1 proc. - jak ratując, nie szkodzić

IP: *.hsd1.ca.comcast.net 12.12.07, 08:47
Licytacja to zaiste będzie, jeśli fundacje zaczną rodzielać środki
według bliżej niewiadomego klucza. Wielu rodziców po prostu
zrezygnuje ze starania się o środki w ramach 1 procenta. W jakim
celu kontaktować się z dziesiątkami znajomych i zasilać środki
fundacji, skoro owych rodziców niepełnosprawne dziecko może nic nie
otrzymać?!

Pomysł wysyłania kopii deklaracji podatkowych jest może i ciekawy,
ale nie ma się nijak do praktyki. Jest ona taka, że wiele osób nie
będzie chciało dawać komukolwiek deklaracji, ponieważ jasnym będzie
ile zarabiają. Tak więc znów mniej środków na osoby
niepełnosprawne...

Darowizna świetny pomysł, ale... winszuję przekonanie osoby
fizyczne, aby przekazywały swoje środki.

Autor być może jest teoretykiem i zastanawia się na wysokim stopniu
abstrakcji, ale niech nie szkodzi dzieciom niepełnosprawnym! Właśnie
to zrobił z rozmachem publikując ten artykuł.
    • Gość: Tata_Natalki 1 proc. - jak ratując, nie szkodzić IP: *.comarch.com 12.12.07, 11:19
      Ad. "1 proc. (...) miał raczej uruchomić wśród podatników, obywateli
      namysł nad tym, jakie sprawy publiczne (w ustawie jest ich ponad 20)
      wymagają wsparcia w stopniu większym, niż czyni to mechanizm
      państwowej redystrybucji."

      Czyli jako Podatnik nie mogę wykorzystać obszaru nr 9: pomoc osobom
      niepełnosprawnym? Czyli pomoc dzieciom i dorosłym niepełnosprawnym w
      skali kraju nie jest sprawą publiczna? Godna pożałowania
      interpretacja.


      Ad. "konieczność "ścigania się" w nieszczęściu wraz z koniecznością
      ciągłego podnoszenia stawki"

      Prawdą jest, że prawdziwa bieda nie krzyczy. Ale może dzięki temu,
      że rodzice promują temat niepełnosprawności dzieci, to dotrze on do
      decydentów i do wierzchołka „szklanej wieży” w której raczy mieszkać
      Autor artykułu, że rzeczywistość w jakiej dane jest im żyć tego
      wymaga?

      Ad. "mechanizm alokowania części podatku"

      Zgadzając się z traktowaniem 1% jako mechanizmu, nie rozumiem
      dlaczego wskazanie podopiecznego nie potraktować analogicznie jako
      mechanizmu alokacji środków danej OPP, jaki jest wykorzystywany za
      wiedzą i zgodą tejże OPP. Zwykły brak konsekwencji, a może celowy?


      Ad. "dla tych, którzy chcą jednak "oznaczyć" swoje pieniądze dla
      konkretnej osoby, pozostaje zawsze możliwość (...) przekazanie kopii
      PIT rodzicom lub bliskim tak, aby wiedzieli, że danej organizacji
      powierzono środki z taką właśnie indywidualną intencją.

      Już widzę tłumy kłębiących się podatników z kopiami swych PIT
      ustawiającymi się w kolejce "do okazania" przed OPP :-). Czyżby ktoś
      nie spełnił się jako biurokratyczny urzędnik?

      Ad. "czyni z organizacji w skrajnych przypadkach wyłącznie
      pośrednika"

      Rzeczywiście do takiej roli sprowadziły się organizacje, które mówią
      na dzień dobry rodzicom: założymy Państwa dziecku subkonto, ale
      dalej radzcie sobie sami. I rodzice to robią, a że czasem lepiej niż
      niektóre OPP? To niech OPP wymyślą jak zwiększyc "tort", a nie
      narzekać, że "zaproszony gość" zjada kawałek tego "tortu".
    • Gość: kgm 1 proc. - jak ratując, nie szkodzić IP: *.chello.pl 12.12.07, 11:45
      Rodziny dotknietych ciężko chorobą nie mają czasu tworzyć lobbingu
      ani aktywnie działać .Nie zbieraja nagród za aktywność społeczną.
      Było je najłatwiej wyeliminować z tego biegu po 1 proc. podatku.Są
      skazane na bezustanne proszenie i żebranie o pomoc .Artykuł pana
      Wygnańskiego wskazuje jak działacze organizacji pozarządowych są
      oderwani od życia .Fundacje z subkontami wygenerowała realna
      sytuacja , a nie przepisy.Brzydko podejrzewam ,że działacze tych
      organizacji wojujących o "demokracje bezpośrednią" przestraszyli
      się ,że w biegu o 1 proc. przegrają z fundacjami na rzecz chorych
      dzieci .Większość naszych podatników to ludzie o skromnych
      dochodach i jeśli juz będą mogli dać swój 1 proc. dadzą raczej na
      te fundacje ratujace życie i zdrowie niż mało czytelne cele różnych
      organizacji pozarządowych.
    • Gość: Grzegorz Makowski 1 proc. - jak ratując, nie szkodzić IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.12.07, 12:20
      Sprawa jest jednak rozwojowa i znacznie bardziej skomplikowana niż wydaje się
      urzędnikom i dziennikarzom z Gazety. Oto część organizacji pozarządowych
      sprzeciwia się kolejnej modyfikacji mechanizmu jednego procentu, ponieważ jak
      twierdzą możliwość alokowania części podatku na rzecz konkretnych osób, za
      pośrednictwem organizacji pożytku publicznego jest sprzeczne z ideą tej
      instytucji. Rzecz zaczyna więc dotyczyć spraw fundamentalnych.

      Poniekąd rację ma Jakub Wygnański, kiedy w liście do Gazety pisze, że instytucja
      1% więcej ma wspólnego z demokracją bezpośrednią niż z filantropią. W istocie
      jednak jest to problem raczej akademicki niż realny. W rzeczywistości tak zwany
      przeciętny obywatel, jeśli już w ogóle wie, co to jest organizacja pozarządowa
      (że już nie wspomnę o organizacji pożytku publicznego), to wyobraża sobie, że
      jest to takie ciało, które pomaga ludziom. Jest więc chętny pomagać organizacji,
      kiedy jest przekonany, że ta pomaga innym ludziom. Oczywiście najprościej
      wyrobić sobie takie przekonanie wówczas, gdy ta pomoc nabiera konkretnych
      kształtów, a nabiera ona ich najłatwiej, gdy owych ludzi się widzi lub
      przynajmniej można ich sobie łatwo wyobrazić. Nie przypadkiem więc jedne z
      najlepiej znanych organizacji to organizacje stricte charytatywne, chociaż w
      statystykach dotyczących trzeciego sektora wcale nie najliczniejsze. Nie
      przypadkiem też, to właśnie one (z Caritasem na czele) otrzymują najwięcej
      jednych procentów, jeśli tak można to ująć.

      Doceniam wysiłki edukacyjne zmierzające w kierunku ustalenia jasnej granicy
      między „jednym procentem” a filantropią. Jestem jednak sceptyczny co do ich
      wpływu na faktyczny kształt tej instytucji. Powtarzanie w kółko, że jeden
      procent to nie filantropia, to zaklinanie rzeczywistości. Nawet jeśli ludzie
      wiedzą co to jest filantropia, to i tak chętniej będą decydować się na
      skorzystanie z instytucji jednego procentu, gdy będą mieli jasność celu na który
      te pieniądze zostaną przeznaczone.

      Sytuacja, która obecnie się wytworzyła dowodzi, że mleko już dawno się rozlało –
      jeden procent żyje własnym życiem i zmienia się pod wpływem ludzi, którzy go
      używają i postrzegają go w sposób odmienny niż życzyłoby sobie tego środowisko
      trzeciego sektora. Zresztą organizacje same walnie się do tego przyczyniły
      dłubiąc w jednym procencie właściwie od chwili, gdy pojawił się on w polskim
      systemie prawnym i samemu zaciemniając istotę tej instytucji. Dziś jeśli chcą,
      żeby oddawanie jednego procentu przypominało bardziej głosowanie niż
      filantropię, powinny raczej skupić się na prezentowaniu jasnych „programów”, na
      które podatnicy będą chcieli głosować. Czyli mówiąc krótko przekonywaniu ludzi,
      że również dajmy na to, rozwijanie kultury prawnej, to też pomoc ludziom, itp.

      A swoją drogą wątek dotyczący porównywania jednego procentu z mechanizmami
      demokracji bezpośredniej wymagałby odrębnego przedyskutowania, ale to może przy
      innej okazji.
    • Gość: Joanna 1 proc. - jak ratując, nie szkodzić IP: 82.160.18.* 13.12.07, 13:19
      Jestem osobą niepełnosprawną od kilku lat. Mam subkonto w opp, więc mnie
      nowelizacja ustawy najbardziej dotyczy. Postawy "działaczy opp" nie rozumiem, bo
      nie dopuszczam do siebie myśli, że chodzi im głównie o siebie - im więcej
      pieniędzy ma organizacja pozarządowa, tym dla nich lepiej. Ja z 1% kupiłam
      sprzęt rehabilitacyjny, wózek elektryczny, , opłacam rehabilitację (bo NFZ
      opłaca tylko 3 mies. a ja potrzebuję rehabilitacji stale do końca
      życia),przystosowałam dom na swoje potrzeby, wykupiłam turnus reh (nie musiałam
      czekać na miejsce opłacane przez Centrum Pomocy Rodzinie dwa lata). Na subkonto
      !% przekazywali ci, którzy mnie znali jako osobę sprawną i wiedzą, że ja ich
      (bo to są ich pieniądze, przez nich zarobione , płacone jako podatek, a źle
      wykorzystywany przez państwo)pieniędzy nie zmarnuję.
Pełna wersja