Dodaj do ulubionych

Cudzoziemcy nie szaleją za naszą ziemią i miesz...

IP: *.polkomtel.com.pl 15.04.09, 07:59
mały błąd na końcu artykułu: "Z rejestrów MSWiA wynika ponadto, że w
2008 r. w ręce cudzoziemców trafiło w sumie 3,5 ha gruntów, z czego
ok. 384 ha to grunty rolne i leśne (rok wcześniej odpowiednio 6,9
tys. ha i 346 ha)."
Obserwuj wątek
    • Gość: iska psychologia nakreciła ceny IP: *.gdynia.mm.pl 15.04.09, 08:16
      Oczywiście ne było żadnych dużych inwestycji na polskim rynku
      mieszkań przez zagranicznych inwestorów. Największe brały nie
      przekraczały wilekości średniego budynku i to tylko w 3-4 miastach.
      To był efekt psychologiczny nastawiaony na nakrecenie cen tych
      nielicznych którzy kupili. Developerzy zmyslnie wykorzystywali fakt
      że chiociażby ktoś zapytał o nieruchomość nie mając zamiaru jej
      kupić.
      Dla przykłady w Hiszpanii rocznie cudzoziemcy kupowali prawie 150
      tyś. mieszkań-tak ze nie ma porównania. Polska to Europa wsch nie
      atrakcyjnie położona i brudna o niskim standardzie zycia jeszcze
      przez wiele dzisięcioleci. Oj będzie bolało niektórych jak teraz
      będa ceny sie latami osuwać do realnych poziomów. w ok 1 tys USD co
      i tak jest duzo.
    • Gość: ag Dodajmy jeszcze że zdecydowana większość nie zapła IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.09, 08:33
      Dodajmy jeszcze że zdecydowana większość nie zapłaciła od zysku
      podatku. Bo albo się nie należał albo "górka" była płacona pod
      stołem. Dla dzielnych polskich służb to zbyt trudne. Wolimy ściągać
      horrendlane i pokręcone podatki od rodzimy przedsiębiorców, tak
      łatwiej. Jakieś zgłoszenie dzień za późno, pieczątka w niewłaściwym
      miejscu, VAT zapłacony ZA WCZEŚNIE - i już cię mamy!
        • polonski Jakby nie byli "przewidujacy" to... 15.04.09, 10:46
          clusterfuck_outsider wykupil by co lepsze.

          Dopoki Polscy Ludzie nie zaczna podobnie zarabiac jak "fuckers outside" dopoty
          nie moga sobie w Polsce na "rownouprawnienie" .

          Smieszna sprawa! dzwonia do mnie znajomi z zewnatrz i ciagle narzekaja, ze nigdy
          nie moga zarobic "porzadnych" pienieniedzy w Polsce.Po kazdym przedsiewzieciu na
          jakie dadza sie namowic Polakom, licza straty hrrr..hrrr. kaput.

          Polonskiego rada dla "morons" z poza Polski byla: zawsze przed uzgodnieniem
          czegokolwiek w Polsce nalezy zapytac: a ile trzeba stracic a zeby odzyskac
          chociaz czesc? hrrr..hrrr.

          I druga rada dla "morons" : lepiej stracic czesciowo w Polsce niz wszystko w
          tzw. interesie nigeryjskim hrr..hrrr.
    • lava71 kataster ... 15.04.09, 09:03
      W Polsce natychmiast należy wprowadzić rozwiązania, które skutecznie zniechęcą
      ludzi do spekulowania nieruchomościami. Ziemia powinna być albo w stanie
      rolnym/leśnym albo jako budowlana ale z powstającymi na niej budynkami. Ziemi
      trzymana odłogiem w stanie budowlanym powinno być obłożone tak wielkim podatkiem
      aby dosłownie parzyła w ręce.
      Obecny stan prawno-cenowy sprawia, że budownictwo kuleje. To dlatego mamy takie
      problemy przy budowie autostrad jak i budynków mieszkalnych. Nieruchomości
      powinny ponownie zacząć spełniać swoją rolę... mieszkanie, działka przy domu i
      pola uprawne. Odłogi, które obecnie dla wielu stanowią "lokatę" powinny być
      obłożone wysokim podatkiem.
          • babaqba Re: Ale bzdura 15.04.09, 11:36
            Gość portalu: Markotna? napisał(a):

            > Czego jeszcze zakazać? A na przykład pobierania pieniędzy z konta,
            > bo mogą one być użyte w celach spekulacyjnych.

            Jak będziemy mieli taki procent obywateli, którzy niczego nie
            rozumieją, to zawsze będzie tu źle i podle. Biorąc pod uwagę poziom
            umysłowy 'elity' w Sejmie, to nie ma szans na poprawę naszego losu.

            Mieszkania nie są artykułem jak każdy inny. Są podstawową potrzebą,
            konieczną do życia. To, że państwo polskie zajęte przewałkami w
            kościołem pozwoliło na niczym nieskrępowaną spekulację i bezhołowie
            na rynku mieszkaniowym świadczy tylko o niekompetencji i poziomie
            prymitywizmu kolejnych ekip namiestników watykanu na Polskę.
            • zdzisiek_2 Re: Ale bzdura 15.04.09, 12:01
              babaqba napisała:
              [...]
              > Mieszkania nie są artykułem jak każdy inny. Są podstawową potrzebą,
              > konieczną do życia. To, że państwo polskie zajęte przewałkami w
              > kościołem pozwoliło na niczym nieskrępowaną spekulację i bezhołowie
              > na rynku mieszkaniowym świadczy tylko o niekompetencji i poziomie
              > prymitywizmu kolejnych ekip namiestników watykanu na Polskę.

              Oszalałeś czy co ? Co to za argument że mieszkania nie są artykułem jak każdy
              inny ? Nie są też podstawową potrzebą - mnóstwo ludzi nie jest właścicielami
              mieszkań i nie musi nimi być. Natomiast żywność lub woda to już jest podstawowa
              potrzeba. Każdy musi to mieć bo bez tego się umiera. I co ? Chcesz zakazać
              swobodnego handlu żywnością ?
              • Gość: Zenek I znad Wisly oj Czesiek drugi, IP: *.range81-157.btcentralplus.com 15.04.09, 12:50
                Żywności nikt nie gromadzi w zbiornikach, czekając na czasy drożyzny.
                Wszędzie za ziemie płaci się podatki, a w Bulwie też ale 3zł
                50groszy. To właśnie jest ten brak gruntów pod inwestycje - lewo
                (prawo) polskie zezwala na wypas "inwestorów" i pokupowane za grosze
                grunty leżą latami i czekają na kupca po nieracjonalnej cenie. Tak
                samo wygląda sprawa z mieszkaniami - inwestory bez podatków
                kastralnych z kilkoma mieszkaniami,kompletna stagnacja na rynku i
                brak perspektyw dla "first time buyers". Ale co ty tam Czesiu
                zrozumiesz kultura kraju JPII zbawiciela nie skłania do przemyśleń.
                • dzondzon Re: oj Czesiek drugi, 15.04.09, 14:03
                  Podatek od niezabudowanej działki budowlanej to świetny pomysł. Wówczas ceny
                  spadną do racjonalnych poziomów.
                  Dla mnie to jest chora sytuacja, jeśli 15km od centrum swojego miasta na jakiejś
                  wsi kawałek ziemi kosztuje 300.000zł [razem z kosztami 30 letniego kredytu
                  750.000zł]. Na pewno to nie jest warte 31 lat pracy średnio zarabiającego Polaka.

                  Mój dziadek wybudował się zarabiając średnią krajową bez kredytów! Ładny duży
                  dom, który został rozbudowany o jedno piętro i stoi do dziś. Ma tam z 4.000m2
                  ziemi, która jest warta po cenach ofertowych 1mln zł! Natomiast obecnie człowiek
                  zarabiający 10.000zł na rękę [5 średnich krajowych] musi odkładać około 5 lat
                  żeby uzbierać gotówkę na działkę budowlaną. To jest chora sytuacja.
                • zdzisiek_2 Re: oj Czesiek drugi, 15.04.09, 14:21
                  Gość portalu: Zenek I znad Wisly napisał(a):

                  > Żywności nikt nie gromadzi w zbiornikach, czekając na czasy drożyzny.
                  > Wszędzie za ziemie płaci się podatki, a w Bulwie też ale 3zł
                  > 50groszy. To właśnie jest ten brak gruntów pod inwestycje - lewo

                  Jak się nie gromadzi ... Rolnicy na ten przykład przechowują zborze (o ile
                  zainwestowali w elewator) czekając na najlepsze ceny. Czyli właściwie spekulują.
                  Nałożyć na nich podatek "elewatorowy" ?
                  W wielu krajach się nie płaci podatku za ziemię albo bardzo niski i nie od
                  wartości a od powierzchni. Pomyśl że podatek katastralny jest liczony od
                  wartości nieruchomości. Czyli jak ktoś zainwestuje w swoją nieruchomość to od
                  razu jest karany wyższym podatkiem.
                  • Gość: Zenek I znad Wisly mam grunta, IP: *.range81-157.btcentralplus.com 15.04.09, 15:56
                    >>> Jak się nie gromadzi ... Rolnicy na ten przykład przechowują
                    zborze (o ile
                    zainwestowali w elewator) czekając na najlepsze ceny. Czyli
                    właściwie spekulują.
                    Nałożyć na nich podatek "elewatorowy" ?


                    A ynwestory znowu swoje. Wieta czy się różni zborze od gruntu.Ano
                    tym że zborze można przywiezć z Honolulu, a granice państwa to z
                    gumy nie są. Liczy je się w załużmy m2 i powiekszyć się da tylko
                    zasypując np. Morze Bałtyckie. Czy widzisz już różnice? Zakładam że
                    tak a jedynie Liberum Veto i mam już grunta od przed wojny nie
                    pozwala ci zadbać o common wealth.
        • aegis_of_heart Bzdura? 15.04.09, 12:16
          Żadna bzdura.

          Oczywiście jako Internetowy Troll nie potrafisz wygenerować sensownego
          argumentu. Umiesz tylko rzucić hasełko. Osobisty interesik?

          Natomiast lava ma rację.
          Ponadto kataster jest podatkiem dość uczciwym.

          Po pierwsze, płacisz państwu za to, co one robi: czyli ochronę mienia (to jedna
          z funkcji państwa), a nie za możliwość zarabiania.

          Po drugie, dobrze wprowadzony i egzekwowany kataster jest o tyle uczciwszy, że
          jest podatkiem konsumpcyjnym a nie dochodowym. Pozwala więc na opodatkowanie
          wszystkich źródeł dochodu - tych jawnych jak i ukrywanych.

          Kontrowersje budzi fakt, że jest to (wysoki) podatek od majątku. Z jednej strony
          jest to duży problem dla osób np. dziedziczących czy biedniejących; z drugiej,
          takie źródło opodatkowania nie niszczy tak osób na dorobku jak podatek
          dochodowy, teoretycznie wspiera mobilność społeczną, zaradność.
          A przede wszystkim, ODBLOKOWUJE nieruchomości, o czym pisał lava.

          Zwyczajnie, nie stać cię - sprzedaj mieszkanie albo je choć wynajmij.

          Obecna sytuacja jest IMVHO chora - mamy masę np. starszych osób samotnych w
          dużych mieszkaniach, masę mieszkań w ogóle leżących odlogiem, masę gruntów
          czekających na cud - a jednocześnie wygórowane oczekiwania sprzedających i
          rozminięcie się dużej(!) podaży i dużego(!) popytu.

          Kataster pomógłby upłynnić rynek.
          Boję się jednak, że nawet gdyby kataster został wprowadzony, to z "przyczyn
          społecznych" oraz z powodu zwykłej korupcji będzie tak skrzywiony, że tylko
          będzie powiększał patologie.
          • mara571 Nie sadze, aby kataster byl podatkiem uczyciwym 15.04.09, 12:46
            i dam ci przyklad. Z Francji.
            Wyspa Île d’Yeu jest ulubionym miejscem bogatych Francuzow, ktorzy maja tam
            swoje letnie rezydencje. Ceny nieruchomosci sa niebotycznie wysokie. I od tych
            cen jest liczony kataster. Takze dla ludzi, ktorzy od pokolen tam mieszkaja i
            posiadaja skromne domy z ogrodem.
            Znane sa przyklady, kiedy starsze malzenstwa z dochodem rocznym (emerytura)
            niecale 15 tys euro powinny placic 10 tys euro podatku rocznie za posiadana
            nieruchomosc.
            Pomyslcie np. o polskich emerytach posiadajacych wlasnosciowe mieszkania w
            dawnych spoldzielczych blokach, ktore tylko dlatego, ze sa zlokalizowane beda
            obciazone tym podatkiem w wysokosci 25 do 30% dochodu rocznego.
              • mara571 do Kretynofila, lavy i aegisa 15.04.09, 13:43
                nie obrazam sie, ze sie ze mna nie zgadzacie.
                Nie jestem zwolennikiem katasteru z wielu podowdow.
                1. nie jest prawda, "że kataster doprowadzi do poważnego spadku wartości
                nieruchomości".
                Nie dotyczy to ani dzialek zlokalizowanych w atrakcyjnych miejscach, ani
                mieszkan z dobra lokalizacja i wysokim standardem.
                Szybka sprzedaz nieuzywanych nieruchomosci, bo wlasciciel nie jest w stanie
                zaplacic podatku doprowadzi jedynie do skumulowania posiadania nieruchomosci w
                rekach niewielkiej grupy bogatych.
                2. Kataster przyspiesza kumulacje bogaczy w jednych okolicach i tworzenie gett w
                innych.
                3. Jestem raczej zwolennikiem systemu niemieckiego: podatek grutowy i plany
                zagospodarownia miasta. Powiecie mi zaraz, ze to znowu zbedny wplyw urzednikow.
                Zgoda, pytanie tylko jakich? Polecam przyjazd do Hamburga. Oni mieli tam kilka
                problemow z dawnymi spichlerzami. Wydaje mi sie, ze poszczegolne obiekty byly
                wlasnoscia roznych firm i osob. A jednak to miasto wspolnie z dobrymi
                architektami i urbanistami opracowalo plan restruktryzaji starych spichlerzy i
                to tak aby budynki po modernizacji mialy lokale uzytkowe
                w dolnych kondygnacjach i mieszkania w wyzszych. Chodzi o to, aby po godzinach
                pracy dzielnica nie wymierala. I takiej modernizacji musza zostac poddane
                wszystkie spichlerze w terminie do ....

                W Polsce panuje kompletny chaos architektoniczny i urbanistyczny. Ten wlasciel
                warsztatu, gdyby taki plan dla okolic Pieknej istnial, tez musialby dzialke
                sprzedac, jezeli nie bylby w stanie sam lub z wspolnikami zbudowac na dzialce
                np. hotelu.

                • kretynofil No to my tez sie nie obrazamy ze nie masz racji :) 15.04.09, 14:05
                  > 1. nie jest prawda, "że kataster doprowadzi do poważnego spadku wartości
                  nieruchomości".

                  ale

                  > Szybka sprzedaz nieuzywanych nieruchomosci, bo wlasciciel nie jest w stanie
                  zaplacic podatku doprowadzi jedynie do skumulowania posiadania nieruchomosci w
                  rekach niewielkiej grupy bogatych.

                  Otoz zapewniam Cie, ze wysoka podaz (niezwiazana z niemoznoscia zaplacenia
                  podatku, tylko z nieoplacalnoscia takiej "inwestycji") przelozy sie na spadek
                  cen. Owszem, nie dotknie to dzialek wyjatkowo wartosciowych, jesli takie w ogole
                  mozna znalezc miedzy Odra a Bugiem.

                  Co do tych bogatych, to oni tez nie sa durni i nie kupia czegos, co bedzie im
                  przynosilo straty, albo chociaz nie bedzie dawalo konkurencyjnej stopy zwrotu.

                  > 2. Kataster przyspiesza kumulacje bogaczy w jednych okolicach i tworzenie gett
                  w innych.

                  Brak katastru wcale przed tym nie zapobiega, wiec argument jest nieco chybiony.
                  Nic na to nie poradzisz, ze ludzie o wyzszych dochodach beda sie chcieli
                  izolowac - tak to juz dziala...

                  Wez tez pod uwage ze eksperyment "wymieszajmy pijakow z normalnymi ludzmi" byl
                  juz przeprowadzony w Polsce i jego skutecznosc byla znikoma. Pijacy pic nie
                  przestali, moze tylko latwiej im bylo zdobyc pieniadze na alkohol :)

                  Ogolnie, Mara, poruszasz tutaj troche zbyt szeroki temat - bo ja jestem
                  przeciwnikiem wykluczenia w sensie stricte, czyli getta jako takie mi sie nie
                  podobaja, ale musisz sie zgodzic z jednym: zmuszanie ludzi do koegzystencji z
                  patologia w imie politycznej poprawnosci nie przynosi pozytywnych rezultatow,
                  dobre wzorce wcale tak latwo sie nie udzielaja. Czasami po prostu trzeba pewna
                  grupe odizolowac...

                  > 3. Jestem raczej zwolennikiem systemu niemieckiego: podatek grutowy i plany
                  zagospodarownia miasta.

                  A ja jestem zwolennikiem bycia pieknym i bogatym. To o czym zapominasz, Mara, to
                  roznice kulturowe pomiedzy spoleczenstwem niemieckim i polskim. Nie mozna
                  implementowac ichnich rozwiazan bez uwzglednienia tych roznic. Jesli wezmiesz
                  pod uwage polskie przywiazanie do ojcowizny, nawet jesli to kawalek
                  niepotrzebnego ugoru ktory wypada na drodze planowanej autostrady - i w
                  konsekwencji paraliz administracyjny, to nie jest to takie "rozowe" jak w Niemczech.

                  Druga sprawa to dojrzalosc samej administracji oraz swiadomosci obywatelskiej.
                  Poki wladze zmieniaja sie co cztery lata, ludzie swiadomie rezygnuja z
                  wspoluczestniczenia w debacie publicznej na temat rozwoju ich "malej ojczyzny",
                  to nie ma co gadac o planach zagospodarowania. I nie bedzie ich, bo nie jest to
                  w niczyim interesie.

                  > W Polsce panuje kompletny chaos architektoniczny i urbanistyczny.

                  Tak, miedzy innymi dlatego ze nic to nie kosztuje. Stad kataster jest przez
                  wielu uznawany za czynnik ktory moze pomoc w zmianie tej sytuacji.

                  Jak rozmawiasz z Polakiem to nie mow do jego rozumu, bo nie ma do czego, za
                  krotko myslimy samodzielnie zeby skutecznie rozumowac; mow do jego kieszeni, a
                  bedzie Cie sluchal bardzo uwaznie...
                  • mara571 temat nie jest zbyk szeroki, to samo zycie 15.04.09, 14:39
                    np w USA. Mam przyjaciol pracujacych w NIC i NIH. Mieszkaja w powiecie
                    Montgomery tak jak dobrze oplacani pracownicy waszyngtonskiej administracji.
                    Wysokie ceny nieruchomosci, wysoki kataster. Powiat ma sporo pieniedzy. Dzieki
                    tym pieniadzom maja swietne szkoly i dobra policje.
                    Natomiast mniej zarabiajacy pracownicy techniczni lub administracji obydwu
                    instucji naukowych kupuja domy troche dalej we Fredrick, bo taniej. Kataster
                    nizszy, ale wladze powiatu maja mniej pieniedzy na szkoly czy policje. W ten
                    sposob sam start zyciowy dla dzieci jest trudniejszy. Takze dla dzieci z rodzin
                    niepijacych.

                    To bardzo kontrowersyjne:
                    Jak rozmawiasz z Polakiem to nie mow do jego rozumu, bo nie ma do czego, za
                    krotko myslimy samodzielnie zeby skutecznie rozumowac; mow do jego kieszeni, a
                    bedzie Cie sluchal bardzo uwaznie..
                    i nie przekonuje mnie do reszty.

                    Czego Polsce brakuje, to paru politykow z wizjami (montownie im. Balcerowicza
                    mialy tylko na pewien czas zapewnic prace, aby potem rozpoczac cywilizacyjny skok).
                    Zamiast wizji mamy od 15 lat babranie sie w przeszlosci, kupowanie glosow
                    ustawami o wczesniejszych emeryturach, utrzymywanie KRUS, wojny na gorze i co
                    najwazniejsze zla konstytucje.
                    I co najgorsze: mlodzi, wyksztalceni sie praktycznie z zycia publicznego
                    wycofali zostawiajac pole bitwy starym i mlodszym idiotom.


                    • kretynofil No dobrze, Mara, prosze: 15.04.09, 14:51
                      np w PL. Mam przyjaciol pracujacych w Warszawie i Rzeszowie.

                      Mieszkajacy w Warszawie tak jak dobrze oplacani pracownicy polskiej
                      administracji. Wysokie ceny nieruchomosci, brak katastru. Powiat ma sporo
                      pieniedzy. Dzieki tym pieniadzom maja swietne szkoly i dobra policje.

                      Natomiast mniej zarabiajacy pracownicy techniczni lub administracji obydwu
                      instucji naukowych kupuja domy troche dalej w Rzeszowie, bo taniej. Katasteru
                      tez nie ma, ale wladze powiatu maja mniej pieniedzy na szkoly czy policje.

                      W ten sposob sam start zyciowy dla dzieci jest trudniejszy. Takze dla dzieci z
                      rodzin niepijacych.

                      Rozumiesz?

                      To nie kataster czy jego brak odpowiada za segregacje. Latwo to zwalic na jeden
                      czynnik, ale zycie nie jest latwe i rzadko tylko jeden czynnik wystarcza do
                      ksztaltowania rzeczywistosci. Wpadlas w pulapke myslenia o katastrze jako czyms
                      co znaczaco wplywa na zycie ludzi mieszkajacych w jakims miejscu - ale tak
                      naprawde ten podatek jest dotkliwy i odczuwalny tylko kiedy posiadasz
                      nieuzytkowana nieruchomosc.

                      To ze ktos mieszka w Montgomery a nie Frederick nie wynika z tego ze stac go na
                      kataster, tylko z tego ze stac go na drozszy dom, wyzsze ceny w sklepach,
                      potencjalnie drozsze uslugi. Kataster to tylko jeden z kosztow mieszkania w
                      modnej/prestizowej lokalizacji.

                      Idac Twoim tokiem myslenia trzeba by bylo zunifikowac ceny mleka :)

                      A tak z zupelnie innej beczki, co myslisz o pomysle ktory dzisiaj podsunalem
                      Rydzykowi_Fizykowi?

                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=94056591&a=94062543
                      Wlasnie taka dyskusja ktora teraz prowadzimy - to jest to o czym tam myslalem.
                      • mara571 jest drobna roznica 15.04.09, 15:14
                        kataster to podatek trafiajacy do gminy bedacy w USA glownym zrodlem dochodow tejze.
                        W polskich i europejskich warunkach, probuje sie, nie bez racji, redystrybucji
                        dochodow, aby przynajmnie troche wyrownac regionalne roznice.
                          • kretynofil No tak, o to wlasnie chodzi! 15.04.09, 15:41
                            Przeciez nie chodzi o to, zeby z ludzi zerznac ostatnia koszule, tylko zeby
                            "ziemia jesc wolala", bo jak ktos dupa i nie potrafi z nia nic zrobic to niech
                            placi za glupote, albo sprzeda komus bardziej inteligentnemu.

                            I tyle w temacie.

                            A po przeciwnej stronie barykady tylko Mara, ktora ma argumenty, tylko ze zle
                            przyklada srodek ciezkosci, oraz cala banda kretynow, ktorzy tylko bredza o tym
                            jak marzy im sie "wolny rynek" - jakby, ku*wa, nie widzieli na swiecie jak
                            doskonale dziala ten "wolny rynek" w ktorym mozna zarabiac tylko glowa a nie
                            piescia...
                    • rydzyk_fizyk Re: temat nie jest zbyk szeroki, to samo zycie 15.04.09, 15:15
                      W temacie podatek katastralny (kataster to rejestr gruntów) i
                      segregacja strzelasz kulą w płot. W Polsce wcale nie trzeba
                      przyjmować modelu amerykańskiego i uzależniać dochody samorządów od
                      podatku od nieruchomości.

                      To rzeczywiście może prowadzić do patologii - patrz skutki kryzysu
                      nieruchomości w Kalifornii.

                      Natomiast nie ma problemu by w Polsce wpływy z tego podatku
                      rozdzielić bardziej jednolicie.

                      Co do drugiej części postu - całkowita zgoda.
                      • Gość: BBBBBBB Re: temat nie jest zbyk szeroki, to samo zycie IP: *.dsl.static.sonic.net 15.04.09, 19:59
                        A czy to nie patologia ze poniewaz placimy od metra a nie od
                        wartosci. Taki sam podatek zaplacimy za metr dzialki budowlanej w
                        Podkowie Lesnej i na wsi. Tylko dzialka w Podkowie jest warta
                        zalozmy milion a na wsi 50 tys. W takiej sytuacji tania dzialka na
                        wsi jest opodatkowana 2% od wartosci a dzialka w Podkowie jakies
                        ulamki promili. Na zdrowy rozum to chyba jak kogos stac na dzialke
                        warta miliony to powinno go byc stac na placenie relatywnie wysokich
                        podatkow.
            • aegis_of_heart Tylko czy to jest dowód na nieuczciwość? 15.04.09, 13:03
              Popatrz na los tych ludzi z drugiej strony: w każdej chwili mogą sprzedać swoje
              domy, zainkasować sporą sumę i kupić za to domek na wsi francuskiej i żyć
              znacznie taniej. Oni maja wybór i to całkiem spory. Za te domy mogliby się
              spokojnie urządzić w lwiej części miejsc na świecie.

              Popatrz teraz na ludzi, którzy od pokoleń mieszkają na biednej wsi. Francuskiej,
              albo nawet polskiej. Oni nie wygrali losu na loterii, ich domy nie są tyle
              warte, po ich sprzedaży nie spędzą starości w np. Nicei. O przeprowadzce na tę
              wyspę mowy nawet nie ma.

              Kto jest więc w lepszej sytuacji? Jaka jest zasługa mieszkańców wyspy? To, że
              się na niej urodzili? Czyli wygrali los na loterii?

              Popatrz na to na przykładzie Polski. Masz dwóch robotnikow w PRL, jeden skręca
              śrubki w Warszawie, drugi nieopodal w Mławie. Obaj dostali mieszkanie
              spółdzielcze z przydziału. Do tego jeszcze obaj mogli je wykupić za bezcen.

              I tak dzieci jednego dziedziczą drogie mieszkanie na warszawskim Ursynowie, a
              dzieci drugiego - tanie w mazowieckim miasteczku.

              Powiedz mi, jaka to sprawiedliwość? Cóż to za zasługa, urodzić się w Warszawie,
              a nie w Mławie?
              Co ciekawe, rodzice robili to samo za tyle samo! Różnicą był peerelowski przydział.

              Nie mówię już nawet o zwykłych dysproporcjach majątkowych i konsekwencji dla
              startu w przyszłość.
              Co to za zasługa przyjść na świat w rodzinie bogatej a nie biednej?

              Oczywiście, musi być dziedziczenie majątku. Natomiast stuprocentowe
              konserwowanie majątku już zdobytego - do tego przecież kosztem osób DOPIERO
              WŁASNYM WYSIŁKIEM ZARABIAJĄCYCH - to jest zwyczajnie nieuczciwe, a dla całości
              społeczeństwa nieopłacalne.

              ----

              Oczywiście, pozostają kwestie zachowania kultur. Np. w wilczym kapitaliźmie
              należałoby wysiedlić wszystkich mieszkańców Karaibów a na ich miejsce
              zainstalować bogaczy, na co mojej zgody nie ma. :)

              Natomiast jeśli nie ma poważnej przesłanki kulturowej (aby np. dać ulgi
              "autochtonom", bo m.in. oni tworzą to miejsce) nie widze powodów do aż takie
              ferowania szczęściarzy.
              Oni i tak wygrali los na loterii.
              • mara571 gwoli scislosci wyjasniam ci, 15.04.09, 17:10
                ze mieszakanie spoldzielcze nie bylo za darmo. Wklad byl rowny jesli dobrze
                pamietam 15-18 miesiecznym dochodom absolwenta uniwersystetu (zaraz po studiach).
                W latach 70 i 80 w calosciowym czynszu byla tez zawarta splata kredytu, ktory
                zaciagnela spoldzielnia od panstwa. Przyznaje, ze oprocentowanie bylo niskie i
                wynosilo 3%.
                Tak naprawde w PRL wygranymi byli lokatorzy mieszkan komunalnych.
                • aegis_of_heart Nie zmienia to faktu, że: 15.04.09, 19:35
                  1) Mieszkanie jest za pół darmo w porównaniu z cenami rynkowymi.

                  2) Pozycje wyjściowa obu osób jest zasadniczo identyczna. Jak sama napisałaś
                  wkład kaucyjny (bo tak to się bodajże nazywało) był stosunkowo mały.

                  Do tego różnice między przykładową Mławą a Warszawą nie miały obecnego charakteru.

                  Nie pamiętam też wielkiej różnicy w cenie czynszu spółdzielczego w WWie i
                  przykładowej Mławie.

                  Proszę też, pamiętaj, że mówimy też o tzw. spółdzielczym prawie do lokalu, a nie
                  tzw. lokalu spółdzielczym własnościowym, które zostało wykupione wcześniej za
                  już dość rynkowe ceny.

                  Czynsz w spółdzielni był tylko i wyłącznie czynszem, jak za najem. To *nie* jest
                  spłata kredytu hipotecznego.
                  To, że pewien wpływ miało na to oprocentowanie itd. to wynik socjalistycznego
                  sposobu dokonywania kalkulacji, a nie sensu biznesowego.
                  Płacąc czynsz i przez 100 lat nie uzyskiwało się większych praw do lokalu. To
                  nie kredyt.

                  Z tych względów uważam swoją analogię za jak najbardziej zasadną.
                  Polskie państwo - losowo - podarowało niektórym i 200 tysięcy złotych, innym 30
                  tysięcy, a innym figę (bo np. frajerzy uczciwie kupili swoje mieszkanie). Albo
                  inaczej patrząc: jedni frajerzy za wyjście ze spółdzielni i odebranie swojej
                  części majątku musieli słono dopłacić, a reszcie po prostu już na to pozwolono
                  od ręki.
            • kretynofil Mara, nie zgodze sie z Toba :) 15.04.09, 13:07
              A co, zeby nie bylo ze my takie papuzki nierozlaczki, co sobie z dziobkow spijaja :)

              W podanym przez Ciebie przykladzie (emerytow na wyspie) ewidentny jest brak
              wlasciwego wykorzystania posiadanej nieruchomosci.

              Oczywiscie, ci ludzie maja prawo chciec tam mieszkac, ale to sie bedzie wiazalo
              z pewnymi kosztami - ktore oni moga chciec poniesc lub nie. Jesli decyduja sie
              je poniesc, to maja problem, musza przezyc za 400 EUR miesiecznie. Moga
              przyjechac do Polski nauczyc sie tego od polskich emerytow :)

              Generalnie jednak lepiej dla nich bedzie jesli przeprowadza sie gdzie indziej i
              sprzedadza/wynajma swoja nieruchomosc. W ten sposob zostanie ona lepiej/bardziej
              rozsadnie wykorzystana. Nie widze zadnej wartosci dodanej z faktu mieszkania w
              takim miejscu dla ludzi ktorzy z turystycznej charakterystyki miejsca nie
              korzystaja.

              Pamietaj tez, Mara, ze oni rowniez sa beneficjentami podatku katastralnego -
              jako ludzie ubodzy moga liczyc na pomoc panstwa a ta jest oplacana rowniez z
              katastru. To nie jest tak, ze oni tylko placa i nic nie dostaja.

              A jako kontrprzyklad moge Ci podac najbardziej mnie drazniaca rzecz: czasami gdy
              bywam w Warszawie nie moge sie nadziwic co robi ten zaklad naprawy samochodow na
              ul. Prostej:

              maps.google.com/maps?f=q&source=s_q&hl=en&geocode=&q=prosta,+warszawa&sll=50.843164,4.348393&sspn=0.009823,0.019226&ie=UTF8&z=15

              To jest jakas paranoja...

              Co do emerytow - pelna zgoda. Rzecz w tym ze jak pisze lava, podatek od
              pierwszego i jedynego mieszkania bylby nizszy - to raz. A dwa, ze moim zdaniem
              troche bez sensu jest to, ze emeryci mieszkaja w centrum Warszawy. I nie chodzi
              o to, ze chcialbym zeby na ich miejsce wprowadzili sie "mlodzi gniewni", tylko o
              to ze to tym ludziom w zaden sposob nie sluzy - drozyzna w sklepach, ciagle
              poczucie zagrozenia, problemy z adaptacja w szybko zmieniajacym sie otoczeniu.

              Ja wiem ze na starosc przeniose sie do jakiegos malego miasteczka, jak na
              przyklad Brugia (ale to tylko przyklad), w ktorym panuje spokoj, ludzie nigdzie
              nie pedza i nie potracaja cie na ulicy. Pewnie rozumiesz o co mi chodzi.

              A swoja droga, Twoj wpis sklonil mnie do jeszcze jednej refleksji - podatek
              katastralny powinien byc wyliczany na podstawie dlugiego okresu (10 lat) z
              wyprzedzeniem na trzy lata z mozliwoscia korekty o nie wiecej niz 10%. To by
              pozwolilo uniknac sytuacji w ktorych chwilowa hossa czy przejsciowa moda
              prowadzi do zubozenia mieszkancow modnej czy dotknietej gwaltownym wzrostem cen
              lokalizacji.

              I od razu lepiej, nie?
              • mara571 Re: Mara, nie zgodze sie z Toba :) 15.04.09, 13:47
                Kretynofil, wyspa jest turystyczna. Ci emerytowani rybacy, pracownicy malych
                stoczni, marynarze mieszkali tam od pokolen. Tam sa ich korzenie i groby
                przodkow. Dlaczego musza sie wynosic? Przeciez oni tam tylko mieszkaja i to caly
                rok. W przeciwienstwie do bogatych Francuzow spedzajacych tam jedynie 2-3
                miesiace w roku.
                • kretynofil Ale zwolnij, ja nie mowie zeby sie wynosili... 15.04.09, 14:12
                  Mowie tylko ze moga wynajac swoje domy na okres wakacji i pojechac gdzies gdzie
                  bedzie im milo i przyjemnie.

                  Powtarzam, kazdy z nas dostaje cos od losu i mozemy to wykorzystac lub nie. Ci
                  ludzie maja prawo tam mieszkac, ale musza tez zachowac pewien rozsadek,
                  zaadaptowac sie do sytuacji. Wiem ze to dla nich trudne i sam nie wiem jakbym
                  sie zachowal - nie zmienia to faktu ze nie sa pozbawieni opcji.

                  No i nie kazdy musi mieszkac tam gdzie jego przodkowie. Cala masa ludzi placi za
                  to przywiazanie (np: urodzisz sie w Pizdziszewie Dolnym, chcesz tam mieszkac,
                  Twoja wola, ale placisz za to nizszymi zarobkami!), czemu oni mieliby miec inaczej?

                  Pamietaj tez o jednym - oni umra, ich dzieci sprzedadza nieruchomosc i zarobia
                  na tym krocie. Skoro tak, to moga wspierac rodzicow, prawda?

                  Przepraszam, Mara, ale odwolujesz sie do demagogii :)
              • Gość: mynth Re: Mara, nie zgodze sie z Toba :) IP: *.swiatksiazki.pl 15.04.09, 14:09
                "A dwa, ze moim zdaniem
                troche bez sensu jest to, ze emeryci mieszkaja w centrum Warszawy."

                poczekaj, poczekaj. Czegoś nie rozumiem.

                Babcia ma mieszkanie w centrum Warszawy, dlatego jej córka kupiła mieszkanie w
                centrum Warszawy i jej córka, żeby być blisko kupiła mieszkanie w Warszawie
                (tylko tym razem nie w Centrum ale na Ursynowie).

                I teraz Ty, w imię sprawiedliwości społecznej i przepływu kapitału chcesz
                wysiedlić babcię do Wyszkowa (mniejszego miasteczka gdzie nikt jej łokciami nie
                będzie trącał), 60km od jakichkolwiek znajomych i rodziny tylko dlatego, żeby
                młody "doradca kredytowy" mógł kupić to mieszkanie taniej - WTF? Piszesz to
                poważnie? Dla Ciebie mieszkanie w miejscu X to tylko 4 ściany? A leki to Ty
                będziesz przywoził jak my nie będziemy mieli czasu? I jak trzeba będzie iść do
                lekarza to pewnie Ty babcię zaprowadzisz? Super, zostaw tylko telefon to wpiszę
                cię obok pogotowia i straży jako alarmowy.

                Trzeba było poprzestać na "Rzecz w tym ze jak pisze lava, podatek od pierwszego
                i jedynego mieszkania bylby nizszy".
                • kretynofil A ja nadal sie nie zgadzam :) 15.04.09, 14:18
                  Ja nie chce babci nigdzie wysiedlac. A juz na pewno nie chce tego sugerowac,
                  jesli gdzies w poblizu mieszka jej rodzina, ktora zawsze pomoze jej zaplacic
                  kataster (w ramach inwestycji - bo jak babcia zejdzie to kto dostanie
                  wartosciowa nieruchomosc, Kubus ku*wa Puchatek?).

                  Mi chodzi o samotnych ludzi, ktorych zycie w wielkim miescie przerasta. I nie o
                  eksmisje, tylko o ich wlasna decyzje zeby przeniesc sie tam gdzie bedzie im sie
                  lepiej zylo.

                  Dlaczego Wy mi ciagle przypisujecie zapedy dyktatorskie? Ja wiem ze Napoleon
                  przy mnie wysiada, a Albert Einstein to moglby mi co najwyzej buty czyscic, ale
                  bez przesady :)

                  Ja pisze o tym co widze na codzien i co mi sie podoba - ludzie na roznych
                  etapach zycia mieszkaja w roznych miejscach i wszystkim to sluzy. Emeryci nie
                  maja w budynku knajpy i spia spokojnie, a mlodzi bawia sie w knajpach nie
                  przeszkadzajac nikomu...
                  • Gość: mynth Re: A ja nadal sie nie zgadzam :) IP: *.swiatksiazki.pl 15.04.09, 14:45
                    "w ramach inwestycji - bo jak babcia zejdzie to kto dostanie wartosciowa
                    nieruchomosc, Kubus ku*wa Puchatek?"

                    babci ku*wa prawnuki

                    "Mi chodzi o samotnych ludzi, ktorych zycie w wielkim miescie przerasta. I nie o
                    eksmisje, tylko o ich wlasna decyzje zeby przeniesc sie tam gdzie bedzie im sie
                    lepiej zylo."

                    Co to za "dobrowolna" decyzja skoro wymusza ją podatkiem? Jak określisz czy
                    kogoś życie przerasta czy nie? Po kolorze oczu i odcieniu skóry -> blady, więc
                    sobie nie radzi? Wg. Ciebie rozwiązaniem problemu "samotnych ludzi" jest ich
                    przeprowadzka w obce miejsce gdzie będą jeszcze bardziej samotni?

                    A co będzie kolejnym etapem, jeśli tam też będą samotni? Księżyc, Sahara, wyspa
                    z plastikowych butelek na środku Atlantyku?

                    "Ja pisze o tym co widze na codzien i co mi sie podoba - ludzie na roznych
                    etapach zycia mieszkaja w roznych miejscach i wszystkim to sluzy. Emeryci nie
                    maja w budynku knajpy i spia spokojnie, a mlodzi bawia sie w knajpach nie
                    przeszkadzajac nikomu."

                    Po pierwsze w Warszawie nie w każdym budynku w Centrum jest knajpa/bank/pub/etc,
                    po drugie nawet jeśli to sam fakt, ze w razie kłopotów zjawi się ktoś z rodziny
                    w 5 do 20 minut (z Urs.) wynagradza to z nawiązką. Może najlepiej spytać się
                    babci co by chciała?

                    I oczywiście zgodnie z Twoim postulatem ludzi z małymi dziećmi też trzeba
                    stymulować do przeniesienia się. Żeby mogli mieszkać tam gdzie jest cisza i
                    spokój, gdzie nikt dziecka nie obudzi. Na pewno nie centrum, w domu z knajpą, w
                    której bawią się młodzi ludzie.
                    • kretynofil I zebys wiedzial! 15.04.09, 14:59
                      > babci ku*wa prawnuki

                      Nie. Wiekszosc udzialow dostana dzieci babci. Powtarzam, jesli ktos ma rodzine i
                      mieszkanie wlasnosciowe to nie ma problemu - niech rodzina placi ten podatek, w
                      koncu oni dostana ta wlasnosc.

                      > Co to za "dobrowolna" decyzja skoro wymusza ją podatkiem?

                      Ale gdzie sie wymusza? Ku*wa, moze jakby taka babcia musiala zaplacic podatek za
                      100m2 to by jej przyszlo do glowy ze moze az tyle nie potrzebuje?

                      A jak potrzebuje, niech placi. Wolna wola.

                      > Wg. Ciebie rozwiązaniem problemu "samotnych ludzi" jest ich przeprowadzka w
                      obce miejsce gdzie będą jeszcze bardziej samotni?

                      Nie mozna byc samotnym i bardziej samotnym. Mi natomiast chodzilo o samotnosc w
                      sensie braku rodziny pod nosem.

                      > Po pierwsze w Warszawie nie w każdym budynku w Centrum jest knajpa/bank/pub/etc

                      Tak, a w centrum Brukseli praktycznie nie ma starszych ludzi. Bo sie wyniesli,
                      jak im zaczelo przeszkadzac.

                      > po drugie nawet jeśli to sam fakt, ze w razie kłopotów zjawi się ktoś z
                      rodziny w 5 do 20 minut (z Urs.) wynagradza to z nawiązką.

                      Jakich klopotow, i jakiej rodziny, jesli mowimy o ludziach samotnych?

                      > I oczywiście zgodnie z Twoim postulatem ludzi z małymi dziećmi też trzeba
                      stymulować do przeniesienia się.

                      Tutaj nie trzeba, sami sie wynosza z miasta na przedmiescia. Bo nie maja nasrane
                      w glowie ze cale zycie trzeba co rano walic kupe w ten sam kibel...
                      • Gość: mynth Re: I zebys wiedzial! IP: *.swiatksiazki.pl 15.04.09, 15:31
                        Tylko ja nadal nie rozumiem jak to jest, że niby trzeba wspierać ludzi, żeby
                        każdy miał własne mieszkanie, a jak już to mieszkanie ma to mu się dopieprza
                        podatek. Gdzie tu sens?

                        "Ale gdzie sie wymusza? Ku*wa, moze jakby taka babcia musiala zaplacic podatek z
                        a 100m2 to by jej przyszlo do glowy ze moze az tyle nie potrzebuje?"

                        wiesz, dla niektórych dodatkowe 100PLN miesięcznie to dużo. Jednak nie tyle,
                        żeby (Twoim językiem) ku*wa zrezygnować z pie*dolonej bliskości rodziny,
                        SZCZEGÓLNIE w przypadku ludzi starszych.

                        Można przywalić podatek roczny w wysokości 50% wartości nieruchomości i to
                        przecież też nei będzie wymuszenie - jak ktoś chce to może się wyprowadzić -
                        wolna wola. A jednak, dla mnie to wymuszenie, przy pomocy pióra nie bejzbola,
                        ale wymuszenie.

                        "Nie mozna byc samotnym i bardziej samotnym."
                        Dla niektórych osób można. Jeśli jesteś sam to jesteś samotny. Jeśli dodatkowo
                        znajdziesz się w miejscu, które jest dla Ciebie obce i nic cię z nim nie łączy
                        wtedy ta samotność jest jakaś taka "bardziej". W znajomym miejscu osoba samotna
                        przynajmniej ze sprzedawczynią w sklepie może pogadać bo ją zna. Ale to temat
                        raczej dla psychologów.

                        "Tak, a w centrum Brukseli praktycznie nie ma starszych ludzi. Bo sie wyniesli,
                        jak im zaczelo przeszkadzac."
                        A w Jugosławi serbowie mordowali muzułmanów. Przecież mogli się wynieść jak im
                        zaczęło przeszkadzać. A jak nie przeszkadza do podatek dowalić - zacznie
                        przeszkadzać. tylko co w przypadku gdy ludzie starsi - babcia + dziadek mają
                        2.5k emerytury, a młode małżeństwo zarabia łącznie 3000. Dodać to tego dziecko -
                        komu bardziej dodatkowy podatek będzie przeszkadzał? Aaaa... zapomniałem. Damy
                        nowy podatek, który zasili program "rodzina na swoim" - oczywiście ja go
                        zapłacę. Madoff byłby dumny. Podatek, który będzie ściągany, żeby umożliwić
                        opłacenie podatku. Przerażające, że w tym kraju jest to realne.

                        "Jakich klopotow, i jakiej rodziny, jesli mowimy o ludziach samotnych?"
                        Aaaa... to będzie tylko podatek dla ludzi samotnych. To spoko. Nie zauważyłem
                        tej właściwości wcześniej. Niepotrzebnie się wypowiadam w takim razie.

                        "I oczywiście zgodnie z Twoim postulatem ludzi z małymi dziećmi też trzeba
                        stymulować do przeniesienia się.
                        > Tutaj nie trzeba, sami sie wynosza z miasta na przedmiescia. Bo nie maja
                        nasrane w glowie ze cale zycie trzeba co rano walic kupe w ten sam kibel..."
                        Ej, ale na przedmieścia się właśnie przenieśli ludzie starsi. Cholera, mamy w
                        Centrum kilka tysięcy pustych mieszkań, których nikt nie chce.

                        Ten podatek ma działać tak: ludzie są biedni i nie stać ich na zakup mieszkania.
                        Więc tym co mają dowalimy podatek od mieszkania tak, żeby zmusić ich do
                        sprzedaży jeśli będzie dla nich to za dużym obciążeniem. Wtedy zejdą z ceny i
                        młodzi ludzie, których do tej pory nie było stać na mieszkanie, będą mogli je
                        kupić. A jak już je kupią to... dosramy im podatek od posiadanego mieszkania - a
                        co! Jak ich nie stać na podatek to niech sprzedadzą mieszkanie! Teraz powoli
                        zaczynam rozumieć. Tylko jakoś dziwnie prowadzi to do kumulacji kapitału w
                        rękach osób bogatych, których stać na podatek i posiadanie kilku mieszkań w
                        najlepszych okolicach.

                        Chcę tutaj dodać, że czepiam się podatku od jedynej posiadanej nieruchomości.
                        Jeśli ktoś ma 3, 4 czy 100 to jestem skłonny inaczej na temat patrzeć.
                        • kretynofil No to jedziem :) 15.04.09, 16:03
                          > Tylko ja nadal nie rozumiem jak to jest, że niby trzeba wspierać ludzi, żeby
                          każdy miał własne mieszkanie, a jak już to mieszkanie ma to mu się dopieprza
                          podatek. Gdzie tu sens?

                          A gdzie ja niby powiedzialem ze kazdy ma miec wlasne mieszkanie?

                          Ja mowie cos zupelnie innego - ze kazdy mial gdzie mieszkac, a nie swoje
                          mieszkanie :)

                          > wiesz, dla niektórych dodatkowe 100PLN miesięcznie to dużo. Jednak nie tyle,
                          żeby (Twoim językiem) ku*wa zrezygnować z pie*dolonej bliskości rodziny,
                          SZCZEGÓLNIE w przypadku ludzi starszych.

                          Ja nie wiem, czy Ty mnie rozumiesz? Czy ja pisze po chinsku? Dlaczego babcia,
                          dla ktorej 100 PLN to duzo, ktora ma wlasnosciowe mieszkanie, mialaby sama
                          placic kataster?!

                          I dlaczego rezygnowac z "pie*dolonej" bliskosci rodziny?

                          Na glowe upadles?!

                          Proponowane rozwiazania:
                          - babcia moze zamieszkac z rodzina, a swoje mieszkanie wynajac,
                          - babcia moze swoje mieszkanie sprzedac i za to co dostanie wynajmowac do konca
                          zycia w jeszcze wiekszej "pie*dolonej" bliskosci wlasnej rodziny - i z gorka jej
                          zostanie tej kasy,
                          - babcia moze sprzedac mieszkanie i przeniesc sie tam gdzie jest taniej - i
                          znowu, nie dosc ze jej kasa zostanie na wycieczki, to wcale nie musi sie
                          radykalnie oddalic, zeby nie tracic "pie*dolonej" bliskosci rodziny.

                          I to sa tylko trzy mozliwosci - a istnieja ich tysiace :)

                          > Można przywalić podatek roczny w wysokości 50% wartości nieruchomości i to
                          przecież też nei będzie wymuszenie - jak ktoś chce to może się wyprowadzić -
                          wolna wola. A jednak, dla mnie to wymuszenie, przy pomocy pióra nie bejzbola,
                          ale wymuszenie.

                          Tak, albo zrobic jeszcze smieszniejszy manewr. Zamiast podatkow wprowadzic zapis
                          ze kazdy deweloper ma oddac 80% wybudowanych mieszkan "mlodym gniewnym". I w ten
                          sposob ludzie, ktorzy w kategorie "mlodych gniewnych" nie wpadaja, beda musieli
                          placic za mieszkania piec razy wiecej.

                          No, ale rozumiem ze taka sytuacja Ci odpowiada, bo niczym sie nie rozni od tego,
                          ze gowniane regulacje i fakt ze "ziemia jesc nie wola" byly jednymi z glownych
                          powodow dla ktorych ludzi nie stac na mieszkania. Oni placa to co by placili w
                          katastrze - ale nie tylko za siebie, ale tez za omawiana hipotetyczna babcie.

                          Wy naprawde myslicie ze jak czegos sie urzedowo nie nazwie to to nie istnieje?
                          Pewnie nie myslisz o tym, pacanie, ze jak katastru nie ma i byle duren moze
                          trzymac ziemie ile chce, to ten kataster de facto jest uwzgledniony w
                          cenie ziemi?

                          > A jednak, dla mnie to wymuszenie, przy pomocy pióra nie bejzbola, ale wymuszenie.

                          Tym samym jest sytuacja, kiedy blokuje sie rozwoj infrastruktury i spowalnia
                          spadki cen - bo rodzina planujaca zakup mieszkania bedzie musiala zaplacic
                          jednorazowo to co normalnie by zaplacila w katastrze przez cale zycie... To tez
                          jest wymuszenie...

                          > W znajomym miejscu osoba samotna przynajmniej ze sprzedawczynią w sklepie może
                          pogadać bo ją zna. Ale to temat raczej dla psychologów.

                          Wybacz, ale w miejscu w ktorym mieszkalem w Warszawie przez trzy lata zmienili
                          sie wszyscy sprzedawcy, wiekszosc sklepow sie przebranzowila. Jedyne co sie nie
                          zmienilo to pijalka piwa (ale jej wlascicielka, przesympatyczna kobieta, umarla
                          w zeszlym roku) i poczta. Wroc do jednego z pierwszych moich postow - pisalem o
                          dynamicznie sie zmieniajacym srodowisku wielkomiejskim.

                          Moj dziadek jak jeszcze zyl tez nie potrafil sie odnalezc w Lodzi - bo wszystko
                          sie dla niego za szybko zmienialo...

                          > Damy nowy podatek, który zasili program "rodzina na swoim" - oczywiście ja go
                          zapłacę.

                          Nie rozmawiamy o przywilejach dla wybranych, tylko o powszechnym podatku. Tez
                          nie podoba mi sie ten program.

                          > Aaaa... to będzie tylko podatek dla ludzi samotnych. To spoko. Nie zauważyłem
                          tej właściwości wcześniej. Niepotrzebnie się wypowiadam w takim razie.

                          Nie, idioto, powtarzam: ludzie majacy rodziny moga liczyc na ich pomoc... No do
                          ku*wy nedzy, jak chcesz odziedziczyc mieszkanie to mozesz sobie pozwolic na
                          podatek rzedu 10 PLN/mc...

                          No do ku*wy nedzy, napisz mi ile razy mam to jeszcze powtorzyc zeby dotarlo do
                          Ciebie. Prosze, napisz, to bede wiedzial ile razy mam jeszcze powtorzyc.

                          Ludzie samotni, bez rodziny, moga miec problem z tym podatkiem - ale ponownie:
                          albo bedzie on niski, bo wartosc mieszkania bedzie niewielka, albo mieszkanie
                          bedzie tyle warte ze bardziej bedzie sie oplacalo je sprzedac i przeniesc sie
                          gdzie indziej.

                          I "pie*dolona" bliskosc rodziny nie bedzie miala tu nic do rzeczy.

                          I tak w kolo macieju. Dlaczego wiekszosc moich adwersarzy na forum to
                          niereformowalni analfabeci i kretyni pozbawieni umiejetnosci czytania?!

                          > Ej, ale na przedmieścia się właśnie przenieśli ludzie starsi. Cholera, mamy w
                          Centrum kilka tysięcy pustych mieszkań, których nikt nie chce.

                          Tragedia. Czynsze spadna. Wartosc tych mieszkan spadnie. Wysokosc katastru spadnie.

                          No ku*wa, koniec swiata.

                          Ja pie*dole, tego konik juz nie mogl zniesc i sam kogos dosiadl.

                          > Tylko jakoś dziwnie prowadzi to do kumulacji kapitału w rękach osób bogatych,
                          których stać na podatek i posiadanie kilku mieszkań w najlepszych okolicach.

                          I znowu to samo. Tak, babci nie bedzie sie oplacalo trzymac mieszkania za 20%
                          podatku, ale bogatemu bedzie sie oplacalo doplacac do interesu, placac 100% podatku.

                          No tak, ku*wa, ze taka blyskotliwa logika Was prowadzi od stuleci to w Polsce
                          widac na kazdym "pie*dolonym" kroku...
                          • Gość: mynth Re: No to jedziem :) - część 1 IP: *.swiatksiazki.pl 15.04.09, 17:23
                            Najpierw do dzondzon:

                            "Hahaha jasne, wnuczka kupiła mieszkanie w wawcie, żeby być blisko babci :D"
                            Nie, kupiła bo to blisko jej mamy, a mama bo to blisko jej mamy bo...

                            "Oczywiście nie jestem za przymuszaniem babci, która mieszka w wawce 60 lat,
                            żeby się przeniosła do piździszewa wielkiego. Dlatego ja jestem za podatkiem od
                            2 domu (...)"
                            babcia mieszka w Warszawie od 70 lat a rodzina jest z Warszawą związana od
                            prawie 150 (tak, tak... dziadek ranny w powstaniu, dom zburzony przez Niemców
                            etc.). Co w tym śmiesznego? Nie każdy jest Cejrowski, czy chce uciec jak
                            najdalej od rodziny. I sam się z tym zgadzasz, że opodatkowanie jedynego
                            mieszkania i "nieprzymusowe" wysiedlanie to głupota.

                            Kretynofil:

                            "A gdzie ja niby powiedzialem ze kazdy ma miec wlasne mieszkanie?"
                            "Ja mowie cos zupelnie innego - ze kazdy mial gdzie mieszkac, a nie swoje
                            mieszkanie :)"

                            Jesli nie to o co chodzi. Po co dodatkowe podatki. Przeciez jak ktos ma 5 to i
                            tak pewnie 4 wynajmuje - czy jest podatek czy nie ma.

                            "Ja nie wiem, czy Ty mnie rozumiesz? Czy ja pisze po chinsku? Dlaczego babcia,
                            dla ktorej 100 PLN to duzo, ktora ma wlasnosciowe mieszkanie, mialaby sama
                            placic kataster?!"

                            A dlaczego nie? Dlaczego Państwo zamaist ułatwiać ludziom życie musi je
                            utrudniać. Dlaczego chcesz 70 czy 80 letnią osobę zmuszać do sprzedaży
                            mieszkania, jebania się z pośrenikami, szukania innego, tańszego, kilkadziesiąt
                            kilometrów od miejsca, w którym się urodziła i wychowała tylko po to, żeby
                            jakiś, przykładowo, bankier je sobie kupił? No bo przeciez to nie chodzi o to
                            żeby każdy miał mieszkanie, jak pisałeś wcześniej, więc młode małżeństwa masz w
                            dupie - kto w takim razie kupi to mieszkanie jeśli nie bogaty bankier, którego
                            będzie stać na zapłacenie podatku? Powiedz mi, kto kupi to mieszkanie w takim
                            razie? Ustosunkuj się - mamy nie samotną babcię ale dziadków. Mają 2.5k
                            emerytury łącznie. Czy może je kupić małżeństwo z dzieckiem, które ma na rękę 3k
                            PLN? Jeśli nie TO KTO NA TYM PODATKU ZYSKA? Przecież nie studenci z mcDonalds.
                            Powiedz mi, po 10 latach czym ta sytuacja będzie rózniła się od obecnej? Teraz
                            zakup ogranicza cena. Ty dążysz do tego, ze oprócz ceny dojdzie podatek.
                            Wytłumacz mi kto najwięcej zyska na tym, jeśli nieruchomości w dobrych
                            lokalizacjach będą sprzedawane przez starszych ludzi tylko dlatego, ze nie stać
                            ich na opłacenie dodatkowego podatku. Młodzi "biedni" nie kupią bo dla nich taki
                            podatek to tak jakby większa rata kredytu. Kupią znowu tylko i wyłącznie
                            spekulanci, których będzie stać na opłacenie podatku z kilkunastu mieszkań.
                            Przecież, jak dziadkowie zejdą to ich mieszkanie i tak wróci do póli mieszkań,
                            chyba, ze przekażą rodzinie. Jak rodzina będzie miał już mieszkanie do od tego
                            odziedziczonego będzie musiała płacić podatek. Jak nie miała to w końcu ma i
                            może sprzeda, zeby wyprowadzić się tam gdzie chcieli. Wytłumacz mi dlaczego tą
                            naszą babcię chcesz karać już teraz, skoro dla niej to bliżej niz dalej i ma o
                            wiele więcej problemów obecnie niż kolejny podatek?

                            Zgadzam się z Tobą, że mieszkania nie trzeba mieć bo można wynajmować ale możesz
                            to mówić komuś kto zaczyna się ustatkowywać, ale wara, łapy precz od osób, które
                            legalnie nabyły mieszkania, jest to ich jedyne mieszkanie i w tej okolicy
                            mieszkają od x-dziesięciu lat! Jak komuś zalezy tak bardzo na tym mieszkaniu,
                            niech zamiast 20k za metr zaoferuje 30k - ręczę, ze babcia wymieknie i
                            przeprowadzi się na Natolin czy Kabaty (dzielnice położone na obrzeżach Warszawy).

                            "
                            I dlaczego rezygnowac z "pie*dolonej" bliskosci rodziny?
                            Na glowe upadles?!
                            Proponowane rozwiazania:
                            - babcia moze zamieszkac z rodzina, a swoje mieszkanie wynajac,
                            - babcia moze swoje mieszkanie sprzedac i za to co dostanie wynajmowac do konca
                            zycia w jeszcze wiekszej "pie*dolonej" bliskosci wlasnej rodziny - i z gorka jej
                            zostanie tej kasy,
                            - babcia moze sprzedac mieszkanie i przeniesc sie tam gdzie jest taniej - i
                            znowu, nie dosc ze jej kasa zostanie na wycieczki, to wcale nie musi sie
                            radykalnie oddalic, zeby nie tracic "pie*dolonej" bliskosci rodziny.

                            I to sa tylko trzy mozliwosci - a istnieja ich tysiace :)"

                            Ale dlaczego wymuszać je podatkami? Pierwsze z Twoich super rozwiazań tworzy
                            patologię, gdzie 5 osób bedzie się gnieździć na 60 metrach, żeby na 50 mogła
                            zamieszkać jedna osoba (jeśli ma kasę). Znów bogaci mają lepiej. Problem w tym,
                            że to nie jest tak, że oni mieli lepiej bo na to zasłuzyli. Problem w tym, ze
                            mają lepiej bo państwo kopie biednych. Na to się nie zgadzam. Powinno być
                            uczciwie. Babcia ma mieszkanie - jej prawo! Całe zycie tam mieszkała.

                          • Gość: mynth Re: No to jedziem :) - część 2 IP: *.swiatksiazki.pl 15.04.09, 17:23



                            "Tak, albo zrobic jeszcze smieszniejszy manewr. Zamiast podatkow wprowadzic
                            zapis ze kazdy deweloper ma oddac 80% wybudowanych mieszkan "mlodym gniewnym". I
                            w ten sposob ludzie, ktorzy w kategorie "mlodych gniewnych" nie wpadaja, beda
                            musieli
                            placic za mieszkania piec razy wiecej.

                            No, ale rozumiem ze taka sytuacja Ci odpowiada, bo niczym sie nie rozni od tego,
                            ze gowniane regulacje i fakt ze "ziemia jesc nie wola" byly jednymi z glownych
                            powodow dla ktorych ludzi nie stac na mieszkania. Oni placa to co by placili w
                            katastrze - ale nie tylko za siebie, ale tez za omawiana hipotetyczna babcie.

                            Wy naprawde myslicie ze jak czegos sie urzedowo nie nazwie to to nie istnieje?
                            Pewnie nie myslisz o tym, pacanie, ze jak katastru nie ma i byle duren moze
                            trzymac ziemie ile chce, to ten kataster de facto jest uwzgledniony w cenie ziemi?"

                            Kłamiesz! Pisałem, że zgadzam się z tym, ze jeśli ktoś spekuluje (ma 3,4 ...
                            100) to nie mam nic przeciwko. Nie pisałem nic o gruntach! Cały czas piję do
                            Twoich wypowiedzi dotyczących "nienormalnych sytuacji, gdy starsze babcie
                            mieszkają w centrum" pomimo, ze jest to ich jedyne mieszkanie. Nie przekręcaj, a
                            sytuacja którą przedstawiłeś jest zgodna z Twoim pogladem. Co za różnica czy
                            zabierzemy deweloperowi czy babci? Podatek to podatek. Jak zmuszamy dewelopera
                            to beee, jak starszych ludzi to cacy, bo prochniaki i tak nie potrzebują, a
                            deweloper nowego merca kupić musi. Cenę ustala rynek. Jak kogoś nie stać albo
                            urodził się w złym czasie - pech, niech wynajmuje. Nie można mieć wszystkiego.
                            Ale nie mozna też ludzi ZMUSZAĆ do sprzedaży jedynego dobytku, a dla niektórych
                            taki podatek to jest zmuszenie - jak pisałem biurokratyczne ale wymuszenie.

                            I sorry człowieku, ale używając inwektyw (pacanie) pod moim adresem pokazałeś
                            tylko, ze nie masz argumentów i grunt Ci się pod nogami osuwa. To Ty piszesz, że
                            nie kazdy ma mieć mieszkanie a chwilę wcześniej "pobudzasz rynek" podatkami,
                            żeby można było budować i kupować. Chcesz żeby "każdy miał gdzie mieszkać" a jak
                            już ktoś ma gdzie mieszkac (bo urodził się w ciut lepszych pod tym względem
                            czasach) chceszgo karać podatkiem, a rozwiązaniem problemów finansowych jest
                            przeprowadzka do rodziny.

                            To ja też tak mogę napisać: luuudzie, kretynofil mówi że nei ma problemów z
                            mieszkaniami. Wystarczy, że będziecie wynajmować. Po 10 osób na 30 metrach i po
                            problemie! Wkońcu skoro sprawdziło się dla babci to i wam nie zaszkodzi, a przy
                            okazji ceny mieszkań spadną.

                            "bo rodzina planujaca zakup mieszkania bedzie musiala zaplacic jednorazowo to co
                            normalnie by zaplacila w katastrze przez cale zycie... To tez jest wymuszenie..."

                            Nie, mówimy o sytuacji gdy ktoś już ma mieszkanie. Kupił je uczciwie i już raz
                            zapłacił. Teraz Ty chcesz go ukarać za to.

                            "Wroc do jednego z pierwszych moich postow - pisalem o dynamicznie sie
                            zmieniajacym srodowisku wielkomiejskim."

                            Może się zmieniać wszystko dookoła codziennie. To nie jest żadny usprawiedliwieniem.

                            "Moj dziadek jak jeszcze zyl tez nie potrafil sie odnalezc w Lodzi - bo wszystko
                            sie dla niego za szybko zmienialo..."

                            Nie kazdy jest Twoim dziadkiem, nie każdy jest Billem Gatesem i nie każdy jest
                            Kim Dżong Ilem. Jedni nie moga wysiedzieć miesiaca w jednym miejscu inni
                            zapuszczają korzenie na pokolenia. Czy w związku z tym wprowadzimy podatek od
                            przebytych kilometrów, a jak kogoś nie stać to niech siedzi na dupie? Sam
                            przyznasz, ze to kompletny debilizm.

                            > Damy nowy podatek, który zasili program "rodzina na swoim" - oczywiście ja go
                            zapłacę.

                            "Nie, idioto, powtarzam: ludzie majacy rodziny moga liczyc na ich pomoc... No do
                            ku*wy nedzy, jak chcesz odziedziczyc mieszkanie to mozesz sobie pozwolic na
                            podatek rzedu 10 PLN/mc..."

                            Kolejna inwektywa. Super jesteś. Może to być i 0.10PLN/mc. Nie widzę sensu, żeby
                            ktoś był karany za posiadanie mieszkania. W końcu jak to jest babcia (samotna)
                            wystarczy poczekać kilka lat i mieszkanie samo wróci do puli. Jeśli nie jest
                            samotna i ma rodzinę, która odziedziczy mieszkanie więc taki podatek służy tylko
                            i wyłącznie wysysaniu pieniędzy, a nie temu, żeby pobudzać rynek. Tym bardziej
                            jesli będzie niski - nic nie zmieni poza wysysaniem pieniedzy z kieszeni ludzi
                            najbiedniejszych, bo bogaty i tak będzie w stanie "dopłacić". Mówię, co
                            zaznaczam kolejny raz, o osobach posiadających tylko i wyłącznie jedno mieszkanie.

                            "No do ku*wy nedzy, napisz mi ile razy mam to jeszcze powtorzyc zeby dotarlo do
                            Ciebie. Prosze, napisz, to bede wiedzial ile razy mam jeszcze powtorzyc."
                            12 miliardów razy. Jeśli chcesz być brany za człowieka słownego i godnego
                            zaufania, a nie zwykłego oszołoma i krzykacza powinienec to powtórzyć 12
                            miliardów razy, proszę.


                            "Ludzie samotni, bez rodziny, moga miec problem z tym podatkiem - ale ponownie:
                            albo bedzie on niski, bo wartosc mieszkania bedzie niewielka, albo mieszkanie
                            bedzie tyle warte ze bardziej bedzie sie oplacalo je sprzedac i przeniesc sie
                            gdzie indziej."

                            Więc wracamy do punktu wyjścia - wysysanie pieniedzy. Poza tym, wytłumacz mi,
                            jak dodatkowy podatek wpłynie na cenę wynajmu? Skoro będzie niski dla małych
                            mieszkań (najczęściej wynajmowane) to nikt takiego mieszkania nie sprzeda za
                            bezcen z powodu braku najemcy.

                            "I tak w kolo macieju. Dlaczego wiekszosc moich adwersarzy na forum to
                            niereformowalni analfabeci i kretyni pozbawieni umiejetnosci czytania?!"
                            Dlaczego uważasz, że byłem Twoim adwersarzem? Nie zgadzałem się ze wszystki co
                            piszesz i to wyraziłem. To ty mnie cały czas obrażasz, jesteś chamski i niemiły.
                            Na piwo to bym z Tobą nie poszedł.

                            "Tragedia. Czynsze spadna. Wartosc tych mieszkan spadnie. Wysokosc katastru spadnie.
                            No ku*wa, koniec swiata.
                            Ja pie*dole, tego konik juz nie mogl zniesc i sam kogos dosiadl."

                            Ch*j, ku*wa, Pi*da, pier*olona bacia siała mak, what the fuck?

                            "I znowu to samo. Tak, babci nie bedzie sie oplacalo trzymac mieszkania za 20%
                            podatku, ale bogatemu bedzie sie oplacalo doplacac do interesu, placac 100%
                            podatku."

                            Dokładnie. Mam 1 samochód bo mnie stać na jeden. Pudzian ma 6 samochodów. Gdyby
                            OC wzrosło 300% zgadnij, któ pierwszy rozważał by reazygnację z samochodu?


                            Ok, to koniec. Nie zamierzam rozmawiać z osobą, która obraża innych podczas gdy
                            sama wykazuje się nieumiejetnością czytania (kretynofil). Mimo wszystko
                            pozdrawiam (obu rozmówców)

                            • kretynofil Biedne dziecie... 15.04.09, 17:43
                              Ty chcesz mnie uczyc czytania?

                              Caly czas bredzisz o ludziach, ktorzy maja tylko po jednym mieszkaniu, a ja caly
                              czas powtarzam w tym watku, ze podatek od pierwszego mieszkania bedzie
                              radykalnie nizszy.

                              Przeczytalem Twoje wypociny i nie ogarniam. Tobie sie wydaje ze jak mieszkania
                              beda tanialy to bogacze je beda kupowac i trzymac dla wlasnej przyjemnosci.

                              Moj dziadek opowiadal ze przed wojna u ruskich bylo tak, ze jak sie zapytalo
                              chlopa ze wsi co jadaja bogaci to ten odpowiadal "salo z salem" (slonine ze
                              slonina). Tak mi sie jakos skojarzylo, ten sam poziom horyzontow myslowych :)

                              Nie, synek, taki podatek to nie kara dla ludzi posiadajacych mieszkania. To kara
                              dla ludzi posiadajacych wiecej niz jedno mieszkanie, wiecej niz jedna dzialke i
                              nie czerpiacych z nich zadnej korzysci majatkowej.

                              I to oni beda sie pozbywac tych nieuzywanych nieruchomosci.

                              Pytasz co beda z tego mieli studenci pracujacy w McDo?

                              Bardzo duzo: jesli mieszkania sa po 10KPLN/m2 to wynajem takich mieszkan bedzie
                              po 3KPLN/mc (na oko).

                              Jesli mieszkania beda po 4KPLN/m2 to wynajem takich mieszkan bedzie po 1,2KPLN/mc.

                              Jesli nie widzisz w tym zysku dla studentow to sorry, nie wiem jak mam Ci to
                              wytlumaczyc.

                              Jesli nie rozumiesz, ze mieszkania beda tanialy kiedy taniala bedzie ziemia,
                              ktorej beda sie pozbywac niedzielni spekulanci zeby nie placic podatku, to tez
                              sorry.

                              A jesli myslisz ze dzisiaj sie nie placi podatkow od nieruchomosci to musisz sie
                              leczyc na glowe.

                              Ogolnie to jestem zmeczony. Kretyni sa zabawni, ale kretyni-analfabeci mecza.

                              Milego zycia w swiecie iluzji :)
                              • Gość: mynth Re: Biedne dziecie... IP: *.met.pl 15.04.09, 20:10
                                Ok, dla mnie jesteś burakiem.

                                Chcesz mnie uczyć czytania? Przeczytaj mój pierwszy komentarz i dowiesz się o co
                                mi chodziło (może). Po raz kolejny mówię, że jestem za kiedy ktoś ma kilka
                                nieruchomości, ćwoku. Natomiast taki podatek uderzy w ludzi mniej zamożnych w
                                centrum Warszawy (bo pisaliśmy na samym początku o centrum). Ponieważ będzie on
                                naliczany wg. wyceny, może się okazać, ze taka babcia naprawdę będzie musiała
                                się na starość męczyć ze sprzedażą mieszkania bo uderzy ją to mocno po kieszeni.

                                Pytam się tylko po co. Rozpatruję, baranie, ten jeden przypadek, kiedy
                                wprowadzenie takiego podatku może zaszkodzić.

                                "Przeczytalem Twoje wypociny i nie ogarniam. Tobie sie wydaje ze jak mieszkania
                                beda tanialy to bogacze je beda kupowac i trzymac dla wlasnej przyjemnosci. "

                                no, a wg. ciebie, przygłupie, biedni ludzie obecnie kupują drogie mieszkania
                                tylko po to, żeby je trzymać i nie mieszkać, nie wynajmować. I kupują ich po 10,
                                dlatego nie ma mieszkań na rynku. To chyba nie tak. Jak mieszkania będą tańsze
                                to i tak spekulanci kupią. Mniej zarobią, ale jednak.

                                Pamiętaj, że mówimy o centrum Warszawy. Chyba nie sądzisz, ze kiedykolwiek będą
                                tutaj mieszkania po 4k/m2. Nawet jak cena spadnie do 12k/m to dla przeciętnego
                                kowalskiego nic to nie zmieni, chyba, że ma takie mieszkanie, wtedy się nagle
                                okaże, ze musi płacić więcej (bo będzie musiał więcej - w końcu podatek będzie
                                na podstawie wartości).

                                I po raz kolejny, cymbale, powtarzam - nie pisałem nic o GRUNTACH, człowieku z
                                niesamowicie rozwiniętą umiejętnością czytania. Pisałem o centrum Warszawy i nie
                                pisałem o sytuacji kiedy ktoś ma 2,3,4,5 + mieszkań.

                                Czekam na moje 12 miliardów powtórzeń.
                                • Gość: a Re: Biedne dziecie... IP: *.ip.jarsat.pl 19.04.09, 21:16
                                  Pisałeś, pisałeś...
                                  Szkoda, że nie czytałeś, tobyś wiedział, że w jego idei kataster nie jest
                                  dotkliwy przy 1szej nieruchomości (problem babci z centrum nie istnieje), ale
                                  cóż, można za to sądzić, że jesteś właścicielem kilku działek, ale to mi się
                                  może wydawać.
                        • dzondzon Re: I zebys wiedzial! 15.04.09, 16:05
                          Kretynofil: "Ale gdzie sie wymusza? Ku*wa, moze jakby taka babcia musiala
                          zaplacic podatek z
                          a 100m2 to by jej przyszlo do glowy ze moze az tyle nie potrzebuje?
                          "

                          mynth: "wiesz, dla niektórych dodatkowe 100PLN miesięcznie to dużo. Jednak
                          nie tyle,
                          żeby (Twoim językiem) ku*wa zrezygnować z pie*dolonej bliskości rodziny,
                          SZCZEGÓLNIE w przypadku ludzi starszych.
                          "

                          Kretynofil: właśnie problem jest taki, że jeśli taki mynth na to nie wpadł[a] to
                          babcia też nie wpadnie. Nie domyśli się, że może sprzedać 100m2 mieszkanie 5
                          osobowej rodzinie, kupić sobie 50m2, płacić mniejszy podatek i przez resztę
                          życia zwiedzać świat lub kupić drugie mieszkanie wnukom. Każdy by był
                          zadowolony, ale niestety wiele ludzi tego nie rozumie.
                          • kretynofil Dokladnie tak :) 15.04.09, 16:21
                            Kretynofil: właśnie problem jest taki, że jeśli taki mynth na to nie wpadł[a]
                            to babcia też nie wpadnie.


                            I to jest wlasnie problem w PL - ze jakakolwiek konstruktywna pomyslowosc (w
                            sensie nie "podpie*dolic", tylko pomnozyc) jest absolutnie deficytowa. Zero
                            zdolnosci adaptacyjnych, tylko wlasna dupa i po nas chocby potop.

                            Przypomina mi sie taka anegdota, juz kiedys ja opowiadalem: mieszkalem pod
                            wroclawiem w Pizdziszewie (bo nie bylo mnie stac na mieszkanie we wroclawiu,
                            musialem zaakceptowac dojazdy pociagiem - jakis kwadrans) i tam sie kiedys
                            zagadalem z kioskarka, ktora narzekala ze jej syn nie ma pracy. Postanowilem jej
                            pomoc i opowiedzialem jej o nowosci w Lodzi, ktora byly riksze na Piotrkowskiej.

                            I teraz czuj duch: baba sie zapalila, widze te iskierki zrozumienia w jej
                            oczach, widze zrozumienie, ktorego nie spodziewalem sie zobaczyc. Widze jej syna
                            za piec lat jak prowadzi najwieksza we wroclawiu korporacje rikszarska :) A tu
                            nagle baba cos posmutniala, iskierki zgasly, zapal opadl i pada zdanie ktorego
                            nie zapomne do konca zycia:

                            - No tak, panie, ale kto by chcial jezdzic po Pizdziszewie riksza...

                            Nic nie odpowiedzialem, tylko zdruzgotany poszedlem do domu :)
                          • kretynofil I jeszcze jedno: najlepszy chyba pomysl :) 15.04.09, 16:35
                            Z reguly duze mieszkania maja kilka pokoi - zawsze mozna wydzielic jeden, ktory
                            sie wynajmie studentom. Sam z tego korzystalem na studiach i naprawde swietnie
                            mi sie mieszkalo z takimi babciami.

                            Po pierwsze, zawsze mialy towarzystwo, jak chcialy pogadac to bylo z kim; po
                            drugie jakby cokolwiek im sie stalo to bylem na miejscu moglem pomoc; po trzecie
                            zawsze moglem pomoc w drobnych pracach domowych takich jak umycie okien - a
                            babcia sie rewanzowala pysznym obiadem lub upieczeniem ciasta. Ludzie u ktorych
                            w ten sposob mieszkalem z reguly byli bardziej aktywni, mieli troche szersze
                            horyzonty (moglem im na przyklad wyjasnic co to za cudo ten "szatanski Internet"
                            :P), cieszyli sie ze mogli sie przydac i cieszyli sie z dodatkowej kasy, ktora
                            spokojnie by pokryla kataster z nawiazka...

                            Swoja droga nie wiem dlaczego od razu o tym nie pomyslalem :)
                • dzondzon Re: Mara, nie zgodze sie z Toba :) 15.04.09, 15:58
                  Hahaha jasne, wnuczka kupiła mieszkanie w wawcie, żeby być blisko babci :D

                  Niestety prawda jest taka, że dla przeciętnego emeryta lepiej będzie się
                  osiedlić w małym, spokojnym i tanim miasteczku. Natomiast młody człowiek, który
                  wchodzi na rynek pracy bardziej będzie potrzebny w takiej Warszawie. Zyska na
                  tym emeryt, młody człowiek, skarb państwa a co za tym idzie nawet babcina renta
                  będzie wyższa.

                  Oczywiście nie jestem za przymuszaniem babci, która mieszka w wawce 60 lat, żeby
                  się przeniosła do piździszewa wielkiego. Dlatego ja jestem za podatkiem od 2
                  domu / mieszkania i od niezabudowanych działek budowlanych. Chociaż myślę
                  podobnie jak kretynofil. Babcia niech sobie odpoczywa w piździszewie a młody
                  człowiek niech zapracuje na jej emeryturkę w wawce.
      • and_nowak Re: kataster ... 15.04.09, 09:31
        1. Tempo budowy dróg i autostrad nie ma żadnego związku z katastrem. Nawet sama
        procedura wywłaszczeniowa nie ma wielkiego związku.

        2. DLACZEGO? Dlaczego "tak ma być", żeby ziemia parzyła w ręce? Z jakiego powodu
        nie chcesz zmuszać ludzi do takiego, czy innego dysponowania swoim majątkiem?
        Może wprowadźmy podobne regulacje np. dla posiadaczy samochodów, czy rowerów?
        Wtedy nie będą stały odłogiem...
        • Gość: ag Re: kataster ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.09, 09:50
          W całym cywilizowanym świecie jest kataster 2%. Jakie korzyści?
          1. Racjonalne gospodarowanie przestrzenią publiczną. Nie opłaca się
          trzymać zaśmiecających miasta pustych działek w sytuacji braku
          terenów budowalanych.
          2. Rotacja mieszkań i domów. Nie opłaca się trzymać pustych lub
          zbędnych lokali gdy mnóstwo ludzi nie ma gdzie mieszkać.
          3. Wpływy dla gmin na utrzymanie i inwestycje. Zamiast
          opodatkowywać pracę opodatkowuje się posiadanie. Sotosuje sie
          czasami (np. Francja)ulgi przy pierwszym lokalu na rodzinę.
          ... i jeszcze kilka by się znalazło.
          • Gość: MIchalM Policzmy IP: *.is.net.pl 15.04.09, 10:12
            Jeżeli studenci A,B i C wynajmują mieszkanie warte 500 tys. i placa po 500 PLN
            odstepnego wlascicielowi D to pytanie ile beda musieli zaplacic A,B i C jezeli
            wlasiciel D bedzie musial zaplacic dodatkowo 10 tys podatku katastralnego
            rocznie, pytania dodatkowe 1)Czy beda z tego powodu zadowoleni, 2)Skad na to
            wezma pieniadze.

            Pozdrawiam
            • kretynofil No to sie posmiejemy :) 15.04.09, 10:22
              Po pierwsze, jak wejdzie kataster, to to mieszkanie nie bedzie warte 500.000
              tylko 200.000. To na poczatek.

              Po drugie, jesli wlasciciel podniesie czynsz, to studenci rozejrza sie za czyms
              innym - i sa dwie mozliwosci albo znajda taniej i wlasciciel bedzie musial
              opchnac swoja yyynwestycyje (stad 200.000 zamiast 500.000), albo nie znajda. I
              wtedy tez sa dwie mozliwosci: albo ich bedzie stac (bo beda mieli np. stypendium
              motywacyjne) bo sie ucza, albo ich nie bedzie stac bo beda imprezowac. Ergo:
              zostana na studiach ci, ktorzy powinni tam byc, a imprezowicze i przyszli
              bezrobotni wyniosa sie z duzych miast - i wiesz co jest zabawne?

              Ze przyjmujac zalozenie, ze wszyscy podniosa ceny ("albo nie znajda") dochodzimy
              do wniosku ze i tak beda musieli je obnizyc - bo studentow ubedzie.

              Jest cos takiego jak cena rownowagi. Jesli taki student sobie policzy ze
              studiowanie w zapyzialym krakowku czy wiesniackiej wiesniawie kosztuje go tyle
              co w amsterdamie, to raczej chyba nie bedzie sie zastanawial gdzie pojechac sie
              uczyc, co?

              A wiesz jaki z tego moral? Ze chciwy dwa razy traci.

              Krakowscy, zlituj sie Boze, "restauratorzy" juz sie o tym bolesnie przekonali...
                • lava71 Re: No to sie posmiejemy :) 15.04.09, 11:19
                  Biorąc pod uwagę cenę mkw mieszkania/domu, porządek prawny w tym kraju,
                  rozpadającą się infrastrukturę, zaniedbania i zaniechania kolejnych rządów,
                  walący się system emerytalny ... to masz rację, żaden młody nie będzie chciał w
                  tym syfie zapuszczać korzeni.
                • kretynofil Ponownie, to nie jest mozliwe... 15.04.09, 11:25
                  Gdyby wszyscy wyjechali z Polski, to ostatni mialby cala Polske za darmo :)
                  Mysle jednak ze sporo ludzi moze wyjechac - a temu krajowi sie zwyczajnie nie
                  oplaca, zeby wyjezdzali mlodzi zdolni ludzie.

                  Jak juz wielokrotnie to tlumaczyl na forum em_obywatel: Polska ma dwie
                  mozliwosci rozwoju:
                  - tymczasowa lokalizacja montowni im. Balcerowicza (on tak nie pisal, ale po
                  prostu kocham ten zwrot), czyli brak jakiejkolwiek technologii, gospodarka
                  oparta na taniej ale drozejacej sile roboczej - w konsekwencji marazm, brak
                  perspektyw oraz, po wzroscie kosztow pracy, wycofanie inwestycji,
                  - lokalne centrum kompetencyjne z bogatym zapleczem uniwersyteckim, kraj
                  kojarzony z rozwojem technologii, lokalizacja centrow badawczych, z doskonala
                  dostepnoscia tak specjalistow z doswiadczeniem, jak i absolwentow wyksztalconych
                  na swiatowym poziomie.

                  Problem w tym, ze wszystko co jest robione w PL od dwudziestu lat to realizacja
                  pierwszego scenariusza z domieszka organizacji placu zabaw dla swiatowych
                  spekulantow.

                  Polske czeka zapasc - jesli nie w ciagu 10 lat, to 20-30, a problemy
                  demograficzne panstw "starej UE" beda sie wydawaly smieszne przy tym co czeka PL
                  - bo Niemcy moze maja sporo emerytow i malo dzieci, ale w PL beda glownie
                  emeryci (zwlaszcza mundurowi i polityczni), a dzieci ich dzieci beda sie
                  wychowywaly za granica...

                  Sorry, nie zbudujesz nowoczesnego kraju bez zaplecza mlodych, ambitnych i
                  inteligentnych ludzi - a mam wrazenie ze to jedna z najbardziej znienawidzonych
                  grup spolecznych w PL od conajmniej setki lat...
                  • Gość: Michal Re: Ponownie, to nie jest mozliwe... IP: *.is.net.pl 15.04.09, 11:55

                    Drogi kretynofilu

                    Czytam te twoje posty i dochodze do wniosku ze sa nieco schizofreniczne, z
                    jednej strony piszesz ze ceny nieruchomosci spadna z powodu slabnocego popytu
                    popartego sila nabywcza, z czym sie zgadzam, oznacza to tez ze mniej wiecej
                    wiesz co to podaz popyt i wolny rynek. Z drugiej strony poniewaz twoja zona ma
                    do d...py szefa chcesz karania pracodawcow silnych regulacji rynku pracy, teraz
                    dowiaduje sie ze wg ciebie kataster jest super bo wymusi spadki cen
                    nieruchomosci bo przeciez nie moze byc tak ze ktos ma 3 mieszkania a kto innych
                    nie ma wcale czyli chcesz SOCJALIZMU. Moze wiec nie ograniczaj sie zapiszmy w KP
                    ze pracodawca ma OBOWIAZEK dzielic miedzy pracownikow 100% zysku bo to przeiez
                    oni go wypracowali, a mieszkania szubrawych kamienicznikow znacjonalizujmy i
                    oddajmy potrzebujacym. Naprawde chcial bys tego. Polecam tez do poczytania
                    "Wolnosc wyboru" Miltona Friedmana - bo WOLNOSC jest najwieksza wartoscia i
                    kazdy kataster kazde OFE, ZUS PIT CIT jest zamachem na ta wolnosc, obym byl zlym
                    prorokiem bo mysle ze za pare lat bedziemy musieli walczyc o choc odrobine
                    wolnosci bo juz dzis panstwo mowi mi ze odleglosc krawedzi sedesu od sciany w
                    moim mieszkaniu musi wynosic min 45 cm, co bedzie jutro?
                      • and_nowak Sam kwilisz 15.04.09, 12:13
                        Polecam trochę szacunku wobec dyskutantów i więcej wkładu MERYTORYCZNEGO.

                        Ab ovo: nie widzę powodu dla którego ktoś, kto KUPIŁ "choćby i ze sto" mieszkań
                        miał płacić większe podatki od takiego, co ma jedno.
                        W ogóle nie widzę powodu, dla którego owoc mojej OPODATKOWANEJ pracy ma być
                        NIEKIEDY obarczony podatkiem. Piszę niekiedy, bo zakup antyków, telewizora,
                        tysiąca skrzynek alkoholu, auta - wszystko to NIE JEST obciążone podatkiem od
                        posiadania. Nieruchomości są.

                        A już kompletnie nie widzę powodu, dla którego zastąpienie podatku gruntowego
                        katastrem ma oznaczać podwyżkę podatków! Z twojego maila tak właśnie wynika, bo
                        zakładasz zniżki i komentujesz "jak go będzie stać".
                        • lava71 Re: Sam kwilisz 15.04.09, 12:22
                          Mieszkanie z samej definicji ma służyć mieszkaniu a nie inwestowaniu gotówki.
                          Kataster właśnie ma zapewnić taki stan rzeczy a nie "granie" nieruchomościami
                          pod zwyżkę.
                          Tak jak za samochód płacisz OC aby móc z niego korzystać tak samo i za
                          nieruchomość musi być wprowadzony adekwatny podatek.
                          Uporządkowanie kwestii nieruchomości w Polsce jest potrzebą palącą.
                    • kociogon A propos Friedmana 15.04.09, 12:24
                      Odsyłasz tutaj do Friedmana - no to zagadka, czyja to wypowiedź:

                      "There's a sense in which all taxes are antagonistic to free enterprise . . .
                      and yet we need taxes. We have to recognize that we must not hope for a Utopia
                      that is unattainable I would like to see a great deal less government activity
                      than we have now, but I do not believe that we can have a situation in which we
                      don't need government at all. We do need to provide for certain essential
                      government functions - the national defense function, the police function,
                      preserving law and order, maintaining a judiciary. So the question is, which are
                      the least bad taxes? In my opinion the least bad tax is the property tax on the
                      unimproved value of land, the Henry George argument of many, many years ago."

                      Zwracam uwagę na dwa stwierdzenia: 1. Podatki są niezbędne. 2. Kataster
                      (aczkolwiek od samego gruntu) jest najmniej złym z podatków.

                      Ciekawe, prawda?
                      • Gość: MichalM Re: A propos Friedmana IP: *.is.net.pl 15.04.09, 13:44
                        Nie neguję tego że podatki sa potrzebne aczkolwiek czy aby napewno sa one
                        potrzebne na TVP produkujaca "Klan" i "Plebanie", czy aby napewno musimy
                        utrzymywac IPN i milion innych bezużytecznych instytucji. Fredman nie mówi o
                        katastrze tylko o podatku od nieruchomosci niezagospodarowanej, podatek takowy
                        juz mamy i to od wszystkich nieruchomosci, jezeli mieszkasz w bloku to nawet nie
                        wiesz ze go oplacasz bo robi to za ciebie zarządca. Natomiast kataster zaklada
                        ze im bardziej zagospodarowana nieruchomosc tym wyzszy podatek.
                        • kociogon Otóż niezupełnie 15.04.09, 14:07
                          > Fredman nie mówi o
                          > katastrze tylko o podatku od nieruchomosci niezagospodarowanej, podatek takowy juz mamy i to od wszystkich nieruchomosci, jezeli mieszkasz w bloku to nawet nie
                          > wiesz ze go oplacasz bo robi to za ciebie zarządca.

                          Friedman mówi o "property tax on unimproved value of land", co jest czymś więcej niż ryczałt, który mamy w Polsce.

                          Chodzi o naliczanie podatku od wartości gruntu, ale z wyłączeniem wartości budynków i innych ulepszeń działki. To pierwsze ma między innymi zniechęcać do spekulacji, a zachęcać do wykorzystania gruntu (postulat kretynofila), to drugie jest z kolei po to, żeby właściciel nie był karany za zwiększanie wartości działki.
                    • kretynofil Dziekuje za komentarz :) 15.04.09, 12:35
                      To co nazywasz schizofrenia to po prostu proba znalezienia rozsadnego kompromisu
                      pomiedzy dwoma przeciwstawnymi wartosciami: BEZPIECZENSTWEM i WOLNOSCIA. Jedno
                      wyklucza drugie i zadne nie zapewnia szczescia i pomyslnosci.

                      Jesli chodzi o pracodawcow, to problem tkwi nawet w samym jezyku polskim :) W
                      okresie szalonych podwyzek, lamentow byznesmanow, malejacego bezrobocia pytalem
                      na forum: co z Was za (praco)DAWCY, skoro nikt nie chce przyjac Waszego daru?

                      Problemem jest po prostu mentalnosc - okres bezrobocia w PL wyrobil w
                      przedsiebiorcach wrazenie ze oni sa "zbawicielami" spoleczenstwa, sa tymi,
                      ktorzy cos komus daja. A przeciez oni nikomu nic nie daja, oni cos kupuja, ale
                      nazywane (i, niestety, postrzegane) jest to inaczej - ze poniewaz robia komus
                      laske, to moga dyktowac warunki.

                      Zapewniam Cie ze nie ma to nic wspolnego z moja zona, chociaz istotnie jej
                      przyklad byl dla mnie ciekawy; na tyle ciekawy ze zainteresowalem sie jak to
                      wyglada naprawde (ja od samego poczatku "kariery" pracowalem w idealnych, jak na
                      polskie, warunkach) - i przerazilem sie tym co zobaczylem.

                      I tak, chce silnych regulacji na rynku pracy - dopoki jest tak, ze spoleczenstwo
                      nie jest nauczone walczyc o swoje prawa (bo wczesniej ich tak naprawde nie
                      potrzebowalo) to jest to zadaniem panstwa.

                      Kataster nie dlatego jest super ze wymusi spadki cen - przy obecnym stanie
                      infrastruktury w Polsce konieczna jest decentralizacja, inwestycje na
                      "prowincji". Kataster moglby byc jednym z czynnikow stymulujacym przeniesienie
                      magazynow/fabryk dalej od stolicy.

                      No bo tak na powaznie - po jaka cholere centrum spedycyjne ma byc zlokalizowane
                      w obrebie 15km od miasta? Przeciez to paranoja :)

                      A ze przy okazji spowoduje to wiekszy ruch w nieruchomosciach, skutkujacy
                      spadkiem cen, to tylko fajnie.

                      I tak, ja chce SOCJALIZMU. Ale SOCJALIZMU a nie schizofrenicznego
                      turbokapitalizmu medialnego.

                      Ja chce harmonii, kompromisu, spokoju i przyszlosci dla Polski. Protestuje
                      przeciwko skupianiu sie na krotkotrwalych efektach i braku wizji. Tak kataster
                      jak i regulacje rynku pracy sa elementami pewnej wizji rozwoju spoleczenstwa, w
                      ktorym obywatel nie jest zostawiony sam sobie.

                      > Moze wiec nie ograniczaj sie zapiszmy w KP ze pracodawca ma OBOWIAZEK dzielic
                      miedzy pracownikow 100% zysku bo to przeiez oni go wypracowali, a mieszkania
                      szubrawych kamienicznikow znacjonalizujmy i oddajmy potrzebujacym.

                      Nie szalej, kolego. Ja tego nigdzie nie postulowalem. Sa rozni pracodawcy i
                      rozni kamienicznicy - mam takich w rodzinie - i zapewniam Cie ze nie chodzi o
                      to, zeby ich ganiac i gnebic, tylko o to zeby wypracowac rozsadny kompromis w
                      ktorym kazdemu bedzie w miare dobrze. To moze utopia - ale mieszkajac za granica
                      widze po prostu spokojniejszych, bardziej szczesliwych ludzi.

                      I widze ze sa rzeczy ktore im przeszkadzaja, jak wszedzie - ale kazdy z nich wie
                      ze za 20 lat bedzie zyl w lepszym kraju.

                      Czy Ty mozesz powiedziec to o Polsce? Bo ja nie. Mnie przeraza ze moi rodzice
                      dozyja czasow kiedy Polska bedzie w tragicznej sytuacji.

                      > Polecam tez do poczytania "Wolnosc wyboru" Miltona Friedmana - bo WOLNOSC jest
                      najwieksza wartoscia.

                      Och, poczytaj sobie Marksa. Tez zrobi na Tobie wrazenie - i zmienisz poglady o
                      180 stopni :)

                      Jak napisalem na poczatku - WOLNOSC / BEZPIECZENSTWO to dwie strony tej samej
                      monety. Kazda jest tak samo wartosciowa.

                      A jak my tu juz o Friedmanie, to ciekawe czy w imie tej wolnosci pozwolilby zeby
                      silniejszy odebral mu jego majatek. Bo jak wolnosc, kolego, to wolnosc. Nie
                      mozna ograniczac wolnosci do sfery umyslu, skazujac silnych ale glupich na
                      wegetacje. Badz konsekwentny, wolnosc w sferze ciala i ducha. Niech zwyciezy
                      lepszy. Niech makler okradnie osilka na akcjach, a osilek wyniesie mu z domu
                      telewizor - i niech obaj beda bezkarni.

                      To jest, kolego, wolnosc.

                      Bo to o czym piszesz to nie jest wolnosc, to jest wladza inteligencji polaczona
                      z niewolnictwem prostych ludzi. I tak, wiem ze bardzo Ci sie nie podoba to co
                      pisze, ale odpowiedz sobie na pytanie: czemu mozna zakazac kazdej formy przemocy
                      fizycznej (bo w zasadzie kazda jest zakazana), a tylko niektore oszustwa sa karalne?

                      Mysle ze znasz odpowiedz: "wolnosc" wedlug Friedmana.

                      > kazdy kataster kazde OFE, ZUS PIT CIT jest zamachem na ta wolnosc

                      Tak jak kazdy zakaz posiadania i uzywania broni. Czemu bron, ktora niesie smierc
                      jednostkom jest zakazana, a bron ktora prowadzi do eksterminacji calych narodow
                      jest dozwolona?

                      Nie wiem czy bylbys taki szczesliwy jakby w imie Twojej przewspanialej WOLNOSCI
                      kazdy parobek z Kambodzy czy Nigerii mogl przyjechac do Polski i zajac Twoje
                      stanowisko za cwierc Twojej pensji? Taka wolnosc to juz nie pasuje, co?

                      Oj, dzieci, dzieci... Naczytaja sie bajek to im sie potem wydaje ze latac
                      potrafia...

                      > bo juz dzis panstwo mowi mi ze odleglosc krawedzi sedesu od sciany w moim
                      mieszkaniu musi wynosic min 45 cm, co bedzie jutro?

                      A jutro bedzie smieszniej :)
                      • Gość: . Re: Dziekuje za komentarz :) IP: 192.16.134.* 15.04.09, 13:19
                        blah blah blah, kto wiecej i ostani ten ma racje...

                        Tak kretynofil opodatkuj bogatych to ceny innych dobr spadna razem z
                        popytem na nie. Albo wez zrob tak: zabij wszystkich bogatych bo to
                        spekulanci pie...ni ktorzy powoduja ze biedna klasa
                        chlopsko/robotnicza niema gdzie mieszkac i co jesc. Wez ich
                        zkrzyknij i pozabijajcie bogatych i zabierzcie ich nieruchomosci.
                        • kretynofil Puknij sie w leb, idioto internetowy... 15.04.09, 13:48
                          > blah blah blah, kto wiecej i ostani ten ma racje...

                          No, poki co tak jest. I mi to przeszkadza.

                          > Tak kretynofil opodatkuj bogatych to ceny innych dobr spadna razem z popytem
                          na nie.

                          Hihihi, typowe szczekanie internetowego idioty. Jakbys czytal czesciej moje
                          posty to na przyklad bys sie dowiedzial, ze jestem zwolennikiem podatku
                          liniowego. Zdziwiony?

                          Nie chodzi o to, zeby odbierac "chleb" bogatym. Chodzi o to, zeby nie tworzyc
                          atmosfery w ktorej bogaty jest panem i wladca. Chodzi o to, zeby bogactwo bylo
                          rezutatem pracy a nie cwaniactwa. Chodzi o to, zeby dostep do kapitalu byl
                          uzalezniony od mozliwosci jego pomnazania, a nie posiadanej juz ilosci.

                          > Albo wez zrob tak: zabij wszystkich bogatych bo to spekulanci pie...ni ktorzy
                          powoduja ze biedna klasa chlopsko/robotnicza niema gdzie mieszkac i co jesc.

                          Ale z Ciebie duren. Wlasnie przez to ze tacy "mlodzi gniewni i zaradni" jak Ty
                          chca dyktowac warunki zycia starszym, mniej gniewnym i mniej zaradnym, na
                          swiecie wybuchaja rewolucje. Ale co mozesz o tym wiedziec, biedne (umyslowo)
                          dziecie neostrady...

                          > Wez ich zkrzyknij i pozabijajcie bogatych i zabierzcie ich nieruchomosci.

                          Najpierw, idioto, naucz sie pisac po polsku. Potem, jak juz opanujesz ta trudna
                          umiejetnosc, to naucz sie czytac - a jesli i to Cie nie przerosnie, to popracuj
                          nad umiejetnoscia formulowania swoich mysli - bo szczekac to kazdy kundel
                          potrafi i zapewniam Cie, ze wiekszosci wychodzi to lepiej niz Tobie...
                    • Gość: arch Re: Ponownie, to nie jest mozliwe... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.04.09, 14:54
                      > bo juz dzis panstwo mowi mi ze odleglosc krawedzi sedesu od sciany w
                      moim mieszkaniu musi wynosic min 45 cm...

                      To akurat, to państwo nakazuje PROJEKTANTOWI, a nie użytkownikowi. Wierz mi,
                      gdyby nie tego rodzaju regulacje, wiele pomieszczeń nie dałoby się zaaranżować w
                      żaden sposób. Projekt ma umożliwić racjonalne zaaranżowanie pomieszczenie przez
                      użytkownika.

                      A co tam zrobisz po kupieniu mieszkania, to już nikogo nie obchodzi. Możesz
                      postawić cebrzyk i miednicę, jeśli wola.
                      • Gość: MichalM Re: Ponownie, to nie jest mozliwe... IP: *.is.net.pl 15.04.09, 16:54
                        Czy projektant moze LEGALNIE zaprojektowac dom w ktorym wszyscy chca miec kible
                        40cm od sciany bo maja krotki nogi, czy moze sie pod nim podpisac tak aby niscy
                        mogli go sobie wybudowac??? Na Discovery jakis czas temu był program o rodzinie
                        karlów mieszkajacej w USA chcieli przerobic porecze we wlasnym domy bo te
                        przepisowe siegaly im nad glowe, otoz nie mogli bo niskie porecze mogly by byc
                        niebezpieczne dla ich gosci.
        • maniek_ok Re: kataster ... 15.04.09, 09:56
          and_nowak napisał:

          > 1. Tempo budowy dróg i autostrad nie ma żadnego związku z katastrem. Nawet sama
          > procedura wywłaszczeniowa nie ma wielkiego związku.
          Tu zgoda - jedno do drugiego ma sie nijak. Tak czy siak procedury kupna ziemi
          pod ZAPLANOWANE czasem tuż po wojnie inwestycje drogowe powinny być jakoś
          sensownie ustawowo uregulowane. Bo bez tego jest to w tej chwili największe pole
          do zarabiania dla bogatych "wiedzących". Nie wspomne już o jawnych kre+++nizmach
          np. budowa III ramy w Poznaniu. Zaplanowana od nie wiem kiedy, mimo całego
          nierealizowalnego rozmachu mimo wszystko bardzo potrzebna droga dla wielkiego
          miasta. Wczoraj słucham i nie wierze - pkp sprzedaje właśnie ziemie starego
          stadionu na dębcu. Jest tam kawałek ziemi który jest przeznaczony pod budowe III
          ramy. Kawałek newralgiczny oczywiscie. Kupców brak. Wywiad z człowiekiem z UM -
          pajac mówi nam prosto w oczy: teraz nie jesteśmy zainteresowani zakupem tego
          kawałka pod III Ramę. Mi otworzył się nóż w kieszeni... Jest jasne jak słońce że
          te pajace spokojnie odkupią ten sam kawałek, dziś nieużytek, za
          kilka-kilkanaście lat po wielkich bojach i negocjacjach z nowym właścicielem...
          Jestem też na 10000% pewny że jakimś cudem, na tym kawałku terenu będzie już
          wówczas stał zbudowany hotelik, albo np. będzie tam kanalizacja, albo coś równie
          wymyślnego, przez co cena będzie niebotyczna, jak ceny gruntów wokoło stadionu
          Lecha, które od PRL były zarezerwowane pod drogi dojazdowe do parkingu... A jest
          tam nawet piękny salon samochodowy. Ot, taki zbieg okoliczności.
          Parodia. I to trzeba jakoś uregulować. No, ale takiego odważnego w tym kraju
          jeszcze nie było.

          > 2. DLACZEGO? Dlaczego "tak ma być", żeby ziemia parzyła w ręce? Z jakiego powod
          > u
          > nie chcesz zmuszać ludzi do takiego, czy innego dysponowania swoim majątkiem?
          Nie sposób się tu zgodzić. Jest tak że pod miastami i w miastach jest mnóstwo
          ziemi pod budowe. Mnóstwo! Wystarczy pojeździć i popatrzeć. Spora część jest
          zabudowywana, ale spora leży odłogiem. Dlaczego? Bo ktoś kupił to od rolnika
          pocztą pantoflową za śmieszną cenę i ma w pompie sprzedaż. Podatek kosztuje coś
          śmiesznego, nie pamietam czy za 1000m2 przekracza 100pln na rok. Ceny terenu pod
          życie dla ludzi wędrują w niebotyczne granice, tylko dlatego że masa ludzi ma
          sobie ziemię budowlaną i nic z nią nie robi. To chyba normalne - jest takich
          działek setki jak nie tysiące. Warto tych ludzi zmotywować, choćby w imie
          solidarności społecznej albo zwykłego opodatkowania majątku. Swoim tekstem wrecz
          sam potwierdziłeś te zasade - owszem, gdyby nie trzebabyło opłacać OC za
          samochód i wsadzać kasę w podatek za paliwo, to ludzie mieliby na podwórkach
          setki samochodów, bo przeciez nikt za nie nie płaciłby ani grosza. Ale nie mają,
          bo auto trzeba utrzymać. Proste jak drut.
          Gdyby wprowadzono jakiś podatek, być może na podobnej zasadzie jak opisywany
          wyżej to nie byłoby problemu - każdy pseudo-spekulant sprzedałby leżącą odłogiem
          ziemie jak musiałby co miesiąc płacić np. 50pln podatku.

          Ale w naszym kraju i tak nierealizowalne, wiec dyskusja jest jałowa i życie
          pozostaje życiem.
          • rydzyk_fizyk Kataster i tak będzie - wcześniej czy później 15.04.09, 10:07
            To tylko kwestia czasu kiedy przy niedopinającym się budżecie i
            resztkach dochodów z prywatyzacji państwo sięgnie po to źródło
            dochodu. Zresztą po stronie skarbówki przygotowania do wprowadzenia
            tego podatku są już prowadzone od prawie 10 lat.

            I zgadzam się, że dobrze zaprojektowany podatek katastralny
            zasługuje na poparcie.
            • lava71 Re: Kataster i tak będzie - wcześniej czy później 15.04.09, 10:16
              Tego się akurat boję ... że podatek katastralny będzie forsowany nie dlatego, że
              to było by dobre dla ogółu ludzi tylko dlatego, że machina biurokratyczna tego
              państwa potrzebuje jeszcze więcej "krwi" aby funkcjonować.
              Taki sposób podejścia sprawi, że podatek ten będzie źle odbierany przez
              wszystkich. Narzędzie mające na celu wprowadzenia porządku w nieruchomościach
              będzie odbierane jako kolejny złodziejski podatek nakładany na obywateli tego kraju.
          • zdzisiek_2 Re: kataster ... 15.04.09, 12:47
            maniek_ok napisał:
            [...]
            >To chyba normalne - jest takich
            > działek setki jak nie tysiące. Warto tych ludzi zmotywować, choćby w imie
            > solidarności społecznej albo zwykłego opodatkowania majątku.
            [...]

            Majątek w Polsce nie jest (ogólnie rzecz biorąc) opodatkowany. Zwykle
            opodatkowuje się zyski z jakiejś działalności. Jedyne wyjątki to właśnie
            kataster lub różne psęudopodatki (np. od psa).
            Moim zdaniem kataster jest zwyczajnie niesprawiedliwy. Pieniądze na zakup ziemi
            i sama transakcja zostały już opodatkowane. Karać ludzi za to że coś posiadają ?
            • lava71 Re: kataster ... 15.04.09, 12:54
              Nie chodzi o tych którzy "coś tam posiadają", chodzi o tych co zablokowani masę
              terenów i powtarzają, że "ziemia jeść nie woła i poczekają".
              Trzeba myśleć kategoriami uwolnienia tych terenów a nie karania.
              A za OC płacisz? Wiesz co by się stało gdyby go nie było?
              • mara571 Re: kataster ... 15.04.09, 14:01
                to ci powiem, jak to robia Niemcy.
                Plan zagospodarowania przestrzennego przewiduje np. budowe terenu
                przemyslowo-uslugowego, zwanego tutaj Gewerbegebiet. Gmnina wywlaszcza
                wlaciecieli po cenach gruntu obowizujacych w danej okolicy, wykonuje zbrojenie
                terenu i oglasza publicznie co i gdzie ma do sprzedania lub wydzierzawienia.
                • lava71 Re: kataster ... 15.04.09, 14:15
                  1. w Polsce w odróżnieniu od Niemiec nie ma planów zagospodarowania przestrzennego.
                  2. cena nieruchomości w Polsce jest wyssana z palca ... każdy chłop może
                  krzyknąć ile mu się zechce i to nie ważne czy ma ziemię w mieście czy na
                  zapadłej wiosce ... liczy się popyt wygenerowany takimi przedsięwzięciami jak np
                  budowa autostrady.
                  3. Polska to nie Niemcy. Inna kultura, obyczaje i wiara, która także ma wielkie
                  znaczenie. W Polsce taki rolnik odśpiewa Rotę przed kamerami, rozedrze koszulę
                  na piersi, pokaże kosę i nikt i nic go nie zmusi do opuszczenia ceny.
                  • mara571 Re: kataster ... 15.04.09, 14:34
                    ad 1. czas najwyzszy, aby byly.
                    ad 2. wbrew pozorom urzad skarbowy doskonale wie po ile mkw w okolicy
                    chodzi (jak to sie pieknie w "nowopolszczyznie" okresla).
                    ad 3. dobra ustawa o przymusowym wykupie gruntow na cele publiczne
                    zmusi. Podkreslam DOBRA.
                    • lava71 Re: kataster ... 15.04.09, 14:43
                      1. A jak myślisz dlaczego takich planów nie ma? Czy stara zasada, że w mętnej
                      wodzie łowi się lepiej nie pasuje tutaj?
                      2. US może sobie wiele, ciekawe tylko kto na to zwraca uwagę? A jak ceny
                      nieruchomości poszły w górę (mieszkania 300%, ziemia 1000%) to US coś bąkał?
                      3. Przymusowy wykup? W Polsce? gościu Ci postawi krzyż przed domem i jak go
                      tkniesz to Cię spalą na stosie. W kraju gdzie jest taka tradycja i przywiązanie
                      do ziemi możesz zapomnieć o "dobrej" ustawie. Nie po to w końcu tyle się
                      walczyło o TĄ ziemię aby politycy mieli prawo do wywalenia kogokolwiek z jego
                      ojcowizny.

                      Powtarzam, Polska to nie Niemcy. Porównywanie obu narodów jest niemożliwe.
                      • mara571 Re: kataster ... 15.04.09, 15:06
                        1.ustawa jest i to uchwalona juz w roku 1994. Zgoda na metna wode.
                        Pytanie dlaczego nie zmusza sie gmin np. przez zmniejszenie
                        dochodow gmninych, do przygotowania i uchwalenia takowych do dnia....
                        2.US to zrodlo, ktore wladza moze wykorzystac, jesli chce ( w imie dobrze
                        pojetego inetreusu spolecznego.
                        3.Akceptacja spoleczna dla przymusowego wykupu istnieje. Np. u paru
                        milionow wlasicieli samochodow, ktorzy ciagle nie moga jedzic
                        autostradami
                        A przywiazanie do ojcowizny nie jest juz takie duze. Raczej
                        chodzi o jasne i akceptowane przez wiekszosc reguly.
                        • lava71 Re: kataster ... 15.04.09, 15:22
                          3. ale zasady są proste. W Polsce ziemia dla niektórych jest bezcenna.
                          Myślę, że nie dożyjemy czasu gdy Polacy się zjednoczą na tyle aby np wymóc na
                          rządzie realne prace w celu budowy autostrad. Jeżeli budowa obwodnicy Augustowa
                          może przysporzyć tyle problemów to nawet nie chcę myśleć. A swoją drogą .. po
                          zmianie planów teraz rolnicy z tamtych okolic rozpoczną kampanię bo jak to jest,
                          że ktoś ich wyganiać będzie z domów w imię jakichś tam żab.
        • kociogon Bo jest zasadnicza różnica między ziemią a rowerem 15.04.09, 10:15
          > 1. Tempo budowy dróg i autostrad nie ma żadnego związku z katastrem. Nawet sama
          > procedura wywłaszczeniowa nie ma wielkiego związku.

          Ok.

          > 2. DLACZEGO? Dlaczego "tak ma być", żeby ziemia parzyła w ręce? Z jakiego powod
          > u
          > nie chcesz zmuszać ludzi do takiego, czy innego dysponowania swoim majątkiem?
          > Może wprowadźmy podobne regulacje np. dla posiadaczy samochodów, czy rowerów?
          > Wtedy nie będą stały odłogiem...

          Jest zasadnicza różnica między ziemią a rowerem - jeśli ktoś kupi choćby i
          tysiąc rowerów żeby je przetrzymać w garażu, w żaden sposób nie ogranicza mi
          możliwości kupienia czy też zespawania sobie samemu tysiąc pierwszego i
          pojeżdżenia sobie na nim. Pusta działka w środku miasta wyklucza zbudowanie
          czegokolwiek w tym miejscu.

          A tak swoją drogą, to samochody-wraki zajmujące miejsca parkingowe powinny być
          odholowywane na koszt właściciela na place poza miastem.
          • Gość: mark Re: Bo jest zasadnicza różnica między ziemią a ro IP: 62.108.164.* 15.04.09, 10:57
            Rozumiem intencje, bo każdy wolałby kupic coć taniej niż drożej. Ale
            pomysł nie jest szczęśliwy, bo życie znajdzie zawsze jakies
            obejścia. Np. skoro ziemia ma w jakiś sposób być uzytkowana to
            działkę w środku miasta obsieje się kukurydzą, albo postawi się dwie
            bramki i nazwie stadionem sportowym, albo postawi budę za parę
            zlotych i nazwie sklepem. WIęc pomysl trzeba będzie "doskonalić", na
            co druga strona znajdzie kolejne recepty itd. Efekty takich
            pomysłów, zakładające, ze ludzie są głupi, sa zawsze inne niż
            intencje.
            • kociogon Akurat kataster w tych wypadkach działa 15.04.09, 11:37
              > Rozumiem intencje, bo każdy wolałby kupic coć taniej niż drożej.

              To nie o to chodzi - nawet jeśli ktoś kupi taniej, to potem będzie musiał
              zapłacić kataster, więc finansowo nie będzie specjalnie do przodu.

              > Ale
              > pomysł nie jest szczęśliwy, bo życie znajdzie zawsze jakies
              > obejścia.

              Każdy przepis można próbować obejść.

              > Np. skoro ziemia ma w jakiś sposób być uzytkowana to
              > działkę w środku miasta obsieje się kukurydzą, albo postawi się dwie
              > bramki i nazwie stadionem sportowym, albo postawi budę za parę
              > zlotych i nazwie sklepem.

              Akurat na takie przypadki kataster działa - fiskusa nie interesuje, co stoi na
              działce. Musisz zapłacić podatek, więc kukurydza czy buda się po prostu nie
              opłaca, bo nie zarabia na siebie.
          • and_nowak Re: Bo jest zasadnicza różnica między ziemią a ro 15.04.09, 12:21
            kociogon napisał:

            > Jest zasadnicza różnica między ziemią a rowerem [...]
            > Pusta działka w środku miasta wyklucza zbudowanie
            > czegokolwiek w tym miejscu.

            1. Są procedury wywłaszczeniowe dla niezbędnych inwestycji typu drogi. Kataster
            ma się nijak do tego.

            2. Procedury te nie działają, jeżeli na pustej działce ktoś chce wybudować np.
            osiedle. ALE TO JEST WŁASNOŚĆ PRYWATNA! Chcesz działki - to ją KUP. Za tyle, ile
            będzie chciał właściciel. Nie zmuszaj, tylko skuś.

            3. Praktyka pokazuje, że działki (z uregulowanym stanem prawnym) znajdują
            nabywcę - o ile są atrakcyjne. Kłopotem przy budowie nie jest brak katastru,
            tylko brak planów zagospodarowania. Nikt nie kupi działki, na której nie wiadomo
            co można wybudować. Z tego też powodu pojawiają się szemrane "agencje", które
            kupują np. ziemię rolną i cudownie przemieniają w teren pod budowę.

            4. Właściciel już teraz jest "przymuszony ekonomicznie" do właściwego
            wykorzystania działki. Owym przymusem są przelatujące koło nosa zyski. Dlatego
            nikt w Centrum Warszawy nie sieje kukurydzy, tylko się buduje.