iminlove
24.03.08, 19:45
Witam;)
Sprawa wygląda tak: chcemy z narzeczonym kupić mieszkanie (z
oczywistych powodów - po co płacić komuś, jak można już sobie:)).
Oboje jeszcze studiujemy (czwarty rok, dziennie, informatyka na
Politechnice Warszawskiej i bankowość w SGH), pracujemy (3/4 etatu w
PAN + różne zlecenia na umowę o dzieło, płatny staż w banku - umowa
zlecenie). Oprócz tego jesteśmy ciągle wspierani finansowo przez
rodziców. Miesięcznie mamy razem około 4,5 - 5,5 tys., z tym, że
spora część to kasa właśnie od rodziców. W każdym jednak razie
chcielibyśmy kupić kawalerkę w Warszawie (za 300-400 tys.), za
kredyt hipoteczny, bez wkładu własnego, najlepiej na 40-45 lat. Mamy
szansę? Dodam, że rodzice chcą nam pomóc w uzyskaniu tego kredytu -
są w stanie do niego przystąpić czy też podżyrować. Dodatkowym
zabezpieczeniem mogą być też ich domy. Wiem, że sytuacja jest dosyć
nietypowa, ale czy wydlądamy wiarygodnie dla jakiegokolwiek banku? ;)
Z góry dziękuję za pomoc i pozdrawiam;)