Kiedy sad przyznaje prawo do opieki ojcu?

15.09.09, 11:19
Witajcie
Rozmawiamy z partnerem o rozstaniu. Mamy 4 mies. dziecko, ja jestem
narazie na macierzyńskim, on rozwija własna firmę.
Żadne z nas nie ma własnego mieszkania, wcześniej wynajmowaliśmy.
W razie rozstania on zapowiedział, że będzie chciał sam wychowywać
córkę. Mówi, ze ma lepsze warunki, nienormowany czas pracy itp.
Ja mam jeszcze starsze dziecko (7-letnie) z poprzedniego związku.
Planuję wrócić do pracy na niepełny etat (praca biurowa), do tego
biorę dodatkowe zlecenia i dorabiam także w sklepie u rodziców, co
niestety wiąże się z pracą w co 2 weekend.
On co prawda ma nienormowany czas pracy, ale za to pracuje bardzo
dużo, często kończy coś w domu, także w weekendy, ale ciężko będzie
mu to udowodnić.
Wiem, ze będzie walczył o dziecko. Za jakiś cza ma odziedziczyć 3
pok. mieszkanie, ja będe mieszkała w mniejszym, 2 pokojowym,
użyczonym od rodziny. Poza tym mówi mi, że jako pracująca, samotna
matka nie będę miała czasu zajmowac się dzieckiem.
Jak to wygląda? Co robić?
    • chalsia Re: Kiedy sad przyznaje prawo do opieki ojcu? 15.09.09, 11:27
      nie ma bata, by sąd oddał pod opiekę ojcu Twoje pólroczne dziecko.
      Marginesem społecznym nie jesteś, dajesz sobie radę i jako rodzic
      się już wykazałaś (starsze dziecko). To, że on może pracować w domu
      i za jakiś czas będzie miał o jeden pokój więcej niż Ty, nie ma w
      ogóle znaczenia.
      Się nie bój.
      • free_tybet666 Re: Kiedy sad przyznaje prawo do opieki ojcu? 22.09.09, 15:54
        To nie jest tylko jej dziecko ale ich obojga
    • kicia031 Re: Kiedy sad przyznaje prawo do opieki ojcu? 15.09.09, 11:40
      Dodatkowo przejecie przez niego opieki nad dzieckiem oznaczaloby
      rozlaczenie rodzenstwa...
      • malamimi28 Re: Kiedy sad przyznaje prawo do opieki ojcu? 15.09.09, 12:06
        Rodzeństwo jest przyrodnie, no ale fakt, są już ze sobą zżyci i beda
        jeszcze bardziej.
        Dziwią mnie jego poglądy. On uważa, że samotna pracująca na etacie
        matka nie ma czasu dla dziecka, a tym bardziej dla dwóch, tymczasem
        on mając nienormowany czas pracy jest bardziej dyspozycyjny.
        Przecież większosć samotnych matek pracuje i co wszystkie miałyby
        oddawać dzieci?
        Dodatkowo gdyby mała została jednak ze mną, on chciałby ją zabierać
        w każdy weekend, no bo ze mną byłaby w tygodniu. Ja się na to nie
        zgadzam, też chcę mieć jakiś weekend dla dziecka. Dodam, ze nie
        zamierzam mu ograniczac kontaktów.
        Przez pewnien czas po rozstaniu z byłym mężem miałam problemy z
        synkiem. Był niegrzeczny, wymuszał różne rzeczy itp. Przeszło mu po
        kilku miesiącach, wyrósł z tego itp. Mój partner teraz do tego wraca
        i twierdzi, ze wtedy jak zostałam sama, to miałam problemy z
        dzieckiem, bylam nerwowa, więc jak teraz poradzę sobie z dwójką
        dzieci. Natomiast mały faktycznie przechodził okres buntu, ale teraz
        jest ok, wyrósł, dojrzał itp., wszyscy go chwalą.
        • scriptus Re: Kiedy sad przyznaje prawo do opieki ojcu? 15.09.09, 12:20
          A skąd ten przesąd, że ojciec sie gorzej zajmie dzieckiem, niż matka?
          Albo, że opieka ojca oznacza rozłąkę rodzeństwa? Co jest gorsze, rozłąka
          rodzeństwa, czy rozłąka dziecka z jednym z rodziców? Czy spodziewasz się, że
          ojciec będzie utrudniał kontakty z dzieckiem?? na razie nie słyszłaem o takich
          przypadkach, na ogół to kobiety utrudniaja kontakty ojcom.

          Drogie Panie, albo jest równouprawnienie, albo go nie ma. Chciałybyście mieć
          same prawa i żadnych związanych z tym obowiązków. Narzekacie, że tak jesteście
          obciążone prowadzeniem domu i wychowaniem dzieci, że nie możecie pracować na
          równi z mężczyznami, a kiedy mężczyzna chce przejąć któryś z Waszych
          "obowiązków" to bronicie się rękami i nogami, zamiast przyjąć to z
          wdzięcznością. Chciałybyście tyle samo zarabiać, a jak do tego chcecie dojść,
          skoro oczekujecie, że to Wy będziecie wychowywać dziecko, a przez to jesteście
          mniej atrakcyjne na rynku pracy. Jeśli ten podział byłby po połowie, nikt nie
          proponowałby Wam niższej płacy, bo niby dlaczego, byłybyście równie
          dyspoycyjnymi i atrakcyjnymi pracownikami, jak mężczyźni. Domagając się
          bezwzględnie opieki nad dzieckiem same działacie przeciw sobie na innych polach.
          Chcecie równo zarabiać, pracując mniej, ale przecież mężczyźni muszą zarobić
          choćby na alimenty dla Was i dla dzieci
          • mola1971 Re: Kiedy sad przyznaje prawo do opieki ojcu? 15.09.09, 12:28
            Wiesz co Scriptus? Nudne już jest to co piszesz. Ciągle to samo. Te
            same frazesy i ogólniki. Oduść sobie bo to zwyczajnie niesmaczne już
            się robi. Zajmij się swoim dzieckiem i daj innym przykład dzialaniem
            a nie tylko słowami.
            • scriptus Re: Kiedy sad przyznaje prawo do opieki ojcu? 15.09.09, 12:46
              Typowe, brak argumentów merytorycznych, to atakujesz ad personam.

              Ja się zajmuję swoim dzieckiem, wstaję o 6 rano, żeby je obudzic do szkoły,
              śniadanko zrobić, dopilnować, żeby wyszło na czas, choć pracuję od 9, a żonka w
              tym czasie smacznie śpi, ja chodzę na wywiadówki i utrzymuję kontakt z
              nauczycielami, odrabiam z nim lekcje, rozwiązuję szkolne problemy, kupuję
              książki i zeszyty, piorę i prasuję mu ubrania, daję jeść itd. Nie zasłaniam się
              pracą, choć również pracuję na dobę dwa razy więcej godzin niz żona, której sie
              pracować nie opłaca, bo kobiety za mało zarabiają smile. Ale ja kocham moje dziecko
              i nie jest dla mnie ważne, czy zajmuję się "równo", w nosie mam, czy "jestem
              wykorzystywany". Nie zamierzam stracić dobrego i łatwego kontaktu z dzieckiem,
              zatem w razie rozwodu nie zgodzę sie na przyznanie opieki żonie, bowiem żeby
              dziecko dostało to, co mu sie należy i tak bęę musiał się tym zajmowac ja, a
              wyprowadzka dziecka ode mnie tylko mi to utrudni, a jakość opieki nad dzieckiem
              na tym ucierpi
              • mola1971 Re: Kiedy sad przyznaje prawo do opieki ojcu? 15.09.09, 13:02
                Scriptus, jak dla mnie jesteś jeszcze daleko w malinach. Albo
                inaczej - problemy tego forum Ciebie nie dotyczą bo nie jesteś
                rozwiedziony, więc pewnych rzeczy nie rozumiesz.

                Wkurzyłeś mnie bo używasz 2-giej osoby liczby mnogiej. Traktujesz
                wszystkie kobiety jednakowo. Lubisz gdy jakaś kobieta mówi, że
                WSZYSCY faceci to palanci? Pewnie nie. Ja też nie lubie, gdy ktoś
                zamista skupić się na temacie wątku i problemie tej konkretnej osoby
                wygłasza monolog na temat tego jakie są kobiety.
                Zwłaszcza, że nie jestem typem kobiety (i pewnie z piszących tu pań
                nie tylko ja), jaką opisałeś.
                • scriptus Re: Kiedy sad przyznaje prawo do opieki ojcu? 15.09.09, 13:09
                  Jednak piszesz, że to oczywiste, że to matka powinna dostać prawo opieki nad
                  dzieckiem, a ja uważam, że to wcale nie powinno byc oczywiste, w innych krajach,
                  uważanych za "postępowe" odchodzi się od tego modelu.
                  • mola1971 Re: Kiedy sad przyznaje prawo do opieki ojcu? 15.09.09, 13:15
                    Scriptus, przytocz mi proszę w którym miejscu napisałam, że to matka
                    powinna dostać prawo do opieki nad dzieckiem. Bo albo ja mam
                    sklerozę lub czytać nie umiem albo Ty próbujesz mi wmówić coś, czego
                    nie powiedziałam. A to się manipulacja nazywa.
                    • scriptus Re: Kiedy sad przyznaje prawo do opieki ojcu? 15.09.09, 13:26
                      Nie napisałas Ty tylko Chałsia:

                      "nie ma bata, by sąd oddał pod opiekę ojcu Twoje pólroczne dziecko.
                      Marginesem społecznym nie jesteś, dajesz sobie radę i jako rodzic
                      się już wykazałaś (starsze dziecko). To, że on może pracować w domu
                      i za jakiś czas będzie miał o jeden pokój więcej niż Ty, nie ma w
                      ogóle znaczenia.
                      Się nie bój."
                      • mola1971 Re: Kiedy sad przyznaje prawo do opieki ojcu? 15.09.09, 13:30
                        No właśnie wink Ja to nie Chalsia wink Choć obie jesteśmy kobietami :-
                        ) Teraz rozumiesz czym grozi używanie 2-giej osoby liczby mnogiej w
                        wypowiedziach? Wszystkie posty Ci się zlewają w całość i sam się
                        gubisz a wtedy trudno o merytoryczną dyskusję.
                        • scriptus Re: Kiedy sad przyznaje prawo do opieki ojcu? 15.09.09, 13:39
                          Oczywiście, przepraszam, użycie drugiej osoby było niewłasciwe
                          • mola1971 Re: Kiedy sad przyznaje prawo do opieki ojcu? 15.09.09, 16:17
                            Scriptus, nie ma za co przepraszać. Chodziło mi tylko o to, że
                            uogólniając i myśląc schematycznie sam na tym tracisz. Bo po
                            pierwsze wzbudzasz negatywne emocje tych kobiet, które pod ten
                            schemat nie podlegają, po drugie sam się ograniczasz bo porównujesz
                            jakieś inne sytuacje do swojej a tym samym tracisz wiarę w to, że
                            Twoje dziecko może zamieszkać z Tobą po rozwodzie. Twoja sytuacja
                            jest jedyna w swoim rodzaju i tego się trzymaj. Nie wierzę by
                            jakikolwiek sąd w tym kraju oddał pod opiekę dziecko rodzicowi,
                            który się nim mniej zajmuje i ma gorszą więź tylko dlatego, że jest
                            kobietą.
                            • scriptus Re: Kiedy sad przyznaje prawo do opieki ojcu? 15.09.09, 16:43
                              Miejmy nadzieję,że tak jest
                            • dominikjandomin Re: Kiedy sad przyznaje prawo do opieki ojcu? 22.09.09, 12:03
                              mola1971 napisała:

                              > Nie wierzę by
                              > jakikolwiek sąd w tym kraju oddał pod opiekę dziecko rodzicowi,
                              > który się nim mniej zajmuje i ma gorszą więź tylko dlatego, że jest
                              > kobietą.

                              Nie musisz wierzyć. Tak w tym kraju jest.
                              • hegemon72 bo to jest klasyczny przypadek gdy ojciec powinien 22.09.09, 15:22
                                otrzymac prawo do wychowywania dziecka

                                matka ma jest zajeta juz jednym dzieckiem,

                                w dodatku golas ktory nie bedzie potrafil zapewnic odpowiedniego poziomu dziecku

                                ale w tym katolandzie beda probowali ograbic ojca, zarowno z dziecka jak i kasy
                                • fifion antymęskie stereotypy 22.09.09, 22:12
                                  Drogie kobiety na tym forum zdają się bronić tezy, która jest dość absurdalna,
                                  mianowicie, że matka jest zawsze lepsza dla dziecka od ojca. Podobny pogląd
                                  widać w orzecznictwie polskich sądów. Ale moim skromnym zdaniem, o tym jakim się
                                  jest człowiekiem nie decyduje płeć. Myślę, że co do tego nawet feministki się ze
                                  mną zgodzą. Zresztą szczególnie one powinny. Znam rodziny w których to ojciec
                                  jest tym, który spełnia funkcję matki, po prostu zdarzają się kobiety tak
                                  oziębłe emocjonalnie, lub tak skoncentrowane na sobie, że nawet nie potrafią
                                  dostrzec potrzeb dziecka. I wtedy to ojcowie przytulają dzieci, ojcowie całują
                                  skaleczone kolanka, ojcowie budzą się w nocy, gdy zdarzy się zły sen i do ojca
                                  dziecko leci z każdym problemem. Nie twierdzę, że takie odwrócenie ról zdarza
                                  się bardzo często, ale też nie jest to żaden wyjątek. Niestety polskie sądy tego
                                  nie dostrzegają. I w takich przypadkach, dziecko często zostaje z matką, której
                                  chodzi tylko o jedno: alimenty. Natomiast sąd, który tak orzeka nie kieruję się
                                  dobrem dziecka tylko głupim stereotypem. Przestańmy może w końcu krzywdzić
                                  dzieci w imię stereotypów. Do większości ludzi już jakoś dotarło, że murzyn nie
                                  jest zwierzęciem, homoseksualista nie jest zboczeńcem, a żyd podczłowiekiem.
                                  Może w końcu nauczymy się, że ojciec nie jest podrodzicem.
                  • chalsia Re: Kiedy sad przyznaje prawo do opieki ojcu? 16.09.09, 00:05
                    > Jednak piszesz, że to oczywiste, że to matka powinna dostać prawo opieki nad
                    > dzieckiem, a ja uważam, że to wcale nie powinno byc oczywiste, w innych krajach
                    > ,
                    > uważanych za "postępowe" odchodzi się od tego modelu.

                    naucz się czytac Scriptus i naucz się odnosić do KONKRETNYCH problemów
                    przedstawionych w wątku.
                    NIGDZIE nie napisałam, że "matka powinna dostać prawo do opieki" bo nie piszę o
                    "modelach opieki nad dziecmi", tylko odpowiadam na problem dotyczący
                    INDYWIDUALNEJ sytuacji autorki wątku. I znając zarówno prawo, jak i praktykę w
                    tym temacie odpowiedziałam na JEJ PYTANIE O JEJ SYTUACJĘ.
                    • lampka_witoszowska Re: Kiedy sad przyznaje prawo do opieki ojcu? 16.09.09, 00:46
                      i tu równiez powinny pojawić się przeprosiny scriptusa, moim
                      skromnym zdaniem
                  • eye-witness Re: Kiedy sad przyznaje prawo do opieki ojcu? 23.09.09, 10:42
                    chłopcze, tu jest mowa o kilkumiesięcznym dziecku i w takim właśnie
                    przypadku nie ma szans na to, żeby opiekę przyznano ojcu.
              • eye-witness Re: Kiedy sad przyznaje prawo do opieki ojcu? 23.09.09, 10:41
                ojej, przyznajmy ci medal za bycie takim cudownym tatusiem i
                zlinczujmy tą twoją okropną żonęwink
          • sonia_30 Re: Kiedy sad przyznaje prawo do opieki ojcu? 15.09.09, 12:46
            Chciałyśmy tyle samo zarabiac, ale nie zarabiamy i zarabiać nie
            będziemy i nijak się to ma do wywiązywania z zadań w pracy...
            Taki schemat Sriptus... podobny do "przesądu" o którym piszesz..
          • villianna Re: Kiedy sad przyznaje prawo do opieki ojcu? 22.09.09, 21:42
            scriptus napisał:

            > A skąd ten przesąd, że ojciec sie gorzej zajmie dzieckiem, niż matka?

            Pokaż mi ojca, który będzie karmił piersią 4 miesięczne niemowlę :]
          • eye-witness Re: Kiedy sad przyznaje prawo do opieki ojcu? 23.09.09, 10:38
            wow, porównujesz dziecko do gotowania, sprzatania, czy prania gaci?
            nooo, to gratujuję takiego widzenia obowiazków i współczuję tak
            ograniczonego pojęcia tego, o czym mówią kobietywink
        • adaria38 Re: Kiedy sad przyznaje prawo do opieki ojcu? 15.09.09, 12:31
          Praktyka wygląda tak, że nawet jesli małe dziecko zostaje z ojcem, to on na czas
          swoich zajęć zarobkowych wynajmuje kogo? opiekunkę- KOBIETĘ.smile

          Moja znajoma miała exa, który chciał przejąc nad dziećmi opiekę. Powiedziała,
          ok, to zróbmy próbę, ja przestaję zajmowac się w domu tym co trzeba koło dzieci
          zrobić, a ty przychodź codziennie(mieszkał obok) i przejmuj te obowiązki(obiady,
          wywiadówki, sprzątanie, rozwiązywanie sporów, itd). Po 3 dniach ex podniósł
          krzyk, że on nie ma czasu zajmowac się domem i robić obiady bo musi
          zarabiać(działalność gosp. na własny rachunek) więc niech ona to robi jak
          dotychczas a prawa do opieki będzie miał onsmile. Potem jeszcze miał pomysł, by
          exżona wyniosła się z mieszkania(mieszkanie zapisane na dzieci, mieszka ten kto
          się opiekuje nimi), to on się wprowadzi na jej miejsce, najmie za 1000zł jakąś
          kobietę do pomocy i pokaże, że lepiej od niej się dziećmi zajmie.

          Ustal to co Tobie odpowiada i jakie masz czasowe możliwości i negocjujcie. Czy
          dziecko aby nie jest za małe do nocowania poza domem? Ty co drugi weekend masz
          pracę, to co drugi niech ojciec się dzieckiem zajmuje. On ma nienormowany czas
          pracy- to niech wpada w tygodniu pozajmowac się dziećmi w czasie gdy Ty
          pracujesz, zaoszczędzicie alimentów na koszty ewentualnej opiekunki. Itd itp.
          • blackglass scriptus 15.09.09, 12:59
            scriptus napisał:
            A skąd ten przesąd,.. Albo, że opieka ojca oznacza rozłąkę rodzeństwa? Co jest
            gorsze, rozłąka rodzeństwa, czy rozłąka dziecka z jednym z rodziców?
            No z tego co zrozumiałam to opieka ojca oznaczałaby rozłąkę nie tylko z
            rodzeństwem ale i z matka...która teraz cały czas zajmuje się
            dzieckiem(macierzyński potem ew. wychowawczy) bo tata pracuje...
            • scriptus Re: scriptus 15.09.09, 13:07
              A tata pracuje, nie idzie na urlop "tacierzyński", czy wychowawczy, bo mama na
              rodzinę nie jest w stanie zarobić i... koło się zamyka. Jakoś, tam gdzie kobiety
              nie ma (np u wdowców), mężczyźni dają radę i zarobić i zająć się dziećmi.
              Odwrotnie raczej bywa rzadko, bez wsparcia ojca, choćby w postaci alimentów
              albo bez zasiłków z opieki społecznej, kobiety raczej nie potrafią funkcjonować
              z dziećmi.
              • mola1971 Re: scriptus 15.09.09, 13:13
                Scriptus, znów pojechałeś schematem wink
                Wyobraź sobie, że ja sama wychowuję troje nastoletnich dzieci. I
                sama na nie zarabiam. Ich tatuś na całą trójkę płaci 900 zł
                alimentów, które stanowią 20% kosztów utrzymania dzieci. Przez wiele
                miesięcy (przed rozwodem) najpierw nie płacił wcale a potem grosze,
                więc jak widać i bez tej jego pożal się Boże pomocy w postaci
                alimentów dałabym radę.
                Zapewniam Cię, że takich kobiet jak ja jest duuużo więcej niż
                myślisz.
                • scriptus Re: scriptus 15.09.09, 13:20
                  Masz rację, pojechałem schematem,
                  Są faceci, którzy się zachowują zgodnie z Twoim schematem, na przykład Twój ex.
                  Porzucić dzieci, zapłacic alimenty - oby jak najmniejsze i kłopot z głowy.
                  Jednak w temacie jest inna sytuacje, kiedy facet CHCE się zajmować dzieckiem, a
                  według schematu nie ma na to równych szans, jego sytuacja nie będzie przez sąd
                  badana, po prostu matka otrzyma opieke z urzędu, a ojciec zostanie "gorszym"
                  rodzicem. I przeciw temu schematowi ja protestuję. Ponieważ tkwi on głęboko w
                  świadomości kobiet, chyba niemal wszystkich, wliczając w to kobiety sędziów, bez
                  zwracania na to uwagi nie zmieni się nic, po prostu nadal mężczyźni będa
                  bezwględnie odsuwani od swoich dzieci, kiedy kobieta będzie miała takie widzimisię.
                  • mola1971 Re: scriptus 15.09.09, 13:28
                    Różnica między nami polega na tym, że ja nie ulegam żadnym
                    schematom. I pomimo tego, że mój ex był/jest jaki jest daleka jestem
                    od schematycznego myślenia, że wszyscy faceci to (...) i że dzieci
                    zawsze powinny być z matką. Dzieci powinny być z tym rodzicem, z
                    którym mają silniejszą więź i tyle. Czasem to jest matka a czasem
                    ojciec.
                    Co do sytuacji autorki wątku to za mało tu jest informacji. Jednak
                    najlepszy pomysł wg mnie podała Adaria38. Niech tatuś pokaże
                    najpierw jak się dzieckiem zajmie a dopiero potem o nie walczy. Bo
                    wziąć na siebie wychowanie dziecka tylko na zasadzie przekory a
                    potem oddać je pod opiekę osobom trzecim to żadna sztuka.
                    Jedno mnie tu bardzo niepokoi - rozdzielenie rodzeństwa to
                    największa krzywda jaką można zrobić dzieciom. Znacznie gorsza niż
                    rozwód rodziców.
                    • scriptus Re: scriptus 15.09.09, 13:38
                      To jest rozumne, oczywiście, niech tata pokaże, co potrafi. I niech mama pokaże
                      co potrafi. A Sąd oceni i rozstrzygnie. Jednak przypominam, że dyskusja się
                      zaczęła od - nie ma bata, opiekę dostaniesz - w domyśle - niezależnie od tego,
                      co sobą reprezentujesz i co reprezentuje sobą tatuś.
                      I ta postawa mnie dotknęła, tym bardziej, że jest powszechna. Nie chcę oceniać,
                      jak powinno być w przypadku autorki wątku, czy opiekę powinna dostać matka, czy
                      ojciec, z racji, że on też chce, ta ocena powinna należeć do fachowców i do
                      sądu. Mnie ruszyło to, co powiedziała Chałsia
                      • ivone7 Re: scriptus 22.09.09, 16:09
                        bo tu chodzi o 5-cio miesięczne dziecko..
                        w tym konkretnym przypadku szanse, ze opieke dostanie tata sa wg
                        mnie poniżej 1 %..i juz..
                        i leci to z automatu, bo niestety biologii ani fizjologii nie da sie
                        zbadac za pomoca RODK, nie da rady w takim wieku ustalic wiezi
                        dziecka z kazdym z rodzicow z osobna..
                  • sonia_30 Re: scriptus 15.09.09, 13:34
                    Owszem, ale chcesz tego czy nie, schematy w społeczeństwie
                    funkcjonują, zdarza się jednakowoż że bywają przełamywane, co
                    truizmem jest i nie warto się w konkretnym wątku ogólnikowo
                    wytrząsać.
                  • eye-witness Re: scriptus 23.09.09, 10:54
                    no widzisz, cierpisz z powodu schematu, ale sam schemat narzucasz.
                    nie widzisz tego?
                • dominikjandomin Re: scriptus 22.09.09, 12:06
                  mola1971 napisała:

                  > Scriptus, znów pojechałeś schematem wink
                  > Wyobraź sobie, że ja sama wychowuję troje nastoletnich dzieci. I
                  > sama na nie zarabiam. Ich tatuś na całą trójkę płaci 900 zł
                  > alimentów, które stanowią 20% kosztów utrzymania dzieci.

                  4500 wydajesz na trójkę dzieci? Nieźle... To wychodzi 1500 zł na jedno... wiele
                  rodzin chciałoby mieć tyle kasy, więc w czym Twój problem? Jesteś kasiasta, to
                  utrzymujesz taki poziom.
                  • chalsia Re: scriptus 22.09.09, 12:24
                    > 4500 wydajesz na trójkę dzieci? Nieźle... To wychodzi 1500 zł na
                    jedno

                    nie nieźle, tylko normalnie.

                    > wiele rodzin chciałoby mieć tyle kasy, więc w czym Twój problem?

                    a co mnie, ją, czy kogokolwiek obchodzi, na jakim poziomie żyją
                    inni? Oni żyją tak jak mogą i Mola - też.
                    W czym problem? Ano w tym, ze 300 zł na dziecko od ojca to smiechu
                    warty ochłap (chyba, że np. jest rencistą i nie może dorobić).
                    • mola1971 Re: scriptus 22.09.09, 12:36
                      Nie Chalsiu, nie jest rencistą. Jest informatykiem i pracuje na
                      najlepszym,, czyli stołecznym rynku pracy.
                    • dominikjandomin Re: scriptus 22.09.09, 12:53
                      chalsia napisała:

                      > > 4500 wydajesz na trójkę dzieci? Nieźle... To wychodzi 1500 zł na
                      > jedno
                      >
                      > nie nieźle, tylko normalnie.
                      >
                      > > wiele rodzin chciałoby mieć tyle kasy, więc w czym Twój problem?
                      >
                      > a co mnie, ją, czy kogokolwiek obchodzi, na jakim poziomie żyją
                      > inni? Oni żyją tak jak mogą i Mola - też.
                      > W czym problem? Ano w tym, ze 300 zł na dziecko od ojca to smiechu
                      > warty ochłap (chyba, że np. jest rencistą i nie może dorobić).

                      W tym, ze sa ludzie, którzy dostają na rękę 1000 zł (po studiach wyższych, na
                      państwowej posadzie) - dla takich 900 zł alimentów to KUPA kasy. I bez tekstów,
                      ze "może zarabiac więcej" - tych lepiej płatnych stanowisk nie rozdają na każdym
                      rogu.

                      Nie wiem, zaznaczam, ile ów ojciec zarabia. Ale bez podania tej informacji
                      wyśmiewanie 900 zł miesięcznie trąci kretyństwem super elit.
                      • mola1971 Re: scriptus 22.09.09, 13:09
                        dominikjandomin napisał:
                        > Nie wiem, zaznaczam, ile ów ojciec zarabia. Ale bez podania tej
                        informacji
                        > wyśmiewanie 900 zł miesięcznie trąci kretyństwem super elit.

                        Wyobraź sobie, że ja też nie wiem ile ów ojciec zarabia bo pracuje w
                        małej prywatnej firmie i do sądu przyniósł zaświadczenie o tym, ile
                        zarabia na papierze. Tego ile dostaje "pod stołem" nie wiem, nie
                        dowiem się i mnie to nie interesuje. W każdym razie, wiem ile
                        zarabiał wcześniej a człowiek z wyższym wykształceniem, w sile wieku
                        raczej zarabia zoraz więcej a nie coraz mniej. Zwłaszcza wolny,
                        nieobciążony rodziną facet. Taki może pracować nawet na dwóch
                        etatach. Trzeba tylko chcieć i wymagać od siebie a nie od innych.

                        A co do zarobków na tzw. państwowych posadach... No coż każdy jest
                        kowalem swojego losu. Ja też zaczynałam od płacy minimalnej. W końcu
                        od czegoś zacząć trzeba. A potem to już od pracowitości człowieka
                        zależy do czego dojdzie.
                        • dominikjandomin Re: scriptus 22.09.09, 14:20
                          mola1971 napisała:


                          > Wyobraź sobie, że ja też nie wiem ile ów ojciec zarabia bo pracuje w
                          > małej prywatnej firmie i do sądu przyniósł zaświadczenie o tym, ile
                          > zarabia na papierze.

                          Czasem dobrze jest żądać raportu z US - sa tam i prace zlecone (jawne).

                          >Zwłaszcza wolny,
                          > nieobciążony rodziną facet. Taki może pracować nawet na dwóch
                          > etatach.

                          Tego - pracy na dwóch etatach - nie masz prawa wymagać.

                          Zwłaszcza, ze facet z radością przyniesie Ci zakaz pracy u konkurencji.
                      • chalsia Re: scriptus 22.09.09, 13:32
                        > W tym, ze sa ludzie, którzy dostają na rękę 1000 zł (po studiach
                        wyższych, na
                        > państwowej posadzie) - dla takich 900 zł alimentów to KUPA kasy.
                        I bez tekstów,
                        > ze "może zarabiac więcej" - tych lepiej płatnych stanowisk nie
                        rozdają na każdy
                        > m
                        > rogu.

                        ale to jest ICH problem, a nie Twój, ani mój, ani Moli. Nie mam
                        obowiązku (moralnego też nie) dostosowywać SWOJEGO poziomu życia do
                        sasiadów np. na 1000-złotowej emertyturze.

                        I nie pisz o 900zł - bo TYLE to wychodzi jedynie dlatego, że eks
                        Moli ma z nią TRÓJKĘ dzieci. Na dziecko - sztukę - kwota się liczy.
                        Dla mnie sprawa prosta jest - przynajmniej dwa razy tyle na dziecko
                        powinien płacic. Trudno raczej uwierzyć, że informatyk z Wawy nie
                        może odpowiednio dobrze zarobić, by go było stać co miesiąc dać na
                        TROJE dzieci choć ze 2000 zł.
                        • chalsia Re: scriptus 22.09.09, 13:50
                          > powinien płacic. Trudno raczej uwierzyć, że informatyk z Wawy nie
                          > może odpowiednio dobrze zarobić, by go było stać co miesiąc dać
                          na
                          > TROJE dzieci choć ze 2000 zł.

                          na stronie sedlak%sedlak są raporty płacowe za 2008 dla przeróżnych
                          grup zawodowych, firm, miejscowości.
                        • dominikjandomin Re: scriptus 22.09.09, 14:23
                          chalsia napisała:



                          > ale to jest ICH problem, a nie Twój, ani mój, ani Moli. Nie mam
                          > obowiązku (moralnego też nie) dostosowywać SWOJEGO poziomu życia do
                          > sasiadów np. na 1000-złotowej emertyturze.

                          Do sąsiadów nie, ale do ojca dzieci i owszem.


                          > I nie pisz o 900zł - bo TYLE to wychodzi jedynie dlatego, że eks
                          > Moli ma z nią TRÓJKĘ dzieci. Na dziecko - sztukę - kwota się liczy.

                          Całość się też liczy.

                          >Trudno raczej uwierzyć, że informatyk z Wawy nie
                          > może odpowiednio dobrze zarobić, by go było stać co miesiąc dać na
                          > TROJE dzieci choć ze 2000 zł.

                          Mi łatwo uwierzyć. Jeśli jest takim informatykiem, jakim był mężem (bez powodu
                          chyba się nie rozwiodła z nim, nie?), to dziwne, że na 900 zł zarabia smile
                          • chalsia Re: scriptus 23.09.09, 10:05
                            > chalsia napisała:
                            >
                            >
                            > > ale to jest ICH problem, a nie Twój, ani mój, ani Moli. Nie mam
                            > > obowiązku (moralnego też nie) dostosowywać SWOJEGO poziomu
                            życia do
                            > > sasiadów np. na 1000-złotowej emertyturze.

                            dominikjandomin napisał:

                            > Do sąsiadów nie, ale do ojca dzieci i owszem.


                            nie, do ojca też nie, bo to dla mnie równie obcy człowiek jak
                            sąsiad.
                            • sonia_30 Re: scriptus 23.09.09, 10:17
                              Nawet jeśli nie obcy, to ja nie rozumiem dlaczego ktokolwiek miałby
                              równać do niższego poziomu...
                            • scriptus Re: scriptus 23.09.09, 10:26
                              Może i nie musisz dostosowywać swojego poziomu życia do byłego męża
                              nieudacznika, ale nie możesz wymagać od niego więcej pieniędzy, niż może dać.
                              Jeśli ma trójką dzieci, to jakaś słuszność mówi, że powinien na swoim poziomie
                              życia wyłożyć po połowie kosztów utrzymania jednej osoby na dzieci (czyli
                              dzielimy jego dochód na pięć części, bo trójka dzieci po połowie i na siebie
                              dwie połowy), zatem alimenty mogą być max. w wysokości 60%, przy założeniu, że
                              nie kombinuje i nie miga się od pracy.

                              Każdy utrzymuje rodzinę na swoim poziomie, u mnie też dzieci i żona żyją na
                              poziomie moich zarobków, pomimo, że żona zarabia znacznie mniej ode mnie i tak
                              naprawdę nie dokłada się do prowadzenia domu, pomimo, ze korzysta ze wszystkiego
                              na równi z innymi, i chociaż się rozwodzi. Bardzo to wygodne dla niej. Jednak,
                              dopóki się nie rozwiodła, jest członkiem mojej rodziny, jeśli rozwód będzie
                              faktem, to mam poprosić, by dołożyła do kosztów prowadzenia domu, no chyba, że
                              się wyprowadzi. Obawiam się, że nie będzie w stanie dołożyć za tyle, za ile
                              korzysta, to co, mam potraktować jak sąsiadkę, obcą?? Powiedz, Chałsia, co mam z
                              nią zrobić?? Nawet jeśli się ze mną rozwiedzie, to krzywdy jej nie zrobię, boć
                              to przeciez kobieta, a do tego matka moich dzieci i tyle.

                              Zatem w tym wypadku jest to mój problem.
                              • chalsia Re: scriptus 23.09.09, 10:44
                                > Jeśli ma trójką dzieci, to jakaś słuszność mówi, że powinien na
                                swoim poziomie
                                > życia wyłożyć po połowie kosztów utrzymania jednej osoby na
                                dzieci (czyli
                                > dzielimy jego dochód na pięć części, bo trójka dzieci po połowie
                                i na siebie
                                > dwie połowy), zatem alimenty mogą być max. w wysokości 60%, przy
                                założeniu, że
                                > nie kombinuje i nie miga się od pracy.

                                no ale w tym konkretnym przypadku Moli można podejrzewać, że się
                                miga i kombinuje. Wedle Twojego podejścia eks Moli - informatyk
                                pracujący w Wawie w prywatnej firmie - zarabia więc 1500 zł (skoro
                                płaci 900 na troje dzieci). Jakoś to dla mnie maaałooo wiarygodne.

                                > Może i nie musisz dostosowywać swojego poziomu życia do byłego
                                męża
                                > nieudacznika, ale nie możesz wymagać od niego więcej pieniędzy,
                                niż może dać.

                                na szczęscie mój były mąż nie jest nieudacznikiem pod tym względem
                                i de facto od lat "wymagam" od niego mniej pieniędzy niż
                                MOGLBY dać #

                                # = jedynie w wyniku sprawy o podwyższenie alimentów
                      • insula.incognita Re: scriptus 22.09.09, 13:42
                        dominikjandomin napisał:

                        Ale bez podania tej informacji
                        > wyśmiewanie 900 zł miesięcznie trąci kretyństwem super elit.

                        To co mowisz to trąci raczej typowym męskim nieudacznictwem.
                        Bo wszak paradoksem jest, ze baba ma na glowie trójke dzieci, do tego dobrze zarabia i bez exa doskonale daje sobie radę.
                        Kłuje w oczy czy jak?
                        Bo tradycyjnie i powszechnie sytuacja jest taka: że w rodzinie chłop dziecmi sie nie zajmuje (bo "zarabia" na utrzymanie rodziny), zarobić na rodzinę okazuje sie że też nie jest w stanie, jak zostaje sam - by lożyć na własne dzieci- też nie - bo za mało zarabia. ba!...sam na siebie ledwo zarabia.
                        A baba przy pełnym obciążeniu - potrafi!

                        Jakieś wnioski? wink
                        • dominikjandomin Re: scriptus 22.09.09, 14:25
                          insula.incognita napisała:


                          > Jakieś wnioski? wink

                          Że nie od płci zależy, czy ktoś jest doopa, czy nie.

                          Sorry, nie lituję się nad nim - ale i nie lubię pisanie "mnie się należy, bo
                          wydaję tyle a tyle".
                          • mola1971 Re: scriptus 22.09.09, 14:44
                            dominikjandomin napisał:
                            > Sorry, nie lituję się nad nim - ale i nie lubię pisanie "mnie się
                            należy, bo
                            > wydaję tyle a tyle".

                            Ale w którym miejscu Ty zauważyłeś pisanie "mnie się należy, bo
                            wydaję tyle a tyle"? Ja niczego takiego nie napisałam, żadna z
                            piszących tutaj pań chyba również nie. O tym ile ojciec ma płacić na
                            jakby nie było SWOJE własne dzieci zadecydował prawomocny wyrok
                            sądu. I ja to szanuję i tyle. Tylko ciągle kombinuję jak koń pod
                            górę co zrobić by zapewnić dzieciom przyzwoite warunki życia bo
                            wbrew pozorom to co zarabiam to nie jest fortuna. Zwłaszcza, że
                            chodzi o nastoletnie dzieci, których koszt utrzymania jest wyższy
                            niż osoby dorosłej bo oprócz jedzenia (a zjeść potrafią bo rosną i
                            dojrzewają) i ubrań, potrzebują masę rzeczy/zajęć związanych ze
                            szkołą i szeroko rozumianą edukacją. Ja staram się w miarę swoich
                            możliwości wszystko to dzieciom zapewnić. Ojciec nie i to jest jego
                            sprawa. Mnie już jest szkoda czasu nawet na to by się zastanawiać
                            dlaczego jego własne dzieci i ich przyszłość niespecjalnie go
                            interesują. Bo i po co mam się zastanawiać? Ten typ tak ma i tyle. A
                            ja na to wpływu nie mam.
                            • dominikjandomin Re: scriptus 22.09.09, 15:45
                              No cóż, w którymś miejscu wyczytałem skargę, że przyznane przez sąd 900 zł "to
                              zaledwie 20%". Owszem, jeśli ojciec zbija kokosy, to winien płacić, ale jeśli
                              nie... to w tym momencie rolą zarządcy (czyli matki) jest dysponowanie
                              odpowiednie kasą.

                              Bowiem za 600 zł miesięcznie na dziecko również można nastolatka utrzymać (znam
                              rodziny, które sobie radzą z mniejszą kasą, a nie dziadują, choć owszem, młodzi
                              wiedzą, ze nie kupią im rodzice wszystkiego).

                              A jeśli chce matka wydawać więcej, to niech wydaje, ale śmierdzi sytuacja, ze
                              matka decyduje o wszystkim, a ojciec ma być tylko bankomatem.

                              Nie mówię, ze tak jest w Twoim przypadku, ale niestety, zbyt często tak jest.
                              Odwrotnych sytuacji (ojciec ma prawo, a matka robi za bankomat) na rynku brak.
                              • mola1971 Re: scriptus 22.09.09, 15:53
                                Wiesz co? To następnym razem czytaj uważnie wątki smile
                                Moja wypowiedź dotycząca 20% w których tatuś utrzymuje dzieci była
                                odpowiedzią na elaborat Scriptusa na temat tego jakimi
                                nieudacznikami są kobiety. I chciałam mu tylko zakomunikować, że
                                wbrew temu co sądzi nie wszystkie kobiety to piranie, które tylko
                                czekają na to by biednego misia oskubać z kasy. Tylko tyle.

                                W moim przypadku ojciec moich dzieci zdecydowanie nie jest
                                bankomatem smile Nigdy nim zresztą nie był. To ja czasem czułam się
                                jak bankomat. Na szczęście to już przeszłość.
                  • mola1971 Re: scriptus 22.09.09, 12:42
                    dominikjandomin napisał:
                    > 4500 wydajesz na trójkę dzieci? Nieźle... To wychodzi 1500 zł na
                    jedno... wiele
                    > rodzin chciałoby mieć tyle kasy, więc w czym Twój problem? Jesteś
                    kasiasta, to
                    > utrzymujesz taki poziom.

                    Na to by zapewnić moim dzieciom przyzwoity standard życia baaardzo
                    długo i ciężko pracowałam i nadal pracuję. Zapewniam Cię, że kasa
                    sama mi z nieba nie spada. Mam świadomość tego, że wiele rodzin
                    chciałoby mieć taki dochód. Ja też wiele rzeczy bym chciała. Ale nie
                    mam. Mam to na co sama zapracuję i nie wymagam niczego od jakiś
                    innych rodzin lecz tylko i wyłącznie od siebie. I od ojca moich
                    dzieci, który bynajmniej nie jest niepełnosprawny. Zresztą na niego
                    już też nie liczę.
              • adaria38 Re: scriptus 15.09.09, 13:24
                > nie ma (np u wdowców), mężczyźni dają radę i zarobić i zająć się dziećmi.
                > Odwrotnie raczej bywa rzadko, bez wsparcia ojca, choćby w postaci alimentów
                > albo bez zasiłków z opieki społecznej, kobiety raczej nie potrafią funkcjonować
                > z dziećmi.


                boszzz..... ależ ty masz głupoty w tej głowie nawalone...
                chyba chciałbyś udowodnić całemu światu, że to na facecie się świat opiera i
                dobro dziecka i matka bez niego sobie nie poradzi. Już samo domaganie się matki
                by ojciec jednak uczestniczył w życiu swojego dziecka choćby finansowo - to dla
                ciebie dowód na to że matki się nie nadają do samotnego wychowywania dzieci....
                Porażka!
                Jakoś większośc moich znajomych rozwiedzionych kobiet radzi sobie sama z
                dziećmi, często bez łaski w postaci alimentów tatusia który się wypiął na
                wszystko łącznie z dzieckiem a tym bardziej radzi sobie bez groszowej łaski
                państwa. To bardziej ich exowie mają problem by sobie z życiem bez exżony
                poradzić i rozwód z zoną traktują jak rozwód z dzieckiem.

                Naprawdę- to, że ty wybrałeś sobie lewą i leniwą kobietę na żonę i koniecznie
                chcesz co dzień na nią patrzć i pod jednym dachem mieszkać to nie znaczy, ze
                wszystkie są identyczne jak ona.
                Tkwisz w swojej patologii i pogłębia się ona u ciebie coraz bardziej, ta
                umysłowa też!! To już niebezpieczne dla normalności schizy!
                • scriptus Re: scriptus 15.09.09, 13:30
                  Nie napisałem, że kobiety sie nie nadają do opieki nad dziećmi, tylko, że
                  przyznawanie opieki kobietom nie powinno się odbywać z urzędu, zawsze powinno
                  byc przeprowadzone badanie, kto zapewni lepszą opiekę po rozwodzie dziecku,
                  ojciec, czy matka, a tak nie jest. Rzadko są przeprowadzane takie badania,
                  ciężko do nich doprowadzić. A mężczyzna, który chce się opiekować swoim dzieciem
                  traktowany jest jak dziwoląg. dowodem na to jest choćby ta dyskusja
                  • malamimi28 Do scriptus 15.09.09, 13:39
                    W jakim sensie zapewni lepszą opiekę?
                    Co jeżeli teraz ja zajmuje sie dzieckiem będąc na macierzyńskim, a
                    później będąc na wychowawczym i wracając do pracy na część etatu?
                    Ew. biorąc zlecenia do domu po to własnie żeby nadal móc zajmować
                    się dzieckiem tzn. dwójką dzieci?
                    Co wtedy, gdy nadal ja chcę się zajmowac dzieckiem, ale ojciec też
                    che i to on ma wieksze dochody, bo od dłuższego czasu buduje firme
                    (także będąc z nami) i poświęca się temu po to, zeby za jakiś czas
                    zaczeła ona przynosić oczekiwane zyski? Będzie wtedy zarabiał o
                    wiele więcej ode mnie. Rozumeim, ze w takim wypadku według Ciebie on
                    powinien otrzymac prawo do opieki?
                    • scriptus Re: Do scriptus 15.09.09, 13:55
                      Przepraszam, nie chcę oceniać bezpośrednio Twojej sytuacji, to zawsze jest
                      skomplikowane i wymaga dokładnej analizy. Rozkręciła mnie Chałsia mówiąc, że
                      rozwiązanie jest oczywiste.
                      Nie wiem, co jest korzystniejsze dla Twojego dziecka, to w zasadzie powinien
                      ocenić psycholog. Jednak sama napisałaś, że materialnie lepsze warunki ma
                      ojciec. Emocjonalnie też jest z dzieckiem związany, skoro chce się nim zajmować.
                      Sąd i psychologowie powinni mieć tu w tym wypadku trude zadanie, by to ocenić, a
                      nie, jak napisała Chałsia, że to oczywiste.
                      Według mnie on powinien mieć prawo do ubiegania się o tą opiekę i to jego prawo
                      powinno być poważnie rozpatrywane.
                      Fakt, że teraz Ty zajmujesz się dzieckiem (a nie wspólnie na przykład) na pewno
                      przemawia na Twoją korzyść przy rozpatrywaniu przydzielenia opieki.
                      • adaria38 Re: Do scriptus 15.09.09, 14:07
                        > ojciec. Emocjonalnie też jest z dzieckiem związany, skoro chce się nim zajmować


                        BZDURA do potęgi. To, że ktoś na danym etapie rozpadu związku MÓWI ze CHCE,
                        jeszcze o niczym nie świadczy. I setki historii choćby na tym forum ci to
                        potwierdzi, gdzie mężowie wrzeszczą głośno, że opiekowac się dziećmi chcą, tylko
                        po to, by napsuć krwi matkom.

                        To że ktoś gada JA CHCE o niczym jeszcze nie świadczy.
                        Pytanie, czy się tymi dziećmi na co dzień zajmuje, bo może się tylko kończy na
                        chciejstwie, a jak na razie ani wykąpać ani pieluchy zmienić dziecku nie umie,
                        tylko na rękach "gotowe" ponosi, ani nie interesuje go czym to dziecko
                        właściwie się żywi i dlaczego akurat trzeba koperek zaparzyć.
                        Jeśli ojciec cały czas obecnie poświęca na rozkręcanie firmy, a codzienną opieką
                        nad dzieckiem zajmuje się matka, to facet nie wie na co się porywa i oddanie mu
                        dziecka skończy się tym, że najmie opiekunką i obca osoba będzie z dzieckiem
                        siedzieć, a on sam będzie i tak biegał za pracą. Własna działalnośc jest często
                        bardziej czasowo pochłaniająca niż kilkugodzinny etat.
                        • scriptus Re: Do scriptus 15.09.09, 15:55
                          Tak też być może, jednak sytuację powinni zbadać psychologowie, pedagodzy. Jedni
                          tylko mówią, inni naprawdę mają predyspozycje i możliwości. U nas jednak to się
                          odbywa na zasadzie dyskryminacji ze względu na płeć, a'priori uznaje się, że
                          mężczyzna jest gorszym rodzicem.
                  • sonia_30 Re: scriptus 15.09.09, 13:48
                    Co rozumiesz przez "lepszą opiekę"? Jak miałyby wyglądać takie
                    badania? A co jeśli standard opieki porównywalny?
                    • scriptus Re: scriptus 15.09.09, 14:04
                      Jeśliby standarty opieki, który by potencjalnie mogła zapewnić matka i ojciec
                      były (hipotetycznie) takie same, a ojciec posiada lepsze warunki materialne, to
                      arytmetyka jest bezlitosna, lepszy całkowity potencjał do opieki ma ojciec, i to
                      ojciec może zapewnić lepszą przyszłość dziecku.
                      • adaria38 Re: scriptus 15.09.09, 14:13
                        Oprócz kasy liczy się zaangażowanie osobiste. Opieka nad dzieckiem to nie tylko
                        kupienie mu samochodu na 17te urodziny ale tez poświęcenie czasu. O ile jeden z
                        rodziców nie jest na pograniczu ubóstwa, oboje są w stanie dzieci utrzymać, to
                        czynnik finansowy ma się co najwyżej do ustalenia wysokości alimentów na dzieci.
                        Kierując sie twoim myśleniem : przyznajemy dziecko ojcu bo dobrze zarabia.
                        Przychodzi kryzys, firma wykazuje straty, zabieramy dziecko ojcu i oddajemy
                        matce, bo ona na państwowej pensyjce jednak ma dochody. Głupota.
                        • scriptus Re: scriptus 15.09.09, 14:29
                          Dlaczego uważasz, że ojciec nie będzie się opiekował dzieckiem z zaangażowaniem?
                          Że ojciec nie poświęci dziecku czasu?
                          Albo, że kobieta na państwowej posadce nie może utracić pracy?
                          Albo, że to kobieta nie może płacic alimentów na swoje dzieci? Przecież jest
                          równouprawnienie.
                          Ojciec nie jest rodzicem gorszej kategorii, nie mozna go sprowadzać tylko do
                          roli dawcy nasienia i bankomatu. Zarówno dziewczynki, jak i chłopcy potrzebują
                          ojców, wychowane bez ojców gorzej się uczą, mają większe problemy w dorosłym
                          życiu np. przy zakładaniu rodziny i większe prawdopodobieństwo wejścia w kolizję
                          z prawem.

                          Uprzedzam zarzut, że ubiegam się o opiekę nad dzieckiem, bo chcę dostawać alimenty.
                          Zawsze deklarowałem, że niepotrzebne mi są alimenty na dziecko, jestem w stanie
                          je sam utrzymać, gdyby sąd zasądził alimentyna moje dziecko od matki, odłożę je
                          na specjalne konto "posagowe" dla dziecka.
                          • adaria38 Re: scriptus 15.09.09, 14:43
                            Człowieku! Kto ci broni być ojcem dla dziecka POMIMO ROZWODU z jego matką??
                            To szokujące, ale T y najwyraźniej myślisz, ŻE ROZWÓD to OSTATECZNE ROZSTANIE Z
                            DZIECKIEM rodzica, który z nim nie mieszka... I koniec bycia mu rodzicem. Nie
                            jesteś w tym osamotniony, wielu facetów tak właśnie rozumuje, że niech ojcuje
                            ten z którym dziecię mieszka...
                            Więc przede wszystkim ty zacznij z tą swoją postawą walczyć, a nie z
                            wyimaginowanymi krzywdami jakie tatusiom robią złe exie.
                            Nikt Ci nie broni być najlepszym z ojców dla tego dziecka, to tylko potwory w
                            twojej głowie temu przeszkadzają i "dobro dziecka" myla z "mieszkanie z dzieckiem".
                            • scriptus Re: scriptus 15.09.09, 15:16
                              Wcale tak nie myślę. Ja poświęcam dziecku codziennie dużo czasu i wiem, że jest
                              mu to potrzebne. Wiem też, że żona, choć nie poświęca mu tyle czasu, bardzo
                              niemile by mnie widziała w swoim mieszkaniu po rozwodzie codziennie, zatem
                              jakość mojej opieki nad dzieckiem automatycznie musiałaby spaść znacznie. Ja zas
                              nie mam takich problemów, niech ona sobie siedzi w moim mieszkaniu nawet 24
                              godziny na dobę, jaśli uzna, że to dobre dla jej kontaktów z dzieckiem. Jednak
                              ona nie po to się rozwodzi, by non stop siedziec w moim mieszkaniu. Dlatego
                              uważam, że lepiej dla dziecka będzie , gdy pozostanie po rozwodzie ze mną. Wiem,
                              że muszę w to włożyć znaczną ilość energii, znacznie więcej, niż musi włożyć
                              kobieta by dziecko zostało z nią.
                              Przecież nikt nie każe mężczyznom ubiegać się o przyznanie opieki nad dzieckiem,
                              podobnie, jak nikt nie każe kobietom. Jednak w momencie, gdy o to się ubiegają
                              obie strony, to powinno być przeprowadzone badanie, co będzie lepsze dla
                              dziecka, a nie automatycznie zakładać, że to matka się zajmuje dzieckiem.
                              • adaria38 Re: scriptus 15.09.09, 15:38
                                Mimo wszystko w przypadku autorki, czyli kilkumiesięczne dziecko, którym to ona
                                do tej pory się ciągle zajmowała i to dobrze zajmowała, uważam, że jednak ona ma
                                pierwszeństwo w "przydziale". I argumenty ojca typu ty masz jedno dziecko to
                                ja wezmę drugie mało mają wspólnego z dobrem tego dziecka w tym momencie.
                                Co innego dziecko starsze, chyba 13latki mogą same powiedziec z kim chcą
                                mieszkać (nie pamiętam dokładnie wieku), co innego sytuacja gdzie to ojciec się
                                naprawdę angazuje w zycie dziecka nie tylko w zarabianie. Owszem zarabiać trzeba
                                ale często kasa = czas. Niech każdy robi to co umie najlepiej i niech nie
                                zapomina, że odchodząc z domu nie przestaje się być rodzicem.

                                > Przecież nikt nie każe mężczyznom ubiegać się o przyznanie opieki nad dzieckiem
                                > podobnie, jak nikt nie każe kobietom. Jednak w momencie, gdy o to się ubiegają
                                > obie strony, to powinno być przeprowadzone badanie, co będzie lepsze dla
                                > dziecka, a nie automatycznie zakładać, że to matka się zajmuje dzieckiem


                                Tak właśnie. Dlatego gdy ex mąż znajomej domagał się swoich "praw" do dzieci
                                wrzaskiem i udowadnianiem siłą, że byla żona jest beznadziejną matką a on będzie
                                lepszym ojcem, to w efekcie dostał wyrok za znęcanie nad rodziną...i to nie exia
                                o to wnosiła, bo ona chciała by dzieci ojca nie traciły...
                                • scriptus Re: scriptus 15.09.09, 15:44
                                  Przyznaję, że w przypadku półrocznego dziecka naturalne predyspozycje matki do
                                  opieki są wyższe i ojcu trudno jest tu dorównać, tym bardziej, że to matka ma
                                  urlop macierzyński. Jednak w wieku przedszkolnym i szkolnym predyspozycje te z
                                  sobą się zrównują.
                                  • adaria38 Re: scriptus 15.09.09, 15:53
                                    No i o to chodzi ( i myślę też Chalsi chodziło). Jeśli ojciec przez te kilka lat
                                    będzie fajnym dochodzącym ojcem dla dziecka, to przecież przyszłośc gdzie i z
                                    kim jest otwarta.
                                    • kicia031 Jeszcze cos wam opowiem 15.09.09, 16:53
                                      Moj partner jest dobrym, kochajacym ojcem, ktory po rozwodzie przez
                                      lata walczyl o mozliwosc widywania corki, lacznie z poszukiwaniem
                                      jej przez policje. regularnie podtrzymuje kontakt z corka, co
                                      oznacza dojazdy prawie 400km w jedna strone, zaspokaja jej potrzeby
                                      emocjonalne i bytowe, jest kochajacy, troskliwy i ma swietne
                                      podejscie do dzieci.

                                      Nie pisze tak tylko dlatego, ze to moj chlop. To obiektywna prawda,
                                      ktora wsyzscy przyznaja.

                                      Exia jest choleryczka, awanturnica, ma za soba historie bicia corki
                                      i zaniedbywania jej potrzeb.

                                      Moj partner zyl nadzieje,za skoro on ma lepsy kontakt z corka,
                                      wiecej jej daje i jest wieksza wiez, to ze ona po skonczeniu 13 lat
                                      zechce zamieszkac z nim.

                                      I co?

                                      jajco.

                                      Corka woli mieszkac z matka, na ktora sie uskarza przez 24/7.

                                      Czy tego chcemy, czy nie, wiez dziecka z matka na ogol jest wiazia
                                      wyjatkowa i z punktu widzenia dziecka, woli ono nawet
                                      dysfunkcjonalna matke od najlepszego ojca.
                                      • adaria38 Re: Jeszcze cos wam opowiem 16.09.09, 10:10
                                        Moja znajoma z bólem serca była skłonna zostawić dzieci z ojcem, ze względów
                                        mieszkaniowo-finansowych, ojciec miał lepsze warunki. Oboje byli rodzicami
                                        przeciętnymi, z tym, że to ona pełniąc rolę "kury domowej" (oprócz etatu) więcej
                                        się dziećmi na co dzień zajmowała. Ojciec był pewien, że dzieci będą wolały być
                                        z nim bo więcej on im może dać finansowo, ale dzieci (nastoletnie już)
                                        podsłuchały ich rozmowę i przyszły oburzone "no mamo, ty nas chyba nie chcesz
                                        zostawić?!nie zgadzamy się!".I dzieci wyznaczyły kto ma z nimi zostać.


                                        • scriptus Re: Jeszcze cos wam opowiem 16.09.09, 10:20
                                          Dzieci, jeśli muszą wybierać, wybierają to z rodziców, które daje wiecej serca,
                                          a nie pieniędzy
                                          • panda_zielona Re: Jeszcze cos wam opowiem 16.09.09, 11:47
                                            scriptus napisał:

                                            > Dzieci, jeśli muszą wybierać, wybierają to z rodziców, które daje
                                            wiecej serca,
                                            > a nie pieniędzy

                                            To dlaczego tak bardzo bronisz się przed rozwodem,przecież Twoje
                                            małżeństwo własciwie jest fikcją.Z tego co piszesz wynika,że to Ty
                                            jesteś tym rodzicem,który daje więcej serca.
                                            • scriptus Re: Jeszcze cos wam opowiem 16.09.09, 12:13
                                              Dokonywanie wyboru między rodzicami to jedno, tego chcę dziecku oszczędzić, a
                                              rozwiązanie fikcyjnego małżeństwa, to drugie. Rozwód wcale nie należy do spraw,
                                              które trzeba załatwić w trybie nagłym, czy pilnym, niezałatwienie jej w
                                              określonym terminie nie pociaga za sobą żadnych istotnych konsekwencji. Z kolei
                                              przeprowadzenie rozwodu oznacza postawienie dziecka przed wyborem.
                                              • sonia_30 Re: Jeszcze cos wam opowiem 16.09.09, 12:18
                                                Czyli ludzie mają mieszkać razem, pomimo że razem nie są, by dziecko
                                                nie było zmuszone dokonywać wyboru?
                                              • mola1971 Re: Jeszcze cos wam opowiem 16.09.09, 12:19
                                                Wyoraż sobie, że są takie sytuacje, że rozwód jest sprawą, którą
                                                należy załatwić NATYCHMIAST. Dla dobra dzieci również. Dowoje
                                                nienawidzących się (lub obojętnych, że o innych patologiach nie
                                                wspomnę) rodziców po jednym dachem to dla dzieci większa krzywda niż
                                                rozwód. Jaki przykład tacy rodzice dają dzieciom? Że małżeństwo ma
                                                trwać za wszelką cenę? Bez sensu i z krzywdą dla dzieci.
                                                • sonia_30 Re: Jeszcze cos wam opowiem 16.09.09, 12:24
                                                  Chłonąć mają te dzieci w najlepszym przypadku chłód emocjonalny i
                                                  obojętność wzajemną swoich rodziców??? Mają się uczyć że tak ma
                                                  wyglądać związek? Widzieć że matka się męczy i ojciec się męczy i
                                                  szczęśliwi nie są, ale trwają dzielnie i niezłomnie, w imię
                                                  zawartego kiedyś kontraktu? No sorry, ale ja dziękuję bardzo.
                                                • scriptus Re: Jeszcze cos wam opowiem 16.09.09, 12:28
                                                  Wiem, że są takie sytuacje. Wtedy odbywaja się rozwody.

                                                  Jednak u mnie nie ma patologii, przemocy, alkoholizmu.
                                                  Nie nienawidzę, nie przejawiam innych negatywnych emocji wobec żony. Pozytywnych
                                                  zresztą też nie, bo to bez sensu w obecnej sytuacji.
                                                  Nikt nikogo do niczego nie zmusza, do mieszkania pod jednym dachem, do
                                                  posiadania kochanków, do przychodzenia bądź nieprzychodzenia na noc..., wszyscy
                                                  dokonują wyborów samodzielnie.
                                                  • adaria38 Re: Jeszcze cos wam opowiem 16.09.09, 12:32
                                                    > Nikt nikogo do niczego nie zmusza, do mieszkania pod jednym dachem, do
                                                    > posiadania kochanków, do przychodzenia bądź nieprzychodzenia na noc..., wszyscy
                                                    > dokonują wyborów samodzielnie.


                                                    To wykorzystaj ten stan i załatw szybciutko formalności, za obopólnym
                                                    porozumieniem rozwiedziecie się na 1 rozprawie. Bo jeśli któreś znajdzie sobie
                                                    kochanka to przy rozwodzie zacznie się JATKA!
                                                  • scriptus Re: Jeszcze cos wam opowiem 16.09.09, 13:16
                                                    Sprawa się toczy, porozumienia w kilku sprawach nie ma, zatem na obecnym etapie
                                                    nie mam już wpływu na terminy. Staram się mieć pewien wpływ na jej przebieg.
                                                    Niestety, sprawa rozwodowa, to ciężka i narowista bestia, nie jest łatwo nad nią
                                                    zapanować.

                                                    Znalezienie sobie kochanka, to również kwestia indywidualnego wyboru. Może być
                                                    jatka.
                                                  • mola1971 Re: Jeszcze cos wam opowiem 16.09.09, 12:57
                                                    Scriptus, obojętność w małżeństwie jest jak najbardziej patologią.
                                                    Małżeństwo nie polega na tym, że dwoje obojętnych sobie ludzi
                                                    mieszka obok siebie w jednym mieszkaniu i wiedzie niezależne od
                                                    siebie życie. To nie tak. Czego taka rodzina może nauczyć dziecko?
                                                    Że ta druga osoba to taki niezależny byt, który ani nie szkodzi ani
                                                    nie pomaga? Dzieci wychowane w takich rodzinach powielają ten
                                                    schemat później w swoich związkach. Bo innego modelu nie znają po
                                                    prostu. I tak z pokolenia na pokolenie. Są rodziny, które są dumne z
                                                    tego, że u nich rozwodów nie ma, ale to że nie ma również miłości
                                                    się nie liczy. Czy tego chcesz dla swojego dziecka?
                                                    Czy nie lepiej wziąć rozwód, z czasem związać się z kimś normalnym i
                                                    pokazać dziecku jak wygląda normalny zdrowy związek kobiety i
                                                    mężczyzny? Wg mnie również dla dzieci tak jest lepiej. Nawet jeśli
                                                    partner mamy czy partnerka taty to nie jest rodzic biologiczny.
                                              • adaria38 Re: Jeszcze cos wam opowiem 16.09.09, 12:29
                                                Przecież możesz mieszkać jak nadal po rozwodzie z żoną w oddzielnych pokojach
                                                jeśli już tak się upierasz by mieszkać razem. Ale wtedy sprawa jest jasna- oboje
                                                jesteście wolni i bez zobowiązań wobec siebie i nie tkwicie w zawieszeniu i
                                                fikcji, każde żyje swoim życiem.
                                                Albo zamienić mieszkanie na dwa mniejsze niedaleko siebie, gdzie dziecko z
                                                czasem samo się zakorzeni na stałe w jednym.
                                                Wszystko się da jeśli się chce zrobić porządek.
                                                Bo takie półtrwanie - to przykład dla dziecka jak ma wyglądać małżeństwo. Lodowato.
                                                A założę się o co chcesz, że jak przypadkiem w najbliższe lata spodoba Ci się
                                                inna kobieta i będziesz się z nią chciał związać nie mając rozwodu, to Twoja
                                                żona udowodni Ci w sądzie winę bo "porzucasz rodzinę dla kochanki". I będzie
                                                miała twarde dowody na to.
                                                • scriptus Re: Jeszcze cos wam opowiem 17.09.09, 13:30
                                                  Z pewnością masz rację. Ja też jestem realistą, również wszyscy w moim
                                                  otoczeniu, każdy wie, że nasze małżeństwo to fikcja. Wskutek rozwodu nasz stan
                                                  cywilny opisywałoby słowo "wolny", ale z tym "bez zobowiązań" to już nie jest
                                                  takie jasne. Ja się od moich zobowiązań nie zamierzam migać na pewno, ale też
                                                  nie dam sobie ich nawrzucać na garb na zapas. Postawiłem sprawę uczciwie.
                                                  Materialnie stan obecnynie przyniesie mi żadnych zysków, raczej koszty.
                                                  Warunkiem mojej zgody na natychmiastowy rozwód było, że mieszkamy do matury
                                                  razem, pokoi wystarczy. Warunek nie był trudny do spełnienia. Co więcej, to ja
                                                  byłbym stroną, która musiałaby udzielić zaufania na kredyt osobie, która zwykle
                                                  jest niewypłacalna. Dlatego zabezpieczeniem kredytu zaufania jest - formalnie
                                                  dziecko pod moją opieką do pełnoletniości, przecież, mieszkając w jednym
                                                  mieszkaniu razem może nadal mieć z dzieckiem bliski kontakt, ze mną go już nie
                                                  utrzymuje nawet teraz... Ale cóż, jeśli gramy, to na całość. Zgoda buduje,
                                                  niezgoda rujnuje. Współpraca daje zawsze pozytywny bilans, inaczej niż gra o
                                                  sumie zerowej, w której zawsze jest przegrany. Proszę mi nie odmawiać prawa
                                                  walki o to, bym tym przegranym nie był ja.
                                                  Jednak jeśli komuś pilno do kochanka... a konsekwencje swojej nielojalności chce
                                                  przerzucić na druga stronę... jak by to był mężczyzna, spotkałby się na tym
                                                  forum z potępieniem, ponieważ mężczyzną jestem ja, dostaję etykietkę tyrana,
                                                  choć nigdy nie zastosowałem w domu żadnej przemocy, nawet głosu nie podniosłem.
                                                  Co więcej, zawsze się na wszystko zgadzałem, zgodnie z zasadą, że w sprawach
                                                  mało ważnych i nieważnych decyduje żona. Teraz, kiedy jest sprawa poważna,
                                                  zadecydowałem ja, czy to się komuś podoba, czy nie.
                      • malamimi28 Re: scriptus 15.09.09, 14:23
                        Czy ojciec w takim wypadku nie może zapewnieć dobrej przyszlości
                        dziecku na odlegośc?
                        Może przecież zasponsorować jego naukę w przyszlości, czy chćby
                        opłacić dobre przedszkole itp., nikt mu tego nie zabrania.
                        Jesli chodzi o możliwości finansowe, to moje są na poziomie średnim,
                        niczego dzieciom nie brakuje, straszy ma fajne ubrania, niczym nie
                        roóżni się od rówiesników, jeździ na wakacje, chodzi na zajęcia
                        dodatkowe itp. Ja samodzielnie mu to zapewniam.
                        Mam dobre wykształcenie, lepsze niż mój partner, jednak pracuję na
                        etacie, natomiast on prowadzi działalność, która generuje większe
                        zyski. Nie jest tak, że ja np. jestem leniwa i nie chce mi się
                        pracować, czy brakuje mi np. wykształcenia.
                        Być może patrząc długofalowo jest on w stanie zapewnić dziecku
                        więcej kasy na edukację, na lepszy start w dorosłe życie, ale czy
                        ktos mu tego zabrania? Zakladając np. fundusz dla dziecka, czy
                        dokładając na bieżące potrzeby?
                        Nie wyobrażam sobie, żeby córka miała nie mieszkać ze mną, tym
                        bardziej przez pierwsze lata swojego życia, bo później to wiadomo,
                        ze dziecko samo ma prawo sobie wybrać z kim chce mieszkać.
                        • blackglass Re: scriptus 15.09.09, 14:34
                          scriptus napisał:
                          ..byc przeprowadzone badanie, kto zapewni lepszą opiekę po rozwodzie dziecku,
                          ojciec, czy matka, a tak nie jest. Rzadko są przeprowadzane takie badania,
                          ciężko do nich doprowadzić. A mężczyzna, który chce się opiekować swoim dzieciem
                          traktowany jest jak dziwoląg. dowodem na to jest choćby ta dyskusja...

                          Lepszą? Co masz na myśli? Kto ma więcej kasy,większe mieszkanie?


                          Wiesz dlaczego patrzą jak na dziwoląga bo zazwyczaj faceci nie chcą się
                          opiekować dziećmi...i nie jest to wina kobiet ale facetów!
                          • scriptus Re: scriptus 15.09.09, 14:46
                            Jakoś znam kilku facetów, którym byłe żony uniemozliwiają w ogóle widzenie z
                            dziećmi, znam kilku, którzy zajmują się dziećmi wzorowo, a nie znam osobiście
                            takiego, który by nie zajmował się dziećmi w ogóle. Wiem, że sa tacy, ale na
                            podstawie własnej obserwacji sądzę, że to jednak nie jest większość, albo nawet
                            "duża część".

                            Więcej kasy i większe mieszkanie na pewno są istotne dla wychowania dziecka, ale
                            sądzę, że każdy poważny ojciec, któremu powierzono wychowanie dziecka podejdzie
                            do tego równie poważnie i z zaangażowaniem, jak do kontraktu za milion złotych w
                            pracy.
                            • lampka_witoszowska Re: scriptus :)))))) 16.09.09, 01:06
                              jeśli argumentem jest to, kto jakie zna przypadki, to super smile
                              tylko potwierdź smile
                        • scriptus Re: scriptus 15.09.09, 14:40
                          Oczywiście, że ojciec może zapewnić dobre warunki materialne dziecku na odległość.
                          Odwrócę pytanie - a matka może wesprzeć materialnie wychowanie dziecka na
                          odległość? Dołożyć do przedszkola, czy jej ktos tego zabrania?

                          Malamini, to wszystko nie tak. Niezależnie od tego, pod czyją opieka dziecko
                          jest po rozwodzie, oboje rodzice powinni wyłożyć środki na jego utrzymanie i
                          oboje powinni się nim opiekować i to wcale nie na odległość, niezależnie od
                          tego, komu sąd tę opiekę przypisał. I to wykładanie środków wcale nie musi być
                          po połowie, podobnie jak w małżżeństwie, każde powinno wyłożyć tyle ile może.
                          Wychowanie na odległość jest uzasadnione tylko, gdy rodzic wyjechał, na przykład
                          pozarabiać na emigracji, a na pewno nie wtedy, gdy mieszka dwie ulice dalej,
                          albo nawet w sąsiednim miescie.
                          • sonia_30 Re: scriptus 15.09.09, 14:49
                            Powinni i nie na odległość, ale zdecydowali że się rozstają, znaczy
                            mieszkać ze sobą nie chcą i nie będą, a co za tym idzie, należy
                            rozstrzygnąć przy kim zostaje dziecko.
                          • malamimi28 Re: scriptus 15.09.09, 14:50
                            "Na odległośc" miałam na mysli - nie mieszkając z nią, a nie to, że
                            ma się z nią nie widywać. Ja jestem za tym zeby się widywali nawet
                            kilka razy w tyg.
                            • scriptus Re: scriptus 15.09.09, 15:00
                              Malamimi, gdyby on nie widywał jej kilka razy w tygodniu, jeśli cócia będzie pod
                              Twoją opieką, to dowiedzie tym samym, że decyzja sądu powierzająca Tobie opiekę
                              była słuszna. Jeśli jednak w jakikolwiek sposób będziesz ograniczać mu
                              możliwości widzenia z córeczką, to będzie dowód, że sąd postąpił niesłusznie
                              powierzając Ci opiekę, nawet, jeśli w jakimś momencie będzie to wymagało od
                              Ciebie jakichś wyrzeczeń. I vice versa, to samo w pzypadku, gdyby dziecko
                              decyzją sądu było pod jego opieką. Nawet po rozwodzie musicie być zgodni, jeśli
                              chodzi o opiekę nad dzieckiem.
                      • sonia_30 Re: scriptus 15.09.09, 14:34
                        Kasa decydować ma o potencjale do opieki???? Żartujesz prawda? Ale
                        wiesz że z potencjałem i tym jak to się na efekty przekłada bywa
                        różnie? Do tego co Adaria napisała dodam jeszcze że to więcej, może
                        być przeznaczane niekoniecznie na zaspakajanie potrzeb dziecka.
                        • scriptus Re: scriptus 15.09.09, 14:50
                          O potencjale opieki decyduje wszystko, największą wagę moim zdaniem mają walory
                          osobowościowe, zaangażowanie, ale mowa była, że jeśli ten walor jest podobny u
                          obojga rodziców, czy znaczenie ma kasa. Oczywiście że ma i to większe niż płeć.
                          • malamimi28 Re: scriptus 15.09.09, 14:58
                            Generalnie on uważa, że lepiej zajmie się małą, bo ja mam na głowie
                            2 dzieci, a on jest sam. Poza tym będąc samotną matką w jego
                            mneimaniu, będe musiała sporo pracować i zaniedbam przez to małą.
                            Tyle, że narazie sam zajmowal się małą sporadycznie, a jego
                            założenia są czysto hipotetyczne.
                            • scriptus Re: scriptus 15.09.09, 15:06
                              A może jego myślenie nie jest nieuzasdnione...
                              Przecież tak naprawdę to on Ci ulży, biorąc na siebie obowiązki związane z
                              bezpośrednią opieką. Będziecie mieli obowiązki wychowawcze rozłożone po równo,
                              Ty jedno dziecko i on jedno dziecko, czy to takie złe rozwiązanie? Czy to nie
                              jest spraawiedliwsze?
                              Czy w ten sposób Tobie będzie wygodniej, czy nie będziesz miała mniej pracy
                              związanej z opieką nad dzieckiem?
                              Może dotąd zajmował się sporadycznie, bo ją "okupowałaś" Ty, być może jak
                              poczuje odpowiedzialność i ciężar obowiązku, to na pewno "się poczuje" i będzie
                              znakomitym ojcem, a od Ciebie zależy, czy będziesz znakomitą matką.
                              • malamimi28 Re: scriptus 15.09.09, 15:09
                                Czy naprawdę uważasz, że oddanie własnego dziecka, powiedzmy pół
                                rocznego na wychowanie do innego domu, nie mieszkanie z nim,
                                widywanie go raz na jakis czas mozna nazwać ulgą?
                                Dodam, że dziecka, którym dotychczas zajmowałeś się dzień w dzień
                                (on widuje małą popołudniami).
                                Poza tym on tez to tak samo argumentuje, ze mi ulży...super...
                                • scriptus Re: scriptus 15.09.09, 15:21
                                  Sami doprowadziliście do tej sytuacji, doprowadzając do rozwodu. Teraz trzeba
                                  podejmować bolesne decyzje.
                                  Wiem, że musi zaboleć i zaboli, albo jego, albo Ciebie.
                                  W dłuższej perspektywie będzie Ci łatwiej materialnie. Pod innymi względami
                                  takie rozwiązanie na pewno jest trudne. Zresztą Chałsia ma rację, na 97% nie uda
                                  mu się uzyskać tej opieki, taka jest statystyka, opiekę otrzymuje tylko3% ojców.
                                  • triss_merigold6 Tylko 3% otrzymuje 15.09.09, 15:33
                                    Tylko 3% otrzymuje, bo niewiele więcej ubiega się o ustalenie
                                    stałego miejsca zamieszkania dziecka przy ojcu.
                                    Wkoło mam wielu rozwodników obojga płci i w każdym przypadku dzieci
                                    zostały przy matce, bo ojcowie nie ubiegali się o opiekę z mnóstwa
                                    powodów, nawet jeśli ich dochody znacznie przewyższały dochody
                                    kobiet.
                                    • scriptus Re: Tylko 3% otrzymuje 15.09.09, 15:39
                                      I to mnie własnie zdumiewa wśród kilku moich znajomych. Chcieliby sprawować
                                      opiekę, narzekają, że tak jak jest, jest źle dla dzicka, ale nie ubiegają się
                                      "bo przecież nie mają szans" To jest faktycznie jakaś druga strona medalu. A tu,
                                      jak w totku, zeby wygrać trzeba grać. Żeby wygrać, trzeba wierzyć w zwycięstwo i
                                      do niego dążyć z pełnym zaangażowaniem.
                                      • triss_merigold6 Re: Tylko 3% otrzymuje 15.09.09, 15:43
                                        Może tylko MÓWIĄ, że by chcieli. Mówią, bo to znakomicie brzmi i
                                        robi dobre wrażenie na rodzinie i nowych kobietach. Ex znajomej też
                                        mówił, że jej odbierze dziecko, z czystej zazdrości o jej nowego
                                        partnera i na gadaniu się skończyło. Mój ex też dawno dawno temu
                                        brzdąkał, że mi zabierze potomka i różne inne rzeczy, tylko nic w
                                        tym kierunku nie zrobił na szczęście. Też mu się nie podobało, że
                                        mam faceta i gość ma kontakt z jego dzieckiem. Life.
                                        • scriptus Re: Tylko 3% otrzymuje 15.09.09, 15:51
                                          Zapewne masz rację, że niektórzy tylko mówią.
                                      • adaria38 Re: Tylko 3% otrzymuje 15.09.09, 15:50
                                        Scri. Ty nie wierz bezkrytycznie w to co znajomi opowiadają, jeśli na własne
                                        oczy nie widzisz co naprawdę w tym kierunku robią.
                                        Bo mitomanów gawędziarzy, którzy takim gadaniem sobie dobry PIJAR wśród
                                        znajomych robią jest na pęczki. A często jest wygodnie właśnie tak, jak jest,
                                        że nikt im nie KAŻE się o tę opiekę ubiegać = mają pretekst do narzekania na ex
                                        i opowiadania jacy z nich fantastyczni rodzice by byli gdyby się jednak
                                        dzieckiem zajmowali. Ale broń boże faktycznie o to zawalczyć... lepiej powalczyć
                                        o niższe alimenty. tiaa.

                                        • triss_merigold6 Re: Tylko 3% otrzymuje 15.09.09, 15:53
                                          Hehe mój ex miewa sporadyczne fochy, że nie prasuję dziecku ubrań.
                                          Znaczy prasuję na ekstra wyjścia ale nie na co dzień. Szanuję swój
                                          kręgosłup. Mówię "proszszsz możesz uprasować, chcesz?" i nigdy nie
                                          chce. Ale ponarzekać można, że jestem leniwa fleja i zaniedbuję.
                                          • scriptus Re: Tylko 3% otrzymuje 15.09.09, 16:07
                                            Ja nie gadam, ja robię. Nie jest to trudne, zawsze, kiedy widzę w koszu brudy,
                                            pakuję je do pralki, to żadna robota, w końcu pralka jest automatyczna. Jak
                                            wyschną, prasuję. Ganiam wprawdzie dzieciaka, bo potrafi zmienić 3 bluzy
                                            dziennie, ale majtki, czy skarpetki raz na tydzień.. i tak ma bluzy
                                            wyprasowane, a majtki, to inna sprawa, mam nadzieję, że uda mi się go przekonać,
                                            że majtki trzeba zmieniać częściej smile)))) ale to nie o tym ten wątek
                                            • marta.sama Re: nie wytrzymałam... 22.09.09, 21:47
                                              pięć lat temu rozwodziłam się i wtedy Forum dużo mi dało...

                                              czasem czytam, piszę rzadko,
                                              ale teraz KURDE nie wytrzymałam.

                                              Scriptus!!!!
                                              pranie i prasowanie ubrań dzieciom, jeśli zmieniają je kilka razy
                                              dziennie???
                                              • scriptus Re: nie wytrzymałam... 23.09.09, 07:27
                                                > pranie i prasowanie ubrań dzieciom, jeśli zmieniają je kilka razy
                                                > dziennie???

                                                Z tymi ubraniami to rzeczywiście katastrofa smile))
                                                A jak myślisz, ile razy zmienia ubranie moje dziecko??
                                                No właśnie tak trzeba prasować, a na dodatek wytłumaczyć, że nie trzeba zmienić dziennie pięciu bluz (raz załozona i do prania), ale za to majtki zmienia się co najmniej raz dziennie, a nie raz na tydzień... dla mnie trudne i żenujące, gorsze od prasowania sterty rzeczy jest nieustanne tłumaczenie tego dziewczynie, cóż, łatwiej, gdy to zrobi matka... a jak nie, to co, tata musi. Jak już gdzies napisałem, mężczyzna potrafi wszystko to, co i kobieta, sprzątać, prać, prasować, nie potrafi tylko rodzić i karmić piersią, ale w tym wyłączność mają kobiety tylko przez pierwszy rok życia dziecka. Potem na szczęście dzieci już jedzą mniej czy bardziej normalnie.
                                          • adaria38 Re: Tylko 3% otrzymuje 15.09.09, 16:25
                                            O, to to. Do nadzoru matki i wytykania jej błędów się rwie, ale samemu coś
                                            zrobić koło dziecka to już nie da rady.
                                        • to.ja.kas Re: Tylko 3% otrzymuje 15.09.09, 15:57
                                          W moim otoczeniu jest mezczyzna który po rozstaniu z eks przez rok
                                          wychowywał pasierba i pasierb wcale do matki wracac nie chciał...ale
                                          musiał. On mógł go wykształcic, matka wysłała 16 latka do pracy,
                                          szkoła to zbytek (dzieje sie to w UK)...ale cóż prawo. Wczoraj na
                                          urodziny pasierba znajomy kupował drogi prezent, do tej pory jak
                                          jest zle pasierb ucieka do niego...no ale cóż...nie wierzmy facetom,
                                          wsie sa z gruntu źli. Na tym forum pisał/pisze facet który opiekuje
                                          sie synem (uciekł do niego od matki) i który walczy o widzenia z
                                          córka. Niestety praw do kontaktów z drugim dzieckiem nie umozliwia
                                          mu ani sąd, ani policja mimo wyroków, a eks szaleje, mój sąsiad
                                          wychowuje po rozstaniu dwie córki. Bardzo fajna rodzina. Takiz
                                          przypadków moge wymienic jeszcze troche. TYlko tu nie chodzi o
                                          licytowanie sie która płec lepsza. A o to...co brac pod uwage kiedy
                                          zapadaja decyzje o przyznaniu opieki...uczucia rodziców czy uczucia
                                          dziecka, prawo płci, czy rzeczywista wiez dziecka z rodzicem, łzy
                                          matki, czy lepsze warunki emocjonalne i finansowe dziecka???
                                          • adaria38 Re: Tylko 3% otrzymuje 15.09.09, 16:10
                                            W moim otoczeniu jest kobieta (piękna więc bogaci faceci do niej lgną jak
                                            muchy), która zostawia swoje dzieci z kolejnymi ojcami i szuka następnego
                                            kochanka. Jest też kobieta która odesłała swoją nastoletnią corkę do ojca bo
                                            aktualny kochanek sobie dziecka w domu nie życzył. Ale to wszystko patologia
                                            jest tak naprawdę...
                                            I nadal są ci z poprzedniej wypowiedzi, którzy wołają o prawa dla siebie tylko
                                            dlatego, ze mają nadzieję , że nikt im ich jednak nie przyzna. smile
                                            • to.ja.kas Re: Tylko 3% otrzymuje 15.09.09, 16:15
                                              Dlatego napisałam , że nie płeć ma znaczenie. I wg mnie rację ma
                                              Scri...więź z dzieckiem, zaangażowanie i lepsze warunki jakie moze
                                              mu stworzyc rodzic do rozwoju...dla mnie proste jak but.
                                          • scriptus Re: Tylko 3% otrzymuje 15.09.09, 16:18
                                            Właśnie o tym ja tu tyle napisałem. Żeby nie pozbawiać ojców opieki z automatu,
                                            ale na ównych zasadach zbadać, kto się lepiej z tej opieki wywiąże.
                                            Przyznaję, że przeoczyłem w przypadku Małejmimi z początku, że chodzi o
                                            półroczne dziecko, tu z dużym prawdopodobieństwem jeszcze przez dwa, trzy lata
                                            ma ona lepsze predyspozycje do zajmowania się tak małym dzieckiem, choć nie
                                            skreślałbym mężczyzn, bardzo wielu z radością i pasją zajmuje się swoimi
                                            niemowlaczkami.
                                            Jednak z zasady dzieci nie powinny być przyznawane pod opiekę kobietom tylko
                                            dlatego, że są kobietami, ale temu z rodziców, który rokuje lepsze wychowywanie
                                            dziecka.
                                    • aron95 Re: Tylko 3% otrzymuje 16.09.09, 08:29
                                      Zwyczajowo dziecko zostaje przy matce .
                                      Pokomunistyczne zasady panowały w sadownictwie "opiekuńczym"
                                      często ojciec nie wie że może sprawować opiekę
                                      Na szczęście sądy coraz częściej przyznają opiekę ojcom .
                              • sonia_30 Re: scriptus 15.09.09, 15:19
                                Jak to po równo? Znaczy jedno dziecko będzie miało tylko mamę, a
                                drugie tylko tatę? A jak to ma się do sprawiedliwości?
                                Dziwny sposób pojmowania dziecka - same tylko obowiązki z karku jej
                                zejdą i cześć. A z emocjami co?
                                "Okupowała"? A Ty też Scriptus "okupujesz"?
                                • scriptus Re: scriptus 15.09.09, 15:32
                                  wrrrr, oboje dzieci ma i mamę i tatę i z faktu, że dziecko przebywa z jednym z
                                  rodziców nie wynika, że już nie ma drugiego rodzica. Równiej są tylko rozłożone
                                  obowiązki.
                                  A co z emocjami?? przeciez oboje maja emocje.
                                  A co do okupowania, sam tego doświadczyłem, dostęp do dziecka w wieku
                                  niemowlęcym musiałem sobie wywalczyć, żona, teściowa, ciotki okupowały dziecko
                                  cały dzień, zatem musiałem powalczyc o prawo kontaktu z dzieckiem choć kilka
                                  godzin dzienie po powrocie z pracy, o wyjście na spacer z wózkiem, o prawo do
                                  przewinięcia pieluch, kąpieli czy usypiania maluszka w łóżeczku, opowiadania mu
                                  bajek, czytania książeczek. Już wtedy "przeszkadzałem" najlepiej, jakbym
                                  zostawił w domu pieniądze i poszedł sobie gdzieś, a siedział nad śpiącym
                                  dzieckiem w nocy, zeby mieć z nim jakikolwiek kontakt.
                            • adaria38 Re: scriptus 15.09.09, 15:10
                              > Generalnie on uważa, że lepiej zajmie się małą, bo ja mam na głowie
                              > 2 dzieci, a on jest sam.

                              Tu mi się przypomniał znajomy, który zaczął się interesować po rozwodzie swoim
                              dzieckiem dopiero gdy znalazł nową kobietę, która miała dziecko w podobnym
                              wieku. Więc nagle zaczął się dopominać o zabieranie córki np na wakacje, bo
                              dwoje dzieci bawiło się w ten sposób razem, a on miał czas pozajmować się nową
                              kobietą smile


                              Patrz uważnie co ten Twój robi, nie na to co mówi, bo dobrymi chęciami to jest
                              piekło wybrukowane. wink
                            • to.ja.kas Re: scriptus 15.09.09, 15:19
                              Ja nie wiem czy osoby tu piszące nie potrafia czytac ze
                              zrozumieniem, czy celowo sprowadzają wywody Scri do jednego..."kto
                              ma wiecej kasy ma dziecko".
                              Chlop pisze o zaangazowaniu i wiezi (!!!)...kto ma wieksza ten ma
                              prawo do opieki. I słusznie. Jesli zaangazowanie i wiez jest taka
                              sama to kasa rozstrzyga...proste. Coś rozstrzygać musi, przeciez
                              nie pojedynek na miecze (niekorzystne dla kobiet by to zreszta było)
                              ani rozgrywka w scrabble.

                              Swoją drogą Scri czytam Cie tyle lat i podziwiam...za prawdziwa
                              wiez, milosc do dziecka i chec towarzyszenia mu w życiu.

                              Pozdrawiam.
                              • scriptus Re: scriptus 15.09.09, 15:35
                                Zrozumiałas, o co mi chodzi , To.ja.kas smile
                                • to.ja.kas Re: scriptus 15.09.09, 15:46
                                  Wielkiego wysiłku w to włozyc nie musiałam, jezyk masz jasny i
                                  klarowny. Jakbys bredził jak Popper...no to mógłbys ogłosić jako mój
                                  sukces wink)))
                        • michszyb Taka czysto hipotetyczna sytuacja 15.09.09, 15:28
                          Nawiązując do arcy ciekawej dyskusji z której nic nie wynika.

                          Wyobraźmy sobie taką sytuację.

                          1.Więź z dziećmi dobrą mają zarówno ojciec jak i matka. ... i tu
                          się zwątpiłem, bo to byłby pewnie własnei ataqkowany punkt. Bo
                          przecież matka ma więź lepszą, bo przemawia z nią biologia, i spędza
                          więcej czasu i takie tam.
                          No ale załóżmy że gdyby dzieci miały wybierać czy mama czy tata, to
                          obydwoje dostałoby identyczne i wysokie noty.
                          2. Tata zarabia wiecej i jest w stanie zapewnić dzieciom lepsze
                          warunki tworzac wokół siebie bardziej komfortowe otoczenie i
                          dopasowując je do potrzeb dzieci.
                          3. Nawiązując do wątku: tata ma więcej wolnego czasu. No taki kurde
                          szczęściarz: dobrze zarabia i ma wolny czas.

                          No i teraz pytanie: Kierując się tylko i wyłącznie dobrem dzieci,
                          przy kim powinny one zamieszkać?
                          • triss_merigold6 Re: Taka czysto hipotetyczna sytuacja 15.09.09, 15:35
                            Dzieci mogą być pytane przez sąd o zdanie po ukończeniu 13 lat.
                            Półrocznego niemowlęcia nikt pytał nie będzie, IMO powinno zostać z
                            matką.
                            • to.ja.kas Re: Taka czysto hipotetyczna sytuacja 15.09.09, 15:49
                              Ta hipotetyczna sytuacja nie opisywała konkretnego przypadku i nie
                              tyczyła sie sytuacji autorki wątku.
                          • malamimi28 Re: Taka czysto hipotetyczna sytuacja 15.09.09, 16:08
                            Jego zdaniem BĘDZIE miał więcej czasu, bo narazie prawie każdą wolną
                            chwilę poświęca na rozkręcanie firmy.
                            Każdy kto ma własną dziłalność pewnie się orientuje ile to czasu
                            zajmuje. Mowiąc o tym, że on ma nienormowany czas pracy nie znaczy,
                            ze pracuje mało. Poza tym on chce jednocześnie pracować w swojej
                            firmie i stworzyć tam na zapleczu pokój dla dziecka, zajmować się
                            nim pracując.
                            • michszyb Re: Taka czysto hipotetyczna sytuacja 15.09.09, 16:15
                              Moje miłe Panie

                              Ja proszę o odpowiedź dotyczącą jasno sprecyzowanej sytuacji.
                              Jeszce raz. Dzieci są przywiązane do obydwojga rodziców i z
                              obydwojgiem łączy je podobna silna więź. Tata zarabia WIĘCEJ i ma
                              WOLNY czas. Powiedzmy obie sprawy (pieniądze i czas) w proporscji do
                              mamy jak 4:1.
                              Proszę nie lawirowac i wymyslać jakichś dodatkowych zmiennych. Takie
                              są suche fakty.
                              • tricolour Dzieci powinny zostać z matką... 16.09.09, 00:47
                                ... a ojciec powinien podzielić się swomi dochodami adekwatnie do
                                dysproporcji zarobków - powinien finansować rozwój dziecka pod opieką
                                matki.
                                • aron95 Re: Dzieci powinny zostać z matką... 16.09.09, 08:40
                                  Typowy pogląd większości facetów .
                                  Dajesz kasę i już jesteś odpowiedzialny ojciec .

                                • scriptus Re: Dzieci powinny zostać z matką... 16.09.09, 09:26
                                  Tri, a dlaczego nie odwrotnie??
                                  Mógłbyś uzasadnić??
                                  • tricolour Więź z matką jest na ogół silniejsza. 16.09.09, 17:34
                                    I to koniec uzasadnienia.
                                    • scriptus Re: Więź z matką jest na ogół silniejsza. 17.09.09, 13:02
                                      Nie oceniam siły więzi dziecka z którymkolwiek z rodziców. Dziecko ma więź z
                                      obojgiem rodziców, nie ma więc jej powodu zrywać z którymkolwiek, zawsze to
                                      strata dla dziecka. A, że nie ma więzi między rodzicami, nie jest problemem
                                      dziecka i nie dziecko powinno ponieść konsekwencje tego faktu, tylko rodzice,
                                      którzy tę więź utracili. Ja ze swojej strony do poniesienia takiej konsekwencji
                                      się przygotowałem, jeśli tego nie zechce matka, po prostu będzie bardziej
                                      bolało, wybór po jej stronie, jak u dentysty, taniej jest bez znieczulenia.
                                      • tricolour Może kiedyś przyjdzie taki czas.... 17.09.09, 13:44
                                        ... że zobaczysz jakich bzdur musisz użyć, by prostować swoje własne słowa.

                                        Na dzisiaj nie widze szansy, byś zobaczył, co robisz ze sobą.
                                        • scriptus Re: Może kiedyś przyjdzie taki czas.... 22.09.09, 14:40
                                          To nie jest odpowiedź.
                                          Mozna i tak, porzucić rodzinę, dzieci, jak sie nie układa, rozpocząć nowe życie.
                                          Sypnąć trochę pieniędzy i zmyć z siebie obowiązki i winę za to, że sie nie
                                          ułożyło. Uciec od toksycznej małżonki, która potrafi zatruć każdy dzień, ba,
                                          każdą chwilę. No bo przecież "każdy ma prawo do lepszego życia". Tak jest wygodniej.
                                          A dzieci??
                                          Można też stawić temu wszystkiemu czoła, zapewnic dzieciom codzienny dobry
                                          kontakt z obojgiem rodziców.
                                          • sonia_30 Re: Może kiedyś przyjdzie taki czas.... 22.09.09, 15:17
                                            Dobry kontakt z obojgiem rodziców - z każdym z oddzielna, bo rodzice
                                            dobrego kontaktu ze sobą nie mają i mieć nie będą. Nie ważne że
                                            toksyny w tle i atmosfera nie zdrowa, ważne że dziecko ma
                                            nieograniczony dostęp do każdego rodzica... który to dostęp w Twoim
                                            przypadki i tak by miało wtedy kiedy by chciało, skoro kwalifikuje
                                            się pod określenie 'prawie dorosła młodzież'.
                                            Czy rzeczywiście o 'dzieci' tu chodzi?
                              • morekac Re: Taka czysto hipotetyczna sytuacja 16.09.09, 01:55
                                Z czysto hipotetycznego punktu widzenia tata nie będzie miał wolnego
                                czasu po objęciu opieki nad dzieckiem, więc powinien się dobrze
                                zastanowić...
                              • lampka_witoszowska Re: Taka czysto hipotetyczna sytuacja 16.09.09, 02:09
                                powinny zostać z mamą i mieć kontakt z ojcem kiedy chcą (bez
                                przyzwalania na wykorzystywanie sytuacji przez dzieci - gdy chodzi
                                np. o unikanie obowiązków)

                                bo "wolny czas" ma się tylko wtedy, gdy dzieckiem własnie zajmuje
                                się ktoś inny
                                - ponadto jeśli to miałby być argument, to siłą rzeczy mama mogłaby
                                się zwolnić z pracy, byle być z dzieckiem (co dla taty być może
                                oznaczałoby to większe alimenty)

                                a "więcej pieniedzy" da się wyrównać alimentami, jeśli dla dzieci
                                (wg taty) (lub mamy) ma to znaczenie - ale nie jest to argument dla
                                polskich sądów, skoro dzieci nagminnie jednak nie są przyznawane
                                ojcom - a w tym kraju byłby to argument nr 1 ze względu na nierówne
                                zarobki kobiet i mężczyzn na tym samym stanowisku
                            • alabama8 Re: Taka czysto hipotetyczna sytuacja 22.09.09, 13:44
                              No to niech facet od jutra każdą wolną chwilę poświęca na opiekę nad
                              dzieckiem. Plosię baldzo. Karmisz i oddajesz w opiekę. Daję mu góra
                              dwa dni - potem się załamie. 4-ro miesięczne, czy nawet roczne
                              wymaga opieki non stop - nie ma tak, że dziecko będzie na zapleczu a
                              ojciec w biurze.
                              Daj jednak ojcu szansę, niech się wykaże.
                              • scriptus Re: Taka czysto hipotetyczna sytuacja 22.09.09, 15:40
                                Oczywiście, a co jak da radę?? Czy wtedy będzie mógł dostac prawo do wychowania
                                własnego dziecka??
                                W końcu mężczyźni w zasadzie mogą robić wszystko to co i kobiety, za wyjątkiem
                                rodzenia i karmienia piersią smile.
                                Katalog rzeczy, których nie robia kobiety jest dużo dłuższy.
                                • mola1971 Re: Taka czysto hipotetyczna sytuacja 22.09.09, 15:47
                                  scriptus napisał:
                                  > Katalog rzeczy, których nie robia kobiety jest dużo dłuższy.

                                  Scriptus, a Ty znowu swoje wink))
                                  Chłopie opanuj się z tym sprowadzaniem wszystkich kobiet do
                                  wspólnego mianownika bo jak już się rozwiedziesz i będziesz chciał
                                  jakąś kobietę sobą zainteresować to żadna Cię nie będzie chciała z
                                  takimi poglądami smile
                                  • lampka_witoszowska Re: będzie chciała :)))))) 23.09.09, 01:30
                                    pod warunkiem, że uzna, iż scriptusa nie trzeba rozumieć, wystarczy
                                    go kochać smile

                                    (parafraza sygnaturki scriptusa smile)
                                    • scriptus Re: będzie chciała :)))))) 23.09.09, 07:34
                                      lampka_witoszowska napisała:

                                      > pod warunkiem, że uzna, iż scriptusa nie trzeba rozumieć, wystarczy go kochać smile

                                      To mi się podoba, wreszcie jedna Pani zrozumiała istotę rzeczy smile))
                                      Nie trzeba myśleć tylko o jednym, mężczyzna prócz ciała ma równiez i duszę....
                                      • lampka_witoszowska Re: będzie chciała :)))))) 23.09.09, 13:40
                                        ale my, kobiety, generalnie myślimy tylko o jednym...
                                        taka nasza natura

                                        wystarczy, żebyś do łóżka przychodził w koronkowych stringach i
                                        szpilkach i będzie ok, nie będzie się przeciez żadna z nas
                                        zastanawiała nad Twoimi myślami, duszą czy innym zrozumieniem
                                        • scriptus Re: będzie chciała :)))))) 24.09.09, 08:32
                                          lampka_witoszowska napisała:

                                          ...
                                          > wystarczy, żebyś do łóżka przychodził w koronkowych stringach i
                                          > szpilkach i będzie ok, ....

                                          A fuj... co to znowu za pomysł? Brrrr...
                                          Może i jestem nowoczesny, ale nie aż na tyle.

                                          O ile mogę ugotować dobry obiadek, czy obsmyczyć chałupę na błysk, nie dzielę prac domowych na żeńskie i "niewielką całą resztę", to w łóżku wolę zachować zupełnie tradycyjny podział ról i płci. Nie ugnę się nawet, jeśli by mi ktoś miał zarzucać seksizm i homofobię smile)))
                    • zdzisiek_2 Re: scriptus 23.09.09, 10:35
                      sonia_30 napisała:

                      > Co rozumiesz przez "lepszą opiekę"? Jak miałyby wyglądać takie
                      > badania? A co jeśli standard opieki porównywalny?

                      A jak zbadać czy matka zapewnia "lepszą opiekę" ? A jeśli standard opieki jest
                      porównywalny to dlaczego dziecko miałoby być wychowywane przez matkę a nie ojca ?
              • marooszka Re: scriptus 22.09.09, 23:13
                Ooo kochany, teraz to przesadziłeś. Nie rozpędzaj się tak na
                klawiaturce, bo w prymitywny sposób szkaluszej wielu ludzi. Otóż
                przyjm do wiadomości, że jest cała masa kobiet, mnie nie wyłączając,
                które doskonale radzą sobie bez alimentów i opieki społecznej. A ty,
                skarbie, póki co teoretyzujesz na temat swego heroizmu, gdyż nadal
                balast w postaci kłodowatej żony ciągle jest z tobą, więc nie
                radzisz sobie z dzieckiem sam. Ot co.
              • eye-witness Re: scriptus 23.09.09, 10:52
                ależ ty chłopie zgorzkniały jesteś... mnie wychowała matka, tatuś
                miał ważniejsze sprawy na głowie, alimentów też nie płacił. mojego
                meża i jego 3 rodzeństwa też wychowała matka. i jakoś nikt z nas nie
                chodził głodny, brudny, zaniedbany, pokończyliśmy szkoły, studia,
                żyje się nam dobrze, oboje mamy świetny kontakt z naszymi matkami.
                weź chłopie przestań generalizować, weź schowaj w kieszeń swój żal i
                gorycz i zacznij myśleć racjonalnie. źle ci ze swoją babą, to ją
                zostaw, ułóż sobie życie na nowo, zamiast tłumaczyć wszystko okropną
                babą.
                i zapytaj się, stary, DLACZEGO kobiety zarabiają mniej i czy na
                pewno dlatego, że są gorsze w tym co robią...
    • triss_merigold6 Re: Kiedy sad przyznaje prawo do opieki ojcu? 15.09.09, 15:39
      Uspokój się, wielu panów deklaruje, że będzie "walczyć" o dziecko a
      potem sobie szybciutko odpuszczają.
      Prawdopodobieństwo, że sąd ustali stale miejsce zamieszkania
      niemowlęcia przy ojcu jest minimalne, zwłaszcza, że masz pracę i nie
      jesteś dysfunkcyjna.
    • kicia031 Przerazasz mnie scriptus 15.09.09, 15:43
      swoja glupota, zacietrzewieniem i stereotypowym mysleniem. Wydaje ci
      sie, ze sytuacja jaka panuje w twojej rodzinie jest uniwersalnie
      prawdziwa dla wszystkih rodzin w tym kraju.

      Doswiadczylam bycia z mezczyna, ktory role ojca sprowadza do roli
      bankomatu, doswiadczylam tez bycia z mezczyna, ktory potrafi byc
      troskliwym, zaangazowanym ojcem. A mimo to syn tego zaangazowanego
      ojca, choc ma z nim superbliskie wiezi, gdy ma problem, to biegnie
      do mnie. I kiedy przezywalismy kryzys i rozwazalismy rozstanie, to
      tem mezczyna, choc kocha dziecko do szalnstwa i potrafi sie nim
      zajac pod kazdym wzgledem, byl jednak gotowy zostawic synka ze man,
      bo zdawal soebie sprawe, ze to jest to, czego tak male dziecko
      potrzebuje.

      na szczescie do naszego rozstania nie doszlo.

      Czlowiek, ktory uwaza, ze bedzie w stanie zajac sie niemowleciem, bo
      ma nienormowany czas pracy daje IMHO dowod swojej glupoty i
      kompletnej niewiedzy, na czym polega zajmowanie sie malym dieckiem.
      • triss_merigold6 Re: Przerazasz mnie scriptus 15.09.09, 15:46
        Tia... swego czasu pracowałam w domu i z małym dzieckiem to był
        kanał. Musiałam mieć opiekunkę i tyle.
        Scriptus się zafiksował na własnej sytuacji tylko zapomina, że to
        sądy udzielają rozwodów i orzekają o miejscu stałego zamieszkania
        dziecka.
        • scriptus Re: Przerazasz mnie scriptus 15.09.09, 16:53
          Pozostaje wierzyć w bezstronność i nieuleganie schematom przez sędziów, i że się
          uda nam przedstawić swoją sytuację tak, aby sąd podjął dobrą decyzję.
          A małe dzieci są baaardzo fajne smile
          Ja mam naprawdę miłe wspomnienia z tego okresu życia dziecka...
          • triss_merigold6 Re: Przerazasz mnie scriptus 15.09.09, 17:24
            Zdaje się, że masz syna w wieku w ktorym może sam zadecydować czy
            chce mieszkać z matką czy z ojcem. W innym wątku zostałeś równo
            oceniony jako nadopiekuńczy i nadmiernie rygorystyczny a takie
            zachowania nie będą świadczyły na Twoją korzyść.
            • scriptus Re: Przerazasz mnie scriptus 15.09.09, 17:47
              Chyba jednak nie przesadziłem z tymi dredami Triss.
              Nauczyciele w szkole załatwili sprawę za mnie, po prostu sami zabronili i tyle.
              Bez tłumaczenia co, jak i dlaczego, po prostu stwierdzili, że w tej szkole się
              tak nie chodzi i koniec. Zaraz mają klasę pełną grzecznych dzieciaków, które,
              jak się nie podoba, też mają wybór, iść do innej szkoły. Poszedł z własnego
              wyboru do szkoły, gdzie nie traktuje się stroju i fryzury zbyt liberalnie i mam
              problem z głowy, niepotrzebnie się martwiłem. A on stwierdził, że miał
              szczęście, że mnie usłuchał, oszczędziłem mu problemów.
            • scriptus Re: Przerazasz mnie scriptus 16.09.09, 09:23
              Zbrodnią jest zmuszać dziecko do takiego wyboru.
              - Z kim wolisz być dziecko, z mamą, czy tatą
              - Z mamą i tatą
              - Ale nie ma takiej opcji, musisz wybrać...
              i dziecko ma konflikt lojalności, kocha obydwojga rodziców, jest skrzywdzone.
              A rodzice rozwodząc się bezdusznie doprowadzaja do takiej sytuacji.
              • mola1971 Re: Przerazasz mnie scriptus 16.09.09, 09:47
                Scriprus, to zależy od wieku dziecka. W przypadku małego dziecka jak
                najbardziej masz rację, że nie można dziecka zmuszać do podejmowania
                takiej decyzji bo to zbrodnia. Jednak w przypadku dzieci
                nastoletnich, z którymi już można "normalnie" rozmawiać i z którymi
                wcześniej już omawiało się różne, poważne sprawy jak najbardziej
                zdanie dziecka powinno być ważne i może ono wybrać z kim chce
                mieszkać. Tyle tylko, że to wymaga ogromnej dojrzałości obojga
                rodziców. Sama rozmowa i wzajemne relacje rodziców nie mogą
                spowodować w dziecku poczucia winy z powodu tego, że musi wybrać. A
                rodzic "niewybrany" nie może się obrazić z powodu decyzji dziecka.
              • sonia_30 Re: Przerazasz mnie scriptus 16.09.09, 10:00
                Bo zmuszanie do czegokolwiek jest nie OK. Ale co w sytuacji jeśli
                jednak się rozwodzą?
                • scriptus Re: Przerazasz mnie scriptus 16.09.09, 10:08
                  No własnie o tym mówię. Co w sytuacji, jeśli się jednak rozwodzą?
                  Jeśli nie dotrzymują wzajemnych umów i niepisanej, zawartej w domyśle umowy
                  wobec nienarodzonych jeszcze dzieci?

                  Przecież rozwód, to zerwanie umowy nie tylko między małżonkami - ci są dorośli i
                  jakoś to przeżyją, ale także zmiana warunków umowy zawartej z dzieckiem przez
                  fakt jego poczęcia w małżeństwie. Zmiana warunków nie przewidziana "przy jej
                  zawieraniu", przymusowa, na którą to dziecko nie ma wpływu. Zmiana warunków nie
                  spowodowana przyczynami wyższego rzędu, na przykład śmierć, a po prostu czyjąś -
                  jednego lub obojga rodziców - złą wolą.

                  I co w tej sytuacji??
      • zdzisiek_2 Re: Przerazasz mnie scriptus 23.09.09, 10:41
        kicia031 napisała:

        [...]
        > Czlowiek, ktory uwaza, ze bedzie w stanie zajac sie niemowleciem, bo
        > ma nienormowany czas pracy daje IMHO dowod swojej glupoty i
        > kompletnej niewiedzy, na czym polega zajmowanie sie malym dieckiem.
        >

        I znów te feministyczne stereotypy. "Człowiek" (w domyśle mężczyzna) nie jest w
        stanie zająć się małym dzieckiem a jeśli tak twierdzi to daje dowód głupoty i
        kompletnej niewiedzy. Pewnie dlatego że do opieki nad małym dzieckiem to trzeba
        cyca i instynktu macierzyńskiego.
        • chalsia Re: Przerazasz mnie scriptus 23.09.09, 10:48
          > I znów te feministyczne stereotypy. "Człowiek" (w domyśle
          mężczyzna) nie jest w
          > stanie zająć się małym dzieckiem a jeśli tak twierdzi to daje
          dowód głupoty i
          > kompletnej niewiedzy. Pewnie dlatego że do opieki nad małym
          dzieckiem to trzeba
          > cyca i instynktu macierzyńskiego.


          ale standardow szowinistyczne męskie podejście.

          Człowieku, nie nadinterpretuje tego co Kicia napisała. Ona
          pisała "człowiek" bowiem to, o czym pisała dotyczy każdego - i
          faceta i kobiety. Jej chodziło po prostu o to, ze nienormowany czas
          pracy w domu nie da się tak naprawdę pogodzić z zajmowaniem się
          małym dzieckiem. Taka np. telefoniczna rozmowa służbowa z ryczacym
          na rękach z powodu zabkowania maluchem, he he he.
          • scriptus Re: Przerazasz mnie scriptus 23.09.09, 10:50
            Ale to dotyczy zarówno kobiety, jak i mężczyzny, ryczący maluch kobiecie też
            utrudni służbową rozmowe telefoniczną
            • chalsia Re: Przerazasz mnie scriptus 23.09.09, 11:00
              scriptus napisał:

              > Ale to dotyczy zarówno kobiety, jak i mężczyzny, ryczący maluch
              kobiecie też
              > utrudni służbową rozmowe telefoniczną

              dokładnie to samo napisałam. I Kicia dokładnie to samo też
              napisała, ale oczywiście jakiś gościu odczytał to szowinistycznie
              po męsku.
              • scriptus Re: Przerazasz mnie scriptus 23.09.09, 11:31
                Zatem fakt, że dziecko ryczy nie jest argumentem na rzecz żadnej ze stron, co
                chciałem podkreślić.
                Jednak pracujący w swojej firmie tatuś może zlecić przeprowadzenie rozmowy
                sekretarce, pracująca najemnie mamusia musi tę rozmowę przeprowadzic sama.
                • sonia_30 Re: Przerazasz mnie scriptus 23.09.09, 11:59
                  Długo można tak sobie popisywać i każdy szczgólik rozbierać na
                  jeszcze mniejsze szczególiki, tyle że rzecz w czym innym jest.
                  Nienormowany czas pracy oznacza dowolność czasową (nie musisz być
                  codziennie przy stanowisku od 8 - 16), ale jak się ma własny biznes
                  to jednak należy go pilnować, czyli jednak się angażować i to
                  intensywnie. Chyba że chcesz powiedzieć, że rozkręcić i utrzymać
                  biznes samograj to bułka z masłem jest - zakładasz firmę i jedzie,
                  ludzie zachrzaniają, a ty w tym czasie masz czas na wszystko, w tym
                  przypadku w 100 % ten czas poświęcasz dziecku.
                • chalsia Re: Przerazasz mnie scriptus 23.09.09, 12:01
                  > Zatem fakt, że dziecko ryczy nie jest argumentem na rzecz żadnej
                  ze stron, co
                  > chciałem podkreślić.

                  Tak.
                  Natomiast jest KONTRARGUMENTEM dla osoby pracującej w domu na
                  własny rachunek, a o takiej mowa (patrz posty AUTORKI wątku)

                  > Jednak pracujący w swojej firmie tatuś może zlecić
                  przeprowadzenie rozmowy
                  > sekretarce, pracująca najemnie mamusia musi tę rozmowę
                  przeprowadzic sama.

                  ponownie - czytaj Scriptus uważniej - pan, o którym mowa nie ma
                  sekretarki - prowadzi własną działalnośc w domu.
      • kindofmagic Re: Przerazasz mnie scriptus 23.09.09, 10:53
        On pisze o swoim swiecie, a ty o swoim. I wcale nie jestes bardziej
        obiektywna. Nie zapominaj, ze dziecko w zaleznosci od wieku (mowie o
        niepatoligicznej, zdrowej rodzinie) faworyzuje i lgnie bardziej raz do
        ojca, a innym razem do matki.

        Obok tego tworza sie preferencje - chocby taka, ze moja zona od dziecka
        miala sredni (choc nie jakos bardzo zly)kontakt z matka i do dzis
        twierdzi, ze gdyby dawny kryzys sie poglebil to wolalaby zostac z ojcem
        w razie rozwodu. On zreszta zajmowal sie dziecmi tak samo, jezeli nie
        bardziej niz mama. Pracowali oboje. Jej brat ma dobry kontakt z
        obojgiem rodzicow.


        Dyskusja tu na forum nie ma o tyle sensu, ze kazde z was idze w
        stereotypy.
    • majkel01 Re: Kiedy sad przyznaje prawo do opieki ojcu? 15.09.09, 19:58
      nienormowany czas pracy wcale nie zawsze musi być atutem. Równie dobrze może to
      oznaczać że trzeba się zostać dłużej... a dziecko czeka.
      Mało prawdopodobne jest by ojciec mógł zająć się tak malym dzieckiem (a
      karmienie piersią? swojej mu przeciez nie da). Takie dziecko zwłaszcza
      potrzebuje matczynej opieki.
      Rodzeństwo powinno wychowywać się razem. To też jest atut dla ciebie.

      Ogólnie mało prawdopodobne, wręcz niemożliwe jest byc zwłaszcza tak male dziecko
      przeszło pod opiekę ojca. Dobre warunki to nie tylko jeden pokój więcej. To czas
      jaki rodzic może poświęcić dziecku, to troska z jaką się zajmuje dzieckiem, to
      emocje jakie wiążą dziecko z rodzicem. Tego się nie kupi anie nie zamieni na
      jeden pokój więcej.

      Jeśli mąż się uprze przy swoim stanowisku wówczas RODK będzie wydawać opinię w
      sprawie. Taka sprawa spokojnie potrwa kilka miesięcy a może nawet i dłużej.
    • zmeczona100 Scriptus 16.09.09, 13:03
      Tu jest moja odpowiedź, dlaczego mężczyzna jest na straconej pozycji
      wink

      forum.gazeta.pl/forum/w,24087,100326102,100331060,Mezczyzni_sa_bez_szans.html
      • scriptus Re: Scriptus 16.09.09, 13:34
        Żadna pozycja nie jest stracona, mężczyzna jest tylko na gorszej pozycji na
        starcie. Jeden sobie z tym poradzi, drugi nie.
      • blackglass Re: Scriptus 16.09.09, 13:52
        zmeczona100 napisała:
        Tu jest moja odpowiedź, dlaczego mężczyzna jest na straconej pozycji

        > forum.gazeta.pl/forum/w,24087,100326102,100331060,Mezczyzni_sa_bez_szans.html


        W 100% masz racje zmęczona100 smile

        • sauber1 Re: Kiedy sad przyznaje prawo do opieki ojcu? 16.09.09, 14:50
          adaria38 napisała:

          > W moim otoczeniu jest kobieta (piękna więc bogaci faceci do niej lgną jak
          > muchy), która zostawia swoje dzieci z kolejnymi ojcami i szuka następnego
          > kochanka. Jest też kobieta która odesłała swoją nastoletnią corkę do ojca bo
          > aktualny kochanek sobie dziecka w domu nie życzył. Ale to wszystko patologia
          > jest tak naprawdę...

          Ta wypowiedź jest bardzo przekonywująca i panowie nie róbcie sobie złudnych
          nadziei, to graniczy z cudem, sąd przyznaje prawo do opieki ojcu praktycznie
          tylko wtedy, kiedy matka ze zrozumiałych względów i przyczyn absolutnie nie jest
          w stanie tego zaszczytu sprawować. Scriptus jedzie tu bardzo poważnymi
          argumentami, ale i tak nijak będą się one miały jak dojdzie do spotkania w
          sądzie. Masz zupełna rację, że przyznawanie opieki kobietom nie powinno się
          odbywać z urzędu, a zawsze powinno być przeprowadzone wnikliwe badanie, kto
          zapewni lepszą opiekę po rozwodzie dziecku, ojciec, czy matka, a tak nie jest.
          Rzadko są przeprowadzane jakiekolwiek badania,ciężko do nich doprowadzić, a
          mężczyzna, który chce się opiekować swoim dzieckiem traktowany jest jak dziwoląg.
          Dowodem na to jest choćby ta dyskusja, choć samo chce bywa, że to jeszcze zbyt
          mało ...
          Chcę się czasem wykrzyczeć, lecz chyba nie potrafię w kilku słowach.
          Czymże jest być rodzicem kiedy wojna w domu ... ???
          Najbardziej dla człowieka upokarzającym sam fakt, że ktoś dla zaspokojenia
          dzikich żądzy chce go pozbawić sensu i przyjemności życia na siłę ...
          Zapytacie pewnie to dlaczego ja sprawuję, to pytajcie wink
          • scriptus Re: Kiedy sad przyznaje prawo do opieki ojcu? 16.09.09, 15:21
            Po fakcie, jeśli mi sie uda, napiszę, co ja zrobiłem, żeby dziecko pozostało ze
            mną. Po fakcie...
            Nie jest to łatwe zadanie, ale nie ma zadań niewykonywalnych. Niektóre są tylko
            za trudne do wykonania. Jednak, prawdziwy mężczyzna nie boi sie trudów. I to
            jest jeden z powodów, dla którego dojrzewający chłopak powinien być blisko ojca
            - matka go tego nie nauczy.
            • sauber1 Re: Kiedy sad przyznaje prawo do opieki ojcu? 16.09.09, 15:52
              scriptus napisał:


              > Nie jest to łatwe zadanie, ale nie ma zadań niewykonywalnych. Niektóre są tylko
              > za trudne do wykonania. Jednak, prawdziwy mężczyzna nie boi sie trudów. I to
              > jest jeden z powodów,


              Ojciec nie zastąpi dziecku matki, tak matka nigdy nie zastąpi dziecku ojca i to
              jest pewne. A z tych wzmagań prawdziwego mężczyzny zobaczymy co kiedyś
              wyniknie, jak coś dobrego i z pożytkiem dla dziecka to już można i należy się
              cieszyć wink
            • tricolour Ja się zaczynam już mylić trochę... 16.09.09, 19:48
              ... bo Twoje dzieci, to - zdaje się - stare konie.

              Czy mówiąc o sprawowaniu opieki nad dzieckiem masz na myśli tego
              człowieka, którego zaraz po maturze wysyłasz do pracy?
              • sauber1 Re: Ja się zaczynam już mylić trochę... 16.09.09, 22:27
                tricolour napisał:

                > ... bo Twoje dzieci, to - zdaje się - stare konie.
                >
                > Czy mówiąc o sprawowaniu opieki nad dzieckiem masz na myśli tego
                > człowieka, którego zaraz po maturze wysyłasz do pracy?

                Jeżeli jest do mnie adresowane to mówię nie! Najmłodsze moje dziecko w tamtym
                roku zaczęło uczęszczać do szkoły, tak że jak z tych moich tu wypocin wynika,
                pierwszy wniosek w tej sprawie złożyłem do sądu przed jego narodzinami ...
                • tricolour To było do Scriptusa... 16.09.09, 23:36
                  ... który na młodego człowieka mówi "dziecko", by był powód do trwania w
                  toksycznym związku, a który to dziecko pcha do pracy, gdy chodzi o kasę.

                  • mola1971 Re: To było do Scriptusa... 16.09.09, 23:57
                    Tri, normalnie uwielbiam Cię smile Nie byłam zorientowana w wieku jego dzieci, ale jeśli rzeczywiście jego dzieci to stare konie (jak moje zresztą) to masz chłopie 100% racji. Niestety.
                    Scriptus w związku z tym jak dla mnie kwalifikuje się na terapię. I to bardzo szybko i u bardzo dobrego psychologa. Poważnie.
                    • sauber1 Re: To było do Scriptusa... 17.09.09, 00:23
                      mola1971 napisała:

                      > Nie byłam zorientowana w wieku jego dzieci, ale jeśli rzeczywiście
                      > jego dzieci to stare konie (jak moje zresztą)


                      Ale tez narzucone tempo tu zostało, niedługo nie połapię się kiedy kto ma
                      urodziny ...?wink
                    • tricolour Bo to jest jasne i czytelne... 17.09.09, 09:58
                      ... jak trzeba kombinować, jak misterną konstrukcję stworzyć, by zracjonalizować
                      rzecz, którą samemu się komplikuje i zrzucić odpowiedzialność z siebie.

                      W kwestii utrzymania "dziecka" Scriptus pisze: "Właściwie nie do 18 roku życia,
                      ale do usamodzielnienia się. Z tym, że nie ma wyboru, będzie to musiało nastąpić
                      dość szybko po 18, prawdopodobnie po maturze i przyjęciu na studia" - z czego
                      wynika (przynajmniej dla mnie), że student musi pracować.

                      Przyłapany na sprzeczności zmienia Scriptus znaczenie słowa "usamodzielnić", bo
                      inaczej nie wybrnie z dziwnej konstrukcji, że student ma dwoje pracujących
                      rodziców i musi jeszcze pracować na swoje utrzymanie. Na tym właśnie polega
                      problem, że prostą sprawę (rozwód toksycznego związku) komplikuje się do granic
                      przytomności ze szkodą dla wszystkich. Oczywiście frazes "dla dobra dziecka"
                      jest na ustach. "Dziecka", która musi iść do pracy. Nawet znaczenie słowa
                      "dziecko" jest płynne.

                      Po prostu nie ma jednej stabilnej rzeczy.
                      • sonia_30 Re: Bo to jest jasne i czytelne... 17.09.09, 10:18
                        "... jak trzeba kombinować, jak misterną konstrukcję stworzyć, by
                        zracjonalizować rzecz, którą samemu się komplikuje i zrzucić
                        odpowiedzialność z siebie".

                        Dla wielu ludzi kombinowanie i kluczenie znacznie prostsze jest niż
                        wzięcie na siebie odpowiedzialności, niż podjęcie decyzji na zmianę
                        swojego życia. Wolą tkwić w utartych, chorych schematach, bo to
                        sprawdzone i w dużym stopniu przewidywalne, a nowe to jedna wielka
                        niewiadoma.
                      • scriptus Re: Bo to jest jasne i czytelne... 17.09.09, 12:50
                        Chciałbym przypomnieć, że dziecko, to stopień pokrewieństwa, podobnie, jak
                        rodzic, niezależnie od wieku. Kiedy powiemy, że dzieci naszych dzieci to wnuki,
                        nikomu nawet przez myśl nie przejdzie, że te dzieci posiadające dzieci są
                        niepełnoletnie, choć i to jest możliwe, nie wiem zatem, co Ticolor tak
                        krytykuje, kiedy o moim potomstwie mówię moje dzieci. Jak mam mówić, moja prawie
                        dorosła młodzież??
                        Jeśli chodzi o studenta, który ma dwójkę pracujących rodziców... za drugie z
                        rodziców nie ponoszę odpowiedzialności i nie wiem, co student może dostać od
                        drugiego rodzica, zatem deklaruję jedynie, co ja sam mogę zapewnić. A deklaruję
                        zapewnienie wszystkich potrzeb na poziomie podstawowym (jedzenie, normalne
                        ubranie , mieszkanie, jednak bez drogich, markowych ciuchów, imprez i wycieczek,
                        na to mnie nie stać) plus zaspokojenie potrzeb edukacyjnych, czesne, książki.
                        Jeśli będe miał nadwyżki, mogę coś dać na wycieczkę, ale nie deklaruję tego z
                        góry. A co da swojemu dziecku-studentowi mamusia, nie wiem i nie wnikam. Obawiam
                        się, że nie dostanie nic, bo mamusia ma większe potrzeby wydatkowe niż
                        mozliwości zarobkowe... Ale wobec postępowania mojej żony nie odczuwam już
                        potrzeby większego jej dotowania, ma za darmo mieszkanie i wyżywienie, chyba
                        wystarczy, jak dla dorosłej, pracującej kobiety, nielojalnej wobec męża.
                        Co do pójścia na łatwiznę, dużo łatwiejsza i mniej kosztowna finansowo byłaby
                        sytuacja, gdybym nie robił nic. Sterowanie i optymalizacja sytuacji rodziny
                        wymaga ode mnie dużo wysiłku, pracy i pieniędzy - adwokaci może znają się na
                        procedurach, ale nie skompletują dowodów ani nie napiszą pism procesowych. Co do
                        odpowiedzialności zarówno moralnej, jak i materialnej, w przypadku niepowodzenia
                        operacji też wszystkie konsekwencje poniosę ja. W przypadku powodzenia zyski
                        będą głównie moralne, ale również tylko po mojej stronie, koszty, wiadomo,
                        poszły i nie będę ich windykował od żony, nawet, jeśli to była żona.
                        A oprócz tego, ważna nauka dla dziecka - trzymanie się zasad popłaca na dłuższą
                        metę, choć doraźnie czasem mogą być straty.
                  • scriptus Re: To było do Scriptusa... 17.09.09, 10:51
                    Tri, nie pcham dzieciaka do pracy po maturze. Pcham go do szkoły i to w miarę
                    możliwości najlepszej i obiecuję mu, że mu sfinansuję całą naukę, jeśli się
                    będzie uczył. Wysłanie go do pracy, to tylko taki straszak - jakby się nie
                    uczył. A z drugiej strony, to co miałby robić, gdyby się nie dostał do szkoły -
                    sterczeć pod trzepakiem z równie udanymi kolegami na podwórku, chlać piwko z
                    puszek i zaczepiać przechodzące "laski"?
                    Kasa, to ostatnia rzecz, która jest dla mnie istotna w kontakcie zarówno z
                    dzieckiem, jak i z prawiebyłą żoną. Nigdy nie wezmę od nich ani grosza, zawsze
                    raczej dam, ale obiboka w domu chować nie będę. Jeśli by się nie chciał uczyć,
                    niech pracuje i zarabia, pieniążki wyda, lub odłoży, jako dorosły ma prawo
                    decyzji, ale obiboctwa tolerować nie będę, nawet u dorosłego dziecka. I tylko
                    nie mów mi, że dorosły może mnie olać, mam środki i sposoby (podkreślam, zgodne
                    z prawem, żadna przemoc), żeby wyeliminować takie niewłaściwe zachowania.
    • edik70 Re: Kiedy sad przyznaje prawo do opieki ojcu? 17.09.09, 11:37
      Nie martw się.Mój były mąż mieszka w swoim mieszkaniu,do którego ja
      z dziećmi nie mielismy żadnych praw.Zarabiam również mniej od Niego
      i podobnie jak Ty po rozwodzie zamieszkałam w użyczonym mieszkaniu
      od rodziny.Pomimo tego to ja dostałam opiekę nad dziećmi.
    • edik70 Re: Kiedy sad przyznaje prawo do opieki ojcu? 17.09.09, 11:39
      Aha i ja mam dwójkę dzieci z byłym mężem.Nikt w sądzie nie
      powiedział,że nie będę miała dla Nich czasu.
    • zbyszekb66 Re: Kiedy sad przyznaje prawo do opieki ojcu? 22.09.09, 13:41
      ... a może tak dwoje dorosłych (chyba) osób dogadało by się, a nie
      wciągało w swój konflikt wszystkich łącznie z własnymi dziećmi !!!!
      W końcu dzieci mogą zawsze mieszkać w tym samym mieszkaniu, a opiekę
      nad nimi niech sprawują wspaniali rodzice po tygodniu na zmianę.
      Dzieci czują się nadal bezpiecznie w tym samym otoczeniu, a rodzice
      nie są pozbawieni żadnych przyjemności obcowania z dziećmi oraz
      żadnych obowiązków. Rozumiem, że rozwiązanie jest może trochę
      kosztowne, ale żadne inne nie będzie darmowe, a to wydaje się bbyć
      do tego bezpiecznym dla wszystkich.
      Pozdrawaim,
      • scriptus Re: Kiedy sad przyznaje prawo do opieki ojcu? 22.09.09, 14:28
        Oczywiście, że tak. Bardzo fajne rozwiązanie, dzieci mieszkają w swoim domu, a
        rodzice, jeśli nie potrafia się dogadać, się zmieniają.
        • affera123 To chyba zwykła prowokacja 23.09.09, 09:10
          Takie pitolenie, żeby czas zleciał. A każdy przecież wie, że polskie
          sądy rodzinne są tak sfeminizowane, że prędzej opiekę nad dzieckiem
          dostaną dziadkowie niż ojciec. Baba zawsze swoim lamentem i miną
          zbitego psa skruszy serce nawet najbardziej twardej sędziny, a
          ojciec, choćby najlepszy i maksymalnie zaangażowany, żawsze jest
          tylko "męską szowinistyczną świnią".
          • scriptus Re: To chyba zwykła prowokacja 23.09.09, 09:18
            affera123 napisała:

            > Takie pitolenie, żeby czas zleciał. A każdy przecież wie, że polskie
            > sądy rodzinne są tak sfeminizowane, że prędzej opiekę nad dzieckiem
            > dostaną dziadkowie niż ojciec. Baba zawsze swoim lamentem i miną
            > zbitego psa skruszy serce nawet najbardziej twardej sędziny, a
            > ojciec, choćby najlepszy i maksymalnie zaangażowany, żawsze jest
            > tylko "męską szowinistyczną świnią".

            Nie dziwię się, że się wkurzasz, bo masz rację.
            Ta dyskusja oscyluje między nieco akademickim "jak powinno być", oraz gremialnym
            chórkiem Pań, że sądy słusznie czynią, z tego wyłaniają się nieliczne głosy Pań
            iPanów, którzy mają odmienne zdanie.
            Ja sam jestem świadom stanu polskiego sądownictwa, ale cóż mi teraz, poza walką
            z systemem pozostało?? Nic mi nie pomoże, że sie troszkę pooburzam, a taka
            dyskusja pomaga mi zrozumieć sposób myślenia przeciwnika i przeciwstawienie się
            ślepemu losowi.
    • kasiar74 Re: Kiedy sad przyznaje prawo do opieki ojcu? 22.09.09, 15:45
      Czasami jak wezmą górę emocje to brak zdroworosądkowych argumentów w
      dyskusji i leje się woda w zupełnie innym kierunki, płyną żale,
      paranoja.
      Wieeeelkaa dysputa na temat lepszej więzi ojca z kilkumiesięcznym
      dzieckiem jest zwyczjanie śmiesznym nieporozumieniem. Po prostu.
      Scri ja Ciebie naprawdę rozumiem, ale ten przypadek nie jest w żaden
      sposób podobny do twojego. Nie da się zmierzyć tą samą miarą
      wszystkich relacji.
    • pyzz Re: Kiedy sad przyznaje prawo do opieki ojcu? 22.09.09, 17:19
      Napisałaś ten post już w połowie września. Tymczasem już wtedy obowiązywało
      ponoć znowelizowane prawo, o którym tu:
      www.polityka.pl/powrot-taty/Text01,933,295931,18/
      Podobno teraz ma być tak, że to rodzice, a nie sąd mają psi obowiązek się
      dogadać i spisać umowę co do opieki nad dzieckiem. Dogadaj się z ojcem co do
      opieki i nie będzie problemu.
      Jeżeli tak w istocie jest, to będzie tak, jak się dogadasz z ojcem. Na pewno
      radzę zapomnieć o rozwiązaniu "Ty przytulasz, ojciec płaci". Jeżeli kochasz dziecko.
      • borru Przeczytalem dyskusję od deski do deski 22.09.09, 18:49
        i całym sercem jestem po stronie Scriptus-a . Polemizowały z nim różne Panie ale
        żadna, powtarzam- żadna nie prezentowała takiego poziomu troski o dziecko jak
        On. Chyba że była to troska wyłącznie werbalna- ale tego niestety nie można
        zweryfikować.
        • 50v Re: Przeczytalem dyskusję od deski do deski 22.09.09, 21:31
          polonia.wp.pl/kat,91634,title,Trybunal-Polska-winna---musi-zaplacic-ojcu-z-Kanady,wid,11520861,wiadomosc.html?ticaid=18cb5
          • kellss Re: Przeczytalem dyskusję od deski do deski 22.09.09, 22:36
            ja i moj maz tez sie takrozstawalismy,nawet dosc intensywnie, konczylo sie na
            obupolnym placzu i buziakach.

            Nie poddawaj sie!!

            bedzie dobrze.
            I nie oddawaj maluszka.Serce Ci peknie.

            mnie by peklo.

            rozwodzilismy sie intensywnie poki corcia byla mala. Just za duzo pracy,
            stresu,zmartwien..... Przetrwalismy.

            Sprobuj.
        • madame_charmante i tu chyba leży problem.. 23.09.09, 13:34
          .. kobiety robia swoje ( piorą, gotują, odrabiają lekcje z
          dziecmi) ..a mężczyźni piszą na forach o tym, jakimi wspanialymi
          byliby ojcami, gdyby nie zamącila im w glowie ta ruda laska, a
          żona/partnerka nie nakryla na du.pczeniu uncertain

          co do scriptusa - fajnie się go czyta, jest bosko wiedziec, ze
          gdzies jest taki czlowiek jak on. ale dla mnie to trochę taka fikcja
          literackas... nie widze takich mężczyzn w swoim otoczeniu..a nie
          pochodzę z tzw. nizin spolecznych.

          nota bene - bardzo szkodzą walczącym o swoje dzieci ojcom osobnicy,
          ktorych tu się kilku pojawilo .. nawet w tym watku, ktorzy uważają,
          że dzieci, tak jak reszta majątku im się po prostu NALEŻĄ. i choc
          nie ma co zrobic z dzieciakiem, to ma go dostac, a potem wsadzi do
          piwnicy, razem z lodówką i frytkownicą, ktorą wydarl exi.

          a najgorszy jest gatunek faceta, ktory traktuje zabranie dzieci jako
          formę zemsty na byłej. Najczęsciej wprawdzie konczy sie na groźbach,
          niemniej jednak fama się rozchodzi ... i przylepia do rozwodników
          starających się o opiekę... sama znam trzy takie przypadki i ani
          jednego, w ktorym to matka blokuje ojcu dostęp, czy uzywa dziecka
          jako karty przetargowej ..

          jakos tak to wygląda na polskiem zatylczu .. wink

          P.S. Przypadki , o ktorych wspomnialam wyżej nie pochodza z mojej
          rodziny. Sprawy poznalam jako osoba postronna, ponieważ byłam
          wychowawczynią tych dzieci i proszono mnie ( tak matki jak i
          ojciec) o wystawienie opinii do sądu rodzinnego.
          Matki przychodzily i prosiły, ojciec przyszedl i sie na nas,
          nauczycielki syna, wydzieral - pewnie celem zrobienia lepszego
          wrażenia. Nota bene , nigdy wczesniej go nie widzialam na
          wywiadowce, spektaklu wystawianym przez dzieci etc. znalam go tylko
          z widzenia. a przyjsc mogl, bo ma wlasny warsztat samochodowy. mogl
          wyskoczyc na godzinke i się osobiscie dowiedziec jak idzie dziecku w
          szkole..

          koszmarnie dlugi post mi wyszedl ... noo smile)
    • hombre_x Re: Kiedy sad przyznaje prawo do opieki ojcu? 23.09.09, 10:17
      A co sądzicie o opiece naprzemiennej? Stoję przed perspektywą rozwodu i mocno
      rozważam ten model opieki nad moimi córeczkami (8 i 4 lat). Sytuacja jest taka,
      że żona jest temu bardzo przeciwna. W tej chwili nie pracuje i ma dużo czasu na
      opiekę nad dziećmi (starsza chodzi do szkoły, młodsza do przedszkola), szuka
      intensywnie pracy, bo ani dla niej ani dla mnie nie jest komfortową sytuacją (z
      różnych powodów) gdy tyko ja zarabiam (nie mówiąc o tym, że po rozwodzie każde z
      nas będzie musiało żyć na własny rachunek - nie mówię tu o utrzymaniu dzieci, to
      jest poza kwestią - pomimo opieki naprzemiennej, która ponoć zdejmuje obowiązek
      alimentacyjny, deklaruję, że będę żonie płacił alimanty na dzieci). Dziewczynki
      są bardzo związane zarówno ze mną jak i z żoną. Próbuję przekonać żonę, że po
      rozwodzie nie będzie miała tyle czasu na zajmowanie się dziećmi. Ona mówi, że
      będę mógł zajmować się dziećmi mniej więcej połowę czasu, ale nocować będą
      zawsze w domu (za wyjątkiem co drugiego weekendu, gdy to będę mógł je brać na
      noc do siebie). Dla mnie również elementem tej opieki i utrzymywania kontaktu z
      moimi córeczkami jest to, że będę mógł zajmować się nimi w nocy, wstać
      sprawdzić, czy się nie odkryła, rano obudzić całusem i zrobić śniadanko, umyć,
      ubrać, odprowadzić do szkoły, przedszkola... To też są elementy utrzymywania
      kontaktu z dziećmi. Nie mówiąc już o tym, że proponowany przez żonę model opieki
      wiązały się z tym, że w dni, kiedy to ja nimi miał się zajmować, odbierałbym je
      ze szkoły, przedszkola, brał do siebie, zajmował, a wieczorem czekałaby je
      zawsze droga ode mnie do żony. Dziewczynki są z sobą bardzo zżyte. Myślałem, by
      tę opiekę dostosować do planu lekcji starszej córki.
      Co sądzicie o takim rozwiązaniu?
      • scriptus Re: Kiedy sad przyznaje prawo do opieki ojcu? 23.09.09, 10:34
        Ja widzę w opiece naprzemiennej bardzo dużo zalet, jednak to nośny temat, więc
        proponuję go przedyskutować w osobnym wątku,który zaraz założę smile
        Sam też jestem tym tematem zainteresowany, choć w moim wypadku może to być
        niemożliwe ze względu na termin założenia sprawy przed 12 czerwca
    • eye-witness Re: Kiedy sad przyznaje prawo do opieki ojcu? 23.09.09, 10:34
      a on jako samotny, wciąż pracujący ojciec bedzie miał czas, żeby
      dzieckiem się zająć? no, proszę, jacy mężczyźni nagle zaradni się
      zrobili...
      • scriptus Re: Kiedy sad przyznaje prawo do opieki ojcu? 23.09.09, 10:48
        On, jako samotny pracujący ojciec ma takie same możliwości czasowe, warunki i
        przesłanki, żeby się dzieckiem zająć, jak ona, samotna pracująca matka, albo
        może nawet i lepsze, bowiem może zabrać dziecko do pracy w swojej firmie i
        poświęcić mu cały dzień, podczas kiedy nie wyobrażam sobie pracodawcy
        zatrudniającego kobietę z dzieckiem.
      • jumanji_7 Re: Kiedy sad przyznaje prawo do opieki ojcu? 23.09.09, 11:09
        eye-witness napisała:

        > a on jako samotny, wciąż pracujący ojciec bedzie miał czas, żeby
        > dzieckiem się zająć? no, proszę, jacy mężczyźni nagle zaradni się
        > zrobili...

        W przypadku ojca ubiegającego się o opiekę nad dziećmi raczej nie ma żadnego
        znaczenia czy jest pracujący, czy w stanie spoczynku, z nieograniczonym czasem
        do dyspozycji, gotowym tylko dzieciom go poświęcić. I płeć nie ma nic do rzeczy
        w sprawach zaradności, tylko sady im są jeszcze jakieś bardzo nieprzychylne,
        ciekawe dlaczego?
Pełna wersja