Podatki: wyborcze obietnice a rzeczywistość

11.04.06, 04:30
Bez niesodzianek. Podatki wysokie zostaja, interesow podatnikow pracujacych za
granica sie nie uwzglednia (przyklad USA i UK: pracuj tam, ale podatki plac w
Polsce i nic nas nie obchodzi ze po ich zaplaceniu wg stawek polskich tam nie
starczy ci na chleb), dzieci robcie duzo to moze ewentualnie kiedys cos damy.
Jednak pierwsze dziecko jest ponieko eksperymentem. Jezeli widac wyraznie ze
caly ciezar jego utrzymania spada na rodzicow jakby go nie mieli to musza i
beda sie liczyc (jesli sa odpowiedzialni) z tym ze przy nastepnych tez tak
bedzie. Co raczej skutecznie zniecheca do posiadania wiekszej liczby
progenitury. Szara strefa i bezrobocie maja sie swietnie. Oczywiscie do
dzielenia cudzymi pieniedzmi celem poprawy cudzej moralnosci zawsze ustawi sie
kolejka.
    • Gość: kermit PiSda Ci wszystko... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.06, 07:21
      Populizm i Socjalizm... obnażony. Gdzie krzykaaaaacze z Pisu siedzą teraz???
      przed lodówką... patrzą jak wszystko znika? Gdzie jesteście krzykacze
      sprwiedliwego podziału bidy na wszystkich???

      Cytat dla Jarka Socjalisty:

      Socyalizm każdemu równo nosa utrze.
      Bogatych zdusi jutro - a biednych pojutrze"

    • kiks8 Gilowska nigdy nie była liberalną ekonomistką 11.04.06, 07:38
      wykształcona na KUL została nauczona jednej tylko zasady ekonomi,jak wyciagnąć
      najwiecej forsy dla kleru i to robi.
    • parazyd Tak i nie 11.04.06, 08:50
      Zaproponowane zmiany podatkowe są oczywiście czysto kosmetyczne i b. skromne w
      porównaniu z obietnicami przedwyborczymi. Ale odmrożenie progów, choć to
      drobiazg, JEST krokiem w dobrym kierunku. Przez lata osoby o wyższych dochodach
      były okradane, przepraszam - opodatkowane, nieproporcjonalnie wysoko i NIE MA
      NIC ZŁEGO w tym że teraz dla odmiany państwo trochę im ulży (w sumie - b.
      nieznacznie). Nie trawię tej niepisanej umowy dzinnikarskiej, w myśl której
      wszyscy porządni Polacy (także dziennikarze piszący artykuły, chłe, chłe, chłe)
      są domyślnie biedni, a zamożny = kułak i złodziej. Przecież to chore w 21w. w
      państwie, bądź co bądź, kapitalistycznym (przynajmniej w teorii). Istotne linie
      podziału przebiegają nie tam gdzie wskazują je dziennikarze motłochowi (bogaci-
      biedni, lewica-prawica), ale tam gdzie występują naprawdę (uczciwi-oszuści,
      mądrzy-głupi). A te pierwsze podziały nie pokrywają się z drugimi!
    • Gość: Lucusia Re: Podatki: wyborcze obietnice a rzeczywistość IP: 212.244.186.* 11.04.06, 08:55
      Galba nie zniknął Ci miś i lodówka?
    • Gość: wyborca Re: Podatki: wyborcze obietnice a rzeczywistość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.06, 09:07
      Nie chcieliście UPR chociażby w Sejmie to teraz macie geniuszy od okradania was
      z pieniędzy. Nawet jak wam zabiorą wszystkie pieniądze to nadal będziecie na
      nich głosować - ot - tacy mądrzy Polacy jesteście...
    • Gość: iwi Re: Podatki: wyborcze obietnice a rzeczywistość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.06, 09:54
      Odmrożenie podatków, waloryzacja kosztów uzyskania i podwyższenie kwoty wolnej
      od podatku od dawna się już podatnikom należało i tu żadnej nowości nikt nie
      wymyślił. Plus dla Gilowskiej że wreszcie się ktoś na ten krok poważył, ale
      jest on za niski i tak. Np. po waloryzacji kwoty wolnej bedzie to, o ile dobrze
      pamietam na poczatek 2970 zł, czyli 247,50 zł brutto miesięcznie. Rzeczywiście
      istny majątek.
      Najgorsze jest jednak to, że pracownicy uzyskają kolejne przywileje kosztem
      zatrudnianych na podstawie umów zleceń i o dzieło.
      • Gość: darkonza Re: Podatki: wyborcze obietnice a rzeczywistość IP: *.fkz.com.pl / *.fkz.com.pl 11.04.06, 10:36
        niepodoba mi sie ten artykul
        autorzy narzekaja ze tak malo podatnik zyska na zmainach
        z drugiej strony narzekaja ze do budzetu wplynie duzo mniej pieniedzy!

        sofistyka erystyka demagogia

        P.S. glosowalem na PO
    • Gość: remy Naiwnosc Polakow nie ma granic! IP: *.ukonline.co.uk 11.04.06, 10:45
      Naprawde zastanawia mnie dlaczego Polacy wyjezdzajacy za granice daja sobie
      doskonale rade z zyciem bez pomocy panstwa, bez zasilkow.Co wiecej, kazdy
      chwali sobie taki system i takia gospodarke, gdzie kazdy sam decyduje o swoich
      pieniadzach, odwrotnie niz w Polsce gdzie rzad poprez dziesiatki podatkow za
      nas wydaje nasze pieniadze. W Polsce od 17lat wybieramy do parlamentu
      populistow, ktorzy poza obietnicami(niemozliwymi do zrealizowania) nie oferuja
      niczego, dlaczego przez te wszyskie lata wybieramy BIEDE?Mam tylko ogromna
      nadzieje ze polacy przejza na oczy i w nastepnych wyborach zaglosuja za zdrowa
      ekonomia(PO) a po PiS nie zostanie nawet smutne wspomnienie.PiS sam sobie kopie
      grob i z tego bardzo sie ciesze.
      • mhdeck Remy - mam poglądy liberalne i gardzę pisem ale 11.04.06, 12:15
        nie lubię błędnych wniosków wyciąganych z poprawnej obserwacji rzeczywistości.
        Społeczeństwo nie składa się z samych mądrych, młodych, zdrowych i przebojowych
        jednostek. Przebojowi wyjeżdżają i sobie chwalą, a nieporadni zostający w kraju
        nie będą głosowali na program liberalny bo wierzą/wiedzą że do przeżycia jest
        im potrzebna pomoc bardziej zaradnych. Czysto liberalny program nie ma w RP
        szans. Oszustwo wyborcze polegało na tym, że Kaczyńscy zdołali wmówić
        niezaradnym, że PO to czysty, wilczy liberalizm. PO musi dotrzeć do
        biednych/wystraszonych z przekazem: "nie zostawimy was bez szans/pomocy"
        Pozdrawiam
        PS. po "j" pisze się zawsze "rz"
    • Gość: darek_w1 Doktorzy ekonomii politycznej socjalizmu ;-) IP: 194.50.75.* 11.04.06, 11:27
      Abstrahując od pseudoreformy podatkowej pani profesor nauk ekonomicznych,
      zmiennej w poglądach jak to u kobiety (3x15 jeszcze nie tak dawno), to tekst
      panów doktorów zawiera chwyty tak klasyczne dla socjalistycznej myśli
      ekonomicznej (zakładając optymistycznie, że coś takiego w ogóle istnieje), że
      po prostu ręce opadają.
      Po pierwsze w kwestii formalnej - waloryzacja progów o wskaźnik inflacji to
      żadna reforma tylko powstrzymanie cichej, kroczącej _podwyżki_ podatków i
      utrzymanie ich na _stałym_ poziomie. Skoro jednak panowie używają tego
      określenia to użyję go również.
      Bogaci zyskają na reformie 100 zł miesięcznie, a biedni tylko 5 zł. I gdzie tu
      sprawiedliwość i solidarność społeczna nawołują panowie doktorzy. A może by tak
      panowie zamiast mówić ile "zyskają" bogaci i biedni zestawili ze sobą ile
      _zapłacą_ podatków bogaci i biedni? Jeśli zabieramy komuś 1000 zł miesięcznie,
      a od nowego roku będziemy zabierać tylko 800 zł czy to znaczy, że zyskał 200
      zł? Nie szanowni panowie ekonomiści, to znaczy, że zabierzemy mu 800.
      A założmy teraz, że ktoś drugi płaci 100 zł miesięcznie, a w następnym roku
      przestanie w ogóle płacić. Jaki wniosek padnie przy posługiwaniu się logiką
      panów doktorów? Otóż ten drugi będzie pokrzywdzony! Bo on zyskał tylko 100 zł
      miesięcznie, a bogacz aż 200 zł. To nieważne że bogacz płaci 800 zł, a biedny
      nie płaci nic. To jest niesprawiedliwe, biedny został pokrzywdzony w wyniku tej
      zmiany i trzeba mu... dopłacić!
      Takie są efekty jak ktoś nie odróżnia procentów od liczb z nich wynikających i
      mimo to bierze się za wyciąganie wniosków.
      • Gość: Paweł Re: Doktorzy ekonomii politycznej socjalizmu ;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.06, 19:29
        Brawo ! Bardzo mądre uwagi. Gdyby wporwadzono podatek liniowy to i tak, ten kto
        zarabia więcej płaciłby większy podatek, bo 20% z 1000 to 200 zł, a 20% z 10000
        to 2000 zł. No, ale dla wielu ludzi to i tak byłoby NIESPRAWIEDLIWE !
        Bo "państwo solidarne" to znaczy zabrać bogatym i...zmarnować, bo biedni i tak
        nic nie dostaną.
        • Gość: darek_w1 Re: Doktorzy ekonomii politycznej socjalizmu ;-) IP: 194.50.75.* 12.04.06, 23:18
          Najgorsze jest to, że z tego co widzę nikt, z ekonomistami włącznie nie zdaje
          sobie sprawy z tego, że w sytuacji wysokiego bezrobocia i biedy stąd
          wynikającej trzeba obniżyc podatki przede wszystkim bogatym! To paradoks, ale
          wcale nie taki trudny do zrozumienia. Po prostu bieda wynika z wysokiego
          bezrobocia, a więc trzeba tworzyć miejsca pracy. A te tworzą wyłącznie bogaci.
          Część swoich dochodów wydają oni na własne potrzeby (konsumpcja), a część
          inwestują we własne firmy, w akcje giełdowe, fundusze inwestycyjne, a to
          wszystko tworzy miejsca pracy. Jeżeli zaś część pieniędzy lokują w bankach to
          banki z tych środków mogą udzielać kredytów, a więc również finansować
          inwestycje, a przy okazji spadają stopy procentowe na skutek większej podaży
          środków w bankach.
          Jeżeli odbieramy bogatym część ich dochodów to zmniejszamy zarówno ich
          inwestycje jak i konsumpcję. Przekazując je biednym finansujemy wyłącznie
          konsumpcję. Reasumując spadają inwestycje i nie są tworzone nowe miejsca pracy.
          To odnośnie części środków, które bogaci przeznaczają na inwestycje. Ponadto
          zmniejszając konsumpcję bogatych na rzecz konsumpcji biednych również tracimy
          miejsca pracy, ponieważ bogaci konsumują towary o znacznie większym udziale
          pracy (bardziej pracochłonne) oraz usługi będące często czystą pracą.
          Konsumpcja 1000 zł przez bogatego nie jest równoważna konsumpcji tej samej
          kwoty przez biednych pod względem wytworzonego zapotrzebowania na pracę przy
          produkcji konsumowanych towarów.
          Niestety, dominuje u nas płytkie, prymitywne rozumienie ekonomii i zasad
          gospodarki, i w imię prymitywnej, krótkowzrocznej zemsty na bogatych za to, że
          są bogaci biedni podcinają gałęź na której sami siedzą.
    • Gość: danek Re: Zmienić system podatkowy na prosty IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 16.04.06, 13:31
      Obniżki jakie proponują partie polityczne dotyczą
      ludzi o dużych dochodach. Tymczasem szarą strefę
      a co za tym idzie sztuczne bezrobocie tworzą
      ludzie o najniższych dochodach. Tym ludziom
      zabiera się z pensji z której trudno się
      utrzymać prawie 38%/ podatek+ ZUS/. Obniżka
      składki na Zus o 4,45% idzie w dobrym
      kierunku, ale niewiele tu zmieni. Potrzeba
      tym ludziom radykalnie obniżyć podatek.
      W obecnym systemie tego nie można zrobić
      dlatego trzeba przejść na system jaki
      obowiązujee na Zachodzie każdy płaci jedną
      stawkę której wysokość zależy od dochodu.
      Wtedy pracownicy o dochodach poniżej
      1 tys. zł. mogli by płacić 9% podatku
      a prezesi i zarządy spółek 40%.
      Oni mogą poczkać.
      • Gość: darek_w1 Re: Zmienić system podatkowy na prosty IP: 194.50.75.* 18.04.06, 11:27
        > Wtedy pracownicy o dochodach poniżej
        > 1 tys. zł. mogli by płacić 9% podatku
        > a prezesi i zarządy spółek 40%.
        > Oni mogą poczkać.

        Mylisz się. Jest dokładnie odwrotnie. W pierwszej kolejności należy obniżyć
        podatki najbogatszym. Nie dlatego, że są najbogatsi tylko dlatego, że płacą
        największe podatki.
        Osoba zarabiająca minimalną pensję czyli 849 zł brutto płaci miesięcznie 67 zł
        podatku dochodowego Osoba zarabiająca 2 razy więcej płaci podatek 3 razy
        większy, osoba zarabiająca 3 razy więcej (średnia krajowa) płaci już podatek 5
        razy większy. A osoba zarabiająca 10 razy więcej płaci podatek 28 razy większy
        (dla ścisłości - obecnie minimalna pensja jest wyższa, to fragment tekstu jaki
        napisałem w sierpniu ub.roku).
        Przeczytaj mój post wyżej tam dokłądniej wyjaśniłem dlaczego należy najpierw
        obniżyć podatki bogatym (czyli najbardziej obciążonym podatkami).
    • Gość: obiecali.pl Re: Podatki: wyborcze obietnice a rzeczywistość IP: *.chello.pl 20.05.08, 07:40
      Różne obietnice wyborcze już się znalazły w serwisie obiecali.pl i można ocenić,
      czy rzeczywiście są realizowane.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja