Dodaj do ulubionych

Karciane sztuczki - krótki kurs

01.09.09, 09:58
Przeczytałem i zbaraniałem. To mają być dobre rady? Wygląda bardziej jak reklama karty kredytowej.
Z moich doświadczeń z kartą kredytową wynika, że jedyna sensowna dobra rada to nie używać kredytówki. A jeśli już koniecznie ktoś chce jej używać, to od razu odkładać na jakiś rezerwowy fundusz kwotę którą się wydało kartą. Bo inaczej, po paru miesiącach okazuje się, że te 'drobne wydatki', które 'spłacam od razu po pensji' w efekcie zżerają spory kawałek tej pensji. I nagle, zamiast dostawać pensję, dostajemy fundusze na spłatę karty i już od początku miesiąca płacimy za co się da kartą.
W efekcie
1. Jesteśmy jeśli chodzi o pieniądze o 1 miesiąc do tyłu
2. Nic nie zyskaliśmy na używaniu karty
3. Za to bank zyskuje na tym to, że jesteśmy na jego kartę skazani i ma te swoje 2 procent z każdej naszej transakcji.

A jeśli pójdzie się jeszcze krok dalej (ja na szczęście tego uniknąłem) to:
4. Bank ma jeszcze dodatkowo co miesiąc rentę od nas - w postaci odsetek od kredytu w karcie. My za to mamy zarobek ujemny - odsetki dla banku.

Jeśli się komuś wydaje, że będzie potrafił trzymać w ryzach wydatki z odroczoną o parę dni płatnością - to moim skromnym zdaniem, bardzo się myli. To znaczy może istnieją ludzie o bardzo silnej woli, którzy potrafią to zrobić ale ja sobie tego nie wyobrażam. Jeśli już, to zapewne ci, który idą do marketu z listą i potrafią kupić tylko to co mają na swojej liście zakupowej i NIC więcej. Jeśli tak nie potrafisz, to ja użytkowanie karty odradzam. Po paru miesiącach stwierdziłem że wolę debet - może teoretycznie jest gorszy (odstetki są od pierwszego dnia), ale suma summarum tracę na tym mniej - przynajmniej od razu widzę, o ile jestem na minusie.

A najbardziej rozbawiła mnie porada nr 1. w artykule: Płać kartą zamiast gotówką. Bo kto na tym zyskuje? Ty? nie bardzo. To że spłacasz kartę po paru dniach to żadna oszczędność. Wystarczy policzyć ile wynosiły by odsetki na lokacie na 100 zeta na jakieś 20-40 dni. Dwa grosze? Pięćdziesiąt groszy jeżeli wydajemy całą pensję kartą? Ile na tym zarabia sklepikarz? Ano -2% które musi zapłacić bankowi. Jedynym, który zyskuje jest bank. Piękna porada.
Obserwuj wątek
    • Gość: kasia Re: Karciane sztuczki - krótki kurs IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.09, 12:15
      i ja i mąż uzywamy od dłuższego czasu kart kredytowych ... nie
      zauważyłam jakoś strasznych konsekwencji opisywanych przez
      entropia ;) wszystko jest dla ludzi i ze wszystkiego można / należy
      korzystać na miarę swoich potrzeb i "umiejętności"
      być może odsetki z pieniędzy ulokowanych na lokacie w skali miesiaca
      nie są jakieś "porażające" ale załóżmy, że co miesiąc rodzina wydaje
      3000 zł, zamiast płacić gotówką te 3000 wkłada na lokatę na 12
      miesięcy - oprocentowanie 5% - to daje ca. 120 zł rocznie(oczywiście
      ta operacja tylko raz, bo w kolejnych miesiącach dług na karcie musi
      być rolowany przy pomocy bieżących wpływów). może nie jest to dużo,
      ale zawsze coś.
      poza tym karta daje możliwość pokrycia nieprzewidzianych wydatków,
      kiedy np. mamy akurat wolne środki poblokowane na lokatach - wtedy
      korzyści stają się bardziej widoczne, bo zamiast zrywać lokatę można
      zapłacić kartą i nie traci się odsetek... itp. itd.
      ja używam i polecam, oczywiście trzeba zachowywać dyscyplinę, jak ze
      wszystkim.
      • entropia Re: Karciane sztuczki - krótki kurs 02.09.09, 13:59
        Jeśli p. Kasia rzeczywiście korzysta z kk i wyliczała sobie koszty vs. zyski to jej opinia wydaje mi się dziwna.

        Przecież to nie jest tak, że jeżeli rodzina wydaje 3000 to może mieć cały czas lokatę na tą wysokość. Np jeśli dzień spłaty to 16, a kupimy na kartę coś dużego parę dni wcześniej, to mamy pieniądze na lokacie tylko kilka dni, a nie miesiąc. Jednym słowem lokata odpada, zostaje konto oszczędnościowe. Jeśli przyjmiemy, że średnio nam pieniądze leżą pół miesiąca (bo równomiernie w miesiącu robimy te kartowe zakupy), to mamy średnio 1500 zeta miesięcznie na koncie oszczędnościowym. To nam da 50 złotych (4.2% oprocentowania - belka). Mniej niż ta karta nas rocznie kosztuje! Nie wiem skąd p. Kasia wzięła swoje wyliczenia, jeśli, jak twierdzi używa karty, to wiedziałaby, że karta nie działa w sposób przez nią opisany.

        A co do środków na lokatach, to policzmy:
        Oprocentowanie lokaty max 7% minus belka, czyli 5,7 - jeśli mamy lokatę roczną. Oprocentowanie karty: 20%. Czyli cała impreza opłaca się tylko wtedy, jeśli przypadkiem zakup jest parę dni przed końcem lokaty (żeby nie wejść w odsetki). W każdym innym przypadku zawsze lepiej zerwać lokatę. A jeśli tak - to może okazać się, że bardziej opłaca się skorzystać na te parę dni z debetu - odsetki zapewne najczęściej będą niższe, niż roczny koszt utrzymania karty.

        Karta IMHO ma sens tylko dla zakupów które da się zrobić tylko za pomocą kk. Czyli np wynajęcie samochodu, zakup w niektórych sklepach internetowych. W każdym innym przypadku lepiej mieć wydatki pod kontrolą i od razu widzieć ile 'zostało do końca miesiąca' niż bawić się w kalkulacje w stylu 'dziś mam jeszcze 4.5 tys, ale 16go będę musiał spłacić kartę, to mi zostanie 1.300 i muszę o tym pamiętać'. Bo najczęściej człowiek o tym po prostu nie pamięta.
        • Gość: bm Wydaje mi sie, ze "pamietanie" jest kwestia IP: 78.147.224.* 05.09.09, 08:58
          indywidualna. Dla mnie nie jest trudno kontrolowac karte kredytowa.
          Jest duza roznica miedzy karta w Polsce a np w Wielkiej Brytanii - w
          Polsce chyba kazdy bank chce oplate roczna za sam fakt posiadania
          karty (co moze niwelowac oszczednosci z tytulu bezplatnego kredytu),
          w Wielkiej Brytanii i w wielu innych krajach nie ma oplat rocznych
          czyli kredyt karciany moze byc faktycznie darmowy. Wbrew pozorom
          wszyskie strony moga odnosic korzysci z karty kredytowe. Bank z
          prowizji naliczanej sklepom (0,4% w Wielkiej Brytanii), sklep z
          unikniecia kosztownej obslugi gotowki a klient ma conajmniej wygode
          w placeniu. Uzywam dwu kart kredytowych na zmiane (uwazam, ze dwie
          sa optymalna iloscia ze wzgledu na rozne daty okresow
          rozliczeniowych) i jest to dla mnie bardzo wygodne. Najbardziej
          dokuczliwa jest jednak stala oplata roczna o ile istnieje.
            • Gość: ajmax Bounusy, bonusy, bonusy, bonusy. IP: *.aster.pl 05.09.09, 13:03
              Mieć, czy nie mieć KK, z powodów tu opisywanych, to jest tylko
              pieprzenie. Oszczędności są groszowe, jest trochę zamieszania z
              kontrolowaniem wydatków, limitów, spłat, etc. Słowem nie warto się
              bawić w KK. Chyba, że...

              ... ma się z tego jakieś BONUSY.

              Ktoś tu napisał o punktach za loty samolotem. Może być, chociaż ja
              najwięcej darmowych biletów miałem z powodu używania danej linii
              lotniczej niż danej KK.

              IKEA - ponoć dwa razy w roku można zrobić zakupy z 15% rabatem. To
              już coś.

              Zniżka 3% za zakupy w Auchan - to też coś znaczy.

              Zniżka 20% w ekskluzywnych butikach KK w HSBC - jeżeli ktoś tak
              kupuje.

              Zna ktoś jeszcze jakieś ciekawe przywileje związane z KK?
            • jan-w Z KK się nie płaci. Chyba że ktoś sam chce. 05.09.09, 09:49
              exxon71 napisał:

              > > Jest duza roznica miedzy karta w Polsce a np w Wielkiej Brytanii - w
              > > Polsce chyba kazdy bank chce oplate roczna za sam fakt posiadania
              > > karty
              >
              > Na szczescie wcale nie kazdy, wbrew marudzeniom ktore mozna przeczytac tu na
              > forum :)

              Jest dokładnie tak jak napisał Exxon71. Zarówno w Polsce, jak i w innych
              krajach, trzeba się nieźle postarać żeby płacić za kartę kredytową. Wystarczy
              robić nią normalne zakupy, płacić za benzynę itp. a najprościej być cenionym
              klientem. Płacą tylko ludzie którzy nie zadają sobie minimum wysiłku i np nie
              skłądają telefonicznie wniosku o zniesienie opłaty za kartę.
          • silic Ciekawe te 0,4%... 05.09.09, 11:49
            Zwłaszcza w obliczu zachowania sprzedawców , którzy udzielają różnych rabatów
            (nie zawsze ) w zależnosci od formy płatnosci... te 0,4% nie robiłoby takiej
            różnicy...
          • exxon71 Re: Karciane sztuczki - krótki kurs 05.09.09, 09:45
            Jasne, jest to w interesie bankow. Ale smieszy mnie przerzucanie na banki winy -
            bylo nie bylo to jednak klient nie pamieta, nie bank. No rzeczywiscie,
            dla takich ktorzy maja tak lekkomyslne podejscie do finansow to rzeczywiscie
            karta nie jest dobrym produktem.
            • marian_porucha Re: Karciane sztuczki - krótki kurs 05.09.09, 10:36
              Tu nie chodzi o lekkomyślne podejście do finansów. To jest elementarna
              psychologia. 99% ludzi mających kartę wyda więcej niż zarabia i zapłaci bankowi
              wysokie odsetki. Pozostali zarobią (tak jak pisał entropia, który napisał w
              ogóle świętą prawdę) 50 groszy miesięcznie i to pod warunkiem ciągłego
              codziennego kontrolowania stanu zadłużenia.
              Miałem doświadczenia z kartą i choć naprawdę nie wydaję pieniędzy na byle co
              wpadłem w potworne zadłużenie, z którego wychodziłem przez lata. A wystarczyło,
              że straciłem na kilka miesięcy pracę, żeby limit na karcie został wykorzystany
              do maksimum. Oprocentowanie kredytu wynosiło wtedy prawie 40% (na szczęście
              teraz obowiązuje ustawa antylichwiarska). Miałem 10 tysięcy złotych długu, same
              odsetki to 350 miesięcznie plus minimalna wpłata razem tysiąc złotych i
              okazywało się, że tuż po wypłacie jestem bez pieniędzy. A bank zaproponował mi
              podniesienie limitu, potem sam ten limit zwiększał, bez pytania. Doszło do
              prawie 20 tysięcy, co skutkowało tym, że musiałem płacić miesięcznie prawie 700
              złotych odsetek i 800 złotych minimalnej spłaty. A zarabiałem 1400. Musiałem to
              rzucić i wyjechać za granicę, to mnie uratowało, bo w Polsce już pewnie bym był
              zlicytowany. Kredyt spłacałem przez 2 lata płacąc miesiąc w miesiąc bankowi po
              2000 złotych. nigdy tego dokładnie nie liczyłem, ale w sumie bank dostał ode
              mnie grubo ponad 70 tysięcy, z czego ja wydałem na siebie może 10, reszta
              kapitału poszła na spłacanie odsetek. Teraz mam jedynie wirtualną kk do zakupów
              w internecie (głównie bilety lotnicze). A gdzie tylko mogę płacę zwykłą kartą
              płatniczą, tzw. debetową, chociaż żadnego debetu nie robię.
              Podsumowując - karta kredytowa w Polskich warunkach to dla większości ludzi
              pętla na szyję. Jeżeli mogę coś poradzić to jeżeli już musisz mieć tą
              nieszczęsną kartę to ustal sobie limit nie przekraczający połowy miesięcznych
              zarobków i spłacaj wszystko koniecznie jak najszybciej. Osoby zarabiające
              poniżej 3-4 tysięcy złotych na rękę niech w ogóle o takiej karcie nie myślą. I
              niech na litość nie słuchają bankowców ani autora tego artykułu, nikt jeszcze na
              używaniu karty kredytowej nie zarobił, nawet Bill Gates.
                  • Gość: 59dni Re: Karciane sztuczki - krótki kurs IP: 83.251.82.* 18.09.09, 18:57
                    > a ponieważ nie wszyscy umieją to większa mniejszość się na karcie "wyłoży".

                    59 dni. To jest ten trick. Dlaczego 59 dni? Wypłaty są co miesiąc a to oznacza 30 dni, (60 dni). Czyli typowy karciany leszcz macha kk przez prawie dwa miesiące podczas których używa rowniez gotówki z konta, a tu nagle przychodzi czas spłaty na dwa dni przed wypłatą i sie musi "wyłożyc". Wiem, że jest to bardzo ogólnie sformułowane, ale "wykładki" są właśnie w ten sposób.
                      • Gość: 59dni Re: Karciane sztuczki - krótki kurs IP: 83.251.82.* 19.09.09, 08:43
                        Oczywiscie. Ty to wiesz i ja to wiem. Chodzi o tych co to "maja" chociaz nie ich. Przyznam sie tez ze raz mialem taka sytuacje ze wyzerowalem karte przed uplywem 30 dni, a miesiac pozniej dostalem fakture ktora rowniez zaplacilem. Jeszcze miesiac pozniej dostalem fakture na ktorej bylo napisane ze mam cale -2000 na koncie. Hmm, to co? Znow mam placic? Okazalo sie ze ten minus to jest minus dla banku. Niby proste, ale mi chodzilo tylko o to ze jest to celowe i wielu bedzie zwlekalo ze splata w ciagu 30 dni a za nastepne 29 dni mocno sie zdziwia jak nie dadza rady wyzerowac konta i znajda sie w sytuacji ze "nagle" musza konsolidowac dlugi na jedna pozyczke ciagnaca sie przez 10 lat. Dziekuje za zauwazenie mojego posta, jest piekny sloneczny poranek jakiego kazdemu zycze.
                    • agulha Re: Karciane sztuczki - krótki kurs 21.09.09, 02:42
                      Jak ktoś nie rozumie, że pieniądze wydane kartą trzeba oddać, to rzeczywiście
                      leszcz...Należy także rozumieć, że limit na karcie de facto należy podzielić
                      przez dwa, bo w trakcie "grace period" karta jest obciążona jeszcze
                      niespłaconymi wydatkami z poprzedniego okresu rozliczeniowego i wydatkami z
                      aktualnego okresu rozliczeniowego.
                      Osobiście znam tylko jednego takiego kogoś, kto dług na karcie kredytowej
                      ciągnie od lat, nie interesuje się zu-peł-nie opłatami za używanie karty
                      (jakimikolwiek), a decyzje o zakupie podejmuje nie na podstawie tego, czy to mu
                      jest naprawdę potrzebne, ani czy ma na to pieniądze, a tylko: czy może dostać to
                      na kredyt albo na raty. Jest to człowiek marnie i nieregularnie zarabiający,
                      któremu w każdej chwili (mniejsza o szczegóły) mogą "spaść na głowę" nagłe a
                      spore wydatki.
              • exxon71 Re: Karciane sztuczki - krótki kurs 05.09.09, 18:06
                > Tu nie chodzi o lekkomyślne podejście do finansów. To jest elementarna
                > psychologia. 99% ludzi mających kartę wyda więcej niż zarabia i zapłaci bankowi
                > wysokie odsetki. Pozostali zarobią (tak jak pisał entropia, który napisał w
                > ogóle świętą prawdę) 50 groszy miesięcznie i to pod warunkiem ciągłego
                > codziennego kontrolowania stanu zadłużenia.

                Hmm, ja zarabiam uzywajac karty przynajmniej 5 zl miesiecznie. I stanu
                zadluzenia nie kontroluje ani razu w miesiacu - mam limit na karcie mniejszy niz
                pensja, do tego niewielkie oszczednosci na koncie oszczednosciowym, wiec nie ma
                opcji, zeby mi zabraklo na splate.
        • exxon71 Re: Karciane sztuczki - krótki kurs 05.09.09, 09:42
          > Np jeśli dzień spłaty to 16, a kupimy na kartę coś dużeg
          > o parę dni wcześniej, to mamy pieniądze na lokacie tylko kilka dni, a nie miesi
          > ąc.

          Po raz kolejny potwierdzasz, ze nie wiesz o czym piszesz. Jesli dniem splaty
          jest 16 danego miesiaca, a Ty kupujesz cos 11-ego, to splacic to musisz do 16-go
          nastepnego miesiaca! Czyli jest to niejako "rownowaznosc" nawet nie
          30-dniowej, a 35 dniowej lokaty!

          I jeszcze jedno - ja za swoja karte nie place. I nie jestem wyjatkiem - na rynku
          jest sporo takich kart, ktore sa zwolnione z oplaty rocznej, jesli sie ich
          regularnie uzywa. Wiec znow chybiony zarzut.
            • jan-w Lokaty miesięczne? Nawet krótsze. 05.09.09, 16:06
              Gość portalu: 4g63 napisał(a):

              > nie słyszałem o 30 dniowej lokacie a ty?

              Ja słyszałem. Także o jednodniowych, tygodniowych itd.
              Wybierz sobie którąś z bardzo wielu dostępnych: www.comperia.pl/wyniki-lokaty-bankowe,15000-0-pln-miesiac-2-0-1---.html

              Co jest korzystniejsze przy wydatkach miesięcznych rozdiny np 15 tys zł.

              1. Zarobić dodatkowo 6% czyli 900zł rocznie korzystając z bezpłatnej w tej sytuacji KK bez żadnych kosztów. Wiem, wiem jeszcze podatek. Dobrze mieć od czego zapłacić dodatkowo.
              czy:
              2. Trzymać w domu i nosić ze sobą gotówkę narażając się na jej utratę i nic nie zarobić.

              Jeżeli ktoś wybiera wersję drugą, to sam sobie wystawia ocenę.
              A zbędne 900 złotych może mi przsyłać ;-)
          • entropia Re: Karciane sztuczki - krótki kurs 07.09.09, 10:04
            > > Np jeśli dzień spłaty to 16, a kupimy na kartę coś dużeg
            > > o parę dni wcześniej, to mamy pieniądze na lokacie tylko kilka dni, a nie
            > miesi
            > > ąc.
            >
            > Po raz kolejny potwierdzasz, ze nie wiesz o czym piszesz.
            Po raz kolejny? a kiedy już potwierdziłem?

            > Jesli dniem splaty
            > jest 16 danego miesiaca, a Ty kupujesz cos 11-ego, to splacic to musisz do 16-g
            > o
            > nastepnego miesiaca!
            Tak - jeśli chodzi o przykład z 16 i 11 to masz najprawdopodobniej rację. Ale z 16 i 5-tym to już niekoniecznie. Więc to chyba raczej dowód nie na moją niewiedzę, tylko na Twój skrajny brak obiektywizmu.
            Podobnie jak to twierdzenie, ile to kart jest za które się nie płaci. Może jakieś konkretne przykłady? Tylko proszę, litości - bez przykładów w postaci 'promocji' - latanie co roku do dwóch banków żeby zmienić kartę z promocji która się skończyła na taką która się zaczyna nie jest warte niczyjego czasu.

      • Gość: Bankowy Pogromca Re: Karciane sztuczki - krótki kurs IP: *.centertel.pl 05.09.09, 05:23
        No to teraz bidulko policz, ile na tych samych 3000zł /m-c zarabia bank. 2% od
        kwoty kazdego zakupu(czasami pewnie i 3%) z 3000zl daje 60zł / MIESIĄC!!.
        Rocznie 720zł zarobi bank.Ty- 120zł
        A pewnie po drodze Ciebie(innych -na pewno) bank skubnie za "nieterminowa spłatę
        kwoty minimalnej".Jednorazowo to jakieś 45zł. Do tego po drodze koszty
        'windykacji" / za list 35zł/ .
        Dla kogo w takim razie karta kredytowa jest cudownym sposobem na panskie
        życie??! Chyba juz wiesz, ty, rzeczniczko kart kredytowych.Pracujesz,jak
        rozumiem w banku?
        A na dodatek, te opłaty za "nietermonową spłatę" są złodziejskim chwytem dla
        nieuświadomionych.Są BEZPRAWNE. (wskazówka- Rejestr klauzul niedozwolonych UOKiK )
        • exxon71 Re: Karciane sztuczki - krótki kurs 05.09.09, 09:48
          > No to teraz bidulko policz, ile na tych samych 3000zł /m-c zarabia bank. 2% od
          > kwoty kazdego zakupu(czasami pewnie i 3%) z 3000zl daje 60zł / MIESIĄC!!.
          > Rocznie 720zł zarobi bank.Ty- 120zł

          No i jaki z tego wniosek? Rozumiem ze dla Ciebie lepiej zeby nikt nic nie
          zarobil, niz zebys Ty zarobil 120 zl, ale ktos inny - o zgrozo - zarobil wiecej.
          • Gość: Dodo wniosek z tego taki: że jest drożej w sklepach IP: *.zax.pl 06.09.09, 03:04
            sklepy muszą płącić lichwiarzom karcianym 1,5 do 3,5% za transakcje karciane. I oczywiście o taką kwotę podwyższają cenę towarów. Bank zarobi ale ty koleś (naganiaczu) tracisz bo płacisz drożej. Poza tym jest inwigilacja: co, gdzie i kiedy kupujesz.
            Dodam, że kilka razy dostałem w sklepach po 2,3% upustu, przy zakupach mebli, sprzętu rtv za płatność gotówką.
          • entropia Re: Karciane sztuczki - krótki kurs 07.09.09, 11:14
            > No i jaki z tego wniosek? Rozumiem ze dla Ciebie lepiej zeby nikt nic nie
            > zarobil, niz zebys Ty zarobil 120 zl, ale ktos inny - o zgrozo - zarobil wiecej

            A zdziwiłbyś się. Wolę wypłacić gotówkę i nią zapłacić. Bo dla mnie lepiej jak zarobi jakiś uczciwy sklepikarz te 2% niż bank. Bo pieniądze trafią albo do zagranicznej centrali w ramach jednej ze 1005 opłat za zarządzanie/markę/etc. Albo, co gorsze, zostaną zmarnowane na pracowników marketingu szeptanego, którzy siedzą na forach i piszą oderwane od realiów bzdury o tym jak mi dobrze będzie jak dam bankowi zarobić ;-)
          • maruda.r Re: Karciane sztuczki - krótki kurs 07.09.09, 17:50
            exxon71 napisał:

            >
            > No i jaki z tego wniosek? Rozumiem ze dla Ciebie lepiej zeby nikt nic nie
            > zarobil, niz zebys Ty zarobil 120 zl, ale ktos inny - o zgrozo - zarobil wiecej

            ******************************

            Kwestia odpowiedniej propagandy. Bank wyrobił w Tobie przekonanie, że pożycza Ci
            pieniądze. Przeprowadź więc eksperyment myślowy: jesteś golcem, który właśnie
            wyszedł z lasu i nie ma nic. Idź na pierwszą wycieczkę po cywilizacji i postaraj
            się o kartę kredytową. Dostaniesz ją?

            Kartę dostajesz pod pewnymi warunkami. Jednym z niech jest to, że to Ty najpierw
            pożyczysz pieniądze bankowi. Bank więc pożycza Ci Twoje pieniądze. Ale wyrobił w
            Tobie przekonanie, że tylko on ma monopol na godziwe odsetki.

        • Gość: kasia Re: Karciane sztuczki - krótki kurs IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.09, 10:10
          nie jestem pracownikiem banku, kart używam jako osoba wyłącznie
          prywatna. moja i męża karta zwolniona jest z jakichkolwiek opłat, bo
          miesięczne obroty to kilka tysięcy zł. o spłacie pamietać nie muszę,
          bo robi to automatycznie bank, wystarczy że na koncie są środki, a
          są bo spłata jest ustawiona tuż po wpływie pensji :)
          co do tego ile zarabia bank - nie interesuje mnie to. ja mam wygodny
          środek płatniczy, a co do tego ile płaci za to sklep - niestety
          takie same lub podobne prowizje są stosowane gdy płacimy zwykłą
          kartą debetową ... więc jeśli ktoś lubi chodzić z gotówką w
          portfelu, to ok. ale ja nie lubię.
          Co do moich wyliczeń - opierają się na założeniu, że jednorazowo
          swoje miesięczne wydatki wkładam na lokatę, a w kolejnych miesiącach
          moją pensją spłacam kartę nie ruszając lokaty założonej na
          początku ... dość proste i nie pozwala wydać więcej niż się zarabia,
          jeśli oczywiście ktoś zachowuje dyscyplinę.
          ot i tyle.
      • Gość: amandaryczardson Re: Karciane sztuczki - krótki kurs IP: *.adsl.inetia.pl 05.09.09, 10:39
        żeby zarobić 120 zł musisz co miesiąc pożyczać od banku te 3000 zł, czyli co
        miesiąc wydawać 3000 zł. Czyli musisz wydać 36000 zł żeby zarobić 120zł. Trzeba
        mieć klapki na oczach, żeby uważać że to dobry interes.

        Jak ktoś chce korzystać z karty, bo rzeczywiście jest wygodna i nie trzeba jak
        badylarz z plikami banknotów do kiei poginać, to niech sobie na niej ustali
        limit na 1/2 czy 1/3 pensji i wtedy luzik zero stresu. Jak czasem coś droższego
        przyjdzie kupić, to przez internet można sobie na 1 miesiąc limit podwyższyć.
        • Gość: MajkelAndżelo Re: Karciane sztuczki - krótki kurs IP: *.magma-net.pl 05.09.09, 15:13
          aksjomat 1: co miesiąc wydajesz jakieś pieniądze (na życie, zakupy, rozrywkę
          etc.) niezależnie od środka płatności
          aksjomat 2: płacąc kk możesz obracać gotówką, której normalnie byś nie miał

          Na mocy aksjomatów 1 i 2 - posiadanie kk jest korzystne.
          Trzeba mieć klapki na oczach, aby tego nie zauważyć.

          Inna sprawa, że część ludzi jest mało zdyscyplinowana/inteligentna/zaradna. Oni
          faktycznie mogą na posiadaniu kk stracić. Ale ja nie tracę.
    • maruda.r Krótki kurs lepperyzmu 02.09.09, 23:20

      "Jeśli masz zrobić w sklepie zakupy i taki oto wybór: zapłacić kartą debetową,
      kredytową czy gotówką, zawsze warto wybrać kartę kredytową. Choćby dlatego, że
      jest to jedyny sposób, by zapłacić za te zakupy pieniędzmi banku, a nie swoimi."

      *********************************

      Nie, panie Samcik. Ja będę płacił swoimi pieniędzmi. I tylko tymi, które
      posiadam. Ustrój, w którym powszechne było przekonanie, że skoro nie moje, to
      niczyje, już się zużył.

      Nie darmowego lanczu. Zdrowa gospodarka w wersji makro oraz mikro opiera się
      na skończonej ilości pieniędzy. Banki nie są dobrymi wujkami. Żyją z
      pożyczania pieniędzy, a jeżeli komuś coś pożyczają bez odsetek, to tylko po
      to, by ten dał wreszcie upust swojej rozrzutności i wreszcie się wyłożył.
      Innymi słowy: jeżeli wszyscy staną się rzetelni w przypadku korzystania z kart
      kredytowych, to tego samego dnia obecna ich forma zostanie przez banki wycofana.

      W artykule pobrzmiewa echo doktryny ekonomicznej Andrzeja Leppera - dodrukujmy
      pieniędzy, bo przecież są cele, które to uzasadniają.

      • exxon71 Re: Krótki kurs lepperyzmu 05.09.09, 09:54
        > Innymi słowy: jeżeli wszyscy staną się rzetelni w przypadku korzystania z kart
        > kredytowych, to tego samego dnia obecna ich forma zostanie przez banki wycofana

        I to jest prawdopodobnie prawda (pisze prawdopodobnie, bo nie jestem pewien czy
        bank nie bylby w stanie "wyzyc" tylko z samej prowizji za zakupy). Tylko czy to
        jest argument dla Ciebie zeby z karty nie korzystac?

        Ba, jesli jestes wrogiem bankow to idac powyzszym tropem korzystajac rzetelnie z
        karty "zrobilbys bankom na zlosc" i pogorsyl ich wyniki. Wiec nie widze logiki w
        Twoim postepowaniu :)
      • bopin Re: Krótki kurs lepperyzmu 21.09.09, 09:07

        > Innymi słowy: jeżeli wszyscy staną się rzetelni w przypadku korzystania z kart
        > kredytowych, to tego samego dnia obecna ich forma zostanie przez banki wycofana

        A nie jest tak, że na zwiększeniu obrotu też się zyskuje? Ludzie chętniej płacą,
        obrót rośnie, skończona liczba pieniędzy szybciej krąży.
    • 111111aaa Karciane sztuczki - krótki kurs 02.09.09, 23:40
      NIE MA INNEGO WYJSCIA , MUSICIE NAUCZYC SIE PLACENIA PLASTYKIEM.
      PRZY KUPNIE BILETU LOTNICZEGO - NIE CHCA SLYSZEC O GOTOWCE - POWOD -
      MOZNA SPRAWDZIC CZY OSOBA PLACACA TO WLASNIE TA OSOBA ZA KTORA SIE
      PODAJE.PLACAC GOTOWKA JESTESCIE OSOBA PODEJZANA ( O TERRORYZM) TO
      SAMO DOTYCZY WYNAJMU SAMOCHODOW CZY WYNAJMU POKOJU HOTELOWEGO.
      • magdalaena1977 Re: Karciane sztuczki - krótki kurs 05.09.09, 07:54
        Gość portalu: alfred 65 napisał(a):

        > natychmiast po otrzymaniu wyciagu z banku place calosc tej sumy.
        dlaczego nie poczekasz do dnia spłaty ?
        u mnie w mBanku wyciąg przychodzi mailem 9, a spłata jest np. 3 kolejnego miesiąca.
        to prawie miesiąc i przez ten czas moje pieniądze mogą zarobić.
        Ja mam ustawiony dzień spłaty tuż po pensji i wtedy spłacam.
    • agulha Re: Karciane sztuczki - krótki kurs 04.09.09, 14:57
      Mam dwa komentarze merytoryczne do tego artykułu: po pierwsze, trzeba wiedzieć,
      że jeżeli nie spłaci się zadłużenia w całości, to odsetki są naliczane nie od
      dnia po upływie grace period, tylko od dnia zapłaty, i dlatego są dużo wyższe
      niż się wydaje. Nie masz na spłatę karty w całości? Czekasz na pensję jeszcze
      dwa dni? Weź z debetu (pożyczki w koncie)! Zapłacisz śmieszne grosze. Po drugie,
      przelew na rachunek karty lepiej robić ze 3 dni przed ostatecznym terminem, a
      nie 1 lub 2, i koniecznie pamiętać, że przelewy nie wychodzą z banków w soboty,
      niedziele i święta. Kiedyś ustawiłam przelew 2 dni przed upływem terminu, nie
      zauważyłam, że po drodze weekend, i naliczono mi 75 zł odsetek. (Wybroniłam się,
      ale z trudem).
      Karta absolutnie jest dla ludzi, ale (brutalna prawda) nie dla ludzi
      biednych/niezamożnych. To nie jest środek do pożyczania pieniędzy! Zadłużenie
      powinno się spłacać w całości - najlepsze więc są karty charge (obciążeniowe),
      ale jakoś w Polsce wymarły. Niektóre banki oferują możliwość ustawienia
      automatycznej spłaty z konta.
      Karta jest dobrym narzędziem dla osób, które muszą ponosić wydatki służbowe,
      które są później zwracane. Nie kredytuje się firmy, mało tego, można
      rzeczywiście nazbierać sobie mil, punktów albo otrzymać 1% zwrotu dla siebie.
      Kart kredytowych używam od 11 lat, moje doświadczenia są dobre, w żadną pętlę
      kredytową nie wpadłam, chociaż przez ładnych kilka lat dochody miałam skromne.
      • Gość: lukinuk Re: A dlaczego nie napisali, że artykuł sponsorow IP: 194.70.181.* 05.09.09, 09:53
        to nie bajki...
        cos takiego jest mozliwe. Trzeba sie na tym znac i pilnowac
        . Nie polecil bym tego komus kto zaczyna przygode z KK, ale dla
        doswiadczonych posiadaczy kart, czemu nie?
        Nazywa sie to stoozing i wiecej
        mozecie o tym poczytac klikajac na link, tylko po angielsku

        Wszystko co trzeba zrobic to znalesc bank, ktory oferuje KK z:

        -0% na transfer pieniedzy (nie placisz nic za przelanie pieniedzy z
        KK na konto np.: oszczednosciowe lub lokate) -jak najdluzszy okres
        bez odsetkowy.

        Wybor banku z ktorego chcesz wziasc KK musi byc dokladnie
        przeanalizowany i wszystko musisz miec skalkulowane, bo przy
        nieprzemyslanym posunieciu moze sie okazac,ze to gra nie warta
        swieczki.
        Podsumowujac, slyszalem rozne zeczy na temat KK, napewno trzeba
        sprobowac samemu przed osadzeniem czy warto, czy nie. Przyznam
        jednak, ze jeszcze nie przeczytalem nigdy i nigdzie mocnego
        uzasadnienie, ktore posunelo by mnie do zastanowienia sie czy warto
        miec czy nie...
        Tata zawsze uczyl jak daj to sie bierze, problem tylko, ze trzeba
        wiedziec kiedy oddac.
        Zycze wszystkim powodzenia z KK.
        • Gość: ajmax U nas też to istnieje. Nazywamy to osylatorami. IP: *.aster.pl 05.09.09, 13:52
          Każdy oscylator to taki powtażalny arbitraż. Największy stworzyli
          Bagsik i Gąsiorowski, kiedy dodatkowo wykorzystali kilkunastodniowy
          cykl rozliczeniowy. W snoozingu brakuje efektu skali. Można się
          bardzo napinać, ale limity nie pozwolą wygenerować więcej niż
          kilkaset-, kilka tysięcy GBP (żeby uzyskać 3500 GBP p.a., przy
          optymalnych założeniach stóp procentowych i opłat,
          należałoby "nakredytować na kartach" 1 mln GBP, bardzo wątpliwe do
          zrealizowania w praktyce). Za to łatwo przegapić jakiś niuans, czy
          koniec promocji i zamiast zysków mamy straty. Diabeł zawsze tkwi w
          szczegółach, o których na forum nikt nie pisze.
      • exxon71 Re: A dlaczego nie napisali, że artykuł sponsorow 05.09.09, 09:58
        > Takie bajki to dla naiwnych przed snem.

        No to wykaż się i wskaż w którym miejscu autor nie ma racji.
        Ja np korzystam z karty kredytowej, mam darmowy kredyt a jednocześnie pensja
        leży na koncie oszczędnościowym i generuje odsetki.

        Wiem, nie każdy umie zarządzać swoimi pieniędzmi. Ale najwyższy czas się
        nauczyć, a nie wmawiać innym że kłamią.
        • Gość: Bankowy Pogromca Re: A dlaczego nie napisali, że artykuł sponsorow IP: *.adsl.inetia.pl 05.09.09, 16:23
          > No to wykaż się i wskaż w którym miejscu autor nie ma racji.
          > Ja np korzystam z karty kredytowej, mam darmowy kredyt a jednocześnie pensja
          > leży na koncie oszczędnościowym i generuje odsetki.
          >
          > Wiem, nie każdy umie zarządzać swoimi pieniędzmi. Ale najwyższy czas się
          > nauczyć, a nie wmawiać innym że kłamią.

          W swoim poprzednim poście juz wykazałem,gdzie leży pogrzebana głupota tych, co
          się dadzą skusić na kk.(a następcy dopowiedzieli resztę). Normalny człowiek to
          nie bank, ze swoją rozdymaną strukturą, opłacana pieniędzmi klienta. Bank ma
          narzędzia do tego, by pilnować terminów, opłat, a potem windykować.
          Zawsze w kieracie dnia codziennego, coś się zapomni. I za jednym zamachem, całe
          uciułane zyski skur.... bank porwie.

          a te 2% marży(prowizji od sprzedawcy) i tak w końcu zapłaci klient. Bo
          sprzedawca te 2% wrzuci w cenę towaru.
          I kółko sie zamyka.
          Precz z kk!
          I z bankowimi cwaniaczkami, typu Kasia, czy inny jakis Shell.
          puszczającymi nie jawnie teksty sponorowane.
          • exxon71 Re: A dlaczego nie napisali, że artykuł sponsorow 05.09.09, 18:04
            > I z bankowimi cwaniaczkami, typu Kasia, czy inny jakis Shell.
            > puszczającymi nie jawnie teksty sponorowane.

            Zenujacy jestes, naprawde. Pracuje w zupelnie innej branzy i nie mam nic
            wspolnego z bankami, poza tym ze korzystam z ich uslug. Daruje sobie dyskusje z
            Toba, bo widze ze i tak nie potrafisz uznac ze ktos moze miec zdanie przeciwne
            do Twojego, nie majac w tym zadnego interesu. To takie typowe rozumowanie
            forumowych krzykaczy - ktos pisze ze jakis towar czy usluga sa dobre, znaczy
            musi byc sponsorowany. Przykre ze nie potrafisz wyjsc ze swojego zacietrzewienia
            i spojrzec na cos trzezwo.
    • Gość: m. Re: Karciane sztuczki - krótki kurs - CIAG DALSZY IP: *.xdsl.centertel.pl 05.09.09, 07:20
      > Przeczytałem i zbaraniałem. (...)

      A widzisz... trzeba było przeczytać uważnie wszystkie papierzyska, które bank
      podsunął do przeczytania i nie byłoby w tym nic dziwnego.

      Po pierwsze karta kredytowa to nic innego jak... kredyt, tylko oprocentowany na
      dość zakręconych warunkach. Zakładając, że:
      - Potrzebujemy łatwo dostępnej gotówki w formie kredytu
      - mamy przyznany limit kredytowy wysokości = 2000PLN
      - opłata roczna za kartę wynosi = 50PLN
      - oprocentowanie debetu lub kredytu gotówkowego = 13%
      - oprocentowanie na rachunku oszczędnościowym = 3,5%
      - oraz że zawsze mamy wykorzystany limit kredytowy "na full":

      1. jeżeli potrzebowaliśmy kredytu, to 2000*13% = 260PLN - tyle maksymalnie
      "oszczędzimy" w ciągu roku, jeżeli umiejętnie wykorzystamy kartę kredytową.
      Oczywiście należy odliczyć 50PLN opłaty rocznej, co daje 210PLN oszczędności w
      ciągu roku. A to już coś konkretnego.

      2. jeżeli "zyskane" dzięki karcie dodatkowe pieniądze odłożymy na rachunku
      oszczędnościowym, to 2000*3,5% = 70PLN. Odliczając 50PLN opłaty rocznej mamy
      20PLN zysku. W tym przypadku gra w zasadzie nie warta świeczki, ale i tak się
      opłaca choćby ze względu na możliwość pożyczenia auta za granicą (o ile komuś to
      potrzebne)

      Podsumowując:
      - Jeżeli ktoś uważa przyznany limit kredytowy jako dar od losu to faktycznie
      kończy się tak, jak to opisał mój przedmówca. Wypłata służy wtedy jedynie na
      spłatę limitu.
      - Najlepiej mieć kartę kredytową w innym systemie niż debetowa. Jak np padnie
      system Visa, to będzie można zapłacić MasterCardem.
      - Karty warto trzymać oddzielnie. Jak nam na wakacjach ukradną portfel z jedną
      kartą, to np. mamy drugą w sejfie hotelowym i ciągle mamy możliwość korzystania
      z uroków wakacji.
      - i na koniec najważniejsze - MYŚLEĆ! Bo za głupotę trzeba płacić
      • entropia Re: Karciane sztuczki - krótki kurs - CIAG DALSZY 07.09.09, 13:19
        > > Przeczytałem i zbaraniałem. (...)
        > A widzisz... trzeba było przeczytać uważnie wszystkie papierzyska, które bank
        > podsunął do przeczytania i nie byłoby w tym nic dziwnego.
        Przeczytałem artykuł i zbaraniałem. Papierzyska od banku niestety czytam. Napisałem niestety, bo większość produktów banku jest niestety teraz tworzona tak, żeby naciągnąć klienta.

        > 1. jeżeli potrzebowaliśmy kredytu, to 2000*13% = 260PLN - tyle maksymalnie
        > "oszczędzimy" w ciągu roku, jeżeli umiejętnie wykorzystamy kartę kredytową.
        Acha, czyli jeśli co miesiąc WSZYSTKIE ZAKUPY BĘDZIEMY DOKONYWAĆ NP. 20GO? Czyli w dniu kiedy zaczyna nam się okres rozliczeniowy. Bo do tego sprowadza się 'umiejętne wykorzystanie karty'. Mylę się?
        Jednym słowem, jeśli kupię będę banany w markecie kupował zawsze 20go, razem z całą resztą rzeczy potrzebnych mi w danym miesiącu - to wtedy zyskam te 260 zeta? No to świetna rada faktycznie.
        Ehh...
        Nie psują się pani te banany pani m.? :) Pani się tak wyrabia z wszystkimi zakupami jednego dnia po pracy, czy musi brać urlop 'na zakupy kartą kredytową'? ;-)
        • maruda.r Re: Karciane sztuczki - krótki kurs - CIAG DALSZY 07.09.09, 18:00
          entropia napisał:

          > Acha, czyli jeśli co miesiąc WSZYSTKIE ZAKUPY BĘDZIEMY DOKONYWAĆ NP. 20GO? Czyl
          > i w dniu kiedy zaczyna nam się okres rozliczeniowy. Bo do tego sprowadza się 'u
          > miejętne wykorzystanie karty'. Mylę się?

          *******************************

          Generowanie potrzeb: musimy kupić banany 20-ego, bez względu na to, czy są
          potrzebne. Nie ma więc umiejętności, a jest przymus zakupów.

    • Gość: Piotr Re: Karciane sztuczki - krótki kurs IP: 77.255.241.* 05.09.09, 07:31
      Wygląda jak reklama karty? To tak jakby powiedzieć, że artykuł o samochodzie z dwiema informacjami - że jeździ (in plus) i spala paliwo (in minus) byłaby reklamą samochodu.

      > nie używać kredytówki. A jeśli już koniecznie ktoś chce jej używać, to od razu
      > odkładać na jakiś rezerwowy fundusz kwotę którą się wydało kartą. Bo inaczej, p
      > o paru miesiącach okazuje się, że te 'drobne wydatki', które 'spłacam od razu p
      > o pensji' w efekcie zżerają spory kawałek tej pensji. I nagle, zamiast dostawać
      > pensję, dostajemy fundusze na spłatę karty i już od początku miesiąca płacimy
      > za co się da kartą.
      Czyli dostałeś kartę w miesiącu 1. W tym samym miesiącu dostałeś pensję. Zacząłeś wydawać kartą. W miesiącu 2 dostałeś kolejną pensję. Zaś karta musiała zostać spłacona (wydatki z miesiąca 1) i wydawałeś dalej (w miesiącu 2). Czyli spłacasz wydatki z miesiąca 1 ale masz na koncie dwie pensje. Wytłumacz zatem, w jaki sposób wyszedł ci 1 miesiąc do tyłu w pieniądzach?

      > 3. Za to bank zyskuje na tym to, że jesteśmy na jego kartę skazani i ma te swoj
      > e 2 procent z każdej naszej transakcji.
      (...)
      > łą pensję kartą? Ile na tym zarabia sklepikarz? Ano -2% które musi zapłacić ban
      > kowi. Jedynym, który zyskuje jest bank. Piękna porada.
      A myślisz że dla sklepu taniej jest obsługiwać gotówkę czy karty? Gotówka to: fałszerstwa, kradzieże, błędy w księgowaniach (pomyłki w liczeniu, pomyłki w wydawaniu reszty), transport gotówki do sklepu i ze sklepu, operacje gotówkowe na koncie w banku (wpłaty i wypłaty), dużo czasu na liczenie pieniedzy, dodatkowe operacje na koncie. Te koszty są o wiele większe niż koszty karty. Poza tym w niewielu sklepach dostaniesz 2% rabatu za użycie gotówki a nie karty (spróbuj tego w Carrefourze. Tak - w małych sklepach np komputerowych to działa, ale już w Komputroniku czy Sferisie już nie).

      Sklepikarz powinien się cieszyć,że nie musi biec do banku z gotówką po zakończeniu dnia pracy. Pojawi się przelew na koncie, będzie mógł zapłacić dostawcom przelewem... Po prostu mali sklepikarze boją się kart, gdyż one ujawniają szarą strefę - sprzedaż i zakupy bez faktur, paragonów. Ujawniają ich prawdziwy przychód. I tego się boją a nie 2% za obsługe karty

      > A jeśli pójdzie się jeszcze krok dalej (ja na szczęście tego uniknąłem) to:
      > 4. Bank ma jeszcze dodatkowo co miesiąc rentę od nas - w postaci odsetek od kre
      > dytu w karcie. My za to mamy zarobek ujemny - odsetki dla banku.
      Jeśli tak jest, to nie powinieneś używać karty, bo jest nie dla Ciebie. Tak samo jak nie każdy musi prowadzić samochód, tak samo nie każdy powinien używać karty. Trzeba rozumieć co się kupuje i jak tego używać. A co do tego, że banki ukrywają wady karty - wszystko jest napisane w regulaminie, umowie i cenniku. Nieznajomość prawa szkodzi, o czym wiedzieli już Rzymianie
      • Gość: bolo Re: Karciane sztuczki - krótki kurs IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.09, 08:05
        Nie do końca jest tak jak mówisz. Gotówkę dostaję po zamknięciu zmiany i
        wypłacie z kasy. Mogę lecieć na zakupy i kupić nowy towar. W przypadku karty
        płacę 2% od transakcji + miesięczna obsługa terminala + abonament telefoniczny
        za linię. Kasę dostaję po miesiącu. Czyli kredytuję bank na 0% i jeszcze za to
        płacę.
        Nie ma siły, suma summarum zapłaci klient. Zapewniam Cię, że dopóki nie miałem
        terminala w sklepie, marże były niższe.
        A co do szarej strefy, to nie wiem, u mnie wszystko na fakturę, sprzedaż przez
        kasę.
        • maruda.r Re: Karciane sztuczki - krótki kurs 07.09.09, 18:06
          Gość portalu: bolo napisał(a):

          Gotówkę dostaję po zamknięciu zmiany i
          > wypłacie z kasy. Mogę lecieć na zakupy i kupić nowy towar.

          ******************************

          I hurtowni wychodzisz korzystniej, bo masz większy obrót, nie zalegasz i nie
          musisz ściemniać. Sam wykorzystujesz zarobione pieniądze.

    • Gość: PolakmądryPRZED K. kredytowa = oszustwo IP: 85.31.240.* 05.09.09, 07:34
      Wyrzucie to diabelskie oszustwo z Waszych portfeli.
      KAZDY JEDEN BEZ WYJATKU bank (kredytodawca) ma na celu swój własny zysk! I to
      zysk nie mały tylko ogromny.
      WSZYSTKIE UMOWY SA TAK SKONSTYRUOWANE, ZE POSIADAJA UKRYTE HAKI NA KTóRE
      LUDZIE SIE BEDA LAPAC I BEDA MUSIELI PLACIC BARDZO DUZE ODSETKI.
      Gdyby bank tylko pożyczał a klient oddawał tylko to co pożyczył to by bank
      nie miał z tego zysku (tylko strate) wiec by tego nie robił !

      Miałem Mastr-Card z INVEST-BANK (bank Polsatu).

      W umowie (około 28 stron napisanych czcionką 6)HAK ktory polega na tym, ze
      odsetki naliczane sa od tego co porzyczysz, a nie od faktycznego dlugu
      !
      To znaczy: jesli pozyczysz 10.000zł i w terminie oddasz 9.999zł 99gr.
      Czyli masz 1gr długu do zwrotu. BANK NALICZA ODSETKI OD CAłYCZ 10 tyś.
      !
      Czyli od tego co zostało w terminie oddane.
      Nie piszcie, że "trzeba czytać umowe", bo samo przeczytanie nic ci nie da.
      Musiałbyś ją PRZESTUDIOWAć.
      NIE BIERZCIE kart kredytowych które to banki tak NACHALNIE WCISKAJĄ WAM.
      • Gość: Piotr Re: K. kredytowa = oszustwo IP: 77.255.241.* 05.09.09, 07:48
        > Nie piszcie, że "trzeba czytać umowe", bo samo przeczytanie nic ci nie da.
        > Musiałbyś ją PRZESTUDIOWAć.
        to się nazywa czytanie ze zrozumieniem. Uczą tego chyba w pierwszej
        klasie szkoły podstawowej

        > odsetki naliczane sa od tego co porzyczysz, a nie od faktycznego dlugu
        > !
        To znaczy: jesli pozyczysz 10.000zł i w terminie oddasz 9.999zł 99gr.
        > Czyli masz 1gr długu do zwrotu. BANK NALICZA ODSETKI OD CAłYCZ 10 tyś.
        > !
        Czyli od tego co zostało w terminie oddane.
        Nie do końca jest to prawda. A w ogóle to jest podstawowa zasada działania karty
        kredytowej. KAŻDEJ

        1 września bierzesz 10.000,00 kredytu i masz go oddać 20 października W CAŁOŚCI,
        to nie zapłacisz odsetek
        20 października płacisz swoje 9.999,99 zł, czyli nie spełniłeś warunku
        bezpłatnego kredytu
        21 października spłacasz 0,01
        ale odsetki bank nalicza uczciwie:
        za 9.999,99 zł nalicza ci odsetki za 49 dni
        za 0,01 zł bank nalicza ci odsetki za 50 dni

        Czyli Twoje twierdzenie, ze masz 1 grosz długu nie jest prawdziwe. miałeś
        10.000 długu i warunkiem zwolnienia z odsetek było oddanie CAŁOŚCI w terminie,
        czego nie zrobiłeś
      • Gość: m. Re: K. kredytowa = oszustwo IP: *.xdsl.centertel.pl 05.09.09, 08:11
        Czy Ty sądziłeś, że bank to instytucja charytatywna i jak kazali Ci zapłacić
        odsetki, to odkryłeś, że jednak nie?

        Przejechałeś się na ofercie Invest Banku, teraz szukasz winnego swojej własnej
        głupoty. Mimo to napisałeś trzy bardzo ważne prawdy
        - "KAZDY JEDEN BEZ WYJATKU bank (kredytodawca) ma na celu swój własny
        zysk!"
        - nie oznacza to jednak, ze i my nie możemy na tym swojego zarobić.
        - "Nie piszcie, że "trzeba czytać umowe", bo samo przeczytanie nic ci nie da.
        Musiałbyś ją PRZESTUDIOWAć
        ". Umowy jak najbardziej trzeba czytać, a nawet
        studiować i - co najważniejsze - trzeba ROZUMIEĆ. A jak "nie rozumieć" to "iść
        do prawnik".
        - "NIE BIERZCIE kart kredytowych które to banki tak NACHALNIE WCISKAJĄ
        WAM.
        " - bierzcie tylko takie, które naprawdę są Wam potrzebne.

        Na koniec przytoczę życiowe motto największego inwestora giełdowego USA (jak na
        złość wypadło mi z głowy nazwisko) - on nie inwestuje nigdy swoich pieniędzy w
        instrumenty, których nie rozumie. Proponuję bezwzględnie stosować się do tej zasady.
        • Gość: gość Re: K. kredytowa = oszustwo IP: 85.31.240.* 05.09.09, 08:40
          "Czy Ty sądziłeś, że bank to instytucja charytatywna i jak kazali Ci zapłacić
          > odsetki, to odkryłeś, że jednak nie? "
          O rety ! jak ty na to wpadłeś ?
          To się podobno nazywa: czytanie ze zrozumieniem.

          Umowa kredytodawcy jest skonstruowana tak, ze odsetki naliczane sa również od
          pieniędzy które oddałeś w terminie. Jak ci sie to podoba to twoja sprawa. Dla
          mnie to granda!
          Dla mnie klient który się godzi na (naliczanie odsetek od pieniędzy które oddał
          w terminie) to godzi to frajer.
          • Gość: m. Re: K. kredytowa = oszustwo IP: *.xdsl.centertel.pl 05.09.09, 08:49
            Nie ma obowiązku posiadania karty kredytowej.

            A pretensje można mieć co najwyżej do siebie tym bardziej, że podpisując
            jakikolwiek wniosek trzeba oświadczyć, że "zapoznałem się z postanowieniami...".
            Ostatnio dodaje się również, że "rozumiem". Jak ktoś podpisuje, a później się
            okazuje, że nie zrozumiał... pozostawię bez komentarza.
            • Gość: Gość Re: K. kredytowa = oszustwo IP: 85.31.240.* 05.09.09, 09:01
              Umowa kredytodawcy jest skonstruowana tak, ze odsetki naliczane sa również od
              pieniędzy które oddałeś w terminie. Jak ci sie to podoba to twoja sprawa. Dla
              mnie to granda!
              Dla mnie klient który się godzi na (naliczanie odsetek od pieniędzy które
              oddał w terminie)
              to godzi to frajer.
              • exxon71 Re: K. kredytowa = oszustwo 05.09.09, 10:04
                No i po co to napisałeś trzeci raz? Jak uważasz że to granda to nie wyrabiaj
                sobie karty i tyle.

                Powiem szczerze, mi też się ten warunek nie podoba i rzeczywiście jest jednym z
                głównych minusów kart kredytowych. Ale świadomie podpisuję umowę z bankiem,
                wiedząc o tym. Rozwiązanie jest jedno - nie wydawać kartą więcej, niż będziemy w
                stanie spłacić.
        • lechujarek studiowanie umowy nie warte tych paru groszy zysku 05.09.09, 12:09
          > Umowy jak najbardziej trzeba czytać, a nawet studiować i - co
          > najważniejsze - trzeba ROZUMIEĆ. A jak "nie rozumieć" to "iść
          > do prawnik".

          Tylko tak jak już ktoś celnie napisał - czas poświęcony (oraz wykonana praca
          umysłowa) na dokładne i dogłębne przestudiowanie całej umowy i dodatkowych
          regulaminów nie jest warty tych ewentualnych kilkunastu złotych zysku w skali
          roku
          .
          "Iść do prawnik" kosztuje również, zazwyczaj dużo więcej.
          • agulha Re: studiowanie umowy nie warte tych paru groszy 05.09.09, 15:26
            Ale dlaczego ten punkt regulaminu, dotyczący oprocentowania w przypadku
            niezwrócenia długu w całości, chcecie co chwila dogłębnie studiować wraz z całą
            umową?
            Ta zasada jest jednakowa przy wszystkich kartach kredytowych, jak się raz ją
            zrozumie, wystarczy. Używam kart kredytowych od 11 lat i miałam ich chyba już
            dziesięć? mBank, Nordea, Pekao, BPH, Citi, Lukas, Diners...Kolejna zasada
            kapitalizmu, notabene, to nie przywiązywać się zbytnio, ponieważ naganiaczom
            prowizje płacone są od NOWYCH klientów i promocje są dla NOWYCH klientów, a
            starych i lojalnych niestety firmy mają w nosie. (Nie tylko banki, także
            operatorzy telefonii komórkowej, telewizji kablowej itd.).
      • plosiak Re: K. kredytowa = oszustwo 05.09.09, 14:11
        Kogo ty chcesz nabrać ? Innych matołów, co nie znają ortografii nie potrafią
        czytać ze zrozumieniem ?

        Jestem prawnikiem, rzadko widuje się umowy z udziałem konsumentów na więcej niż
        10 stron, a do tego jeszcze czcionka "6".

        Do tego - tak jak już to zostało napisane - dług wynosi 10.000 a nie 9.999.
        Proste jak budowa cepa.
    • tak-sobie Karciane sztuczki - krótki kurs 05.09.09, 07:58
      no to zaczyna sie, juz przyzwyczajaja ludzi do braku normalnej
      gotowki...

      a tak btw.
      "Zwłaszcza na Zachodzie, gdzie plastikowy pieniądz jest znacznie
      popularniejszy niż u nas."


      No to miejmy nadzieje ze na Zachodzie nie zaczna jesc g***a bo my
      tez bedziemy musieli. :(
    • Gość: maniek Re: Karciane sztuczki - krótki kurs IP: 82.160.206.* 05.09.09, 08:57
      Bo nie potrafisz kontrolowac wydatków. Typowa kobieta - ma to wydaje. Jeżeli
      masz na karcie 10 tys. zł, a zarabiasz 4 tys. zł i wydasz wszystko z karty, to
      jak niby chcesz to spłacić?

      Karty kredytowe mają sens, ale w proporcjach takich jakie dają nam banki, że
      możemy wydać 2 razy więcej niż zarabiamy. To prawda wydamy pieniądze, będzie
      fajnie, ale bank tylko na to czeka, bo wie, że w terminie nie spłacisz kredytu i
      naliczy Ci %.

      Kontrolować wydatki i wydawać z karty max 50% swoich przychodów. Inaczej leżysz
      i kwiczysz.
      • exxon71 Re: Karciane sztuczki - krótki kurs 05.09.09, 10:08
        Ja mam kartę i kupuję tylko to na co mnie stać. Nawet jakbym z dnia na dzień
        stracił pracę, to na rachunku oszczędnościowym mam znacznie więcej, niż wynosi
        limit karty. Więc tak czy inaczej ani % odsetek bankowi nie zapłacę.

        A tymczasem korzystam co miesiąc z darmowego kredytu i zbieram jakieś durne
        punkty na karcie Miles&More - niby niewiele, ale za kilka lat polecę sobie za to
        za darmo gdzieś na drugi koniec świata (no dobra, prawie za darmo, bo niestety
        oplaty lotniskowe i tak trzeba zaplacic z wlasnej kieszeni :-/)
        • baby1 Re: Karciane sztuczki - krótki kurs 05.09.09, 13:13
          >A tymczasem korzystam co miesiąc z darmowego kredytu i zbieram
          jakieś durne
          > punkty na karcie Miles&More - niby niewiele, ale za kilka lat
          polecę sobie za to
          > za darmo gdzieś na drugi koniec świata

          He, he, he. Tyle co ja punktów nazbierałem na karcie Miles&More to
          ty nawet nie możesz pomarzyć i za darmo na żaden koniec świata nie
          poleciałem. No może jakiegoś pendrive'a sobie za to fundniesz.
          • agulha Re: Karciane sztuczki - krótki kurs 05.09.09, 15:15
            A dlaczego nie poleciałeś? Może nie chciałeś - to mogłeś sobie jakieś prezenty z
            katalogu wybrać. Jest taka opcja biletu dookoła świata.
            Ja zbieram za loty, hotele i używanie karty (a z konieczności przepuszczam przez
            nią także wydatki służbowe) i przez dokładnie 7 lat sobie i bliskim kupiłam
            bilety: 3 na Bliski Wschód (z tego do jednego musiałam trochę mil dokupić,
            wyszło więc za pół ceny), 2 business class w obrębie Europy (bo w economy
            miejsce się skończyło) i z pięć lotów europejskich w economy. Ostatnio podrożały
            opłaty lotniskowe, ale za dodatkowe mile można i te mieć darowane. Mam już
            uskładanych mil na podróż we dwójkę po Europie całkowicie za darmo.
            Aha, co do lotów w Europie, korzystam z opcji Fly Smart.
            • maruda.r Re: Karciane sztuczki - krótki kurs 07.09.09, 18:17
              agulha napisała:

              > Ja zbieram za loty, hotele i używanie karty (a z konieczności przepuszczam prze
              > z
              > nią także wydatki służbowe) i przez dokładnie 7 lat sobie i bliskim kupiłam
              > bilety: 3 na Bliski Wschód (z tego do jednego musiałam trochę mil dokupić,
              > wyszło więc za pół ceny), 2 business class w obrębie Europy (bo w economy
              > miejsce się skończyło) i z pięć lotów europejskich w economy.

              *******************************

              Niczego nie zarobiłaś, ale udało Ci się wmówić, że dostałaś coś za darmo. Innymi
              słowy: zarobiłaś na te loty.

              Nie ma darmowych lunchów.

              • agulha Re: Karciane sztuczki - krótki kurs 07.09.09, 22:37
                Nie rozumiesz. Ten lunch nie jest za darmo, ale nie ja za niego
                płacę. 90% moich lotów i hoteli to są wyjazdy służbowe (nie, nie mam
                własnej firmy). Ponadto pewna część pozostałych wydatków (punkty za
                używanie karty kredytowej).
                Za ten mój "lunch" zapłacisz być może kiedyś nawet Ty, ale nie
                będziesz o tym wiedział :-)).
    • olek_01 Re: Karciane sztuczki - krótki kurs 05.09.09, 09:15
      ***entropia dobrze prawisz - ja właśnie wpadłem w taką pułapkę ale trochę z
      innej strony - zacząłem używać DWÓCH kart kredytowych jednocześnie - ODRADZAM
      TO - potem mozolnie się spłaca ,wiem coś o tym :/
      z ponad 750 złotych z karty Leclerca i 450 Mbanku najpierw zająłem się mbankową
      - spłaciłem w całości , a na Leclercowej pozostało mi do spłaty 80 zł z groszami
      i tej karty się jeszcze w tym miesiącu pozbędę - bo dwie karty mi są jak się
      okazuje nie potrzebne - pozostawię tylko Mbankową - łatwiej i szybciej się
      spłaca - no i będzie tylko rezerwową ,bo już frycowe zapłaciłem za niemyślenie,a
      przy używaniu kart kredytowych to tak jak przy prowadzeniu auta - tzreba myśleć :-)
    • exxon71 Re: Karciane sztuczki - krótki kurs 05.09.09, 09:35
      > Wystarczy policzyć ile wynosiły by odsetki na lokacie na 1
      > 00 zeta na jakieś 20-40 dni. Dwa grosze?

      Sorry, ale jak Ty to policzyles?

      Ja wlasnie wplacilem kase na lokate 6,05% - po odliczeniu podatku Belki wychodzi
      prawie 5%. Czyli w ciagu srednio 30 dni na wydanym 100 zl zaoszczedzam
      100*5%/12=ok 40 groszy. "Jedynie" 20x wiecej niz wyszlo Tobie.

      Jezeli nie potrafisz liczyc, to masz absolutna racje. Karta kredytowa NIE JEST
      dla Ciebie.
      • entropia Re: Karciane sztuczki - krótki kurs 07.09.09, 14:03
        > prawie 5%. Czyli w ciagu srednio 30 dni na wydanym 100 zl zaoszczedzam
        > 100*5%/12=ok 40 groszy. "Jedynie" 20x wiecej niz wyszlo Tobie.

        Podziel jeszcze przez dwa - no chyba że zakupy kartą robisz raz w miesiącu - w dniu, kiedy zaczyna się okres rozliczeniowy. Wychodzi Ci 20 groszy. Załóżmy, że kupujesz tą kartą co miesiąc za 2 tysiące - no to ok, masz 4 złote miesięcznie. Czyli rocznie 48. Na kartę nie starcza.
        Acha, i powiedz mi jeszcze jakim cudem wpłaciłeś kasę na lokatę, skoro co miesiąc musisz zadłużenie spłacać? Co miesiąc ją zrywasz i zakładasz od nowa? I co miesiąc pewnie szukasz banku który da Ci te 6%? A większość banków w przypadku lokaty wymaga też założenia konta - wiesz o tym? Likwidujesz te konta co miesiąc?
        Heh, wyraźnie widać że karty są dla tych którzy liczyć nie umieją i jeszcze są z tego zadowoleni.
        • exxon71 Re: Karciane sztuczki - krótki kurs 08.09.09, 04:57
          > Podziel jeszcze przez dwa - no chyba że zakupy kartą robisz raz w
          miesiącu - w
          > dniu, kiedy zaczyna się okres rozliczeniowy.

          Naprawde jestes skrajnie niekumaty. Nie wiem juz jak do Ciebie
          trafic. Przecietna karte kredytowa splaca sie srednio po ponad 50
          dniach od poczatku miesiaca (w moim przypadku jest to 56 dni). Czyli
          np. zakupy z wrzesnia splacam do 26 pazdziernika. Wiec 30 dni to nie
          tyle maksymalny okres, co prawie minimalny (faktycznie minimalny to
          26 dni). Wiec jesli wydaje srednio tyle samo kazdego dnia miesiaca,
          to srednio oszczedzam przez (26+56)/2 = 41 dni. Wiec sporo wiecej
          niz 30 - to 30 przyjalem w przykladzie dla pewnej wygody, ale jest
          to liczba ZANIZONA nie zawyzona.

          > . Czyli rocznie 48. Na kartę nie starcza.

          He? Ze co? Czlowieku, za karte nie place ani grosza. Rozejrzyj sie
          po rynku, jest mnostwo darmowych kart (szczegolnie jesli regularnie
          robisz zakupy karta, to banki chetnie zwalniaja z oplaty rocznej).

          > Acha, i powiedz mi jeszcze jakim cudem wpłaciłeś kasę na lokatę,

          OK, sorry, tu sie rozpedzilem - rzeczywiscie wplacilem kase na
          lokate, ale to inna bajka, bo po miesiacu jej nie zerwe. W tej
          chwili tzw. biezace oszczednosci mam na oprocentowanym tylko 4%
          koncie oszczednosciowym, ale mam zamiar otworzyc takie konto gdzies
          gdzie daja wiecej. A co do zamykania kont to tak, zdarzylo mi sie.
          Aczkolwiek rzeczywiscie jakbym mial na takim koncie oszczednosciowym
          trzymac tylko te 2 tysiace to pewnie szkoda by mi bylo zachodu. Ale
          trzymam znacznie wiecej (planuje w najblizszym czasie zakup
          mieszkania wiec bardziej dlugoterminowe inwestycje nie wchodza w
          gre, bo nigdy nie wiem, kiedy bede potrzebowac gotowki).

          > Heh, wyraźnie widać że karty są dla tych którzy liczyć nie umieją
          i jeszcze są
          > z tego zadowoleni.

          Jak rozumiem masz na mysli siebie? Ja jak dotad zadnego bledu w
          obliczeniach nie popelnilem (w przeciwienstwie do twoich 4 groszy od
          100 zl/mies :), tylko uzylem zlego przykladu z lokata. A Ty po raz
          kolejny udowadniasz ze nie masz pojecia o kartach kredytowych.
          Splata po 30 dniach od poczatku okresu rozliczeniowego? Wskaz mi
          taka karte na rynku. Oplata roczna? Trzeba byc frajerem zeby ja
          ponosic. Rozumiem ze konta w banku tez nie masz, bo przeciez
          kosztuje 7 zl miesiecznie (tak, sa takie banki, ktore tyle kasuja)?
          • entropia Re: Karciane sztuczki - krótki kurs 08.09.09, 09:37
            Ja przesadziłem z wyliczeniami w moją stronę, Ty w swoją. Co z tego że 41 dni, skoro nagle oprocentowanie spadło Ci z 6 do 4%?

            Do tego reszta informacji również poniżej krytyki. Darmowe karty? W Polsce? Proszę o przykład takiej karty, która od kilku lat jest darmowa (przez darmową rozumiem brak opłat za wydanie, za wznowienie, opłaty rocznej, opłaty miesięcznej).

            Konto mam :) Nawet kilka. Natomiast nie zdarzyło mi się jezcze mieć konta którego zasady prowadzenia nie zmieniły się (na gorsze) później niż po 2ch latach od założenia.
            • jan-w Na karcie kredytowej można zarobić 10.09.09, 15:07
              Cytat:
              Plastikowe pieniądze używane z głową mogą zamiast kosztów przynosić zyski. Wystarczy rozsądnie korzystać z okresu bezodsetkowego.
              Karta kredytowa to specyficzny rodzaj bankowego kredytu. Klient dostaje możliwość zadłużania się do określonej kwoty i płacąc kawałkiem plastiku wydaje nie swoje pieniądze. Najważniejsze jest jednak to, że ten kredyt może być nieoprocentowany. Każda kredytówka ma coś, co nazywa się „grace period”, a w wolnym tłumaczeniu to okres bezodsetkowy. Zazwyczaj trwa on pięćdziesiąt kilka dni i liczy się od początku okresu rozliczeniowego karty do daty spłaty kredytu. W praktyce wygląda to tak, że ktoś kto używa od początku września karty, będzie to robił przez cały miesiąc, po jego zakończeniu dostanie zaś od banku rozliczenie swoich transakcji. I będzie miał wybór: po dwudziestym października może spłacić całość zadłużenia nie płacąc odsetek, albo tylko minimalną część długu, ale już wraz z odsetkami. Ten pierwszy sposób jest opłacalny z punktu widzenia klienta, a drugi to żyła złota dla banków. Racjonalny posiadacz kart powinien co miesiąc spłacać całość zadłużenia. Nie dość, że nie zapłaci odsetek, to jeszcze może na tym zarobić. Skoro płacąc kartą nie wydaje swoich pieniędzy to, co wcześniej przeznaczał na bieżące wydatki, może trzymać na koncie oszczędnościowym.

              prnews.pl/analizy/na-karcie-kredytowej-mozna-zarobic-43716.html
                  • entropia Re: Na karcie kredytowej można zarobić 11.09.09, 09:31
                    > Dziennikarze zarabiają na pisaniu artykułów. Stąd wniosek że wszyscy i zawsze
                    > kłamią :-)
                    Dziennikarze zarabiają za NAPISANY artykuł. Nie ma to związku z przekonaniem lub nie czytelnika do tez artykułu. Dostaje pieniądze i zapomina o sprawie.
                    Jeżeli mówimy o firmie finansowej, która reklamuje produkt finansowy w serwisie zajmującym się PR-em, to możemy oczekiwać że celem nie jest dotarcie do czytelników, tylko wywołanie efektu w postaci kupienia przez nich karty. Czyli w tym wypadku autora interesuje bardziej to co się stanie potem, a nie samo napisanie artykułu (za który pieniędzy nie dostaje).

                    Dziwię się, że osoba świetnie rozumiejąca meandry tak skomplikowanego i najeżonego pułapkami produktu jak karta kredytowa nie potrawi dostrzec tak oczywistej różnicy ;-)
                    • jan-w Re: Na karcie kredytowej można zarobić 11.09.09, 09:40
                      A merytorycznie potrafisz te dane skomentować, czy tylko wszędzie węszyć spiski?
                      Każdy potrafi zsumować 2 i 2 łatwo wyliczy że lepiej zyskać nawet 200 zł rocznie
                      niż nie zyskać. Chyba że usiłuje dopasować rzeczywistość do swojej błędnej tezy
                      której fałszywość już zrozumiał, ale ambicja nie pozwala mu przyznać że się myli.
                      • entropia Re: Na karcie kredytowej można zarobić 11.09.09, 10:22
                        > A merytorycznie potrafisz te dane skomentować, czy tylko wszędzie węszyć spiski?

                        Potrafię, choć merytoryczne komentowanie reklam jest po prostu bez sensu. Jeśli możemy przyjmować sobie dowolnie dane wejściowe, to zawsze da się przyjąć choćby niewiadomo jak bzdurne, żeby udowodnić swoją tezę. Tak jest i w tym przypadku.



                        Proszę, oto dyskusja z reklamą:
                        Zobaczymy wyliczenia dla Alianz Bank:
                        Okres bezodsetkowy to 59 dni, oszczędność wynosi 159,42 złotego dla 5.7% oprocentowania.
                        Jak wyliczono tą oszczędność? ano nie wiadomo (tego oczywiście nie napisano). Spróbujmy do tego dojść w jakiś sposób.
                        Najpierw załóżmy, że pieniądze są cały czas przez rok na koncie. Wtedy oszczędność wynosiłaby:
                        =1500*5,7/100 = 85,50.
                        Więc nie są na rok. Są na dłużej. Jak to wyliczono. Ano przyjmując proste założenie, mówiące że: WSZYSTKIE ZAKUPY WYKONUJEMY JEDNEGO DNIA. Czyli jednym słowem, raz w miesiącu bierzemy urlop, po to, żeby zakupić miesięczny zapas bananów i innych szybko psujących się produktów.
                        Wtedy oszczędność wynosi:
                        =1500 * 5,7/100 (oprocentowanie) * 58/365 (długość okresu bezodsetkowego) * 12 (ilość okresów bezodsetkowych w roku) = 163,04 (oczywiście nie jest to dokładnie to samo, ale to dlatego że moje obliczenia są przybliżone.

                        Podyskutujmy i z innymi założeniami. A więc, żeby mieć takie 'oszczędności' na karcie musimy przyjąć:
                        1. Że WSZYSTKIE ZAKUPY KTÓRE PŁACIMY KARTĄ WYKONUJEMY JEDNEGO DNIA MIESIĄCA - na początku okresu. Ponieważ zazwyczaj nawet kupując w markecie, nie wszystko jesteśmy w stanie kupić w jednym sklepie, rozumiem, że cały dzień biegamy po sklepach robiąc zakupy. Czy ktoś z Państwa tak robi?
                        2. Oprocentowanie zostało określone jako 5,7%, bezbelkowe, ma takie Eurobank. Tu rozbijmy na kilka pytań
                        a. CZY KONTO OSZCZĘDNOŚCIOWE MOŻNA W JAKIMŚ BANKU ZAŁOŻYĆ CAŁKOWICIE ZA DARMO? Bez konieczności płatnego konta bieżącego, bez konieczności opłaty za kartę bankomatową i/lub jej ubezpieczenie (etc.)? Znają Państwo taki bank? Poproszę o przykład.
                        b. Banki zazwyczaj najpierw robią promocję, podwyższając oprocentowanie, a po miesiącu dwóch się z tego wycofują. CZY ZNA KTOŚ BANK, KTÓRY ZAGWARANTUJE OPROCENTOWANIE 5,7% NIEZMIENNIE PRZEZ CAŁY ROK? Poproszę o przykład.
                        3. Koszt pozyskania karty (opłata za kartę). Temat został radośnie zbyty, przez dodanie w nawiasie "Opłata za pierwszy rok". Czy istnieje bank w którym również CENA KARTY ZA DRUGI I TRZECI WYNOSI ZERO? Czy któryś bank gwarantuje to w umowie? Bo zmiana co roku banku jest trochę kłopotliwa.

                        Czy Pan robi zakupy raz w miesiącu panie Janie? Czy jest Pan takim szczęśliwcem że trafił na bank, który przez cały rok ma takie samo oprocentowanie na koncie oszczędnościowym (dodajmy że b. wysokie)? Czy jest Pan również szczęśliwcem, któremu bank w drugim roku posiadania karty nie nalicza opłaty?

                        > Każdy potrafi zsumować 2 i 2 łatwo wyliczy że lepiej zyskać nawet 200 zł rocznie niż nie zyskać

                        Tak, w prostych produktach jest to prawda. W przypadku czegoś takiego jak kk. celowo zasady są tak skomplikowane, by mało kto był w stanie sobie to obliczyć.

                        > Chyba że usiłuje dopasować rzeczywistość do swojej błędnej tezy
                        Nic dodać, nic ująć.

                        Btw. wracając do pytania dot. merytorycznych komentarzy. Pytałem się już wcześniej jednego z 4 miłośników kart, czy faktycznie kupuje wszystko raz w miesiącu. Nie dostałem odpowiedzi. Innego pytałem, czy może podać przykład banku, w którym mam gwarancję, że karta jest za darmo przez kilka lat (ciągle się takie twierdzenie przewija w argumentach 'za'). Również nie uzyskałem odpowiedzi.
                        • jan-w Re: Na karcie kredytowej można zarobić 11.09.09, 13:36
                          > Każdy potrafi zsumować 2 i 2 łatwo wyliczy że lepiej zyskać nawet 200 zł rocznie niż nie zyskać

                          Tak, w prostych produktach jest to prawda. W przypadku czegoś takiego jak kk. celowo zasady są tak skomplikowane, by mało kto był w stanie sobie to obliczyć.

                          Dla znacznej części użytkowników KK zasady są banalnie proste.
                          Należy spłacać (najlepiej automatycznym zleceniem) nie przekraczając GP czyli zależnie od kary pięćdziesiąt kilka dni.
                          Jeżeli ktoś nie potrafi opanować tej jednej prostej zasady, nie powinien mieć KK, a najlepiej także konta bankowego i karty debetowej. Ale tacy ludzie to niewielki margines.

                          > Btw. wracając do pytania dot. merytorycznych komentarzy. Pytałem się już wcześn
                          > iej jednego z 4 miłośników kart, czy faktycznie kupuje wszystko raz w miesiącu.
                          > Nie dostałem odpowiedzi.
                          Nie dostałeś odpowiedzi, ponieważ nikomu nie chce się powtarzać wiele razy, zwłaszcza odpowiedzi na pytanie tendencyjne.
                          Oczywiście że nikt nie robi zakupów jeden raz w miesiącu. Ale nawet jeżeli wydaje tye samo każdego dnia, zysk z płacenia prawie 2 miesiące później tylko się zmniejsza.
                          Ale istnieje i jest większy niż jego brak u nieposiadająceg KK.

                          > Innego pytałem, czy może podać przykład banku, w któr
                          > ym mam gwarancję, że karta jest za darmo przez kilka lat (ciągle się takie twie
                          > rdzenie przewija w argumentach 'za'). Również nie uzyskałem odpowiedzi.

                          1. Tak. Jest wiele banków które przy określonych kontach, zależnych od wysokości dochodów (czytaj to dokładnie) gwarantują likwidację wszelkich opłat bankowych. Np Citibank.
                          2. Jeżeli ktoś ma niewielkie dochody, też może mieć KK za darmo. Jeżeli bank w którym miał ją dotychczas po kolejnych latach nie przedłuży mu darmowego korzystania z KK, może wybrać jedną z wielu ofert kolejnych banków.

                          Wygląda na to że tylko mi nie znudziło się powtarzać ci tych samych odpowiedzi. Dalej baw się sam.
                          • entropia Re: Na karcie kredytowej można zarobić 11.09.09, 13:51
                            Przepraszam, ale Pan zarzucił mi brak dyskusji merytorycznej Panie Janie.

                            Przeanalizowałem wyliczenia które przedstawił Pan w linku. Praktycznie Pan nie ustosunkował się do żadnego z zarzutów co do wiarygodności przykładu, za to znowu odwrócił kota ogonem pisząc o czym innym.

                            Praktycznie ominął Pan tą część w której opisywałem, dlaczego te wyliczenia są bez sensu. Czemu? Przecież jest Pan przekonany do swoich racji. Przypomnę Panu że pisał Pan:

                            > A merytorycznie potrafisz te dane skomentować, czy tylko wszędzie węszyć spiski?

                            Więc może teraz należałoby przedstawić merytoryczną odpowiedź do moich uwag? Pozwolę sobie na drobną złośliwość - tego na szkoleniu już nie było, prawda? ;-)

                            Zamiast tego znowu pan brnie w te same brednie które przez Pana i dwójkę kolegów były tu przetaczane już wiele razy.
                            Być może nie ma Pan po prostu racji?


                            > 1. Tak. Jest wiele banków które przy określonych kontach, zależnych od wysok
                            > ości dochodów (czytaj to dokładnie) gwarantują likwidację wszelkich opłat banko
                            > wych
                            . Np Citibank.
                            > 2. Jeżeli ktoś ma niewielkie dochody, też może mieć KK za darmo. Jeżeli bank w
                            > którym miał ją dotychczas po kolejnych latach nie przedłuży mu darmowego korzys
                            > tania z KK, może wybrać jedną z wielu ofert kolejnych banków.
                            Panie Janie. Jest tu jakiś konkret? Bo co do Citibanku, to bez żartów. Zlikwidowałem tam niedawno konto. Wpływała pensja moja i żony, zakupy kartą (debetową :) żona robiła indywidualnie, a opłaty ciągle rosły (właściwie to dochodziły nowe). Najpierw było to jakieś 6 zeta miesięcznie, potem doszło o ile pamiętam 2x2 zeta, potem kolejne 4.95.
                            Swoją drogą - konto oszczędnościowe w Citi ma teraz oprocentowanie 2,80% - podatek belki. A w Pana przykładzie było 5.7%. Więc tam "se na karcie nie zarobie". Panu to liczenie 2+2 średnio wychodzi, wie Pan panie Janie?
                            • jan-w Re: Na karcie kredytowej można zarobić 11.09.09, 16:15
                              Naprawdę liczysz na to że ktoś ci będzie powtarzał sto razy te same oczywiste
                              rzeczy? Że 100 złotych to więcej niż 0 złotych?
                              A to że nikt już z tobą nie dyskutuje, wydaje ci się przyznaniem ci racji?
                              Wszystkim już opadły ręce.
                            • exxon71 Re: Na karcie kredytowej można zarobić 13.09.09, 06:29
                              Wow, nie sądziłem że tu się jeszcze toczy dyskusja (zapomniałem o tym wątku,
                              dlatego nie odpisywałem).

                              Ale wracając do tematu. Ja mam kartę w Citibanku i za nią nie płacę. Mam
                              nadzieję, że dopóki będę wydawał określone przez bank minimum, karta pozostanie
                              bezpłatna. W momencie, w którym opłaty zostaną wprowadzone po prostu zmienię bank.

                              Nie widzę też związku z opłatami za konto w Citi. Ja tam konta nie mam
                              (bynajmniej nie ma takiego obowiązku - kartę kredytową można mieć nie posiadając
                              ROR). A jeśli to jest argument za tym, że w każdej chwili bank może mi podnieść
                              opłaty za KK to owszem, zdaję sobie z tego sprawę. Ale jak pisałem wyżej - w
                              takim wypadku zmienię bank
            • exxon71 Re: Karciane sztuczki - krótki kurs 13.09.09, 06:37
              > Konto mam :) Nawet kilka. Natomiast nie zdarzyło mi się jezcze mieć konta które
              > go zasady prowadzenia nie zmieniły się (na gorsze) później niż po 2ch latach od
              > założenia.

              A mi, o dziwo, zdarzyło się. Konto w mbanku - jakiś czas temu znieśli opłaty za
              przelewy, nieco później wycofali opłatę za pobieranie pieniędzy ze WSZYSTKICH
              bankomatów za granicą (co dla mnie akurat jest bardzo istotne). Tylko
              oprocentowanie spadło, ale to akurat na RORze ma dla mnie najmniejsze znaczenie.

              Podnosili mi za to opłaty w PKO, więc zamknąłem tam rachunek (ku zdziwieniu pani
              w okienku - "ale dlaczego chce pan zamknąć konto"? ;).

              Odpowiedz nt. darmowych kart napisałem poniżej, w innym wpisie.

              Ciekawe swoją drogą że moją poprawkę z 6% na 4% uznałeś za "poniżej krytyki".
              Gdybym ja miał podobne podejście to w ogóle powinienem nie odnosić się do twoich
              wypowiedzi, po tym jak napisałeś że "odsetki na lokacie na 100 zł w ciągu 20-40
              dni wyniosą 2 grosze", bo pomyliłeś się o ponad tysiąc procent, a ja o 50%.
              • entropia Re: Karciane sztuczki - krótki kurs 14.09.09, 09:56
                > A mi, o dziwo, zdarzyło się. Konto w mbanku - jakiś czas temu znieśli opłaty za
                > przelewy, nieco później wycofali opłatę za pobieranie pieniędzy ze WSZYSTKICH
                > bankomatów za granicą (co dla mnie akurat jest bardzo istotne).
                Licząc od momentu kiedy założyłem tam konto - opłaty wzrosły (jest opłata za kartę do emax-a, której kiedyś nie było, ponadto kiedyś z najwyżej oprocentowanego konta oszczędnościowego można było wyjąć pieniądze dowolną ilość razy w miesiącu teraz raz). Ale przyznaję, ten bank jeśli chodzi o konto jest najbardziej stabilny.

                > Ciekawe swoją drogą że moją poprawkę z 6% na 4% uznałeś za "poniżej krytyki".
                Konkretnie to chodziło o inne części wypowiedzi. O te banki z darmowymi kartami (nadal nie znam przykładu choć jednego banku, który da mi darmową kartę na dłużej niż rok w promocji, jakoś nikt nie chce z tego tłumu banków podać choć jednego przykładu). Więc skoro Pan pisze że 'trzeba być frajerem by płacić za kartę' - to proszę o przykład banku w którym nie trzeba tego robić.

                Chodziło mi też o mylenie lokaty z kontem oszczędnościowym (jeśli chodzi o oprocentowanie, pan i koledzy zawsze podajecie jako przykład lokaty, ale jeśli chodzi o 'wyjęcie środków i spłacenie karty' to macie na myśli konto oszczędnościowe. A to dwa zupełnie różne produkty.

                Chodziło mi też o wybiórcze traktowanie poszczególnych wskaźników (weźmy najwyższe oprocentowanie lokaty, zapomnijmy o innych opłatach i wyjdzie że krocie na tej karcie zarobimy).
                • exxon71 Re: Karciane sztuczki - krótki kurs 14.09.09, 15:12
                  > > A mi, o dziwo, zdarzyło się. Konto w mbanku - jakiś czas temu znieśli opł
                  > aty za
                  > > przelewy, nieco później wycofali opłatę za pobieranie pieniędzy ze WSZYST
                  > KICH
                  > > bankomatów za granicą (co dla mnie akurat jest bardzo istotne).
                  > Licząc od momentu kiedy założyłem tam konto - opłaty wzrosły (jest opłata za ka
                  > rtę do emax-a, której kiedyś nie było, ponadto kiedyś z najwyżej oprocentowaneg
                  > o konta oszczędnościowego można było wyjąć pieniądze dowolną ilość razy w miesi
                  > ącu teraz raz). Ale przyznaję, ten bank jeśli chodzi o konto jest najbardziej s
                  > tabilny.

                  Hmmm, no ale dla mnie oszczędność na przelewach i przede wszystkim bezpłatna
                  wypłata z bankomatów za granicą z nawiązką to rekompensują (szczególnie że
                  ostatnio tymczasowo mieszkam poza krajem). Więc trudno powiedzieć obiektywnie,
                  że "ogólnie opłaty wzrosły" - zależy dla kogo. Dla mnie koszt netto korzystania
                  z konta obecnie jest niższy niż kiedyś, ale dla kogoś kto za granicą pieniędzy
                  nie wypłaca, a przelewów wiele nie robi, rzeczywiście może być wyższy.

                  > O te banki z darmowymi kartami
                  > (nadal nie znam przykładu choć jednego banku, który da mi darmową kartę na dłu
                  > żej niż rok w promocji,

                  Citibank - na dwa lata (owszem, też w promocji, ale zawsze).
                  www.online.citibank.pl/page.do?content=k_citibank_bp
                  Alior Bank - bezterminowo, przy rocznych wydatkach kartą min. 10 000 zł

                  GE Money Bank - bezterminowo, przy rocznych wydatkach kartą min. 12 000 zł

                  Toyota Bank - bezterminowo, przy rocznych wydatkach kartą min. 18 000

                  Te kilka wyszukałem w ciągu ostatnich kilku minut za pomocą google. Pewnie to
                  nie wszystkie, ale wybacz, mam na głowie trochę innych rzeczy niż pisanie na
                  forum. Mam nadzieję że taka krótka lista jest satysfakcjonująca :)

                  > Chodziło mi też o mylenie lokaty z kontem oszczędnościowym (jeśli chodzi o opro
                  > centowanie, pan i koledzy zawsze podajecie jako przykład lokaty, ale jeśli chod
                  > zi o 'wyjęcie środków i spłacenie karty' to macie na myśli konto oszczędnościow
                  > e. A to dwa zupełnie różne produkty.

                  OK, napisałem już że biorę ten błąd na siebie (akurat zakładałem lokatę w mbanku
                  i zostało mi to oprocentowanie w głowie). Aczkolwiek są konta oszczędnościowe
                  oprocentowane (realnie) nawet wyżej niż 6% lokata, dzięki dziennej kapitalizacji
                  i unikaniu podatku Belki - np. w Eurobanku. Nie założyłem sobie jeszcze takiego
                  tylko dlatego że jestem poza Polską od kilku miesięcy (dobrze że chociaż lokaty
                  w mbanku mogę składać przez Internet, bez podpisu itp. formalności). Ale
                  niedługo wracam i nadrobię to niedopatrzenie.

                  > Chodziło mi też o wybiórcze traktowanie poszczególnych wskaźników (weźmy najwyż
                  > sze oprocentowanie lokaty, zapomnijmy o innych opłatach i wyjdzie że krocie na
                  > tej karcie zarobimy).

                  Ale jakie ja opłaty pominąłem konkretnie? Piszę na podstawie swoich własnych
                  prywatnych doświadczeń (pracuję co prawda w dziale finansów, ale w firmie która
                  zajmuje się produkcją i sprzedażą). Żadnych opłat związanych z kartą nie ponoszę.
                • exxon71 Re: Karciane sztuczki - krótki kurs 14.09.09, 16:17
                  Pomijam już to, że zazwyczaj do karty kredytowej jest też kilka bonusów. Ja np.
                  wybrałem kartę Citibanku dlatego że mogę na nie zbierać "mile" z programu
                  miles&more Star Alliance. Wydając średnio 2 tys zł miesięcznie po ok. 10 latach
                  uzbierałbym na lot w 2 strony np. na Karaiby, za który normalnie zapłaciłbym
                  ponad 3000 zł.

                  Wiem że perspektywa czasowa dosyć daleka, tym bardziej że po 2 latach trzeba
                  będzie zapłacić roczną opłatę - dlatego nie używałem wcześniej tego argumentu.
                  Aczkolwiek, jeśli ktoś wytrwa przy takiej karcie dłużej (a warunki się znacząco
                  nie zmienią) to i tak więcej na tych punktach zarobi, niż zapłaci za używanie
                  karty. Ja akurat punkty zbieram znacznie szybciej, bo latam czasem służbowo
                  (płaci pracodawca, ale punkty mogę zbierać na własnej karcie) no ale to już
                  trochę inny temat i nie jest to argumentem na rzecz posiadania samej kk (bo w
                  końcu nie każdy będzie służbowo latał samolotem).

                  Oprócz tego są różnego rodzaju zniżki w wielu sklepach i restauracjach przy
                  płaceniu kartą danego banku. Specjalnie nie śledzę gdzie i ile można oszczędzić,
                  więc zdarza mi się dostać zniżkę tylko kiedy i tak kupuję w danym miejscu (a nie
                  przyszedłem na zakupy dlatego, że wiedziałem o zniżce). Więc w ciągu ostatniego
                  pół roku oszczędziłem tylko 20 zł na butach i 2 razy po 3 zł na pizzy - ale
                  zawsze to coś.
                  • jan-w Re: Karciane sztuczki - krótki kurs 18.09.09, 20:17
                    Ja dzięki tej samej karcie, za uzbierane codziennymi zakupami punkty "kupiłem" bardzo dobrą walizkę i wisiorek z białego złota ze szmaragdem.
                    www.miles-and-more.com/online/myportal/mam/pl/spend/shopping?l=pl
                    Ooo... widzę że znów mi się sporo zebrało. Np na obiad w Paryżu :-)
    • Gość: kredyciara Re: Karciane sztuczki - krótki kurs IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 05.09.09, 10:28
      no cóż, karta kredytowa jest dobra, ale nie dla wszystkich. Trzeba
      robić to z głową. Ja mam kartę od 8 lat i nie zapłaciłam do tej pory
      nic za jej użytkowanie. Na pierwszy rok kartę dostałam oczywiście za
      darmo, przed rocznicą zadzwoniłam i powiedziałam, że chcę z niej
      zrezygnować, bo nie widzę powodu płacić za coś, czego nie potrzebuję
      (używam jej zamiast karty płatniczej i ZAWSZE spłacam na czas saldo.
      Najpierw zaproponowano mi obniżenie opłaty rocznej o połowę, na co
      się nie zgodziłam i dalej trzymałam się swojego zdania, że nie chcę
      za nią płacić w ogóle. W końcu po "konsultacji" opłata została
      zniesiona. Przez kolejne 2 lub 3 lata trzeba było niestety powtórzyć
      procedurę z dzwonieniem do banku i rezygnowaniem z karty, która
      zawsze kończyła się zniesieniem opłaty. W końcu za którymś razem
      usłyszałam, że jeżeli roczne obroty na karcie będą wynosiły 2000 zł
      to z automatu opłata zostaje zniesiona.
      Kartę polecam wszystkim, którzy potrafią z rozsądkiem wydawać kasę i
      nie mają jakiś kompleksów z tym związanych...

      Pozdrawiam wszystkich rozsądnych użytkowników kart kredytowych :)
      • Gość: gość Re: Karciane sztuczki - krótki kurs IP: 212.95.49.* 05.09.09, 11:23
        A my pozdrawiamy post sponsorowany!
        My mamy kompleksy i wcale sie ich nie wstydzimy, bo wolimy mieć kompleksy i
        spokojną głowę niż stryczek na szyi w postaci galopujących z zawrotną prędkością
        długów w nieskończoność.

        Pozdrawiamy wszystkich myślących i rozsądnych oraz tych którzy się w porę ocknęli.
    • maniek_ok Re: Karciane sztuczki - krótki kurs 05.09.09, 11:05
      > Z moich doświadczeń z kartą kredytową wynika, że jedyna sensowna dobra rada to
      > nie używać kredytówki. A jeśli już koniecznie ktoś chce jej używać, to od razu

      He he, wystarczy przeczytać te kilkanaście wypowiedzi pod takim wątkiem i już
      wiadomo na czym tak naprawdę bank zarabia :))). Jest grupa ludzi którzy
      podchodzą do sprawy tak jak należy - są świadomi jak z kk korzystać i jak na
      niej skorzystać. Ale jest o wiele większa grupa ludzi dla których kk to
      przedmiot którym mogą się tylko i wyłącznie skaleczyć... A kaleczą się tym że
      nie kontrolują kiedy jest spłata, nie rozumieją odsetek od wypłaty z bankomatu,
      często tak wykorzystują limit że po spłacie zachwiana zostaje równowaga w ich
      budżecie ;), dostają małpiego rozumku bo bank "dał" im kasę i mogą poczuć się
      jak "bogaci" (wystarczy pójsc do starego browaru w Poznaniu i obejrzeć stada
      ludzików którzy udają kogoś kim nie są). Wg mnie - to na takich ludziach banki
      zarabiają na kk, a prowizje to pewnie taka kaska bez większego znaczenia :).
      Ja ostatnio widziałem produkt nazywający się "limit wypłatowy"... Idealnie
      pasuje dla ludzi, którzy wpadli w pętlę spłacania kk i muszą skorzystać z
      jakiegoś kolejnego kredytu żeby spłacić zadłużenie na karcie... I podejrzewam że
      znajdą się wielbiciele i takich produktów - głupota ludzka nie ma granic, ta
      zasada sprawdza się od wieków.
      Dla mnie kk to tylko i wyłącznie wygodny sposób na życie i tyle. KK ma wielką
      zaletę - jak potrzeba jakiejś gotówki, której akurat nie mamy na danym koncie.
      Tak, wiem, dla wielu filozofów forumowych to grzech, ale są ludzie którzy mają
      konta do różnych celów, np. jeden bank to depozyty, a inny to ror z kartą. Ja
      tak mam i zwykle muszę planować jak i kiedy przelewać kasę - kk jest w takim
      wypadku super wygodna, bo korzystam z jej kredytu wtedy kiedy akurat tego
      potrzebuję. No, ale to już inna kwestia - wiem ze są tacy którzy za wszelką cene
      muszą sobie udowodnić że zarabiają nawet na różnicy oprocentowania na karcie i
      kontach oszczędnościowych ;), choć tak naprawdę ma to zerowe znaczenie.
      • marguyu Re: Karciane sztuczki - krótki kurs 05.09.09, 11:42
        Nie wiem skad sie wzielo przekonanie, ze posiadanie karty kredytowej
        swiadczy o wiarygodnosci finansowej posiadacza. Przy tak malych
        budzetach jakimi sa nasze budzety domowe posiadanie dlugow to
        porazka! Bo karta kredytowa to nic innego jak dlug, ktory trzeba
        kazdego miesiaca splacac. A co sie stanie gdy zabraknie pieniedzy na
        splate? Nie wiem czy polskie banki oferuja ubezpieczenie od utraty
        pracy czy choroby?
        W latach 90 Banque de Françe byl zmuszony do wprowadzenia
        specjalnego programu pozwalajacego uzytkownikom kart kredytowych na
        wyjscie z dlugow.

        Karta bankowa o debecie natychmiastowym posluguje sie od 25 lat i
        nie zaluje. A ze jestem dobra klientka i moj bank ma do mnie
        zaufanie, to w razie nieprzewidzianych wydatkow mam na biezacym
        koncie prawo do debetu w wysokosci 3 tys euro. Mysle, ze to starczy
        na naprawe zepsutego auta i kupno nowej pralki jesli to konieczne.
        Na dodatek miesieczne koszty sa smiesznie male: 1000 euro debetu -
        5 euro kosztow. Wiem to z teorii, bo na dobra sprawe uzylam tego
        rozwiazania jeden raz jakies 15 lat temu.

        Inna bzdura to ponizsze twierdzenie, ze:
        "Karta kredytowa może być gwarancją twojej finansowej wiarygodności.
        Zwłaszcza na Zachodzie, gdzie plastikowy pieniądz jest znacznie
        popularniejszy niż u nas. W wielu miejscach np. nie wynajmiesz
        samochodu, płacąc gotówką. Sprzedawca zażąda karty. Choćby dlatego,
        żeby się przekonać, czy jakiś bank ci zaufał. Jeśli masz w kieszeni
        kartę, to znaczy, że jesteś wiarygodnym partnerem."


        Jesli tak, to Francja lezy na jakims innym Zachodzie, bo tam - choc
        kart kredytowych w uzyciu jest duzo - bardziej sobie cenia klienta z
        debetowa karta bankowa.

        Odnosze wrazenie, ze ten artyluk sponsoryzowaly wszystkie banki
        razem wziete. Ciekawe czy autorowi oplacilo sie?
        • exxon71 Re: Karciane sztuczki - krótki kurs 05.09.09, 18:46
          > Jesli tak, to Francja lezy na jakims innym Zachodzie, bo tam - choc
          > kart kredytowych w uzyciu jest duzo - bardziej sobie cenia klienta z
          > debetowa karta bankowa.

          Z czystej ciekawosci - da sie we Francji wynajac samochod bez karty kredytowej?

          Ja we Francji nie probowalem, tylko w Belgii, ale nie dalo rady. Wtedy jeszcze
          sam kredytowki nie mialem, ale na szczescie kolega uzyczyl swojej (swoja droga
          dowod duzego zaufania z jego strony, bo jesliby - odpukac - byl jakis wypadek to
          pewnie od niego by w pierwszej kolejnosci probowali sciagnac kase).
          • marguyu Re: Karciane sztuczki - krótki kurs 05.09.09, 20:59
            exxon,
            nie myl karty bankowej z karta kredytowa. Roznica jest ogromna!
            Co do Belgii, to jeszcze dosc niedawno nawet w duzych sklepach nie
            mieli terminali do placenia karta. Mieszkam na stale na pograniczu i
            gdy jeszcze nie bylo euro dosc czesto siarczyscie klelam na to
            ich 'zacofanie'.
            • exxon71 Re: Karciane sztuczki - krótki kurs 06.09.09, 06:23
              > nie myl karty bankowej z karta kredytowa. Roznica jest ogromna!
              > Co do Belgii, to jeszcze dosc niedawno nawet w duzych sklepach nie
              > mieli terminali do placenia karta.

              Ale gdzie ja myle karte bankowa z kredytowa? Mieszkalem przez pewien czas w
              Belgii i orientuje sie calkiem niezle jak tam jest. Pamietam ze karta Visa czy
              Mastercard (kredytowa czy nawet debetowa) w wiekszosci sklepow trudno zaplacic -
              przyjmowali tylko "lokalne", belgijskie karty bankowe.

              Natomiast wypozyczenie samochodu to zupelnie inna bajka - w kazdym kraju w
              ktorym bylem i chcialem wypozyczyc samochod, karta kredytowa byla w zasadzie
              niezbedna (mowie o duzych sieciowych wypozyczalniach, bo np. w malych,
              "rodzinnych" w Grecji czy na Cyprze tego wymogu nie bylo). I tu Belgia nie jest
              wyjatkiem - bez kredytowki ani rusz.

              Dlatego bylem ciekaw, czy we Francji da sie wypozyczyc auto bez karty kredytowej
              (jesli sie jest turysta oczywiscie, wiec francuskiej karty bankowej tym bardziej
              sie nie ma :)
        • lukasnaj Re: Karciane sztuczki - krótki kurs 06.09.09, 18:18
          > Nie wiem skad sie wzielo przekonanie, ze posiadanie karty kredytowej
          > swiadczy o wiarygodnosci finansowej posiadacza


          Masz kartę kredytową, używasz jej, spłacasz, znów używasz, znów spłacasz. I tak
          miesiącami, latami. To w jaki sposób to robisz, bardzo dużo (jeśli nie wszystko)
          mówi bankowi o Tobie. Jeśli zaraz popadniesz w pętlę zadłużenia, przekroczysz
          limity, zaczniesz kupować ponad stan i całą kolejną wypłatę przeznaczać na
          spłatę karty, lub po prostu zignorujesz pewne rzeczy i popadniesz w długi, nie
          będzie to o Tobie świadczyć dobrze. I przy staraniu się o jakiś kredyt,
          hipoteczny czy konsumpcyjny zwykły, będziesz miał już dużo, dużo trudniej.
          Gdyż każda transakcja na kk staje się elementem Twojej osobistej HISTORII
          KREDYTOWEJ i buduje Twój "credit score". W niektórych bankach, przy koncie
          internetowym, za drobną opłatą można mieć dostęp do swojej historii kredytowej
          jak i widzieć swoją aktualną pozycję.