vandikia
01.07.09, 16:19
Mam nadzieję, że otrzymam jakąś poradę.. postaram się krtóko ale
treściwie
ok. 2, 5 miesiąca temu otrzymałam pismo z firmy windykacyjnej na
stary adres zameldowania wzywający mnie do zapłaty należności
powstałej na rachunku nr.. i to wszystko. Ani własciciela rachunku,
ani zadłużenia.
Utrzymywalam od poczatku, ze konta w Multibanku nigdy nie
zakładałam, a jedynie w Mbanku - ta sama grupa kapitałowa BRE. Na
koncie w Mbanku mam oszczednosci, wiec niemozliwe byloby zadluzenie.
Oczywiscie na infolinii Multibanku nie moglam uzyskac żadnej
informacji.
W placówce nie uzyskałam zadnej informacji oprocz wielkosci
zadłużenia, przyjeto ode mnie reklamację. Pan nawet nie mogl ustalic
w jaki sposob zostalo zalozone konto (a moze przez internet..nie? to
moze przez telefon itd..) nie mowiac juz o tym gdzi ejest rzekoma
umowa jaką podpisalam
Dostalam nr reklamacji, mialam sie na niego powolywac w rozmowach z
infolinią. Dostalam potwierdzenie na @ zlozenia
reklamacji..dodatkowo w banku chciano niemalże wyłudzic moje nowe
dane adresowe i personalne, na co kategorycznie sie nie zgodzilam.
Regulaminowy czas rozpatrzenia reklamacji 30 dni. Minelo ponad 60
dni, informacji zadnej, kolejne listy od windykatora i nerwy osoby
schorowanej, na ktorej adres one przychodzily.
Windykator nie otrzymal zadnej informacji od banku, ze zlozylam
ponad 60 dni temu reklamację.
Wszelkie informacje - w placowce.
Dzis cudem po naprawdę ciezkiej przeprawie pan na infolinii
poinformowal mnie, ze 19.05 rachunek zostal zamkniety - a skoro tak,
to znaczy, ze nie bylo na nim zadluzenia. Wiecej informacji
oczywiscie w placowce, do ktorej jutro sie udam.
teraz tak.. jakoś nie wierzę, ze mi ot tak darowali dług.. wygląda
na spore naduzycie banku
po 1. kto i jak zalozyl konto, albo na jakiej podstawie twierdzono,
ze konto mam (mają wszystkie dane osobowe)
po 2. jestem przekonana, ze nigdy nie udzielalam pozwolenia na
szastanie moimi danymi osobowymi, a szczegolnie na otwieranie w moim
imieniu rachunkow (szkoda, ze sobie ktos kredytu na bańkę nie
trzasnął na przykłąd)
po 3. zmarnowałam kupę czasu i nerwów na odkręcanie sytuacji przeze
mnie niespowodowanej
po 4. nie dostałam w zyciu zadnej korespondencji z multibanku ,
oprocz odrazu pisma z firmy windykacyjnej - najsmieszniejsze jest
to, ze byla w nim informacja, ze od tej pory mam się nie kontaktować
z bankiem, a tylko z windykatorem..kpina jakas!
po 5. żadnej informacji z banku, niedotrzymanie regulaminowego czasu
odpowiedzi
Podsumowując.. chcę dojśc dokładnie jak to bylo, na jakiej podstawie
oprocz opisanej sytuacji mogę żądać wszelkich danych zwiazanych z tą
dziwną sprawą (tylko niech mi nikt nie pisze, ze kolejna
reklamacja). I w jaki sposób zażądać pociągnięcia do
odpowiedzialności winnych sprawy - bo nikt mi nie wmówi, ze system
zawinił, raczej jakiś pazerniak mający prowizję od zakładanych kont
oraz w jaki sposób żądać odszkodowania za poświęconą energię, dojazd
do banku, czas itd.. i w jakiej kwocie, czy jest to związane z kwotą
tej fikcyjnej należności czy zupełnie nie?
I wreszcie za ujawnianie albo zarządzanie danymi osobowymi osób,
które nie wyraziły na to zgody jest chyba karalne z pozbawieniem
wolności łącznie?