Dodaj do ulubionych

Jak żyć z drogim frankiem? Poradnik "Gazety" dl...

04.01.11, 21:49
w skrócie :
1. nie jedz
2. zaoszczędzone pieniądze odkładaj na koncie oszczędnościowych
3. niech jedynym kontaktem z twoim bankiem będzie co miesięczny przelew bo reszta kosztuje bajeczne prowizje

4. nie staraj się robić nic więcej bo bank i tak Cię wydyma, a ty nie masz wykształcenia wyższego ekonomicznego ze specjalizacją stosunki międzynarodowe lub makroanaliza - więc na pewno zrobisz krok w złą stronę ( banki się znają oni robią tylko w dobrą, nie zrobią kroku w złą, prawda? )
Obserwuj wątek
    • mara571 Dobra rada, ale czy aby nie za pozno 05.01.11, 08:07
      Red. Samcik napisal:
      "Każdy, kto ma kredyt hipoteczny, powinien jednocześnie gromadzić oszczędności pozwalające mu w dowolnym momencie spłacić jego dużą część."
      Teraz na oszczedzanie jest juz za pozno.
      Milosnicy frania pisali czesto na forum, ze maja nizsza rate i moga w ten sposob wiecej odlozyc.
      Gdzie podzialy sie te "oszczednosci"?
      • black_halo Re: Dobra rada, ale czy aby nie za pozno 05.01.11, 08:16
        Milosnicy franka to osoby, ktore w zlotowkach kredytu nigdy by nie dostaly. Zapominasz, ze gros milosnikow szwajcarskiej waluty ma kredyt na 30-40 lat gdzie rata stanowi 60-70% ich dochodow netto. Bo 500 zlotych na jedzenie na 4 osoby w rodzine wystarczy.
        • Gość: vx Re: Dobra rada, ale czy aby nie za pozno IP: 188.122.21.* 05.01.11, 08:37
          > gdzie rata stanowi 60-70% ich dochodow netto.

          Taka część dochodów na kredyt, to samobójstwo. Mam kredyt we frankach, jak go brałem stanowił (moim zdaniem) bezpieczne 30% dochodów netto. Nie dlatego, że mam super zarobki, bo nie mam. Dlatego, że 2-3 lata temu już było do przewidzenia pęknięcie bańki kredytowej. Konsekwencja była jedna i to bolesna, możliwie mały kredyt = dwa lata wyjęte z życia i dwa lata zapierdzielania na budowie własnymi łapkami - po pracy, w nocy, weekendy, święta, w wakacje. Teraz przynajmniej jakoś możne przetrzymać raty wyższe o 200-300zł. Byle to nie trwało parę lat...
          • Gość: wwww revx IP: *.dclient.hispeed.ch 06.01.11, 14:41
            Tylko powiedz VX nie lepiej wziac wiekszy kredyt i zapieprzac w pracy, zeby wiecej zarobic?

            Ja nie mam zamiaru 2 lata nie miec wolnego zeby wykonczyc mieszkanie. Wole dluzej powynajmowac, czy troche dluzej pooszczedzac zanim cos kupie.

            Generalnie mysle, ze poziom wiedzy finansowej jest mizerny.

            Podam przyklad. Kurs franka jest strasznie wysoki. Mam dalekich znajomych, ktorzy dostali okolo 150 tys zlotych. I zamiast je dac na lokate czy cokolwiek innego splacili kredyt we frankach, ktory jest oprocentowany znacznie nizej niz lokata.

            Gdzie tu sens? Teraz maja jeszcze troche tego kredytu i zero oszczednosci. Jak ich wyrzuca z roboty to nie maja nawet na jedna rate czyli mozliwa licytacja mieszkania.....

            I jaki to ma sens?
              • Gość: pmc Re: revx IP: *.146.255.209.nat.umts.dynamic.eranet.pl 06.01.11, 18:00
                > Nie lepiej, bo nikt nie zrobi roboty tak dobrze jak ja sam. Jak mam stać nad ro
                > bolem 8 godzin żeby dopilnować jego roboty to wolę to zrobić sam - jest taniej
                > i skuteczniej.
                To weź fachowca, sprawdź go wcześniej i ustal przyzwoitą również dla drugiej strony stawkę.
                A jeżeli za drogo - czytaj ta stawka jest wyższa od Twojej to nazywanie człowieka robolem jest trochę na wyrost...

                PM
              • Gość: bartek Re: revx IP: 178.73.29.* 10.01.11, 16:35
                > Nie lepiej, bo nikt nie zrobi roboty tak dobrze jak ja sam. Jak mam stać nad ro
                > bolem 8 godzin żeby dopilnować jego roboty to wolę to zrobić sam - jest taniej
                > i skuteczniej.

                W takim razie powinieneś zarabiać na życie budową domów.
            • the_last_guardian_angel Re: revx 06.01.11, 22:57
              > Podam przyklad. Kurs franka jest strasznie wysoki. Mam dalekich znajomych, ktor
              > zy dostali okolo 150 tys zlotych. I zamiast je dac na lokate czy cokolwiek inne
              > go splacili kredyt we frankach, ktory jest oprocentowany znacznie nizej niz lok
              > ata.

              Jeżeli za parę miesięcy ten "strasznie wysoki" dzisiejszy kurs franka okaże się umiarkowanie niskim, bo trzeba będzie za CHF zapłacić 3.5 PLN albo 4.0 PLN to jak wtedy ocenisz ich krok?

              W.


          • Gość: ap Re: Dobra rada, ale czy aby nie za pozno IP: *.dsl.hickorytech.net 06.01.11, 17:08
            30% dochodow netto to max jak na rate kredytu. Kazdy kto choc troche poczyta podstawy finansow czy ekonomii znajdzie termin "ryzyka walutowego" (exchange risk). Biorac kredyt w obcej walucie niezbednym minimum jest przynajmniej przestudiowanie wykresu CHF/PLN przez maksymalny dostepny przedzial czasu, po to, by zobaczyc czy "kupujemy" franki "na gorze" czy "na dole". I nie "radzic sie" bankwego "experta". Nie trzeba byc ekonomista zeby nauczyc sie i zrozumiec podstawowe terminy i mechanizmy, zwlaszcza jezeli zaciaga sie zobowiazanie na nastepne 30 lat.
    • Gość: koziołek Re: Jak żyć z drogim frankiem? Poradnik "Gazety" IP: 80.50.138.* 05.01.11, 11:34
      rady niegłupie, tylko trochę za późno...
      parę uwag dodatkowych:
      i)osobiście nie radziłbym bawienie się w fundusze inwestycyjne (szczególnie inwestujące w UE)
      - wartość akcji jest przeszacowana - korekta nas nie minie (tak samo zresztą jak w nieruchomościach)
      - może walnąć solidny kryzys i korekta przejdzie w załamanie.
      ii) nie wierzę w spadek franka w najbliższych 2 latach.
      - kryzys w strefie euro nawet się jeszcze dobrze nie rozkręcił - euro jeszcze parę razy solidnie oberwie a my z nim.
      - nie ma alternatywy, chyba że ktoś lubi dmuchanie bańka na złocie, albo dewaluowanego dolara (zero walczenia z długiem publicznym w USA nie wróży dobrze średnioterminowo).
      - Polska też się może wyłożyć i wtedy bekniemy dodatkowo na kursie pln/euro.
      -
    • gelbesack Stara zasada. 06.01.11, 08:43
      Jest taka stara zasada, dla tych którzy nie kończyli szkół ekonomicznych i nie interesują się ekonomią, żeby pożyczać walutę w której się zarabia. I jeśli chodzi o branie kredytów ta wiedza, to dużo mówiące minimum.
          • pandzik dokładnie tak jest. 06.01.11, 16:40
            Gość portalu: XX napisał(a):

            > Ja mam hipoteke we frankach i nawet przy takim kursie place MNIEJ niz gdybym pl
            > acil w zlotych.
            > Wiec lataja mi twoje pseudomadrosci ekonomiczne ;)


            Zgadzam się.
            • wymiatator1 Re: dokładnie tak jest. 06.01.11, 17:18
              Te mądrości przestaną ci latać jeśli kurs franka znacznie wzrośnie i w pół roku stracisz to co zaoszczędziłes nie biorąc kredytu w złotówkach. Potem już będzie z górki. Pod most.
              • Gość: hh Re: dokładnie tak jest. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.11, 08:30
                > Te mądrości przestaną ci latać jeśli kurs franka znacznie wzrośnie i w pół roku
                > stracisz to co zaoszczędziłes nie biorąc kredytu w złotówkach. Potem już będzi
                > e z górki. Pod most.

                nie przestaną latać.... jak komuś lata że pożyczając 2 zł odda 6 i tych dwuzłotówek pożyczył cały worek to latać by mu przestało dopiero gdyby chyba mu bankier przystawił pistolet do głowy. Pocieszanie się tym że ktoś ma kredyt złotowy to pocieszanie się kulawego ze są na swiecie nie dośc ze kulawi to jeszcze ślepi. Kredyt złotowy jest droszy ale przewidywalny po prostu i jeśłi ktoś nie chce ryzykować i wyśłepiac gał na czytanie tabel z drożejącym okresowo frankiem to zakrywa oczy i bierze kredyt w złotówkach.
                natomiast prawdą jest że frankiści poza tymi którzy wzieli kredyty z ratą na pow 50% dochodów nie mają jakichś dylematow co do wysokości rat. i tak spłacą więcej niż pożyczali czego by nie robili. Frank też nie moze rosnąć w nieskończoność przecież. Inna sprawa ze złotówka może pier... i będzie jednak kłopot. Szwajcarzy już jęczą ze frank jest za mocny i nikt od nich nie chce niczego kupowac bo drogo. Więc nie jest to wszystko takie proste i oczywiste jakby się niektórym wydawało.
      • Gość: Gosc987 Re: Stara zasada. IP: *.pools.arcor-ip.net 06.01.11, 11:34
        gelbesack napisała:

        > Jest taka stara zasada, dla tych którzy nie kończyli szkół ekonomicznych i nie
        > interesują się ekonomią, żeby pożyczać walutę w której się zarabia. I je
        > śli chodzi o branie kredytów ta wiedza, to dużo mówiące minimum.
        ____________________________________
        Tak jest, stara zasada!!!
        Branie kredytu w obcej walucie jest to wyprowadzanie pieniędzy z państwa i bogacenie innych na niekorzyść Polski!!! Przecież to są polscy "patrioci" którzy potem pełną gębą narzekając na nią niszcząc Polskę.
        Głupota w byłym bloku wschodnim osiągnęła granice szczytu!!!
        • Gość: wwww Re: Stara zasada. IP: *.dclient.hispeed.ch 06.01.11, 14:45
          Tak tylko zapominasz, ze kredyt w ZL to duzo wyzsze oprocentowanie.

          Sorry, ale jak masz kilka procent wartosci kredytu co roku komus dawac to warto sie zastanowic.

          Genarlnie ja nie rozumiem pedu na wlasne mieszkanie. Wynajem jest tani, jednoczesnie masz wolnosc np. zmiany mieszkania jesli urodzi ci sie dziecko, chcesz zmienic miasto.
          Zmienisz prace na inna dzielnice, znajdziesz cos nowego!
          Zepsuje sie okno. Dzwonisz do wlasciciela.
          Podatki? ubezpieczenie itp.

          Po co bawic sie w mieszkanie??


          Powiedzcie mi ile ludzi tak naprawde liczy ile odda bankowi przez te wszystkie lata splacania kredytu???

          Jest tylko uluda tego, ze za wynajem placisz obcemu, a za kredyt sobie....
          • Gość: FunnyBoy Bo Polak "musi miec" i juz. IP: *.onlinehome-server.info 06.01.11, 15:19
            Polak musi miec swoje, bo nie ma jak swoje. Mieszkanie, dom, samochod. Ba, Polak otwiera knajpe i zaczyna od kupna budynku, mebli, wypozazenia. Potem sie zwala po pol roku i narzeka ze mu nie wyszlo :) Serio, znam taki przypadek :) Ja nic swego nie mam, bo jak napisales taniej jest wynajac. Samochod leasuje, i ciagle slysze ze przeciez to "nie moje". Tak jakby mi robilo roznice ze za dwa i pol raza wiecej miesiecznie po 4 latach zostanie mi w garazu stare pudlo. Ale coz, Polacy , mimo ze geby maja wielkie i udaja madrych wcale tacy madrzy nii sa.
            Zas co do franka, to coz, wychodzilo taniej pozyczyc w CHF, ale warto pamietac ze pozyczke bierze sie na dlugie lata i oceniac trzeba koszt calkowity, prawda ?
            • wypasiona_foczka Re: Bo Polak "musi miec" i juz. 06.01.11, 19:53
              Coś w tym jest.
              Parcie na tą "własność" jest okrutne. Piszę "własność" bo to jest ułuda własności. Dom/mieszkanie nie jest Twoje tylko banku i nie będzie Twoje dopóki za 30-40 lat, w zębach nie zaniesiesz do banku ostatniej raty. Do tego momentu wystarczy potknięcie, gorsza sytuacja zawodowa trwająca kilka miesięcy i kończysz na bruku, bez domu i bez kasy. Praktycznie nikt nie przelicza ile będzie musiał oddać po tych 30-40 latach. Może to i lepiej bo człeka załamać może uświadomienie sobie, że dziś kupuje klitkę na króliki w "apartamentowcu" za 400.000zł, całe życie stresuje się, odmawia sobie wszystkiego bo na ratę nie starczy, spłaca często grubo ponad milion złotych i na starość kończy w nic nie wartym mieszkanku, które przypominać będzie dzisiejsze gierkowskie nieruchomości z lat 70-tych. I to jest wersja optymistyczna bo w tej pesymistycznej mamy jeszcze niemożność spłaty rat z przyczyn losowych (lub ich spłacanie przez kolejne pokolenie), licytację bankową, bezdomność, próby samobójcze...
              Ten system byłby może nawet OK, gdyby nie analfabetyzm ekonomiczny i głupota ludzi porywających się z motyką na Księżyc. Wielu z nich, nie mając realnej możliwości spłaty, tak kombinowało by jednak te kredyty dostać i mieć "własne" M. Sama znam dziewczynę, która zarabiając psie grosze słałszowała informację o dochodach zawyżając je prawie trzykrotnie i na tej podstawie dostała wymarzony kredyt. Z tego co słyszę już ledwo ciągnie a to było ze 4 lata temu. Co będzie dalej? a takich jak ona jest masa.
              Kredyty, paradoksalnie, są dla ludzi, którzy mają lub wiedzą, że za chwilę będą mieli pieniądze. Kredyty nie są po to by za cudzą kasę realizować swoje mało realne marzenia i podleczać kompleksy a tak mało kto o tym pamięta.
              Mam 30 lat, dobrą, stabilną pracę, zarabiam niezłe pieniądze i tak jak Ty nie mam praktycznie niczego "mojego". Mam służbowy samochód, który nie kosztuje mnie nawet złotówki, nowy, przyzwoity, jeżdżę nim gdzie chcę, kiedy chcę, tankuję pod korek i mam gdzieś przeglądy, ubezpieczenia, lakiernie, opłaty i całą resztę. Że nie mój? a co za różnica? Używam jak własnego z tym, że nie ponoszę żadnych związanych z tym kosztów.
              Podobnie z mieszkaniem: od 6 lat wynajmuję w mieście wojewódzkim ładne, dwupokojowe 55m2 za oszłamiającą kwotę 800zł/mc + 50zł za garaż (!!!).
              Kto z szanownych kredytobiorców płaci taką ratę??? Tak, wiem, że to nieprzeciętnie tanio ale jak się chce to i takie można znaleźć. Nie interesują mnie remonty, czynsze czy, jak piszesz przykładowe zepsute okno, dzwonię do właściciela i ma być naprawione. Na głowę mi się nie leje, co z tego, że na papierze nie jest moje?
              Własność własnością ale ja i Ty mamy coś czego przeciętny kredytobiorca nie ma: WOLNOŚĆ i SPOKÓJ. Nie obchodzą mnie franki, nie drżę przed zwolnieniem z dnia na dzień siedząc w pracy której nienawidzę, nie przeliczam ile i na co wydaję. Pieniądze, które w zębach do poźnej starości nosiłabym do banku wolę wydać na romantyczne weekendy i przyjemności na które mam aktualnie ochotę. Tego spokoju, braku ciścienia nie da się zamienić na żadną "własność". Być może kiedyś zdecyduję się na zakup domu/mieszkania ale w dzisiejszych warunkach, które są w Polsce ekonomicznym Dzikim Zachodem musiałabym na głowę upaść.
              • Gość: funny boy Re: Bo Polak "musi miec" i juz. IP: *.onlinehome-server.info 06.01.11, 21:15
                Haha, gdybym mieszkal w PL to bym sie z Toba umowil na randke, bo mamy duzo wspolnego :) przynajmniej w tej materii.
                Ja wprawdzie place znacznie wiecej no ale co zrobic- lokalizaja.....ale: moge sie co roku przenosic jak mi cos nie bedzie pasowalo, nadwyzke kasy moge wydac na inne przyjemnosci niz inwestycja w gruby beton....wprawdzie samochody sluzbowe to typowo polska specyfika, ale lease mnie kosztuje duzo mniej niz wlasnosc. Pozdr.
              • Gość: ja Re: Bo Polak "musi miec" i juz. IP: *.dynamic.chello.pl 06.01.11, 21:25
                Hej,
                ja płace taką ratę - dokładnie 900-1000 zł miesięcznie (w zależności od kursu franka i stóp procentowych) za mieszkanie w dużym mieście wojewódzkim, 55m, nowe. Po prostu kredyt brałem w 2006, kiedy ceny nieruchomości były jeszcze normalne. Było to bardziej opłacalne niż wynajem, nawet gdyby frank miał poszybować do kursu 4 zł. Są więc różne sytuacje, nie ma tak, że branie kredytu w walucie obcej jest zawsze nieopłacalne. Wręcz przeciwnie
              • Gość: Ja Re: Bo Polak "musi miec" i juz. IP: 91.209.116.* 07.01.11, 08:51
                Hahaha. Służbowy samochód? Z reguły są to padliny niskiej klasy, chyba, że jesteś prezesem. Sorry ale ja wolę mieć swój samochód wyższej klasy. Przynajmniej nie jeżdżę jakimś miejskim truchłem.

                A mieszkanie czy dom? Każdy patrzy pod swoim kątem. Ja w swoim mieście nawet za 1500zł nie wynajmę mieszkania, bo za tyle można wynająć jakąś norę na obrzeżach i bez potrzebnego mi wyposażenia. A jak ktoś ma dzieci? Będziesz z rodziną żyła na walizkach, bo np. wynajmujący postanowi sprzedać mieszkanie albo dać je swojemu dziecku? No ale tego nie rozumie 30-letnia pusta torba, która się podnieca, że ma służbową padlinę zwaną samochodem i wynajmuje za psie pieniądze równie psią klitkę.

                Oczywiście nie jestem zwolennikiem brania kredytów przez gołodupców ale rodzina, która ma odpowiednie dochody (powiedzmy 10tys. zł miesięcznie) może sobie pozwolić na kredyt. I takim ludziom kurs franka też dynda i powiewa.
                • Gość: -- Re: Bo Polak "musi miec" i juz. IP: 195.116.30.* 07.01.11, 09:27
                  Sorry, ale przejawiasz wyjątkowo buraczane podejście...w stylu "Ja jestem bogaty i mogę wszystko, jestem lepszy od całej masy średniaczków co to muszą myśleć czy ich stać".

                  Jeśli ktoś ma kasę - może kupić wszystko, w każdej chwili i ma w głębokim poważaniu czy to jest drogie czy nie. Po prostu mogą przepłacić. Większość społeczeństwa (ci "gołodupcy" w twoim języku) musi niestety kalkulować - wynająć czy kupić, co będzie opłacalne, bo inaczej zostanie pasztetowa jeśli się przeliczą z możliwościami.

                  A co mnie najbardziej wkurza - właśnie takie pajace szpanujące "super własną furą klasy wyższej" mówiły, że trzeba kupować natychmiast, bo inaczej jest się gołodupcem...a frajerzy potem naciągali zdolności kredytowe i kupowali żeby się pokazać, w końcu młodych ambitnych też stać.

                  Dlatego takie podpowiedzi włożyłbym do szufladki "porady dla zarabiających 10k i wyżej". Jakoś nie wydaje mi się, żeby w tej kategorii było wiele osób które jeszcze nie ma mieszkania.
                  • heine-ken Re: Bo Polak "musi miec" i juz. 07.01.11, 10:02
                    Kredyty są dla bogatszych, lub takich, którzy do tego aspirują. Ten bogatszy bierze na siebie ryzyko, i z tego uzyskuje premię - inny, mniej zaradny płaci mu czynsz, który to w całości lub części pokrywa ratę (mówię o nieruchomościach kupionych do 2006). Jeśli się bogatszy przejedzie na interesie, jakoś się odkuje, w końcu ma łeb na karku. Jak z venture capitals - oni wiedzą, że na jeden sukces przypada kilka inwestycji, które zakończą się klapą.

                    Jak ktoś zarabia średnią krajową i nie ma warunków intelektualnych, aby to zmienić na plus w trakcie najbliższych kilkudziesięciu lat, powinien wystrzegać się jak ognia tak skomplikowanych spraw jak inwestycje w nieruchomości. Dla takiego pozostaje kupno używanego Mercedesa albo Audi i szpanowanie super furą klasy wyższej.

                    Ten bogatszy ma spore szanse stawać się coraz bogatszym i zgromadzić przyzwoitą sumkę na starość. Ten mniej zaradny zapewne niczego się nie dorobi i jakość jego życia na emeryturze będzie zależała od wysokości świadczenia z ZUS. I tyle - żeby zarabiać, trzeba móc i bardzo chcieć, żeby wygrać trzeba grać. "Inwestowanie" przez przypadkowych ludzi bez wiedzy i dochodów musi w znacznej części kończyć się frustracjami i dramatami życiowymi.
                  • Gość: Ja Re: Bo Polak "musi miec" i juz. IP: 91.209.116.* 07.01.11, 10:03
                    Dla Ciebie to może buraczane podejście, dla mnie raczej racjonalne, rozsądne. Uważam bowiem, że jeśli facet zarabia 2000zł, jego kobieta 1500zł (a podobno takich par jest najwięcej, jest też sporo zarabiających jeszcze mnie), do tego mają lub spodziewają się dzieci to W ŻADNYM WYPADKU NIE STAĆ ich na kredyt. A gołodupcami nazywam właśnie ludzi z niezbyt wysokimi dochodami, bez środków pieniężnych na wkład własny ale które za wszelką cenę muszą mieć własne mieszkanie - choćby kawalerkę z aneksem. Właśnie dlatego ich nie stać, że po opłaceniu kredytu i innych opłat stałych muszą dzieciom serwować kanapki z pasztetową czy innym śmieciowym jedzeniem. Uważasz, że taką przyszłość należy zapewnić swoim dzieciom? Poza tym myślisz, że skąd w naszym kraju tyle cwaniactwa i na każdym kroku musisz uważać, aby nie zostać wyrolowanym? Ano m.in. dlatego, że ludzi nie stać na godne życie, bo się pozadłużali ponad swoje możliwości i teraz szukają różnych wyjść ze swoich beznadziejnych sytuacji. A wystarczyło wcześniej pomyśleć i się zastanowić - nad kredytem, nad oszczędnościami, nad swoim wykształceniem, nad lepszą pracą itp.

                    Uważam, że każdy przypadek należy rozpatrywać inaczej. Nie da się powiedzieć, że zawsze wynajem jest lepszy od kredytu na własne mieszkanie jak to usiłowała wmówić nibywypasiona-foczka. Ona widzi tylko jedną stronę medalu. A zawsze są dwie.

                    Nie należę do osób, które kogokolwiek namawiały na branie kredytów w okresie boomu. To musi być własna decyzja. Mimo, iż np. moją rodzinę stać i znam sporo osób, które mogłyby kupić dowolne mieszkanie w jakimkolwiek mieście to uwierz mi, że też mi się nie kalkuluje płacić 15-20tys. za m2 a takich inwestycji jest przecież w każdym większym mieście sporo. Owszem, są też oferty za 5-8tys. zł za m2 ale to są oferty mieszkań na obrzeżach i nie każdy chce spędzać godziny dziennie w korkach na dojazdach do pracy. To, że ktoś ma środki lub zdolność kredytową nie oznacza, że świadomie chce płacić krocie za kartonowo-gipsowe pudełka. No ale to trzeba spojrzeć na sytuację obiektywnie a nie tylko być lemingiem, któremu jak się powie "kupuj, bo będzie już tylko drożej" to on sobie sfałszuje papiery o dochodach i pobiegnie do banku po kredyt na nieruchomość o przeszacowanej wartości jak to było w latach 2007-2009.
                    • Gość: -- Re: Bo Polak "musi miec" i juz. IP: 195.116.30.* 07.01.11, 10:26
                      No dobra, tutaj się trochę zrehabilitowałeś - w 100% zgadzam się z tym, że jeśli ludzie mało zarabiają to ich nie stać na kredyt. Tego właśnie dotyczyła moja wypowiedź.

                      Po prostu trzeba jasno dodawać - ja zarabiam dużo i mnie stać. Jeśli ktoś zarabia mniej a tylko dzięki kredytom chce żyć na poziomie wyżej zarabiających - niech się lepiej puknie w głowę bo będzie mu jedyne jeszcze gorzej.
          • Gość: 24h Re: Stara zasada. IP: 46.134.49.* 06.01.11, 20:13
            To ja nie wiem gdzie ty mieszkania tak wynajmujesz...
            Warszawa, wynajem 2 pokoi 50-60 m2 w miarę przyzwoitym standardzie 1700-2200,
            w tym przedziale mieszczą się moje opłaty za mieszkanie 57m, które mam w kredycie we frankach. Wcześniej przez ok 5 lat wynajmowałem mieszkanie, kasa która poszła na piach, mogłem spłacać swoje nie czyjeś...
            • steamtrain Re: Stara zasada. 06.01.11, 21:49
              >Warszawa, wynajem 2 pokoi 50-60 m2 w miarę przyzwoitym standardzie 1700-2200

              Chyba z nieba spadles.

              Jak chcesz dobierac oferty do argumentow do droga wolna. Ale nie myl publicznie oczekiwan niektorych z prawdziwymi cenami wynajmu.

              Moj znajomy nr 1 wynajmuje na Wilanowie 55m wyposazone za 1600 PLN.
              Znajomy nr 2 - Bielany przy metrze wyposazone 50m - 1700 PLN

              Sa to mieszkania wyposazone, czynsz placi wlasciciel co daje dodatkowe 300-400 PLN do przodu. Umowy zawarte na rok czasu i 18 miesiecy w 2 przypadku.

              Kup mieszkanie+wyposaz+czynsz i wtedy mow ze masz rate 1600 czy 1700 PLN....
              Porownujac to to zakupu mieszkania i jego wyposazenia i czynszu jest to ponad 2500 PLN/m

              Chyba ze mieszkasz na jakims zadupiu w stylu Marki czy Rembertow.

              Milego pocieszania sie.
                • wymiatator1 Re: Stara zasada. 06.01.11, 23:35
                  Na moim osiedlu znalazłem kilka ofert najmu 20-50% droższych niż reszta - zapewne jelonki, które poczuły pętlę kredytu na szyi. W jednym ogłoszeniu był warunek "zapłata za pół roku z góry" (!!!).
            • steamtrain Re: Stara zasada. 06.01.11, 21:43
              >W normalnych krajach owszem, w polaczkowie potrafi być wyższy niż rata kredytu...

              Potrafi. TYlko ze z reguly takie mieszkania stoja puste calymi latami.
              Wynajem w przeciwienstwie do kupna pompowanego kredytami odzwierciedla prawdziwa sile nabywcza a to powoduje, ze nikt nie chce wynajac mieszkania ktorego nabywca "sprytnie" sobie umyslil, ze kupi na kredyt a ktos bedzie mu w wynajmie splacal (oczywiscie dotyczy nieruchomosci 2007-2009)

              Polecam przeglad wynajmu - nierealne oferty typu wynajme za wielkosc raty plus czynsz leza odlogiem - nawet pies ze zlamana noga sie nimi nie interesuje. W tej chwili wynajem (nieruchomosci ktore sie wynajmuja) to 50-70% wartosci raty ktora musialbys zaplacic za taka nieruchomosc. A z doliczeniem czynszu suma przy kupnie jest jeszcze wieksza.
          • Gość: myslacy_bankier Re: Stara zasada. IP: *.14-2.cable.virginmedia.com 07.01.11, 02:40
            53 wpis i dopiero w koncu ktos napisal ktos o co mi chodzilo, przed przeczytaniem 1. wpisu :)
            Czytam wiec kolejne..
            Ja tez nie mam swojego i to ja odwiedzam moich przyjaciol z uczelni - wlascicieli mieszkan w Poznaniu. Zarabiaja niby przyzwoicie jak na 34latkow, ale to ja zawsze do nich przyjezdzam i wyciagam ich do knajp, jeszcze nigdy oni mnie w Szkocji nie odwiedzili..
            Ciagle ten sam argument bo raty, kredyt bo nie wiadomo jak z praca..
            O wojazach i urlopach zagranicznych przez grzecznosc nie wspomne :) Ale fakt ja jako jedyny nie mam mieszkania, moze dlatego tylko, ze nie stac mnie na nie bylo przed 2007r. Potem zakup mnie nie interesowal.. coz swiadomosc ekonomiczna :)
        • Gość: dawid225 Ubezpieczenie niskiego wkladu IP: *.dynamic.chello.pl 06.01.11, 14:48
          Jak Wasze banki sie na to zapatruja. Niedlugo minie 3 lata od wiosny 2008, kiedy franek byl tani. Z definicji, ubezpieczeniem takim (w wysokosci z reguly 3.5%) jest objeta kwota do 20% ceny mieszkania. Jezeli wzielismy kredyt np. na 91% ceny mieszkania, musielismy zaplacic stosunkowo niewiele: 3.5% z brakujacych 11% wartosci mieszkania.
          Teraz po 3 latach, nawet jak udalo nam sie splacic np 1/4 kapitalu liczonego we frankach, to i tak zadluzenie w zlotych moze znacznie przekraczac cene mieszkania.
          Wtedy takie ubezpieczenie moze wyniesc kilka tys zlotych. Czy banki kaza tyle zaplacic? Czy uznaja, ze kwote we frankach splacilismy ponad 20% i daruja ubezpieczenie.
            • heine-ken Re: Ubezpieczenie niskiego wkladu 07.01.11, 10:12
              Fakt, potem na forach dyskutuje głupi z głupszym. Pierwszy chce spłacić 25% kapitału w 3 lata, drugi uważa, że najpierw spłaca się odsetki a później kapitał. Ludzie, przecież wysokość waszych rat z czegoś wynika, można to wszystko sobie szybciutko policzyć samemu w excelu. Może jednak podejmiecie takie wyzwanie z nowym rokiem?
        • plosiak Re: Stara zasada. 06.01.11, 15:28
          No to sobie bierz kredyt w złotych i płać miesięcznie kilka stów więcej niż ja w CHF. Jakoś nie ma tutaj postów zawiedzionych kredytobiorców w CHF, ale same żale tych, co pobrali w złotych i od lat płacą więcej niż ci, co wzięli we frankach. Jak frank był po 2,50 czy nawet 2,80 to nie słyszałem waszych genialnych porad.
      • Gość: Jozek Re: Stara zasada. IP: *.ghnet.pl 06.01.11, 15:40
        No to kieruj sie dalej ta swoja stara zasada, a innym daj spokoj. Aktualne oprocentowanie mojego kredytu w CHF to 1,18%. Najtansza zlotowka chodzi teraz po ok. 5,10%, a srednio po ok. 6%. CHF musialby wzrosnac do min. 4,70 PLN zeby koszty sie zrownaly.

        Wiec jak ktos jest jelopem i nie potrafi sobie policzyc dlugoterminowych korzysci, to placi kosmiczne raty w PLN.

        A to ze kursy walut sie wahaja to jest po prostu WKALKULOWANE ryzyko. I co z tego ze teraz CHF jest po 3,20? Jeszcze 2 lata temu byl po 1,98. W ciagu 20-30 lat okresu kredytowania takie wahania moga sie pojawiac wielokrotnie i trzeba sie nauczyc z tym zyc. A jak ktos ma slabe nerwy, to niech kupi sobie nerwosol, albo rzeczywiscie placi w PLN jak za zboze.

        Jakby WIBOR byl na poziomie 50% tego co jest teraz to moglbym sie zastanowic nad kredytami w PLN. Ale poki co omijam je szerokim lukiem.
        • Gość: dojo Re: Stara zasada. IP: 213.31.11.* 07.01.11, 10:27
          >>Autor: Gość: Jozek IP: *.ghnet.pl 06.01.11, 15:40 Dodaj do ulubionych Skasujcie
          >>Odpowiedz No to kieruj sie dalej ta swoja stara zasada, a innym daj spokoj. Aktualne >>oprocentowanie mojego kredytu w CHF to 1,18%. Najtansza zlotowka chodzi teraz po ok. >>5,10%, a srednio po ok. 6%. CHF musialby wzrosnac do min. 4,70 PLN zeby koszty sie >>zrownaly.

          Jozek,
          a przeliczyles jak bedzie roznica jak stopa procentowa w Szwajcarii podskoczy o 2% a np. w ciagu 5 lat polska przyjmie EURO i oprocentowanie w EURO bedzie na podobnym poziomie jak CHF? dajel bedziesz placel roznice kursowe przez powiedzmy 22 lata (odpowiedz generalna, bo oczywiscie nie mam pojecia na ile lat wzioles kredyt w CHF)

          • Gość: Jozek Re: Stara zasada. IP: *.ghnet.pl 07.01.11, 23:11
            Polska nie przyjmie euro w ciagu 5 lat, a za 5 lat euro juz nie bedzie. To raz. A jak LIBOR CHF byl na poziomie 2% to WIBOR i LIBOR EUR tez byl odpowiednio wyzszy. Predzej ludzkosc skolonizuje Marsa niz WIBOR spadnie do poziomu LIBOR CHF. To dwa.
      • Gość: zz Re: Stara zasada. IP: 96.47.186.* 06.01.11, 16:31
        Ciekawa teoria, sprawdza sie moze, jak ktos siedzi w jednym miejscu cale zycie. W ciagu 6 lat od skonczenia studiow zarabialem w euro, zlotowkach, dolarach, koronach szwedzkich i dolarach kandyjskich. Mam przewalutowywac kredyt za kazdym razem?
      • Gość: jac Re: Stara zasada. IP: *.dynamic.chello.pl 06.01.11, 20:19
        Stara zasada - A ja wole płacić 3-4 raty w roku wieksze o 100 PLN niż przez 30 lat co miesiąc oddawać 400-500 PLN więcej niż płacę teraz. Wyliczenia przeprowadziłem w kilku wariantach (niski i wysoki kurs CHF i LIBOR CHF -różne kombinacje oraz obecny Wibor ) dla swojego kredytu i za każdym razem wychodziła ma taka różnica na korzyść franka. Więc jak słyszę tą zasadę to płakać mi się chce... ze śmiechu. Nawet gdyby to było tylko 200 PLN więcej na racie to pomnożone przez 360 daje drobne 72000 więcej do oddania:-)
    • Gość: fikcyja Przewalutowanie obecnie to fikcja!!! IP: *.wroclaw.vectranet.pl 06.01.11, 15:29
      Fikcja z bardzo prostego powodu, przy przewalutowaniu badana jest ponownie zdolność kredytowa. Obecnie gdy CHF ma 30-50% wyższy kurs, a oprocentowanie w PLN o 3-4% wyższe niż w CHF, to kto będzie miał taką zdolność. Dodatkowo, 10-20% niższa wartość zabezpieczenia kredytu. Czyli brakuje 30-50%+10-20% wartości zabezpieczeni akredytu (-wkład własny). Jaki bank na to pozwoli?!?!?! Obecnie CHF to pułapka, nie sprzedaż i nie przewalutujesz, można tylko płacić i płakać.
        • spider78 Re: Przewalutowanie obecnie to fikcja!!! 06.01.11, 17:49
          lava71 napisał:
          > Zgadza się. Tysiące młodych lemingów dało się zapakować w klatki i życie z kred
          > ytowymi kajdankami. Ani sprzedać, ani zamienić ... tylko się gnieść i spłacać.

          Jak patrzę na te 2 pokojowe apartamenty z tzw aneksem to moje wychowywanie się w wielkiej płycie na 58 metrach z czwórką rodzeństwa w trzypokojowym mieszkaniu z oddzielną kuchnią to był luksus.
          A ludzie zapakowali się w takie klitki i spędzą w nich resztę życia. Nowy standard życia, gorzej jak za komuny.
          • Gość: jghnbv Re: Przewalutowanie obecnie to fikcja!!! IP: *.218.151.66.static.telsat.wroc.pl 06.01.11, 18:50
            Jak patrzę na te 2 pokojowe apartamenty z tzw aneksem to moje wychowywanie się w wielkiej płycie na 58 metrach z czwórką rodzeństwa w trzypokojowym mieszkaniu z oddzielną kuchnią to był luksus.
            A ludzie zapakowali się w takie klitki i spędzą w nich resztę życia. Nowy standard życia, gorzej jak za komuny.


            masz całkowitą rację. mnie też szokuje, że ludzie w XXI w. mają mniejsze oczekiwania od życia (i się na takie realia godzą!) niż ich rodzice w biednym prlu. smutne to.
    • Gość: WiwatUbezpieczenia Pitu pitu pit IP: *.adsl.inetia.pl 06.01.11, 15:46
      GW pisze
      Tego, co zarobiłeś na znacznie niższych ratach w stosunku do kredytów złotych, nikt ci już nie odbierze

      A trochę niżej
      Powinieneś przygotować się natomiast na inną ewentualność: że bank będzie chciał obłożyć twój kredyt dodatkowym ubezpieczeniem od niskiego bądź wręcz ujemnego wkładu własnego.


      Odbierze, odbierze.
      Jak nie ratą, to dodatkowym ubezpieczeniem. :-)
      • Gość: koziołek Re: Jak żyć z drogim frankiem? Poradnik "Gazety" IP: *.limes.com.pl 06.01.11, 16:17
        Jakie jest teraz realne oprocentowanie kredytu we franku?
        Generalnie problem jest realny, choć nie dla wszystkich frankowiczów.
        - Przed wejściem odpowiedniej rekomendacji zdolność kredytową ustalano dla waluty kredytu a nie dla pln. Co z tego, że kredyt w pln dalej jest droższy skoro części frankowiczów nigdy na kredyt złotówkowy stać nie było.
        - O franku poniżej 3pln już można zapomnieć - bynajmniej nie namawiam do przewalutowania, ale fakt ugrzęźnięcia w danej nieruchomości jest niezaprzeczalny!
        Co będzie za 3-5 lat, kiedy rodzina urośnie i 55m2 nie starczy?!
        - generalnie kredyt we franku jest dobrym rozwiązaniem dla wąskiej grupy bogatych, chcących kredyt spłacić w ciągu 5-8lat. Taki dość krótki okres jest dość bezpieczny, w trwały wzrost relacji eu/chf niż obecny jest mało wiarygodny.
        Gdybym ja chciał dziś zaciągać kredyt to wybrałbym franki.
        Pozdraiam
        • gorcu Re: Jak żyć z drogim frankiem? Poradnik "Gazety" 06.01.11, 17:15
          Gość portalu: koziołek napisał(a):

          > Jakie jest teraz realne oprocentowanie kredytu we franku?
          > Generalnie problem jest realny, choć nie dla wszystkich frankowiczów.
          > - Przed wejściem odpowiedniej rekomendacji zdolność kredytową ustalano dla walu
          > ty kredytu a nie dla pln. Co z tego, że kredyt w pln dalej jest droższy skoro c
          > zęści frankowiczów nigdy na kredyt złotówkowy stać nie było.

          O czym ty piszesz? Generalnie podczas przyznawania kredytów w CHF należało się wykazać znacznie większą zdolnością kredytową niż w PLN. Wiem bo brałem w CHF. To raczej ludzi biorących w PLN nie było stać na to aby uzyskać kredyt w CHF.

          > - O franku poniżej 3pln już można zapomnieć - bynajmniej nie namawiam do przewa

          Jak to też było juz opisane w artykule, dalsza aprecjacja CHF może spowodować deflację w Szwajcarii na co Szwajcaria nie może sobie pozwolić. Jedyne co może nas pogrzebać do tąpnięcie kursu PLN\EUR.

          > lutowania, ale fakt ugrzęźnięcia w danej nieruchomości jest niezaprzeczalny!

          Jak ktoś kupił mieszkanie w Pciumiu Dolnym to tak. W każdym większym mieście w PL (>500tyś) wynajem pokrywa ratę kredytu.

          > Co będzie za 3-5 lat, kiedy rodzina urośnie i 55m2 nie starczy?!
          > - generalnie kredyt we franku jest dobrym rozwiązaniem dla wąskiej grupy bogaty
          > ch, chcących kredyt spłacić w ciągu 5-8lat. Taki dość krótki okres jest dość be
          > zpieczny, w trwały wzrost relacji eu/chf niż obecny jest mało wiarygodny.

          Wręcz przeciwnie!!! Jak ktoś chce brać kredyt z założeniem szybszej spłaty koszt pieniądza (oprocentowanie) nie jest tak istotny gdyż i tak się go nie zapłaci wcześniej spłacając kapitał. W tym momencie największy atut CHF znika a pozostaje ryzyko kursowe. W krótkim okresie tylko PLN!!!

          > Gdybym ja chciał dziś zaciągać kredyt to wybrałbym franki.
          > Pozdraiam

          Mój kredyt obecnie stanowi <20% dochodów netto dlatego mnie to nie boli a i już rozglądam się za działką. Jeżeli ktoś planuje kredyt gdzie planowa wartość raty stanowić będzie więcej niz 1/3 dochodów netto niech sobie da spokój z kredytami walutowymi. Lepiej spać spokojnie.
          • Gość: Ian Re: Jak żyć z drogim frankiem? Poradnik "Gazety" IP: *.lublin.hypnet.pl 06.01.11, 17:58
            > O czym ty piszesz? Generalnie podczas przyznawania kredytów w CHF należało się
            > wykazać znacznie większą zdolnością kredytową niż w PLN. Wiem bo brałem w CHF.
            > To raczej ludzi biorących w PLN nie było stać na to aby uzyskać kredyt w CHF.

            Zasadniczo było dokładnie odwrotnie.

            Ponieważ koszty kredytu obliczano kreatywnie, bez brania pod uwagę ryzyka zmiany kursu. Tak obliczony kredyt był dużo tańszy niż kredyt w PLN. Tańsza była też rata a w konsekwencji "wzrastała" zdolność kredytowa biorącego (który przykładowo nie był w stanie wziąć 200k PLN ale już równowartość 200k pln we franku - tak).

            > Jak to też było juz opisane w artykule, dalsza aprecjacja CHF może spowodować d
            > eflację w Szwajcarii na co Szwajcaria nie może sobie pozwolić. Jedyne co może n
            > as pogrzebać do tąpnięcie kursu PLN\EUR.

            Nie może sobie pozwolić? A co zrobi? Będzie broniła kursu? Ile da radę? Tak jak Islandia - 4 dni?

            > Jak ktoś kupił mieszkanie w Pciumiu Dolnym to tak. W każdym większym mieście w
            > PL (>500tyś) wynajem pokrywa ratę kredytu.

            Jak byś nie zauważył to ceny najmu spadły. I jakoś tak jakby najemców jest mniej (chociażby dlatego, że część potencjalnych uwiązała się w 40m apartamentach).

            > Mój kredyt obecnie stanowi <20% dochodów netto dlatego mnie to nie boli a i
            > już rozglądam się za działką. Jeżeli ktoś planuje kredyt gdzie planowa wartość
            > raty stanowić będzie więcej niz 1/3 dochodów netto niech sobie da spokój z kre
            > dytami walutowymi. Lepiej spać spokojnie.

            Weź pod uwagę, że ludzie nie kalkulowali wzrostu franka i brali kredyty jak był po 2,09, już wtedy z ratą na styk. Przy wzroście kursu z 2 na 3 złote z 20% nagle robi Ci się sporo więcej.\
            • Gość: Holt_ Re: Jak żyć z drogim frankiem? Poradnik "Gazety" IP: *.dynamic.chello.pl 06.01.11, 18:38
              > Zasadniczo było dokładnie odwrotnie.

              zasadniczo było dokładnie tak, jak pisze przedmówca.

              > Nie może sobie pozwolić? A co zrobi? Będzie broniła kursu?

              myśle ze zbliząmy się do czasów, kiedy model amerykański (druk, druk...) będzie stosowała CAŁA Europa....

              > Jak byś nie zauważył to ceny najmu spadły.

              ale nie na tyle, żeby nie pokrywać raty 30letniego kredytu.

              > Weź pod uwagę, że ludzie nie kalkulowali wzrostu franka i brali kredyty jak był
              > po 2,09, już wtedy z ratą na styk.

              kto brał, to brał. Czytaj uważnie co napisał przedmówca. Jego rata stanowi OBECNIE <20% kredytu, więc prawdopodbnie wyjściowo stanowiła mniej (a jeszcze spadek oprocentowania). A że na wzrost stóp w Szwajcarii przy takim jak obecnie CHF/USD i CHF/EUR się nie zanosi, więc on rzeczywiście może spać spokojnie. Nie za bardzo rozumiem, dlaczego wszystkihc kredytobiorców frankowych pakuje się do jednego wora z napisem "110% pod korek...".
            • gorcu Re: Jak żyć z drogim frankiem? Poradnik "Gazety" 06.01.11, 19:20
              Gość portalu: Ian napisał(a):


              >
              > Zasadniczo było dokładnie odwrotnie.
              >
              > Ponieważ koszty kredytu obliczano kreatywnie, bez brania pod uwagę ryzyka zmian
              > y kursu. Tak obliczony kredyt był dużo tańszy niż kredyt w PLN. Tańsza była też
              > rata a w konsekwencji "wzrastała" zdolność kredytowa biorącego (który przykład
              > owo nie był w stanie wziąć 200k PLN ale już równowartość 200k pln we franku - t
              > ak).

              Pamiętam że były w tedy oferty banków które nie patrzyły na ręce tylko pchały kredyty wolutowe komukolwiek. Teraz piszą pozwy zbiorowe. Normalne banki brały poprawki na różnicę kursową i trzeba było mieć zdolność na 120% wnioskowanej kwoty.

              > Nie może sobie pozwolić? A co zrobi? Będzie broniła kursu? Ile da radę? Tak jak
              > Islandia - 4 dni?
              >

              Islandia była kompletnie odwrotnej sytuacji. Szwajcaria aby bronić kursu wystarczy że dodrukuje papieru. A jak z tego powodu kurs padnie to tylko na naszą korzyść.

              > Jak byś nie zauważył to ceny najmu spadły. I jakoś tak jakby najemców jest mnie
              > j (chociażby dlatego, że część potencjalnych uwiązała się w 40m apartamentach).
              >

              Pisze o tym co widzę. A widzę że sąsiad wynajmuje identyczne mieszkanie za kwotę która pokrywa moją ratę i jeszcze zostaje. Jak ktoś nie wpierdzielił się na kredyt z banków typu M gdzie mimo spadku LIBOR-u oprocentowanie bez zmian i jest to mieszkanie np w mieście akademickim, nie ma stresu. Może nie zarobi ale też nie straci.

              >
              > Weź pod uwagę, że ludzie nie kalkulowali wzrostu franka i brali kredyty jak był
              > po 2,09, już wtedy z ratą na styk. Przy wzroście kursu z 2 na 3 złote z 20% na
              > gle robi Ci się sporo więcej.\

              Oj, jak ktoś nie ma minimum instynktu samozachowawczego to cóż... Jeżeli zostało zachowane minimum rozsądku, nie ma tragedii. Cały czas rata jest mimo wszystko niższa lub zbliżona dla tego samego kredytu ale branego wtedy w PLN-ach
              • Gość: spoonman Re: Jak żyć z drogim frankiem? Poradnik "Gazety" IP: *.147.45.29.nat.umts.dynamic.eranet.pl 06.01.11, 19:44
                gorcu napisał:

                Pisze o tym co widzę. A widzę że sąsiad wynajmuje identyczne mieszkanie za kwotę która pokrywa moją ratę i jeszcze zostaje. Jak ktoś nie wpierdzielił się na kredyt z banków typu M gdzie mimo spadku LIBOR-u oprocentowanie bez zmian i jest to mieszkanie np w mieście akademickim, nie ma stresu. Może nie zarobi ale też nie straci.

                Rany! Czlowieku! Na podstawie rozpoznej przez ciebie sytuacji sasiada udalo ci sie dokonac analizy relacji ceny najmu do sredniej raty kredytu we frankach w miastach >500 tys. mieszkancow? Gratulacje!
                Chcialem o tym podyskutowac, ale chyba nie ma sensu, bo poraza mnie sila twojej argumentacji.
                Powiem tylko, ze aby porownywac cene najmu i rate trzeba w tym drugim przypadku brac pod uwage caly kapital, a wiec rowniez wplacony na starcie jako "wlasny", warto tez sprawdzic aktualne ceny na jakims portalu zarowno najmu jak i nieruchomosci.
                • gorcu Re: Jak żyć z drogim frankiem? Poradnik "Gazety" 06.01.11, 22:23
                  Ojtam ojtam. A czy ja żyje na jakieś zielonej wyspie? A może mam posiłkować się tzw fachowymi portalami które de facto zajmują się kreowaniem rzeczywistości. Generalnie podsumowując całe te wywody na tym i na innych portalach są o kant tyłka. Bo jak ktoś zdecydował się na kredyt z ratą ok 2K a teraz rozkłada go różnica 300 PLN to mamy do czynienia po prostu z głupotą lub życiowym pechem (w drugim przypadku i kredyt w PLN nie uratowałby sytuacji). Jedyny minus tego całego zamieszania z kursem to fakt że trudno teraz sprzedać mieszkanie za cenę pozwalającą spłacić kredyt, ale i z tego jest jakieś wyjście. Pozdrawiam.
    • Gość: spider GWujek Dobra Rada IP: *.multimo.pl 06.01.11, 16:40
      Prawda jest taka że ludzie są uwiązani do "swoich" nieruchomości i kredytów CHF na nie. Patowa sytuacja. A Frank po 2 zł? To se ne vrati. Zacisnąć zęby, wziąć drugi etat, wyjechać za granicę, nie ma innego wyjścia.
      A oszczędności wynikające z różnic raty w PLN do CHF już dawno poszły na 42 cale TV, wakacje na Majorce itp. Jak ktoś nie umiał oszczędzić na wkład własny to się nagle oszczędzania nie nauczy i tyle w temacie.
      Ja sobie każdy taki artykuł drukuję do PDF, przypomnę dobre rady jak Frank będzie po 4 zł.
    • arturpio bardzo proste 06.01.11, 17:17
      "kredyt wart więcej niż mieszkanie. Co robić? "

      bardzo proste :

      1. bierzesz klucze od mieszkania (domu)
      2. wychodzisz
      3. zamykasz dom z zewnatrz
      4. oddajesz klucze bankowi
      5. zapominasz i o twoim bylym mieszkaniu i o tym ile ciebie ono dotychczas kosztowalo
      6. przestajesz placic raty
      7. wynajmujesz cos aby mieszkac

      i wsio...

      to sie wlasnie nazywa "banka nieruchomosciowa" (ktora wlasnie pekla) + kryzys finansowy (ktory wlasnie sie w Pl zacznie)

      • Gość: Adam Re: bardzo proste IP: *.dynamic.chello.pl 06.01.11, 22:54
        W stanach tak. W PL jesli oddasz klucze bankowi:
        1. Brales 400tys. kredytu na mieszkanie ktore kosztowalo 450tys.
        2. CHF skoczyło i masz 550tys kredytu, odsetki miesieczne (1,5%) 687zł plus spłata kapitału
        3. Ceny nieruchomości spadły i mieszkanie jest warte 350tys.
        poślizgnęła się noga i brakło poduszki finansowej - masz nie zapłaconych kilka rat
        4. Bank sprzedaje mieszkanie na licytacji za 200tys. by odzyskać częśc straty.
        5. Pozostaje 550-200=330tys do spłaty
        6. Spłata nie ma zabezpieczenia, jest wymagana natychmiastowo. Odsetki wynoszą 330tys*0,19/12=5225zl miesięcznie.
        7. Zostałeś niewolnikiem i do końca życia wisi na Tobie komornik...
        Wniosek jest jeden: odkładasz 30% raty na poduszkę finansową. Kredyt spłacasz gdy:
        - masz na całość i jest korzystny kurs,
        - masz dużą poduszkę, jest korzystny kurs,
        - sprzedasz mieszkanie tak by spłacić jednocześnie bank.
    • Gość: Magda Ciekawa interpunkcja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.11, 17:59
      W ciągu ostatniego roku kurs szwajcarskiej waluty wzrósł o 50 gr. Z tego duża część to zasługa skoku ceny franka, zanotowanego w grudniu, kiedy frank podrożał z 3 zł do prawie 3,2 zł.

      Ze dwa razy to przeczytałam, zanim się zorientowałam, co tu jest nie tak. A nie tak jest przecinek przed "zanotowanego". Bo nie chodzi o skok jako taki (skoro zdrożał, to zanotował skok, wiadomo), ale o konkretny, grudniowy. Tak samo:

      Domy na wsi wybierane przez Hiszpanów są niewielkie. (Te, które wybierają Hiszpanie...)
      Domy na wsi, wybierane przez Hiszpanów, są niewielkie. (Domy na wsi są niewielkie, na wsi lubią mieszkać Hiszpanie).
    • Gość: sreb Re: Jak żyć z drogim frankiem? Poradnik "Gazety" IP: 94.72.106.* 06.01.11, 18:29
      No dobra a co jesli sie ma "stary" (6letni) kredyt we frankach (brany po kursie 2.55) i chce sie zmienic mieszkanie? Teoretycznie kurs skoczył tak że kredyt wydaje się być w ogóle nie spłacony, ale za to wartość mieszkania skoczyła dwukrotnie. No niby warto by poczekać na spadek kursu ale szkoda czekać 5 lat jak rodzina się powiększa i ciasno się robi. A mamy zdolność na franka więc moglibyśmy wziąć kredyt również we frankach. Więc? Co robic?
      • Gość: olo i tak wszystkich wykończy inflacja IP: 151.59.18.* 07.01.11, 09:26
        Cena gazu z 80groszy w 1999r wzrosła do ponad 3zł w 2010r
        www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/sa;nowe;ceny;gazu;obnizka;symboliczna,49,0,449585.html
        Czyli o 280% tak samo WODA ,ENERGIA, PALIWA 200%, ponad 200% ŻYWNOŚĆ ,300% MIESZKANIA i WYNAJEM.
        Płace wzrosły od 1999roku: o 100% minimalna ,o 90% średnia.

        Polak w 1999roku za minimalną 490zł mógł kupić 612 M3 gazu obecnie 326 M3 (podobnie z wodą gazem)
        Benzyny 1999roku 1,9zł za minimalną 490zł mógł kupić 258 LITRÓW obecnie za 5zł 196 litrów

        Chleb 900-1000gram 1999r kosztował 1,2zł (mógł kupić 408) obecnie 5,5zł (kupi tylko 178)

        Obecna cena ziemiaków 0,5Eu tyle co na zachodzie zwala znóg, a to podstawowy składnik wyzywienia Polaków 120kg rocznie 1/3kg dziennie wzrost ceny o 100% tylko w tym roku,podobnie jak innych warzyw owoców.

        Kiedy w Włoszech po podwyżce makaronu o 25% do protestu przystąpiło 67% procent Włochów i nie kupiło ani nie jadło w czwartek makaronu. (CENY SPADŁY)
        Tyle ze w WŁOSZECH 500gram makaronu durum kosztuje 22centy a w Polsce 80 centów ,ziemniaki są w tej samej cenie.
        turystyka.wp.pl/kat,1,title,bojkot-makaronu-we-wloszech-,wid,9207979,artykul.html

        itp.. itd.. etc..

        Wy dalej wierzcie w dobrobyt i rozwój jaki wam w mediach serwują,kiedy po cichu stajecie się nędzarzami.
        Będą wam wmawiać że teoretycznie stać was na więcej butelek wódki czy telewizor hi hi,
        Tyle ze pod warunkiem ze nigdzie przez ten czas nie będzie mieszkać jeść i jezdzić itp.
        Utzrzymanie mieszkania obecnie 900zł jest juz najdrozsze w Europie , tak jak prąd ,gaz woda itp.
        A niedługo najdrozsze na swiecie przy zarobkach wiekszosci 300-400EU.
        finanse.wp.pl/kat,43956,title,Utrzymanie-mieszkania-w-Polsce-najdrozsze-w-Europie,wid,12608799,wiadomosc.html
        finanse.wp.pl/gid,12990432,galeria.html?T[page]=3
        W tym roku przykładowo:
        Woda (za m3)
        Tyle kosztuje: 4,50 zł + 35%
        Tyle zapłacisz: 6 zł

        Ścieki (za m3)
        Tyle kosztuje: 5,20 zł + 75%
        Tyle zapłacisz: 9 zł

        Wywóz śmieci (1 miesiąc)
        Tyle kosztuje: 6 zł + 100%
        Tyle zapłacisz: 12 zł



        g.forsal.pl/p/_wspolne/pliki/283000/i02_2010_220_000_008a_001_283233.jpg
        z 350 w 2007 do ponad 500 w 2010 to tylko sama energia opłaty przesyłowe itp. wrosły jeszcze więcej a to ponad połowa rachunku.



        www.dzienniklodzki.pl/stronaglowna/311018,lodzkie-zywnosc-droga-jak-nigdy,id,t.html
        kartuzy.info/wiadomosc,7809,Powiat-Owoce-i-warzywa-tylko-dla-bogatych.html
        ceny.rolnicy.com/ceny-ziemniakow/ceny-ziemniakow-06-12-10.html
        ceny.rolnicy.com/ceny-kapusty/ceny-kapusty-bialej-06-12-10.html
        ceny.rolnicy.com/ceny-cebuli/ceny-cebuli-w-skupach-06-12-10.html

        Inflacja dla większosci w ostatnich latach to ponad 15%
        Niech nikt nie wierzy w tą oficjalną bo przyniej manipulują jak mogą.

        www.money.pl/gospodarka/inflacjabezrobocie/wiadomosci/artykul/nbp;bedzie;obliczal;inflacje;w;nowy;sposob,184,0,349368.html
        stojeipatrze.blogspot.com/2011/01/humor-i-cytat-dnia-ministerstwo.html

        Wykres inflacji realnej
        www.wprost.pl/G/_cache/img_inline_thumb/63aa6b240b176cf6050414a00cc586cc.jpg
        Ciekawy artykół
        www.wprost.pl/ar/132970/Tajna-inflacja/?O=132970&pg=0
        Na przykład w USA obliczono, że gdyby nadal stosowano definicję inflacji z lat 70., zasiłki społeczne byłby obecnie dwukrotnie wyższe.

        Gdyby ktoś w Polsce poszedł w ślady Waltera J. Williamsa, najprawdopodobniej dokonałby podobnego odkrycia: że faktycznie ceny rosną u nas niemal dwukrotnie szybciej, niż wmawiają nam politycy. Czyli inflacja roczna naprawdę sięga już 9-10 proc., co oznacza, że nie tylko wyciąga z naszych kieszeni sporo pieniędzy więcej, ale także zeżre ogromną większość naszych podwyżek płac.

      • gogologog Re: Nic to! Wytrzymamy! 07.01.11, 00:25
        > Najważniej
        > sze, że nie rządzi nami PiS i Jarosław Kaczyński. Najważniejsze, że dzięki rząd
        > om PO nie jesteśmy pośmiewiskiem Zachodu!

        Dokladnie tak. Mlodzi wyborcy, wyksztalcenie i z wielkich miast PO-pieraja działania rzadu. Domagamy sie zdecysdowanego obnizenia naszych skladek emerytalnych i podniesienia nam wieku emerytalnego. Chcemy doplacac do Mira i Rycha by zylo sie lepiej.
        Dziekujemy za obnizenie podatkow 3x15% i Vatu od stycznia, zniesienia belkowego i obowiazku meldunkowego.
        Benzyna po 5PLN, frank powyzej 3.
        Najwazniejsze ze nie rzadzi PiS - to sa sukcesy naszego rzadu.
        PO-PO-zdrawiam braci lemingowskich
        • Gość: usak Re: Nic to! Wytrzymamy! IP: *.asm.bellsouth.net 07.01.11, 08:25
          "Właściciele agencji towarzyskiej różnią się tym od władzy, że posiadają umiejętność ogarnięcia burdelu"

          Totalna bzdura. Agencje towarzyska otwiera sie dla duzych pieniedzy, a burdel z kraju robi sie dla naprawde duzych pieniedzy; wladza czuje sie w tym burdelu jak ryba w wodzie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka