ofelia1982
24.04.12, 19:19
Sytuacja wygląda tak, że bank złamał punkt umowy kredytowej mówiący o obowiązku dostarczania mi korespondencji w formie pisemnej (wysłał na zły adres mimo, iz wcześniej przez lata wysyłał na dobry) - co skutkowało tym, że nie zareagowałam na informację o nadchodzacej opłacie manipulacyjnej (bagatela 15 tyś zł!) i mi ją pobrano.
Wystosowałam stosowne pismo, załączyłam przykład korespondencji z poprzednich lat gdzie widniał dobry adres korespondencyjny.
Bank BPH nie dość, że odrzucił moje pismo i odmówił cofnięcia opłaty - to jeszcze bezczelnie skłamał, że JA zmieniłam adres korespondencyjny. Co jest NIEPRAWDĄ, bo po jakiego gnata miałabym zmieniać adres na ten gdzie nie mieszkam tylko wynajmuję ludziom???
No i teraz tak - oni nie mają dowodu, że zmieniłam adres (bo tego nie zrobiłam), ja z kolei mam dowód, że im coś się machnęło bo mam korespondencję z lat ubiegłych. Jeśli by mi cofnęli opłatę - mam zabezpieczenie w postaci drugiego mieszkania więc gdybym została uprzedzona o opłacie, to bym jej uniknęła.
Bank mnie zlał.
Jakie jest postępowanie dalej?
Pomóżcie, bo się kompletnie nie znam. Gdzie mam pisać, co robić dalej..?