Dodaj do ulubionych

Kredytowa Alicja dusicielka

21.02.08, 20:46
Widziały gały co brały...

Poza tym dzięki temu kupili mieszkania za grosze...

Gdyby teraz mieli kupic te same nieruchomosci to kredyty bylby duzo wiekszy...
Obserwuj wątek
    • Gość: xxx pożyczone trzeba oddac! IP: *.gdynia.mm.pl 21.02.08, 21:18
      w czym wlasciwie tkwi problem? Zly bank nie umarza odsetek i chce splaty calosci
      zobowiazania.... no rzeczywiscie wielka niesprawiedliwosc..... Wypowiedzi
      'pokrzywdzonych' klientow PKO BP to kolejny dowod na to jak wielu w Polsce
      'analfabetow funkcjonalnych' - biora kredyt oprocentowany na 25% w skali roku,
      nie splacaja calosci odsetek i sa zdziwieni, ze zadluzenie im rosnie - toz to
      IDIOCI!!!!
      Czegoz ci ludzie oczekuja od banku - ze im kredyty bedzie dotowal????????? żałosne
              • Gość: xxx Re: pożyczone trzeba oddac! IP: *.gdynia.mm.pl 21.02.08, 23:50
                ty jestes przykladem - skomuszalego tumana. Powtorze raz jeszcze:
                ktos ich do tego zmuszal? umowa byla dobrowolna, warunki byly jasne. Inflacja
                byla wysoka - oprocentowanie kredytow rowniez - jak sie nie ma kasy to sie nie
                bierze kredytu. Nie mam odrobiny zrozumienia dla takich IDIOTOW - powinni ich
                teraz zlicytowac.
                • maruda.r Re: pożyczone trzeba oddac! 22.02.08, 06:24
                  Gość portalu: xxx napisał(a):

                  > ty jestes przykladem - skomuszalego tumana. Powtorze raz jeszcze:
                  > ktos ich do tego zmuszal? umowa byla dobrowolna, warunki byly jasne.

                  ***********************************

                  Wychodzi na to, że nie były jasne, skoro kredytobiorcy płacą określone (lub
                  wyższe) przez bank raty w terminie i wciąż mają olbrzymi dług. Przeczytaj
                  wreszcie artykuł, zanim zaczniesz go komentować.

                  Klient kupujący samochód ma prawo się spodziewać, że będzie on jeździł na
                  dostępnych we wszystkich stacjach paliwach, że żelazko będzie pracowało na
                  220-230V, a kredyt zostanie spłacony po uiszczeniu wszystkich rat w określonym
                  przez bank terminie.

                  • dark.writer Re: pożyczone trzeba oddac! 22.02.08, 10:13
                    maruda.r napisał:
                    > Przeczytaj wreszcie artykuł,
                    > zanim zaczniesz go komentować.

                    A może Ty go przeczytaj. Ze zrozumieniem!
                    Umowa kredyty zakładała, że początkowo raty nie pokrywają odsetek.
                    Nie przewidywała, że bank ponosi odpowiedzialność za przyszłą
                    inflację a co za tym idzie stopy procentowe, bo jakże by mógł to
                    czynić?

                    W tamtych czasach wystarczyły mi dwie minuty rozmowy z oferującą
                    taki kredyt osobą, by to zrozumieć i podziękować.
                    Aczkolwiek, jeżeli wówczas kogoś było stać na wysokie i rosnące
                    (zgodnie z umową) raty kredytu, to jak widać po obecnych cenach
                    nieruchomości mógł zrobić na tym kredycie świetny interes.
                    • maruda.r Re: pożyczone trzeba oddac! 22.02.08, 11:45
                      dark.writer napisał:

                      > maruda.r napisał:
                      > > Przeczytaj wreszcie artykuł,
                      > > zanim zaczniesz go komentować.
                      >
                      > A może Ty go przeczytaj. Ze zrozumieniem!
                      > Umowa kredyty zakładała, że początkowo raty nie pokrywają odsetek.
                      > Nie przewidywała, że bank ponosi odpowiedzialność za przyszłą
                      > inflację a co za tym idzie stopy procentowe, bo jakże by mógł to
                      > czynić?
                      >
                      > W tamtych czasach wystarczyły mi dwie minuty rozmowy z oferującą
                      > taki kredyt osobą, by to zrozumieć i podziękować.

                      **********************************

                      Otóż nie. Mylisz się. W tamtych latach tylko znajomy pracownik banku
                      przedstawiał wszystkie punkty oferty.

                      • dark.writer Re: pożyczone trzeba oddac! 22.02.08, 12:20
                        maruda.r napisał:

                        > Otóż nie. Mylisz się.

                        W czym się mylę?
                        To nie ja rozmawiałem na temat tej ofert kredytu?
                        Powtarzam. Pytałem o ten kredyt i szybko jasne się stało dla mnie na
                        czym on polega. I nie rozmawiałem z żadnym znajomym.

                        Sorry, ale trzeba nie mieć mózgu, żeby nie rozumieć, że nie może być
                        wszystko fajnie, gdy płacimy 600zł raty za kredyt 40tys. przy
                        oprocentowaniu rzędu 25%.

                        > tylko znajomy pracownik banku
                        > przedstawiał wszystkie punkty oferty.

                        A nieznajomy pracownik banku prosił o podpis in blanco i dopiero
                        później dawał klientowi umowę do ręki? A może wcale nie dawali umowy
                        tylko 'kwitki'?
                        • maruda.r Re: pożyczone trzeba oddac! 22.02.08, 12:44
                          dark.writer napisał:

                          > maruda.r napisał:
                          >
                          > > Otóż nie. Mylisz się.
                          >
                          > W czym się mylę?

                          **********************************

                          W tym, że wystarczyły dwie minuty rozmowy, by poznać wszystkie warunki umowy
                          kredytowej. Nie można było ich poznać, skoro nie były przedstawiane. Istniały,
                          jako opcja dla wtajemniczonych.

                          Czy banki informowały o możliwości wcześniejszej spłaty kredytu? Nie, mówiły:
                          może pan spłacić wcześniej, ale i tak pan zapłaci całość opłat za uzgodniony
                          termin kredytu. A znajomy mi mówi, że można się domagać tego warunku - wtedy nie
                          trzeba będzie płacić za cały uzgodniony okres. Jednak mają prikaz z góry, by nie
                          informować o wyszczególnianiu tego warunku w umowie, co przekładało się na
                          bezcelowość wcześniejszej spłaty w przypadku podpisania oferowanej umowy.

                          Widzisz, wystarczy lekka dezinformacja, bez umowy in blanco.

                          • Gość: Wójek dobra rada Re: pożyczone trzeba oddac! IP: *.prs.pl 11.03.08, 15:34
                            Banki tylko czekają na naiwnych, którzy myślą, że nie trzeba wnikać
                            w szczegóły umowy bo poważny Bank by się nie zniżył do cwaniakowania
                            i jakichś kruczkow w umowie.

                            1. Niestety, trzeba traktować Bank jak cwaniaka tylko wtedy nie
                            rozczarujesz się po paru latach.... Kazdy Bank będzie próbował
                            okantować na kilku szczególnie niejasnych paragrafach umowy.

                            2. Walka jest nierówna tzn. Ty masz dużo mniejsze szanse aby
                            zrozumieć konsekwencje umowy niż Bank. Bank celowo umowy zaciemnia.
                            Umowy są dopracowywane latami. Bankier podpisuje ich tysiące w swoim
                            życiu zawodowym ty jedną może dwie.
                            Nawet jeśli poświęcisz na analizę umowy kilka dni nie jesteś w
                            stanie rozpracowac wszystkich kruczków.

                            3. Wniosek:
                            Patrz im na ręce i nie ufaj nigdy. Równolegle negocjuj z 2-4
                            bankami. Jak już musisz brać kredyt to 3x sprawdz jak przełoży się
                            na konkretne raty i odsetki oraz jakie są scenariusze w przypadku
                            problemów. Dodatkowe "drobne" opłaty dolicz do kosztów i nie daj
                            sobie wody z mózgu robić,że to "promocja" . Jest kilkanaście
                            typowych zagrywek na kóre banki naciągają klientów na niekorzystnych
                            dla nich warunkach
                            np. inna wersja umowy przedwstępnej a inna ostatecznej, której już
                            z lenistwa nie chce ci się czytać. Takie zmiany niekorzystne dla
                            klienta najczęsciej pojawiają się w dniu w którym musisz ostatecznie
                            podpisać umowę by np. sfinansowac swoje własne M. (tak np.mnie
                            próbowano wyrolować) Więcej list jest w internecie ... kop i ucz się
                            na cudzuch błedach

                            Możesz zaoszczędzić przez to kupę kasy....
                • Gość: HuGo W Re: pożyczone trzeba oddac! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.08, 00:17
                  To nie idioci - a cwaniaki.
                  Co szkodzi ponarzekac a i GW napisze dobre slowo wsparcia...
                  Policzmy.
                  1997 roku mieszkanie w centrum Wroclawia, za 25ooo kawalerka 40m, za
                  100ooo pelne mieszkanie - a nawet domek.
                  Dzis posiadacz Alicji, przy niewielkich ratach po 400 zlotych (czyli
                  przez 10 lat splacil 48ooo), wziawszy kredyt 25ooo ma do splacenia
                  50ooo - co to jest? Przy fakcie, ze ma mieszkanie o wartosci
                  znacznie wyzszej i cenie 6ooo za metr (2 miliony 400 tysiecy).
                  Albo wlasciciel tego wiekszego? Jeszcze wiecej zyskal.

                  To bardzo madrzy ludzie i trzeba sie od nich uczyc.

                  A to ze teraz negocjuja - no coz - a moze sie uda? Kupil nie kupil -
                  potargowac warto.
            • Gość: kk Re: pożyczone trzeba oddac! IP: 74.9.205.* 22.02.08, 18:25
              crame napisał:

              > Musisisz zalesc glupola, tak jak bank znalazl.

              Glupola albo cwaniaczka.
              Kupowalem mieszkanie w 1996. Znajomy z pracy kupil dwa razy wieksze
              i powiedzial, ze bierze Alicja. Ja nie mialem watpiwosci, a on na
              to, ze "panstwo cos bedzie musialo z tym zrobic jak nie splaci"

              Ciekawe ilu takich udaje teraz pokrzywdzonych.
          • Gość: zmichalg Re: pożyczone trzeba oddac! IP: *.chello.pl 08.05.08, 12:39
            No ciekawe, czy opłaciłby Ci się taki interes przy b. wysokiej inflacji...
            Śmiem twierdzić, że "nie bałdzo".

            A swoją drogą do umowy kredytowej w formie załącznika powinien być dołączony
            pełny harmonogram spłat tzn. wysokość i termin płatności każdej raty.
            Przy czym pod pojęciem "wysokość" rozumiem nie konkretną kwotę, ale sposób
            wyliczenia tejże kwoty (np. w zależności od stóp procentowych ustalanych przez
            NBP, WIBOR, kurs USD, kurs EURO czy co tam jeszcze), bo jest oczywiste, że w
            zależności od zmiany sytuacji gospodarczej zmienia się i oprocentowanie kredytu.
        • Gość: xxx Re: pożyczone trzeba oddac! IP: *.gdynia.mm.pl 21.02.08, 22:23
          a czy ci naciagacze nie wiedzieli co robia - zaciagajac taki kredyt? toz
          elementarna znajomosc arytmetyki mowi, ze w przypadku gdy nie sa splacane cale
          odsetki - zobowiazanie bedzie rosnac......
          Zastanawiajace skad w Polsce tyle zrozumienia dla takich naciagaczy/półgłówkow
          jak ci opisani w tym artykule.....
          W tym kraju nie bedzie lepiej jesli umowy nie beda dotrzymywane.
          • maruda.r Re: pożyczone trzeba oddac! 22.02.08, 06:26
            Gość portalu: xxx napisał(a):

            > a czy ci naciagacze nie wiedzieli co robia - zaciagajac taki kredyt?

            *******************************

            Naciągaczem okazał się bank. I przestań wyjeżdżać ze spekulantami i kułakami, bo
            to trąci komunizmem.

          • Gość: ged Re: pożyczone trzeba oddac! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.08, 10:37
            Miałem ten kredyt i był super. Co miesiąc dostawałem informację z minimalną ratą
            do spłacenia oraz wysokością odsetek za dany miesiąc. Wystarczyło płacić trochę
            więcej niż te odsetki i kredyt malał. A jeśli akurat nie było kasy, można było
            spłacić mniej. Naprawdę super sprawa, tyle, że trzeba było sobie policzyć co się
            bardziej opłaca.
            To tak jak teraz z kartami kredytowymi - możesz spłacać całe zadłużenie i
            korzystasz z karty za free (poza opłatą roczną), albo spłacać tylko kwotę
            minimalną (przeważnie 5% zadłużenia) i iść w kredyt - Twoja wola...
        • Gość: majkel A czy każdy kierowca na drodze IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 21.02.08, 21:29
          musi się znać na przepisach o ruchu drogowym ('tych sprawach') czy też wystarczy jeśli będzie znał się co drugi? Jak się nie znasz na przepisach o ruchu drogowym to nie siadasz za kierownicę, a jak się nie znasz na kredytach to ich nie bierzesz.
          A z tym regulaminem to nie wierzę żeby go nie było - banki zawsze podsuwają papiery do podpisu i to czytelnie na każdej stronie. Problem w tym, że jest tego zazwyczaj sporo i to drobnym maczkiem, więc nikt tego nie czyta, a to błąd ...
        • jusup Nieprawda, ci ludzie po prostu chcieli tak spłacać 21.02.08, 21:37
          Pracowałem przy kredytach mieszkaniowych w PKO BP jeszcze przy Alicji, choć już
          przy jej bezpieczniejszej nieco formie (raty rosną, od pewnego momentu wartość
          zadłużenie nie rośnie, tylko zaczyna spadać, przy wysokich odsetkach było to po
          3-4 latach, a odsetki spadały, więc de facto wcześniej)
          Bank zauważał groźbę związaną z Alicją (szczególnie z jej pierwszymi wersjami,
          gdzie wysokość raty uzależniana była od pewnych indeksów ogłaszanych przez
          ministerstwo budownictwa i po zmianie pewnych realiów okazywała się rzeczywiście
          śmiesznie mała w porównaniu do naliczanych odsetek - ale odsetki były takie jak
          przy innych kredytach mieszkaniowych... WYobraź sobie sytuację, że ktoś od
          kredytu rzędu 100.000 zł i odsetkach powyżej 15%, jakie wówczas były, płacił
          ratę rzędu 200-300 zł, mniej więcej szczegółów nie pamiętam)... Proponowaliśmy
          wówczas już klientom zmianę warunków, centrala bardzo naciskała na oddziały co
          do tego... I co? Wielu klientów zauważało ryzyko i po przedstawieniu udogodnień
          przez PKO zmienili kredyt na normalny hipoteczny, ewentualnie odchodzili do
          innych banków... Była jednak spora grupa klientów, która twierdziła, że ma taką
          umowę, że to sprawa banku, że się pomylił, ale oni nie zamierzają płacić więcej,
          niż przewiduje umowa... I to mając w ręku symulację spłaty kredytu, w której ten
          przyszły wzrost (a nawet większy, bo przypominam były wyższe stopy procentowe
          wówczas) kwoty kredytu był pokazany...
          Ludzie po prostu chcą obecnie skorzystać z pewnej popularności walki o prawa
          klientów i wyswobodzić się bez spłacania z kredytu... Nie wiem, jak w tej
          chwili, ale przedstawiane w artykule propozycje banku brzmią moim zdaniem
          sensownie, bank nie może po prostu umorzyć sobie kredytu ludzi, którzy świadomie
          spłacali małe raty, bo im tak pasowało, a teraz chcieliby być w sytuacji tych,
          którzy spłacali większe, bo widzieli ryzyko... O ile się nie mylę, to posiadacze
          Alicji dostawali co miesiąc nie tylko zawiadomienie o wysokości raty, lecz i o
          wysokości zadłużenie - skąd nagle zdziwienie, że jest takie wysokie... Zresztą
          nawet jeśli się mylę i tej wysokości nie było - naprawdę było łatwo i to
          sprawdzić i spłacać więcej i zamienić kredyt
              • maruda.r Re: Nieprawda, ci ludzie po prostu chcieli tak sp 22.02.08, 06:30
                crame napisał:

                > to stanowczo za niska rata, biorac pod uwage oprocentowanie. nie trzeba byc
                > ekonomista, wystarczy domowy kalkulator lub symulacja on-line i juz wiesz, ze t
                > o
                > nie do splacenia.

                ************************************

                A więc za pomocą zwykłego kalkulatora można udowodnić, że ów kredyt okazał się w
                istocie pożyczką lombardową lub haraczem ściąganym przez mafię?

                  • Gość: malina Re: Nieprawda, ci ludzie po prostu chcieli tak sp IP: *.chello.pl 22.02.08, 10:24
                    Miałam 30 tys. kredytu na 16 proc (potem skoczył do 22!), kwitki
                    opiewały na co najmniej 400 zł, zawsze spłacałam wiecej, Bank
                    podnosił oprocentowanie i rosła stawka zasadnicza. pamiętajcie, że
                    PKO BP korzystał z ochrony i gwarancji bankowych państwowych. Aha,
                    za wcześniejsze spłaty płaciło się kary (płaciłam, ale i tak przez
                    dwa lata udawało mi się tylko utrzymać wyrównany, nierosnący poziom
                    kredytu). Zaciągnięcie/ udzoelenie kredytu to ryzyko dwustronne.
                    Oczywicie domaganie się teraz - przy kredytach refinansowch itp.
                    specjalnego traktowania jest kontrowersyjne, tym bardziej, ze - jak
                    czytam - w jednym przypadku spełniono ządanie proponując jedynie
                    zapłacenie podatku. Ale sprawa generalnie nie jest tak prosta
                    jak "widziały gały, co brały). Na szczęście spłaciłam to cholerstwo
                    (cięzko - teraz płace niewiele większą ratę za sześciokrotnie wyższy
                    kredyt)- niestety wówczas innych kredytów nie było (to tez było
                    nieudolne działanie państwa - ochrona itp. była nie dla wszystkich
                    banków). Pozdrawiam
                    • jusup Re: Nieprawda, ci ludzie po prostu chcieli tak sp 22.02.08, 10:52
                      U Pani sytuacja była podobna, miała Pani raty bodajże to się nazywało
                      indeksowane, pierwsza 1,25 % kwoty kredytu. Zadłużenie by rosło przy spłatach
                      zgodnych z zawiadomieniem, nie aż tak jak opisane w artykule, bo to mogłoby mieć
                      miejsce przy tzw ratach normatywnych
                      Opłaty za wcześniejsze spłaty kredytu były rzeczywiście chyba przez pierwsze 4
                      lata spłacania kredytu, kary te malały (tzn malał procent kredytu), chyba, ze
                      przy starszych Alicjach było inaczej (mogę już nie pamiętać, nie będę się upierał)
                      Rzeczywiście ma Pani rację, to był też swoisty błąd banku, w czym bank się
                      zorientował... W ciągu roku dokonano zamiany bez opłat (choć może niektóre
                      oddziały brały, była chyba wtedy jakaś pewna samodzielność tych oddziałów i jak
                      ktoś gdzieś wymagał, to kto wie, choć nie słyszałem o takich przypadkach) i
                      myślę że grubą większość tych kredytów zamieniono na normalne hipoteczne, np w
                      ratach równych (ale pokrywających całość odsetek i część kapitału) lub
                      malejących, w nielicznych przypadkach nawet przy braku pełnej zdolności
                      kredytowej klientów (za co bank ponosił zgodne z przepisami koszty rezerw)
                      Tak też zrobiła Pani, nie wiem, czy w PKO, bo część klientów zamieniała wówczas
                      Alicję na ich zdaniem lepsze (mają prawo tak sądzić) kredytu innych banków - w
                      tych przypadkach zapewne bank pobierał opłaty za wcześniejszą spłatę.
                      Teraz Pani rzeczywiście może płacić raty niższe od większego kredytu - zwłaszcza
                      np we frankach, ale nawet w złotówkach, gdyż oprocentowanie spadło znacznie.
                      Pamiętam ów wzrost stóp procentowych NBP i łączące się z nim podniesienie stóp
                      oprocentowania kredytów mieszkaniowych, w tym Alicji... Było te 22%, choć chyba
                      nie za długo

                      Problem opisywany w artykule jednak nie dotyczy Pani, lecz ludzi, którzy takiej
                      zamiany zrobić nie chcieli... Nie wiem, czy byli klienci, do których w taki czy
                      inny sposób bank nie dotarł podczas tej akcji zamiany kredytów (rozłożonej
                      bardzo w czasie, liczby były wielkie, nie da się ukryć, że systemy nie do końca
                      do tego przygotowane)... Ale Alicje z ratami normatywnymi szły na pierwszy
                      ogień, było sporo akcji, kontaktowania się z klientami na wiele sposobów...
                      Nawet jeśli byli, to powtórzę - sami mieli też świadomość tego, że zadłużenie im
                      rośnie, widzieli wysokość naliczonych w miesiącu odsetek i wielkość raty...
                      Jeszcze co do opłat za wcześniejsze spłaty - w wielu bankach (o ile nie w
                      większości) opłaty te istnieją do dziś, w PKO przy tym nowszym kredycie
                      hipotecznym nie istniały, nie wiem jak dziś (kredyty te nie podpadają pod ustawę
                      o kredytach konsumenckich, gdzie to jest zabronione)
            • Gość: Buc Re: Nieprawda, ci ludzie po prostu chcieli tak sp IP: *.tomkow.pl 22.02.08, 07:31
              Nie kłamie, kredyt alicja był udzielany na maksymalnie 15 lat,
              czyli jak piszesz kilkanascie lat, wejdz sobie na jakis kalkulator i
              zrob sobie sylulacje, zobaczysz ze ta twoja rata w wysokosci 500 zl
              przy oprocentowniu 10 %-20 % bo tyle kiedyś było nie pokrywała nawet
              odsetek ! przeciez miałaś stan zadluzenia na kazdym planie splaty
              nie widziałaś ze ono rosnie ?
            • jusup Proszę przeczytać uważniej moją wypowiedź... 22.02.08, 10:10
              ... a potem ewentualnie brać się za obrażanie. Napisałem wyraźnie, że rata tej
              wielkości i tego rzędu dotyczy starszych typów Alicji, w których jej wysokość
              była uzależniona od określonych indeksów ogłaszanych przez Ministerstwo
              Budownictwa. Pierwsze raty tych kredytów były nawet wyższe, ale w pewnym
              momencie ten indeks zmienił się tak, iż raty rzeczywiście pokrywały zaledwie
              małą część naliczanych odsetek.
              Pani przypadek jak przypuszczam, to Alicja starsza, w której obowiązywały raty
              rosnące stale, a pierwsza wynosiła 1,25% kwoty udzielonego kredytu. W tej
              sytuacji pierwsza rata wyniosła w przypadku kwoty 45 tys. 562,50 zł, a więc
              rzeczywiście powyżej 500 zł. I każda następna rata była wyższa. Jakkolwiek przez
              pewien czas w tych kredytach również zadłużenie wzrastało, to jednak i zgodnie z
              planem, a dodatkowo na skutek obniżanego oprocentowania kredytów, od pewnego
              momentu zadłużenie zaczynało spadać. Jeśli Pani ma do dzisiaj A Licję, to choć
              nie twierdzę, że to opłacalne (choć wielu ludzi bez niej nie dostałoby wówczas w
              ogóle kredytu, ale to inna sprawa), to Pani zadłużenie powinno już być mniejsze
              niż owe 45 tys... Nie dotyczy Pani problem tych "100 tys z 45 tys"... Mam rację?
              Największe problemy dotyczą Alicji z takimi małymi ratami, o jakich pisałem.
              Uczciwie powiem, ze za moich czasów pracy w PKO udzielało się już ich znikomej
              ilości, ale w drugiej połowie lat 90-tych gross kredytów to właśnie to.
            • Gość: Jarek23 Re: Nieprawda, ci ludzie po prostu chcieli tak sp IP: *.spray.net.pl 22.02.08, 13:38
              Przy danych jakie podałaś gołym okiem widać że kredyt jest nie do
              spłacenia. Trzeba troszczyć się o własna dupę i przed zaciągnięciem
              zobowiązań finansowych wziąć do ręki kalkulator i użyć wiedzy
              nabytej na lekcjach matematyki w szkole podstawowej. Podstawowej bo
              wyliczanie rat kredytu w różnych wersjach to właśnie matematyka na
              poziomie szkoły podstawowej i bynajmniej nie ostatnich klas...
          • lmblmb Wyswobodzić ich z domu 22.02.08, 09:23
            jusup napisał:

            > Ludzie po prostu chcą obecnie skorzystać z pewnej popularności
            > walki o prawa klientów i wyswobodzić się bez spłacania z
            > kredytu...

            Na to wygląda. Polacy chyba nadal wierzą, że istnieje coś takiego jak "darmowa
            rzecz". W ramach edukacji proponuję pozbawić tych, którzy w to wierzą,
            nieruchomości którą uzyskali w ramach kredytu.
        • Gość: xyz Re: Ale to jest ukradzione, przez sztuczki finans IP: *.gdynia.mm.pl 21.02.08, 22:13
          za glupote sie placi. Jak IDIOTA bierze kredyt na 25% rocznie, nie splaca
          odsetek - to jakim cudem taki debil oczekuje, iz mu dlug nagle zacznie malec?????
          Dlaczego głupota ma byc nagradzana finansowo???? Dotujemy IDIOTOW i PÓŁGŁOWKÓW,
          ktorzy maja elementarne problemy z arytmetyka?????
          Jesli PKO BP umorzy tym frajerom odsetki to bedzie to PRZEKRET. Rownie dobrze
          łosiu mógłbys zadluzyc sie na karcie kredytowej (oprocentowanej na 25%) i
          zglosic sie z pretensjami do banku, ze zada od ciebie jakis odsetek.
          • maruda.r Re: Ale to jest ukradzione, przez sztuczki finans 22.02.08, 06:33
            Gość portalu: xyz napisał(a):

            > za glupote sie placi. Jak IDIOTA bierze kredyt na 25% rocznie, nie splaca
            > odsetek - to jakim cudem taki debil oczekuje, iz mu dlug nagle zacznie malec???

            **********************************

            To proste - bank go oszukał nie przedstawiając wszystkich warunków. Kiedyś
            zrobiłem wycieczkę po kredytach. Każdy jeden bank próbował oszustw polegających
            na tym, że nie przedstawiał dokładnie całości oferty.

            • Gość: Anna Re: Ale to jest ukradzione, przez sztuczki finans IP: *.centertel.pl 23.02.08, 17:07
              Często problem polega na tym, że przeciętny człowiek słyszy to, co chce
              usłyszeć, a więc na czym może zyskać, a sprawy związane z ryzykiem jakoś puszcza
              mimo uszu. Potem woli zrzucić winę na pracownika banku i jego obciążyć
              odpowiedzialnością za ewentualne niepowodzenia. Łatwiej jest powiedzieć:
              "Oszukał mnie bank!" niż wziąć na siebie odpowiedzialność za własne decyzje. Być
              może pracownik oddziału nie poinformował o wszystkich szczegółach, ale wszystkie
              warunki kredytu są w umowie. Sama mam do czynienia z klientami jednego z banków.
              Jestem przerażona tym, że ludzie, którzy decydują się na kredyt na kilkanaście
              bądź kilkadziesiąt lat, nie chcą poświęcić pół godziny na przeczytanie umowy. A
              potem są zdziwieni, że chce się od nich sum, na które sami się zgodzili.

              A jeszcze jedna rzecz: kilka miesięcy temu przeczytałam w jednym z tygodników
              artykuł o "życiu z kredytem". Uderzyło mnie jedno zdanie: "nie czytałem umowy,
              bo jak bank będzie chciał mnie przerobić, to i tak mnie przerobi"... Podejście
              do rzeczy godne pogratulowania. Debilizmu.
          • robert.zimnicki Re: Ale to jest ukradzione, przez sztuczki finans 22.02.08, 11:07
            Te, cfaniak!
            A co robiles w tamtych czasach? Brudziles pieluchy??? Znasz troche historii,
            szczegolnie tej po 1989 roku? Mowi Ci cos prywatyzacja made in Poland??? A
            kredyty (na samochody) w formie argentynskiej, ktore jako jedyne (przez pewien
            czas) byly stosowane w tamtym okresie??? A mowi Ci cos masowa redukcja etatow i
            srednia krajowa w wysokosci 600 zl
            A mowi Ci cos inflacja (w postaci piku z maksimum o 585% w 1990 roku)

            Jesli nie, to doedukuj sie i nie rznij mandrale. Bo cala ta Twoja uczona gadka i
            przyganianie innym, ze nabrali kredytowm, zeby zyc i utrzymac rodzine,
            klasyfikuje Cie w szeregu idiotow (albo jestes po prostu polskim byyyznezmenem)


            Gość portalu: xyz napisał(a):

            > za glupote sie placi. Jak IDIOTA bierze kredyt na 25% rocznie, nie splaca
            > odsetek - to jakim cudem taki debil oczekuje, iz mu dlug nagle zacznie malec???
            > ??
            > Dlaczego głupota ma byc nagradzana finansowo???? Dotujemy IDIOTOW i PÓŁGŁOWKÓW,
            > ktorzy maja elementarne problemy z arytmetyka?????
            > Jesli PKO BP umorzy tym frajerom odsetki to bedzie to PRZEKRET. Rownie dobrze
            > łosiu mógłbys zadluzyc sie na karcie kredytowej (oprocentowanej na 25%) i
            > zglosic sie z pretensjami do banku, ze zada od ciebie jakis odsetek.
            • entropia Re: Ale to jest ukradzione, przez sztuczki finans 26.02.08, 11:43
              Ja to wszystko opisane poniżej pamiętam. I co z tego? Czy to zmienia fakt, że tak był skonstruowany kredyt (inwestycyjny przecież, nieprawdaż?). To na co liczyli go biorący a teraz protestujący? Że 'ktoś kiedyś' umorzy?


              > A co robiles w tamtych czasach? Brudziles pieluchy??? Znasz troche historii,
              > szczegolnie tej po 1989 roku? Mowi Ci cos prywatyzacja made in Poland??? A
              > kredyty (na samochody) w formie argentynskiej, ktore jako jedyne (przez pewien
              > czas) byly stosowane w tamtym okresie??? A mowi Ci cos masowa redukcja etatow i
              > srednia krajowa w wysokosci 600 zl
        • lmblmb Kredyt na dom to nie zakup bułek. 22.02.08, 09:26
          Gość portalu: Che napisał(a):

          > nie pie..banialuków.

          Na dole drzewa ktoś takich jak ty nazywa dziećmi i porównuje do sztuczki z
          liczenia palców.

          > Nie każdy pożyczający musi się znać aż tak bardzo na
          > tych sprawach. I nie wciskaj mi dupereli, że jakiś regulamin był
          > dostępny.

          No właśnie, po co w tak ważnej sprawie jak kredyt hipoteczny korzystać z pomocy
          kogoś, kto sprawę rozumie?

          > Bo skoro tak, to może i ja zacznę dymać tych, którzy potrzebują
          > usług z mojej branży.

          To nie było dymanie, a odwrotnie, kredyt na dobrych wtedy warunkach.
        • and_nowak Nie jest 22.02.08, 15:35
          ość portalu: Che napisał(a):

          > nie pie..banialuków. Nie każdy pożyczający musi się
          > znać aż tak bardzo na tych sprawach.
          > I nie wciskaj mi dupereli, że jakiś regulamin był dostępny.

          W ten sposób można olać każdy regulamin, kodeks, prawo.
          Każdy pożyczający musi przestrzegać warunków, na które się zgodził. Nie musi ich
          rozumieć, ale to boli.


          > Bo skoro tak, to może i ja zacznę dymać tych, którzy
          > potrzebują usług z mojej branży.

          Co cię do tej pory powstrzymuje? :-)))
          Gdybyś mógł, to dawno byś to robił.
      • Gość: mus Re: pożyczone trzeba oddac! IP: *.tomkow.pl 22.02.08, 07:25
        Najgorsze jest to ze ci ludzie co miesiąc dostają stan zadłuzenia z
        Banku i tam widać ze co miesiąc przyrasta zadłuzenie. po 10 latach
        kredyty sie obudzili ? a
        le jak rata w normalnym kredycie wynosiła powioedzmy 1000 zl z tego
        odsetki 600 kapitał 400 a bank pozwalal spłacać rate na poziomie 400
        zł to nie pokryewalo to nawet odsetek które sa dopisywane do dlugo.
        Na zwiadomieniu z banku podobno było zapisywane ze normalna rata
        wynosi powioedzmy 1000 zł ale mozesz spłacic tylko 400.
        I to ludzią pasowalo, 90 % osób bozbyło sie tego kredytu bardzo
        szybko ale część miał to gdzieś.
      • adke Re: pożyczone trzeba oddac! 22.02.08, 12:05
        Problem tkwi chyba w braku dłuższej strategii u wielu kredytobiorców.
        Sam byłem klientem PKO. W 98 r. dzięki Alicji wynająłem mieszkanie od banku za
        ca 500,- zł/m-c (kredyt 45 tys), tj. mniej niż za wynajem na wolnym rynku.
        W 2006 r. uznałem, że rynkowa wartość mieszkania pozwala wykonać operację
        zamiany go na dom. Sprzedaż m pozwoliła spłacić dług (ca 60 tys.) i zostało na
        solidny udział własny w zakupie domu na 20 arowej działce.
        I to nie koniec. Kupiony dom ma już 2x wartość niż w chwili zakupu... cdn
    • Gość: oldriver Re: Kredytowa Alicja dusicielka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.08, 21:24
      Też coś:"bank się pomylił w rachubach", "pechowi kredytobiorcy"...
      Wprost uwielbiam taki populistyczny ton w gazetach.
      Z kredytu człowiek cieszy się dwa razy w życiu: kiedy go zaciąga i
      kiedy go spłaca.
      Ja miałem kredyt Alicja kilka lat temu i chwała PKO BP za ten
      kredyt: gdyby nie to, że bank się zgadzał, abym nie spłacał całych
      odsetek, tylko ich część, to bym nie mógł kupić tak szybko
      mieszkania i kto wie jak długo mieszkałbym dalej u Rodziców. Ale nie
      miałem złudzeń, że to nie jest kredyt, z którym należy długo żyć i
      spłaciłem go jak najszybciej. Już od początku starałem się
      przynajmniej spłacać całe odsetki, kiedy tylko było mnie na to stać
      (nie było z tego powodu karnych opłat).

      Jeśli ktoś w momencie podpisywania umowy kredytowej nie wie, jak
      działa kredyt i jak się naliczają odsetki, to niech nie podpisuje
      umowy i karze to sobie tłumaczyć tak długo, aż zrozumie i podejmie
      świadomą decyzję.
      Będę śledził losy tych spraw sądowych z ciekawością, bo jeśli sąd
      zasądzi umorzenie części tych kredytów, to ja też idę do sądu i
      zażądam zwrotu części kwoty kredytu, którą spłaciłem.
      No bo dlaczego nie ?
    • Gość: Michał Dziwni ci ludzie IP: *.chello.pl 21.02.08, 21:59
      Przecież wiedzieli, że będą spłacać tylko część odsetek, a więc
      wartość kredytu będzie rosła mimo spłat. Chyba nikt ich nie zmuszał
      do brania tego kredytu. Pozatym wartość zakupionych wtedy
      nieruchmości znacznie wzrosła, więc i tak im się opłaciło.
      Podejrzewam, że to po prostu cwaniaczki, którzy chcą wyciągnąć dla
      siebie jeszcze więcej.
    • Gość: JohhnyD Re: Kredytowa Alicja dusicielka IP: *.gprs.plus.pl 21.02.08, 23:06
      Nie życzę sobie aby z moich podatków umorzono długi (czyli de facto robiono
      prezent) ludziom, którzy są zbyt głupi aby zrozumieć proste rachunki.

      Mam kredyt mieszkaniowy ale co miesiąc-dwa sprawdzam ile mi zostało kapitału,
      odsetek i czy spłaty idą w dobrym kierunku, czy nie należy przyspieszyć
      spłacania itp. Nie wyobrażam sobie brania dużej kwoty pieniędzy aby potem nie
      kontrolować tego.
      • arfer Re: Kredytowa Alicja dusicielka 21.02.08, 23:09
        Widzisz, jesteś z punktu widzenia klientów PKO BP odmieńcem.. Na
        codzień często spotykam się z mentalnością, która zakłada, że to
        bank powinien pamiętać i przypominać (!!!) o spłacie kredytu,
        zaległościach, obowiązkach informacyjnych, a klient nie ma obowiązku
        zawracania sobie głowy takimi "szczegółami"..

        A szczególny przykład ciężkiego przypadka (ale wypisz wymaluj
        wpisującego się w sposób myślenia) : "ten człowiek nie ma już
        żadnych kredytów, wszystkie są u komornika".
      • Gość: Martin A ja jestem zadowolony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.08, 23:20
        Wzialem okolo roku 1997 kredytu 40 tys zl.
        Wtedy to byla kupa forsy.
        Bank przysylal mi kalkulacje na splaty miesieczne rzedu 800 zl ale ja placilem na poczatku 1200 a potem 1500.
        Po prostu odsetki wynosily cos kolo 900 zl.
        Kredyt byl rewelacyjny z jednego powodu:
        za nadplaty nie pobierano prowizji, dopiero potem banki sie nauczyly.
        Moze i splacilem 60 tys w sumie ale mieszkanie wtedy kupilem za 90 tys
        a teraz jest warte 350 tys.
      • nikodem_73 Re: Kredytowa Alicja dusicielka 22.02.08, 00:46
        Wiesz co? Ktoś się mija z prawdą albo wzięłaś kredyt na 30% (a nie 25) w skali
        roku albo składka była niższa.

        Przy 30% wystarczy wziąć kalkulator i policzyć, że miesięczna rata musiałaby
        wynieść minimum 1125 zł i to tylko po to aby kredyt NIE RÓSŁ.

        I druga sprawa - ile dziś jest warte to mieszkanie?
    • Gość: pir_7 Re: Kredytowa Alicja dusicielka IP: *.chello.pl 21.02.08, 23:10
      Trzeba czytać co się podpisuje!
      10 lat temu wziąłem 50 tysięcy kredytu Alicja. W excelu tak sobie
      obliczyłem raty, żeby kredyt rósł przez 3 lata. Spłata zajeła mi 8
      lat. Dzisiaj mieszkanie jest warte 4 razy tyle. W sumie niezły
      biznes.
      Nie bardzo wiem, czego ci ludzie chcą od banku?
    • Gość: jedna z tych... Kredytowa Alicja dusicielka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.08, 23:34
      Jestem własnie osobą, której wmówiono, że kredyt "Alicja" jest
      korzystny. Odsetki miały wprawdzie rosnąc przez pewien czas, ale
      później nastąpic miał ich odczuwalny i systematyczny spadek. Kredyt
      był wzięty na czas określony. Kiedy po latach spłat, naliczanych
      comiesięcznie przez bank, wcale nie niskich (!) rat, postanowiłam
      zwrócić resztę długu , dowiedziałam się, że powinnam oddać prawie
      dwa razy tyle ile wzięłam. Stwierdziłam, że w tej sytuacji muszę
      pozostać dalej przy tej formie spłaty, wyraziłam jednak zdumienie,
      bo wkrótce minie czas trwania umowy kredytowej, a przecież dług
      pozostanie niespłacony. Co wtedy ?
      Panie wzruszyły ramionami i odrzekły, że wtedy bank wystąpi o
      resztę pieniędzy. Kiedy stwierdziłam, ze to jakis absurd,
      usłyszałam, że z pretensjami to do pana Leszka.
      • Gość: domer Re: Kredytowa Alicja dusicielka IP: *.toya.net.pl 22.02.08, 00:31
        Niestety liczyć trzeba umieć a jak się bierze kredyt to szczególnie przydatna
        umiejętność. Niestety matematykę w szkołach odsyłają w kąt a szkoda.
        Jednakowoż, pozostaje ciekawy aspekt całej sprawy: skoro człowiek spłaca kredyt
        zgodnie z warunkami umowy. Umowa jest zawarta na czas określony tzn, że po tym
        określonym czasie umownym kredyt winien być spłacony jeśli realizuje wpłaty
        zgodnie z umową. A nie jest :-)
        Swoją drogą ALICJA to dobra nazwa dla kredytu dla osób które żyją w krainie
        czarów. Ugryźcie grzyba z drugiej strony może kredyt zmaleje.
        • maruda.r Re: Kredytowa Alicja dusicielka 22.02.08, 06:40
          Gość portalu: domer napisał(a):

          > Niestety liczyć trzeba umieć a jak się bierze kredyt to szczególnie przydatna
          > umiejętność.

          **********************************

          A więc podpisując umowę kredytową z bankiem trzeba przyjść z brygadą prawników i
          silnorękich, bo inaczej jesteśmy skazani na oszustwo?

          • Gość: ALICJANT Re: Kredytowa Alicja dusicielka IP: *.pl 22.02.08, 08:32
            domer napisał:"Niestety liczyć trzeba umieć a jak się bierze kredyt
            to szczególnie przydatna umiejętność." TO JEST SEDNO SPRAWY !!!, ale
            to nie wszystko,
            maruda.r napisał:"A więc podpisując umowę kredytową z bankiem trzeba
            przyjść z brygadą prawników i silnorękich, bo inaczej jesteśmy
            skazani na oszustwo? - NIE, ale widać, że nie masz "zwrotnej";CZYTAĆ
            ze zrozumieniem też (i tu być może przydaje się prawnik do
            konsultacji); jeśli potrzebujesz osiłków w banku (to znaczy, że
            bardzo się rozmijasz z intelektem - bez obrazy; matematyka jest
            nauką ścisłą, poukładaną, nie ma w niej miejsca na "bajery" - albo
            PRAWDA albo FAŁSZ! W bankach też liczą, ale jeśli bierzesz kredyt,
            to TY musisz być górą z matmy, albo mieć kogoś kto jest lepszy w te
            klocki od nich; Obliczenia %owe nie przekraczają zakresu wiedzy
            ucznia z "komunistycznej" szkoły podstawowej; tak więc jeśli ktoś
            wtedy wagarował - to sam sobie winien.
            Umowa ALICJI miała kruczki, ale prawne - mam nadzieję, że nikt
            akurat na tych, które znam nie ucierpiał; matematycznie była OK i
            ten kto umie liczyć wiedział co go czeka;
            W 99r, na daną chwilę, przy tej samej kwocie pożyczki PKO było
            najrozsądniejsze w wysokości rat!!; BGŻ, WBK i inne miały raty ok. 2-
            krotnie wyższe! nikogo "normalnego" - za takiego się uważam, nie
            było na nie stać, przy średnim poziomie zarobków; miałem odsetki od
            nadpłat raty powyżej 50PLN - i to przy banku państwowym można uznać
            za chamstwo, ale w końcu na czymś muszą zarabiać, a ja znałem
            warunki. Po dwóch latach zmieniłem Alicję na kredyt walutowy (i tu
            przydał się Excel) wiedziałem co mi grozi, oczywiście nie do końca,
            bo kurs, sutuacja ekponomiczna itp.
            Tak więc, kto został w ALICJI jest, delikatnie mówiąc,
            nieudacznikiem i ie powinien brać sie kiedykolwiek za kredyty


            • maruda.r Re: Kredytowa Alicja dusicielka 22.02.08, 12:16
              Gość portalu: ALICJANT napisał(a):

              > domer napisał:"Niestety liczyć trzeba umieć a jak się bierze kredyt
              > to szczególnie przydatna umiejętność." TO JEST SEDNO SPRAWY !!!, ale
              > to nie wszystko,
              > maruda.r napisał:"A więc podpisując umowę kredytową z bankiem trzeba
              > przyjść z brygadą prawników i silnorękich, bo inaczej jesteśmy
              > skazani na oszustwo? - NIE, ale widać, że nie masz "zwrotnej";CZYTAĆ
              > ze zrozumieniem też (i tu być może przydaje się prawnik do
              > konsultacji); jeśli potrzebujesz osiłków w banku (to znaczy, że
              > bardzo się rozmijasz z intelektem - bez obrazy;

              ****************************************

              To nie jest kwestia intelektu, ani tym bardziej czytania ze zrozumieniem. Bo nie
              można przeczytać czegoś, co nie zostało napisane. Paradoks? Skądże znowu.
              Niektórzy moi klienci proszą mnie o umowę pisemną, łudząc się, że będzie to bat
              na mnie. Nie mając doświadczenia powierzają mi sporządzenie projektu umowy.
              Konsultują z własnymi prawnikami. Prawnikiem nie jestem, ale z racji
              doświadczenia i wiedzy widzę dalej i szerzej. Konstruuję więc umowę tak, że de
              facto za nic nie odpowiadam; mało tego, za mój błąd będzie płacił klient. Mój
              kontrahent bada umowę pod kątem "co być musi". Sęk w tym, że ja sporządziłem
              umowę pod katem "co być może". Obie strony podpisują umowę, którą przeczytały i
              "negocjowały". W normalnym trybie "ja pracuję - klient płaci" nic się nie
              dzieje. Ale czasami pojawiają się kwestie sporne. Wtedy wygrywam.

              Co z tego, że mój kontrahent umowę przeczytał, skoro jej część "ubezpieczeniowa"
              jest dla niego całkowitą abstrakcją (gdyby nie była, to mógłby robić to sam)?

              Czy z umów na usługi telefoniczne coś wynika? Konia z rzędem temu, kto w jeden
              dzień samodzielnie rozgryzie wyższość pakietu Plusa od Ery. A tym bardziej
              zrozumie termin "dostarczanie sygnału" w kontekście sprzedaży pakietu klientowi,
              który mieszka w miejscu, do którego sygnał nie dochodzi. Mało spraw?

              Klient, który kupuje w sklepie puszkę groszku, ma pełne prawo się spodziewać, że
              po otwarciu puszki znajdzie w niej groszek. To samo klient, który bierze kredyt
              na określonych warunkach, ma prawo się spodziewać, że sumienne i terminowe
              płacenie rat spowoduje spłacenie kredytu.

              Tak więc, z czytania i intelektu niewiele wynika, jeżeli umowa zawiera wiele
              warunków, który klient nie jest w stanie pojąć, bądź warunków, o których
              istnieniu nie wie. I do tego moja polemika się ogranicza. Nie trzymam strony
              banku czy klienta. Podważam jedynie sens stwierdzenia "widziały gały, co brały",
              bo często jest to kot w worku.

              • Gość: ALICJANT Re: Kredytowa Alicja dusicielka IP: *.pl 22.02.08, 14:36
                >maruda.r napisał:
                > Bo nie można przeczytać czegoś, co nie zostało napisane. TAK, a
                gdzie "międzywiersze"; doradzam bliższy kontakt z szachami,
                rewelacyjny trening; szanse niby równe, ale tracisz tzw TEMPO i
                nawet jeśli wiesz co za chwilę zrobi przeciwnik, patrzysz jak cię
                dobija!
                > Tak więc, z czytania i intelektu niewiele wynika, jeżeli umowa
                zawiera wiele
                > warunków, który klient nie jest w stanie pojąć, bądź warunków, o
                których
                > istnieniu nie wie. I do tego moja polemika się ogranicza. Nie
                trzymam strony
                > banku czy klienta. Podważam jedynie sens stwierdzenia "widziały
                gały, co brały"
                z samego czytania NIE, ale ze zrozumieniem TAK - nie dostrzegasz
                różnicy? to nie dobrze
                INTELEKT - gdyby nie on, czy moglibyśmy tak szybko, a w zasadzie w
                ogóle wimienić poglady? - nie lubisz pracować głową?
                Jeśli klient nie jest w stanie pojąć warunków, to ma dwa wyjścia:
                podpisać i płakać, albo zapytać, skonsultować i znowu ma dwa wyścia,
                ale zawsze wtedy będzie "widziały gały, co brały"
                Jeśli umowa zawiera warunki, to kilent nie może powiedzieć, że o
                nich nie wie(dział). Mogą się pojawić "uwarunkowania w czasie" - to
                nie jest to samo co warunki z umowy, które wpłyną na całość umowy,
                ale wtedy patrz "międzywiersze" ale i loteria życia, bo przecież nie
                jesteśmy wróżbitami, ja przynajmniej nie.
                Byłem, jeste, i będę klientem. Nie może mnie to zwalniać z myślenia.
                Wiedząc jaki skutki wywoła w dłuższym terminie Alicja, sam z ie się
                wycofałem i doradziłem to tym, o których wiedziałem Ci, którzy
                chcieli zrobili to samo - tu zmartwienie, nie przeliczyli tego sami,
                ale polegali na mnie. Mieli szczęście i się nie zawiedli. Ale znam
                takich, którzy do tej pory tkwią w Alicji mimo, iż wiedzieli co im
                grozi.
                Nie zmienia to faktu, że w banku(ach) nie informowano o tym, co
                grozi klientom (to jest m.in to "międzywiersze"bo i po co. W tych
                bankach siedzą ludzie, którzy muszą zarobić - a etyka w ich
                wykonaniu pozostawia wiele do życzenia (człowiek człowiekowi
                wilkiem). Ale co tu mówić kiedy jej nie mają w szpitlach. Polecam
                artykuł o kobiecie z Pragi W-wa. Groza. Miło było, świat jest mały,
                może kiedyś się wymienimy poglądami oko w oko.PZDR
    • Gość: J.G. A oszczędności na książeczkach PKO? IP: *.e-wro.net.pl 22.02.08, 06:04
      To nie pierwsze i jedyne 'dzieło" PKO.
      A ile "zaoszczędzili"klienci banku PKO,trzymający swoje oszczędności
      na książeczkach oszczędnościowych?Np.kwota-równowartość 3-4 średnich
      wówczas pensji włożona na książeczkę w tym banku w latach 70-
      tych "urosła" do ~`6-7 zł/słownie:sześć-siedem/.Autentyczne i
      skandaliczne!
    • wtes2 Należy wprowadzić dwie formy obywatelstwa: 22.02.08, 07:22
      obywatel z pełnią praw (tak jak dzisiaj) i "bezwolny" (niewolnik, chłop
      pańszczyżniany). Ci drudzy nie mieli by prawa decydować o swoich finansach.
      Zaliczenie do "bezwolnych" powinno być sugerowane (a może obowiązkowe?) dla
      wszystkich którzy przy składaniu wniosku o dowód osobisty nie potrafią
      odpowiedzieć na 2 pytania:
      - ile wynosi 15% z kwoty (i tu maszyna losuje jakąś liczbę)
      - twój pokój ma wymiary np.4x3 m (losuje maszyna wśród liczb całk<10), ile mb
      wykładziny dywanowej o szer.2 m musisz kupić aby pokryć nią cały pokój.
      Obywatel ma obowiązek spłacenia długu, bezwolny nie - bo z mocy prawa nie będzie
      miał prawa decydować o swoich finansach.
      Jest jeden problem: co będzie jeżeli bezwolni dowiedzą się że jest ich kilka
      razy więcej niż obywateli?
      • wtes2 Pierwotnie proponowałem 3 pytanie: 22.02.08, 07:32
        1 litr farby pokrywa 5 m kwa. Pokój ma wymiary 4x5 m, Ile potrzeba farby aby
        pomalować sciany? To pytanie eliminuje z gry o obywatelstwo większość Pań,
        (pytałem 5 - brak prawidłowej odpowiedzi, może próba była za mała? ) więc
        zrezygnowałem z niego.
          • jimmyjazz Re: Pierwotnie proponowałem 3 pytanie: 22.02.08, 08:58
            ar.co napisała:

            > To pytanie eliminuje również ciebie, bo jeśli nie podałeś
            wysokości
            > pokoju, to i tak niczego nie można obliczyć. Chyba, że zamierzasz
            > pomalować wyłącznie sufit (który, w zasadzie, też jest ścianą)...

            Może miał na myśli lakier do podłogi :-)))
            Najgorsze jest to że nam wszystkim sie wydaje że to inni powinni być
            owymi "bezwolnymi" tylko nie my :-)
      • Gość: Nobody NoFuture Re: Należy wprowadzić dwie formy obywatelstwa: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.08, 08:14
        LOL ! - gorąco popieram ten pomysł. Ale to już chyba było, nazywało się PRL. Obywatel nie decydował o swoich finansach, bo:
        a) miesięczna pensja pozwalała zakupić 10% roweru
        b) towary "luksusowe" takie jak samochody (Polski Fiat 126p, Polski Fiat 125p, Polonez itp), alkohole, cukier, mięso, papier toaletowy były reglamentowane lub losowane (po wpłacie ich rynkowej wartości "na książeczkę") ;-)
        c) mieszkania były "z przydziału" czyli również reglamentowane
        d) z "jedynie słusznego" systemu "dobrowolnej" pracy ku chwale socjalizmu i z "ogólnej szczęśliwości" nie można było się wypisać, ponieważ paszporty również były reglamentowane i ściśle kontrolowane, zaś granica była dosyć "szczelnie" pilnowana.

        Podsumowując - pomysł popieram, ale sam wolałbym przyglądać się temu eksperymentowi z daleka ;-)