Dodaj do ulubionych

10-proc. obniżka cen mieszkań to niemal norma

IP: *.ntlworld.ie 31.07.11, 18:37
wiem drogi mareczku ze ciezko sie podpisac swoim nazwiskiem pod tytulem
"spadki cen mieszkan" tylko dlaczego ciagle po totalnym skompromitowaniu sie
jestes pisarczykiem sorry "expertem" na rynku nieruchomosci
moze zajmij sie cieciowaniem albo cos w ten desen moze osiagniesz lepsze wyniki w swojej pracy
Obserwuj wątek
          • wlodzimierz_nowak co to za ceny? brak kompetencji 31.07.11, 22:32
            W Poznaniu:
            Gant na popularnych Naramowicach sprzedaje gotowe mieszkania za 4999. Family House na Świeczewie za 3999-4299. Kilku małych deweloperów na Górczynie, Raszynie, Smochowicach i Szczepankowie za 3800-4200. W dużych sypialniach jak Swarzędz, Dąbrówka, Koziegłowy, Luboń, Tulce, Wiry mieszkania są po 3300-4300. Szeregowce wokół Poznania są za 2800-4000. Skąd ta cena 6500 dla Poznania? Pewnie wliczono kikaset wystawionych po 1-2 lata na sprzedaż apartamentów za 12-17000....

            Rozbieżności cenowe między zwykłym mieszkaniem, a dobrą dzielncą na poziomie 500% nie są na Zachodzie niczym niezwykłym. Ale wliczanie tej śmietanki do danych o poziomie cen rynkowych (tym bardzie używanie cen ofertowych, a nie transakcyjnych) jest równie bezmyślne, jak wliczenie do średniej ceny metra kwadratowego mieszkania w zrujnowanej kamienicy przeznaczonej do rozbiórki...
            Żenująca jakość informacji. Polecam krótki kurs ze statystyki ze szczególnym wyczuleniem na to jak można używając pojęć statystycznych wprowadzić czytelnika w błąd. Tak sformułowana informacja aż się prosi o posądzenie o dezinformację.
      • aramco1 Re: 10-proc. obniżka cen mieszkań to niemal norma 31.07.11, 19:03
        ten artykuł z bankiera.pl pomija kapitalną przyczynę dalszych spadków - malejącą liczbę zainteresowanych kupowaniem mieszkań w Polsce. Coraz mniej absolwentów chętnych do kupienia pierwszego mieszkanka, z tego część i tak wyjedzie do pracy za granicę i nie wróci. Niewielu 30-40- latków, których powiększenie się rodziny skłania do kupna czegoś większego, bo ci są już zakredytowani i o kolejnym dziecku nie ma mowy.
        • Gość: z Re: 10-proc. obniżka cen mieszkań to niemal norma IP: *.dynamic.chello.pl 31.07.11, 19:28
          Jedyna prawdziwa przyczyna spadków to fakt, że ceny są oderwane od fundamentów, co w obliczu zakończenia banki kredytowo-nieruchomościowej nieuchronnie musi prowadzić do spadków cen - żeby to stwierdzić nie trzeba niczego analizować, ani robić pseudo zestawień cen wyssanych z palca.
          Cała reszta to jest szum medialny, który wynika stąd, że dziennikarze muszą o czymś pisać, a i jakiś deweloper czasem zasponsoruje jakiś artykuł aby napędzić frajerów na zakup z 10% obniżką względem ceny która jest na wejściu zawyżona o 100%.
          • lava71 Re: 10-proc. obniżka cen mieszkań to niemal norma 31.07.11, 19:36
            Niestety media zrobiły już krecią robotę bo masa ludzi wierzy niezbicie, że obecne ceny są "normalne". Dla tej grupy nie liczą się liczby i logika ... liczy się tylko papka medialna wylewająca się potokiem ze sponsorowanych artykułów. Dla tej grupy jedynym "lekarstwem" będzie przeżycie to na własnej skórze.
            • Gość: xyz876 Re: 10-proc. obniżka cen mieszkań to niemal norma IP: *.aster.pl 31.07.11, 20:33
              Każdy towar jest wart tyle ile nabywca jest gotów zań zapłacić.
              Albo dopasujesz (obniżasz) cenę do poziomu akceptowalnego dla nabywcy, albo kisisz się z nieruchomością kilka lat z płachtą na balkonie, a świat idzie do przodu.
              Są poszukiwane lokalizacje, są poszukiwane metraże - tam spadki będą mniejsze. Są gorsze dzielnice, kiepskie rozkłady, duże metraże - tam ceny będą spadać mocniej.
              Prawo popytu i podaży (niewidzialna ręka rynku) po zakończeniu zbójeckiego programu deweloper na swoim i ograniczeniu akcji kredytowej dla każdego chętnego gołodupca pokaże realny poziom cen nieruchomości w Polsce.
              • lava71 Re: 10-proc. obniżka cen mieszkań to niemal norma 31.07.11, 20:38
                Cały czas będę podkreślał aspekt psychologiczny ... emocje ludzkie związane z możliwością zarobienia. Taki sam trend może wystąpić gdy zaczną się spadki i ludzie będą chcieli minimalizować straty. Oczywiście mowa o tych co "inwestowali" a nie kupowali "dla siebie" za dożywotni kredyt. Ci zostaną zamrożeni w swoich kwadratach do końca spłaty kredytu.
                • Gość: xyz876 Trochę psychologii: IP: *.aster.pl 31.07.11, 20:51
                  Jak reagują potencjalni kredytobiorcy, kiedy zewsząd słyszą o krachu finansowym? Wstrzymują się z decyzją o zakupie mieszkania na kredyt, bojąc się, czy poradzą sobie z jego spłatą. Nie ma się co dziwić. Mieszanka spadków na giełdzie, upadków banków na całym świecie, groźba utraty depozytów, wzrost bezrobocia, niepewna przyszłość, zaostrzanie warunków finansowania nieruchomości – to wszystko robi swoje. To nie są warunki, żeby myśleć o kupnie mieszkania. Raczej myśli się o tym, czy - i w jaki sposób - sytuacja ta przełoży się na nasz budżet domowy. To oczywiście napędzi spadek cen mieszkań, bo tak jak kupowaliśmy do tej pory na wyścigi, tak teraz będziemy się z tą decyzją wstrzymywać. Wahadło przechyliło się w drugą stronę. Obecnie funkcjonuje zasada: „co masz kupić dzisiaj, kup jutro – będzie taniej i bezpieczniej”. Taniej – bo ceny nieruchomości szybko lecą w dół, a ponadto nie trzeba płacić przez ten czas wysokiej raty kredytu. Polacy coraz mocniej wierzą, że ceny mogą obecnie tylko iść w dół, więc wstrzymują się z zakupami. I mają rację.
                • Gość: Gosc987 Re: 10-proc. obniżka cen mieszkań to niemal norma IP: *.pools.arcor-ip.net 31.07.11, 20:52
                  lava71 napisał:

                  > Cały czas będę podkreślał aspekt psychologiczny ... emocje ludzkie związane z m
                  > ożliwością zarobienia. Taki sam trend może wystąpić gdy zaczną się spadki i lud
                  > zie będą chcieli minimalizować straty. Oczywiście mowa o tych co "inwestowali"
                  > a nie kupowali "dla siebie" za dożywotni kredyt. Ci zostaną zamrożeni w swoich
                  > kwadratach do końca spłaty kredytu.
                  --------------------------------------
                  Nie sadze każdy przypadek jest inny, znam wielu na zachodzie którzy zainwestowali i czynszem spłacają kredyt, kiedyś będzie po spłacie kredytu suty dodatek do emerytury.
                  Np. mój kolega z pracy: dwa domy (jeden wynajmuje w drugim częściowo mieszka na dole, gore wynajmuje) i dodatkowe własne mieszkanie (wynajmuje je) pozwolił sobie pójcie na wcześniejszą rentę ponieważ na pełnej recie mu nie zależy, on dziś żyje sobie normalnie i rozkoszuje się życiem, ale w młodych czasach sam się przyznaje zaciskał pasa i nie było mu lekko.
                  • Gość: aj waj Re: 10-proc. obniżka cen mieszkań to niemal norma IP: *.bemowonet.pl 31.07.11, 22:14
                    O takich bajkach , zakupu 10 mieszkań w pasie nadmorskim , na kredyt , pod wynajem, czytałem w 2008 roku. I astronomicznych z tego procederu zyskach. Można schować w majtki.
                    Czytałem na forum opowieści Batona, które zanikła rok temu. Myślę, że zrealizował on to co pisał i kupił w końcu żonie dom za 50 % ceny z roku 2008. Czemu od roku już o tym nie pisze ?
                    Jestem przekonany , że ceny nieruchomości w Polsce nie tylko wrócą do tych z 2002 roku ale nawet spadną bardziej , niżej podam powody :
                    - pojawi się w końcu w Polsce rzeczywisty kryzys na miarę Grecji
                    - nie będzie zapotrzebowania na mieszkania z powodu niżu demograficznego, ucieczki młodież
                    y z niewolniczego kraju, pustostanów po emerytach oraz nadprodukcji na rynku pierwotnym.
                    - rewolucja ogólnoświatowa
                  • Gość: e6rt6 Re: 10-proc. obniżka cen mieszkań to niemal norma IP: *.play-internet.pl 31.07.11, 22:27
                    znam faceta 30+, który kasę zarabianą na zachodzie (od kilku lat tam pracuje) ładuje w nieruchomości tutaj (Kraków) - z myślą o emeryturze.
                    może za 30 lat będzie miał ekstra kasę do emerytury. może.
                    póki co - do mieszkań kupionych na górce za kredyt w chf - musi dopłacać co miesiąc po 200-300 zł miesięcznie. próbował podnieść czynsz, ale nikt nie był zainteresowany tak drogimi mieszkaniami. co jakiś czas trafiają mu się miesiące bezczynszowe (np. wakacje akademickie).

                    dla kogoś kto zarabia sporo za granicą - może i inwestowanie w polskie nieruchomości ma sens. dla kogoś kto zarabia tutaj w pln - imo nie bardzo.
            • owrank Re: 10-proc. obniżka cen mieszkań to niemal norma 01.08.11, 09:51
              > ceny są "normalne". Dla tej grupy nie liczą się liczby i logika
              zależy jakie liczby i jaka logika - patrząc na analogie z innymi krajami to w stolicy powinno mieszkać 15-20% krajowej populacji co oznacza, że aglomeracja Warszawy ma szansę powiększyć się dwukrotnie albo i więcej. To że w Polsce jest niż demograficzny nie znaczy zatrzymania migracji młodych ludzi do 5-7 największych ośrodków, czyli w tych 5-7 aglomeracjach popyta na zakup czy wynajem mieszkań będzie zawsze...
        • hugow o kolejnych dzieciach jest mowa 31.07.11, 19:49
          mieszkanie/dom na kredyt nie ma sensu - bo wtedy i tak nie ma się czasu w nim siedzieć a trzeba latać za pieniędzmi aby spłacać
          zimą duże mieszkanie - to duże koszty grzania
          a i tak - większość czasu spędza się POZA mieszkaniem, z rodziną, ważniejszy jest dobry i bezpieczny samochód a ten nie musi być na kredyt
          a kolejne dzieci to nie bariera - dzieci nie potrzebują dużo miejsca, trzeba tylko przyjąć strategię, że ze znajomymi spotykamy się POZA mieszkaniem, po pierwsze odpada sprzątanie, po drugie przygotowywanie, a spłacać w kredycie 30m2 salonu po to aby raz na rok usiąść w nim na kilka godzin w gronie rodzinnym to 'bizancjum' - zbędny wydatek.
        • Gość: xyz876 Re: 10-proc. obniżka cen mieszkań to niemal norma IP: *.aster.pl 31.07.11, 20:15
          Bańkę napompowały banki z tanim kredytem CHF na 120% wartości apartamentu (2006-08) na który owczym pędem rzuciło się pokolenie wyżu (ur 1979-1983).
          W kolejnych latach 2008-2011 wysokie ceny podtrzymywał rząd i GUS ustalając limity zawyżone o ponad 40% (przelicznik RnS 1.4).
          Obecnie kredyt w CHF to już historia, kredyt w PLN jest coraz droższy (podwyżki stóp procentowych), RNS powoli jest wygaszana, KNF wprowadza kolejne rekomendacje ograniczające zdolność kredytową, a na rynku mamy nadpodaż gotowych mieszkań np. w Warszawie na koniec II-go kwartału w ofercie deweloperów było w sprzedaży 18000 mieszkań plus kilka razy tyle na rynku wtórnym. Skończyło się pokolenie lemingów (700 000 z kredytem CHF i 120 000 z kredytem RnS), a ci którzy zostali nie posiadają zdolności kredytowej na zakup mieszkania po obecnych cenach, nie wspominając o gotówce choćby na wkład własny.
          • Gość: gosc Re: 10-proc. obniżka cen mieszkań to niemal norma IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.11, 20:35
            I tak i nie. Jako przyklad podam siebie: mam 30 lat i 180 tys. oszczednosci (zarobionych uczciwie, na stypendiach, Post-Docach, projektach badawczych). Ciezko zapracowalem na te pieniadze, moglbym kupic mieszkanie korzystajac z RNS, ale musialbym zadluzyc sie na 200 tys. I cholerniei sie tego boje. Tak naprawde uwazam, ze ceny mieszkan sa absurdalnie wysokie (mowie tu o Krakowie) i powinny spasc. Ale nie wiem jak bedzie, wbrew pozorom wiele osob niei ma mieszkania, uczelnie generuja przyplyw studentow i moze sie okazac, ze nastapi kolejny boom na rynku nieruchomosci.
            Oczywiscie taki scenariusz moze sie wydarzyc jedynie w Krakowie lub Warszawie, pozostale miasta sie wyludniaja i tam ceny nieublaganie spadna.
            Inna sprawa, ze branze budowlana czeka kryzys zwiazany z zakonczeniem prac na Euro...

            Ciekaw jestem, czy uwazaja Panstwo, ze powinienem kupowac mieszkanie czy poczekac?
            • Gość: mk24 Re: 10-proc. obniżka cen mieszkań to niemal norma IP: *.ghnet.pl 31.07.11, 22:16
              stary jak udalo ci sie zebrac prawie 200tys to poczekaj ze 2 lata i kupisz sobie za to przynajmniej 2pok mieszkanie ktore dzis kosztuje 300 i wiecej,

              popatrzcie na strony deweloperow w takim krk, promocje rabaciki itp a do tego powolne stabilne schodzenie z cen i to ofertowych a sadze ze transakcyjne to jeszcze inna gadka

              na razie kawalerke mozna kupic za 150tys w sredniej lokalizacji i na parterze, ale i tak to wychodzi lekko ponad 5tys za metr - a to kawalerka gdzie ceny metra sa najwyzsze
              rok czy 2 temu nie do pomyslenia

              pewnie teraz wynajmujesz wiec to tez kosztuje ale wplac 180tys na dobre lokaty i z 600zl na miesiac wpadnie
            • Gość: wars Re: 10-proc. obniżka cen mieszkań to niemal norma IP: *.bemowonet.pl 31.07.11, 22:26
              Z tego co piszesz jestes bardzo zdoolny , wiec wiesz co masz zrobic.
              Powiem , ci , ze w 2006-2007 roku wiele mlodych ludzi pytalo sie mnie czy dobrze zrobia biorac kredyt na zakup mieszkania placac 9000 zl za m2. Oczywiscie im odradzalem mowiac, ze sa to ceny oderwane od rzeczywistosci i lepiej jest poczekac piec lat , wynajmujac mieszkanie , by kupic pozniej za cene o 50 % nizsza. Mozesz w to nie wierzyc, ale pisze prawde. Terza powiem do wszystkich , kryzys do Polski dopiero zawita. Czeka nas to co Grecje. W polsce jest od groma ziemi pod budownictwo, a prace jest nieoplacalna, wiec mlodi beda stad uciekac a bezrobocie roslo. Gdybym byl mlodszy o 20 lat juz mnie by tu nie bylo. Polska to kraj urzednikow ( pochodzenia obcego ) emerytow i kombinatoro . Z calym szacunkiem do uczciwych , prostych Polakow jak ja) .
            • Gość: Autor Re: 10-proc. obniżka cen mieszkań to niemal norma IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.11, 00:24
              kolego, jestem w podobnej sytuacji, i twardo, choć z z wahaniami trzymam się przy swoim, tj. jak najdłużej bez kredytu, bo najgorsze co można zrobić to właśnie ze znakomitej sytuacji +180 przejść na -200, wtedy 'wszystko się zmienia' i już nie będzie tak jak dawniej...

              kredyt nie jest jako taki zły, szczególnie w takiej sytuacji, ale właśnie doprowadzenie do stanu z bycia na dużym plusie na bycie na ogromnym minusie... kombinuj tak, aby mieć sporo gotówki i mieszkanie (może być na kredyt, po go wymyślili ), ale nigdy nie doprowadź do takiej sytuacji, że zostaniesz bez gotówki ale z 'apartamentem' na krechę...
              • Gość: www Re: 10-proc. obniżka cen mieszkań to niemal norma IP: 222.128.41.* 01.08.11, 05:08
                Autor 100% RACJI!!!

                Nigdy nie pozbawiaj sie oszczednosci!!! Lepiej miec kredyt 400 tys i 200 oszczednosci niz 200 kredytu.

                Ja na twoim miejscu kupilbym mieszkanie na kredyt we frankach.

                Frank stoi tak wysoko, ze w perspektywie 20 lat (tyle bedziesz splacal) musi spasc! Wiec wez teraz jakies 100 tys frankow i kup mieszkanie w fajnej okolicy i takie, ktore ci sie podoba!


                ALE Nie ruszaj oszczednosci!!!!! Te 200 tys pozwoli ci spac spokojnie, nie mowiac juz o tym, ze oprocentowanie lokal w PL jest czesto wyzsze od kredytu w CHF!!!
          • Gość: Ja Re: 10-proc. obniżka cen mieszkań to niemal norma IP: *.dynamic.chello.pl 31.07.11, 23:29
            W jednym masz rację - stado baranów/lemingów się wykruszyło ale ci co zostali niekoniecznie są gołodupcami. Zostali też ludzie, których spokojnie stać na kredyt i nie mówię o 2-pokojowej klitce 50m2. Mamy po 28-30 lat, wciąż się rozwijamy zawodowo, posiadamy już spore oszczędności, zarabiamy ok. 10-11tys. zł netto na parę. Mam też kilka znajomych par w podobnej sytuacji i wiesz co? Wszyscy uważamy, że bez sensu kupować mieszkanie po obecnych, chorych cenach, które i tak nieco się obniżyły od szczytu górki cenowej. Teraz wynajmujemy i oszczędzamy a za chwilę być może kupimy nieruchomość za gotówkę lub z małą pomocą kredytu i pewnie będzie to nie mieszkanie a 200-metrowy dom. Jeśli ktoś nie musi, to niech jeszcze trochę wstrzyma się z zakupem. Nie ma najmniejszych przesłanek ku temu, by obecne ceny się utrzymały. No ale pewnie dla tych, którzy chcą się obłowić na sprzedaży mieszkania jestem gołodupcem mieszkającym u mamusi :) Niech tak będzie, życzę każdemu, by był takim gołodupcem.
    • lava71 zaklinanie rzeczywistości ... 31.07.11, 19:12
      Czas owczego pędu to już historia. Takie "coś" z czym mieliśmy do czynienia zdarza się raz i mamy to już za sobą. Teraz mamy czas gdy nieuchronnie wracamy do normalnego trędu gdzie ceny sa powiązane z realnymi płacami.
      Myślę jednak, że teraz dla odmiany nastąpi przesilenie w drugą stronę. Ubywa nas a na dodatek starzejemy się. Nasze dzieci będą chyba pierwszym pokoleniem, które doświadczy "kumulacji" majątku. Często jedno dziecko będzie dziedziczyć po czterech albo i więcej osobach. Jeżelii ktoś marzy, że w tych warunkach nieruchomości będą drożeć to się bardzo zdziwi.
      • computerro Re: zaklinanie rzeczywistości ... 31.07.11, 19:35
        A ja wierzę w to, co napisał lava71. Przekonujące

        Demografię mogliby "uratować" muzułmanie z czterema żonami każdy ale w Polsce taki social że pojadą rozmnażać się do Francji i Great Britain. Więc tak naprawdę wystarczy trochę poczekać i wkrótce w mieszkaniach i ofertach wynajmu będzie mozna przebierać jak w ulęgałkach
      • Gość: realista Nie ten "trąd" IP: *.nplay.net.pl 31.07.11, 19:55
        To wróżenie z fusów i pobożne życzenia. Od lat słyszę jak to ceny będą nieuchronnie spadać. Owszem, tam gdzie są przewartościowane i osiągnęły nierealny pułap na który w lwiej części składa się marża dewelopera są szanse na korektę dostosowującą ceny do możliwości rynku. I tego bym oczekiwał. Ale budowa budynku mieszkalnego to dla deweloperów konkretne koszty, zaczynając od ceny gruntu, którego nikt nie ma ochoty oddawać za pół darmo, poprzez ceny materiałów budowlanych, koszty podwykonawców itp. W momencie kiedy marża deweloperów zacznie zbliżać się do granicy opłacalności, uwzględniając stres i ryzyko związane z realizacją inwestycji, ci którzy nie są pod ścianą po prostu wstrzymają dalsze projekty. Owszem, pewnie będą obniżać ceny, ale tylko do poziomu przy którym uznają, że im się ten biznes jeszcze opłaca i gra jest warta świeczki. Jak nie będzie popytu to zwiną interes, albo zawieszą, na co biorąc pod uwagę skalę zysków z poprzednich lat spokojnie mogą sobie pozwolić.

        Stado forumowych cwaniaczków odprawia modły, powtarzając jak zaklęcie, że deweloper musi budować, bo jest deweloperem i inaczej się nie da, więc będzie obniżać ceny do i poniżej poziomu opłacalności i ich cwaniaczków błagać, żeby byli łaskawi cokolwiek kupić. A oni będą wtedy triumfować i opromienieni własnym geniuszem z wyższością patrzeć na kredyciarzy którzy rzekomo przegrali życie... :-) Ładna wizja, tylko całkowicie ignorująca fakt, że w grze rynkowej biorą udział dwie strony i druga też musi chcieć się w nią bawić. Patrząc realnie owszem liczyłbym na spadki i korekty cen, ale tylko w rozsądnych granicach i nie wierzył bym tym tu forumowym puszczykom, którzy przede wszystkim próbują coś samym sobie udowodnić i wobec wszystkich, którzy nie podtrzymują ich iluzji przejawiają agresję i chamstwo. Tak tak. Cenki będą spadać po 10% tygodniowo. Za roczek dwa, kupicie kwadrat w cenie kanapki... Pan doktor już idzie z zastrzykiem :)
        • Gość: Józek Re: Nie ten "trąd" IP: *.152.135.77.dsl.dynamic.t-mobile.pl 31.07.11, 20:19
          >Tak tak. Cenki będą spadać po 10% tygodniowo.

          przeciętne mieszkanie w Wawie:
          2008 - 20 tys. franków
          2011 - 10 tys. franków (i rok się czeka na klienta z pieniędzmi)

          spadek o 50% w trzy lata. A co sądzisz o perspektywach? To dopiero nieśmiały początek niżu demograficznego. Ale proszę bardzo, obecne ceny można utrzymać - wystarczy że znajdą się klienci, których będzie na nie stać. Kredyciku przy 3,50 za CHF nikt nie dostanie - kredyciki się rozdawało przy kursie CHF 2,10. Prosty biznes.

          > Stado forumowych cwaniaczków odprawia modły

          skąd taka pogarda dla innych uczestników debaty? ;)

          >A oni będą wtedy triumfować i opromienieni własnym geniuszem z wyższością patrzeć na kredyciarzy którzy rzekomo przegrali życie... :-)

          nie łudź się, czas przyszły jest tu nie na miejscu, wszystko już się dzieje i nabiera tempa. Kiedy to CHF bije rekordy? właśnie dzisiaj
          • Gość: realista Re: Nie ten "trąd" IP: *.nplay.net.pl 31.07.11, 20:52
            > przeciętne mieszkanie w Wawie:
            > 2008 - 20 tys. franków
            > 2011 - 10 tys. franków (i rok się czeka na klienta z pieniędzmi)

            Ok, tylko czego to dowodzi? Tego, że wciąż w Wa-wie marża jest na tyle wysoka, że opłaciło się ją na tyle obniżyć i wciąż budować. W ogóle Warszawę to można rozpatrywać jako zupełnie odrębny i bardzo specyficzny rynek z uwagi na skalę migracji, która z jednej strony bardzo podnosi popyt, ale z drugiej pompuje ceny gruntów. Mówię w tej chwili o rynku pierwotnym, bo jeśli chodziło Ci o wtórny to inna bajka i na ten temat się bardziej szczegółowo nie wypowiadam.

            Próbuję tylko powiedzieć jedną prostą i w sumie oczywistą rzecz - rynek to dwie strony transakcji i ich oczekiwania muszą się w jakimś miejscu spotkać. Deweloperowi musi się opłacić budować, bo inaczej budować przestanie, zawiesi, zamknie interes, a przy dużym pechu i inwestowaniu bez głowy, z hukiem splajtuje. Więc dno spadku cen wyznacza nie poziom zarobków nabywców (jak tu czasem ktoś twierdził, a co jest idiotyzmem ekonomicznym), tylko poziom rentowności działalności deweloperskiej. Nikt nie będzie pro publico bono budował, więc patrząc realnie dno cen i skala możliwych spadków = rzeczywisty koszt budowy + marża dewelopera. Ta marża musi być z kolei na tyle wysoka, żeby bardziej opłacało się budować, niż trzymać pieniądze w innych aktywach czy na przysłowiowej głupiej lokacie. Te spadki czy korekty, z którymi mamy teraz do czynienia to moim zdaniem po prostu schodzenie z tej marży, czyli dewy obcinają ją tyle, żeby powiedzmy zamiast: bardzo dobrze, zarobić "tylko" dobrze. Natomiast dopóki nie zmienią się koszty tej działalności czyli koszt gruntów pod budowę, koszt materiałów budowlanych, robocizny itp to nie ma szansy na obniżki cen poniżej pewnych pułapów.

            > skąd taka pogarda dla innych uczestników debaty? ;)

            A to tylko do tych co mnie ostatnio od razu wysłali do psychiatry jak tylko przebąknąłem, że może aż tak bardzo nie spadnie ;)
            • lava71 Re: Nie ten "trąd" 31.07.11, 21:10
              "Deweloperowi musi się opłacić budować, bo inaczej budować przestanie, zawiesi, zamknie interes ..." I tym stwierdzeniem załamałeś podstawowe prawa ekonomi.
              Oczywiście coś takiego jak obniżenie ceny nie wchodzi w rachubę bo w Polsce dev musi mieć 100% zysku a nie jak normalnie 10%.? Nie rozumiem jak w ogóle można coś takiego wymyślić a tym bardziej publicznie napisać.
              • Gość: realista Re: Nie ten "trąd" IP: *.nplay.net.pl 31.07.11, 21:38
                > "Deweloperowi musi się opłacić budować, bo inaczej budować przestanie, zawiesi,
                > zamknie interes ..." I tym stwierdzeniem załamałeś podstawowe prawa ekonomi.
                > Oczywiście coś takiego jak obniżenie ceny nie wchodzi w rachubę bo w Polsce dev
                > musi mieć 100% zysku a nie jak normalnie 10%.? Nie rozumiem jak w ogóle można
                > coś takiego wymyślić a tym bardziej publicznie napisać.

                Ale nie rozumiem gdzie Ty to wyczytałeś. Przecież ja piszę, że dew może zejść z marży, ale na tyle, żeby mu się w dalszym ciągu opłacało ryzyko związane z realizacją inwestycji. Nie napisałem nigdzie, że to żadne 100%. Próbuję powiedzieć tylko, że dnem spadku cen jest opłacalność inwestycji. Poniżej tej granicy ceny nie spadną, bo po prostu nie będzie podaży. Niezależnie od średniej krajowej, niżów demograficznych itp pierdoł. Postaw sobie takie proste pytanie, gdyby to były Twoje pieniądze to czy ryzykowałbyś je dla zysku o 5% wyższego od lokaty bankowej, czy wolałbyś je zainwestować w lokale na wynajem, powierzchnie biurowe czy coś innego pewniejszego.
                • Gość: hmsbirmingham Re: Nie ten "trąd" IP: 178.73.49.* 31.07.11, 23:01
                  Naturalnie że developerowi musi się opłacać. Tylko że firmie budowlanej też się musi opłacać, a te ostatnio jadą przez 2 lata z rzędu na marżach 0-5%. A budowlanka niemniej ryzykowna od deweloperki, wykonasz w cholerę pracy, włożysz dziesiątki milionów w materiały i robociznę, a potem "inwestorek" będzie bezczelnie strugał idiotę, i twierdził wprost że nie zapłaci nic - i co mu zrobisz. Przypadki z życia wziętę.

                  Jeżeli chodzi o koszty mieszkania w Wawie, to jest to 3 tys. PLN. Nie żebym rzucał liczbami, proszę, link poniżej

                  forsal.pl/artykuly/529249,zobacz_ile_i_za_co_zaplacisz_kupujac_mieszkanie.html
                  Reszta powyżej 3 tys. PLN to zysk developera, ziemia i VAT. O ile w przypadku VAT-u ciężko myśleć o jego spadku, znając nieudolność polskiego rządu i roszczeniowość rodaków, o tyle 2 pozostałe czynniki - czyli zysk developera i koszty ziemi mogą spaść łatwo, choć przyznaje że mają bardzo istotne wsparcie, w postaci ograniczenia podaży, jakimi są plany zagospodarowania przestrzennego, WZ, i cała reszta przeklętego badziewia, jakimi karmią nas socjaliści od lat.

                  To jest jednak kwestia polityczno-administracyjna - coś w rodzaju cła, dzięki czemu cena towaru jest wyższa, tym niemniej nie jest to czynnik naturalny, w momencie w którym znika należy się spodziewać bardzo wysokich zmian na rynku.

                  To tyle jeżeli chodzi o czynnik pod tytułem zysk developera. Jeżeli chodzi o czynnik pod tytułem ziemia, to ona akurat może być tania jak barszcz. Bardzo gęsta zabudowa Wawy skutkuje tym że tylko 50% miasta jest na chwilę obecną wykorzystane. Jest gdzie budować. Dwa, Wawa to nie San Diego, Boston czy nawet Chicago, gdzie rozwój miasta ograniczają czynniki naturalne (ocean, góry, jeziora, itp.). Może się swobodnie rozwijać w każdą stronę, co zresztą robi. Czynnikiem który temu długo przeciwdziałał była kiepska infrastruktura podmiejska. To jest coś co się zmienia w tej chwili.

                  • Gość: Gosc987 Re: Nie ten "trąd" IP: *.pools.arcor-ip.net 31.07.11, 23:09
                    Aha wreszcie rozumie słowo developer w Polsce. Czyli pośrednik, wiec nie dziwie się ze mieszkania osiągają astronomiczne sumy w stosunku do średnich zarobków. U nas w Niemczech nie kupuje się mieszkania od developera czyli w naszym znaczeniu maklera, tylko kupuje się u Bauherr czyli bezpośrednio od firmy która buduje te mieszkania czy domy stąd ta różnica do astronomicznych cen w Polsce.
                  • Gość: BC Re: Nie ten "trąd" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.11, 23:18
                    Jak deweloperzy przestana budowac to tylko przyspieszy spadek cen ziemi. Jak mam hektar, ktorego przez rok nie moge sprzedac to znaczy, ze ten hektar jest wart 0 PLN. Przeciec w salonie samochodowym dzialka budowlana nie zaplace tylko gotowka. Oczywiscie moge nie sprzedawac i liczyc na to, ze "kiedys" stanie sie "cos" co uatrakcyjni dzialke i da sie ja dobrze sprzedac. Biorac pod uwage dzisiejszy popyt deweloperzy teraz moga nie budowac mniej wiecej przez rok. Wtedy z placow budow zejda robotnicy i beda siedziec na bezrobociu (przeciez nic sie buduje). Czyli bedzie wtedy presja na nizsze ceny ziemi, robocizny i materialow. Szczegolnie, ze niebawem sie skoncza inwestycje zwiazane z Euro 2012. Oczywiscie beda nieruchomosci, ktore nie straca na wartosci lub nawet wzrosna ale to raczej maly procent rynku.
                • Gość: swoboda_t Re: Nie ten "trąd" IP: *.dynamic.chello.pl 31.07.11, 23:35
                  Gość portalu: realista napisał(a):

                  Postaw sobie takie proste pytanie, gdyby to były Twoje pieniądze to czy ryzykowałbyś je dla zysku o 5% wyższego od lokaty bankowej, czy wolałbyś je zainwestować w lokale na wynajem, powierzchnie biurowe czy coś innego pewniejszego.

                  Błąd. Deweloperzy w niewielkim stopniu angażują własne fundusze. Budują za kasę pożyczoną z banków (koszt pieniądza jest już uwzględniony w koszcie budowy) i/lub nabywców mieszkań. To, co zarobili na frajerach w czasie boomu w większości poszło na konta, Bentleye i panienki. W tej sytuacji nawet marne kilka procent zysku to wspaniała perspektywa, bo zarabiasz je na pożyczonej kasie.
            • Gość: Gosc987 Re: Nie ten "trąd" IP: *.pools.arcor-ip.net 31.07.11, 21:14
              Nie rozumie migracji do Warszawy przecież na wsiach mieszka się przyjemniej, spokojniej jak i swojsko. Mieszkałam w wielkim zachodnim mieście, sprzedałam i dałam sobie wybudować domek na wsi, ucieczka z miast jest w Niemczech na porządku dziennym a w Polsce panuje trend odwrotny. No i co z tego ze muszę dojeżdżać autem do pracy? Ale za to mam świeże powietrze, kulturę bez obcych zabarwień, swojsko, przyjemnie, grzeczniej i tańsze życie.
              • Gość: areq Ten ten IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.11, 22:10
                "a w Polsce panuje trend odwrotny"
                W Polsce panuje taki sam trend:).Zamożniejsza część mieszczuchów ,która nie miała tego szczęścia i nie posiadała domu w granicach miasta,wyprowadza się z blokowisk na przedmieścia.Następuje GWAŁTOWNY spadek liczby mieszkańców miast kosztem przyrostu w gminach ościennych.Sytuację demograficzną ratują wsioki* pozostający w miastach po studiach czy po różnego rodzaju "wyższych szkołach lansu i fajansu":)
                *wsioki to nie złośliwe określenie studentów z mniejszych miejscowości,wcale nie mniej zamożnych ,czkolwiek z niewielkimi szansami na dobrą prace w swoich rodzinnych miasteczkach czy wsiach,posiadający często zamożnych rodziców zwanych w wielkopolsce "bambrami" któzy to kupują swoim pociechom miastowe mieszkania /o.k. tu trochę uogólniam:):)/
              • computerro W dobie internetu 31.07.11, 22:30
                W dobie internetu nie trzeba mieszkać w wielkim mieście. Przeciwnie, to ci z wielkich miast tracą dziennie godziny stresując się w korkach albo szukając miejsca do parkowania.

                Dojeżdżając z podmiejskiego domku do miasta nie masz korków (poza Warszawą). Korki i tak zaczynają się dopiero w mieście...

                Zamiast do kina, można zobaczyć film w Internecie. Do dużego miasta warto pojechać na koncert albo do teatru. Ale to przecież nie codziennie
              • Gość: mk24 Re: Nie ten "trąd" IP: *.ghnet.pl 31.07.11, 22:38
                zapominacie ze deweloper jak kazdy przedsiebiorca ma w swoim zasiegu szereg czynnosci ktore moga ograniczyc jego koszty, w momencie kiedy rynek na to pozwala to marze sa wysokie, koszty rozbuchane, mniej patrzy sie na rece podwykonawcom, dopuszczalne jest tez wieksze marnotrawstwo bo klient przecie zaplaci, moze do tego dojsc przerost zatrudnienia w administracji firmy, bo prezes ma 2 sekretarki - do parzenia kawy i tylko do parzenia;) itp itd

                tak wiec w obecnej sytuacji swiadomi rynku bardziej wytrawni gracze beda sobie mogli pozwolic nie tylko na zjazd z marzy ale wymusza tez obnizki kosztow funkcjonowania swych firm i budowy mieszkan - nie bedzie to szybkie i nie bez oporu ale sredni i duzy deweloper na prawde nie zwinie biznesu i nie wsadzi kasy w cyrk obwozny albo lokate w banku, nie bedzie tez w stanie bez konca trzymac mieszkan o niesprzedawalnych cenach w nadziei ze spadnie manna z nieba - czyli polacy zaczna zarabiac choc 2xsrednia krajowa albo znow kredyt dostanie kazdy i na 120proc wartosci.

                jakkolwiek na ta 1 mozliwosc oczekiwalbym z utesknieniem to jednak to z 20 lat minie mysle
                do tego dochodzi calutki rynek wtorny, ktory tez musi sie obudzic - znaczy sprzedajacy, i zrozumiec ze przy rosnacych kosztach utrzymania stare mieszkania musza byc oferowane znacznie taniej niz nowe, no i ze w ogole mieszkania sie zuzywaja i takie ktore 20 lat nie widzialo remontu nie jest warte 10tys za metr (no chyba ze w centrum)
          • Gość: rajmundo Nie chcę psuć Waszych fantazji, ale IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.11, 01:53
            m2 budynku wielorodzinnego z windą w średnim standardzie to 3000/m2 powierzchni użytkowej (samo biuro arch-proj weźmie 200/m2). Do tego jakieś 2500 za m2 działki w przyzwoitym miejscu w Warszawie - przypada mniej więcej na 1,5m2 powierzchni użytkowej - przy dobrym "upakowaniu". Do tego koszty własne i kredyt - 500/m2. No i marża dewelopera minimum 20%. Poniżej 20% projekt jest nieopłacalny dla banków.
            Do tego 8% VAT. I mamy średnio 6800/m2. Jakby działka była tania, budynek mały bez windy, budowa finansowana z przedpłat klientów to pewnie da się zejść do 3500/m2
        • Gość: pewu Re: Nie ten "trąd" IP: 91.217.40.* 01.08.11, 08:18
          A widzisz, jak mi towar w hurtowni nie schodzi w danym miesiącu to sprzedaję bez zarobku albo niżej żeby mieć pieniądze na wykarmienie rodziny i w przyszłości na nowy towar. Mieszkania to też towar i dotyczą ich te same prawa rynku. Gwarantuje Ci, że jak deweloper nie sprzeda 80% mieszkań (a to właśnie dzieje się w moim mieście), a bank upomni się o spłatę należności, ceny szybko polecą w dół. Zaprzeczysz?
        • Gość: edo Re: Nie ten "trąd" IP: *.touk.pl 01.08.11, 09:26
          No niby tak, ale z drugiej strony jak deweloperzy przestaną budować, to spadną ceny gruntów (bo nikt nie bedzie tego kupować) i ceny materiałów. A więc znów pojawi się margines do zarobków dla deweloporów, którzy znów zaczną budować i tak aż do urealnienia poziomu kosztó/zysków, podazy/popytu...

          Wolny rynek.
    • Gość: zarro 10-proc. obniżka cen mieszkań to niemal norma IP: *.net.pbthawe.eu 31.07.11, 19:35
      Ceny mieszkań są na takim poziomie ponieważ tak kształtuje się rynek...
      A że obecnie spadają co prawda nieznacznie, to efektu wzrostu popytu, które również i w każdej chwili może zostac zakłócony przez zawirowania w okół USA, czy w związku z niewypłacalnością państwa europejskich...
      W normalnej sytuacji tzn. wzrost popytu względem podaży powoduje obniżkę cen...
      We Wrocławiu mamy całkiem pokaźne spadki bo tam budują dosłownie na skalę przemysłową w innych miastach również, ale nie tak spektakularnie....
      Zajrzyj zobacz jak wyglądał rynek nieruchomości mieszk. na przestrzeni 2005-2010
      www.markamiasto.pl/
      • lava71 Re: 10-proc. obniżka cen mieszkań to niemal norma 31.07.11, 19:47
        Mylisz się, rynek nie gra tu żadnej roli. Liczy się efekt psychologiczny i tylko to. Tak jak wcześniej udało się nagonić lemingi na fali paniki w nieruchomościach tak samo i niedawno mieliśmy powtórkę z rynku cukru.
        W ten sposób można wszystko "wypromować" i wszystko sprzedać. W naszym kraju po prostu mamy ciemne społeczeństwo, które nie potrafi samodzielnie myśleć i jest podatne na ploty i "niusy" sponsorowane przez zainteresowane grupy.
        I to cała tajemnica.
        • Gość: Gosc987 Re: 10-proc. obniżka cen mieszkań to niemal norma IP: *.pools.arcor-ip.net 31.07.11, 19:55
          lava71 napisał:

          > Mylisz się, rynek nie gra tu żadnej roli. Liczy się efekt psychologiczny i tylk
          > o to. Tak jak wcześniej udało się nagonić lemingi na fali paniki w nieruchomośc
          > iach tak samo i niedawno mieliśmy powtórkę z rynku cukru.
          > W ten sposób można wszystko "wypromować" i wszystko sprzedać. W naszym kraju po
          > prostu mamy ciemne społeczeństwo, które nie potrafi samodzielnie myśleć i jest
          > podatne na ploty i "niusy" sponsorowane przez zainteresowane grupy.
          > I to cała tajemnica.
          ---------------------------------------
          Lava71 mylisz się, rynek gra wielka role, tak długo jak będzie przyznawać się kredyty bez pokrycia na 100% nieruchomości tak długo nie będzie spadku cen nieruchomości. Przecież Polak bez znajomości, bez rozdawania pod "stołem koperty" żyć nie może, dalej słyszy się te śpiewkę z Polski że wszystko leci za pomocą pomocnych wujków którzy wszystko załatwią.


          • lava71 Re: 10-proc. obniżka cen mieszkań to niemal norma 31.07.11, 20:34
            Podtrzymam swoje zdanie. Gdyby nie nagonka i wręcz paniczne artykuły o tym, że mieszkania będą drożeć 30% rocznie, nie było by tego co się w nieruchomościach wydarzyło. Każdy nagle "poczuł" interes i każdy chciał zarobić. Problem tylko w tym, że gdy już wszyscy naganiali to Ci co mieli zarobić właśni realizowali zyski i przenosili się do innych krajów dmuchać bańkę. U nas zostali leszcze z kredytami na "apartamenty", których cena miała rosnąć do nieba i które miały im dać miliony zysku.
        • Gość: Zimbabwe Re: 10-proc. obniżka cen mieszkań to niemal norma IP: *.adsl.alicedsl.de 01.08.11, 00:04
          dokladnie, polskie spolecenstwo to w 90% buroki ze wsi, ktore nie slyszaly o tym jak dziala wall street. wystarczy zobaczyc na kogo glosuja. Polska to kraj ktory poddał sie KASACJI rozbiorowej - tym razem jest ona juz ekonomiczna. za 100 lat bedzie o tym wszedzie mozna sie dowiedziec
          na lekcjach jezyka francuskiego niemieckiego lub angileskiego.
          Polska stala sie zimbabwe europy
    • Gość: ag Można znaleźć tanio? Drogo raczej, tanio to dopier IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.11, 19:42
      Można znaleźć tanio? Drogo raczej, tanio to dopiero będzie.
      - rekordowa podaż nowych mieszkań (nabudowali licząc na nowy boom)
      - wyhamowanie kredytów (kolejne rekomendacje KNF, ograniczenie RnS)
      - wzrost rat (kurs CHF + podwyżka stóp procentowych)
      - zmniejszenie popytu (nie opłaca się na wynajem, a tym bardziej jako lokata)
      A jak jeszcze wejdzie kataster (a wejdzie)...
      • hugow Re: Można znaleźć tanio? Drogo raczej, tanio to d 31.07.11, 19:57
        Tanio - to pojęcie względne

        dla jednego tanio a dla drugiego drogo

        dla dewelopera, którego pytałem o wykonanie 100m^2 domu pod klucz, 2500 zł za m^2 to było tanio,
        dla mnie 100m^2 dom wykonany pod klucz, 1500 zł za m^2 to było drogo.
        Nie dogadaliśmy się, bo dla mnie było za drogo a dla wykonawcy za tanio.
        Musimy poczekać aż pojawi się możliwość ustalenia ceny po której to dla mnie będzie tanio a dla wykonawcy drogo.

        Gość portalu: ag napisał(a):

        > Można znaleźć tanio? Drogo raczej, tanio to dopiero będzie.
        > - rekordowa podaż nowych mieszkań (nabudowali licząc na nowy boom)
        > - wyhamowanie kredytów (kolejne rekomendacje KNF, ograniczenie RnS)
        > - wzrost rat (kurs CHF + podwyżka stóp procentowych)
        > - zmniejszenie popytu (nie opłaca się na wynajem, a tym bardziej jako lokata)
        > A jak jeszcze wejdzie kataster (a wejdzie)...
    • Gość: Lolek 10-proc. obniżka cen mieszkań to niemal norma IP: *.180.127.205.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 31.07.11, 20:52
      Kolejny artykuł żeby naganiać klientów na mieszkania, nie ma co. Ceny podane w zestawieniu są chyba z kosmosu, albo z najdroższych apartamentów. Wbijcie sobie do łba pseudo analitycy od nieruchomości, że mieszkania przez najbliższe lata będą niestety tanieć. I nawet wasze artykuły sponsorowanie, nie pomogą żeby ludzi naganiać. Najbardziej mnie rozbawił niedawno jeden analityk w CNBC, mówiąc, żeby gotówkę inwestować w nieruchomości buhahaha. Jak można tak ludzi oszukiwać.
      • lava71 Re: Katowice 31.07.11, 21:34
        Dlatego bo pewnie u was tanio i źle by to wyglądało w tabelce. Tak samo było w czasie boomu zakupowego gdy ówczesne drugie największe miasto polskie, Łódź, przestało istnieć w statystykach na okres 2 lat :)
        Czego się nie robi żeby nagiąć rzeczywistość na czyjeś zamówienie.
        • Gość: Zawort Re: Katowice IP: 124.217.250.* 01.08.11, 00:36
          DOKLADNIE, na Górnym Slasku ceny kawalerki 30m2 to okolo 70tys.

          Artykuł sponsorowany wiec naganiaja! Artykul pelen KLAMSTW.

          Trzeba wiedziec jak to czytac. Ceny spadna pewnie 80, 90% a oni pisza ze 10%, no tak, jak spadna 80% to takze prawda jest ze spadly 10%.

          Pozdrawiam z USA. W Polsce macie ceny mieszkan jak w Beverly Hills!
          jak ktos dalej mysl ze to nie spekulacja to naprawde....musi byc z polskiej wsi.
    • mocten 10-proc. obniżka cen mieszkań to niemal norma 31.07.11, 21:15
      Mieszkania? Za 10 lat większość będzie wyburzana a reszta posłuży jako lokale socjalne, kto będzie mógł wziąć kredyt kupi chociażby dom w szeregu, nikt nie będzie chciał mieszkać w slumsach.
      Obrazek poglądowy - ludność mieszkająca w blokach:
      - Polska 48%
      - Irlandia 4%
    • Gość: anka Popyt i podaż... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.11, 21:36
      Wczoraj był w GW artykuł o ryzyku bankructw wśród deweloperów. Pod artykułem było kilka ciekawych tabelek dotyczących min. liczby sprzedanych mieszkań i liczby mieszkań w ofercie deweloperów w największych polskich miastach. Sytuacja jest mniej więcej taka, że liczba mieszkań w ofercie stale rośnie, liczba sprzedanych niekoniecznie. Nie pamiętam dokładnych liczb ale w Warszawie w II kwartale 2011 sprzedano troszkę ponad 2600 mieszkań, natomiast w ofercie było ich blisko 18 tys. Ok. 2600-2700 kupionych versus 18 tys dostępnych to chyba nie jest jakaś tam mała nierównowaga :-) tylko totalna katastrofa. Co o tym sądzicie?
      • Gość: s Re: Popyt i podaż... IP: *.147.99.94.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 31.07.11, 22:07
        czy Wam tez pojawia się reklama w czasie pisanie postu na środku ekranu??
        Idąc Twoim tokiem myślenia, mieszkania musiałyby się sprzedawać w ciągu kwartału, czyli 18000 dostępnych i 18000 kupionych. O ile pamiętam, równowaga jest gdy dostępnych mieszkań jest nie więcej niż 4*kwartał, co i tak daje koło 10000. Ciekawi mnie jaki przelicznik zrobią deweloperzy do najbliższego RnS.
        • Gość: J-33 Re: Popyt i podaż... IP: *.dynamic.chello.pl 31.07.11, 22:55
          Za 200.000 PLN średniej wielkości firma wybuduje wg. prostego projektu dom 120mkw w stanie deweloperskim, zaś za ok. 250.000 będziesz miał stan pod klucz z meblami typu IKEA. Jedyne co trzeba zrobić to zapłacić za fakturę. Jeśli chce się komuś oszczędzić i nieco poużerać z "fachowcami" to zrobi to o 1/5 taniej.

          Wynika to z prostej prawidłowości na tym rynku, a mianowicie olbrzymiej marży na produktach i usługach budowlanych dla klientów indywiudualnych. Na większość elementów wyposażenia wewnętrznego jako mała firma budowlana dostajesz 30 % rabatu. Na podstawowe materiały budowlane typu cement/pustaki/cegły/stal również da się wynegocjować spore zniżki, zwłaszcza gdy jest się solidnym płatnikiem.

          Jeśli ktoś nie wierzy, to niech zerknie ile w oodległości ok. 30km od W-wy jest domów o prostej architekturze (typowe z katalogu) po ok. 400.000-500.000 PLN wraz z działką. Po odliczeniu 30.000-50.000 na działkę oraz 15.000-20.000 na podciągnięcie mediów daje to nadal spory zysk, o czym świadczy duża liczba ofert. Policzcie sobie sami - gdy siła robocza i materiały kosztują tyle co w W-wie, jedynym za co można dopłacać to wartość ziemi (rośnie im bliżej W-wy). Nie są to jednak wartości na tyle zróżnicowane, aby za segment w Piasecznie z 200 mkw działki płacić 700.000 PLN, skoro 15km dalej to samo dostaniemy za 400.000, bo oznaczałoby to że płacimy 1.500 zł za mkw ziemi w Piasecznie, co jest totalną aberracją (działki w okolicach lasu Kabackiego oferowane są od 600 PLN za mkw).