Gość: kristobal Miasta wyzysku: Ile kosztuje życie studenta? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.08, 00:27 co do studiow zaocznych - ja od 3 lat studiuje zaocznie na pg, jednoczesnie pracujac w biurze projektowym, lacze wiec teorie z praktyka, kazda wolna chwile poswiecam nauce i pracy a wiec nie sadze ze po skonczeniu studiow w tym trybie bede goraszy od mgr inz. po dziennych, dodam ze mam stypendium naukowe, po studiach bede mial tytul +doswiadczenie+dobre pieniadze a nie zaczynal od stazu jako "goly" mgr inz. i zarabial minimum w wieku 25lat Takie moje zdanie zapraszam do dyskusji Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: m Re: Miasta wyzysku: Ile kosztuje życie studenta? IP: *.eranet.pl 09.08.08, 00:50 Oczywiście że masz racje. Też jestem inżynierem (z tym że z dziennych) i robiłem podobnie jak Ty. Rok po studiach z etatu naprawdę niemęczącej pracy mam 6k na rękę. Ale fakt, czasem było ciężko. Na pewno nie miałem czasu jęczeć na forach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: blaha Re: Miasta wyzysku: Ile kosztuje życie studenta? IP: *.iwacom.net.pl 09.08.08, 00:43 hej Zigzaur! a jakiż to ośrodek akademicki masz na myśli?? wroc czy lodz? pzdrv, bh Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc Miasta wyzysku: Ile kosztuje życie studenta? IP: *.echostar.pl 09.08.08, 00:48 jeju tu nie chodzi o platne studiowanie...ile cie kosztuja studia jak jestes z wawy lub poznania? zero. tyle co w licemu-musisz jedynie za podreczniki zaplacic. mieszkancy duzych miast maja ogromna przewage.. niedlugo studia beda tylko dla nich, a roznice miedzy malymi miasteczkami a duzymi miastami beda sie tylko poglebiac Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: m Re: Miasta wyzysku: Ile kosztuje życie studenta? IP: *.eranet.pl 09.08.08, 00:55 Ale z drugiej strony mieszkając z rodzicami do 25 roku życia (często dłużej!) jest się później dość mocno upośledzonym. Oczywiście nie chcę uogólniać, znam paru normalnych tubylców (sam jestem przyjezdny). Ale większości dotyczy to, co napisałem. Mimo że łatwiej im było studiować, nie zazdroszczę im wcale. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: piter Re: Miasta wyzysku: Ile kosztuje życie studenta? IP: *.aster.pl 09.08.08, 00:51 Polacy to dziwny naród, kapitalizm na maksa, próbuje się za wszelką cenę zarobić i podbijać cenę na wszystkim. Jak mieszkania polecą w dół, to wtedy spora częśc osób wynajmujących mieszkania kupi sobie lokum, zwolni sie wtedy wiele mieszkań i cena pójdzie w dół. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rybitwa Miasta wyzysku: Ile kosztuje życie studenta? IP: *.marymont.pl 09.08.08, 00:52 pomijając już poziom analizy, znalazlam urocze kwiatki: <<Dobrą praktyką jest odnajmowanie przez studentów jednego pokoju dla turystów.>> ??? dobrą??? to chyba nielegalne <<Znajomość z podwórka, a później ze szkolnej ławki doprowadziła ich NA ołtarz.>> brawa dla autora, brawa dla korekty Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Polaq ''Rata kredytu na 35 lat to między 900 a 1100zl'' IP: *.40.165.79.sub.mbb.three.co.uk 09.08.08, 01:01 Zastanawia mnie skad autor tego tekstu wzial te 900- 1100 zl za 400 tys kredytu. Bardzo chetnie sam wezme taki kredyt. O ile sie orientuje to rata kredytu na 35 we frankach wyjdzie ok 1800-2000 zl, w zlotowkach ok 2500. Chyba ze sie wezmie kredyt w marsjanskich pesos :))) I jeszcze jedno. Same checi nie wystarcza. Zeby wziasc kredyt na 400 tys trzeba zarabiac ok 4 tysiace na reke (kredyt w zl) lub 5 we frankach. Autorowi proponuje wyzyte w banku przed nastepnym tekstem, albo zapraszam na korepetycje :)))) Pozdrowienia z Anglii :))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Adam Re: ''Rata kredytu na 35 lat to między 900 a 1100 IP: *.tms.pl 13.08.08, 14:54 "Rata kredytu na 35 lat to między 900 a 1100 złotych za cenę mieszkania ponad 400 tys" autor nie ma pojęcia na temat kredytów hipotecznych w Polsce... jeżeli pokaże mi ten bank to jeszcze dziś biorę tam kredyt :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mmm Do autora: też bym sie pod tym nie podpisal IP: *.chello.pl 09.08.08, 01:19 dno Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ya Re: Miasta wyzysku: Ile kosztuje życie studenta? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.08, 01:26 (Działa dla wielu kierunków studiów) Jest rozwiązanie : 1. Wydajesz 20 gr i kserujesz plan studiów - taki gdzie masz wszystkie przedmioty . 2. Odpalasz internet i wchodzisz na strony Google i takie ze słówkami torrent i wpisujesz tam nazwy przedmiotów. Co wyskakuje ? Strony z darmowymi e-bookami . 3. Ściągasz je - często są to książki pisane przez mistrzów . 4. Czytasz je. W efekcie wiesz więcej niż nauczył byś się na polskich uczelniach . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kbk Miasta wyzysku: Ile kosztuje życie studenta? IP: 78.8.106.* 09.08.08, 01:43 Co, nie ma kaski? to do roboty pasożyty i na studia zaoczne. Sam tak skończyłem uczelnię i więcej (głównie odpowiedzialności) nauczył mnie taki tryb życia niż same studia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wielkomiejski wsiokom nie pasi? wyjazd za rogatki! IP: *.acn.waw.pl 09.08.08, 02:07 Myślą, że wszystkie ceny będą takie, jak u nich, w Białej Podlaskiej czy tej wsi pod Krakowem. Niech wracają do siebie na wieś, jak im miasto za drogie. Komuna się skończyła i punktów za chłopskie pochodzenie już się nie dostaje i trzeba twardo walczyć o swój byt. Jak ktoś ma za słabe łokcie, niech wraca na wiochę, tam powietrze świeże, korków nie ma, za pokój nie płaci i jaja prosto od kury. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gocha Miasta wyzysku: Ile kosztuje życie studenta? IP: *.aster.pl 09.08.08, 10:13 Bosze jacy biedni Ci studenci co muszą pieniążki od rodziców brać, a jak sami idą do pracy to im średnia spada....Krzyżyk na drogę w dorosłym życiu.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tygi Miasta wyzysku: Ile kosztuje życie studenta? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.08, 10:29 Ja po 10 latach pracy w firmie informatycznej postanowiłem skończyć studia (bo mi było głupio, że wszyscy mają). Ludzie - idźcie do pracy, człowiek z doświadczeniem ma większą wartość niż ludzie po studiach. Dla mnie to zmarnowany czas i pieniądze na głupi papierek. Nic mi to nie dało i nie czuję żadnej satysfakcji, bo tą czerpię z mojej pracy. Mam kilku kolegów nauczycieli którzy zarabiają kilka razy mniej ode mnie i strasznie się żalą na swój los... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kajsd Miasta wyzysku: Ile kosztuje życie studenta? IP: *.adsl.inetia.pl 09.08.08, 11:50 Oczywiste jest, że "Państwo" nie zapewni pełnej bezpłatnej edukacji wszystkim. Oczywiste jest także, że bogatym będzie "łatwiej" studiować niż biednym. Zatem oczywiste jest, że trzeba wybrać grupę "właściwych" ludzi, którym będzie się pomagać w studiowaniu. Z mojego punktu widzenia istotne jest tylko, aby ludzie rzeczywiście zdolni byli w stanie bezproblemowo studiować. Ale to moim zdaniem obecnym system doskonale wspiera. Więc o co ten krzyk? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: www.stancja.pl Re: Miasta wyzysku: Ile kosztuje życie studenta? IP: *.189.72.18.e-plan.pl 09.08.08, 12:32 i po problemie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: uch Re: Miasta wyzysku: Ile kosztuje życie studenta? IP: 80.51.147.* 09.08.08, 13:12 Autor artykułu chyba zwariował. Ja studiuję na UJ 2 kierunki. W zeszłym roku utrzymywałam się za... stypendia naukowe (450 zł + 450 zł = 900 zł). Mieszkam w pokoju 2 osobowym, który ma 20m2, w mieszkaniu 2 pokojowym. Na zajęcia chodzę piechotą - mam 20 min od zajęć i od centrum. Za mieszkanie płacę 430 zł (razem z mediami i internetem). Gotuję sobie w domu. Najczęściej makaron + filety z kurczaka, jakąś zupkę, ryż z jabłkami, jak z domu mam jakieś kotlety to jem kotlety. Raz, dwa razy w miesiącu jeżdżę do domu, za bilet pks tam i z powrotem płacę ok 60 zł - ale zwraca mi się to w zamrożonych kotletach, mama zawsze kupi mi jeszcze jakąś szynkę, ser i pasztet. Na gotowanie dziennie poświęcam ok 40 min - tyle samo czasu zabrałoby mi jedzenie w knajpie. A wychodz 2x taniej. Mam zajęcia codziennie gdzies od 8 rano do 18 (ach, 2 kierunki). Na okienkach przychodzę do domu zrobić sobie obiad albo siedzę w czytelni i coś piszę (studiuję dziennikarstwo m.in., więc mam sporo pisania). Piszę na swoim własnym laptopie, który kupiłam sobie za pracę w wakacje. Nie wyjeżdżam za granicę, już trzecie wakacje pracuję w restauracji w moim miasteczku. Na imprezy chodzę rzadko (2 kierunki... muszę się sporo uczyć, zwł, że wiem, że jak nie dostanę na obu styopendiów to nie będę miała za co żyć). Rzadko = 1 lub 2 razy co weekend:) Zwykle robię tak, że ze znajomymi pijemy sobie w domu, a dopiero potem idziemy do knajpy potańczyć. Tam kupuję zwykle tylko red bulla i bawię się do 5 rano na rauszu jeszcze z domu:) 1 piwo ze sklepu wypite w domu = 3,5zł. 1 piwo w knajpie w Krakowie = 8zł. Trzeba oszczędzać. Do teatru/kina chodzę raz w miesiącu - zwykle już pod koniec, jak wiem, że mi zostało te 20-30 zł które mogę wydać na kulturę. Tak samo z zakupami. No, chyba, że chodzi o jakieś kosmetyki pierwszej potrzeby (kupuję zwykle marki rossmann bo najtańsze) albo jak mi się rozpadną jedyne buty. Poza tym - większe zakupy robię tylko na wyprzedażach. Czasem zaszaleję i kupię sobie bluzkę w lumpeksie za, przykładowo, 8 zł. Część podręczników kseruję, a część kupuję. W tym roku np na nowe książki wydałam w październiku 400 zł - skąd miałam kasę? Została mi z wakacji po zakupie kompa. W tym roku nie czeka mnie wydatek na laptopa, więc za te 2 zaoszczędzone tysiące chcę jechać do Zakopanego na dwa tygodnie i kupić sobie trochę ciuchów, bo moja szafa piszczy z biedy. Chciałabym dodać, że moi rodzice mają pole, po którym hulają kombajnem, ergo, są rolnikami, ergo, nie stać ich, żeby cokolwiek mi pomóc finansowo. A jakoś sobie radzę. Co więcej - poziom swojego życia uważam za zadowalający. Więc dla mnie gadka, że studia są dla najbogatszych to głupie p***nie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: brytfanna Re: Miasta wyzysku: Ile kosztuje życie studenta? IP: *.acn.waw.pl 09.08.08, 14:16 Bardzo podoba mi się podejście przedmówczyni - jeśli komuś przeszkadza ciągnięcie kasy od rodziców, to powinien stanąć na głowie, aby utrzymać się samemu. Albo tak, jak przedmówczyni - ze stypendiów i pomocy socjalnych (to prawda, na różnych uczelniach i kierunkach te kwoty są różne, ale jak widać - da się) albo - do pracy rodacy, będziecie mieć i studia, i doświadczenie. Co to za bzdura, że studiując dziennie nie da się pracować - tylko lenie i darmozjady mają takie podejście. Są prace na noce, na zlecenie, na umowę o dzieło, mnóstwo możliwości. Moja koleżanka na pierwszym roku pracowała na noce w McDonalds - brała śmieszne pieniądze, ale zdobywała doświadczenie, tzw. "dojrzałość" no i miała parę groszy dodatkowo. Mnóstwo moich znajomych udziela korepetycji - dlaczego tak podstawowe źródło dochodów studenta autor artykułu pominął? Za korepetycje z angielskiego w Warszawie średnia stawka to jakieś 30 zł za godzinę, a znam ludzi, którzy brali więcej, stawka oczywiście rosła w przypadku całych grup dzieci. Studentki pedagogiki bardzo często opiekują się dziećmi - kolejny sposób na trochę grosza. Możliwości jest mnóstwo, trzeba chcieć. Sama bardzo podziwiałam koleżanki które harowały między zajęciami, dopóki w wakacje po pierwszym roku sama nie znalazłam pracy - początkowo na zlecenie, potem w październiku okazało się, że jednak dam radę wyrobić etat (mam elastyczny program zajęć), teraz jestem w tej firmie na kierowniczym stanowisku i zaczynam czwarty rok studiów - ciągle dziennie oczywiście. Polacy chcieliby mieć wszystko podane na talerzu i zapewnione przez państwo - bo się uczą to się im należy. Z takim podejściem daleko nie zajedziemy. Uczymy się dla siebie, a rynek pracy wymaga doświadczenia, jeśli chcemy mieć obydwie te rzeczy na dobrym poziomie, trzeba być zaradnym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ania system hiszpanski IP: *.Red-88-18-103.staticIP.rima-tde.net 09.08.08, 13:44 Mi sie bardzo podoba hiszpanski sposob rozwiazania problemu. W Hiszpanii nie ma czegos takiego jak studia wieczorowe czy zaoczne, sa tylko dzienne. Natomiast na tych dziennych nie ma czegos takiego jak sztywny grafik, obowiazkowa ilosc przedmiotow do zaliczenia w ciagu roku itd. (To znaczy, chyba teoretycznie jest, ale BARDZO latwo to obejsc.) Aby otrzymac dyplom, musisz po prostu zdobyc wystarczajaca ilosc "punktow" (zaliczenie z kazdego przedmiotu jest punktowane). Jest pula przedmiotow obowiazkowych i pula przedmiotow opcjonalnych. Natomiast czy zrobisz to w 4 lata czy w 8 lat, czy bedziesz mial 2 przedmioty w semestrze czy 10, to akurat nikogo nie obchodzi. Aha, no i lekcje trwaja od rana do wieczora (8.30 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ona Ja też chcę kredyt na tak atrakcyjncyh warunkach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.08, 13:54 "Rata kredytu na 35 lat to między 900 a 1100 złotych za cenę mieszkania ponad 400 tys" Jak zwykle pismaki z GW próbują nakręcać ludzi. Chciałabym zdobyć kredyt 400tys. na tak atrakcyjnych warunkach, by płacić zaledwie 1100 zł ! Obecnie przy kredycie 200tys. na 35 lat we frankach rata wynosi 1100 ! (zakładam że nieruchomość kosztuje 350tys. czyli ma się ponad 150tys. wkładu własnego). Odpowiedz Link Zgłoś
plosiak Za dużo sloganów 09.08.08, 14:10 W artykule jest za dużo sloganów i uogólnień. Po pierwsze, studenci dzielą się na dwie grupy. Jedna nieustannie balująca, mająca kasę i na ogół raczej nie przykładająca się do nauki. Jest też druga grupa. To ludzie, którzy wiedzą, że okres studiów jest po to, żeby się czegoś nauczyć. Oczywiście też się imprezuje, spotyka z ludźmi, ale w granicach rozsądku. 5 lat temu skończyłem studia - najwięksi imprezowicze albo nie pokończyli studiów, albo nie mają nic wspólnego z zawodem, bo nic nie potrafią. Natomiast cała masa moich znajomych, którzy podobnie jak ja pracowali (niektórzy na całym etacie, inni na pół, część całe wakacje, inni tylko w weekendy) radzi sobie fajnie w życiu. Bo połączyli wiedzę nabytą na studiach z praktycznymi umiejętnościami. Po drugie, utarty slogan, że studia zaoczne gorzej kształcą niż dzienne. Studiowałem najpierw zaocznie, później dziennie (na ostatnich latach jest mniej zajęć i o wiele łatwiej pogodzić to z pracą, a nie trzeba płacić czesnego). Różnicy nie było żadnej. Z własnego doświadczenia więc wiem, że prawo można studiować zaocznie, a później skończyć aplikację. Mimo, że cała masa dookoła wmawiała mi, że po "takich" studiach to szans nie mam :D Co do kosztów życia, jeśli rodzice nie mogą albo zwyczajnie nie chcą w całości sponsorować dzieci, spokojnie można samemu zarobić. Wystarczy tylko odpowiednio wcześnie załatwić sobie wyjazd np. na 3 m-ce do USA czy innych krajów. Na cały rok studiów można spokojnie zarobić. Na większość kierunków 4 i 5 rok to jednak zdecydowanie mniej zajęć, więc można w tygodniu też popracować, a w weekendy to zawsze można - oczywiście mowa o studiach dziennych. Do sesji też można się przygotować, wystarczy trochę wcześniej się pouczyć. Natomiast jeśli ktoś mając świadomość, że jego rodzice nie są zbyt zamożni, a jest jeszcze kolejka rodzeństwa chcącego studiować liczy tylko na sponsoring, no to faktycznie może tylko narzekać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agga Re: Za dużo sloganów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.08, 14:51 chciałam tylko dodać że rata za mieszkanie warte 400 tysięcy nie wynosi 900-1100 tylko ok.2000 tysiecy a to jest już różnica:/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: podr0znik A jak jest w innych krajach? -> Holandia IP: 212.187.213.* 09.08.08, 15:13 Witam, Pozwolę sobie opisać jak sytuacja dla studentów wygląda w Holandii. Studiach nie są w Holandii bezpłatne. Za to każdy student otrzyma od rządu tak zwane "renta studencka" (studiefinanciering) która składa się z podstawowa stawka (€91,81 jeżeli student mieszka z rodzicami lub €255,64 jeżeli mieszka gdzie indziej) i dodatkowa stawka (nie więcej niż €208,63 i €227,76 - wysokość zależy od dochodów rodziców). Poza tym, student może wziąć kredyt które są wydane przez ten sam (państowy) instytut, nisko oprocentowane, i spłata kredytu dopiero zaczyna się po zakończenia studia. Większość studentów korzysta z tą możliwość a więc spłaci kredyt przez wiele lat po studiach. To wszystko wygląda oczywiście dość atrakcyjnie, ale nie zapominajmy, że cesna za normalna studia wynosi OD €1538,00 - dla każdego studenta, bo coś takiego jak studia dzienna darmowa nie znamy w Holandii. A więc... licząc renta (podstawowa + dodatkowa), ewentualnie uzupełniająca pożyczka i odliczając cesna, książki, pokój, jedzenie i (w artykule trawnie opisane) koniecznych rozrywek, sądzę, że student w Holandii wcale nie ma lepsze życie niż jego polskie kolegów i koleżanek - z jednym wyjątkiem: student ma w Holandii karta które upoważnia do nieograniczonych, darmowych przejazdów wszystkimi środkami komunikacji w całym kraju - albo w weekendach, albo od poniedziałki do piątki - student wybierze co mu lepiej pasuje. Nie chcę natomiast twierdzić, że polski student ma zajebiście życie (proszę mnie źle rozumieć), chciałem tylko tworzyć rama do porównywania. Oh, i jeszcze dodam: Uważam właściciele nieruchomości które podnoszą czynsz ponieważ "jest to stolica i musi kosztować" za kompletnych chamów. Oni powinną się wstydzić za takie bezhonorowy podejście. Chyba zapomnieli, że często sami też byli kiedyś studentem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: psi Miasta wyzysku: Ile kosztuje życie studenta? IP: *.cable.casema.nl 09.08.08, 15:33 Studiowalem w Poznaniu w latach 1998-2003 i wydatki oraz ceny mieszkan byly bardzo zblizone do podanych w artykule. Bez przesady, chyba nie jest w takim razie bardzo zle. Mieszkanie 3 pokojowe (na 4 osoby) - 1200 pln/mc Koszty zycia - zarcie, sieciowka, piwo - 400 pln/mc Oczywiscie obecnie nie wyobrazam sobie, jak kiedys moglismy sie za 700-900 zlotych miesiecznie utrzymac :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: student studentki mają łatwiej !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.adsl.inetia.pl 09.08.08, 15:48 Życie jest nie sprawiedliwe, studentki mają jeden prosty sprawdzony sposób utrzymywania się na studiach, jeśli są w miarę ładne mogą po prostu dawać du*y pijanym anglikom i w ten sposób spokojnie mogą sobie żyć w wielkich akademickich miastach, studenci nie maja takich możliwość bo kobiety za sex nie płacą . :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Barti Lepiej studiowac w Niemczech IP: 78.52.229.* 09.08.08, 16:14 ...po prostu jakiś absurd. Sam znam te klimaty ze Szczecina. Studiuje w Berlinie na studiach dziennych, bez pomocy rodziców. Ceny za pokój to 150-350 Euro. Miałem nawet swoje 2 pokojowe mieszkanie prze rok za 250 Euro miesiecznie. Dorabiam różnie, pracy jest sporo, dwa lata temu kupiłem nawet samochód i nim jeżdże do domu. Uczelnie są super, nie ma tego cwaniactwa w sekretariatach i kłaniania się po pas jakimś wykładowcom. Tutaj studenta stać na godne życie, na wypady do kina, na piwko itd. Jak sie student zakręci, to może w wakacje zarobić sporo kasy, by żyć nie pracując przez pół roku. Po wykładach zawsze gdzieś pracowałem i daje rade pisać egzaminy na dobre oceny. Warunki na uczelniach są nie porównywalne do Polski. Studiowałem 2 tygodnie w Szczecinie i z stamtąd UCIEKŁEM do Berlin. Moja siostra została w Szczecinie na Akademii Rolniczej, więc wiem jakie przeboje sie na polskiej uczelnii odbywają. Nie żałuje że wyjechałem i chętnie płacę podatki niemcom, bo mam z czego. To jest absurd, co się dzieje w Polsce. Chcąc budować silną Polskę, trzeba udostępnić młodym ludziom jakieś wykształcenie. Kiedyś im ta bańka podnoszenia cen mieszkań pęknie. Benzynę też już tankuje w Berlinie , bo jest tańsza o 30-50gr. na litrze. Dostaje dobre wykształcenie, wiec po co mam wracać do kraju? Odpowiedz Link Zgłoś
misio631 Re: Lepiej studiowac w Niemczech 09.08.08, 17:04 To fakt z tym cwaniactwem i krętactwem. Dzwonię każdego dnia do Gdańska by dowiedzieć się kiedy jest immatrykulacja. Nie chcą mi powiedzieć, nie wiedzą, robią tajemnicę. Nie rozumieją, że ktoś musi zaplanować dyżury w pracy, albo drożeje mu bilet na samolot z każdym dniem. Albo jedno i drugie. Zero szacunku dla drugiego człowieka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xxx Re: Lepiej studiowac w Niemczech IP: 92.20.120.* 10.08.08, 11:55 Olej to, też tak miałem (AGH). Indeks odebrałem w dziekanacie. Odpowiedz Link Zgłoś
plosiak Re: Lepiej studiowac w Niemczech 09.08.08, 17:06 No to studiuj w Niemczech i nie wracaj. Wolna wola. Tak się składam, że kończyłem studia w Szczecinie i nie narzekam. Oczywiście jest sporo do nadrobienia np. w podejściu pań z dziekanatu do studentów czy choćby wykładowców. Ale uważam, że podobnie jak Ty w Berlinie, tak samo większość naszych studentów może nieźle dorobić. Tytułem przykładu - kilkoro moich znajomych na studiach dorabiało sobie sędziowaniem meczów koszykówki. Początkowo za jeden mecz jest ok. 20 zł, ale jak jest mini turniej i gwiżdże się 3-4 spotkania, to już ładna kaska wychodzi z tego. Po około roku można awansować i sędziować nieco poważniejsze rozgrywki, tam już jest ok. 50 zł za meczyk. 2 kolegów zajęło się tym na poważniej i sędziują mecze międzynarodowe, 10 tys. zł/miesiąc spokojnie wyciągnąć można. Można dorabiać kelnerowaniem/staniem za barem. Z napiwkami też jest niezła kasa. W dzisiejszych czasach nie ma problemu z pracą nawet na 1/4 etatu, można sobie ustalać grafik wedle własnych życzeń. Ale trzeba chcieć. Kolejna sprawa - jeśli ktoś ma wymagania nie na studencką kieszeń, to też przegięcie. Bo spokojnie można mieszkać z kimś w pokoju, wynająć tym sposobem w 6 czy 8 osób duże mieszkanie, i w efekcie płacić mniej. Bo nikt mi nie wmówi, że właściciel 4-pokojowego mieszkania kasuje od każdego po 500 zł :) Nadto dostępne są kredyty studenckie, z tego co się orientuję (tak było za moich czasów) za dobre wyniki w nauce można sporej części kredytu nie spłacać w ogóle. Część znajomych brała bardzo nisko oprocentowany kredyt i inwestowała. W momencie zakończenia studiów spłacali i mieli niezły zarobek jeszcze. Zresztą jak widzę tłumy studentów przed każdym lokalem (gdzie wstęp dla studentów 10 zł, piwo dla wszystkich po 7 zł), to chyba nie jest tak źle. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc USA Re: Lepiej studiowac w Niemczech IP: *.socal.res.rr.com 09.08.08, 17:17 sadze ze wldaze miasta powinny wprowadzic kontrole czynszow dla wlascicieli chcacych wynajac pokoj studentom.Tak jest np w USA w niektorych partiach miasta , szczegolnie przy campusach Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Barti Re: Lepiej studiowac w Niemczech IP: 78.52.229.* 09.08.08, 17:31 widzę, że czegoś nie pokapowałeś...te forum jest po to by wyrazić swoje doświadczenie. Jeśli masz jakiś uraz do niemców z powodu wojny lub tego, że na Turzynie kupują fajki, to niestety takim podejściem nie odstępujesz od naszej politki...zawiść ?!? Każdy radzi sobie jak potrafi. Ilu studentów jest w Szczecinie, a ile meczy? Sypnełeś dobre porównanie z tym meczem, oczywiście że można zarobić, nawet i w knajpie. Mam jeszcze lepsze porównania, ale tu nie rozchodzi sie kto ile wyciąga, lecz o to jak wygląda życie PRZECIĘTNEGO studetnta !!!?. Ponadto jaka jest średnia krajowa do tego co się wydaje na czynsz (proszę nie tą z Warszawy)? Dlaczego tylu ludzi ze Szczecina dojeżdża z Brandenburgii do Szczecina? To jest absurd, że w Brandenburgii kupisz taniej domek jak w jakimś Reptowie pod Stargardem Szcz. Dużo jest negatywnych stron życia w Niemczech, wiele razy też się widzi przykre sytuacje, ale nie przeszkadza to jakoś w godnym funkcjonowaniu...i nie znam nikogo z polskich studentów by narzekał na deficyty finansowe... Odpowiedz Link Zgłoś
plosiak Re: Lepiej studiowac w Niemczech 09.08.08, 17:56 Gość portalu: Barti napisał(a): > widzę, że czegoś nie pokapowałeś...te forum jest po to by wyrazić swoje > doświadczenie. Jeśli masz jakiś uraz do niemców z powodu wojny lub tego, że na > Turzynie kupują fajki, to niestety takim podejściem nie odstępujesz od naszej > politki...zawiść ?!? Każdy radzi sobie jak potrafi. Ilu studentów jest w > Szczecinie, a ile meczy? Sypnełeś dobre porównanie z tym meczem, oczywiście że > można zarobić, nawet i w knajpie. Mam jeszcze lepsze porównania, ale tu nie > rozchodzi sie kto ile wyciąga, lecz o to jak wygląda życie PRZECIĘTNEGO > studetnta !!!?. Ponadto jaka jest średnia krajowa do tego co się wydaje na > czynsz (proszę nie tą z Warszawy)? Dlaczego tylu ludzi ze Szczecina dojeżdża z > Brandenburgii do Szczecina? To jest absurd, że w Brandenburgii kupisz taniej > domek jak w jakimś Reptowie pod Stargardem Szcz. > Dużo jest negatywnych stron życia w Niemczech, wiele razy też się widzi przykre > sytuacje, ale nie przeszkadza to jakoś w godnym funkcjonowaniu...i nie znam > nikogo z polskich studentów by narzekał na deficyty finansowe... To Ty masz jakieś problemy ze sobą. Ja nie lubię Niemców ? Czy ja tak napisałem ? Napisałem tylko, że jak chcesz to sobie tam studiuj i nie wracaj, skoro sam napisałeś, że nie ma do czego wracać. Artykuł jest o polskich studentach, warunkach życia w Polsce itp. Chcesz pisać o studiowaniu w Niemczech, Twoja sprawa. Przykład z meczami podałem, bo znam z własnego doświadczenia. Ale powiem Ci - meczów jest wiele, bo jest sporo podstawówek, gimnazjów, szkół średnich, uczelni wyższych, jest liga amatorska na kilkadziesiąt zespołów, co daje kilkaset drużyn. Sędziuje się nie tylko w Szczecinie, ale też okolicznych miejscowościach, np. na turnieju w Goleniowie czy Stargardzie. I brakuje chętnych. Pracy jest mnóstwo, choćby w podanych przez mnie knajpach. Można pracować w markecie, dowozić pizzę itd. Śmieszne jest porównywanie niemieckich realiów z polskimi, choćby ze względów ekonomicznych, rozwoju kapitalizmu itd. Porównaj sobie możliwości polskiego studenta do kogoś z Chin czy Sri Lanki i powiedz wtedy, jak mamy wspaniale. Ale chyba nie o takie porównania chodzi. Odnosząc się zaś do przeciętnego studenta - właśnie o takich piszę. Dla mnie przeciętny student (statystyczny) pochodzi z domu, w którym rodzice niekoniecznie skończyli studia, ma jedno albo dwójkę rodzeństwa, a jego rodzice są w stanie sfinansować część utrzymania żaka - powiedzmy kwotą 500 zł miesięcznie. Za 500 zł spokojnie można wynająć pokój jak się dobrze poszuka, ewentualnie wynająć pokój z inną osobą, a wtedy kasy trochę zostanie. Przyjmijmy, że poza opłaceniem lokum student potrzebuje ok. 1000 zł miesięcznie "na życie". Na jedzenie, książki (ksero), imprezy, bilet, prezent dla znajomego, wyjście do kina czy teatru, kupno jakiegoś ubrania. Część jedzenia przywiezie z domu. Więc jeśli dorobi (zarobi) miesięcznie te tysiąc złotych, to nieźle sobie pożyje. Może popracować w wakacje i odłożyć. Pracując w niektóre wieczory, weekendy spokojnie zarobi kilkaset złotych. Ewentualnie może wziąć kredyt studencki. I wcale nie jest absurdem, że domek przy jednym z największych jezior w Polsce, 15 minut jazdy samochodem do Szczecina kosztuje więcej niż w byłych landach NRD, gdzie nie ma pracy i sporo ludzi uciekło do landów zachodnich. Wszyscy wiedzą, że np. we Frankfurcie nad Odrą stoją puste bloki i można tam w miarę tanio mieszkać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Barti Re: Lepiej studiowac w Niemczech IP: 78.52.229.* 09.08.08, 18:25 @plosiak ...jak chcesz dożucić swoje 50 groszy to zrób to inaczej. Jeśli Cie irytuje, że student opuszcza kraj i na niego narzeka, to widzę że nie masz okrojony pogląd. Nie każdy może iść na mecze i nie każdego to interssuje. Niekażdy może grać na pianinie na jakimś promie wycieczkowym... A o kelnerowaniu w knajpie i godnym życiu to pisz prosze troche ostrożniej...moja siostra jakoś to inaczej przeżywa w Szczecinie....ciągle brakuje jej na życie. Jeśli sam na siebie musisz pracować, to dziekuj Bogu. Jeśli masz rodziców na dodatek chorych, to właściwie możesz pomażyć o studjowaniu. Ponadto piszesz: "Śmieszne jest porównywanie niemieckich realiów z polskimi, choćby ze względów ekonomicznych, rozwoju kapitalizmu itd. Porównaj sobie możliwości polskiego studenta do kogoś z Chin czy Sri Lanki i powiedz wtedy, jak mamy wspaniale. Ale chyba nie o takie porównania chodzi." Moje pytanie ? A jak sie robi porównania ? Czy Szczecin, Warszawa czy Poznań, problem z wyżyciem jest ten sam. Sęk jest w tym, że można sie od innych krajów czegoś nauczyć i wydobyć co najlepsze. Oczywiście, że są kraje biedniejsze i studenci mają gorzej. Problem jest w tym, że dzieli nas tylko Odra a nie jakies pare tysiecy kilometrów. I widzę, że zapomniałeś jakie były ceny przed czteroma laty, a pensje nie podskoczyły proporcjonalnie. Odpowiedz Link Zgłoś
plosiak Re: Lepiej studiowac w Niemczech 09.08.08, 20:09 Mnie nie irytuje, że ktoś wyjeżdża studiować za granicę. W końcu nie ma wojen, w końcu można sobie pojechać i studiować, w zasadzie gdzie się chce. Ale denerwuje mnie, jak ktoś pisze, że nie ma do czego wracać. Bo żyję w tym kraju i wiem, że jak się chce to można. Oczywiście, są miejsce na świecie, gdzie jest dużo łatwiej, ale i takie, gdzie się tylko ciąć można. Dyskusja jest o statystycznym studencie, a nie o studencie, który ma schorowanych rodziców, 11 rodzeństwa itp. Albo rozmawiamy o przeciętnych ludziach w wieku 19-25 lat, którzy nie muszą utrzymywać rodziców, albo sprowadzamy całą rzecz do absurdu. Nie wiem ile zarabia Twoja siostra, ale wiem też, jakie pieniądza zarabiały moje koleżanki na studiach jako kelnerki czy barmanki. I żeby nie było wątpliwości - dupą nie dorabiały. Wiem, że ceny wzrosły, ale teraz się jednak więcej zarabia i można legalnie pracować w UE, co za moich czasów było w zasadzie niemożliwe. Ludzie siedzieli na jakichś farmach, robili pod siebie ze strachu i musieli jeszcze wykupować lipne kursy językowe. Zauważ też, że oprócz dystansu mierzonego w kilometrach, dzieli nas przepaść cywilizacyjna i mamy przynajmniej kilkadziesiąt lat w plecy do Niemiec. Dlatego sądzę, że jak najbardziej można korzystać z lepszych rozwiązań, ale porównywanie warunków na berlińskiej uczelni do szczecińskiej to trochę jak wyścig Porsche z Polonezem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Barti Re: Lepiej studiowac w Niemczech IP: 78.52.228.* 09.08.08, 22:00 ...oczywiście że "powoli" można. Nagle brakuje 10% społeczeństwa i bezrobocie efektownie w kraju spadło. Jak wyjechałem do niemiec to jeszcze nie byliśmy w EU, i wiem jak się wtedy fantastycznie w Polsce pracowało - kelnerowanie 5zł/h, na budowie 5-8zł/h. Moje eskapady po wize do niemiec też nadają sie na opis do jakiejś komedii. Nie chodziłem na żadne kursy jezykowe i siedziałem nad książkami. Jak ktoś chce się czegoś nauczyć to są na to sposoby... Teraz można sie poprostu poruszać gdzie chce. Nie twierdzę, że w Polsce nie można zarobić. Oczywiście po zakończeniu edukacji i odrobinie szczęścia jest możliwe uzyskanie dobrego zarobku. Wiekszość tych pracodawców to albo spółki zagraniczne, albo też i ludzie, którze z innego gara jedli zupe. Problem w tym, że wyskoczyłeś z tym pierwszym zdaniem nie elegancko... po co? typowa zawiść ?, którą nie jednokrotnie widze u ludzi. Kawałek modlitwy z flimu "Dzień świra" odrazu mam przed oczami. to nie wracaj...może mi jeszcze powinieneś dopisać.... to oddaj paszport. A to że piszesz o porównaniu Porsche do Poloneza to sie zgadza, jednakże moje przesłanie jest zupełnie inne. Obok stoi Porsche i warto do nie go się przesiąść. Trzeba tylko go odpalić. I widzę to często, jak przyjeżdżają studenci na jeden semestr z Erasmusa i nie jednokrotnie chcą zostać dłużej. I zostają, żucają w Polsce studia, zaliczają sobie przedmioty z kraju i gnają do przodu. Ja osobiście dokonałem wyboru i jest mi z tym dobrze... Właśnie dzieki tym 4 milionom ludzi, którzy ostanio wyjechali, zarobki są wyższe jak 5 zł/h. Aż strach pomyśleć, co by było, jak by wszyscy wrócili. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ania Akademiki wyburzyli? IP: *.4web.pl 09.08.08, 23:37 studiuje juz 3-ci kierunek (2 poprzednie dzienie) obecny zaocznie, bo nadesezła pora na samodzielne utrzymanie się, 3 lata mieszkałam w akademiku i mogłam spokojnie zdobyć srednią 4.5, więc nie biadolcie, że tam się nie da żyć. Nie ma luksusów jak mieszkanie na mieście, ale coś za coś... Te historie są moim zdaniem troche podkolorowane, jeśli jest się osobą, której rodzina nie zarabia kokosów o akademik nie trudno. Natomiast jeśli nie udało się dostać na dzienne no to trzeba zarobić na szkołę. Takie życie. Zawsze można na zjazdy w trybie zaocznym dojeżdzać. Odpowiedz Link Zgłoś
cartahena Miasta wyzysku: Ile kosztuje życie studenta? 10.08.08, 00:06 A mi sie wydaje, ze obecni mlodzi ludzie, w tym studenci, maja wysokie roszczenia i oczekiwania w stosunku do tego co soba reprezentuja. wynajmuje mieszkanie w Krakowie i zauwazylam, ze czesto studenci maja wieksze wymagania i bardziej grymasza niz ludzie po studiach, juz pracujacy. pamietam jednego studenta, ktory sie pytal, jak daleko jest samochodem z tego mieszkania na jego uczelnie, bo on ostatnio wydawal 200 zl na benzyne na dojazdy na uczelnie. biedaczek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mkw Re: Miasta wyzysku: Ile kosztuje życie studenta? IP: *.serv-net.pl 10.08.08, 00:28 artykul mega tendencyjny - zli bogacze,prywaciarze kontra biedni i ucisnieni. w poznaniu koszty sa do wytrzymania. za 400 zl mozna znalezc fajna jedynke. za 100 zl mozna normalnie tygodniowo zyc. ze znalezieniem niezbyt ciezkiej pracy na weekedny nie ma problemu. ponadto uwazam, ze za studia powinni placic wszyscy. na zachodzie placa i biedni i bogaci i nikt nie ma do tego pretensji. Panstwo daje kredyt kazdemu studentowi (oprocentowanie 2%, rozpoczecie splaty 5 lat po zakonczeniu edukacji), ktorym ten placi uczelni czesne. Dzieki temu kazdy wydzial mialby wypasiona siedzibe, komputery, biblioteki mialyby odpowiednia ilosc ksiazek, mozna by organizowac zarabiste szkolenia, seminaria, wyklady, darmowe lekcje jezykow, stypendia socjalne i naukowe poszlyby w gore . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: x.men Re: Miasta wyzysku: Ile kosztuje życie studenta? IP: *.chello.pl 10.08.08, 20:32 A ile bierzesz za wynajem? Klient płaci to wymaga!!!!!! Zastanów się co piszesz!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
cartahena Re: Miasta wyzysku: Ile kosztuje życie studenta? 11.08.08, 13:09 Alez po co az tyle wykrzyknikow? Za mieszkanie biore na tyle malo (nie jestem pazerna), ze zawsze mam mnostwo chetnych. I to ja wybieram, kogo do mieszkania wpuszcze. Na razie wzyscy moi najemcy byli zadowoleni, ostatni polecil moje mieszkanie swojej kuzynce. To chyba o czyms swiadczy? A jak taki studencik chce sie wozic samochodem na uczelnie w obrebie tej samej dzielnicy i nie korzystac z mpk, to juz jego problem, a nie moj. Jesli woli wydac ok. 200 zl na benzyne, co by stanowilo ok. polowe jego miesiecznych oplat za mieszkanie (ze wszystkimi rachunkami), to powodzenia zycze. Niech sobie wymaga, chociaz nie wiem czego? Tak wiec zastanawiam sie, co pisze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: s. Re: Miasta wyzysku: Ile kosztuje życie studenta? IP: *.dynamic.chello.pl 11.02.11, 17:04 Jesteś zwykłą s....ką. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ik Miasta wyzysku: Ile kosztuje życie studenta? IP: *.aster.pl 10.08.08, 10:38 To chyba troche przesada z ta walka o akademik, np. na SGH juz od kilku lat - konczylam studia 2 lata temu, nie ma wcale chetnych do mieszkania w akademiku, nie za 350 PLN, ale za niecale 300. Powód? Komu sie chce mieszkac w 3-osobowym pokoju, nie miec prywatnej lazienki, znosic weekendowe imprezy? A tymczasem w akademiku nie jest zle nawet dla tych, którzy mysle o nauce, a nie zabawie. Tyle ze niestety trzeba sie pogodzic z nizszym standardem zycia, a no to wiele osob nie ma ochoty. Wiec pisanie o biednych studentach, ktorzy z jakichs przyczyn nie moga mieszkac w akademiku, chociaz go dostali a teraz sa tacy biedni i musza placic 600 PLN za pokoj, troche wzbudza we mnie smiech. Ja wytrzymalam, miliony ludzi wytrzymaly, a ten jeden dlaczego nie mógł? Moze dlatego ze ceni sobie wygode i srednio ma ochote dogadywac sie z innymi ludzmi. Niestety akademik uczy kompromisów... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: x.men Miasta wyzysku: Ile kosztuje życie studenta? IP: *.chello.pl 10.08.08, 20:29 Polska to dziki kraj! Tylko tutaj możliwe jest żeby najemca spłacał kredyt za właściciela i jeszcze go utrzymywał! Podziękujmy polskiej władzy! 1800 zł za mieszkanie to 900 zł kredytu i drugie tyle dla "właściciela" Skandal i k.......!!! Dziękuję PIS'owi, PO, SLD, LPR, PSL, i innym pseudoposłom! Odpowiedz Link Zgłoś