Dodaj do ulubionych

labrador z przypadku, zostawić czy nie????

27.12.09, 13:19
Sąsiad zamówił sobie pieska, labradora, czarnego jak węgiel, jest prześliczny,
dobrze zbudowany (już widać, że ma silne łapy), ma niecałe dwa miesiącesmile
niestety sąsiad zmienił zdanie, więc piesek został u nas, i już jest tyle w
domu miłoścismile ktoś czeka i szczekasmile i śpi na pleckachtongue_out no ale w ogóle nie
bylismy na to przygotowani, obydwoje pracujemy, mieszkanie ma wprawdzie 80m2
ale ogródek malutki (nie do biegania, tylko do siusiu) więc myślę, myślę i się
zakochuję i rozważam co z pieskiem jak będzie sam, co jak go oddamy na tydzień
do znajomych jak wyjedziemy, czy takie pieski są szcześliwe?? bo naprawdę
najważniejsze jest jego szczęście, spacerki to nie problem, ale jak będzie sam
8h?? kiedy można powiedzieć, że jest się gotowym na pieska?
Obserwuj wątek
    • tenshii Re: labrador z przypadku, zostawić czy nie???? 27.12.09, 13:31
      Hmmm....
      Zadaj sobie pytania:
      1) czy jesteś w stanie poświęcać psu dużo czasu i uwagi
      2) czy masz gdzie spuszczać psa luzem, żeby biegał, aportował, około 2h dziennie minimum
      3) czy jesteś w stanie wypowadzać go w zimie, deszczu, śniegu
      4) czy jesteś gotowa poświęcić mieszkanie bo bez szkód się nie obejdzie?
      5) czy jesteś w stanie szkolić psa? niekoniecznie w szkole dla psów, ale czy masz czas i cierpliwość? Lab nie wychowa się sam
      6) czy masz gdzie oddać go gdy wyjedziesz na wakacje, albo czy możesz go tam ze sobą zabierać?
      7) czy jesteś gotowa na duże zobowiązania finansowe - dobre karmienie, weterynarz, zabawki, akcesoria
        • karolina24w Re: labrador z przypadku, zostawić czy nie???? 27.12.09, 14:30
          dzięki, ty masz labradorka, tak? zadaje sobie cały czas te pytania i chcę bardzo
          spróbować, bo bardzo podoba mi się świadomość, że to maleństwo wyrośnie przy
          mnie na dużego mądrego psa, że będzie mnie tak witać jak terazsmile ale boję się
          tak mocno, że kilku rzeczy będę musiała sobie odmówić i nie wiem czy nie będę
          żałowaćsad nie wolno przecież spróbować i go oddać, a jeśli chodzi o rasę to
          można go wychować dobrze? na pieska co biega ze mną, jeździ na rowerze (znaczy
          biegnie obok) co jak pływamy na desce pływa gdzie przy brzegu i jest mu dobrze?
          to są takie pieski??
          • kaha1 Re: labrador z przypadku, zostawić czy nie???? 27.12.09, 20:21
            karolina24w napisała:

            a jeśli chodzi o rasę to
            > można go wychować dobrze? na pieska co biega ze mną, jeździ na rowerze (znaczy
            > biegnie obok) co jak pływamy na desce pływa gdzie przy brzegu i jest mu dobrze?
            > to są takie pieski??


            tak to są takie pieski. Tylko ludzie się ich boją jak wyrosną i mają czarną
            sierść. Ale to pies towarzyszący, uwielbia coś robić razem ze swoim panem.
            • diana321123 Re: labrador z przypadku, zostawić czy nie???? 27.12.09, 23:01
              Witaj.
              Jeśli pies będzie chodził na spacery i się wybiega to myślę, że 8h samemu w domu
              nie stanowi problemu. Po pewnym czasie pies się przyzwyczai. Większość psów
              zostaje samemu w domu tyle czasu, ponieważ ludzie pracują i gdyby patrzeć na to
              prawie nikt nie mógłby mieć psa. Moja suczka też zostaje sama w domu na 7-8
              godzina zależy od nakładania się godzina pracy rodziców z szkoła. Jak wracamy do
              domu to Diana śpi. Wychodzimy z nią na 3-4 spacery dziennie i to wystarcza.
              Sunia jest szczęśliwa nie niszczy w domu. W weekendy kiedy mamy więcej czasu
              zapewniamy jej więcej ruchu. Rower, pływanie wycieczki do lasu itp.
              Ogólnie kwestia pozostawania w domu jest do przyzwyczajenia.
              A na resztę pytań musicie sobie sami odpowiedzieć.
              Jeśli kochacie psa to obowiązki nie będą problemem, a satysfakcją i zadowoleniemwink
              • karolina24w Re: labrador z przypadku, zostawić czy nie???? 28.12.09, 15:01
                diana jest też labradorem? mój ma niecałe dwa miesiące a już podaje łapę i siada
                na zawołaniesmile mega mądry, ktoś mi podsunął pomysł kojca (klatki) w którym
                zostawia się psiaka z zabawkami, to jest dla niego dobre? w styczniu pod koniec
                będzie miał trzy miesiące a rozpoczyna się kurs dla pieska żeby go trenować
                • diana321123 Re: labrador z przypadku, zostawić czy nie???? 28.12.09, 15:22
                  Tak labrador, tu ją możesz sobie zobaczyć;d
                  www.garnek.pl/diana08
                  A co do domowych kojców to na prawdę bardzo dobry pomysł. Jeśli nikogo w domu
                  nie będzie to można go tam zamykać. Nie będzie miał możliwości niszczenia i
                  szybciej nauczy się czystości bo jak wiadomo psy nie załatwiają się tam gdzie
                  śpią. W razie czego dno można wyłożyć folią- bezpieczna podłoga i łatwiej
                  posprzątać. Jak jest miejsce to dobrze trzymać pieska podczas nieobecności tam
                  gdzie jest np. terakota lub gres, a nie tam gdzie parkiet lub panele.
                  pozdrawiam
                  daniel
                      • tenshii Re: labrador z przypadku, zostawić czy nie???? 28.12.09, 19:15
                        W miesiącu labrador zaczyna się usamodzielniać, zaczyna się bunt. Pies ucieka na spacerach, więcej niszczy (przynajmniej próbuje)
                        Genralnie dorasta i odłącza pępowinę wink

                        A szkoła dla psów jest tak naprawdę dla ludzi, żeby sie nauczyli jak szkolić. To co pokażą na godzinnym spotkaniu raz w tygodniu musisz powtarzać codziennie w domu żeby pies się tego nauczył
      • tenshii Re: labrador z przypadku, zostawić czy nie???? 28.12.09, 20:49
        Labradory są różne, a przy tak niedoświadczonym właścicielu, i takich pytaniach jakie zadaje, należy przedstawić możliwy najgorszy scenariusz, natomiast autorka wątku musi się zastanowić, czy da radę przetrwać upór i zapędy niszczycielskie, a później ewentualnie cieszyć się, że nie jest tak strasznie.

        ps. ja jestem doświadczona. brałam labradora z pełną świadomością. nie mam jakiegoś ekstremalnego diabła, ale czasami wymiękam i wyję gdzieś w kącie. Zresztą wszystko zalezy również od wrazliwości drażliwości i cierpliwości właściciela. Autorka musi skonfrontować wady labradora ze swoim charakterem i dokonać wyboru

        Bo jak ktoś macha ręką i mówi jakoś to będzie, to potem często labradora oddaje
          • tenshii Re: labrador z przypadku, zostawić czy nie???? 28.12.09, 21:06
            Wiesz co, ja nie jestem specjalnie za klatkami.
            Idealnie dla mnie jest kiedy właściciel może się bez niej obyć.
            Ale czasami lepsza klatka na PEWIEN czas, niż karcenie za zdewastowanie mieszkania.
            Dla niedoświadczonego właściela klatka może być dobrym rozwiązaniem O ILE zbierze informacje o tym jak jej używać.
            Natomiast jak widzę jak moje psy zawsze śpią pod moim wózkiem, to myślę, że pies lubi mieć coś nad głową smile
            • diana321123 Re: labrador z przypadku, zostawić czy nie???? 28.12.09, 22:29
              Z tym sadyzmem nie przesadzaj i nie idealizuj. Pies nie będzie w nim trzymany
              24/24h. Tylko podczas nieobecności właścicieli. Jeśli pies nie jest nauczony
              jeszcze czystości i niszczy to jest to bardzo dobry sposób. Nie każdy może sobie
              pozwolić na siedzenie w domu z psem i zniszczenie całego mieszkania. Jeśli komuś
              na mieszkaniu i estetyce nie zależy to kojec zbędny.
              W domu mam dwa psy i żaden nie był trzymany w klatce. Ogólnie nie niszczyły.
              Jednak do czasu nauczenia czystości obie trzymane były w łazience lub
              kuchni(oczywiście tylko podczas naszej nieobecności:d)
              Podsumowując żeby nie było przykrych niespodzianek wracając z pracy, a następnie
              oddania psa to kojec jest dobrym rozwiązaniemwink
              • kaha1 Re: labrador z przypadku, zostawić czy nie???? 29.12.09, 09:19
                kuchnia, łazienka to jednak nie to samo co trzymanie zwierzęcia w miejscu gdzie
                nie może wstać, wyprostować się, przejść i w ten sposób spędza 8h.
                Za zamykaniem w jednym pomieszczeniu jestem jak najbardziej jeżeli pies ma nie
                zniszczyć rzeczy. Sami zamykamy pokoje kiedy zostawiamy naszego dwulatka w domu,
                na wtedy do dyspozycji kuchnię i przedpokój.
                      • ellffik Re: labrador z przypadku, zostawić czy nie???? 29.12.09, 13:27
                        witam,
                        a propos klatki. Moja suczka ma ponad rok już i niestety cały czas
                        niszczy w domu różne rzeczy mniej , bardziej lub bardzo wartościowe.
                        tak więc zakup klatki jest jak najlepszym sposobem na zachamowanie
                        tych zapędów.
                        sunia musi czasami zostac w domu sama ( najdłużej piec godzin)i
                        bardzo pracowicie spędza ten czas.
                        miała juz jedną klatkę wypozyczona, przyzwyczajona do niej czuła się
                        w niej bardzo dobrze i spokojnie do tego stopnia, że kiedy np
                        przychodzili goście pies był bardzo podniecony , skaczący ladując w
                        końcu w klatce szedł spac bez żadnego problemu.
                        tylko stopniowo trzeba peiseczka z taka klatka oswoic.
                        klatka powinna byc duza na tyle zeby pies mógł sie wygodnie ułożyc
                        ale nie na tyle żeby mógł w środku skakac.
                        czasami suczki w czasie cieczki szukaja odosobnienia i taka klatka
                        wtedy juz otwarta stanowi dla nich idealne schronienie.
                        najlepsze dla takich psiaków jeśli nie będą w nich podróżowac są
                        klatki metalowe, plastikową moga roznieśc.
                        pozdrawiam
    • mampka Re: labrador z przypadku, zostawić czy nie???? 29.12.09, 19:43
      Poświęcenie psu czasu może skutecznie mu zrekompensować czas
      oczekiwania na Wasz powrót. My wzięliśmy Bubę latem, więc przed
      wyjściem do pracy miał gwarantowany pół godzinny spacer, co jak na
      krótkie nóżki szczeniaka dawało efekt przesypiania większej części
      czasu naszej nieobecności. Wraz z nastaniem zimna zamieniliśmy to na
      2 krótsze spacery, ja robię z samego rana część fizjologiczną, a
      przed wyjściem do pracy mąż zabiera pieska na conajmniej 20 minut
      szaleństwa. Po powrocie z pracy znów w miarę szybka część
      fizjologiczna ze mną i wieczorem spotykamy się z drugim labradorem
      na bieganiu czasem godzinę czasem dłużej a czasem do opadnięcia z
      sił przez psy. Latem jeździmy z tym kumplem na pole i tam biegają do
      upęku, dzięki temu, ze dzień długi nikt nie czuje, ze spacer o 21
      jest za późno, zimą idziemy biegać na boisko szkolne, które
      zamknięte i mało psów tam się pojawia. Pracujemy po 8-10 godzin, ale
      ok 6 godzin po naszym wyjściu wraca córka ze szkoły i nie
      przeszkadza psu, że ona z nim nie wyjdzie. Ważne, że ma towarzystwo.
      Często każde siedzi w innym pokoju, ale pies wie, że jest ktoś w
      domu. Jeszcze rok temu musiał czekać te pełne 7-8 godzin na mój
      powrót. Niszczyć niszczył i to bardzo, skończyło się gruntownym
      remontem przedpokoju (bo jak jest sam ma do dyspozycji przedpokój i
      kuchnię). W przedpokoju zrywał tapety i wydrapywał gładź z podspodu,
      w kuchni zżerał resztki z kosza lub stołu jak zapomnieliśmy
      sprzątnąć. Przedpokój w newralgicznym punkcie ma teraz na ścianie
      płytę meblową, więc problem rozwiązany.
      IMO wszystko jest do zorganizowania (przestrzeń i czas dla psa),
      mimo wszystkich tornad, jakie nam zafundował wzięłabym drania pod
      dach jeszcze raz i jeszcze i jeszcze raz.
      Teraz ma fajnie bo siedzę w domu cały czas i ma więcej spacerów niż
      kiedykolwiek wcześniej smile Wie, że ze mną teraz nie poszaleje, ale
      możemy się powłóczyć spokojnym rytmem po osiedlu a jak spadnie śnieg
      to w autobus i na pole bawić się w białym puchu smile.
      Posiadanie labradora czasem jest jak jazda na rollercosterze big_grin, ale
      nie zamieniłabym tego uczucia na nic innego.
      Pozdrawiam i życzę podjęcia decyzji
      M.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka