Dodaj do ulubionych

zmiana miejsca zamieszkania

18.09.09, 08:15
Jestem po rozwodzie. Oboje z ojcem dzieci mamy równe prawa
rodzicielskie. Czy muszę zwracać się do sądu lub też do ojca dzieci
o zgodę na zmianę miejsca zamieszkania?
Obserwuj wątek
    • chalsia Re: zmiana miejsca zamieszkania 18.09.09, 12:27
      jesli zmiana miejsca zamieszkania dotyczy Polski - nie musisz
      nikogo pytac o zgodę.
      Natomiast wart by było:
      - powiadomić o takich planach eksa,
      - podać miejsce zamieszkania
      - przeformułowac ustalone dotychczas zasady kontaktów ojca z
      dzieckiem w taki sposób, by umożliwić mu kontakty z dzieckiem w
      podobnym wymiarze (ale inaczej zorganizowane z racji odległości) -
      a także - partycypować w dodatkowych kosztach wynikających z
      ewentualnych dojazdów ojca na kontakty z dzieckiem ( w końcu to Ty
      się przeprowadzasz i zwiększasz odległośc miedzy ojcem a dzieckiem)
      • kicia031 Re: zmiana miejsca zamieszkania 18.09.09, 13:17
        a także - partycypować w dodatkowych kosztach wynikających z
        > ewentualnych dojazdów ojca na kontakty z dzieckiem ( w końcu to Ty
        > się przeprowadzasz i zwiększasz odległośc miedzy ojcem a dzieckiem)


        Chalsoia, ale zdajesz sobie sprawe, ze to moze byc w wielu
        przypadkach nierealne, bo rodzic przeprowadzajacy sie zwyczajnie nie
        ma na to kasy?
        • chalsia Re: zmiana miejsca zamieszkania 18.09.09, 13:36
          > Chalsoia, ale zdajesz sobie sprawe, ze to moze byc w wielu
          > przypadkach nierealne, bo rodzic przeprowadzajacy sie zwyczajnie
          nie
          > ma na to kasy?

          no tak, ALE także ten pozostający na "starym" miejscu rodzic TEŻ
          może zwyczajnie nie miec kasy na jeżdżenie do dziecka dalej w nowe
          miejsce.
          I co? Z tego powodu ma być zerwana więź z drugim rodzicem, ze ani
          ten co się wyprowadza nie ma, ani ten co zostaje, też nie ma? To
          może niech się rodzic z dzieckiem jednak nie przeprowadza? No i z
          reguły jednak ludzie się przeprowadzają KU LEPSZEMU, bo coś na tym
          zyskują (np. darmowa opieka nad dzieckiem, tanśze mieszkanie, itp),
          a nie po to, by było gorzej.
          • kicia031 Re: zmiana miejsca zamieszkania 18.09.09, 15:17
            Chalsia, wyobraz sobie taka sytuacje, wcale nie niezwykla - pani w
            miejscowosci A nie ma pracy, alimenty 350 pln na dziecko nie
            starczaja na jego podstawowe potrzeby, do tego musi wynajmmowac
            mieszkania, za ktore nie ma czym zaplacic. Przeprowadza sie do
            miejscowosci B 300km dalej, gdzie dostaje prace za 1000 zl, ale
            mieszka u rodzicow, wiec odpada koszt wynajmu i opiekunki. Czyli
            maja miesiecznie z dzieckiem 1350 pln na wszystko.

            Z czego ona ma oplacac dojazdy ojca do dziecka? owszem, jest to
            przemieszczenie sie ku lepszemu, a sytuacja jest nadal beznadziejna.
            Ja nie mowie, ze matka moze wszystko itp, tylko ze czasami dobre
            rozwiazanie jest b. trudno znalezc.
            • pyzz Re: zmiana miejsca zamieszkania 18.09.09, 15:51
              Wiesz kiciu031? Napiszę brutalnie: jeżeli rodzice zarabiają bardzo nierówno, a
              mamy do czynienia z sytuacją, w której oboje się dzieckiem dobrze zajmują
              (czyli, bądźmy szczerzy najczęstszą), to nie jest sprawiedliwe wobec dziecka
              kazać mu mieszkać akurat z tym, który finansowo nie może sobie na to pozwolić.

              Jak rodzic nie ma pieniędzy, aby płacić drugiemu za przejazdy do wywiezionego
              gdzieś dziecka, to niech się nie przeprowadza i niech go nie wywozi.

              Zresztą, nie wydaje mi się ani fair, ani dobre, ani miłe, ani usprawiedliwione
              dokładanie dzieciom stresów (jakby mało ich miały w związku z rozwodem rodziców)
              poprzez wywożenie ich do nowego miasta, gdzie nie ma kolegów z podwórka, gdzie
              szkoła nowa itd. itp.
                • pyzz Re: zmiana miejsca zamieszkania 19.09.09, 14:42
                  Zgoda. Można nawet powiedzieć, że skoro alimenty wynoszą 350zł, to nie tylko nie
                  zarabia, ale nawet nie ma najmniejszych szans zarabiać więcej (alimenty nie są
                  wyznaczane w oparciu o zarobki, ale o to, co się sądowi wydaje nt. możliwości
                  zarobkowych - często na podstawie stereotypów). Tym bardziej należy
                  przypuszczać, że wywiezienie dziecka jest realnym utrudnieniem mu kontaktów z
                  dzieckiem (nie piszę, że naumyślnym), które wypadałoby skompensować.
                  Poza tym mężczyzna, który nie ma na alimenty jakoś zawsze słyszy "weź się do
                  roboty, zamiast użalać nad sobą". Nie rozumiem dlaczego kobieta, która wywozi
                  dziecko bo, jak Lubawa "wyjeżdża do mamusi" nie mogłaby usłyszeć tego samego.
                  Jeżeli w istocie wyjazd ma jej polepszyć sytuację, to jej psim obowiązkiem
                  powinno być skompensowanie drugiemu rodzicowi dojazdów. Jeżeli po doliczeniu
                  tych kosztów wychodzi nadal na plus, to niech nie narzeka, że taka z niej
                  ofiara, jeżeli na minus, niech nie wyjeżdża.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka