Dodaj do ulubionych

Kocia łapa fiskusowi nie w smak

IP: *.cable.smsnet.pl 21.04.09, 08:07
Nie mam prawa mówić nikomu jak ma żyć!Ale coś mnie trafia kiedy znowu karze mi
się litować nad co niektórymi ludźmi!Nie osądzam w tej chwili nikogo ale wiele
osób żyjących w konkubinacie korzysta z tego pełnymi garściami,zasiłki dla
samotnych matek i ojców,pierwszeństwo przy przyjęciu do przedszkola itd.Więc
niech mi ktoś wyjaśni do kiedy jest się samotną matką i jakie są granice
ludzkiej uczciwości!
Obserwuj wątek
    • vitmik no niestety,albo rybka albo akwarium 21.04.09, 08:16
      skoro osoby żyjące w konkubinacie żądają praw przysługujących małżeństwom to
      równie dobrze osoby żyjące w zalegalizowanych związkach mogą domagać się
      przywilejów "konkubinackich" takich np. że jak stwierdzą że nie chcą już ze sobą
      być to nie dzielą się majątkiem po połowie tylko biorą swoje i do widzenia.
        • Gość: jazmig Dlaczego nie wezmą śllubu? IP: *.gl.digi.pl 21.04.09, 10:47
          Jak ktoś chce korzystać z przywilejów małżeństwa, to niech zawrze
          ten związek. Jeżeli nie ma rozwodu, to niech go przeprowadzi.
          Dzisiaj nie ma z tym żadnych problemów, wystarczą 2 rozprawy.

          Rację ma skarbówka, a nie sąd. Jak można mówić o samotnej
          matce/ojcu, skoro mieszają ze sobą razem i wspólnie opiekują się i
          wychowują dziecko?
          • jack_sparrow_pl Re: Dlaczego nie wezmą śllubu? 21.04.09, 12:14
            Gość portalu: jazmig napisał(a):

            > Jak ktoś chce korzystać z przywilejów małżeństwa, to niech zawrze
            > ten związek. Jeżeli nie ma rozwodu, to niech go przeprowadzi.
            > Dzisiaj nie ma z tym żadnych problemów, wystarczą 2 rozprawy.
            >
            wiesz z doświadczenia, czy piszesz żeby pisać ?
            --
            „Słychać było dwanaście wściekłych głosów, a wszystkie brzmiały
            jednakowo. Nie było już żadnych wątpliwości, co się zmieniło w
            ryjach świń. Zwierzęta w ogrodzie patrzyły to na świnię, to na
            człowieka, potem znów na świnię i na człowieka, ale nikt już nie
            mógł rozpoznać, kto jest kim”.
              • jimmyjazz Konkubinat jest preferowany przez system podatkowy 21.04.09, 15:26
                Matka/ojciec rozlicza się z dziećmi jako samotnie wychowujący/a a
                drugi rodzic sam. Skala podatkowa razy 3.

                Małżeństwo - obojętnie ile dzieci - skala podatkowa razy 2.

                To się nazywa polityka prorodzinna.
                --
                Jeśli płacicie ludziom za to, że nie pracują, a każecie im płacić
                podatki gdy pracują, nie dziwcie się, że macie bezrobocie.
            • yola13 Re: Dlaczego nie wezmą śllubu? 21.04.09, 15:43
              jack_sparrow_pl napisał:

              > Gość portalu: jazmig napisał(a):
              >
              > > Jak ktoś chce korzystać z przywilejów małżeństwa, to niech
              zawrze
              > > ten związek. Jeżeli nie ma rozwodu, to niech go przeprowadzi.
              > > Dzisiaj nie ma z tym żadnych problemów, wystarczą 2 rozprawy.
              > >
              > wiesz z doświadczenia, czy piszesz żeby pisać ?

              pewnie to zalezy od tego czy rozwod jest z orzeczeniem winy czy bez
              tego orzeczenia, jak chcesz oskubac bogata zonę z wszystkiego to
              niestety nie odbedzie sie to na 2 rozprawach, albo gdy zona chce
              ciebie np. oskubac a Ty np. masz dobrego adwokata który bedzie
              sprawe przedłuzac w nieskonczoność




              --
              Dominika 27.07.2007
          • maruda.r Bo im się to nie opłaca 21.04.09, 12:16
            Gość portalu: jazmig napisał(a):

            > Jak ktoś chce korzystać z przywilejów małżeństwa, to niech zawrze
            > ten związek.

            *****************************

            Małżeństwo nie daje takiego przywileju, drogie dziecko.

          • Gość: panna z dzieckiem Re: Dlaczego nie wezmą ślubu? IP: 83.238.100.* 21.04.09, 12:19
            > Rację ma skarbówka, a nie sąd. Jak można mówić o samotnej
            > matce/ojcu, skoro mieszają ze sobą razem i wspólnie opiekują się i
            > wychowują dziecko?

            A jak mieszka panna ze swoją matką (zarabiającą) i z dzieckiem i
            wspólnie wychowują to jest samotnia dla US czy nie? A jak matka się
            wyprowadzi i wprowadzi się zamiast niej kolega się wprowadzi to jest
            samotna czy nie? A jak zacznie spać z kolegą to przestanie być
            samotna dla urzędu skarbowego? A jak to tylko seks i kolega nie
            wychowuje wcale?

            Chcemy, żeby te wszystkie rzeczy były wpisywane do PIT-u?
            • Gość: jazmig Re: Dlaczego nie wezmą ślubu? IP: *.gl.digi.pl 21.04.09, 14:18
              Opisałem przypadek, kiedy oboje rodzice dziecka mieszkają ze sobą,
              ale nie mają ślubu. Bo o tym jest mowa w tym artykule.

              Ja osobiście uważam, że "samotne" matki nie powinny mieć żadnych
              przywilejów, co najwyżej wspólnego rozliczania się z dzieckiem, o
              ile nie mieszkają wspólnie z ojcem dziecka.

              W ten sposób problem, czy mieszka z matką, czy też babcia zajmuje
              się dzieckiem, kiedy jego matka jest w pracy, nie będą budziły
              niczyich wątpliwości.
              • Gość: panna z dzieckiem Re: Dlaczego nie wezmą ślubu? IP: 83.238.100.* 21.04.09, 14:36
                > przywilejów, co najwyżej wspólnego rozliczania się z dzieckiem, o
                > ile nie mieszkają wspólnie z ojcem dziecka.

                Chcesz promować przypadki wychowywania dzieci bez ojca? Przecież to
                sprawi, że dobrze zarabiające matki żyjące w konkubinacie z
                bezrobotnymi ojcami dziecka pogonią konkubentów z mieszkania, żeby
                tylko zarobić na podatkach. Ucierpi na tym dziecko i jego
                wychowanie.
            • yola13 Re: Dlaczego nie wezmą ślubu? 21.04.09, 15:47
              Gość portalu: panna z dzieckiem napisał(a):

              > > Rację ma skarbówka, a nie sąd. Jak można mówić o samotnej
              > > matce/ojcu, skoro mieszają ze sobą razem i wspólnie opiekują się
              i
              > > wychowują dziecko?
              >
              > A jak mieszka panna ze swoją matką (zarabiającą) i z dzieckiem i
              > wspólnie wychowują to jest samotnia dla US czy nie? A jak matka
              się
              > wyprowadzi i wprowadzi się zamiast niej kolega się wprowadzi to
              jest
              > samotna czy nie? A jak zacznie spać z kolegą to przestanie być
              > samotna dla urzędu skarbowego? A jak to tylko seks i kolega nie
              > wychowuje wcale?
              >
              > Chcemy, żeby te wszystkie rzeczy były wpisywane do PIT-u?

              robisz z siebie szm......e na ogólnopolskim forum, a samotna matka
              jestes pod warunkiem ze nie wychowujesz dziecka razem z ojcem
              dziecka, a kolega to kolega no chyba ze to on jest tym ojcem to
              wtedy juz nie


              --
              Dominika 27.07.2007
        • rydzyk_fizyk To wina bzdurnej definicji 21.04.09, 11:14
          opartej jedynie na przesłankach formalnych (plus pewne pomieszanie
          pojęć w zdaniu drugim) :


          "Za osobę samotnie wychowującą dzieci uważa się jednego z rodziców
          albo opiekuna prawnego, jeżeli osoba ta jest panną, kawalerem,
          wdową, wdowcem, rozwódką, rozwodnikiem albo osobą, w stosunku do
          której orzeczono separację w rozumieniu odrębnych przepisów. Za
          osobę samotnie wychowującą dzieci uważa się również osobę
          pozostającą w związku małżeńskim, jeżeli jej małżonek został
          pozbawiony praw rodzicielskich lub odbywa karę pozbawienia wolności".

          Tak definicja jest po prostu sprzeczna z językowym znaczeniem
          określenia "osoby samotnie wychowującej dzieci".

          Urząd Skarbowy nie ma w tej sprawie racji ale to nie znaczy, że
          przepis nie powinien zostać znowelizowany.
          --
          Prezydent Lech Kaczyński i problemy z alkoholem
          Centralne Biuro Adresowe
          • maruda.r Re: To wina bzdurnej definicji 21.04.09, 12:14
            rydzyk_fizyk napisał:

            > Tak definicja jest po prostu sprzeczna z językowym znaczeniem
            > określenia "osoby samotnie wychowującej dzieci".

            **********************************

            Problem nie w definicji, a w intencji ustawodawcy, który przyjął, że trzeba
            pomagać samotnym rodzicom, a nie rodzinom. Stąd ten dziwoląg. I stąd trend do
            deklarowania się jako samotny rodzic. Dwie osoby mające dwójkę dzieci mogą się
            rozliczać w zupełnie różny sposób - tradycyjny model nie daje możliwości
            wspólnego z dziećmi rozliczenia, ale po rozwodzie, i owszem - każdy z rodziców
            może się rozliczyć z dzieckiem, którym się opiekuje.

            Przy podobnych zarobkach rodziców optymalnym ekonomicznie rozwiązaniem jest
            rozwód, a nie wspólne rozliczenie rodziców.

            Rozwiązaniem ustawowym byłaby możliwość rozliczania dzieci bez względu na status
            prawny związku.

            • rikol Re: To wina bzdurnej definicji 21.04.09, 15:18
              Jesli prawo traktuje jako osoby samotne osoby mieszkajace razem i wychowujace
              razem dziecko, to jest oczywiste, ze powinny miec one prawa osob samotnych, np.
              rozliczanie sie z dzieckiem. Nie moze byc tak, ze ta sama osoba jest
              klasyfikowana jako samotna, a innym razem jako osoba pozostajaca w zwiazku
              malzenskim. Odmawiajac prawa do rozliczenia sie z dzieckiem, traktuje sie tych
              ludzi jak malzonkow, a malzonkowie z kolei moga sie razem rozliczac. Widac, ze
              prawo jest interpretowane na niekorzysc obywatela.
          • nikodem_73 Re: To wina bzdurnej definicji 21.04.09, 13:39
            Tylko jak chciałbyś to zdefiniować aby było to weryfikowalne? Przewidujesz
            niezapowiadane (nocne?) kontrole z US, które by sprawdzały czy ktoś aby na pewno
            sam wychowuje dziecko? JAK można takie związki kontrolować?
        • maruda.r Re: Kocia łapa fiskusowi nie w smak 21.04.09, 12:17
          Gość portalu: haldeman napisał(a):

          > Czy swojego dziecka też Pan nauczy że być oszustem to brzmi dumnie?

          *****************************

          Gdzie tu jest oszustwo? Państwo zaproponowało rozwiązanie, z którego sporo osób
          korzysta. Taka polityka gospodarcza.

                • yola13 Re: Kocia łapa fiskusowi nie w smak 21.04.09, 14:54
                  Gość portalu: haldeman napisał(a):

                  > W przypadku do którego odnosi się mój komentarz znajomy ma
                  z 'samotna' matka
                  > dziecko( nie wnikam kto się do kogo wprowadził). W takiej sytuacji
                  rozliczanie
                  > się z fiskusem tak jakby matki nie było w ogóle lub zgłaszanie
                  malucha do
                  > przedszkola jakby nie było ojca wydaje mi się być nie w porządku.

                  po prostu okazuje sie ze samotni rodzice wcale nie są samotni tak
                  naprawde i ślubu nie biora ze zwykłej chytrości i kombinatorstwa,
                  jeszcze oczekuja od wszystkich Polaków ogólnej akceptacji tego co
                  robią, normalnie przegięcie pały i tyle, mam nadzieje ze opieka
                  społeczna wezmie sie za tych nierobów i bedzie im robic czeste
                  naloty


                  --
                  Dominika 27.07.2007
                  • rikol Re: Kocia łapa fiskusowi nie w smak 21.04.09, 15:23
                    a co, chcesz zmuszac ludzi do slubu? to wolny kraj, jesli nie chca slubu, to nie
                    biora. zreszta to ci, ktorzy slub biora, robia to dla korzysci finansowych.
                    Prawo jest prawem, nie mozna dzis twierdzic, ze te osoby sa samotne (bo chca sie
                    rozliczac razem), a jutro twierdzic, ze pozostaja w zwiazku (bo chca dziecko
                    wyslac do przedszkola). Prawo w Polsce nie bierze pod uwage zmian spolecznych i
                    stanu faktycznego. Tak samo jest np. z zameldowaniem. Tak naprawde powinno sie
                    brac pod uwage gospodarstwo domowe i wszystkie osoby tam mieszkajace. To
                    pozbawiloby przywilejow malzenstwa, ale zyskaliby ludzie, ktorzy naprawde sie
                    dziecmi opiekuja, np. babcie i dziadkowie mieszkajacy razem z wnukami.
      • yola13 Re: Kocia łapa fiskusowi nie w smak 21.04.09, 14:48
        Gość portalu: can napisał(a):

        > I dobrze. Jako konkubent rozliczam się z dzieckiem bo jest to o
        > wiele korzystniejsze niż gdybym rozliczał się z żoną. Moja
        partnerka
        > jako samotna matka ma zawsze pierwszeństwo gdy stara się o
        > przedszkole dla dziecka. Poza tym zasiłki i inne przywileje.

        no własnie i tu pokazujesz przykład kombinatorstwa Polaków, żenada

        --
        Dominika 27.07.2007
      • pompompom Re: Kocia łapa fiskusowi nie w smak 21.04.09, 22:13
        Gość portalu: can napisał(a):

        > I dobrze. Jako konkubent rozliczam się z dzieckiem bo jest to o
        > wiele korzystniejsze niż gdybym rozliczał się z żoną. Moja
        partnerka
        > jako samotna matka ma zawsze pierwszeństwo gdy stara się o
        > przedszkole dla dziecka. Poza tym zasiłki i inne przywileje.
        Jak już się przyznajesz do tego, żeś oszust i krętacz to się loguj,
        bo już wiadomo skąd piszesz. Oj! super uczciwi pracownicy są w tym
        Urzędzie Patentowym.
        To jakie jeszcze macie patenty na okradanie społeczństwa?


    • a.e Kocia łapa fiskusowi nie w smak 21.04.09, 08:30
      Bardzo dobrze, że nie moga się wspólnie rozliczać z dzieckiem.
      Wystarczy, że takie fikcyjne samotne matki mają pierwszeństwo w
      przyjmowaniu dzieci do przedszkola. Czy tutaj nie ma dyskryminacji
      małżeństw?! Jak ktos chce zyć w konkubinacie to jego sprawa, tylko
      dlaczego ma mieć takie same przywileje co związki formalne?
      • Gość: x15 Re: Kocia łapa fiskusowi nie w smak IP: *.acn.waw.pl 21.04.09, 08:40
        > Wystarczy, że takie fikcyjne samotne matki mają pierwszeństwo w
        > przyjmowaniu dzieci do przedszkola

        Ma dziecko i jest kawalerem, panną, rozwodnikiem ...... Spełniam
        pierwszy warunek i jestem z jedną z pozycji na liście dot. drugiego
        warunku, czyli też spełniam. Koniec kropka.

        To jest w ustawie. Nie ma w ustawie nic o spaniu razem z matką
        dziecka, czy jakąkolwiek inną osobą, prowadzeniu gospodarstwa,
        czytaniu pod poduszkę, ani odrabianiu lekcji. Jak będzie to rozważę.
        A na razie zapraszam urzędników do lektury ustawy i orzeczeń sądu.

        A jak pannie z dzieckiem pomaga wychowywać dziecko babcia, to wg.
        urzędniczki też już nie może się rozliczać wspólnie?
          • Gość: x15 Re: Kocia łapa fiskusowi nie w smak IP: *.acn.waw.pl 21.04.09, 09:08
            Gość portalu: Ania napisał(a):
            > typowe polskie kombinatorstwo - nie brac slubu, zeby ciagac ulgi i

            Tak - napewno w cywilizowanych krajach fiskus uzależnia podatki od
            tego z kim śpią podatnicy i na pewno nikt nic nie kombinuje (a raje
            podatkowe i doradcy podatkowi to pojęcie z bajek dla dzieci, a nie
            rzeczywistość)

            Moja partnerka nie ma chwilowo dochodów - jest na wychowawczym.
            Oszczędzam na podatku dość dużą sumę, ale identyczną jak w
            przypadku, gdybyśmy mieli ślub. Gdzie tu kombinatorstwo? Po prostu
            jak z jednej pensji utrzymuje się wiele osób uwzględnia się to przy
            wyznaczaniu progów i tyle.

            Osobiście uważam, że powinna zamiast "rozliczania się razem" być
            zwrot określonej sumy na każdą osobę, nawet bez dochodów. Ja
            płaciłbym co prawda pełny podatek, ale dostalibyśmy zwrot podatku od
            każdej osoby z dziećmi włącznie. Jak konkubinat, czy małżeństwo ma 8
            dzieci, dostaną łącznie 10 zwrotów i płacą efektywnie mniej podatku.
            • rikol Re: Kocia łapa fiskusowi nie w smak 21.04.09, 15:31
              Mysle, ze zwrot podatku to bardzo zly pomysl. Przede wszystkim potrzeba do
              obslugi tego wielu urzednikow. Natomiast rozsadne byloby podwyzszenie kwoty
              wolnej od podatku, np. do 10 000 rocznie. Wtedy ludziom oplacaloby sie zarabiac,
              ale panstwo tego nie wprowadzi, bo najbiedniejsi placa najwieksze podatki.
              • Gość: x15 Re: Kocia łapa fiskusowi nie w smak IP: 83.238.100.* 21.04.09, 15:45
                > Mysle, ze zwrot podatku to bardzo zly pomysl. Przede wszystkim
                potrzeba do
                > obslugi tego wielu urzednikow.

                Wcale nie. Po prostu na każdy numer PESEL przysługiwałaby wypłata
                np. 500zł rocznie. Masz 4 dzieci i żonę lub partnerkę dostajesz z
                automatu 6x500zł=3000zł. Nie trzeba nic liczyć ani żadnych
                urzędników. Każdy mógłby np. dostać specjalną kartę do bankomatu
                wyciągającą raz do roku 500zł ze specjalnego konta w MF.
                • rikol Re: Kocia łapa fiskusowi nie w smak 21.04.09, 15:59
                  Takie pomysly realizowano w niektorych krajach. Prowadzi to do rozmnazania sie
                  patologii. Odpowiedzialny czlowiek nie zrobi dziecka za 1000 zl, a menel owszem.
                  Dlatego mysle, ze podwyzszona kwota wolna od podatku jest lepszym pomyslem -
                  zeby z tego skorzystac, trzeba te pieniadze samemu zarobic, a nie wyludzac 'na
                  dzieci'. Dzieci takich ludzi obchodza najmniej. Powiedzmy, ze ktos zarabia
                  rocznie 10 000. Powiedzmy, ze placi 3000 podatku. Zeby dostac zwrot podatku,
                  bedzie musial wypelniac druczki, czekac, sprawe bedzie musial obslugiwac jakis
                  urzednik, kontroler itd. Gdyby kwota wolna od podatku wynosila 10 000, to ten
                  czlowiek po prostu zachowalby cala zarobiona przez siebie sume, bez czekania i
                  bez oplacania urzednikow i kontroli. Wtedy tez ludzie mieliby tyle dzieci na ile
                  ich stac, a nie robili jedno za drugim, zeby mieszkanie socjalne dostac.
          • Gość: www Re: Kocia łapa fiskusowi nie w smak IP: *.adsl.alicedsl.de 21.04.09, 09:18
            Tak tylko, ze na Zachodzie mieszkajacy razem moga sie wspolnie rozliczac i maja
            inne ulgi przyslugujace malzenstwom. W katociemnogrodzie NIE!! Rozumiesz? Czemu
            rodzina zyjaca bez slubu ma placic wiecej podatkow niz ta ze slubem??

            W

            Ps
            Pierwszenstwo w przyjmowaniu do przedszkola i inne socjale to jest wielki
            przekret i tez powinny byc zmienione (np. przez wybudowanie wiekszej liczby
            przedszkoli)
            • Gość: Ania Re: Kocia łapa fiskusowi nie w smak IP: *.cable.ubr14.sgyl.blueyonder.co.uk 22.04.09, 21:40
              w UK malzenstwom/parom nie przysluguja zadne ulgi podatkowe!!
              a w miasteczku, w ktorym kiedys mieszkalam, opisywano proces takiej 'samotnej matki'. Jak urzednik pod jej nieobecnosc zastal gacha w jej domu (bynajmniej nie ojca dziecka), popytano sasiadow, ktorzy potwierdzili, ze facet z nia mieszka i sprawa zajela sie prokuratura. musiala zwrocic kase, ktora wyciagnela i wstydu sie tylko najadla. w PL sady nie wyrobilyby z takimi przypadkami.
          • mara571 ale sie usmialam, 21.04.09, 13:19
            Aniu dziecko drogie na jakim swiecie ty zyjesz?
            Ale moze jestes jeszcze mloda.
            Tam gdzie jakiekolwiek przywileje, zasilki czy ulgi jest zawsze pelno tych,
            ktorzy wiedza jak to wykorzystac.
            Polecam rozmowe z niemieckimi pracownikami socjalnymi, ktorzy probuja od czasu
            do czasu udowdnic oszustwa, sprawdzic czy faktycznie samotna matka jest taka
            samotna jak pisze w jej wnioskach o pomoc...
            • mara571 mylisz sie, 21.04.09, 16:05
              zyjaca w konkubinacie mieszkanka Niemiec, ktora nie pracuje, nie ma prawa do
              ubezpieczenia zdrowotnego wraz z konkubinem. Zona je ma.
              Inny przyklad: przy rozwodzie sad orzeka obowiazkowo o podziale skladek w
              funduszu emerytalnym 1:1 za okres trwania malzenstwa.
              Konkubinat tego prawa nie daje.
        • jck.x Kolejny "świetny" temat gazety 21.04.09, 10:24
          Wyroki sądów nie są jednobrzmiące, przykład: Wyrok z dnia 24 listopada 2006 r. Naczelny Sąd Administracyjny w Warszawie (II FSK 1474/05)

          "Aby skorzystać z ulgi, o której mowa w art. 6 ust. 4 ustawy z dnia 26 lipca 1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych (Dz. U. z 2000 r. Nr 14, poz. 176 ze zm.) podatnik musi NIE TYLKO mieć określony stan cywilny, ale też wychowywać SAMOTNIE dziecko. Uzasadnienie wprowadzenia tej ulgi (wykładnia celowościowa) świadczy wyraźnie o tym, iż ustawodawca kierował ją tylko do tych osób, które samotnie troszczyły się o codzienne zaspokajanie potrzeb dziecka, nie zaś do każdego rodzica, który miał władzę rodzicielską i jednocześnie był stanu wolnego, ale nie pełnił codziennej pieczy nad dzieckiem."

          Nawiasem mówiąc, wczoraj "gazeta" informowała o przywilejach konkubinatów w zw. z zapisami do przedszkola, dziś - że konkubinaty są dyskryminowane. Mogliby się w końcu zdecydować ...


          --
          Zapraszam na forum o: podatkach, prawie i księgowości:
          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=46596
            • jck.x Re: Kolejny "świetny" temat gazety 21.04.09, 14:23
              sąd, akurat, nie jest od "wyobrażania sobie".

              Co także wynika z orzecznictwa, osoba, która korzysta z ulgi (wspólne rozliczenie z dzieckiem bez wątpienia nią jest), powinna udowodnić, iż miała do niej prawo. W praktyce, chodzi o "rachunki" za szkołę/przedszkole, wyjazdy z dzieckiem (bilety lotnicze, rezerwacje), zeznania świadków (np. rodziców, rodzeństwa rodzica) itp. Więcej nie chce mi się pisać - gdyby autor artykułu miał chociaż krztę ambicji, sam problem by zbadał, nie poprzestając na kilku ogólnikch. Zadzwonić do KIP każdy sam potrafi ...
              --
              Zapraszam na forum o: podatkach, prawie i księgowości:
              forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=46596
              • nikodem_73 Re: Kolejny "świetny" temat gazety 21.04.09, 14:30
                Mhm. Czyli chcesz powiedzieć, że US w tym wypadku nie musi udowadniać komuś, że
                kłamie twierdząc iż sam wychowuje dzieci, lecz to ten ktoś musi udowadniać swoją
                niewinność poprzez dostarczanie "rachunków" za szkołę, przedszkole, itp.? No to
                pewnie będzie problem dla tych samotnych rodziców, którym np. dziadkowie
                pomagają z dzieckiem. No chyba, że uznamy iż osoby bez ślubu którym pomaga
                rodzina też nie są samotne i im ulga także nie przysługuje. :)

                Mi chodzi tylko o to, że ustawodawca chcąc dobrze (jak zwykle) spłodził knota
                (jak zwykle).
      • embea Jasne że tak 21.04.09, 09:12
        Państwo nie popiera instytucji małżeństwa, a przedszkola gminne czy
        miejskie sa tego jawnym przykładem. Nie mamy żadnych szans na
        miejsce dla naszego przedszkolaka w przedszkolu gminnym, pomimo
        tego, że oboje z mężem pracujemy, mamy małych jeszcze 3 dzieci,
        płacimy podatki, równiez od nieruchomości, itp. Na 25 miejsc w
        zeszłym roku 21 było preferencyjnych, z czego większośc tzw. samotne
        matki. Prawdziwej samotnej matce jest rzeczywiście bardzo trudno,
        ale ile z nich ma prawdziwego partnera, prawie wszystkie, bo to
        przeciez widać w życiu tzw. sąsiedzkim!
        jestem strasznie rożżalona, bo pozostaje mi prywatne przedszkole za
        700-800 zł miesięcznie.
          • yola13 Re: Było za mąż nie wychodzić... 21.04.09, 15:02
            Gość portalu: PW napisał(a):

            > Ślub to poważna decyzja i należy ją przemyśleć, uwzględniając
            również takie
            > aspekty, jak lokalne prawodawstwo, przywileje, system podatkowy.
            Kierowanie się
            > w życiu emocjami zwykle źle się kończy...

            akurat to o czym piszesz to jest dyskryminacja i złamanie
            Konstytucji bo dzieci ze związków nieformalnych nie są w niczym
            lepsze od dzieci ze związków formalnych, i niby dlaczego mają miec w
            czyms pierwszenstwo czy byc traktowane lepiej od innych dzieci? Czy
            twoim zdaniem to jest OK?

            --
            Dominika 27.07.2007
            • rikol Re: Było za mąż nie wychodzić... 21.04.09, 15:37
              a czemu dzieci malzenskie maja byc traktowane lepiej? nie widze zadnego powodu;
              zreszta i tak maja lepiej, bo maja oboje rodzicow; dzieci nie powinny cierpiec
              finansowo z powodu decyzji swoich rodzicow; jesli matka zyje w konkubinacie, to
              nie oznacza, ze konkubent utrzymuje ja czy jej dziecko; jest ona samotna matka w
              zwiazku z tym
        • rikol Re: Jasne że tak 21.04.09, 15:34
          bo to dzieci i rodziny powinny byc wspierane, a nie malzenstwo; efektem polityki
          wspierania malzenstwa sa rodziny patologiczne, gdzie kwitnie przemoc, a ofiara
          boi sie rozwodu, bo nie dostanie zadnej pomocy
      • Gość: PW A dlaczego ma nie mieć tych przywilejów? IP: *.polskieradio.pl 21.04.09, 12:26
        Rozumiem, że wspólne rozliczanie się małżonków nie wchodzi w grę, bo nie ma
        małżeństwa, ale skoro jest wspólne dziecko, to zasady rozliczenia się pary z
        dzieckiem i małżeństwa z dzieckiem (w kwestii ulgi na dzieci) powinny być takie
        same.
        Skoro US uznaje, że dziecko nie ma dwojga rodziców i nie mogą oni skorzystać z
        ulgi na dziecko, to tym samym uznaje, że dziecko jest samotnie wychowywane i
        jednemu z rodziców przysługuje ulga dla samotnie wychowujących dziecko.
        Jak to ktoś napisał, albo rybka, albo... tylko że ta zasada dotyczy też US. Nie
        można próbować oszukiwać w dwie strony.
        • yola13 Re: A dlaczego ma nie mieć tych przywilejów? 21.04.09, 15:34
          Gość portalu: PW napisał(a):

          > Rozumiem, że wspólne rozliczanie się małżonków nie wchodzi w grę,
          bo nie ma
          > małżeństwa, ale skoro jest wspólne dziecko, to zasady rozliczenia
          się pary z
          > dzieckiem i małżeństwa z dzieckiem (w kwestii ulgi na dzieci)
          powinny być takie
          > same.
          > Skoro US uznaje, że dziecko nie ma dwojga rodziców i nie mogą oni
          skorzystać z
          > ulgi na dziecko, to tym samym uznaje, że dziecko jest samotnie
          wychowywane i
          > jednemu z rodziców przysługuje ulga dla samotnie wychowujących
          dziecko.
          > Jak to ktoś napisał, albo rybka, albo... tylko że ta zasada
          dotyczy też US. Nie
          > można próbować oszukiwać w dwie strony.


          to nie chodzi o ulge na dziecko(oczywiscie dla tych co płaca
          podatki) tylko o wspolne rozliczanie się z dzieckiem osoby samotnie
          wychowującej dziecko, która tak naprawde mieszka z ojcem dziecka pod
          jednym dachem, czytaj ze zrozumieniem


          --
          Dominika 27.07.2007
          • yola13 Re: A dlaczego ma nie mieć tych przywilejów? 21.04.09, 15:37
            a w ogóle dla osoby samotnie wychowującej dziecko przysługuje
            zasiłek pod warunkiem że była sprawa o zasądzenie alimentow, a nie
            zadna ulga, nie ma to jak odezwie sie ktos kto gdzies tam słyszał ze
            bija dzwony ale nie wie w którym kosciele
            --
            Dominika 27.07.2007
      • Gość: kika Re: Kocia łapa fiskusowi nie w smak IP: 193.138.110.* 21.04.09, 17:07
        Dobrze to wprowadźmy możliwość rozliczania się wspólnie z
        konkubentem. Bo w chwili obecnej takiej możliwości nie ma. Wg US
        osoba żyjącym w konkubinacie nie przysługują prawa jak samotnym
        rodzicą bo są w związku ale nie mają też praw jak ci w związkach bo
        nie są małżeństwem. JA chętnie zrezygnuje z przywilejów dla
        samotnych matek jeżeli bedę mogła rozliczać sie z partnerem. I nie
        nie chce brać ślubu zprzyczyn osobistych.
      • wj_2000 Re: Kocia łapa fiskusowi nie w smak 21.04.09, 12:15
        Gość portalu: www napisał(a):

        > Wystarczy dac im prawo rozliczac sie jak malzenstwa i po sprawie. Czemu trzeba
        > to wszystko komplikowac?

        Nie kapujesz! Jeśli zarabiają mniej więcej po równo, rozliczanie "jak
        małżeństwa" NIC by IM NIE DAŁO. Oni chcą wyrwać fiskusowi ulgę przeznaczoną dla
        będących w trudnej sytuacji matek NAPRAWDĘ samotnie utrzymujących swoje dziecko.
        GŁUPI sąd myli pannę z dzieckiem (i zamożnym partnerem) z panną z dzieckiem BEZ
        partnera. A panna z dzieckiem, dobrze zarabiająca i z partnerem, też
        zarabiającym nieźle, ma sytuację niczym nie gorszą niż małżeństwo z identycznymi
        zarobkami. A chciała by mieć LEPIEJ. wykorzystując IDIOTYZM sądu.
        --
        Jak ja nie lubię mieć stale racji!
          • wj_2000 Re: Kocia łapa fiskusowi nie w smak 21.04.09, 16:02
            Naczelny Sąd Administracyjny w Warszawie (II FSK 1474/05)

            "Aby skorzystać z ulgi, o której mowa w art. 6 ust. 4 ustawy z dnia 26 lipca
            1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych (Dz. U. z 2000 r. Nr 14, poz.
            176 ze zm.) podatnik musi NIE TYLKO mieć określony stan cywilny, ale też
            wychowywać SAMOTNIE dziecko. Uzasadnienie wprowadzenia tej ulgi (wykładnia
            celowościowa) świadczy wyraźnie o tym, iż ustawodawca kierował ją tylko do tych
            osób, które samotnie troszczyły się o codzienne zaspokajanie potrzeb dziecka,
            nie zaś do każdego rodzica, który miał władzę rodzicielską i jednocześnie był
            stanu wolnego, ale nie pełnił codziennej pieczy nad dzieckiem."

            Jak widać INNY Sąd niż ten w artykule, zinterpretował należycie przepisy prawa.
            Intencje ustawodawcy były TAK OCZYWISTE, jak to tylko możliwe. Jeśli jednak
            konkretne sformułowanie interpretuje się ZE ZŁĄ WOLĄ, to prawie zawsze można
            wykręcić kota ogonem i zwalać na NIEPRECYZYJNE sformułowania Ustawy.
            --
            Jak ja nie lubię mieć stale racji!
    • Gość: zamordysta Kocia łapa fiskusowi nie w smak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.09, 09:36
      O co tyle krzyku.
      Wystarczy doprecyzować w przepisach, że podatnik składa na PIT (Zakreśla
      odpowiednie okienko), że jest osobą żyjącą w konkubinacie lub małżeństwie (w
      ten prosty sposób zrównamy te dwa stany - wtedy nie przysługiwać mu będą
      żadne przywileje (nigdzie) z tytułu samotnego wychowywania dzieci, w tym
      również alimenty ale będzie mógł się rozliczać z konkubentem jak z małżonkiem
      (gdy wykaże jego dane na PIT i złożą dokument wspólny) albo zaznacza, że
      wychowuje dzieci samotnie, wtedy tylko jemu będzie przysługiwać odliczenie na
      dzieci i wszystkie inne związane z tym "przywileje" a konkubentowi już nie.
      I po sprawie.
      Czy to takie trudne?
      • Gość: cwaniaczek Re: Kocia łapa fiskusowi nie w smak IP: *.acn.waw.pl 21.04.09, 09:49
        > Wystarczy doprecyzować w przepisach, że podatnik składa na PIT
        (Zakreśla
        > odpowiednie okienko), że jest osobą żyjącą w konkubinacie lub
        małżeństwie (w

        Jest tu mały problem i trochę rozumiem fiskusa. Jeśli by tak zrobić
        to wszyscy samotni zarabiający natychmiast zadeklarują się jako
        konkubenci jakiejś niezarabiającej koleżanki/kolegi a na fiskusie
        spocznie obowiązek udowodnienia braku pożycia lub wspólnego
        zamieszkania.
        • Gość: Paweł Re: Kocia łapa fiskusowi nie w smak IP: 80.48.71.* 21.04.09, 17:31
          Otóż to :)

          Możnaby formalnie "przygarnąć" jakąś nie osiągającą (przynajmniej oficjalnie) bidulę-studentkę i dzięki temu obniżyć sobie znacząco wymiar rocznego podatku.
          Kosztowałoby to odrobinę kasy i nieco czasu (obie osoby muszą trochę się poznać, by spójnie odpowiadać na pytania ewentualnych kontrolerów) Fiskus będzie musiał udowodnić brak pożycia/zamieszkania, ale w przeszłości... (w końcu PIT-a rocznego składa się do kwietnia roku następującego po podatkowym...). Wiadomo różnie w życiu bywa, związki się rozpadają i w kolejnym roku człowiek oficjalnie będzie z kimś innym...

          Jednym słowem im mniej ulg tym lepiej, bo mniej roboty dla fiskusa i kombinowania dla podatnika...
      • rikol Re: I słusznie 21.04.09, 16:03
        jak to 'wychodzi na swiatlo dzienne'? w dokumentach nie ma pozycji konkubinat,
        jesli deklarujesz stan cywilny; jestes wolny albo zonaty/zamezna
    • Gość: Becia Kocia łapa fiskusowi nie w smak IP: 83.238.13.* 21.04.09, 10:32
      Popieram, teraz większość par świadomie nie zawierają związku
      małżeńskiego. Mają z tego tytułu więcej korzyści. Taka Pani z Panem
      nie martwią się czy ich dziecko dostanie się do przedszkola czy
      żłobka i pewnie jeszcze więcej mają możliwości. Nie zgłębiłam tematu
      bo jestem w związku małżeńskim. Parę osób poleciło mi rozwód dla
      tych wszytskich udogodnień. Oczywiście nie skorzystam :) ale
      szczerze powiedziawszy jest to niesprawiedliwe.
      • kajak75 Re: Kocia łapa fiskusowi nie w smak 21.04.09, 10:49
        Najlepszym wyjsciem z systuacji bylaby zmiana systemu, w ktorej rodzice (
        malzenstwo) mogliby rozliczac sie z dzieckiem. Teraz rozliczajac sie wspolnie
        dziela swoje dochody przez 2. Oplaca sie to tylko w tymch zwiazkach, gdzie jedno
        nie pracuje lub zarabia malo.

        "samotny" rodzic w konkubinacie rozlicza sie wspolnie z dzieckiem. Tak jak np.
        malzenstwo gdzie pracuje tylko 1 osoba.

        Dobrze wplyneloby na dzietnosc gdyby przy rozliczaniu podatkowym malzenstwo
        moglo podzielic swoj dochod przez liczbe czlonkow rodziny, np. przez 4 przy 2
        dzieci.

        Oczywiscie kontrargumentem jest to, ze dzieci nie wypracowuja skladek na
        ubezpieczenia, a korzystaja ze sluzby zdrowia.

        Osobiscie wolalabym system, w ktorym indywidualnie (prywatnie) oplacam np.
        skladki zdrowotne dla rodziny ( zakladajac, ze pojawia sie firmy, ktore daja
        naprawde szeroki zakres uslug ze specjalistycznymi szpitalnymi wlacznie) w
        zamian mam prawo rozliczyc sie wspolnie ze wszystkimi członkami rodziny.
    • zuq1 równouprawnić małżeństwa! 21.04.09, 10:36
      Lewackie modele społeczeństw wywierają przemożny wpływ także na
      Polskę. Naprawdę nie rozumiem, czemu jakieś "panny z dzieckiem" mają
      mieć większe przywileje od zdrowych rodzin złożonych z ojca i matki
      oraz dziecka (dzieci). Preferencje np. przy naborze dzieci do
      przedszkoli i szkół powinny dotyczyć wyłącznie wdów/wdowców a nie
      osób rozwiedzionych czy świadomie nie biorących ślubu.
      Ciekawe jest też w tym kontekście parcie środowisk LGTB do
      uznawania "małżeństw homoseksualnych" a jednocześnie wypieranie
      normalnego małżeństwa przez dyskryminację podatkową czy edukacyjną.
        • rikol Re: równouprawnić małżeństwa! 21.04.09, 17:09
          Jest to realne. Za Prl-u nie bylo problemu z przedszkolami czy zlobkami. Dzieci
          majace oboje rodzicow tez mialy dostep do tych instytucji. Niestety w III RP 3/4
          przedszkoli zlikwidowano - oczywiste wiec, ze brakuje miejsc dla wszystkich. w
          tej sytuacji, zamiast protestowac, ludzie napadaja na siebie nawzajem.
      • Gość: iwonka Doprawdy? równouprawnić małżeństwa! IP: *.ericsson.net 21.04.09, 17:04
        otoz ten system w zalozeniu dawal przywileje rodzinom tradycyjnym,
        gdzie zona zarabiala znacznie mniej(badz nie pracowala) niz maz, ale
        dzieki mozliwosci wspolnego rozliczania sie, mogli obnizyc swoje
        podatki, dzieki dzieleniu sumy dochodów przez dwa.

        Ten sam przywilej zostal przyznany rodzicom samotnie wychowujacym
        dziecko (a jednoczesnie zlikwidowano Fundusz Alimentacyjny,
        pozbawiajac tysiace rodziców swiadczen). I tak rodzic samotnie
        wychowujacy dziecko moze swoj dochod podzielic przez dwa, co oznacza
        obnizenie skali podatkowej. I tu wscieklosc tzw. tradycyjnych
        rodzin: oboje zarabiaja po rowno, wiec nie maja korzysci ze
        wspolnego opodatkowania, tymczasem kolezanka, ktora porzucil maz
        zarabia netto wiecej, bo rozlicza sie wspolnie z dzieckiem


        OT POLSKA ZAWISC
    • wj_2000 Głupota Sądów nie ma granic! 21.04.09, 12:00
      Gdy mężczyzna i kobieta zarabiają jednakowo (i dużo), a jeszcze do tego mają
      dziecko, tzw. "przywilej" wspólnego rozliczania się GDYBY BYLI MAŁŻEŃSTWEM,
      niczego by im nie dawał.
      W tej sytuacji, fikcyjny ROZWÓD, albo z premedytacją podjęta decyzja o
      KONKUBINACIE i wspólne rozliczenie się jednego rodziców z dzieckiem dawało by
      NICZYM NIE UMOTYWOWANĄ korzyść. Bo dziecko nic nie zarabia i dochód dzieli się
      na dwa przechodząc do niższej grupy.
      Korzyść w stosunku do będącego w IDENTYCZNEJ sytuacji materialnej małżeństwa
      jest HORROREM.
      Dlatego CELOWOŚCIOWA interpretacja prawa powinna wskazać na RACJĘ URZĘDU
      SKARBOWEGO.

      Nie można porównywać prawa do wspólnego rozliczania się z małżonkiem do prawa
      rozliczania się z dzieckiem. To pierwsze nie zmniejsza podatku, gdy oboje są w
      tej samej grupie podatkowej. I jest to celowe. Chodziło o to, by w sytuacji, gdy
      matka zdecyduje się zająć dzieckiem i zrezygnować z pracy, czy też zmniejszyć
      radykalnie jej intensywność, co pozwala mężowi zaangażować się BARDZIEJ by
      skompensować spadek dochodów, małżeństwo to było identycznie opodatkowane jak
      inne, gdzie zdecydowano się na równy podział obowiązków domowych i zarobkowych.
      Rozliczanie się z dzieckiem miało za cel wsparcie samotnych rodziców.
      Podłączenie do tego konkubentów to szwindel!

      Mógłbym uznać, że konkubenci powinni mieć prawo do wspólnego rozliczania się.
      Ale przy jednakowych zarobkach to NIC nie daje.


      --
      Jak ja nie lubię mieć stale racji!
    • Gość: Ja Kocia łapa fiskusowi nie w smak IP: *.globalconnect.pl 21.04.09, 12:07
      Do tej pory nie przeszkadzało? Podatek mamy od 1992 roku, a fiskus
      po kilkunastu latach sie obudził. Przecież to normalka od poczatku.
      Kolezanki w pracy od lat wiedza która i jak się rozlicza. Sąsiadki
      wiedzą, że pani żyjąca jak pączek w masle z nierzadu, podatków nie
      płaci. Piękne prawo, gdy ci niby wielcy, udaja, że Konstytucję mamy
      i wszyscy równi wobec prawa. Jakiego prawa? Może ci fachowcy od
      konstytucji, ci prawnicy, co z nas idiotów robia, ci od
      wanien,wasermanów, których utrzymujemy. No, co te ......... słów
      brakuje maja do powiedzenia? Może pani z Biedronki, pracującej na
      kasie za kilkaset zl to wyjasnią. Na jej miejscu bym im w twarz.....
    • Gość: LO Kocia łapa fiskusowi nie w smak IP: 149.156.57.* 21.04.09, 12:14
      A może tak : Fiskus dowartościowuje małżeństwa...
      W końcu małżeństwa się nie zawiera po to aby było się łatwiej rozliczyć z podatków.
      Skąd wogóle to finansowe - materialne patrzenie na swiat. Czy tak patrzą ludzie i dla tego tak piszą gazety, czy tak piszą gazety i dlatego tak patrzą ludzie....
      • yola13 Re: konkubinat niby razem 21.04.09, 15:25
        Gość portalu: blim napisał(a):

        > Ale dziecko do przedszkola, to zgłasza oczywiście "na samotną
        matkę"

        zauwaz ze wiekszośc z nich nie widzi w tym nic zdroznego.....a
        niektórzy tu nawet pyska drą że im czegos zazdrościmy, ja akurat tam
        nie mam czego zazdrościc, stac mnie na to zeby dziecko posłac do
        prywatnego przedszkola, i jestem szczesliwa bez zasiłkow i bez
        dodatkow na dziecko, chodzi tylko o to ze jestem wsciekła ze podatki
        moje i mojego męża ida na takich nierobów którzy tylko kombinują

        --
        Dominika 27.07.2007
        • nikodem_73 Re: konkubinat niby razem 21.04.09, 15:38
          Tyle, że tu mowa nie o dodatkach, a o podatkach. W tym wypadku to nie są
          pieniądze, które komukolwiek się daje, lecz o te, które się im nie
          zabiera
          . Taka subtelna różnica.

          Wygląda to tak, że jesteś zła ponieważ komuś zabiorą mniej niż Tobie.
    • nasza.chata Albo rybka, albo akwarium 21.04.09, 12:27
      Nie może być tak, że przepisy są interpretowane jak fiskusowi wygodnie.
      Albo konkubinat traktuje się jako wspólne gospodarstwo domowe, rodzinę czy jakkolwiek by to nazwać, albo nie. Czyli, albo rodzice nie są traktowani jako samotni, ale za to jako partnerzy mogą się rozliczać wspólnie. Albo też partnerzy nie mogą się rozliczać wspólnie, ale rodzice są traktowani jako samotnie wychowujący dzieci.
      A tak, przepisy są niespójne, interpretowane w ten sposób, by jak najwięcej ściągnąć kasy z obywateli.
      Ciekawa jestem, kiedy to trafi do Strasburga.
      --
      zapiski prowincjusza
      • Gość: x15 Re: Albo rybka, albo akwarium IP: 83.238.100.* 21.04.09, 12:36
        > ągnąć kasy z obywateli.
        > Ciekawa jestem, kiedy to trafi do Strasburga.

        Myślę, że nie musi. Po prostu nie trzeba o to pytać bez sensu.
        Ustawa jest oczywista i nie wymaga interpretacji.

        I niby w jaki sposób urząd skarbowy mógłby to zakwestionować jeśli
        rozliczę się z dzieckiem? Będą chodzić po domach i wypytywać
        sąsiadów z kim kto śpi lub czy ojciec odwiedza? A jak spię z matką
        swojego dziecka, to gdzie w ustawie jest napisane, że zabiera mi to
        prawo do rozliczenia z dzieckiem? Przecież nadal jestem "jednym z
        rodziców" i nadal jestem "kawalerem" i dopóki te warunki są
        spełnione nie mają prawa się czepiać, bo to nie US jest prawodawcą w
        tym kraju
        • nasza.chata Re: Albo rybka, albo akwarium 21.04.09, 13:23
          Urząd kwestionuje, a Ty, drogi obywatelu, musisz udowodnić, że jest inaczej.
          Podobno winę należy udowodnić, ale jeśli chodzi o urząd skarbowy, raczej na to nie licz.
          Wygrasz, i owszem, ale dopiero w sądzie. A co się nawalczysz, to Twoje :/
          --
          zapiski prowincjusza
    • and_nowak Albo rybka, albo akwarium 21.04.09, 12:33
      Nie rozumiem, skąd w ogóle US wyciągnął informacje o konkubinacie!
      Skoro ci ludzie są bez ślubu, to formalnie nie tworzą żadnej pary. Czy mieszkają
      razem, czy mają wspólną kasę, kto kogo utrzymuje - to wszystko jest w sferze
      domysłów i nie może być brane pod uwagę. Ja np. mogę łożyć na utrzymanie
      dalekiej kuzynki, której samotna matka sobie nie radzi. Zero wspólnego pożycia,
      seksu, konkubinatu i zero odliczeń.

      Oczywiście konkubinat oznacza, że nie można się rozliczyć ze współmałżonkiem.
      ;-) Chcecie się formalnie rozliczać razem, to sformalizujcie wasze "razem",
      rejestracji takich związków dokonuje się w USC i nazywamy to ślubem...
      • wj_2000 Re: Albo rybka, albo akwarium 24.04.09, 13:04
        and_nowak napisał:

        > Nie rozumiem, skąd w ogóle US wyciągnął informacje o konkubinacie!

        W praktyce, zapewne, to konkubenci rodzaju męskiego chcą rozliczać
        się z dzieckiem. To muszą podać dane tego dziecka, które przecież
        ma jeszcze mamę! Nieprawdaż?. A skoro to nie jest żona, to
        konkubentka. No to delikwent nie jest ojcem samotnie wychowującym
        dziecko.
        Pewno trudniej ukryć prawdę, gdy dużo zarabiająca matka chce ukryć
        konkubinat i udawać porzuconą pannę. Ale i na to mogą być sposoby.
        Np. adres zamieszkania ojca dziecka (chyba, że w szpitalu podała
        NN) identyczny z adresem matki - podatniczki.
        --
        Jak ja nie lubię mieć stale racji!
      • darkraj Re: zero przywilejów i odliczeń 21.04.09, 16:25
        alfalfa napisał:

        > od razu będą zbędne "interpretacje".
        > A.
        =================================== A dlaczego?
        To tak, jak by rząd nakazał Ci przystąpienie i posłuszeństwo wobec jedynej,
        "słusznej" opcji politycznej.

        --
        To Bóg światem rządzi...ja mu tylko pomagam. Darkraj.
      • jack_sparrow_pl Re: I bardzo dobrze 21.04.09, 14:06
        Gość portalu: angrusz1 napisał(a):

        >
        > Albo uregulowane stosunki i zakładanie rodziny albo luz i brak
        > zobowiązań .
        > W katolickim kraju bardzo dobrze, że rząd popiera rodzinę a nie
        > luźne związki .

        nareszcie wiem w jakim kraju mieszkam
        --
        „Słychać było dwanaście wściekłych głosów, a wszystkie brzmiały
        jednakowo. Nie było już żadnych wątpliwości, co się zmieniło w
        ryjach świń. Zwierzęta w ogrodzie patrzyły to na świnię, to na
        człowieka, potem znów na świnię i na człowieka, ale nikt już nie
        mógł rozpoznać, kto jest kim”.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka