Dodaj do ulubionych

Banki: Nie każemy dopłacać, ale...

IP: 89.241.218.* 24.03.09, 23:02
Mieli swojego slugusa w rzadzie - Balcerowicza i teraz moga robic co
chca. Przeciez kryzysu w Polsce nie bedzie - banki beda sie mialy
dobrze. To tylko "przypadkowe spoleczenstwo" narzeka i wiecznie jest
z czegos niezadowolone
Obserwuj wątek
    • 3xm Banki: Nie każemy dopłacać, ale... 25.03.09, 00:59
      Łał, banki się zorientowały, że jak się daje kredyt na 20-30 lat to w tym czasie
      może być dekoniunktura, ludzie mogą mniej zarabiać, wartość nieruchomości może
      przestać rosnąć, a nawet może spaść. Bo przecież dwa lata temu to wierzyli, że
      tak już w nieskończoność będzie rosło i rosło i rosło.

      Niech UOKiK i KNF w końcu zainteresują się dokładniej umowami bankowymi. Zdarza
      się, że klient jak chce zmienić warunki umowy z bankiem na korzystniejsze dla
      siebie (bo np. stopy procentowe spadły, bo obecnie lepiej zarabia) to albo nie
      może, albo musi ponosić jakieś absurdalne koszty manipulacyjne. Niech będzie
      zasada wzajemności, chcą zmienić umowę na korzystniejszą dla nich, proszę
      bardzo, ale niech zapłacą klientowi prowizję.
    • Gość: bank Zanim pretensje do banków, może zacząć mieć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.09, 01:49
      pretensje do siebie?
      Że nie czytało się umowy przed podpisaniem
      Że nie miało się wyobraźni
      Że myślało się życzeniowo
      Że uważało się, że cena m/2 może rosnąć w nieskończoność
      Że złotówka przez następne 30 lat będzie warta dwa franki
      Że...
      i tu jeszcze wpisać kilkanaście innych rzeczy.
      Ktoś założył bank żeby zarabiać kasę, a nie po to żeby:
      - pomagać młodym
      - dawać za darmo pieniądze
      - finansować czyjeś marzenia
      - życie ponad stan
      itd.
      Ktoś był debilem. Ktoś brał kredyt na 100 a nawet na 110% wartości
      mieszkania. Powiedzmy 500 tys we frankach. Teraz to mieszkanie jest
      warte 350 tys, ale kredyt ma w przeliczeniu na złote 700 tys.
      Czyli bank ma dziurę bez pokrycia na 350 tys. Proszę przeliczyć
      przez ilość udzielonych w zeszłym roku frankowych kredytów i okaże
      się, że ta dziura jest większa niż dochód RP. Dlaczego bank ma
      odpuścić? A wy odpuszczacie jak komuś pożyczycie kasę?A może budżet
      na sfinansować wasze marzenia?
      Myślicie, że tylko źli amerykańce żyli sobie na kredyt? Cała Polska
      przez ostatnie 4 lata też żyła, tylko teraz...
      "koniec marzeń, panowie"
      Sorki, trzeba zapłacić rachunek.
      Marzenia bolą.
      • Gość: wito Re: Zanim pretensje do banków, może zacząć mieć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.09, 03:01
        racja
        .najpierw sie wybiera studia. najlepiej jakies psychologie/pedagogiki albo inne
        farmazony .. bo sie nie ma pomysłu na zycie . i potem sie mówi ze w Polsce pracy
        nie ma ... bo woo sie 2 miliony psychologów wykształciło .. a na kase do marketu
        z mgr nie przyjmują

        . potem sie kupuje dom na kredy na 30 lat.. .i żyje na kredyt... samochód na
        kredyt .. żarcie na karty kredytowe .. i sie po tych darmowych studiach tyle
        samo wie o życiu co przed. i sie ma tylko wielki dług do spłacenia przez polowe
        swojego życia :)
      • Gość: Paweł Re: Zanim pretensje do banków, może zacząć mieć IP: 80.48.71.* 25.03.09, 07:08
        Niektórzy mogą mieć pretensje do siebie, ale i do banku.

        Kto udziela kredytu w wielkości 700 tys. (w przeliczeniu na złote) na mieszkanie warte góra 350 tys.?
        Debil, albo sprzedawca kredytów, który nic poza własną prowizją nie widzi...

        Pół biedy gdy ktoś klnąc siarczyście spłaci wam te raty. Schody zaczną się, gdy pewna część jelonków (Ty ich nazywasz debilami) zaprzestanie spłaty i będziecie musieli przejąć nieruchomości będące zabezpieczeniem kredytu. Być może taka sytuacja to dobra okazja do ogłoszenia bankructwa konsumenckiego...
        Przy odpowiedniej skali zjawiska "bankowe" nieruchomości spowodują dalszy spadek cen i co za tym idzie dalsze zmniejszenie zabezpieczeń wartości kredytu.

        Wtedy dziura bez pokrycia na zabezpieczeniu zamieni się w dziurę bez pokrycia na faktycznym kredycie. I co będzie wtedy? Zmartwienie centrali banku, bo jestem pewien, że żaden rząd w Polsce nie udzieli publicznej pomocy bankowi, który doprowadził u siebie do takiej sytuacji...
        • Gość: Monarchista Re: Zanim pretensje do banków, może zacząć mieć IP: *.mas.airbites.pl 25.03.09, 10:33
          Gość portalu: Paweł napisał(a):

          > Niektórzy mogą mieć pretensje do siebie, ale i do banku.
          >
          > Kto udziela kredytu w wielkości 700 tys. (w przeliczeniu na złote)
          na mieszkani
          > e warte góra 350 tys.?
          > Debil, albo sprzedawca kredytów, który nic poza własną prowizją
          nie widzi...
          >
          > Pół biedy gdy ktoś klnąc siarczyście spłaci wam te raty. Schody
          zaczną się, gd
          > y pewna część jelonków (Ty ich nazywasz debilami) zaprzestanie
          spłaty i będziec
          > ie musieli przejąć nieruchomości będące zabezpieczeniem kredytu.
          Być może taka
          > sytuacja to dobra okazja do ogłoszenia bankructwa
          konsumenckiego...
          > Przy odpowiedniej skali zjawiska "bankowe" nieruchomości spowodują
          dalszy spade
          > k cen i co za tym idzie dalsze zmniejszenie zabezpieczeń wartości
          kredytu.
          >
          > Wtedy dziura bez pokrycia na zabezpieczeniu zamieni się w dziurę
          bez pokrycia n
          > a faktycznym kredycie. I co będzie wtedy? Zmartwienie centrali
          banku, bo jestem
          > pewien, że żaden rząd w Polsce nie udzieli publicznej pomocy
          bankowi, który do
          > prowadził u siebie do takiej sytuacji...


          "Kiedy jesteś winien bankowi 300 000 złotych - masz problem. Kiedy
          jesteś winien 10 000 000 złotych - problem ma bank".
      • Gość: calagan Re: Zanim pretensje do banków, może zacząć mieć IP: *.171.125.3.static.crowley.pl 25.03.09, 07:51


        Bredzisz i to straszliwie. Co ma bank odpuscic? Czy ktos przestal
        splacac ten kredyt? Nie, ludzie placza, ale placa. To bank okazal
        sie debilem i teraz robi w majtki. I to bank stawia ludzi pod
        sciana. To bank myslal zyczeniowo, nie mial wyobrazni itp. Zwykly
        czlowiek moze sie nie znac na finansach. Moze chcec bardzo duzo, ale
        gowno zrobic. Bank, bedac instytucja strickte finansowa, orientuje
        sie w wachaniach kursow, marzach, spadkach i wzrostach
        cen/uslug/czegokolwiek. Skoro sam bank podpisal tak ryzykowne
        kredyty z ludzmi, ktorzy rownie dobrze mogli za pol roku byc bez
        pracy i nie splacic nawet 5% kredytu, to znaczy, ze bral to ryzyko
        pod uwage. Wymuszanie czegokolwiek pokazuje jacy "inteligenci"
        wciskaja ludziom kredyty.
      • Gość: mała mi Re: Zanim pretensje do banków, może zacząć mieć IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 25.03.09, 08:02
        Gość portalu: bank napisał(a):

        > pretensje do siebie?
        > > Ktoś założył bank żeby zarabiać kasę, a nie po to żeby:
        > - pomagać młodym
        > - dawać za darmo pieniądze
        > - finansować czyjeś marzenia
        > - życie ponad stan
        > itd.
        > Ktoś był debilem. Ktoś brał kredyt na 100 a nawet na 110% wartości
        > mieszkania.

        czy ktoś mówi o tym, że chce pieniądze od banku za darmo?? widziałeś
        kiedyś jakiś harmonogram spłaty kredytu? jeśłi nie - w necie jest
        wiele kalkulatorów więc możesz sprawdzić, ile wynoszą odsetki od
        kredytów.

        nie kewstionuję tego, że trzeba być debilem, żeby wziąć kredyt na
        110% wartości (ba, na 130% też, chociaż co za różnica przy tej
        skali), ale nie mówi mi, że takie renegocjcje są OK. umowa jest
        umową, bank powinien mieć większą świadomość ponoszonego ryzyka-w
        końcu pracuje w nim kilku bankowców, prawda?

        i tak jak ktoś powyżej napisał - spróbuj iść negocjować umowę
        korzystniejszą dla siebie. chcesz wcześniej spłacić kredyt - płać
        prowizję, bo bank traci. a jeśli na żądanie banku musisz spłacić
        kredyt czy dostaniesz prowizję, bo tracisz?

        podkreślam raz jeszcze: nie komentuję samego faktu brania takich
        ryzykownych kredytów (bo też uważam to za głupotę), ale zachowanie
        banku, który przerzuca odpowiedzialność na klienta, a w końcu sam
        jest stroną umowy, którą podpisał.

        przy okazji - UOK już skomentował te zapisy w umowach jako
        niedopuszczalne. podobnie jak żądanie dodatkowych zabezpieczen.


      • Gość: jar bledna interpretacja IP: *.cto.gda.pl 25.03.09, 08:40
        jesli klient jest winien kapitał w złotówkach o 160% większy niż
        wartość mieszkania to kłopot ma bank a nie on. Zawsze można zacząć
        nowe życie w nowym miejscu poza Polską a bank niech sobie kombinuje
        czy odzyska choć połowę swoich środków.
          • Gość: ola bank przegranym IP: *.cto.gda.pl 25.03.09, 09:44
            jeśli klient doprowadzi do zerwania umowy i zostawi bank z
            mieszkaniem wartym tylko 60% kwoty zadłużenia i nie będzie możliwa
            egzekucja długu to przegranym jest oczywiście bank bo odzyska
            zaledwie połowę swoich pieniędzy

            jeśli takich klientów będzie ze 200 to bank będzie skończony
        • Gość: tt a znasz polskie prawo i zwyczaje? IP: *.217.146.194.generacja.pl 25.03.09, 11:44
          Będzie działo się tak: kilka rat niespłaconych - bank przejmuje nieruchomość i
          zaczyna egzekucję. Występuje do sądu o zabezpieczenie całego powództwa z powodu
          spadku wartości zabezpieczenia czyli komornik zabezpiecza wszystko co do ciebie
          nalezy: konto, samochód, ruchomości. Formalnie są twoje ale podlegaja
          zabezpieczenu. W wersji light masz je w chacie z nalepkami. Jezeli jednak np
          wyrzucisz tv przez okno albo spalisz (albo samo się spali) możesz odpowiadać za
          utrudnianie egzekucji - jezeli nic się nie zmieniło można za to dostać nawet 3
          lata więzienia, jak ci udowodnią winę to raczej będzie to 6 miesięcy do roku w
          zawieszeniu.

          Potem bank przekazuje nieruchomość na sprzedaż. W naszych polskich warunkach w
          licytacji biora przewaznie kumple komornika którzy tylko na takie okazje
          czekają. Oczywioście w opisie nieruchomości będą wymienione wszystkie jej wady
          np to że dziecko coś pobazgrało po ścianie = wymaga remontu, zostanie sprzedana
          za 60-70% wartości. Dalej nastąpi licytacja ruchomości zabezpieczonych. W ten
          oto sposób bank odzyska jakieś 80% kredytu pomniejszone o 15% kosztów jakie
          zabierze komornik. resztę dalej będziesz winny bankowi - to nie USA gdzie ściąga
          się tylko z zabezpieczenia a na koniec można ogłosić upadłość

          Z tą resztą długów na karku mozesz starać się ukryć ale w Polsce to trudne, w UE
          tez bedzie ciężko chyba że się postarasz o nową tożsamość.

          To wszystko w wersji light. W wersji hardcore bank sprzeda twój dług firmie
          windykacyjnej. Oni mają swoich komorników w kieszeniach będą cię ścigać aż
          ściągną wszystko z odsetkami i kosztami. Znam przypadek gdy egzekucja długu za
          900pln kosztowała prawie 2000 (karne odsetki) a zajęciu podlegało wszystko w
          domu łacznie z lepszymi kawałkami odzieży a dziecku zabrali chomika w klatce
          (ciekawe jak oszczowali wartość - nowy kosztuje mniej niż 10pln.

          Pracowałem w firmie do której przeszedł taki komornik - zanim sie przedstawił
          już opieczętował wszystkie samochody na parkingu przed firmą takze prywatne
          samochody pracowników, wpadł do firmy z kilkunastoma "asystentami" zabezpieczyli
          wszystko co ma jakąkolwiek wartość a było na terenie firmy - także prywatny
          aparat kolego, pendrivy(wtedy pendrive kosztował jeszcze kilkaset złotych) itd,
          potem trzeba było chodzić z paragonami do jego biura żeby zwolnić je z
          zabezpieczenia. Koniec wizyty wyglądał tak ze asystenci opukali ściany w całej
          firmie bo jakoby mieli info ze w ścianie są skrytki na pieniądze a przed
          wyjściem do domu pracownicy zostali obszukani czy czegoś nie wynoszą
      • plosiak Re: Zanim pretensje do banków, może zacząć mieć 25.03.09, 08:47
        Gość portalu: bank napisał(a):

        > pretensje do siebie?
        > Że nie czytało się umowy przed podpisaniem
        > Że nie miało się wyobraźni
        > Że myślało się życzeniowo
        > Że uważało się, że cena m/2 może rosnąć w nieskończoność
        > Że złotówka przez następne 30 lat będzie warta dwa franki
        > Że...
        > i tu jeszcze wpisać kilkanaście innych rzeczy.
        > Ktoś założył bank żeby zarabiać kasę, a nie po to żeby:
        > - pomagać młodym
        > - dawać za darmo pieniądze
        > - finansować czyjeś marzenia
        > - życie ponad stan
        > itd.
        > Ktoś był debilem. Ktoś brał kredyt na 100 a nawet na 110% wartości
        > mieszkania. Powiedzmy 500 tys we frankach. Teraz to mieszkanie jest
        > warte 350 tys, ale kredyt ma w przeliczeniu na złote 700 tys.
        > Czyli bank ma dziurę bez pokrycia na 350 tys. Proszę przeliczyć
        > przez ilość udzielonych w zeszłym roku frankowych kredytów i okaże
        > się, że ta dziura jest większa niż dochód RP. Dlaczego bank ma
        > odpuścić? A wy odpuszczacie jak komuś pożyczycie kasę?A może budżet
        > na sfinansować wasze marzenia?
        > Myślicie, że tylko źli amerykańce żyli sobie na kredyt? Cała Polska
        > przez ostatnie 4 lata też żyła, tylko teraz...
        > "koniec marzeń, panowie"
        > Sorki, trzeba zapłacić rachunek.
        > Marzenia bolą.

        Wytłumacz mi zatem, skoro piszesz o ostatnich 4 latach, w jaki sposób wtopili
        ci, którzy brali kredyt w 2005 i 2006 roku ? Kupili mieszkanie za 150 tys zł w
        CHF, obecnie rata jest niższa niż wtedy, mieszkanie jest warte kilkadziesiąt %
        więcej. Nie wrzucaj do jednego worka wszystkich, którzy zaciągnęli kredyt w
        walucie. Wiem, że niektórzy na tym forum błaźnią się w podobny sposób, ale myśl
        samodzielnie.
        • terion Re: Zanim pretensje do banków, może zacząć mieć 25.03.09, 08:57
          > Wytłumacz mi zatem, skoro piszesz o ostatnich 4 latach, w jaki sposób wtopili ci, którzy brali kredyt w 2005 i 2006 roku ? Kupili mieszkanie za 150 tys zł w CHF, obecnie rata jest niższa niż wtedy, mieszkanie jest warte kilkadziesiąt % więcej.

          W żaden. Ale do tech osób bank nie może mieć zastrzeżenia, że mają za niskie zabezpieczenie kredytu.
        • steady_at_najx Re: Zanim pretensje do banków, może zacząć mieć 25.03.09, 12:43
          No nie moge z tym gosciem :))) na KAZDYM forum porusza sprawe
          kredytow ktorych ten problem nie dotyczy bo wartosc obecnego kredytu
          jest mniejsza niz wartosc nieruchomosci.

          Ale k.. nie. On na kazdym forum poruszy ten temat. I to
          jego "wrzucanie do worka". Naucz sie czlowieku wreszcie dyskutowac o
          temacie artykulu a nie o wszystkim dookola wlacznie.


          Plosiak, a co z kredytami zaciagnietymi w 1955 na PGR-owskie
          chlewiki ??

          Myslisz ze banki beda wracaly do starych spraw ?

          A kurcze co ze szkockimi zamkami ? Myslisz ze ten problem je
          dotknie ?
      • Gość: agnitz Re: Zanim pretensje do banków, może zacząć mieć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.09, 08:50
        "Ktoś był debilem" - tak, tym debilem był bank dający kredyt. Jak to jest, że w
        Polsce wszyscy muszą się znać na wszystkim, bo inaczej zostaną wyzwani od debili
        i nieudaczników. W obecnej sytuacji to bank ma zbyt małe zabezpieczenia i to
        bank jest w złej sytuacji. Jeżeli, dajmy na to magister WF idzie po kredyt, to
        on pracownikowi banku może poradzić jak trenować, żeby przebiec maraton, a nie
        jakie klient ma dać zabezpieczenie na swój kredyt. To bank ma dołożyć wszelkiej
        staranności, bo to bank w tej sytuacji jest profesjonalista, a przez to
        mocniejszą stroną. I jeszcze jedno - artykuł nie jest o tym, ze magister WF nie
        spłaca kredytu. On go solidnie spłaca, a bank przychodzi do niego, żeby wziąć
        zabezpieczenia (nieruchomości), których magister nie posiada. I bank dobrze o
        tym wiedział, kiedy magistrowi dawał kredyt. Nie obrażaj więc normalnych ludzi,
        a nierozsądnych prezesów banków i ludzi od ryzyka kredytowego, którzy pół roku
        temu nie widzieli problemu w kredycie na 150% wartości. Piszesz, ze ktoś musi za
        to zapłacić - tak powinni zapłacić niekompetentni zarządcy i pracownicy banków...
      • Gość: f451 Że nie czytało się umowy przed podpisaniem ????? IP: *.aster.pl 25.03.09, 09:03
        czyli według ciebie dopuszczalne jest robienie klientów w wała? i to
        klienci są sobie winni, że bank sprytnie ich oszukał? ciekawe...

        propagujesz zachowania anarchiczne... po to powinno być prawo (i
        państwo na jego straży), żeby takie oszustwa ścigać...

        inna sprawa, że w Polsce państwo ma obywatela w d... i powinniśmy
        się nauczyć, by sami o siebie dbać... ale to juz inna sprawa.
        • Gość: swoboda_t Ludzie posty piszą. Bzdurne... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.09, 12:04
          Gość portalu: f451 napisał(a):

          > czyli według ciebie dopuszczalne jest robienie klientów w wała? i
          to
          > klienci są sobie winni, że bank sprytnie ich oszukał? ciekawe...

          KOGO BANK OSZUKAŁ?? Klient podpisywał umowę w określonym kształcie z
          własnej woli. Stoi w niej jak byk o możliwości zarządania
          dodatkowego zabezpieczenia w razie konieczności (zadłużenie istotnie
          przekroczy wartość obecnego zabezpieczenia). Bank wykonuje umowę.
          Proponuje wyższą marżę, ale jak komuś nie pasuje może być hipoteka
          na innej nieruchomości, albo natychmiastowa spłata różnicy (np.
          bagatela sto, dwieście tysięcy złotych). Gdzie tu oszustwo?? To
          dbałość o interesy banku, przy okazji o interesy jego klientów
          (akurat ja mam w Polbanku sporo kasy :P). Polbank działał w kwestii
          kredytów i lokat dość agresywnie i można się było spodziewać, że o
          zabezpeiczenia upomni się jako jeden z pierwszych. Na pewno nie
          ostatni.

          Trzebaa było myśleć, a nie brać koszmarnie drogie mieszkania za
          bajecznie tanie franki na absurdalnie wysokie raty...
          • steady_at_najx Re: Ludzie posty piszą. Bzdurne... 25.03.09, 12:52
            Dokladnie tak!

            Najpierw dziecinne podpisanie umowy - bez czytania, zrozumienia a
            nierzadko "na kolanie" bo trzeba szybko kupic "bo bedzie tylko
            drozej" a pozniej placze i teksty "oszukany, zmanipulowany".

            Jesli ktos podpisuje papier na 30 lat na polowe swoich zarobkow a
            nie wie co podpisuje powinien z umowa udac sie do prawnika a nie
            mowic o jakims oszustwie i pulapce.

            Jesli ktos przy zarobkach 4000 brutto dostaje kredyt na 400 000
            prawie "od reki" to niech nie dziwi sie zwiekszonemu czynnikowi
            ryzyka w umowie.
      • Gość: mk81 Re: Zanim pretensje do banków, może zacząć mieć IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.03.09, 09:11
        Jeśli etyka i "czynnik ludzki" w biznesie w ogóle się Twoim zdaniem nie liczy,
        to dlaczego nie zacząć namawiać klientów Polbanku do wycofywania wkładów z kont
        i (w miarę możliwości) lokat? Realna groźba takiej akcji na pewno podziałałaby
        na właścicieli Pb., pomysł renegocjacji umów kredytowych szybko zostałby
        zarzucony... Nie mówiąc o tym, że nad tym bankiem chyba zawisły już czarne
        chmury - skoro decyduje się psuć sobie opinię do tego stopnia, to przyszłość
        zapewne rysuje się i tak w czarnych barwach, a chwilowy zysk z podwyższenia marż
        kredytowych może być na wagę przetrwania. Jeśli nie uda im się, klienci będą
        bujać się miesiacami z odzyskiwaniem swoich pieniędzy z funduszu gwarancyjnego.
      • Gość: cal Re: Zanim pretensje do banków, może zacząć mieć IP: 213.172.178.* 25.03.09, 11:34
        ale że zapytam - czy naprawdę uważasz, że polskie prawo bankowe jest
        właściwie skonstruowane i że CAŁOŚĆ ryzyka powinien ponosić
        zaciągający kredyt, a nie udzielający kredytu?

        Bo ja uważam, że ryzyko powinno być podzielone. Ryzyko spadku
        wartości zabezpieczenia powinien ponosić BANK. Ryzyko kursowe i
        pozostałe - klient.

        A bank niech się przed tym spadkiem zabezpiecza jak chce -
        ubezpieczeniem, wyższym oprocentowaniem kredytu, większą rozwagą w
        dawaniu kredytu. Ale POWINIEN PARTYCYPOWAĆ W RYZYKU.
        • steady_at_najx Re: Zanim pretensje do banków, może zacząć mieć 25.03.09, 12:46
          > ale że zapytam - czy naprawdę uważasz, że polskie prawo bankowe
          jest
          > właściwie skonstruowane i że CAŁOŚĆ ryzyka powinien ponosić
          > zaciągający kredyt, a nie udzielający kredytu?


          Naturalnie, ze nie. Ale to jest dysputa akademicka. Tutaj problem
          dotyczy podpisanych umow. Podpisanych dobrowolnie na zasadach banku.
          Ale wciaz dobrowolnie i niejednokrotnie z wielkim entuzjazmem
          jelonkow.
      • sprocket74 Re: Zanim pretensje do banków, może zacząć mieć 25.03.09, 11:53
        Jak 95% naszego społeczeństwa nie potrafisz czytać tekstu ze
        zrozumieniem o wyciąganiu logicznych wniosków nie wspominając.
        Dodatkowo nie masz chyba bladego pojęcia jak wygląda procedura
        załatwiania kredytu albo jesteś rzeczywiście "bank" i zwyczajnie
        kłamiesz:
        1) umowy przed podpisaniem się "czytało" i doskonale wiedziałem
        jakie tam są zapisy i czym grożą. Tyle, że wszystkie banki umowy
        mają podobne i do wyboru było: zgadzam się albo nie mam własnej
        chaty.
        2) wcale nie myślałem, że cena m2 będzie rosnąć w nieskończoność i
        że frank cały czas będzie po 2 zł (inna zupełnie sprawa, że w tej
        chwili frank jest przeszacowany co przyznaje nawet sama Szwajcaria
        dodrukowując banknoty i dążąc do osłabienia swojej waluty) i tak
        naprawdę nie ma to żadnego znaczenia dopóki spłacam kredyt
        regularnie i mnie na niego stać.

        Jedyne o co naprawdę chodzi to kolejna próba banku przerzucenia
        ryzyka na klienta. Ja swoje zobowiązania reguluję: spłacam kredyt w
        terminie a moja pensja spokojnie to wytrzymuje. To, że nieruchomość
        jest mniej warta niż kredyt którego mi udzielono? A co mnie to
        obchodzi? Bank powienien kalkulować takie ryzyko przy podpisywaniu
        umowy i wliczać to w swoje koszty, a nie korzystać teraz z pozycji
        silniejszego i dokładać marżę za "wzrost ryzyka".
        "rosnące raty" kredytowe we frankach to kolejny mit - spadek LIBORU
        praktycznie w 100% niweluje wzrost kursu franka. Wiedzą o tym
        wszyscy którzy mają umowę na zasadzie LIBOR+marża - w zależności jak
        jest skonstruowana umowa (waloryzacja co miesiąc, 3 lub 6) to rata
        już im spadła do poziomu z lata zeszłego roku albo zaraz im spadnie.

        Natomist Ci którzy mają umowy z oprocentowaniem branym z sufitu
        przez zarząd banku (klienci mbanku, multibanku przed 2006 rokiem)
        walczą (strony: mstop.pl czy nabiciwmbank.pl) i... MAJĄ RACJĘ!
        Taki zapis w umowie to moim zdaniem czyste lichwiarstwo,
        wykorzystywanie pozycji silniejszego, a umowy takie powinny być
        unieważniane przez Sądy (z tego co wiem pozew został złożony -
        zobaczymy co z tego wyniknie).

        Reasumując: obejrzyj sobie "Dzień Świra" - modlitwa sąsiadów jest w
        100% o Tobie.

        Pozdrawiam chłodno

        Klient banku
        • steady_at_najx Re: Zanim pretensje do banków, może zacząć mieć 25.03.09, 12:49
          <ciach>

          Jedyne o co naprawdę chodzi to kolejna próba banku przerzucenia
          ryzyka na klienta. Ja swoje zobowiązania reguluję: spłacam kredyt w
          terminie a moja pensja spokojnie to wytrzymuje. To, że nieruchomość
          jest mniej warta niż kredyt którego mi udzielono? A co mnie to
          obchodzi? Bank powienien kalkulować takie ryzyko przy podpisywaniu
          umowy i wliczać to w swoje koszty, a nie korzystać teraz z pozycji
          silniejszego i dokładać marżę za "wzrost ryzyka".

          <ciach>


          No zgadza sie ze powinien. Ale on chcial to przerzucic na Ciebie. I
          Ty to zaakceptowales. Zaakceptowales przejecie ryzyka banku. I tu
          jest pies pogrzebany
          • fagusp Re: Zanim pretensje do banków, może zacząć mieć 25.03.09, 13:43
            steady_at_najx - kwestia redukcji ryzyka w przypadku akcji polbanku
            to pic na wodę. Chodzi tylko i wyłącznie o uzyskanie wyższej marży
            na kredycie. Bo wytłumacz mi, w jaki sposób podwyższenie stopy
            procentowej o 0,5% zmniejsza ryzyko banku z tytułu danej transakcji
            kredytowej?
            Konkluzja jest banalna. Polbank daje ciała, bo to bank grecki. A
            Grecja, razem z jej bankami, jest postrzegana jako kraj
            podwyższonego ryzyka co przeklada się na koszty pozyskania kredytów
            na rynku międzybankowym. I jest bardzo prawdopodobne, że Polbank nie
            uwzględnił w swoich kalkulacjach wysokich kosztów pozyskania środków
            (a konkretnie wysokiej marży za ryzyko w stosunku do normalnych
            stawek rynkowych). Przy niskich marżach kredytów indywidualnych
            możemy miec taką systuację, że Polbank do tych kredytów dopłaca. I
            teraz odgrywa cyrk pt."wzmacnianie zabezpieczenia" dla ukrycia, że
            próbuje uchylić się od skutków własnego oświadczenia woli w zakresie
            kluczowego parametru umowy jakim jest koszt kredytu. Jak to nie jest
            draństwo to co nim jest? Cała reszta to dorabianie ideologii do
            faktów.
    • Gość: eeeee Banki: Nie każemy dopłacać, ale... IP: *.chello.pl 25.03.09, 02:09
      na jakiej podstawie odbywa sie wymuszenie podwyzki marży? bank musi
      wczesniej zamowic i oplacic rzeczoznawce ktory stwierdzi, ze cena
      zabezpieczenia spadla i oszacuje o ile; a to co robi Polbank to
      zwykle dranstwo - rozumiem oczekiwanie dodatkowego zabezpieczenia od
      klienta ale podwyzka marzy? co to ma wspolnego z dodatkowym
      zabezpieczeniem?

      w ogole Polbankiem powinien zajac sie UOKiK, bo to bank ktory
      sprzedaje nie dzialajace produkty np. bankowosc internetowa jest
      sprzedawana klientom jako dzialajaca a nie dziala w ogole; to
      przeciez zwykle oszustwo;

    • Gość: BoBo Banki: Nie każemy dopłacać, ale... IP: *.chello.pl 25.03.09, 04:59
      "pokazują punkty umów kredytowych mówiące o możliwości wypowiedzenia
      kredytu w przypadku radykalnego spadku wartości zabezpieczenia"
      Czy radykalny spadek warytości zabezpieczenia jest wyrażony w
      liczbach?.Bo jeżeli nie to adwokat i do Sądu.A jak.
      A tak na marginesie.Inne banki tylko patrzą i obserwują.Zobaczą
      jakie jest zamieszanie i zaatakują. W końcu robią kase.Pozdrawiam.
    • 12.12a1 Kazdy sposób jest dobry na wyludzenie pieniedzy. 25.03.09, 06:14
      Polbank pokazuje droge jak to robic skutecznie,przetra szlaki lichwiarstwa i
      pójda za nimi inni ta droga.To sa banki,to sa instytucje które chetnie
      doprowadzaja klienta do ruiny za jego wlasne pieniadze.Bo jak to nazwac inaczej
      skoro jest kryzys,frank poszedl w góre,pracodawca zmniejsza pracownikom pobory,a
      te lichwiarskie instytucje wymyslaja takie rzeczy pomimo tego ze kredytobiorca
      wywiazuje sie z umowy.Mam jeden kredyt w PKO BP ale zlotówkowy w okresie gdy NBP
      podwyzszal stopy ci cwaniacy 3x podwyzszali moje raty,a jak obnizane sa stopy to
      o ratach moich zapomnieli w banku.
      • Gość: cara Re: Kazdy sposób jest dobry na wyludzenie pienied IP: 83.1.84.* 25.03.09, 07:40
        Masz rację PKO BP nie jest lepszy od innych banków nigdy nie bierze
        pod uwagę dobra klienta dba tylko i wyłącznie o swoje
        interesy.Wszystko zrobi żeby warunki umowy obrócić na swoją korzyść,
        a o zmniejszeniu zabezpieczenia niech klient zapomni nawet jeśli
        jego sytuacja finansowa w całym okresie kredytowania i spłaty jest
        bardzo dobra a wartość zabezpieczenia przekracza znacznie wartość
        kredytu.
        • Gość: ubawiony tak z ciekawości - ty zawsze bierzesz po uwagę ? IP: *.chello.pl 25.03.09, 07:58
          jak rozumiem zawsze bierzesz pod uwagę najpierw interes innych , ich dobro, a
          dopiero na końcu swoje ?

          jeśli nie to czemu wymagasz tego od banku ?

          bank jest firmą nastawioną na ZYSK, nie jest instytucją dobroczynną,

          dlatego jeśli bank opowiada że "pieniądze się klientom należą", że daje wam
          karty kredytowe w 15 minut, że wystarczy dowód osobisty żeby dostać pieniądze
          to mądry człowiek sie w tym momencie łapie za portfel, bo doskonale wie że ktoś
          chce na nim zarobić pieniądze

          a wy łapiecie to g...wno jak manne z nieba, bo jesteście bezmózgami poprostu,
          stworzeni po to żeby was robić w konia i na was dobrze żyć

          myślisz że bank da ci za friko ładne mieszkanie, dobry samochód, wielki
          telewizor do niego i będzie dobrotliwie jak dobry wujek patrzył jak ci sie
          powodzi ?
          Bank pomoże ci to wszystko kupić na kredyt a potem cię złupi, zrobi z ciebie
          niewolnika który przez 30 lat będzie każdy swój grosz mu oddawał , aż ci ta
          plazma bokiem wyjdzie
          • Gość: Jacko bzdury... IP: *.u.itsa.pl 25.03.09, 12:24
            > myślisz że bank da ci za friko ładne mieszkanie, dobry samochód, wielki
            > telewizor do niego i będzie dobrotliwie jak dobry wujek patrzył jak ci sie
            > powodzi ?

            Nie za friko, wszyscy spłacają swoje raty.

            > Bank pomoże ci to wszystko kupić na kredyt a potem cię złupi, zrobi z ciebie
            > niewolnika który przez 30 lat będzie każdy swój grosz mu oddawał , aż ci ta
            > plazma bokiem wyjdzie

            To jest wschodnio-bazarowy sposób prowadzenia interesów. Złupić i wydoić klienta po maksie. Banki na zachodzie w czasie kryzysu obniżają wręcz raty bo zależy im na utrzymaniu klienta a nie doprowadzeniu go do ruiny.
      • plosiak Re: Kazdy sposób jest dobry na wyludzenie pienied 25.03.09, 08:49
        12.12a1 napisał:

        > Polbank pokazuje droge jak to robic skutecznie,przetra szlaki lichwiarstwa i
        > pójda za nimi inni ta droga.To sa banki,to sa instytucje które chetnie
        > doprowadzaja klienta do ruiny za jego wlasne pieniadze.Bo jak to nazwac inaczej
        > skoro jest kryzys,frank poszedl w góre,pracodawca zmniejsza pracownikom pobory,
        > a
        > te lichwiarskie instytucje wymyslaja takie rzeczy pomimo tego ze kredytobiorca
        > wywiazuje sie z umowy.Mam jeden kredyt w PKO BP ale zlotówkowy w okresie gdy NB
        > P
        > podwyzszal stopy ci cwaniacy 3x podwyzszali moje raty,a jak obnizane sa stopy t
        > o
        > o ratach moich zapomnieli w banku.

        Czyli bank powinien powiedzieć sorki stary, jest kryzys, nie masz pracy, nie
        spłacaj kredytu, wykreślam hipotekę ? Czytaj umowę przed podpisaniem, możesz
        wiele zaoszczędzić.
      • Gość: Sebar Dziś właśnie likwiduje swoje nowe konto i lokatowe IP: *.echostar.pl 25.03.09, 07:09
        Dlaczego?

        1) Nie bede wspierał draństwa w postaci przerzucania swojej lekkomyslności
        jedynie na klienta

        2) Mowie Nie lichwiarzom szantażystom, ktorzy renegocjują umowe chcąc często
        dodatkowo zarobić (zwiekaszona marża)

        3)Nie mam zaufania do takiego banku. Ta dezycja świadczy że sa zdesperowani,
        pozbawieni wszelkich hamulców, czyli robią pod siebie. Moje pieniądze na pewno
        nie będą bezpieczne w takim banku.


        Sebar
        sebar_rysiu@yahoo.co.uk
    • wykresy-gieldowe Piramida frankowo-hipoteczna 25.03.09, 07:24
      Piramida frankowo-hipoteczna, opisana tutaj:
      wykresygieldowe.bblog.pl/wpis,carry;trade;--;przepis;na;piramide;finansowa,18105.html
      zaczyna kręcić się w drugą stronę:
      wykresygieldowe.bblog.pl/wpis,przepis;na;piramide;finansowa;cz;ii,18447.html
      warto przy tym wspomieć – w nomralnych sytuacjach typowa cena metra kwadratowego
      mieszkania to mniej niż jedna pensja netto. Czyli kierunkiem jest ok. 2000 zł/m^2
    • Gość: frolik dług wiekszy niz wartość mieszkania i cena spada IP: *.gdynia.mm.pl 25.03.09, 08:09
      było do przewidzenia zadłużenie kredytowbiorców przekracza wartość
      mieszkania.
      Tak sie kończy kupowanie mieszkań bez namysły po przewartościowanych
      cenach dlatego że w TV powiedzieli że będzie drożej. przez
      przypadek.- zawsze dla celu.
      A to dopoiero początek spadków. Nie ma racjonalnego powodu, żeby za
      mieszkanie którego koszt budowy z działką wynosi 2,5 -3,0 tys PLN
      nawet w duzych miastach płacić 6 tys i więcej.
      na dłuższa metę przy znikającym popycie te ceny nie sa do utrzymania
      i spadną o połowę. Koszty pracy i budowy będą spadać, marże wciąż sa
      40 proc., większość zamoznych Polaków juz kupiła dla dzieci nawet.
      Co co pozostali stać ich lodówke na raty co najwyżej, ale nie na
      mieszkanie.
    • Gość: Jolka Multibank IP: *.cto.gda.pl 25.03.09, 08:24
      propozycje składane telefonicznie przez Multibank mające skłonić do
      zgody na zmianę umowy o kredyt hipoteczny z 2008 roku są coraz
      bardziej natarczywe. Policzmy 300000zł kredytu na 100% zaciągniętego
      w sierpniu 2008 po 2zł za 1 CHF daje 150000 CHF dzisiaj gdy 1CHF=3zł
      daje to 450000zł a wartość mieszkania spadła mi o około 15%.
      Czyli mam coś wartego 0.85*300000zł = 255000zł a winna jestem
      450000zł kapitału. Jeśli chcą niech sobie biorą to przeklęte
      mieszkanie. Od dzisiaj zaczynam pracę na czarno i szykuje się do
      wyjazdu z PL. Pozdrawiam Multibank który zaproponował mi wakacje w
      spłacie kapitału i poniesienie oprocentowania o 2 proc.
    • Gość: poke Pokretna logika banku... IP: *.chello.pl 25.03.09, 08:30
      Hmm ryzyko banku rosnie, wiec zamiast "namiawiac" klienta do wykupu jakiegos dodatkowego ubezpieczenia, jeszcze badziej zwieksza sie ryzyko tego kredytu podnaszac marżę i liczac ze w koncu klient nie da rady go splacac? O co tu chodzi? Bo moim zdaniem o pretekst do dodatkowej kasy i nic wiecej.
      • Gość: joł Re: Pokretna logika banku... IP: 194.9.79.* 25.03.09, 08:45
        Nie trzeba być klasowym inteligentem, żeby zauważyć, że to przestępstwo w białych rękawiczkach. Dziwię się, że do tej pory żadna instytucja jeszcze nie zareagowała. Przywłaszczają sobie pieniądze, nie pomniejszając ryzyka związanego z udzielonym kredytem (ba! nawet je powiększając!). Czy mi się wydaje, czy to się pod jakiś paragraf nadaje?
        • plosiak Re: Pokretna logika banku... 25.03.09, 08:55
          Gość portalu: joł napisał(a):

          > Nie trzeba być klasowym inteligentem, żeby zauważyć, że to przestępstwo w biały
          > ch rękawiczkach. Dziwię się, że do tej pory żadna instytucja jeszcze nie zareag
          > owała. Przywłaszczają sobie pieniądze, nie pomniejszając ryzyka związanego z ud
          > zielonym kredytem (ba! nawet je powiększając!). Czy mi się wydaje, czy to się p
          > od jakiś paragraf nadaje?

          Zdecydowanie ci się tylko wydaje. Niestety nie ma paragrafu na ludzką głupotę,
          bo wtedy mnóstwo osób byłoby skazanych. Np. z nieczytanie umów kredytowych
          zawieranych na 30 lat. Podpisując umowę godzisz się na jej warunki. A jeśli się
          godzisz, że bank może jednostronnie ustalać, co to jest n. ryzyko spłaty
          kredytu, to też wiele o takiej osobie świadczy.
      • sthoss Do tego pokretne tlumaczenie dotyczace 25.03.09, 13:02
        czasowosci wprowadzanych poprawek do umów. Dlaczegoz to niby kurs ma spasc do
        poziomu zawieranego kredytu i na dodatek pozostawac na jego poziomie przez
        minimum 6 miesięcy. Czy to ja kazalem Polbankowi zawierac ze mną umowę. Nie miał
        obowiązku. Miał wolność. Wybrał mnie. Dawał we CHF czyli musiał ryzyko walutowe
        kalkulować w swoich przewidywaniach. Ja kalkulowałem. Przewidywałem ze kurs CHF
        moze wzrosnąc i spokojnie jestem w stania spłacać ratu kredytu przez najbliższe
        20 lat.
        Do tego wzrost marży kredytu proponowany przez bank sugeruje nie problem z
        zabezpieczeniami ale problem z zyskownoscia transakcji za co odpowiada nie
        klient ale zarząd instytucji ktora zgodziła sie na takie warunki. Jeżeli
        wyjsciem z sytuacji nazywa sie posuniecie de facto ja pogarszające to zachodzi
        podejrzenie ze strona bankowa transakcji zawierała ją ze złą wolą, w
        przeswiadczeniu ze bedzie zmieniala jej warunki. Pytanie czy to sie kwalifikuje
        do sprawy sadowej.
        Wydaje mi sie ze nie mamy sytuacji rodem z USA bo nikt tych kredytow nie
        refinansował papierami dlużnymi, a poza tym w odróżnieniu od Stanów u nas te
        kredyty w dalszym ciagu sie spłaca i spłacać będzie. Taka tradycyjna mentalnosc
        i przywoiazanie do domu czego w stanach nie uswiadczysz.
    • Gość: Sceptyk ale pod każdym pozorem chętnie złupimy IP: *.frh.faurecia.com 25.03.09, 08:33
      Polbank zmusza do dopłat, Millenium wymusz dodatkową marżę w
      postaci "ubezpieczenia", Multibanki i mBank nie respektują umów i
      dowolnie intrepretując zapisy ustalają dowolne, nie wiadomo od czego
      zależne oprocentowanie (gdy LIBOR rósł zależało od liboru, gdy
      zaczął spadać zależy od widzimisie prezesa).

      Trzeba wynosić się z nieuczciwych banków i NIGDY do nich nie wracać.
      Klienci zakładają strony poszkodowanych:
      www.nabiciwmultibank.pl
      www.nabiciwmbank.pl
      www.nabiciwsantander.pl
      www.mstop.pl
      ale bank działa z pozycji siły i klient od razu jest na gorszej
      pozycji. Pozostaje długa droga sądowa, oraz bojkot.
    • Gość: libero72 Banki: Nie każemy dopłacać, ale... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.03.09, 08:41
      Sorry, ale za co wszyscy winią banki? Za to że dbają o własne
      interesy? Padają tutaj określenia "debil" wobec osób które pobrały
      kredyty na 100-110% wartości nieruchomości. Nie dziwię się. Przecież
      w przeszłości wytarczyła odrobina wyobraźni aby zastanowić się
      chociaż przez 15 minut czy mieszkania są rzeczywiście tyle warte,
      czy na pewno stać będzie na daną osobę na spłatę kredytu. Teraz
      nagle wszyscy przechodzą gwałtowną kurację z zakresu wiedzy o
      finansach. Ale tak na zdrową logikę - CHF jest wart około 3 zł -
      pytanie kilka lat temu też był wart około 3 zł - zatem czy 3 zł
      obecnie to te same 3 zł co kilka lat temu - proszę spojrzeć na
      inflację w okresie ostanich 5 lat. Kolejna rzecz : od kiedy to
      mieszkanie które ma zaspokoić podstawową potrzebę dla większości
      osób czyli dach nad głową - nagle stało się inwestycją? Trudno,
      skoro większość nagle poczuła się kapitalistami, inwestorami to
      zadziałał mechanizm rynkowy - lewarowanie na rynku nieruchmości
      zawsze okazuje się bardzo ryzykowne. Może to nawet dobrze, że mamy
      taką sytuację teraz a nie za 2-3 lata - wtedy gdyby dotychczasowy
      trend utrzymał się ( mieszkanie jako inwestycja, wiara w silnego
      PLN ) to mielibyśmy taki sam gospodarczy wietnam jak USA. A tak,
      przynajmniej rzeczywistość kopem w dupę przypomniała o sobie...
      Życie nie zwalnia z myślenia podczas ogladania reklam w tv.
      • Gość: agnitz Re: Banki: Nie każemy dopłacać, ale... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.09, 08:58
        "Wszyscy winią banki" za to, że nie wiedziały o ryzyku brania przez klienta
        kredytu na 110% wartości nieruchomości. To BANKI O TYM widocznie NIE WIEDZIAŁY,
        bo dawały takie kredyty. Czyli uważasz, ze profesjonalny podmiot bankowy jest
        mniej winny, ze nie zabezpieczył się na wypadek spadku wartości nieruchomości, a
        zwykły Kowalski to sobie m ó g ł to przewidzieć... Jak na razie to banki są w
        sytuacji, w której wyłożyły pieniądze na coś, co nie było warte swojej ceny...
        • Gość: libero72 Re: Banki: Nie każemy dopłacać, ale... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.03.09, 09:47
          > "Wszyscy winią banki" za to, że nie wiedziały o ryzyku brania
          przez klienta
          > kredytu na 110% wartości nieruchomości. To BANKI O TYM widocznie
          NIE WIEDZIAŁY,
          > bo dawały takie kredyty. Czyli uważasz, ze profesjonalny podmiot
          bankowy jest
          > mniej winny, ze nie zabezpieczył się na wypadek spadku wartości
          nieruchomości,
          > a
          > zwykły Kowalski to sobie m ó g ł to przewidzieć... Jak na razie to
          banki są w
          > sytuacji, w której wyłożyły pieniądze na coś, co nie było warte
          swojej ceny...

          To nie jest kwestia winy. Raczej myślenia. Banki przeciez zawarły w
          umowach klazule zabezpieczające ich interesy, czyli okazały się
          bardziej cwane niż szary człowiek z ulicy. Tak na logikę czym się
          różni kredyt na mieszkanie od kredytu na telewizor ( w uproszczeniu
          oczywiście ) - tylko wielkością kwoty, biorąc kredyt musisz mieć
          świadomość że i tak za wszystko Ty płacisz jako kredytobiorca. Tak
          tak jakby mnie było stać na tv 32-cali a kupiłbym 52-cale bo mój
          szef mi obiecał że w firmie będą co miesiąc dawać 5 procent podwyżki
          a po trzech miesiacach firma padła... Kto jest winien?
          • Gość: agnitz Re: Banki: Nie każemy dopłacać, ale... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.09, 11:02
            Kredyt mieszkaniowy różni się od tego na telewizor, że ma z a b e z p i e c z e
            n i e w postaci hipoteki. Jest to wpis w księgach wieczystych, którego tot tak
            po prostu nie da się wykreślić:) Kredyt hipoteczny jest specyficzny, bo nie
            oszukujmy się, nawet najkorzystniej zawartego kredytu na mieszkanie nie będziesz
            w stanie spłacić od razu nie sprzedając nieruchomości. I jest to bardziej
            prawdopodobne niż w kredycie na telewizor (dlatego na telewizorze nie masza
            zastawu). A syttuacja jest taka, że bank straszy cię, że kredyt ci wypowie
            pomimo zabezpieczeń i regularnie spłacanych rat. Takich zabezpieczeń, jakich
            bank SAM zażądał jeszcze kilka miesięcy temu. Nie mówimy tu o sytuacji, kiedy
            kogoś nie stać na kredyt i go nie spłaca, tylko o tym,że bank sam zaniedbał cos
            przy umowiei teraz szantażuje klientów, powołując sie nato, że ... sam był
            nieprofesjonalny przy wydawaniu kredytu. Zauważ, ze w Polsce jest jakaś dziwna
            tendencja do krytykanctwa. Jak komuś ukradną samochód, to nikt nie wini
            złodzieja, że ukradł, tylko okradzinego za to,że ;
            - postawił na chodniku
            - nie postawił na parkingu strzeżonym
            - za dużo wydaje na benzynę
            - komunikcja miejska jest lepsza
            - a w ogóle to po co sobie kupił...
            tak nie można podchodzić do tematu i wrzucać wszyskich do jednego worka. W
            sytuacji opisanej w artykule jedno jest pewne - banki wykorzystują swoją
            pozycje. Zastanów się, czy gdyby nieruchomości dalej drożałay, to bank zachował
            by się tak samo? A dlaczego nie? Przecież w 30-letnim kredycie powinien p r z e
            w i d z i e ć różna scenariusze. Zwłaszcza, że u nas w Polsce 30 lat temu to
            był zupełnie inny ustrój :)), więc coś jednak może się zmienić ... :)
            • Gość: libero72 Re: Banki: Nie każemy dopłacać, ale... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.03.09, 11:32
              agnitz > napisałem " w uproszczeniu ". Mozemy oczywiście dyskutować
              i przejść z telewizora na coś innego :))) ale wszystko sproadzi się
              na tym etapie do jednego - problem dotyczy osób które sfinansowały
              zakup mieszkania/domu na poziomie 100-110%. Dlaczego tak wysoko?
              Ponieważ nie stać było ich na tego rodzaju zakup gdyby bank wymagał
              jakiegoś zabezpieczenia w postaci wkładu własnego. Czy problem
              dotyczy osób które sfinansowały zakup za pomocą kredytu bankowgo na
              poziomie 50-70% : na razie nie. Chociaż przy tych 70% zacząłbym
              myśleć że moze być ciepło... Bank doskonale obecnie wie, że przy
              nieruchomościach skredytowanych na 100% może pomarzyć o
              jakis "twardych" zabezpieczeniach dodatkowych bo i tak ich nie
              dostanie... chce po prostu wyrwać jak to ładnie się
              określa "dodatkową premię za ryzyko", skoro to robi to masz prosty
              sygnał że sam bank jest w niezłych opałach. Osobiście to bym zwiewał
              z Polbanku jakbym miał tam jakąs kasę. Ale nie mam. Mam za to kredyt
              hipoteczny w innym banku i musze z nim żyć co prawda nie na
              poziomie 100%. Ale innym współczuję.
              W tym wszystkim mam pewnego rodzaju złośliwą satysfakcję - że cała
              akcja promocyjna Polbanku właśnie poszła w p...du - miliony wywalone
              w błoto. Jak policzyć koszty i zyski z podwyższonego oprocentowania
              to właśnie strzelieli sobie konkursowego gola do własnej bramki...
              Za jakiś czas "zgaszą światło" w polskich oddziałach.
              • Gość: agnitz Re: Banki: Nie każemy dopłacać, ale... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.09, 12:08
                I tu, co do Polbanku, się zgadzam w zupełności :))A co do tych 110% kredytów, to
                osobiście sama uważam, że to głupota do kwadratu. Ja bym nie wzięła i innym
                odradziła. Jeżeli nie stać cię na odłożenie kilku groszy, to na kredyt też cię
                nie stać. Nadal upieram się jednak, że to banki powinny nad tym panować, a nie
                jak pisałam gdzieś wyżej, "magister WF" :).
                Nie martw się - ja też mam kredyt- jakoś spłacimy ;).
                Mój kredyt jest "normalny", tzn wzięty kilka lat temu na 60% wartości
                nieruchomości. Dzisiaj daje to jakieś 25% wartości nieruchomości :)). Ale
                pamiętam, że nawet w 2001 roku robiłam wszystko (a raczej - nie robiłam. Np
                gruntownego remontu ani meblowania), żeby kredyt był jak najniższy...
                • Gość: libero72 Re: Banki: Nie każemy dopłacać, ale... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.03.09, 12:24
                  Nie martwię się, zaciagałem kredyt przy wysokim CHF... Można
                  powiedzieć że jestem w gronie tych "wygranych", spłacałem ile się
                  dało kiedy PLN był silny.
                  Na akcję Polbanku to patrzę z boku. Na zasadzie pytań : co takiego
                  się stało że nagle obudzili się ( plus nagle obudzą się inne
                  banki )?, dlaczego teraz?. Mam wrażenie, że "agresywne banki" są
                  bardzo słabe kapitałowo, udzielane kredyty hipoteczne były
                  finsnowane nie z własnych kapitałów ale z pozyczek na rynku
                  międzybankowym. A obecnie są zmuszone do refinansowania na wyższy
                  procent i próbują pod byle pretekstem przerzucić to na klientów. A
                  to oznacza jedno - problemy. Teoretycznie co się stanie: zabiorą
                  mieszkania i sprzedadzą? Pytanie a kto to kupi i za co? I za jaką
                  cenę? Będą się bawić w egzekucje komornicze do śmierci dłużnika? A
                  może stjac się nagle posiadaczem tylu nieruchomości zajmą się
                  wynajmem? Proszę bardzo. Po takiej akcji - to wszyscy będa patrzyli
                  na Polbank gorzej niż na wsciekłego psa i obchodzi ich łukiem o
                  promieniu kilometra... Plus co się stanie jak ludzie zaczną
                  wycofywac od nich kasę? To życze im powodzenia w takim modelu
                  biznesowym.
              • kid_cassidy Re: Banki: Nie każemy dopłacać, ale... 25.03.09, 16:02
                libero niezalogowany, znany z lokalnego podwórka:)
                jesli czyjeś LTV kredytu w CHF wynisiło 70% to dzis ma tez gorąco,
                bo wzrostu kursu połączony ze spadkiem wartości budy, wrzucił go na
                zadłużenie równoważące wartośc nieruchomości i totencjalnie bedzie
                następnym, do którego bank zadzwoni.
                A chęć wyrwania dodatkowego zysku w postaci wyzszej prowizji lub
                dodatkowego ubezpieczenia (to akurat słuzy równiez zabezpieczeniu
                interesu banku, nie tylko checi wyciągnięcia kasiorrrry) nie powinna
                być utożsamiana z opałami, w których bank się znalazł- po prostu
                zwykła zdzierka dodatkowej kasy, bo pojawiła się ku temu okazję
            • jkredman Re: Banki: Nie każemy dopłacać, ale... 25.03.09, 14:06
              kredyt spłaca regularnie, zabezpieczenia są takie jakie zostały uzgodnione,
              wycena domu została zaaprobowana przez Bank

              i dzisiaj Bank przychodzi i żąda dodatkowych zabezpieczeń - dlaczego czyżby w
              czymś zawinił, nie bo Bank zaczął się bardziej bać i uważa że może wyłudzić
              dodatkowe pieniądze

              w rejestrze klauzul niedozwolonych jest między innymi taka;
              Bank może wypowiedzieć umowę kredytu w całości lub w części, w szczególności z
              powodu:
              3)znacznego obniżenia się realnej wartości złożonego zabezpieczenia
              lub utraty tego zabezpieczenia

              jak kogoś straszą, lub choćby tylko naciskają /poprzez zapraszanie na rozmowy
              mające spowodować że klient zgodzi się na niekorzystne dla siebie
              rozporządzenie/ to takie działanie ma znamiona przestępstwa i powinny się tym
              zająć organy ścigania i ochrony porządku prawnego; Prokuratura i UOKiK
        • terion Re: Banki: Nie każemy dopłacać, ale... 25.03.09, 16:43
          > Czyli uważasz, ze profesjonalny podmiot bankowy jest mniej winny, ze nie zabezpieczył się na wypadek spadku wartości nieruchomości, a zwykły Kowalski to sobie m ó g ł to przewidzieć...

          Bank się zabezpieczył.. klauzulą w umowie, że klient mu dostarczy to zabezpieczenie :-) Czy to legalne/moralne czy nie, to inna sprawa. Ale banki napewno doskonale sobie z tego sprawę zdawały. To nie pierwszy i nie ostatni krach nieruchomości na świecie.

          A gdyby banki od razu żądały pełnych zabezpieczen, byłby płacz, że te wstrętne banki, nie chcą mi porzyczyć 400tys na mieszkanie, a ja przeciez aż 3000 na rękę!
      • plosiak Re: Banki: Nie każemy dopłacać, ale... 25.03.09, 09:00
        Gość portalu: libero72 napisał(a):

        > Sorry, ale za co wszyscy winią banki? Za to że dbają o własne
        > interesy? Padają tutaj określenia "debil" wobec osób które pobrały
        > kredyty na 100-110% wartości nieruchomości. Nie dziwię się. Przecież
        > w przeszłości wytarczyła odrobina wyobraźni aby zastanowić się
        > chociaż przez 15 minut czy mieszkania są rzeczywiście tyle warte,
        > czy na pewno stać będzie na daną osobę na spłatę kredytu. Teraz
        > nagle wszyscy przechodzą gwałtowną kurację z zakresu wiedzy o
        > finansach. Ale tak na zdrową logikę - CHF jest wart około 3 zł -
        > pytanie kilka lat temu też był wart około 3 zł - zatem czy 3 zł
        > obecnie to te same 3 zł co kilka lat temu - proszę spojrzeć na
        > inflację w okresie ostanich 5 lat. Kolejna rzecz : od kiedy to
        > mieszkanie które ma zaspokoić podstawową potrzebę dla większości
        > osób czyli dach nad głową - nagle stało się inwestycją? Trudno,
        > skoro większość nagle poczuła się kapitalistami, inwestorami to
        > zadziałał mechanizm rynkowy - lewarowanie na rynku nieruchmości
        > zawsze okazuje się bardzo ryzykowne. Może to nawet dobrze, że mamy
        > taką sytuację teraz a nie za 2-3 lata - wtedy gdyby dotychczasowy
        > trend utrzymał się ( mieszkanie jako inwestycja, wiara w silnego
        > PLN ) to mielibyśmy taki sam gospodarczy wietnam jak USA. A tak,
        > przynajmniej rzeczywistość kopem w dupę przypomniała o sobie...
        > Życie nie zwalnia z myślenia podczas ogladania reklam w tv.

        Skoro odwołujesz się to inflacji. Przez 5 ostatnich lat, kiedy kurs franka
        wędrował od 3 zł do 2 i powrócił do 3, inflacja za ten okres mniej więcej
        wynosiła 10% (łącznie). Czyli de facto płacisz mniejszą ratę - bo zarabiając
        3000 zł w 2004 r. dziś zarabiasz 3300 zł (uwzględniając podwyżkę jedynie o
        wskaźnik inflacji). Ale w tym czasie wynagrodzenia wzrosły bardziej.

        Do tych, którzy brali kredyty 5 lat temu w CHF określenie "debil" nie pasuje
        zdecydowanie.
        • Gość: libero72 Re: Banki: Nie każemy dopłacać, ale... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.03.09, 09:41
          Może mam amnezję ale jakoś nie moge sobie przypomnieć aby 5 lat temu
          standartem było dawanie kredytu na 100-110% wartości nieruchomości.
          Jeżeli się mylę to z przyjemnością zapoznam się z sprostowaniem
          mojej pamięci. Proszę "plosiak" zwróć uwagę do jakiego poziomu
          lewarowania odnosze się. I przypomnij sobie kiedy królowała oferta
          100-110% albo jeszcze bardziej egzotyczne 130%

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka