kb-bk
21.11.11, 11:10
Dyrektorzy dla których ważniejsze są tabelki i jeszcze raz tabelki, z których i tak nie umieją nic odczytać (trzeba wysyłać sms-a, maila ze sprzedażą), którzy pośrednio nakłaniają pracowników (tych, których ściągnęli z M… nie muszą – tam to było normalne) do zakładania, zamykania i ponownego zakładania rachunków tym samym klientom (aby w tabelkach było pięknie), których jedyną umiejętnością jest pisanie kilkudziesięciu SMS-ów dziennie, robienie bezowocnych telekonferencji (ciągle o tym samym), straszenie pracą w sobotę, ustalania planów ‘bo tak ma być, z planami się nie dyskutuje’, i jednocześnie cudowne obniżenie planów, gdy na stołku zasiądzie ktoś z M…, dla których jakakolwiek pomoc placówkom jest niemożliwa (stwierdzenia: ‘nie wiem, zadzwoń gdzieś, dlaczego znowu widzisz problem..’)… Do czego to wszystko zmierza? (pytanie retoryczne, bo pewnie każdy się domyśla)