Gość: Alex
IP: *.uznam.net.pl
01.10.06, 15:16
Kiedyś nocny dyżur apteki w naszym mieście trwał tydzień, teraz codziennie
dyżur nocny ma inna apteka, a namożyło sie ich ostatnio jak grzybów po
deszczu. Kilka dni temu musiałem w środku nocy kupić pewien lek. Sprawdziłem w
najbliższej aptece, ze dyżur ma apteka "Pod kasztanasmi" przy ul.
Warszawskiej. Pojechałem tam i zdiwiony zauważyłem, że jest tam ciemno. Na
drzwiach wisiała kartka "Wrócę za 10 minut" Zły byłem jak diabli, bo lek był
pilnie potrzebny, wsiadłem do auta i mysle sobie "Gdzie ta osoba mogła pójść w
środku nocy na 10 minut?" Oświeciło mnie - nigdzie, zwyczajnie śpi ! Wróciłem
wiec po chwili i zacząłem energicznie dzwonić, po kilku minutach światła sie
zapaliły i weszła zaspana aptekarka. Kupiłem lek i w aucie obserwuję ją dalej
- oczywiście nie zdjęła karteczki tylko po chwili wyszła gasząc światła. Moim
zdaniem to skandal !!!