Dodaj do ulubionych

labradory są najlepszymi terapeutami człowieka...

26.05.06, 12:57
To sa naprawdę wspaniałe psy; gratuluję wszystkim, którzy zdecydowali się na
ich kupno. Mieszkam w bloku na I piętrze, nie stanowi to najmniejszego
problemu. Długie spacery z psem to naprawdę ogromna przyjemność dla mnie i
dla niego. Mój labrador jest naprawdę wspaniałym przyjacielem. Polecam.
Obserwuj wątek
    • kawuel Re: labradory są najlepszymi terapeutami człowiek 27.05.06, 23:40
      Dla mnie to brzmi jak prowokacja albo jakiś ponury żart.
      Mój Onyx doprowadza mnie do szału, a moje życie całkowicie zmieniło się od
      czasu gdy mam go w domu. Nawet będąc poza domem łapię się na tym, że zachowuję
      się dziwacznie. Naprzykład w pracy gdy muszę odejść na moment od swojego
      stanowiska, to niczego nie zostawiam na biurku nawet na pół sekundy, bo gdzieś
      w podświadomości mam zakodowane, że każdy pozostawiony bez nadzoru przedmiot
      natychmiast znika w pysku mojego psa. Wszystko chowam więc po kieszeniach i
      szufladach, co wprawia w zdumienie moich współpracowników.
      Jeśli to ma być terapia, to gratuluję poczucia humoru autorowi który
      zformułował tę tezę.
        • kawuel Re: labradory są najlepszymi terapeutami człowiek 28.05.06, 20:35
          paenka napisała:
          > wink kawuel tzn napewno se zdajesz sprawe ze te psy wykorzystywane sa do
          > dogoterapii wink a moze to ty prowokacje teraz uprawiasZ?

          Oczywiście wiem o tym do czego są wykorzystywane labradory, jednak to wcale nie
          znaczy, że mój Onyx nadawał by się do dogoterapii. Mam nawet obawy, że
          niektórzy mniej odporni na stres pacjenci popadli by po takiej dogoterapii z
          moim Onyxem, conajmniej w rozstój nerwowy jeśli nie w poważniejsze zaburzenia
          psychiczne.
      • ewa.c3 Re: labradory są najlepszymi terapeutami człowiek 28.05.06, 11:56
        Nie martw się kawuel. Masz już najgorszy rok za sobą smilePomyśl ,że nigdy nie jest
        tak źle ,źe nie mogłoby być gorzej.

        A tak poważnie , to zdajesz sobie sprawę ,że twój Onyx po części taki jest ,bo
        chce na siebie zwrócić uwagę. Nie chcę się mądrzyć, bo nie miałam okazji
        zapoznać się z Twoim psem , ale może sam dajesz mu powody do takiego zachowania.
        Wiem ,że labcie potrafia swą żywiołością zaleźć za skórę. Ale czy ty aby nie
        przyczyniasz się do zwiększenia jego negatywnego zachowania? Może jak on zabiera
        Ci różne przedmioty ,ty biegniesz za nim ,a on odczytuje to jak zaproszenie do
        zabawy. Pozwalasz mu skakac na siebie i wariować ,aż niemalże demoluje całe
        otoczenie? Jeśli go wtedy głaszczesz , uspokajasz - gość myśli ..ha , mój pan
        sie cieszy.
        Wieem ,że to trudne , ale trzeba to poprostu olać . Za jakiś czas do jego
        łepetyny dotrze ,że coś jest nie tak i zacznie kombinować co. To długa droga ,
        więc nie oczekuj cudów,
        Po drugie , czy próbowałeś wymyślać dla niego jakieś poważne zadania. One lubią
        być przydatne.Szczególnie komenda zostań , przedłużana jest niezła . Muszą to
        być zadania , gdzie Twój pies będzie wysilał łepetynę.Będzie musiał byc skupiony
        i czujny. Szybciej go to zmęczy niż latanie po ogrodziesmile.
        A może sam zbyt się przejmujesz swym drabem i to on wymyśla Ci zajęcie ?

        Jeśli nie tu leży problem , to może dieta twego psa jest zbyt bogata w białko i
        gościa poprostu rozwala energia . Zachowuje się jak nabuzowany nastolatek smile
        Cy Twój pies równie zwariowanie zachowuje się przy innych osobach? Czy np.
        sąsiad też się na jego zachowanie skarży. Tylko tak obiektywnie to oceń.

        Ja naprawdę piszę to by o ile to możliwe-pomóc Ci.Nie mam zamiaru nikogo
        oceniać. Tym bardziej ,że ze swoim też przeszłam swego czasu "szkołę Rambo " .
        Labcie to mimo wszystko kochane niedźwiedzie.
        Fakt ,że to takie słonie w składzie porcelany smile. Powodzenia kawuel.

        • kawuel Re: labradory są najlepszymi terapeutami człowiek 28.05.06, 21:10
          Dziękuję za próbę podtrzymania mnie na duchu.
          Ja wiem że poza tym iż trafiłem na okaz o bardzo wybujałym temperamencie jestem
          częściowo odpowiedzialny za swoje problemy z moim Onyxem. Jest on bowiem przeze
          mnie strasznie rozpieszczany i prawie wcale nie karcony. Uważam bowiem, że psa
          posiada się dla przyjemności, a nie po to żeby zaciskać zęby i tak jak
          zasugerowałaś odnosić się do niego z surowością lub chociażby z obojętnością.
          Dla mnie takie sytuacje są nie dopuszczalne gdyż jestem aż do przesady
          liberalnie nastawiony do życia. Zdaję sobie sprawę z tego, że z punktu widzenia
          wychowania psa moja osobowość i wynikająca z niej postawa wobec psa jest
          niewłaściwa ale zmienić się nie potrafię i nie chcę, a udawanie wobec psa kogoś
          innego niż jestem, po pierwsze odbierało by mi całą przyjemność z jego
          posiadania, a po drugie pies jako znakomity barometr ludzkich nastrojów,
          napewno natychmiast by się zorientował, że to tylko mistyfikacja i nic by sobie
          z tego nie robił więc wszystko pozostało by po staremu.
          Jeśli chodzi o takie zajęcia które absorbują uwagę psa i dają mu satysfakcję że
          jest on do czegoś przydatny, to owszem staram się mu ich dostarczać. Narazie
          najlepiej udaje mi się to wtedy gdy do domu wpadnie mucha i zachęcam go aby ją
          złapał. Wtedy Onyx nie spuszcza jej z oczu, skacze dotąd aż ją złapie, a potem
          wymemłaną w pysku wypluwa na podłogę i popycha ją nosem żeby mu uciekała.
          Jednak rzadko która mucha ma jeszcze ochotę albo możliwość takiej ucieczki.
          Mam nadzieję, że będzie coraz grzeczniejszy między innymi dlatego, że zbliża
          się lato i temperatury tutaj gdzie mieszkam będą dochodziły do 40 stopni
          Celsjusza przy tropikalnej wilgotności powietrza, co zważywszy na czarną sierść
          mojego Onyxa skutecznie zniechęci go do rozrabiania. Wtedy najchętniej
          rozpłaszcza się on jak żaba na chłodnych kafelkach w łazience i leży tak z
          wywieszonym językiem szybko dysząc z gorąca.
          • ewa.c3 Onyx 29.05.06, 08:48
            Kawuelu, ależ ja nie chcę byś nie kochał Onyxa.
            Musisz,( MUSISZ bo on tego potrzebuje),pokazać mu granice. Pies mimo ,że
            labrador nie jest człowiekiem , choć często sprawia takie wrażenie.Kochaj go i
            rozpieszczaj ,ale pokaż mu ,że nie jest pępkiem świata. Pies potrzebuje
            przewodnika ,bo tak od pokoleń ma wpajane. Potem twój Onyx będzie kawalerem i
            zaczną się problemi miłosne i konflikty z psami. Musisz zacząć być stanowczy
            dla JEGO dobra,(stanowczy to nie znaczy ,że masz go bić).Dzieci ludzkie precież
            też musimy nauczyć co dobre a co złe, bo wcześniej czy później życie
            zweryfikuje boleśnie dając w d. .pę.
            Jeśli chodzi o zadania - ganianie za muchą to też wariowanie. Chodzi o zadania
            wymagające skupienia i uczące cierpliwości.Trzymaj się kawuelu i kochaj Onyxa
            mądrze. pozdrawiam Ewa.
            • kawuel Re: Onyx 31.05.06, 05:00
              ewa.c3 napisała:

              > Kawuelu, ależ ja nie chcę byś nie kochał Onyxa.
              > Musisz,( MUSISZ bo on tego potrzebuje),pokazać mu granice. Pies mimo ,że
              > labrador nie jest człowiekiem , choć często sprawia takie wrażenie.
              > Kochaj go i rozpieszczaj, ale pokaż mu ,że nie jest pępkiem świata.
              > Pies potrzebuje przewodnika ,bo tak od pokoleń ma wpajane. Potem twój Onyx
              > będzie kawalerem i zaczną się problemi miłosne i konflikty z psami.
              > Musisz zacząć być stanowczy dla JEGO dobra,(stanowczy to nie znaczy ,że masz
              > go bić). Dzieci ludzkie precież też musimy nauczyć co dobre a co złe, bo
              > wcześniej czy później życie zweryfikuje boleśnie dając w d. .pę.

              Ja to wszystko doskonale wiem ale nie potrafię tak mądrze kochać mojego Onyxa
              więc wniosek jest oczywisty... ja się po prostu nie nadaję do roli świadomego
              przewodnika dla mojego psa.
              W sumie to można powiedzieć, że to nie ja miałem pecha że trafił mi się taki
              wyjątkowo niespokojny pies, tylko to on miał pecha, że trafił do takiego pana
              który nie potrafi go mądrze kochać.
              Jednak kiedyś z moim pierwszym psem nie miałem takich problemów natomiast był
              on do mnie niesamowicie przywiązany. Ale to już zupełnie inna historia.
              • ewa.c3 Re: Onyx 31.05.06, 09:17
                kawuel napisał:


                > W sumie to można powiedzieć, że to nie ja miałem pecha że trafił mi się taki
                > wyjątkowo niespokojny pies, tylko to on miał pecha, że trafił do takiego pana
                > który nie potrafi go mądrze kochać.

                ej , ej nie to było moim zamiarem. Potrafisz go kochać , a że Ci trochę wchodzi
                na głowę. smile
        • kawuel Re: labradory są najlepszymi terapeutami człowiek 28.05.06, 21:50
          ewa.c3 napisała:
          > ... Czy Twój pies równie zwariowanie zachowuje się przy innych osobach?
          > Czy np. sąsiad też się na jego zachowanie skarży. Tylko tak obiektywnie to
          oceń.

          Sąsiad się nie skarży ale prawdopodobnie ze względów kurtuazyjnych natomiast
          wszyscy znajomi jakich mialem zaczeli omijac moj dom odkad przekonali sie
          jakiego diabła mam pod swoim dachem.
            • kawuel Re: dla właściciela Onyxa 02.06.06, 18:40
              Bardzo dziekuje za ling do tego artykulu.
              Mozliwe ze moj Onyx jest nadpobudliwy ale jak temu zaradzic?
              Zmeczenie go graniczy z cudem, bo on ma w sobie tyle energii, ze kazdego
              czlowieka, a nawet kilku ludzi zakatowal by na smierc gdyby chcieli mu dorownac
              w bieganiu i skakaniu. Mysle nawet nad tym zeby zabrac go gdzies na odludzie na
              dlugiej lince przyczepionej do samochodu terenowego i tak go przecwiczyc z 50
              kilometrow w pare godzin. Jesli bedzie szybszy od samochodu, to mozna go
              dociazyc jakims zelastwem na lancuchu przyczepionym do obrozy ktore musial by
              wlec za soba, moze wtedy bedzie mial dosyc.
                • kawuel Re: dla właściciela Onyxa 03.06.06, 21:05
                  paenka napisała:
                  > noooo to przeciazysz mu stawy i dysplazja mur beton...

                  Przecież nie tak dawno tesciowa przekonywala tutaj mnie, że dysplazja jest
                  wyłącznie dziedziczona genetycznie więc jeśli mój Onyx jej nie odziedziczył, to
                  ja rozumiem, że już mu ta choroba nie grozi, bez względu na to czy i jak bardzo
                  będą przeciążane jego stawy.
                  • paenka Re: dla właściciela Onyxa 04.06.06, 10:03
                    nie bylabym tego taka pewna. Poza tym stawy mozesz sobie poharatać po prostu
                    obciazajac je i forsujac. Gdyby dysplazja byla dziedziczna, to ie bylo by tyle
                    pieskow z rodowodami i z dysplazja. Bo przeciez rodzice byli juz badani na
                    dysplazje i jej nie mieli.
                    • kawuel Re: dla właściciela Onyxa 04.06.06, 20:50
                      paenka napisała:
                      > ...Poza tym stawy mozesz sobie poharatać po prostu obciazajac je i forsujac.
                      > Gdyby dysplazja byla dziedziczna, to ie bylo by tyle pieskow z rodowodami i z
                      > dysplazja. Bo przeciez rodzice byli juz badani na dysplazje i jej nie mieli.

                      Ja tylko odniosłem się do tego co twierdziła tesciowa jako ekspert od psów.
                      Sam natomiast twierdziłem dokładnie to samo co skopiowałem powyżej, to znaczy,
                      że dysplazję może wywołać przeciążanie stawów, nawet wtedy gdy brak jest
                      czynnika genetycznego. Gdy temat dysplazji był tutaj dyskutowany, to nikt poza
                      mną nie polemizował w tej sprawie z tesciową więc uznałem iż widocznie to ona
                      ma rację że choroba ta jest wyłącznie dziedziczona, a nie może być nabyta.
                      A o chorobach stawów coś wiem, bo sam na nie cierpię i nikomu nie życzę takich
                      przeżyć jakich ja doświadczam każdego dnia ze strony moich stawów.
                        • kawuel Re: dla właściciela Onyxa 05.06.06, 03:10
                          paenka napisała:
                          > No coz ja musze uwazac na swoje wypowiedzi gdyz zostalam pojechana kiedys za
                          > to ze sie aktywnie udzielam uncertain mimo ze nigdy nie twierdzilam ze jestem alfa i
                          > omega sad

                          Nie ma się czym przejmować. Ta swoista anonimowość jaką daje forum internetowe
                          znacznie ułatwia ludziom obcesowe zachowania do których prawdopodobnie
                          wstydzili by się przyznać w realnym świecie. Dlatego moim zdaniem trzeba brać
                          na to poprawkę i nie przejmować się zbytnio takimi jak się
                          wyraziłaś "pojechaniami" tutaj w sieci.
                          A poza tym tak naprawdę, to nikt nie jest alfą i omegą w każdej dziedzinie
                          ludzkiej wiedzy.
                      • ewa.c3 Re: dla właściciela Onyxa 05.06.06, 20:01
                        >A o chorobach stawów coś wiem, bo sam na nie cierpię i nikomu nie życzę takich
                        przeżyć jakich ja doświadczam każdego dnia ze strony moich stawów.>
                        Nie jestes sam kawuelu . Ale to nie był temat dyskusji. smile Lepiej powiedz co
                        nowego zmalował Onyx smile
                        • kawuel Re: dla właściciela Onyxa 06.06.06, 18:40
                          ewa.c3 napisała:
                          > Lepiej powiedz co nowego zmalował Onyx smile

                          Onyx chyba pomalu zaczyna wyrastac ze szczeniecych wariactw... (odpukuje w
                          niemalowane drewno).
                          Niedawno wsadzilem za domem krzak pomidora i kilka kwiatow bo wszystkie kwiaty
                          wczesniej powykopywal. Przykazalem mu zeby tych nowo wsadzonych roslin nie
                          ruszal bo pan sie na niego pogniewa. Przekrzywil glowe i patrzyl sie na mnie
                          tymi swoimi slicznymi oczami i tak jakby cos do niego dotarlo, bo teraz kladzie
                          sie obok tego krzaka pomidora i go pilnuje zeby nikt go nie ruszal.
                          W niedziele na spacerze w parku znalazl zolwia i bylo to jego pierwsze w zyciu
                          spotkanie z takim stworzeniem. Mialem ubaw obserwujac jak Onyx chcial go
                          zachecic do wyjscia ze skorupy w ktorej sie schowal. Skakal w kolo tego zolwia
                          i szczekal liczac widocznie na to, ze ten zolw sie przestraszy i zacznie
                          uciekac ale nic z tego. W koncu mu sie znudzilo, bo zolw nie wykazywal zadnych
                          oznak zainteresowania Onyxem tylko wciaz siedzial nieruchomo skulony w swojej
                          skorupie. Zolwie te zyja w stawie ktory jest w parku ale czasem wylaza na brzeg
                          i wedruja po okolicznych trawnikach w tym parku. Ten mial pecha, bo trafil na
                          Onyxa i musial miec przerwe w swojej wedrowce.
                            • ewa.c3 Re: dla właściciela Onyxa 07.06.06, 17:42
                              Mój swego czasu napotkał nocą w parku przewróconą po wichurze latarnię, a w
                              zasadzie jej okrągły klosz. Najpierw stanął jak wryty. Potem zrobił pozycję psa
                              Pluto , czyli łapy na miejscu a tylko pysk i szyja wysunęły się nieco do przodu.
                              Potem było warczenie gardłowe a potem histeryczne ujadanie pt. ojeje ja się nie
                              boję , aua aua. Musiałam podejść do lampy by się uspokoił a potem gość dzielnie
                              udawał ,że nie było sprawy. Przecież wiedziała ,że nie wykabluję nic kotu i nie
                              stanie pośmiewiskiem . smile
        • baba64 zabawa 17.08.06, 01:28
          kawuel
          mam dla Ciebie propozycję zabawy z onyxem, nasza labcia to uwielbia i po 30
          minutach jest wybawiona na pół dnia.
          Psa wysyłasz do innego pomieszczenia np przedpokoju, ulubiona zabawke np piłkę
          pokazujesz psiakowi mowisz głośno kilka razy "piłka" i .. zamykasz drzwi,
          następnie chowasz zabawkę pod poduszke na kanapie, w rekaw swetra leżącego na
          krześle itp... to ma być niewidoczne i możliwe do znalezienia tylko przez
          wywąchanie. W miare upływu czasu miejsca w które chowasz są coraz trudniejsze
          tzn maja swój zapach np uzywana garderoba. Wpuszczasz psa i zachecasz do
          szukania. Po 30 minutach psiak jest wybawiony i zopiekowany na dłużejsmile)Naprawde
          nie musi być tresowany one mają to we krwismilenasz załapala odrazu że ma szukać.
          Zresztą, przypomnij sobie pomidora w ogródku pogadałeś i onyks pilnuje
          roślinkismile). Nasza labcia nie była na żadnym szkoleniu ale dużo do niej gadamy
          (zawsze krótkie i takie same wyrazy w tych samych sytuacjach)i naprawde uwielbia
          takie intelektualno-ruchowe zabawy.
          Nie chce się mądrzyc bo nie znam się na tresurze ale miałam przedtem sznaucera i
          w porównaniu z nim labcia poprostu uczyła się sama. Jak zaczęliśmy do niej mówić
          dosłownie widać było jak sie jej czoło marszczy od domysłów o co nam chodzi?
          Oczywiście zasze jak zgadła dostawała kawałeczek czegoś smacznego.
          Poprostu wytłumaczyliśmy labci czego niewolno, a co nas cieszy.Na przykład ze
          nie wolno obgryzac mebli (miała 8 tygodni) i potem konsekwentnie mówiliśmy nie
          jak próbowała. Mówiliśmy nie i nie ruszaliśmy się z miejsca. Labcia stawała i
          patrzyła o co chodzi? Ruszała żeby coś skubnącz znów słyszała stanowcze nie i
          tak przez 10 tygodni (2 tygodnie na urlopie byłam ja, 2 tygodne mąż i 6 tygodni
          wakacji córcia-to jej pies)w tym samym czasie i na tej samej zasadzie nauczyła
          się wielu innych podstawowych rzeczy(stanowcze nie jak psociła i coś smacznego
          jak domyśliła sie co ma robić). Przeszliśmy w ten sposób na zdalnewink sterowanie
          pieska. Oczywiscie czasem ma kłopoty z usłyszeniem wracaj na spacerze albo robi
          sie zbyt entuzjastyczna w trakcie zabawy ale to "nie" wyuczone w dziecinstwie
          stopuje ja doskonale.
          pzdr i miłej zabawy z onyxem

Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka