Kto ile czasu stracił

14.09.09, 21:45
Kto ile czasu, zdrowia i innych wartości stracił na walką z sądami i co
dzięki temu osiągnął, co stracił i co inni zyskali, takie krótkie
podsumowanie. Ale tu nie należy się spieszyć, w 2016 wrócę do tego wątku.

A przy okazji mam pytanie, jak otrzymuje się dokumenty z sądu z dziwnymi
informacjami być może z kogoś innego sprawy, czy powinno się za każdym razem
lecieć prostować ? Czy lepiej darować sobie tą średnią przyjemność bycia z
miłym ludźmi tam. A jeszcze jedno ale raczej tylko Majkel będzie w stanie, jak
powinien być datowany prawomocny wyrok w sprawie rozwodu, czy data wyroku
pierwszej instancji, czy ta po wniesionej apelacji w dniu ogłoszenia wyroku w
sądzie II Instancji ?
    • majkel01 Re: Kto ile czasu stracił 14.09.09, 22:06
      jeśli dostajesz coś pocztą a nie wiesz o co chodzi to warto jednak sprawdzić.
      Czasami się można niexle przewieźć na ignorowaniu pism ze sądu. Może wystarczy
      tylko telefon.

      Jesli sprawa była w apelacji wówczas odpis wyroku wygląda tak że najpierw jest
      wyrok I instancji a zaraz pod nim wyrok II instancji (wyroki kropka w kropkę, z
      datami ich wydania). Na jednym papierze. Te 2 wyroki stanowią całość i
      niezależnie od rozstrzygnięcia w II instancji jeden bez drugiego nic nie znaczy.
      Jeśli chodzi ci o datę prawomocności to oczywiście wyrok prawomocny jest z datą
      wydania orzeczenia w II instancji. Dlatego jeżeli chodzi o prawomocność to data
      ogłoszenia wyroku w II instancji jest właściwą datą. Nie jest bowiem ważne kiedy
      wyrok był wydany, ale kiedy się uprawomocnił, bo dopiero od tej daty następują
      określone skutki prawne (np. następuje faktyczne rozwiązanie związku. małż.,
      powstaje rozdzielność, zaczynają biegnąć terminy na zmianę nazwiska itd.).
    • lucyliu Re: Kto ile czasu stracił 14.09.09, 22:08
      W sumie jakieś 14 miesięcy, jutro apelacja zobaczymy jak to się skończy, albo i
      nie skończy tylko cdn..
    • young-and-bored Re: Kto ile czasu stracił 14.09.09, 22:39
      sauber1 napisał:

      > Ale tu nie należy się spieszyć, w 2016 wrócę do tego wątku.

      "...Wiedz Wasze, że Soplice nie zwykli się godzić;
      Gdy pozwą, muszą wygrać: nieraz w ich imieniu
      Trwał proces, aż wygrali w szóstym pokoleniu..."
    • nangaparbat3 Re: Kto ile czasu stracił 14.09.09, 22:46
      Ex stracil parę tygodni, bo poszedl do sądu nie z pozwem, ale z wnioskiem o
      rozwiazanie naszego malżeństwa, ktorysmy wspolnie i w zgodzie ulozyli.
      Wyrzucili go z tym, napisal pozew, znowu go wyrzucili, ze do niczego, za trzecim
      razem polecili mu biuro jakiejś adwokatki, ktora wysmarowala taki pozew, ze sie
      poplakalam ze zlosci czytajac, tym bardziej, ze byly tam tez klamstwa.. Ex sie
      tlumaczył i przepraszał, w sumie niesmaczne to było.
      Za to jak juz ruszyło, to poszlo szybciutko i bezbolesnie. Jakies dwa miesiace?
      Bo wtedy byly obowiazkowo dwie rozprawy. Chyba.
    • plujeczka Re: Kto ile czasu stracił 15.09.09, 07:49
      w sądach od 4 lat i wciąż w nich tkwie ale to wynika z uporu ex.To
      człowiek nie do negocjacji pomimo składanych przez ówczesnego mojego
      adwokata propozycji załatwienia sprawy polubownie.jaki efekt? zaden,
      stracone nerwy, zszargne zdrowie i obsesyjna niechęć do sądów jako do
      organów , które z niezwisłoscia niewiele maja wspólnego. W sumie
      utwierdziłam się w przekonaniu ,ze wygrywa ten kto ma pieniadze i
      idealnie kłamiacych swiadków.Do konca zycia będzie mnie smieszyć
      formuła składania przysięgi -w moim przypadku mimo zwracaa się do
      sadu o skierowanie sprawy do prokuratury niic to nie dało, sama
      wnosiłam i tez nic więc po co ta przysięga?...poza tym sprawy sadowe
      w moim przypadku obna zyłay niemoc polskiego sadownictwa, szxtampe
      przy orzekanu w sprawach rodzinnych, mizerne alimenty dały za to
      ogrom upokorzenia, łęz, bółu, nieprzespanych nocy z bezsilności. To
      chyba tyle albo az tyle...ale ktoś kiedys powiedział ,ze koszmar się
      musi skonczyć i na to liczę.
    • kicia031 Re: Kto ile czasu stracił 15.09.09, 10:31
      Prawie 2 lata zajelo nam dogadanie sie co waruknow rozwodu, potem 3
      miesiaca w milej i zgodnej atmosferze.
    • zmeczona100 Re: Kto ile czasu stracił 15.09.09, 10:50
      auber1 napisał:

      > Kto ile czasu, zdrowia i innych wartości stracił na walką z sądami
      i co
      > dzięki temu osiągnął, co stracił i co inni zyskali, takie krótkie
      > podsumowanie. Ale tu nie należy się spieszyć, w 2016 wrócę do tego
      wątku.
      Jeszcze z sądami nie miałam do czynienia- na razie mój adwokat
      przełożył mi pierwsze spotkanie o tydzień sad Ale co tak- wytrzymałam
      tyle, to tydzień nie robi wielkiej różnicy...

      Zamierzam "za jednym zamachem" załatwić 4 in 1, na jednej
      rozprawie... Wszystko zależy od "tamtego"; jest jeszcze w okresie,
      kiedy mu się baaaardzo spieszy, więc chcę to wykorzystać wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja