pixel33
13.05.08, 10:36
Mam wrażenie, że zwrot ten zmienił swoje znaczenie o 180 stopni. 6
tygodni temu złożyłem wniosek kredytowy. Pełna zdolność, żadnych
problemów. Warunkiem było dostarczenie kilu(nastu) papierków,
zaświadczeń itp. Bank od początku miał moją umowę z developerem z
określonym terminem wpłaty na 2 maja. 30 kwietnia dowiedziałem się,
że nie mam zdolności kredytowej i nie dostanę od nich nic. Od 2 maja
developer nalicza mi odsteki ustawowe za opóźnienie we wpłacie, a w
najbliższy czwartek może umowę zerwać i zachować sobie moje 25 000
zadatku. Od tygodnia próbuję załatwic kredyt w innym banku, ale to
trwa. Co więc znaczy słowo banku? Po co są te spotkania, programy
wyliczające zdolność itd. Po co gania się ludzi po urzędach, żeby
dostarczali bzdurne zaświadczenia, nawet takie że dany urząd danego
zaświadczenia nie może wystawić. Czy nie mżna uczciwie na początku
powiedzieć, sorry ale za mało człowieku zarabiasz?
Czy mozna gdzieś się odwołać, zaskarżyć taki bank?