Brak pieniedzy wplaconych w styczniu.a bank olewa!

07.05.12, 19:59
witam, chcialabym poprosic kogos kto sie zna o porade.
dnia 09,01,2012 wpłacilam w kasie banku pieniadze w kwocie 500zl na konto firmy
dnia 15,03,2012 uzyskałam imformacje od firmy ze te pieniadze nie dotarly.
dnia 16,03,2012 poszlam do banku, do kasy, z prosba o sprawdzenie przelewu i wyjasnienia calej sytuacji, pan z okienka, zkserowal moje potwierdzenie wplaty, stwerdzil ze zajmie mu to jakis tydzien i na pewno sie odezwie..

cisza od pana z banku.. niestet nie wzielam zadnego potweirdzenia ze bylam i to zglosilam..
dnia 20.03.2012 wlascicel konta na ktore mialy byc wplacone pieniadze poinformowal bank o zaistanialej sytuacji i zglosil reklamacje

dalej cisza..
dnia 17.04.2012 ja zglosilam pisemnna reklmacje.. reklamacja miala byc rozpatrzona w ciagu 2 tyg.. jako ze 2 tyd wychodzily na weekendzie majowym, mnie nie bylo w miescie udalam sie dzis do banku. nie ma dalej rozwiazania mojej reklamacji, zeszla do mnie pani dyrektor, z obietnica ze ona sama sie dzis zajmie tym i sie to wyjasni.. ja juz w to nie wierze.. co moge prawnie zrobic? zglosic sprawe na policji o przywlaszczenie pieniedzy? czy od razu zlozyc wniosek do sadu? pani dyrektor na moje pytanie co zrobia z tym ze prawie pol roku trzymaja moje pieniadze odpowiedziala ze odda mi jakies smieszne zlotowkowe odsetki i ewentualnie moga zadzownic do wlascicela rachunku i przeprosci...

chodzi mi w tym momencie o zadoscuczynienie.. bo pieniadze mialy wplynac do klubu pilkarskiego w ktorym trenuje moj syn.. to ja swiece oczami od paru miesiecy, i to ja sie tlumacze.. nie chodzi mi o jakies wielkie kwoty odszkodowania ale jak mi pani dyrektor powiedziala ze" przeciez oddamy pani te pare zlotych odsetek" to sie we mnie az zagotowalo..

chce udac sie do arbitrazu bankowego.. tylko niech mi ktos madry podpowie jaka kwote zadoscuczynienia mozna wpisac przy moim przelewie na 500 zl?

dodam jeszcze ze pan ktory teraz prowadzi moja sprawe powiedzial ze ni bylo zadnej nadwyzki w kasach.. to jak.. ktos wzial sobie te pieniadze?? mam zglosic to na policji? czy jedno wyklucza sie z drugim?jak arbitraz to juz nie policja?
    • Gość: anonim Brak pieniedzy wplaconych w styczniu. a bank zlewa IP: *.multimo.pl 08.05.12, 08:02
      dostaniesz odszkodowanie, pierwszy raz w Polsce jesteś?
      a tak serio - poczekaj jeszcze tydzień i złóż do prokuratury zawiadomienie. niestety, tez to potrwa ale w końcu może się dowiesz, gdzie to zniknęło. można wiedzieć, co to za bank, aby unikać w przyszłości?
      możesz tez złożyć skargę do KNF, ale standardowo tobie odpiszą, ze jednostkowymi sprawami się nie zajmują, ale spytają się bank, co, po co, dlaczego...
    • krzysztofsf Re: Brak pieniedzy wplaconych w styczniu.a bank o 08.05.12, 09:55
      Prawdopodobnie pieniadze zostaly wplacone na zblizony, omylkowy numer konta - stad brak nadwyzki kasowej.
      darobiorca sie nie przyznal a bank nie ma ochoty skontrolowac przelewow dokonanych przez znanego przeciez pracownika z tego dnia na ta kwote - zeby sprawdzic gdzie zostaly przelane.

      Sadze, ze pierwsza skarge z zadaniem (zawierajacym uzasadnienie kwoty zadoscuczynienia) zwrotu pieniedzy + zadoscuczynienia nalezy skierowac do rzecznika prasowego banku, podajac kilkudniowy termin, po ktorym zostana poczynione "dalsze kroki".
      • kajluna84 Re: Brak pieniedzy wplaconych w styczniu.a bank o 08.05.12, 16:47
        jest to bank alior, na ul plockiej w wawie..

        wiec tak.. jesli zglosze to do prokuratury automatycznie zamykam sobie droge do dochodzenia w arbitrazu bankowym, a tam jak sie podowiadywalam jest latwiej i szybciej wygrac.. tylko jaka kwota zadoscuczynienia jest zasadna.. trzymaja pieniadze prawie pol roku.. kwota 500zl, dla jednych mala dla innych duza.. ja mam nieprzyjemnosci w klubie sportowym syna.. i ogolnie jakis niesmak zostanie nawet jak sie to wyjasni... nawet jak i pani dyrektor banku zadzowni do klubu i przeprosi jak sie zaoferowala...
        • wandotroll1 Re: Brak pieniedzy wplaconych w styczniu.a bank o 08.05.12, 19:14
          Jeśli chcesz uzyskać jakieś odszkodowanie to żądaj jak najwięcej, np. 10 tysięcy złotych. Motywuj nawet najgłupszymi metodami, że żyjesz w strachu i wstydzie, że musiałaś się tłumaczyć w klubie, że ileś razy w banku patrzono na Ciebie jak na wariatkę oraz ignorowano reklamacje itd. Realnie 1-2 tysiące może się udać uzyskać.
Pełna wersja