Dodaj do ulubionych

Nauka chodzenia na smyczy

16.01.08, 12:49
Nadszedła czas na tę trudną zabawę. Jak myślicie, jaka metoda będzie
najskuteczniejsza psu idzie 5 miesiąc.
Po wstępnym rozpoznaniu walką zauważyłem, że problemy zaczynają się
już w momencie wzięcia smyczy w rękę, bo piesek dostaje szału z
radości i świruje + gryzie po rękach. Po ok 0,5h negocjacji smycz
jest przypięta więc piesek zaczyna tańcować i za nią szarpać. Po
upływie ok 0,5h mu się odechciewa i wtedy drze do przodu z
ogłuszającym charkotem; a bydle silne jest. Po kolejnej 0,5h wracamy
do domu bo piesek ledwo żyje sad i d***a. Negocjacje niewiele dają.

Ma ktoś może jakiś pomysł jak do tego podejść.

Pozdrawiam i z góry dziękuję za radę; bo w tej chwili jestem w domu
jedyną osobą, która może w miarę opanować szczeniaczka.

Krechu
Obserwuj wątek
    • krechu Re: Nauka chodzenia na smyczy 16.01.08, 13:08
      Witam ponownie

      Właśnie mi jedna Pani, zajmująca się hodowlą powiedziała, że na
      poważną naukę chodzenia na smyczy jest za wcześnie !!
      To co mam z psem nie wychodzić jeszcze przez miesiąc z hakiem dopóki
      nie skończy pół roku?

      Pozdrawiam
      Krechu
      • ddb2 Re: Nauka chodzenia na smyczy 16.01.08, 13:20
        Bora posiadla umiejetnosc chodzenia na smyczy i bez, przy nodze,
        rewelacyjnie. Jest to wylaczna zasluga mojego meza, ktory ma
        niebywala wprost cierpliwosc do psow i pomysly na nauke polaczona z
        zabawa.
        Chodzenia na smyczy w szeleczkach byla uczona od samego poczatku,
        czyli w wieku ok 2 miesiecy.
        Zawsze wygladalo to w ten sposob, ze widziala, ze bierzemy do reki
        smycz, ze zakladamy jej szeleczki, czy obrozke - znaczy sie - bedzie
        spacer.
        Mielismy mozliwosc wyprowadzania jej bez smyczy, wiec przypinalismy
        ja dopiero, gdy sie wyszalala luzem i na nic juz nie miala ochoty.
        Szla wtedy grzecznie na pasku do domu i dostawala nagrode (maz mial
        zawsze pelne kieszenie przysmakow) i wielka pochwale.
        Generalnie, zawsze nauke kazdej rzeczy prowadzil po intensywnej
        zabawie, bo wczesniej nie potrafila opanowac emocji i skupic sie na
        uczeniu.
        • paenka Re: Nauka chodzenia na smyczy 16.01.08, 15:36
          bez przesady z tym zbyt wczesnym uczeniem to chyba jakas bajka. Psa uczyć należy jak najwczesniej ale w odpowiedni sposób i tu ddb podala ci wlasnie przyklad.

          Napewno , bezwzglednie zakazuj psu zabawy smycza typu szarpanie. On musi wiedziec, ze to nie jest zabawka.

          My sie uczylismy chodzenia na smczy przy nodze z wykorzystaniem plotkow, sciany itp rzeczy ograniczajacych psa z jego lewej strony. Bo wiadomo, ze psa prowadzimy po swojej lewej. Gdy pies wyprzedzał to my wtedy zmniejszalismy dystans od sciany tak aby pies automatycznie musial zwolnic i troche sie wycofac aby nie zostac przycisnietym.

          Inna sprawa, ze Kaiser tylko ze mną potrafi chodzic na smyczy. Mozliwe ze dlatego, e tylko ja go uczylam tego a inni nawet nei przygladali sie wiec nie wiedza jak psa prowadzic no i rzecz jasna pies juz sam zauwazyl przy kim ile moze sobie pofolgowac.

          Pewnie tez zauwazysz, ze pies ładniej chodzi bez smyczyc przy nodze niz na smyczy. Czesto sie tak zdaza. Prawdopodobnie dlatego, ze smycz dziala na psa na zasadzie "aaaa...i tak mnie trzyma na tej smyczy wiec ja nie musze sie pilnowac sam" a w przypadku gdy jest spuszczony ze smyczy on sam, mozliwe ze tego nie zawuazysz, pilnuje sie ciebie i co jakis czas lokalizuje cie w tereniewink
          • krechu Re: Nauka chodzenia na smyczy 16.01.08, 16:07
            Numer z nagrodami to ja znam i też zawsze mam ich pełne kieszenie.
            Nawiasem mówiąc dzięki temu w paru ciuchach już nie mam kieszeni np.
            po zostawieniu polara z ciasteczkami w pieskarni na wysokości pyska.
            Preferuję raczej skracanie dystansu bez ściany czy płotu.

            Generalnie jakoś to idzie z tym, że tłumaczenie psu np., że nie
            wolno gryźć smyczy trochę trwa (jak w moim poście) i zastanawiam się
            nad jakąś "cudowną" negocjowania z labradorem. Miałem już do
            czynienia ze szkoleniem psów natomiast taki ogień jak mój
            szczeniaczek to jest dla mnie nowość.

            Co ciekawe pies jakby instynktownie przyswaja sobie inne komendy np.
            siad, nie wono, zostaw , przynieś itp inna sprawa, że stosuje się do
            niej tylko przez 10 sekund a potem trzeba powtórzyć, a ze smyczą
            jest po prostu ogromny problem. Może to jest wynik tego, że pies w
            zasadzie ma swobodę w wychodzeniu na ogród i praktycznie co godzinę
            wychodzę w nim na jakieś 10-20 minut i tam szalejemy z patykami i
            innymi gupotami.

            pozdrawiam
            Krechu

            Pozdrawiam
            • paenka Re: Nauka chodzenia na smyczy 16.01.08, 22:47
              Nie sadze by ta swoboda wybiegu miala negatywny wplyw na to zachowanie ze smycza
              bo Kaiser rowniez wychodzi kiedy chce ale smyczy nie szarpie. Owszem robil to na
              poczatku ale na laba po prostu trzeba czasem ryknac, szarpnac za kark albo
              pociagnac za smycz i uzyc tego samego slowa co zawsze uzywasz gdy obi cos zle. W
              naszym przypadku "fe" dzaiala bezblednie.
              • ddb2 Re: Nauka chodzenia na smyczy 17.01.08, 09:29
                Paenka, ty straszna kobita jestes! smile
                Moze na doroslego, ale na malego laba ryczec, albo szarpac? Kiedy on
                taki mieciutki, koci i delikatny?
                Ja po prostu inaczej patrzylam na mala Bore, bo nastala u nas
                natychmiast po odejsciu Kary - rottweilerki. Dlatego moze traktowana
                byla duzo delikatniej.
                • krechu Re: Nauka chodzenia na smyczy 17.01.08, 10:18
                  Mięciutki, koci, delikatny (?!)

                  27 kilogramowe bydle (w wieku 5 miesięcy), które potrafi ząbkami
                  rozerwać nową metalową siatkę ogrodzeniową, przeciągnąć żonę na
                  smyczy przez 10 mewtrów zanim się dziewczyna zaprze, pożreć np
                  krzesło, do tego wyłączyć komputer w kulminacyjnym momecie gry,
                  dobrać się do Chili con carne (nawiasem mówiąc minę miał świetną - a
                  wody potem wypił ze dwa litry)

                  Wnioskuję z tego, że ja chyba nie labradora mam.

                  Pozdrawiam
                  Krechu
                  • paenka Re: Nauka chodzenia na smyczy 17.01.08, 14:16
                    no wlasnie od dorastajacych labradorow szczegolnie tych rozbrykanych trzeba
                    wymagac wiecej i od razu pokazac mu kto tu rzadzi. Co nie jest jednoznaczne z
                    biciem, krzyczeniem i nie wiadomo jakim jeszcze agresywnym zachowaniem.
                  • anita1975 Re: Nauka chodzenia na smyczy 17.01.08, 14:18
                    Witam,szczerze mowiac jestem strasznie zaskoczona ze dopiero teraz
                    zabieracie sie za nauke chodzenia na smyczy.Moj Nero ma prawie 5
                    miesiecy,a nauke chodzenia zaczelismy jak byl jeszcze 2 miesiecznym
                    szczeniaczkiem,a wszystko w formie zabawy(psiak dla smakołyka zrobi
                    wszystko)no i udalo sie..proponuje dobrą szkolę dla psów oni
                    potrafią zdziałac cuda-a metody mają bardzo pozytywne pozdrawiam
                    anita
                    • krechu Re: Nauka chodzenia na smyczy 18.01.08, 09:51
                      No cóż nie zawsze wszystko układa się po naszej myśli. U nas było
                      parę okoliczności.
                      Pies jak był młody (2 miesiące to mimo wszystko i tak chyba za
                      wcześnie) to ładnie chodził na smyczy ale popełniłem błąd i chodził
                      na takiej wysuwanej (miał około 3 mies). Potem się zreflektowałem i
                      kupiłem taśmę. Następnie piesek pojechał na urlop do teściów i się
                      oduczył. Mnie nie ma w domu ok 12 h na dobę a żona ma pod opieką
                      jeszcze o 4 dni młodszego juniora więc ma czas na zabawę na długe
                      spacery już niestety nie. Ja jak wracam z roboty to już jest po 18
                      co w połączeniu z porą roku i warunkami atmosferycznymi nie tworzy
                      sprzyjających warunków do tresury. Pies ma do dyspozycji ogród i
                      czas na zabawę zawsze się znajdzie natomiast na poważniejsze zajęcia
                      edukacyjne już nie zawsze. Ot i cała zagwozdka.

                      CO do szkół dla psów to bez przesady dzwoniłem do dwóch i
                      powiedzieli mi, że szkolenie trwa naście tygodni kosztuje ok 1000 zł
                      i nauczą mi psa (oczywiście z moją pomocą): chodzenia na smyczy,
                      podawania łapy lewej albo prawej (po co?), poddawania się zabiegom
                      higienicznym (nigdy nie miałem z tym żadnego problemu), chodzenia ze
                      smyczą w pysku przy nodze; szczerze mówiąc brakuje mi jeszcze
                      podawania kapci i przełączania kanałów w telewizorze. Z całym
                      szacuynkiem dla tych "profesjonalnych" szkól ale ja wolę sam się tym
                      zająć, tym bardziej, że większość rzeczy już psa nauczyłem a inne są
                      mi i psu do niczego niepotrzebne bo po co komu np.: podawanie łapy
                      lewej albo prawej?
                      Jak już wspomniałem miałem już do czynienia ze szkoleniem psów
                      natomiast nigdy to nie były takie demony jak młody labrador więc
                      szukam optymalnego rozwiązania. Moje działają tylko są relatywnie
                      długotrwałe.

                      Pozdrawiam
                      Krechu
                      • flyingwiki Re: Nauka chodzenia na smyczy 06.02.08, 13:37
                        NAuczyłam swojego labka chodzić grzecznie przy nodze w prosty
                        sposób. Niestety nie obyło się bez kolczatki. Jak tylko wyrywał do
                        przodu ściągałam smycz, uspokoił się, głaskałam i zachwycałam się
                        psem jaki mądry, wspaniały, niesamowity. Co prawda inni troszkę
                        dziwnie się mi się przuyglądali, ale można się przyzwyczaićsmile. Gdy
                        tylko szedł ładnie przy nodze puszczałam luźno smycz, żeby poczuł
                        komfort. Na początku to ładne chodzenie trwało pół minuty, ale
                        później było coraz lepiej. Szarpnie, ściągnąć smycz. Idzie przy
                        nodze, poluzować i chwalić. Nagrody czasem też. Labki to
                        b.inteligentne psy, nie martw się, nauczy się i będziesz z niego
                        dumny.
                        Pozdrawiam
                        Właśnie moje kochane psisko przyniosło mi w pysku zjedzoną do połowy
                        rękawiczkę..i się cieszy. I tak go b.b.lubię.
                        • kawuel Re: Nauka chodzenia na smyczy 06.02.08, 22:56
                          flyingwiki napisała:
                          > Labki to bardzo inteligentne psy, nie martw się, nauczy się
                          > i będziesz z niego dumny.

                          Z moich obserwacji wynika coś wręcz przeciwnego. One są zbyt
                          inteligentne żeby podporządkować się woli człowieka. Ich
                          inteligencja daje im tak wielkie poczucie pewności siebie, że według
                          nich to raczej człowiek powinien nauczyć się chodzenia przy ich
                          łapach, a nie odwrotnie.
                          • krechu Re: Nauka chodzenia na smyczy 07.02.08, 13:38
                            No to kolega/koleżanka troszeczkę przesadził/a. Na pewno te psy są
                            bardzo inteligentne ale nigdy nie będą za bardzo inteligentne, że
                            żeby się zorientować np. kto im daje jeść. Problem często polega na
                            prostym zaniedbaniu. Jeżeli chcesz psa czegoś nauczyć a jemu jakoś
                            to do głowy nie wchodzi to absolutnie nie wolno machnąć ręką i
                            odpuścić egzekwowania zadania w trakcie ćwiczenia. Po którymś razie
                            pies się zorientuje, że czegoś tam niby od niego wymagamy ale w
                            sumie to się można bez tego obejść. I w tym miejscu inteligencja
                            labków może dać o sobie znać.

                            Pozdrawiam
                            Krechu
                            • paenka Re: Nauka chodzenia na smyczy 07.02.08, 13:53
                              krechu napisał:

                              Na pewno te psy są
                              > bardzo inteligentne ale nigdy nie będą za bardzo inteligentne, że
                              > żeby się zorientować np. kto im daje jeść.

                              O i tu się nie zgodzę. Dlaczego niby mój pies i kot rano chodzą do rodziców i
                              wołają jeść a nie do mnie i do moich dziadków? Za to po południu przychodzą do
                              mnie. TO samo z dziekowaniem za jedzenie. Moje zwierzaki tak mają, że jak im
                              daje ktoś jeść to po zjedzeniu idą łasić się do tej osoby właśnie a nie
                              kogokolwiek innego.

                              Poza tym myślę, że kawuel chciał trochę zażartować.
                            • kawuel Re: Nauka chodzenia na smyczy 07.02.08, 21:26
                              krechu napisał:
                              > No to kolega troszeczkę przesadził...

                              Wiem, wiem, ale ja to tylko tak trochę humorystycznie chciałem to
                              przedstawić, a tak na poważnie to labki, zwłaszcza młode, są
                              niesamowicie impulsywne, i bardzo emocjonalnie reagują na pewne
                              bodźce zewnętrzne, co moim zdaniem stwarza najwięcej problemów w ich
                              wychowaniu. Dlatego nawet już wyszkolony oraz dobrze ułożony pies
                              jest trudno przewidywalny, i gdy wyczuje, zobaczy lub usłyszy coś co
                              go rajcuje, to w ułamku sekundy wszystkie nauki idą w las, a on
                              pędzi do obiektu swojego zainteresowania. Wydaje mi się że w
                              niektórych przypadkach całkowite opanowanie u labradora tych emocji
                              graniczyło by z cudem, i jest niemożliwe.
                              • paenka Re: Nauka chodzenia na smyczy 07.02.08, 22:16
                                kawuel napisał:

                                > krechu napisał:
                                > > No to kolega troszeczkę przesadził...
                                >
                                > Wiem, wiem, ale ja to tylko tak trochę humorystycznie chciałem to
                                > przedstawić, a tak na poważnie to labki, zwłaszcza młode, są
                                > niesamowicie impulsywne, i bardzo emocjonalnie reagują na pewne
                                > bodźce zewnętrzne, co moim zdaniem stwarza najwięcej problemów w ich
                                > wychowaniu. Dlatego nawet już wyszkolony oraz dobrze ułożony pies
                                > jest trudno przewidywalny, i gdy wyczuje, zobaczy lub usłyszy coś co
                                > go rajcuje, to w ułamku sekundy wszystkie nauki idą w las, a on
                                > pędzi do obiektu swojego zainteresowania.

                                Skąd ja to znam :]

                                Wydaje mi się że w
                                > niektórych przypadkach całkowite opanowanie u labradora tych emocji
                                > graniczyło by z cudem, i jest niemożliwe.

                                hmmm to juz musza byc SPECJALNE laby big_grin hrhrhr takie, ktore nie sa takimi
                                huraganami, to sa nietypowe laby....niepodobne do labow big_grin (hrhrhrh GAtek joł! )
                                z charaketru...zbyt opanowane, zeby moc sie cieszyc z ich rozbrajajacej
                                umiejetnosci rozbrajac wszystkich swoim rozbrykaniem....

                                tak tak....cos mi dzisiaj na glowepadlobig_grin jutro mam egzamin i...aż raz wyklady
                                przeczytalam big_grin
                                  • paenka Re: egzamin paenki 08.02.08, 21:07
                                    To gratulacje dla córy smile Ja niestety nie bede miala tak pieknej
                                    sredniej. Wszyscy u nas na wydziale maja poza naszym kierunekiem.
                                    Tępią nas potwornieuncertain Mam jeszcze jeden egzamin ale to dopiero za
                                    tydzień.
                          • flyingwiki Re: Nauka chodzenia na smyczy 07.02.08, 15:11
                            Kiedy to właśnie mądre i inteligentne psy chodzą ładnie przy nodze.
                            Niestety, wyrywanie się na smyczy, gryzienie jej, nie reagowanie na
                            podstawowe komendy, nie świadczą o inteligencji psa. Nigdy nie
                            powiecie mi, że psiak, który ciągnie właściciela za sobą po
                            trawnikach jest super inteligentny.
                            Mój pies świadczy o mnie. Prawda?
                            Pozdrawiam
                            • paenka Re: Nauka chodzenia na smyczy 07.02.08, 16:16
                              A wg mnie to nie jest kwestia inteligencji psa tylko konsekwencji i poswieconego
                              mu czasu przez wlaściciela. Nie mozesz przeciez mierzyc jego inteligencji
                              poprzez to ze nie umie chodzic na smyczy totak jakbys twierdzil ze czlowiek,
                              ktory nie umie się posługiwać hmm....łyżką jest nieinteligentny a przeciez
                              kiedyś jako dziecko musiał się nauczyć tego. Wiec wg mnie to jest kwestia
                              nauczenia psa czegoś.
                • paenka Re: Nauka chodzenia na smyczy 17.01.08, 14:15
                  nie jestem straszna;p wlasnie o tym kiedys mowilam ze ludzie z zewnatrz mysle ,
                  ze jak sie stanowczo cos powie do psa to od razu ze napewno ktos go bije czy
                  cos. Nie prawda. Wszystkich odpowiednich emocji i ich wykorzystywania ucza na
                  szkoleniach a ja od razu bylam nastawiona na konsekwencje i stanowczosc bo
                  rodzice mi ultimatum postawili, ze skoro chce psa to mam go wychowac. Oczywistym
                  jest ze przeciez nie darlam sie na niego, nie bilam (obecnie ganiam kazdego kto
                  tylko zacznie nie tak wymawiac komendy albo podniesie glos nie tak albo nie daj
                  boże zamachnie sie na Kaisera). Wiadomo, ze inaczej postepuje sie ze
                  szczeniakami a inaczej z dojrzewajacymi psami ktore rozpiera energia ale od nich
                  juz trzeba wymagac ogarniecia siewink
                  • labostas Re: Nauka chodzenia na smyczy 07.02.08, 16:44
                    No to mamy podobne problemy z tym że ja zapinanie smyczy już opanowałem.
                    Metoda którą wymyśliłem jest bardzo prosta - zawsze karze swojemu labowi usiąść (komędą "siad" oczywiście) i w ten sposób on wie że jeśli nie będzie siedział to nie wyjdzie na spacer.
                    Czasami gdy już mam go zapiąć on podnosi zadek i wtedy ja ponownie karze mu usiąść, a jak wracam ze spaceru to już sam siada i czeka aż mu odepne smycz.
                    Na ten problem szczerze mówiąc tylko to mi przyszło do głowy, bo pies który siedzi nie chodzi smile
                    • krechu Re: Nauka chodzenia na smyczy 18.02.08, 13:12
                      Witam

                      Właśnie mi się skończył tygodniowy urlop, który został w większości
                      poświęcony szkoleniu psa. Wnioski:
                      1. chodzenie na smyczy w tej chwili nie stanowie już probelmu; nie
                      obyło się bez półzaciskowej obroży z bardzo krótkimi kolcami - taka
                      quasi-kolczatka
                      2. zakładanie ww obroży nie jest takie proste.
                      3. nie uczy się psa chodzenia na smyczy w ogódku w którym często
                      przebywa; trzeba wychodzić na zewnątrz.
                      4. podczas chodzenia idzie ładnie. Pracujemy nad ignorowaniem
                      kundli - jest poważny problem z luźno biegającymi wściekłymi
                      kurduplami, któe próbują laba kąsać a ten bidak ma wbijane do głowy,
                      że musi iść równo i się stara.
                      5. po drugim dniu spacer poboczem i ignorowanie samochodów nie
                      stanowi problemu.
                      6. problem zaczyna się w momencie gdy wchodzimy na łąkę - ilość
                      bodźców zapachowych jest oszałamiająca i w pewnym momencie pies
                      wariuje. Jeszcze się go boję puszczać i bawić bez smyczy (trasa
                      szkoleniowa obejmuję 1,5 h spacer z każdym elementem: łąka, chodnik,
                      miasto (rynek w miasteczku), plac zabaw, park etc + nauka siedzenia
                      przy nodze przez ok 10-15 minut).
                      7. pracujemy nad spokojnym ignorowaniem ludzi i zlikwidowaniem
                      odruchu szczekania - jeszcze nie mam złotej metody.
                      8. Pies panicznie boi się ludzi w pomarańczowych kamizelkach
                      odblaskowych (?) - nie mam zielonego pojęcia dlaczego mam go od
                      samego początku.
                      9 pies ma lęk wysokości i za nic nie przejdzie przez kładkę ze
                      stalowej kratki ani po moście nad rzeką przy barierkach (?!)


                      Poza tym po naszej sesji szkoleniowej:
                      1. Pies dużo chetniej oddaje zebrane ze stołów przedmioty.
                      2. uspokaja się i nie skacze po ludziach na komendę "spokój".
                      3. zniknął problem z czesaniem - wcześniej tego nienawidził.
                      4. i temu podobne "drobne dolegliwości znacznie się złagodziły...

                      I z ciekawostek straty, które ponieśliśmy w wyniku posiadania Laba:
                      1. ELektryczna maszynka do golenia - 300 zł
                      2. telefon komórkowy, karta SIM, karta pamięci - 400 zł
                      3. buty caterpillar prawie nówka - 400 zł
                      4. 2 x pendrive - 150zł
                      5. zamki w polarach x 4
                      6. Tapety (już mu przeszło), krzesła (również się oduczył)
                      7. Siatka ogrodzeniowa (nieocynkowana była) za któą mieszka pies
                      sąsiad - bardzo dobry kolega - 25m - 150 zł + dzień dłubania na
                      mrozie

                      A ma dopiero 6 miesięcy


                      Pozdrawiam
                      KRECHU
    • tenshii Re: Nauka chodzenia na smyczy 18.02.08, 13:42
      A ja polecam kantarek.
      Daisy w środę skończy 8 miesięcy i też od małego ciągnęła na smyczy.
      Próbowaliśmy klikerów i innych metod szkolenia - nie działało.
      Kolczatki nie stosujemy bo jesteśmy przeciwnikiem takich urządzeń. Zresztą pies do kolczatki może sie przyzwyczaić i dalej ciągnie.
      Użyliśmy kantarka i Daisy chodzi jak w zegareczku. Nic jej nie boli, nie dzieje jej sie krzywda, ale dzięki kantarkowi nauczyła się w mig chodzic jak należy.
      Poza tym do kantarka pies się nie przyzwyczai bo kantarek po prostu obraca psu głowę do tyłu gdy ciągnie i pies nie może dalej iść bo nie widzi drogi.

      POLECAM
      • paenka Re: Nauka chodzenia na smyczy 18.02.08, 19:06
        Kantarek może i się sprawdza ale u mlodych psów a my z Kaiserem próbowaliśmy i
        niestety nie jest to dobra metoda dla psa, który po prostu jest bardziej
        zainteresowany otoczeniem...chociazby glowa mu wypada z tego kantarka...tzn w
        normalnym chodzeniu nie ale gdy widzi innego psa, który go zaczepia niestety
        trace psa.

        KRECHU gratulujesmile

        Metoda, nie wiem czy dla was bedzie zlota na szkoleniach Kaiser siadal i wokol
        niego biegaly dzieci inne psy i ludzie. Kaiser nie mial prawa sie interesowac
        nimi, za kazde dobrze wykonane "zostań" pochwalasmile z czasem mozesz odchodzic
        coraz dalej i kazac psu "zostac".
        • krechu Re: Nauka chodzenia na smyczy 19.02.08, 11:14
          Witam

          Z odchodzeniem nie ma żadnego problemu wręcz przeciwnie. Jeszcze nie
          mam pewności czy pies przyjdzie na komendę (raczej wychodzi mu to
          topornie) w związku z czym na razie musimy odpuścić sobie
          spuszczanie ze smyczy podczas etapu łąka. Tym bardziej, że przy
          każdym samotnym drzewie, które z założenia jest oblegane przez lisy
          gronostaje i inne, ale z drugiej strony są tam patyki do rzucania,
          pies dostaje fioła i nie mogę go spuścić ze smyczy bo mogłoby to
          zostać przez niego zrozumiane, że go spuszczam bo wariuje. (uff ale
          zdanie)

          Pozdrawiam
          • krechu Re: Nauka chodzenia na smyczy 19.02.08, 12:52
            Witam

            Jeszcze może parę moich osobistych refleksji nt kantarka.

            Jak już kiedyś wspomniałem nie jestem zwolennikiem tego urządzenia
            ponieważ uważam, że pies to nie koń. Po pierwsze bardzo trudno jest
            prawidłowo dobrać uzdę dla rosnącego (szybko) labka, a nieprawidłowo
            dobrana naprawdę boli. Znam parę osób z północnej Szwecji, które
            stosują to rozwiązanie ale:

            1. tylko do psów idących w zaprzęgach; haski, malamut
            2. tylko przez ludzi, którzy potrafią się tym posługiwać.

            Wydaje mi się, że kantarek przywędrował do naszych sklepów zgodnie z
            modą, żeby było łatwiej (jak wiele innych rzeczy ostatnio) bo nie ma
            co ukrywać, że łatwiej się powoduje psem (wyraz "powoduje" użyłem
            celowo). Problem może się zacząć gdy przestawiamy psa z kantarka na
            normalną obrożę, czy też na chodzenie równo bez smyczy nie wiem czy
            Pan/Pani tenshii to przerabiała czy też planuje prowadzić psa w
            kantarku już cały czas.

            I jeszcze ostatnia refleksja:
            Tenshii napisał/a

            "Poza tym do kantarka pies się nie przyzwyczai bo kantarek po prostu
            obraca psu głowę do tyłu gdy ciągnie i pies nie może dalej iść bo
            nie widzi drogi."
            Po pierwszę nie rozumiem dlaczego się nie przyzwyczai a po drugie
            nie to z tym ciągnięciem i wykręcaniem głowy brzmi dla mnie trochę
            niehumanitarnie. Pamiętajmy, że ta głowa się psu wykręca poprzez
            nacisk na bardzo czułe miejsca w pysku, inaczaj tak łatwo się
            zdrowemu i silnemu labkowi głowy nie wykręci.
            Ale to jest tylko moje osobiste zdanie.

            Pozdrawiam
            Krechu
          • paenka Re: Nauka chodzenia na smyczy 19.02.08, 13:18
            Krechu a próbowałeś z psem takiej rzeczt, zeby go nauczyc? A
            mianowicie chodzi o to, ze pies jest uczony komendy np "wolny"
            kiedy moze po zdjeciu obrozy, odpieciu smyczy lub po tresurze
            poszalec sobie i robic co chce.
            Moj pies jak tylko widzial ze odpinam mu smycz to zaczynal szalec a
            teraz wystarcza dwie komendy "spokoj" i "wolny" i jest oksmile
            • pufatek3 Re: Nauka chodzenia na smyczy 19.02.08, 14:50
              Witam, kupiłam ten kantarek dla naszej psiny, co by było "łatwiej"
              na spacerach. Nawet dwóch metrów z tym nie uszłam, bo to jest
              koszmarna rzecz. Pies sie położył i koniec, za nic nie chciał iść,
              tylko się tarzał po drodze próbujac sobie to ściagnąć z pyska.

              Wyrzuciłam!! Już się nie dam nabrać na te wszystkie cudowne
              specjalności dla "ułatwienia" właścicielowi pewnych czynności.

              Nie polecam. Naprawdę przykro mi było patrzeć jak się z tym szamota
              i ściągnęłam jej to prawie odrazu. No i nic, dalej się szarpie na
              spacerach, ale jest już starsza i zaczyna byc mądrzejsza smile Licze,
              że kiedyś jej to szaleństwo przejdzie.
              • tenshii Re: Nauka chodzenia na smyczy 19.02.08, 18:34
                pufatek3 napisała:

                > Witam, kupiłam ten kantarek dla naszej psiny, co by było "łatwiej"
                > na spacerach. Nawet dwóch metrów z tym nie uszłam, bo to jest
                > koszmarna rzecz. Pies sie położył i koniec, za nic nie chciał iść,
                > tylko się tarzał po drodze próbujac sobie to ściagnąć z pyska.
                >
                > Wyrzuciłam!! Już się nie dam nabrać na te wszystkie cudowne
                > specjalności dla "ułatwienia" właścicielowi pewnych czynności.
                >
                > Nie polecam. Naprawdę przykro mi było patrzeć jak się z tym szamota
                > i ściągnęłam jej to prawie odrazu. No i nic, dalej się szarpie na
                > spacerach, ale jest już starsza i zaczyna byc mądrzejsza smile Licze,
                > że kiedyś jej to szaleństwo przejdzie.

                Nie każda metoda na każdego pieska działa smile
                Na Daisy akurat nie działało tłumaczenie, klikanie itd. Kolczatki jej nie założe bo z kolei ja ta metodę uważam za brutalną smile Gusta i guściki.
                Daisy została do kantarka przyzwyczajana powoli. Najpierw rzucaliśmy go na podłogę. Obwąchiwała, nosiła sobie. Nie gryzła go bo jakoś nie niszczy bardzo swoich zabawek, jedyne co to kapcie rozkminia w 3 sekundy. Potem chodziła w nim w domu po pare minut. Potem po kilkanaście. Potem chodziliśmy na smyczy i kantarku pod użym pokoju, aż w końcu przyszedł dzień na spacer po dworze. Na początku się denerwowała i też próbowała go ściągnąć, ale szybko zrozumiała, że nie ma nawet cienia szansy na to. Parę razy pociągnęła i zauwazyła, że do niczego dobrego to nie prowadzi i chodziła ślicznie na luźnej smyczy. A jako, że smycz mamy dłuuugą to nie musiała przy nodze tylko isć jak żołnierz. Zrozumiała, że spacer w kantarku może być przyjemny, że może iść tam gdzie chce, ale istnieje pewna granica, której przekroczyć nie wolno. smile I ona i my jesteśmy już w tej chwili baaardzo zadowoleni, bo takie pilnowanie smyczy weszło jej w nawyk, i nawet jak idzie bez kantarka to nie ciągnie, a jak smycz zaczyna się lekko napinać pies wraca. Ja jestem zadowolona
                • paenka apropos kantarka ;) 19.02.08, 19:12
                  kiedyś założyłam nasz kantarek, który jest w pięknym żółtym kolorze
                  (taak no musiałam sie pochwalić big_grin) i poszliśmy na spacer
                  przechodnie patrzyli na mnie z taka miną jakby byli wrecz dumni, że
                  mój pies ma cos na pysku...i bylam zdziwiona tym dopoki jakis pan
                  nie powiedzial na glos "prosze...tak powinno byc, pies w kagancu" uncertain

                  Nadmienie tylko, ze jak pies jest nie przywyczajony do tego typu
                  rzeczy na pysku to rzcezwiscie moze sam sie okaleczyc.Kiedys
                  zlaozylam Kaiserowi kaganiec, bo byla straslziwa nagonka na to.
                  Kaganiec byl nylonowy, odpowiedni rozmiar takze bez problemu mogl
                  lekko otwierac pysk i nawet jezor wytykacwink no w kazdym razie
                  skonczylo se to tym ze ze spaceru Kaiser wrocil z calym startym do
                  krwi nosem, bo probowal za pomoca asfaltu sciagnac go sobieuncertain
                  • tenshii Re: apropos kantarka ;) 19.02.08, 19:19
                    No to racja, że trzeba od małęgo przyzwyczajać.
                    Mój poprzedni pies całe życie bez smyczy chodził. Była tragedia jak musieliśmy się przeprowadzić i chodzić z nim na uwięzi na początku.

                    A co do ludzi u mnie są inne rekacje -
                    "boże, takie maleństwo a już w kagańcu"
                    "taka łagodna rasa a w kagańcu musi chodzić"
                    "jak pani może tak męczyć psa"
                    "to się nadaje do zgłoszenia w odpowiednie miejsca"

                    Eh, przestałam już dawno tłumaczyć każdemu z osobna co to...
                    Ważne, że ja wiem, że jej nei dzieje sie krzywda.
                    Swoją drogą to dziwię się że uważają to za kaganiec skoro widac że pies ma otwarty pysk...

                    Ale cieszę się też bo jak Daisy idzie w kantarku to się boją i nie rzuca się na nią las chętnych do głaskania rąk. Zawsze mnie to denerwowało. Takie podchodzenie i głaskanie psa bez pytania...
            • krechu Re: Nauka chodzenia na smyczy 20.02.08, 12:14
              Jeszcze nie próbowałem bo:

              1. Piesek dopiero przechodzi intensywne szkolenie i nie jestem do
              końca pewny czy na komendę "do nogi" lub "chodź" w polu przyjdzie
              czy nie poleni w dyrdy. Bądź co bądź są to psy z baaardzo czułym
              węchem i dość silnym instynktem myśliwskim a jak wspomniałem w
              miejscach, w których mam możliwość znaleźć patyk zwięrzęcej drobnicy
              kręci się masę, a więc pokusa jest ogromna.

              2. W razie jakby zwiał to szczepionka na wściekliznę leży jeszcze w
              lodówce bo jakoś nie miałem czasu aby go zaszczepić.

              Ale powolutku i nic na siłę. Dopiero zaczynam przestawiać swoje
              nawyki z wychowania psów na labka. Muszę przyznać, że różnica w
              porównaniu do np. wilka jest ogromna, tzn ustawianie retrieverów (a
              na pewno mojego) to jest zdecydowanie wyższa szkoła jazdy.

              ps po zdjęciu obroży w ogrodzie pod domem pies się przestawia na
              tryb "rakieta" obawiam się tego samego w polu, choć jak już
              wspomniałem wcześniej zachowuje się zupełnie inaczej na swoim i poza
              ogrodzeniem.

              Pzdr
              Krechu
              • ddb2 Re: Nauka chodzenia na smyczy 20.02.08, 15:44
                Sprobuj sie z nim pobawic w ogrodzie w chowanego. A potem te sama
                zabawe przenies na pole (z drzewami) lub do lasu. Pies powinien
                zaczac odczuwac niepokoj na brak pana i z czasem w takiej sytuacji
                kazdy obcy zapach przegra z checia znalezienia pana.
                Bora chodzi zupelnie bez smyczy (miasto, parki) i w tej chwili
                praktycznie nie ma mozliwosci zeby jej sie schowac. Po prostu nie
                spuszcza nas z oczu, nawet, gdy pojawi sie pies.
                No, ale Bora jest dorosla i zeby takie zachowania osiagnac, maz
                wlozyl w to mnostwo pracy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka