Dodaj do ulubionych

Ja, inwestorka od siedmiu boleści ;-) ....

IP: 195.187.56.* 20.03.02, 16:50
...proszę o rade Was Bardziej Doświadczonych - jak ulokować moje skromne
oszczedności aby przyniosły jakikolwiek dochód - dorobiłam
się "oszałamiających" oszczędności w kwocie 10.000 PLN i $1.000... Kusi mnie
oferta funduszu inwestycyjnego Credit-Suisse, czy warto tam zainwestować?
Lokata bankowa to ostateczność...a może się mylę?
Z góry bardzo dziękuję za pomoc :-)
Obserwuj wątek
    • Gość: Ada Re: Ja, inwestorka od siedmiu boleści ;-) .... IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 20.03.02, 21:53
      Bardzo, bardzo uważaj na fundusze inwestycyjne. Diabeł tkwi w szczegółach, a
      zasadą jest pomijanie przez ich pracowników niekorzystnych informacji, np.
      1. o rzeczywistym ryzyku ( nie da się go wyeliminować)
      2. stopy zwrotu jakie podają zwykle nie zawierają opłat potrącanych od wpłat
      przed przeliczeniem na jednostki uczestnictwa,
      3. uważaj na inne opłaty, które fundusz pokrywa ze swoich aktywów,
      4. jak podają czasami na reklamach stopy zwrotu, to zwykle małą gwiazdką
      zaznaczają, że dotyczy to jakiegoś okresu ( wybranego specjalnie najlepszego) i
      pisze , że nie dają żadnych gwarancji na przyszłość ( wogóle dowiedz się czy
      stopa zwrotu może być bezpośrednio porównana z rentownością lokat bankowych,
      np. w funduszach emerytalnych to niemożliwe ).
      Ogólnie rzeczywistość jest nieprzewidywalna. Takie oszczędności jak
      posiadasz najlepiej trzymaj na lokatach w różnych walutach, np. zł, dolary,
      euro. Naprawdę uważaj na akwizytorów.
      • warmmar Re: Ja, inwestorka od siedmiu boleści ;-) .... 13.04.02, 10:48
        kolejna inwestorka od siedmi boleści, diabeł nie tkwi w akwizytorach tylko w
        twojej ostrożności, Ty jesteś osobą, która boi się ryzyka, nigdy więc nie
        zainwestujesz w coś dużego, odkładj w obligacje, lokaty i nie strasz ludzi....

        Gość portalu: Ada napisał(a):

        > Bardzo, bardzo uważaj na fundusze inwestycyjne. Diabeł tkwi w szczegółach, a
        > zasadą jest pomijanie przez ich pracowników niekorzystnych informacji, np.
        > 1. o rzeczywistym ryzyku ( nie da się go wyeliminować)
        > 2. stopy zwrotu jakie podają zwykle nie zawierają opłat potrącanych od wpłat
        > przed przeliczeniem na jednostki uczestnictwa,
        > 3. uważaj na inne opłaty, które fundusz pokrywa ze swoich aktywów,
        > 4. jak podają czasami na reklamach stopy zwrotu, to zwykle małą gwiazdką
        > zaznaczają, że dotyczy to jakiegoś okresu ( wybranego specjalnie najlepszego) i
        >
        > pisze , że nie dają żadnych gwarancji na przyszłość ( wogóle dowiedz się czy
        > stopa zwrotu może być bezpośrednio porównana z rentownością lokat bankowych,
        > np. w funduszach emerytalnych to niemożliwe ).
        > Ogólnie rzeczywistość jest nieprzewidywalna. Takie oszczędności jak
        > posiadasz najlepiej trzymaj na lokatach w różnych walutach, np. zł, dolary,
        > euro. Naprawdę uważaj na akwizytorów.

    • Gość: mietus Re: Ja, inwestorka od siedmiu boleści ;-) .... IP: *.dmpbk.com.pl 27.03.02, 11:46
      Słuchaj,fundusze akcyjne maja jeden feler.Zarzadzający nimi utrzymują stale
      poziom zaangażowania w akcje na poziomie 60-80%Oznacza to,że w czasie hossy
      giełdowej rzeczywiście mozna zarobić,niestety w czsie bessy traci się mniej
      wiecej tyle co rynek.Propagowane przez wszystkie fundusz oszczędzanie
      długoterminowe jest do bani,bo sporo osób nie dożyło wzrostu wartości swoich
      jednostek udziałowych powyżej ceny zakupu.Jedyny zarzadzający,który nie stosuje
      strategii na rynku akcji" buy and hold" to Robert Nejman z CAIB.On jako jedyny
      ma odwagę opróżnić cały portfel w bessie.A więc ten fundusz mogę Ci polecić.Ale
      chyba jeszcze lepszym rozwiązaniem jest tzw lokata dynamiczna oferowana przez
      niektóre banki.Gwarantuje ona pewien stały poziom oprocentowania,a w wypadku
      osiągnięcia przez zarządzających zysków podzilą się oni z Tobą.mietus@net.e.pl
    • Gość: Ryszard Re: Ja, inwestorka od siedmiu boleści ;-) .... IP: *.tele2.pl 28.03.02, 16:16
      Gość portalu: Zielona napisał(a):

      > ...proszę o rade Was Bardziej Doświadczonych - jak ulokować moje skromne
      > oszczedności aby przyniosły jakikolwiek dochód - dorobiłam
      > się "oszałamiających" oszczędności w kwocie 10.000 PLN i $1.000... Kusi mnie
      > oferta funduszu inwestycyjnego Credit-Suisse, czy warto tam zainwestować?
      > Lokata bankowa to ostateczność...a może się mylę?
      > Z góry bardzo dziękuję za pomoc :-)

      Zdecydowanie odradzam w twojej sytuacji wszelkie fundusze. Po prostu to są zbyt
      małe oszczędności. Co Ci z tego, że masz szansę zarobić rocznie kilkaset złotych
      więcej niż na lokacie, skoro znacznie prędzej (zwłaszcza wobec stagnacji
      gospodarczej i marnej sytuacji na giełdzie) możesz je stracić. W takiej sytuacji
      polecam albo lokatę bankową (ale tu uważaj - w różnych bankach oprocentowanie
      jest bardzo różne, ale do 9% można wyciągnąć), albo obligacje skarbowe.
      Ewentualnie konto internetowe (oprocentowanie podobne, albo lepsze, jak na dobrej
      lokacie), ale tu nie mam własnych doświadczeń. Jeżeli zależy Ci tylko na
      maksymalnym bezpieczeństwie środków i nie chcesz ich blokować - machnij ręką na
      te zyski (nie zapominaj, że roczne realne odsetki, w dużym uproszczeniu, to
      oprocentowanie lokaty minus inflacja minus podatek Belki, czyli np. (9-4)x0,8=4%,
      czyli maksymalnie 400 złotych z 10.000), kup euro, dolary albo franki
      szwajcarskie i załóż konto dewizowe.
    • warmmar Re: Ja, inwestorka od siedmiu boleści ;-) .... 13.04.02, 11:17
      wszystko zależy od tego, czy jesteś osobą ostrożną, czy wolisz zaryzykować, czy
      chcesz lokować swój kapitał długo czy krótko, czy spodziewasz się wysokich czy
      stabilnych, z góry określonych dochodów (zysków) i dobrze radzę posłuchaj
      fachowców, a nie domorosłych doradców (polecam strony funduszy inwestycyjnych,
      banków, analizy obligacji, może fundusze inwestycyjne wraz z ubezpieczeniem,
      itp.); kiedy nas boli ząb idziemy do dentysty, a nie do sąsiada, który od dawna
      nosi protezę.
      • Gość: 2mek Re: Ja, inwestorka od siedmiu boleści ;-) .... IP: *.acn.waw.pl 14.04.02, 08:29
        warmmar napisał(a):

        > wszystko zależy od tego, czy jesteś osobą ostrożną, czy wolisz zaryzykować, czy
        >
        > chcesz lokować swój kapitał długo czy krótko, czy spodziewasz się wysokich czy
        > stabilnych, z góry określonych dochodów (zysków) i dobrze radzę posłuchaj
        > fachowców, a nie domorosłych doradców (polecam strony funduszy inwestycyjnych,
        > banków, analizy obligacji, może fundusze inwestycyjne wraz z ubezpieczeniem,
        > itp.); kiedy nas boli ząb idziemy do dentysty, a nie do sąsiada, który od dawna
        >
        > nosi protezę.

        Jest z Twoją radą tylko jeden problem. Trzeba się na tym znać żeby cokolwiek
        zrozumieć.
        A pójście do samego fundusz po poradę porównałbym raczej do poproszenie łódzkiego
        pogotowia o pomoc medyczną.


      • Gość: Ada Re: Ja, inwestorka od siedmiu boleści ;-) .... IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 15.04.02, 20:11
        Przede wszystkim warmar czy jak ci tam, nie jestem inwestorką od siedmiu
        boleści, po prostu jestem osobą z kilkuletnim stażem pracy w tego typu
        instytucjach, między innymi mój zawód to wycena aktywów funduszy. Doskonale
        znam wszystkie sztuczki zarządzających funduszami podbijającymi w pewnym
        okresie jednostki uczestnictwa lub jednostki rozrachunkowe. A dodatkowo parę
        razy zmuszono mnie do uczestnictwa w kursach dotyczących sprzedaży produktów
        mojej firmy. I wiem jakie techniki stosuje się by wcisnąć człowiekowi kit.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka