejny który porównuje rzeczy, których nie zna. 30.07.10, 13:32
                Gość portalu: bz_1978 napisał(a):

                > I powiem tak: mamy dwa kredyty - mieszkanie
                > (CHF)i samochód (EUR). Nigdy, NIGDY nie zamieniłbym ich na
                > PLN.No,ale jak ktoś liczyć nie potrafi to już jego sprawa. Płacimy
                > mniej niż gdybyśmy wzięli w PLN o ok. 30%. A "mieszkaniówka"
                > zaciągnięta" przy kursie CHF=ok. 2,30zł.

                Podasz konkrety? Żeby można było porównać?
                Bo jak na razie piszesz bzdury:

                > Teraz też różnica jest kolosalna nawet przy wysokim CHF.
                (...)
                > oprocentowanie 7% czyli jak w PLN.

                Moje obecne oprocentowanie w PLN wynosi 4,32%. W historii ostatnich czterech (prawie już pięciu) lat powyżej 7% było raptem od września 2008 do stycznia 2009.

                > Po drugie,w przypadku kredytów w walucie istnieje ryzyko kursowe i
                > stopy procentowej,a w przypadku kredytów w zł "tylko" ryzyko stopy
                > %.Tyle,że ryzyko negatywnego wpływu tych dwóch pierwszych jest
                > znacznie mniejsze niż tylko zmiany stopy %.

                Tylko że ryzyko zmiany stopy % wpływa tylko na bieżącą ratę, a zmiana kursu nie tylko na bieżącą ratę, ale i na kwotę, którą trzeba oddać do banku w przyszłości.

                > Nie jest alternatywą przyjęcie EUR.Proszę spytać zwykłych obywateli
                > w tych krajach,które przyjęły wspólną walutę.90% odpowie,że to był
                > błąd i chętnie wróciliby to swoich narodowych walut.Po przeliczeniu
                > średnia netto wyniosłaby ok. 560 EUR,a ceny bez zmian, tyle że w
                > EUR.

                Gdyby tak było (ceny bez zmian, tylko że w EUR) to mieszkańcy Wielkiej Brytanii powinni walczyć o przyjęcie EUR.

                > No i kto na tym straci? Tylko zwykli obywatele, czyli ponad 90%
                > ludzi.I proszę nie mówić,że w sklepach nic nie podrożeje.Nonsens,to
                > jest niemożliwe,

                Oczywiście, że jest niemożliwe. Tylko że gdyby nie przyjmowano EUR to można byłoby wzrost cen uzasadnić np. znacznie mniejszymi zbiorami określonych owoców, albo wzrostem cen ropy na rynkach światowych. A tak głupi lud ma proste wytłumaczenie: winne jest przyjęcie EUR.

                > a dowodów na to jest od groma i ciut ciut.

                Więc ich nie będziesz przytaczał, bo jest od groma i ciut ciut.
                • Gość: Kurs CHF Kredyciarzy to nie interesuje IP: *.adsl.inetia.pl 30.07.10, 17:33
                  > Tylko że ryzyko zmiany stopy % wpływa tylko na bieżącą ratę, a zmiana kursu nie
                  > tylko na bieżącą ratę, ale i na kwotę, którą trzeba oddać do banku w przyszłoś
                  > ci.

                  Kredyciarzy to nie interesuje.
                  To dla nich abstrakcja.

                  Liczy się tylko bieżąca rata.
                  Kredyt i tak mają dożywotnio.
              • Gość: anka Re: I decyzja jest sluszna... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.10, 13:53
                Więc spróbuj dzisiaj rozwieść się z żonką i sprzedać to mieszkanie.
                Życzę powodzenia. Będziesz miał dwa powody do zrzucenia się z mostu.
                • rydzyk_fizyk Re: I decyzja jest sluszna... 30.07.10, 20:27
                  Ostatnio było fajne orzeczenie sądu dotyczące wyceny mieszkania obciążonego hipoteką przy podziale majątku wspólnego małżonków :)
              • Gość: qibic Re: I decyzja jest sluszna... IP: *.ip.netia.com.pl 30.07.10, 14:19
                1) Zanim spłacisz kredyt, zakładam że po około 30 latach, to franek
                spokojnie dojedzie do ceny 7 PLN (lub też w przeliczeniu na EURO) za
                franka - Złoty znacznie szybciej traci na wartości,
                chyba że w Polsce będziemy mnieć deflację, albo sytuacja w
                Szwajcarii znacznie się pogorszy
                2) Przez 30 lat jest znaczne ryzyko wystąpienia kryzysu lub kolejnej
                wojny w którą będzie uwikłana Polska i naglę będziesz miał 10x
                więcej do spłacenia, a nie tylko 30%
              • mazbip Pobozne zyczenia? 30.07.10, 14:40
                Gość portalu: bz_1978 napisał(a):

                > Jak zwykle punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.To mamy wolny
                > rynek czy nie? Z tego wynika, że NIE.W końcu to moja decyzja jaki
                > kredyt chcę sobie wziąć.I powiem tak: mamy dwa kredyty - mieszkanie
                > (CHF)i samochód (EUR). Nigdy, NIGDY nie zamieniłbym ich na
                > PLN.No,ale jak ktoś liczyć nie potrafi to już jego sprawa. Płacimy
                > mniej niż gdybyśmy wzięli w PLN o ok. 30%.A "mieszkaniówka"
                > zaciągnięta" przy kursie CHF=ok. 2,30zł.Tyle,że kurs od tego czasu
                > wzrósł o 30%, a oprocentowanie spadło o 75%. Był taki okres
                > przejściowy,że już rata w walucie zbliżała się do PLN,ale i tak było
                > to tylko blisko. Teraz też różnica jest kolosalna nawet przy wysokim
                > CHF.Poczytajcie sobie jak zmieniają się stopy % i jak kursy
                > walut.Nigdy nie będzie tak, że np. 1CHF=4,00 PLN, a oprocentowanie
                > 7% czyli jak w PLN.To wszystko jest powiązane.No,chyba, że ktoś
                > bierze kredyty gdzie po zapłacie raty nic nie zostaje.To już jest
                > głupota kredytobiorców.
                > Po drugie,w przypadku kredytów w walucie istnieje ryzyko kursowe i
                > stopy procentowej,a w przypadku kredytów w zł "tylko" ryzyko stopy
                > %.Tyle,że ryzyko negatywnego wpływu tych dwóch pierwszych jest
                > znacznie mniejsze niż tylko zmiany stopy %.A wszystko przez
                > nasze "zajebiste" rządy.
                > Nie jest alternatywą przyjęcie EUR.Proszę spytać zwykłych obywateli
                > w tych krajach,które przyjęły wspólną walutę.90% odpowie,że to był
                > błąd i chętnie wróciliby to swoich narodowych walut.Po przeliczeniu
                > średnia netto wyniosłaby ok. 560 EUR,a ceny bez zmian, tyle że w
                > EUR.No i kto na tym straci? Tylko zwykli obywatele, czyli ponad 90%
                > ludzi.I proszę nie mówić,że w sklepach nic nie podrożeje.Nonsens,to
                > jest niemożliwe,a dowodów na to jest od groma i ciut ciut.

                Dzisiaj oprocentowanie kretytow hipotecznych w Szwajcarii znajduje sie w
                historycznym dolku (mozna dostac oprocentowanie ponizej 2%). Ja pamietam jak
                jeszcze niedawno (to oczywiscie wzgledne i zalezy od tego jak dlugo sie na tym
                swiecie zyje) w latach 80/90 wynosilo ono ponad 7% (roznie oczywiscie w
                zaleznosci od formy kredytu, najwiecaj jest zawsze ze stalym oprocentowaniem na
                5 lat i nie ma marzy banku). Pamietam rowniez ze po balcerowiczowskiej wymianie
                pieniadza zlotowka byla prawie warta 1 franka szwajcarskiego. Dzis sa to juz
                prawie 3 franki. Jest bardzo prawdopodobne ze w nastepnych kilku latach dojdzie
                do 4 a moze nawet do 5. W nastepnych kilku latach oprocentowanie kredytow
                hipotecznych w Szwajcarii wzrosnie, tego oczekuja tutaj wszyscy. Moze to tyc do
                okolo 5%, co byloby normalnym oprocentowaniem ktore mielismy w ostatnich
                kilkudziesieciu latach, moze to byc rownie dobrze jednak 7%. Jak to sie przelozy
                na oprocentowanie w Polsce tago nie wiem, widze jednak ze obecnie jest ono
                wyzsze niz w Szwajcarii (chodzi o franka).
            • orxor Re: I decyzja jest sluszna... 30.07.10, 14:27
              kretynofil napisał:

              > ...Jesli dzisiaj raty kredytow w CHF pojda w gore trzy razy
              > - to jak myslisz, odbije sie to na gospodarce, czy nie?
              > ...
              >
              Fajnie ale jesli tak się stanie to bedą jakies przyczyny takiej
              zmiany: znaczne osłabienie PLN, znaczna podwyżka stóp w CHF lub ich
              kombinacja. A z kolei np. znaczne osłabienie PLN to inflacja a
              inflacja to wzrost stóp w PLN więc również rat kredytów w PLN. Co za
              różnica?
              Generalnie rynki są naczyniami połączonymi i np znaczące zmiany
              kursów lub stóp są nie tylko przyczyną kolejnych ruchów ale też są
              SKUTKIEM zmian gospodarczych/makroekonomicznych. W takich sytuacjach
              fakt że 20% lub 60% kredytów hipotecznych jest w PLN nie ma aż
              takiego znaczenia. Przykład z życia: USA - tak kredyty były brane w
              dolcach - nic nie pomogo. Dodatkowo - raty w PLN są obecnie wyższe
              stąd potencjalnie wiecej osob stac na obsługę kredytu w CHF a to się
              przekada na lepszą koniunkturę w budownictwie => wyższe PKB =>
              lepsze (albo przynajmniej stabilne) ratingi Polski => niższe koszty
              obsługi długu => ... itd
              • kretynofil Ale bujamy tym mostem... 30.07.10, 14:40
                ...powiedziala mrowka maszerujaca obok slonia ;)

                > Generalnie rynki są naczyniami połączonymi i np znaczące zmiany
                kursów lub stóp są nie tylko przyczyną kolejnych ruchów ale też są
                SKUTKIEM zmian gospodarczych/makroekonomicznych.

                Tak, tylko ze katastrofa fiskalna w PL nie spowoduje "akcji
                ratunkowej" w Szwajcarii. Te naczynia sa tak naprawde "polaczone" jak
                w tym dowcipie - Ameryka kichnie, Polska umiera na zapalenie pluc ;)

                Przeceniasz sile i znaczenie naszej gospodarki - jesli u nas sie
                popieprzy nie pociagnie to w dol ani UE ani Szwajcarii. A jak
                poczytasz dlaczego sie popieprzylo w Grecji to bedziesz mial wrazenie
                ze czytasz analize gospodarcza naszego wspanialego kraju.

                I nie mow o zadluzeniu do PKB - nie mow dopoki nie doczytasz co to
                jest metoda memorialowa i o co z nia chodzi ;)
                • orxor Re: Ale bujamy tym mostem... 30.07.10, 16:00
                  Nie o to mi chodziło (można by rzec: tak samo ale
                  odwrotnie:) )...może na przykładzie: gdy u nas dojdzie do sytuacji
                  jak w Grecji to kredyt w PLN nikogo nie uratuje bo stopy w PLN
                  wzrosną dramatycznie. Podobnie: dramatyczny wzrost stóp w CHF
                  oznaczać będzie, że nastapiły dramatyczne zmiany w gospodarce
                  Szwajcarii, a to własnie przełoży się na Polskę (większe ryzyko,
                  ucieczka od pln i polskich obligacji) i to na Polsce również wymusi
                  podwyżki stóp. ERGO: PLN czy CHF - jeden pies :)
                  • kretynofil Oki, ale tu sie mocno mylisz... 30.07.10, 16:13
                    > Podobnie: dramatyczny wzrost stóp w CHF oznaczać będzie, że
                    nastapiły dramatyczne zmiany w gospodarce Szwajcarii

                    Nie, wlasnie tu sie mylisz. Wzrost LIBORu o pare procent, skutkujacy
                    podwojeniem wysokosci rat kredytow w PL, nie wymaga zadnych zawirowan
                    w Szwajcarii. Stopy procentowe sa tam teraz tak niskie ze podwyzka
                    (odczuwalna dla kredytobiorcow w PL) jest nieunikniona.

                    Generalnie - na "chlopski" rozum: dlaczego jeden kredyt jest "tanszy"
                    od drugiego? Bo jest ryzykowny. Bardziej ryzykowny.

                    No, przekonasz sie ;)
                    • dzielanski Świadek Jehowy, czy co? 30.07.10, 19:01
                      Jeśli dobrze pamiętam, to kredyt w euro był tańszy od złotówkowego
                      nawet wtedy, gdy za 1 euro trzeba było płacić 4,80 PLN. Z jakim
                      ryzykiem wiązało się wtedy wzięcie kredytu w euro?
                      Strasznie lubisz wieścić na tym forum zagładę i nadejście Końca
                      Świata jaki znamy. Kredyt można zawsze przewalutować (płacąc maks. 2
                      procent prowizji, w wielu bankach 0 procent, przynajmniej po drugim
                      roku). OK, załóżmy, że wszystko się posra i w wyniku nieszczęśliwych
                      lub nieudolnych (albo zgoła kretyńskich)operacji powiększę kwotę
                      kilkusttysiecznego kredytu o kilka - kilkanaście, a może nawet
                      kilkadziesiąt tysięcy złotych. Cieszył się z tego powodu nie będę,
                      ale nie wiem, a jaki sposób uzasadnia to Twoje apokaliptyczne
                      wieszczenia, którymi zalałeś to forum.
        • Gość: Skrzat Re: A co Cie w tym dziwi? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.10, 11:57
          "Gdyby mozna bylo bankowi zostawic mieszkanie i zapomniec o kredycie
          hipotecznym i banki nie moglyby byc dofinansowane z budzetu - to taki
          przepis nie mialby sensu."
          A co stoi na przeszkodzie aby takie działania podjąć. Moim zdaniem byłoby to
          rozwiązanie najlepsze i jedyne uczciwe.
          Nie jestem kretynem, chciałbym w następny, roku wziąć kredyt na ok. 50 %
          wartości inwestycji. Oczywiście we frankach, bo jest to dla mnie opłacalne
          Ryzyka kursowego się nie boję, bo aby przestało mi się to opłacać to frank
          musiałby kosztować ok. 4,05 zł. Zanim i jeśli by do tego doszło zdążę
          zaoszczędzić tyle, że zapłacę na pewno mniej niż w złotówkach.
          I co - g-wno, bo KNF pozbawia mnie tej możliwości, jeśli bank przekroczy limit.
          Moim skromnym zdaniem wystarczyłby zapis prawny, że jedynym zabezpieczeniem
          takich kredytów jest nieruchomość - wtedy same banki uregulowałyby tę sprawę.
          Ale nie, bo łatwiej jest kretynom potraktować wszystkich jak kretynów.
          • kretynofil Co stoi na przeszkodzie?! 30.07.10, 12:01
            > A co stoi na przeszkodzie aby takie działania podjąć. Moim zdaniem
            byłoby to rozwiązanie najlepsze i jedyne uczciwe.

            No przeciez sam napisalem w swoim poscie co stoi na przeszkodzie.
            BANKI.

            I zapewniam Cie ze gdyby tak bylo to mialbys jeszcze mniejsze szanse
            na uzyskanie takiego kredytu.

            > Nie jestem kretynem, chciałbym w następny, roku wziąć kredyt na ok.
            50 % wartości inwestycji.

            Inwestycji w konsumpcje?

            Echhhh, ta wspolczesna nowomowa...
            • Gość: tie Re: Co stoi na przeszkodzie?! IP: 193.24.24.* 30.07.10, 12:17
              >> Inwestycji w konsumpcje?
              >
              > Echhhh, ta wspolczesna nowomowa...

              Nie np: kredytu na budowę/kupno budynku pod prowadzenie działalności gospodarczej.

              Ech te internetowe trolle ...
              • kretynofil Misiu pysiu ;) 30.07.10, 12:40
                Nie rozmawiamy o kredytach dla firm, bo one sa udzielane na "nieco"
                innych warunkach.

                Nie wspominajac o tym ze poltora roku temu podobni Tobie "mlodzi
                gniewni" przedsiebiorcy zaciagali masowo kredyty dla firm w jenach i
                pozniej ich firemki (rzecz jasna sp.z o.o.) bankrutowaly zostawiajac
                za soba dlugi m.in. w ZUSie.

                Zgadnij kto, panie "nietroll" pokrywal koszty tego "kreatywnego
                managementu"...

                Naprawde - autentycznie slysze chichot Stalina zza grobu. Pogromy na
                polskiej inteligencji i przenoszenie tepego chlopstwa do miast -
                zbieraja obfite zniwo nawet po piecdziesieciu latach, nawet w trzecim
                pokoleniu...
          • ona_kontrowersyjna Dokładnie o takie sytuacje mi chodzi :) 30.07.10, 12:13
          • kr_kr Dokładnie dwa lata temu czytałem identyczne posty: 30.07.10, 12:45
            Gość portalu: Skrzat napisał(a):

            > Nie jestem kretynem, chciałbym w następny, roku wziąć kredyt na ok. 50 %
            > wartości inwestycji. Oczywiście we frankach, bo jest to dla mnie opłacalne
            > Ryzyka kursowego się nie boję, bo aby przestało mi się to opłacać to frank
            > musiałby kosztować ok. 4,05 zł.

            O! O!! O!!! Tylko tu się nieco różniły. Wtedy było "frank musiałby kosztować ponad 2,80". Czasami zdarzały się dopiski: a tyle to nigdy nie będzie kosztował.

            > Zanim i jeśli by do tego doszło zdążę
            > zaoszczędzić tyle, że zapłacę na pewno mniej niż w złotówkach.

            Nie tak dawno czytałem wpis kogoś, kto podobnie jak ja wziął cztery lata temu kredyt. "Oczywiście w CHF bo w PLN wychodziło znacznie więcej". Owszem, narzekał że CHF poszedł w górę, ale i tak nadal płaci niską ratę, a w PLN miałby "co najmniej 700zł więcej". No tak, co prawda kapitał ma teraz wyższy niż wziął o jakieś 50 tysięcy, ale ratę, świętą ratę ma tak niską, że co miesiąc kokosy zbija na różnicy.
            Śmiech mnie ogarnął bo podał szczegóły: kwotę, oprocentowanie, comiesięczne spłaty.
            Śmiech mnie ogarnął, bo mając niemal identyczny kredyt (mój jest nieco wyższy) płacę obecnie w złotówkach ratę nie o 700-800, ale raptem o jakieś 30 złotych większą. Zestaw to teraz z różnicą na kapitale i powiedz, ile miesięcy będzie musiał "oszczędzać", żeby "odkupić" wzrost kapitału?

            Natomiast Twoje przekonanie o super hiper zarobku na CHF mnie nie dziwi. Bo osoby biorące kredyty w CHF patrzą tylko na tu i teraz. Wierzą, że kursy walut, oprocentowania są dane raz na zawsze i nie ulegają zmianom. A kapitał to taki "wirtualny" nieistotny zapis.
            Oczywiście zmienia się tylko na lepsze oprocentowanie kredytu w CHF (w PLN nie, skąd, absolutnie). Więc porównują swój zmieniający się kredyt w CHF z kwotami kredytu w PLN sprzed 4-5 lat.

            Owszem, kredyt hipoteczny w walucie był opłacalny - np. w 1999 roku. Gdy złotówkowy oscylował w okolicach 20%, a np. w DEM był po 8-9% (a do tego był udzielany i spłacany średnim kursem NBP). Tak, tak duża różnica niwelowała potencjalne ryzyko kursowe, ale różnica rzędu w oprocentowaniu 2-3% plus 5-9% spreadu - to za małe zyski wobec poziomu ryzyka.
            • dzielanski A w co Ty wierzysz? W przywiązanie do banku? 30.07.10, 19:10
              Kredyt można przewalutować, można przenieść go do innego banku. (W
              większości banków po dwóch latach nie ma za to żadnej prowizji).
              Najistotniejsza jest właśnie wysokość składki "tu i teraz". Skąd
              wiesz, że za pięć dziesięć lat nie sprzedasz obecnie zajmowanego
              mieszkania i w ogóle nie spłacisz swojego kredytu w diabły?
              • kr_kr Re: A w co Ty wierzysz? W przywiązanie do banku? 30.07.10, 20:10
                dzielanski napisał:

                > Kredyt można przewalutować, można przenieść go do innego banku. (W
                > większości banków po dwóch latach nie ma za to żadnej prowizji).
                > Najistotniejsza jest właśnie wysokość składki "tu i teraz". Skąd
                > wiesz, że za pięć dziesięć lat nie sprzedasz obecnie zajmowanego
                > mieszkania i w ogóle nie spłacisz swojego kredytu w diabły?

                Piękne słowa ... tylko czy je rozumiesz?
                Kredyt możesz przewalutować, albo przenieść ... bez prowizji? No tak, formalnie
                prowizji nie będzie, ale przy walucie będzie spread (i oczywiście różnice
                kursowe). Miałeś kredyt na 350 tys złotych (144 tys CHF), teraz przewalutujesz
                124 tys CHF na złotówki i będziesz miał już ... "tylko" 380 tys. Przenieść do
                innego banku? Złotówkowy - bez problemu i faktycznie bez prowizji. W CHF?
                Pierwszy problem - jak wziąłeś np. w 2007 roku to jak ma się WARTOŚĆ kredytu do
                WARTOŚCI nieruchomości? Podpowiem Ci - kwota kapitału w złotówkach jest co
                najmniej o 25% wyższa, niż kwota "wzięta". Czy wartość nieruchomości też wzrosła
                o tyle lub o więcej? Bo jak nie, to czy któryś bank da Ci większy kredyt, niż
                jest wartość nieruchomości?

                Więc tak, to wszystko możesz zrobić - ale robisz to post factum - i w efekcie
                jesteś jeszcze bardziej w plecy.
              • Gość: Kaczus (Tomek) Re: A w co Ty wierzysz? W przywiązanie do banku? IP: 78.8.192.* 30.07.10, 20:40
                Popatrz w oczy tym, co brali kredyt w 2008. Niech teraz spróbują
                przenieść go do innego banku (wartość mieszkań spadła, kurs poszedł w
                górę, więc mieszkanie tak na prawdę nie zabezpiecza kredytu, jeśli ten
                brany był na 100%, albo w okolicach), albo niech spróbują sprzedać i
                spłacić kredyt. Ja nie mówię, że na ryzyku nie mozna zarobić, mozna,
                ale nie każdy umie (albo ma wystarczająco szczęścia).
                • kr_kr Re: A w co Ty wierzysz? W przywiązanie do banku? 30.07.10, 21:27
                  Gość portalu: Kaczus (Tomek) napisał(a):

                  > Ja nie mówię, że na ryzyku nie mozna zarobić, mozna,
                  > ale nie każdy umie (albo ma wystarczająco szczęścia).

                  Ryzyko polega na tym, że można zarobić ale i można stracić. Gdyby
                  na ryzyku można było tylko zarobić - nie nazywałoby się ryzykiem. Biorący kredyt
                  w CHF zdają się uważać, że na tym się tylko zarabia i nie można stracić.
                  A ryzyko kursowe nazywa się tak tylko dla picu i straszenia.
                  • Gość: Kaczus (Tomek) Re: A w co Ty wierzysz? W przywiązanie do banku? IP: 78.8.192.* 30.07.10, 22:38
                    Ale przecież nie napisałem nic sprzecznego z tym co Ty...
              • black_halo Re: A w co Ty wierzysz? W przywiązanie do banku? 01.08.10, 12:09
                Moze i by sprzadal ale nie za tyle co kupil i w tym lezy najwiekszy
                problem. W czasie boomu ludzie, za sugestiami bankow, zakladali, ze
                na mieszkaniu nie mozna stracic i ze ich wartosc bedzie rosla wiec po
                splacie kredytu bedzie mozna sprzedac drozej - stad kredyty nawet na
                130% inwestycji. Niestety mieszkania wciaz tanieja i ludzie sa do
                nich wlasciwie uwiazani bo co zrobic z mieszkaniem, ktore kosztowalo
                300 tys, ma sie kredyt na nie za 400, trzeba bankowi wraz odsetkami
                oddac 600 a dzisiaj mozna sprzedac jedynie za 200?

                Dla porownania wynajem: miesiecznie place ok. 1800 pln wraz z
                rachunkami w stolicy. Rata za podobne mieszkanie wnioslaby mnie
                zapewne ok. 2500 (55m2 na Mokotowie) plus czynsz i rachunki -
                optymistycznie niech bedzie ze razem 3300. Roznice 1500 odkladam na
                konto - po 10 latach mam 180 tys bez zadnych procentow. Kupuje
                mieszkanie bez kredytu albo z bardzo malym kredytem - zyje bez
                stresu. Wariant optymistyczny.

                Pesymistyczny - za dwa lata zwalniaja mnie z pracy - mam 36 tys
                oszczednosci, moge mieszkac dalej w wynajmowanym, moge wrocic do
                rodzicow i szuakac pracy gdzie mi sie podoba, moge spakowac walizke i
                wyjechac za granice.
        • Gość: Gzigzi Trudno jest nie brać kredytu jak się małe dzieci IP: *.acn.waw.pl 30.07.10, 13:07
          albo chce się je mieć. Własne mieszkanie jest wtedy niezbędne. Nie znam i ty
          zapewne też nie małżeństwa z małym dzieckiem, które wynajmuje mieszkanie i nie
          ma kredytu.
          • kretynofil Co takiego?! 30.07.10, 13:35
            Akurat znam rodzine z dzieckiem w wynajetym mieszkaniu, bez kredytu,
            za to z oszczednosciami.

            Rozumiem ze dzieci rodzicow ktorzy spia dobrze bo nie maja na glowie
            kredytu wartego wiecej niz ich mieszkanie + (PLUS, SIC!)
            dwudziestoletnie zarobki - chowaja sie gorzej?

            Kurde mac, to ja pewnie dlatego taki glupi jestem bo wychowali mnie
            rodzice bez kredytu ;)
            • Gość: Gzigzi Pewnie się gnieżdżą w kawalerce... IP: *.acn.waw.pl 30.07.10, 13:45
              a kredytu nie mają bo ich nie stać. Chodziło mi o INTELIGENTNYCH WYKSZTAŁCONYCH
              znajomych.
              A co do oszczednosci to skad ty mozesz wiedziec ile maja?
              • kretynofil Nie boj sie o ich wyksztalcenie ani zarobki... 30.07.10, 13:55
                ...bo spokojnie zarabiaja pare razy wiecej od Ciebie.

                Bede to powtarzal do znudzenia. Dziadek mi opowiadal jak przed wojna
                na glebokiej Rusi rozumowal przecietny chlopek:
                - ej, chlopku, co twoim zdaniem jadaja bogacze?
                - no, jak to co - slonine ze slonina!

                I to jest wlasnie to: tepej wsiowej holocie wydaje sie ze kazdy marzy
                o tonie cegiel i kredycie na trzydziesci lub wiecej lat - i kazdy kto
                takiego nie ma to znaczy ze idiota i biedak.

                Bo przeciez wiadomo ze bogacze kupuja nieruchomosci zeby w nich
                mieszkac ;)

                Najsmieszniejsze jest to ze mam znajoma ktora odchowala dziecko w
                wynajetym mieszkaniu - majac trzy inne. Po prostu zadne z tych ktore
                posiadala nie pasowalo jej wystarczajaco wiec dla siebie wynajmowala
                tam gdzie akurat bylo wygodnie (do pracy/przedszkola/szkoly).

                No coz, milego, idioto ;)
                • Gość: Gzigzi No powiedz więcej szczegółów IP: *.acn.waw.pl 30.07.10, 14:20
                  Przecież to istotna iformacja. Pewnie wyssałeś tych znajomych z palca. No napisz
                  jacy to młodzi wykształceni ze znakomitymi zarobkami i małym dzieckiem nie mają
                  kredytu na mieszkanie BO NIE CHCA a nie dlatego ZE ICH NIE STAC.
                  • kretynofil A co mam Ci wiecej napisac? 30.07.10, 14:26
                    Zarobki ponad kilkanascie tysiecy miesiecznie netto, praca w duzym
                    banku na kierowniczym stanowisku. Oboje wyksztalceni. Ona siedzi w
                    domu i zajmuje sie dzieckiem.

                    Co mam wiecej napisac?
                    • Gość: Gzigzi Nie wierze IP: *.acn.waw.pl 30.07.10, 14:50
                      Osoby ktore zarabiaja po kilkanascie tysiecy miesiecznie maja kredyty bo im rata
                      kolo dupy lata, to nie jest obciazenie dla tych osob
                      • Gość: Kaczus (Tomek) Re: Nie wierze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.10, 14:59
                        Wiesz, ja też znam kilka takich osób i też nie mają kredytów.... To, że ty znasz
                        tylko osoby zakredytowane, to Twój problem.
                      • kretynofil Jakbys powiedzial chlopu na ruskiej prowincji... 30.07.10, 15:03
                        ...ze bogacze wcale nie jedza sloniny ze slonina to tez by nie
                        uwierzyl...

                        O tym wlasnie mowie, baranie ;)
                • makova_panenka Re: Nie boj sie o ich wyksztalcenie ani zarobki.. 30.07.10, 14:25
                  Właściwie należałby zapytać co jest bardziej prawdopodobne podwyżka rat kredytu
                  czy podwyżka opłat za wynajem. Jakoś mam wrażenie, że o to drugie znacznie łatwiej.
                  • kretynofil Jasne ;) 30.07.10, 14:35
                    W momencie kiedy srednio w miastach przypada 2,63 osoby na mieszkanie
                    (zrodlo ponizej), wyz demograficzny skonczyl studia, emigranci nie
                    wracaja, wies sie bogaci i w miastach na nowych osiedlach jest masa
                    pustostanow - tak, podwyzka czynszow jest bardzo, bardzo
                    prawdopodobna ;)

                    biznes.interia.pl/nieruchomosci/news/zasoby-mieszkaniowe-w-polsce-krotka-charakterystyka,1392891,4206


                    Natomiast co do kredytow - LIBOR jest na historycznie niskim
                    poziomie. To nie jest kwestia "czy" tylko "kiedy" raty kredytow w CHF
                    rusza do gory - i to gwaltownie...
                    • makova_panenka Re: Jasne ;) 30.07.10, 14:51
                      To, że jest tyle pustostanów świadczy o tym, że nigdy nie powinny powstać. A
                      zatem to normalne, że nie ma naiwnych/głupich (niepotrzebne skreślić) którzy
                      będą finansować nietrafione inwestycje (czy to kupując czy to wynajmując). Sama
                      dostępność wolnego kąta to mocno za mało. Lud jest już na tyle świadomy, że
                      wynajmując bierze pod uwagę uwarunkowania infrastrukturalne np. dojazdy +
                      dostępność do usług publicznych.
                      • Gość: Kaczus (Tomek) Re: Jasne ;) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.10, 15:03
                        To ciekawe jak uzasadnisz pustostany w centrum miasta...
                        • makova_panenka Re: Jasne ;) 30.07.10, 15:05
                          Dowolnie dużo jest w stanie zapłacić dowolnie mało osób.
                          • Gość: Kaczus (Tomek) Re: Jasne ;) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.10, 15:16
                            Tylko do momentu, kiedy dług dla nich nie jest czymś abstrakcyjnym. Jeśli
                            Jelonek nigdy nie widział 300 000 zł, to czy zapłaci 400 000, czy 700 000, jeśli
                            mu pozwolą, to zapłaci i będzie patrzył jedynie na to, czy starczy mu na ratę,
                            czy nie, najwyżej zakredytuje się na kilka pokoleń w przyszłość...
                      • kretynofil Nie, to oznacza tyle... 30.07.10, 15:09
                        ...ze czynsze w tych mieszkaniach sa zbyt wysokie (opcja a) lub sa to
                        mieszkania w stanie surowym, nienadajace sie do zamieszkania (opcja
                        b).

                        Jesli czynsze sa zbyt wysokie to wlasciciele troche sie przebujaja,
                        pare razy zaplaca skladki do spoldzielni - i w koncu obniza czynsz.

                        A jesli jest to opcja b - to mamy do czynienia z klasycznym udupionym
                        jelonkiem ktory sprzeda za kazda cene ktora pokryje jego zadluzenie.

                        Tak czy owak - byl tu juz taki co twierdzil ze czynsze nie spadna,
                        niejaki plosiak, i teraz juz sie nie madruje bo czynsze od tamtego
                        czasu spadly o 30% ;)

                        forum.gazeta.pl/forum/w,778,88630255,88630255,Wynajmowanie_mieszkania_bedzie_jeszcze_drozsze.html
                        • makova_panenka Re: Nie, to oznacza tyle... 30.07.10, 15:16
                          Mimo wszystko trudno sprzedać coś na pustyni kilometry od miasta gdzie psy
                          dupami szczekają. Z resztą gdyby te pustostany były aż tak atrakcyjne to ustałby
                          popyt na kredyty hipoteczne na rzecz wynajmu.
                          A tak się nie dzieje.
                          Idą twoją teorią o chłopskim rodowodzie mentalności stojącej za życiem
                          gospodarczym Polski można to wyjaśnić tym, że nikt u kułaka mieszkać nie będzie
                          nawet gdyby ten dupę miodem smarował. Lepsza lepianka, ale własna, koniecznie z
                          wpisem do KW.
                          • kretynofil Ustalby? 30.07.10, 15:29
                            Przepraszam Cie bardzo - ale widzisz moze gdzies ten popyt na takie
                            kredyty?

                            Masz jakies dane ktore potwierdzaja to ze ludzie kupuja mieszkania na
                            inwestycje?
                  • Gość: pankracy.r Re: Nie boj sie o ich wyksztalcenie ani zarobki.. IP: 74.125.122.* 30.07.10, 14:41
                    Co zrobisz, jeśli właściciel mieszkania podniesie Ci czynsz o "za
                    dużo"?

                    A co zrobisz, jeśli bank podniesie Ci ratę o "za dużo"?

                    ***

                    Co zrobisz, jeśli co prawda właściciel mieszkania nie podniesie Ci
                    czynszu, ale Twoje zarobki spadną do 50% obecnych?

                    A co zrobisz, jeśli co prawda bank nie podniesie Ci raty, ale Twoje
                    zarobki spadną do 50% obecnych?

                    ***

                    Która sytuacja jest bezpieczniejsza?
                    • makova_panenka Re: Nie boj sie o ich wyksztalcenie ani zarobki.. 30.07.10, 14:55
                      Z bankiem możesz negocjować. Z właścicielem (prawie) nigdy.
                      Bank nie jest zainteresowany uwaleniem cię. Chce byś płacił i jest bardziej
                      skory przystać na układ który tobie ułatwi spłacanie a bankowi przyniesie w
                      rezultacie większy zysk (wszak nic za darmo).
                      Wynajmujący mieszkanie z reguły szuka kogoś kogo będzie stać na opłacanie
                      pełnego czynszu. I to natychmiast.
                      Wyjątki się zdarzają, ale co do zasady jest tak jak napisałem.
                      • kretynofil Ale z Ciebie kretynka ;) 30.07.10, 15:06
                        > Z bankiem możesz negocjować.

                        Tak, jesli jestes klientem ktorego kazdy bank wezmie z pocalowaniem
                        reki - na przyklad masz wiecej na depozytach niz kredytach.

                        A jak masz gola dupe i kredyt na karku to latwiej niz z bankiem
                        bedzie Ci sie negocjowalo z Panem Bogiem zeby wygrac w totka ;)

                        > Z właścicielem (prawie) nigdy.

                        Negocjacja z wlascicielem wyglada tak: albo obnizasz czynsz albo sie
                        wyprowadzam. Te pustostany to doskonaly straszak na chciwych
                        landlordow.
                        • makova_panenka Re: Ale z Ciebie kretynka ;) 30.07.10, 15:09
                          Pokazałeś że potrafisz zmyślać w co nigdy nie wątpiłem.
                          Brawo bajkopisarzu.
                      • Gość: pankracy.r Re: Nie boj sie o ich wyksztalcenie ani zarobki.. IP: 74.125.122.* 30.07.10, 15:16
                        Nie odpowiedziałaś na moje pytanie, więc sam to zrobię:

                        - jeśli nie będzie mnie stać na spłatę raty, bank zmotywuje mnie komornikiem.
                        - jeśli nie będzie mnie stać na zapłatę czynszu, wynajmę coś tańszego.


                        PS: To, czy łatwiej negocjuje się z dużą firmą, czy z osobą fizyczną, to dyskusyjna sprawa. Mi w latach 2004-2007 właściciel mieszkania nie podniósł czynszu ani razu mimo, że w okolicy czynsze poszły w górę o 25%. W sumie nie dziwię mu się
                        • kretynofil Tak samo mialem... 30.07.10, 15:23
                          Wynajmowalem 38m2 za 1000 PLN + media (jakies 100PLN) na Bemowie
                          (2007r).

                          Gdy sie wyprowadzilem, wlasciciel podniosl czynsz do 1800 PLN i
                          znalazl nabywce tego samego dnia.

                          Kiedy go zapytalem czemu mi nie podnosil w miedzyczasie czynszu
                          odparl po prostu: byles najlepszym lokatorem - zero problemow, zero
                          marudzenia, pieniadze zawsze na czas, zadnych skarg od sasiadow etc.
                  • Gość: Kaczus (Tomek) Re: Nie boj sie o ich wyksztalcenie ani zarobki.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.10, 15:02
                    Opłaty za wynajem spadają od dobrego roku....
                    • makova_panenka Re: Nie boj sie o ich wyksztalcenie ani zarobki.. 30.07.10, 15:07
                      A skoro nie powoduje to spadku popytu na kredyty hipoteczne oznacza to, że
                      właściciele tychże lokali po prostu wtopili. Co z nimi teraz zrobią skoro nikt
                      nie chce wynająć (a kredyt trzeba spłacać)?
                      • Gość: Kaczus (Tomek) Re: Nie boj sie o ich wyksztalcenie ani zarobki.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.10, 15:21
                        Nie za bardzo mają co zrobić, bo jak brali na kredyt, to muszą sprzedać po
                        odpowiednio wysokiej cenie, a teraz nikt już tak drogo nie płaci...
                        • dzielanski To oni wszyscy kupili mieszkania w 2008 roku? 30.07.10, 18:10
                          A dlaczego MUSZĄ sprzedać po odpowiednio wysokiej cenie? Teraz
                          mieszkania są, zdaje się tańsze, niż w 2008. Ale jeśli ktoś kupił
                          chatkę w 2003, nawet biorąc kredyt na 120 procent (nawet nie wiem,
                          czy juz wtedy takie dawali) i miałby do zapłacanie prowizję za
                          przedwczesną wpłatę kredytu, w wysokości powiedzmy 3(!) procent
                          (nigdy nie słyszałem o tak wysokiej), to i tak bierze za to
                          mieszkanie dwa razy więcej pieniędzy niż musi oddać bankowi.
                          • Gość: Kaczus (Tomek) Re: To oni wszyscy kupili mieszkania w 2008 roku? IP: 78.8.192.* 30.07.10, 18:16
                            > A dlaczego MUSZĄ sprzedać po odpowiednio wysokiej cenie?

                            bo inaczej nie spłacą kredytu?

                            > Ale jeśli ktoś kupił
                            > chatkę w 2003, nawet biorąc kredyt na 120 procent (nawet nie wiem,
                            > czy juz wtedy takie dawali) i miałby do zapłacanie prowizję za
                            > przedwczesną wpłatę kredytu, w wysokości powiedzmy 3(!) procent
                            > (nigdy nie słyszałem o tak wysokiej), to i tak bierze za to
                            > mieszkanie dwa razy więcej pieniędzy niż musi oddać bankowi.

                            Ale my nie rozmawiamy, o ludziach którzy wzieli kredyt w 2003 roku (z
                            tego co pamiętam chyba był wtedy problem z kredytem na 100%)
                  • eustachy.s Re: Nie boj sie o ich wyksztalcenie ani zarobki.. 30.07.10, 18:26
                    Mieszkanie które wynajmowałem poprzednio stoi puste od 5 miesięcy (o mojej
                    wyprowadzce wiedzieli od niemal początku stycznia), właściciele obniżyli stawkę
                    czynszu o 100 PLN i umożliwiają negocjację ceny najmu.
                    Tu gdzie obecnie wynajmuję są mieszkania o podobnym standardzie tańsze nawet o
                    200 PLN od tego które wynajmuję.
            • Gość: kulju rodzina z 4 dzieci i wynajmujaca dom IP: *.dsl.bell.ca 30.07.10, 13:46
              Ja mam taka rodzine. Czwarte dziecko sie urodzi za kilka miesiecy.
              Co prawda mieszkamy w Kanadzie, a nie w Polsce. 6-7 lat temu, gdy ceny byly
              niskie nie mielismy pieniedzy na zakup, a ja nie chcialam brac zbyt duzego
              kredytu (nie bylismy pewni gdzie chcemy mieszkac, moj maz zaczal nowa prace,
              planowalismy dzieci). Wynajmujemy dom i czekamy na spadek cen. Wystarczy
              spojrzec na USA i kilka innych krajow, by zobaczyc co sie stanie z cenami. Przez
              te lata oszczedzalismy i zero stresow teraz, zadnego kredytu, pieniadze na
              koncie a dzieci i rodzice szczesliwi ;))
              Moze warunki w Polsce sa troche inne, ale uwazam, ze tez mozna wynajmowac, a nie
              kupowac na 100$ przewartosciowane mieszkania.
              Taki jest moj poglad.
              Magda
              • kr_kr Re: rodzina z 4 dzieci i wynajmujaca dom 30.07.10, 14:01
                Gość portalu: kulju napisał(a):

                > Moze warunki w Polsce sa troche inne, ale uwazam, ze tez mozna wynajmowac, a nie
                > kupowac na 100$ przewartosciowane mieszkania.

                Przypuszczam, że w Polsce to jest bardziej problem mentalny. Ludzie chcą mieć
                swoje mieszkanie, bo swoje, to swoje. I znajdą dwieście pięćdziesiąt sześć
                powodów, dla których swoje nawet jak znacznie droższe to lepsze niż wynajmowane.
                Dla mnie dom/mieszkanie to taki sam towar, jak samochód, telewizor czy jacht.
                Dom owszem, kupiliśmy na kredyt. Z tym, że jego miesięczna spłata (całkowita)
                odpowiada mniej więcej połowie, no może w najgorszym okresie 3/4 ewentualnego
                kosztu wynajęcia porównywalnego.
                Mieszkanie w okresie przejściowym (sprzedaż mieszkania, zakup i dokończenie
                budowy domu) wynajmowaliśmy. Płaciliśmy MNIEJ niż wynosiłyby same odsetki od
                kredytu potrzebnego do kupienia takiego mieszkania. Mieszkanie nowe, z zasobów
                developera który budując osiedle zostawiał sobie po dwa-trzy mieszkania na
                wynajem. Stąd i długoterminowy wynajem bez większego ryzyka, że np. syn
                właściciela będzie się żenił i chciał w nim zamieszkać.
                Jakie więc - poza mentalnością - byłoby więc uzasadnienie za kupnem takiego
                mieszkania "na własność"?
                Żadne.
                • makova_panenka Re: rodzina z 4 dzieci i wynajmujaca dom 30.07.10, 14:31
                  No i co z tego że to problem mentalności?
                  Ludzie mają nie mieć dachu nad głową? Przecież przy wynajmie masz go tylko do
                  momentu gdy płacisz. Na swoim możesz nie grzać, nie świeci i nie remontować.
                  • Gość: Kaczus (Tomek) Re: rodzina z 4 dzieci i wynajmujaca dom IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.10, 15:07
                    Przestań płacić na swoim.....
                    • makova_panenka Re: rodzina z 4 dzieci i wynajmujaca dom 30.07.10, 15:10
                      Otóż na swoim (czyli nie obciążonym kredytem) mogę robić co chcę. Zabronisz mi?
                      • Gość: Kaczus (Tomek) Re: rodzina z 4 dzieci i wynajmujaca dom IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.10, 15:22
                        Tak - to wybij dziurę w ścianie nośnej bez odpowiednich pozwoleń....
                      • rydzyk_fizyk