0zegnajcie
05.01.12, 23:22
Witam,
Pierwszy raz piszę na forum. Choć dużo i długo mogłabym pisać, bo przez 10 lat doświadczałam przyjemności pracy w KB. i sama w to nie wierzę, że znalazłam "furtkę" w głowie i na rynku pracy żeby wyjść z tego - z przykrością muszę to powiedzieć - domu wariatów. Lub może bardziej przedszkola. Od kilku lat byłam menedzerem średniego szczebla (zaczynałam od ladowego doradcy, wiec znam dobrze pracę prawie na wszystkich stanowiskach oddzialu datalicznego). Rok temu wróciłam z 2 letniego urlopu wychowawczego i od tamtej pory wierzyć mi się często nie chce w to co słyszę i czytam w pracy. Ilość absurdów i bezsensownych czynności do których jesteśmy zmuszani jest obecnie niepoliczalna. Dziś (kiedy już naprawdę z dużym dystansem podchodzę do pracy - mając na uwadze ze 13 stycznia to ostatni dzień) podczas drugiej w tym tygodniu bardzo bardzo bardzo ważnej telekonferencji, otrzymaliśmy informację, że musimy przeprowadzać poranne spotkania z pracownikami przed kamerami "alarmowymi", żeby centrala i dyr reg mogli nas w każdej chwili "sprawdzić" czy faktycznie je codziennie robimy (bo przecież są bardzo bardzo bardzo ważne) ;) strasznie mnie to rozbawiło i jedyne co, to bardzo mi szkoda mojego zespołu, który zostawiam i moich koleżanek/kierowniczek, które będą musiały nadal zaciskać zęby w trakcie słuchania tych bzdur, żeby nie powiedziec komuś, że ma totalnie wyprany i przemielony mózg (z całym szacunkiem i sympatią dla tej osoby).
Tymczasem życzę wszystkim powodzenia! Opuszczając KB mimo całego ostatniego niesmaku, zabieram bardzo dużo pozytywnych doświadczeń i na pewno wartościowych kontaktów.