Orzekanie o winie

21.09.09, 13:23
Pojutrze pierwsze "spotkanie" przed sądem.Ona koniecznie chce orzeczenia
o mojej winie,a ja na to sie nie zgadzam.Mówi ,że to wszystko moja wina...W
Pozwie "mijała" sie z prawdą,pisząc o rzeczach ,które nie mialy miejsca. ma
mocne- dla sądu - argumenty:że jestem alkoholikiem
nie utrzymuję rodziny no i..... jeszcze sporo tego jeszcze.
Mnie chodzi tylko o jedno.Może raz w życiu będę miał mozliwość,żeby
posłuchała mnie, bez przerywania, obrażania mnie i wyzywania.na wiecej nie liczę.
    • plujeczka Re: Orzekanie o winie 21.09.09, 13:52
      nieststey nawet ci nie umiem współczuc, mój ex to tez alkoholik,
      wiele lat prosiłam, starał się pożniej juz nie przychodziły mi do
      głowy miłe słowa kiedy rzucał córką o sciane. Wybacz ale u mnie
      wzbudzisz litoscvi, ja się twojej zonie nie dziwie, zgotowałeś
      rodzinie piekło to masz to na co zasłuzyłeś.
      • kontrapianista Re: Orzekanie o winie 22.09.09, 11:00
        Plujeczko, doskonale Cię rozumiem,tyle tylko,że ja podejmowałem próby
        leczenia(3 lata abstynencji).Jednak niewiele się wtedy zmieniło,ba
        było nawet jeszcze gorzej.
        • panda_zielona Re: Orzekanie o winie 22.09.09, 13:44
          A skoro niewiele to zmieniło,wróciłeś do nałogu,bo po co się starać.
          Przede wszystkim dla siebie samego.
    • dorata351 Re: Orzekanie o winie 21.09.09, 14:01
      A jesteś alkoholikiem?
      • plujeczka Re: Orzekanie o winie 21.09.09, 14:19
        pewnie nie jest tylko pije do obiadu.
        • scriptus Re: Orzekanie o winie 21.09.09, 14:47
          Ja też w pozwie zostałem określony, jako alkoholik, choć alkohol zdarzało mi się
          wypić wyłącznie okolicznościowo, nawet rzadziej niż żonie, "bo ktoś przecież
          musi prowadzić z powrotem". To zarzut trudny do udowodnienia i trudny do obrony.
          Możesz nawet wcale nie pić alkoholu, jeśli świadkowie żony zeznają, że byłeś
          pijany, to nie pomoże Ci tysiąc świadków, którzy zeznają, że nigdy Cię pijanego
          nie widzieli. Jednak to jest słowo przeciw słowu, jeśli nigdy nie miałeś żadnych
          "pijackich kłopotów" typu izba wytrzeźwień, czy dołek na policji, jeśli nigdy
          nie pobileś pod wływem alkoholu żony, to jest to chyba za mało na orzeczenie
          winy, zwłaszcza, jak się wybronisz od innych zarzutów. Mi pomógł fakt, że to
          ja, a nie żona, prowadzę wszystkie domowe sprawy i potrafiłem udokumentować
          nieprawdziwość wszystkich pozostałych zarzutów wygadywanych na sali sądowej
          przez żonę i świadków. A jeśli udowodnisz, że kłamią w innych zasadniczych
          sprawach, obniżysz ich wiarygodność, zarzut alkoholizmu, jakkolwiek naprawdę
          trudny do odparcia, straci na znaczeniu.
          • babe007 Re: Orzekanie o winie 21.09.09, 14:54
            Zgadzam się z Tobą, że w pozwach zdarzają sie rzeczy dalekie od
            prawdy. Ale z drugiej strony większość ludzi z porblemem alkoholowym
            nigdy sie do niego nie przyzna (nawet przed samym sobą). A żeby być
            alkoholikiem wcale nie trzeba być regularnym gościem na Kolskiej,
            czy mieć założoną Niebieska Kartę. Na zewnątrz nikt może nawet tego
            nie zauważać. Co nie umniejsza spustoszenia jakie ten nałóg czyni w
            rodzinie...
            • scriptus Re: Orzekanie o winie 21.09.09, 15:03
              babe007 napisała:

              > Zgadzam się z Tobą, że w pozwach zdarzają sie rzeczy dalekie od
              > prawdy. Ale z drugiej strony większość ludzi z porblemem alkoholowym
              > nigdy sie do niego nie przyzna (nawet przed samym sobą). A żeby być
              > alkoholikiem wcale nie trzeba być regularnym gościem na Kolskiej,
              > czy mieć założoną Niebieska Kartę. Na zewnątrz nikt może nawet tego
              > nie zauważać. Co nie umniejsza spustoszenia jakie ten nałóg czyni w
              > rodzinie...

              Oczywiście, nadużywanie alkoholu czyni spustoszenia w rodzinie, jednak na pewno
              nie jest alkoholikiem (ani nawet pijakiem) ktoś, kto wypije mniej więcej setkę
              alkoholu na imieniny i lampkę szampana na sylwestra, do tego jeszcze na jakichś
              oficjalnych imprezach kilka razy w roku jakieś winko.
              • babe007 Re: Orzekanie o winie 21.09.09, 15:16
                Nie, nie jest. Ale Ty piszesz o sobie, a ja ogólnie. Wierz mi, znam
                ludzi, którzy ewidentnie piją, ale wg siebie nie są alkoholikami. I
                tacy ludzie mogliby napisać post pt "żona(mąż) w pozwie robi ze mnie
                alkoholika(-liczkę)".

                PS. Rozgraniczenie alkoholik - pijak, jest tylko usprawiedliwieniem
                tych pierwszych...
                • pyzz Re: Orzekanie o winie 22.09.09, 16:50
                  > PS. Rozgraniczenie alkoholik - pijak, jest tylko usprawiedliwieniem
                  > tych pierwszych...
                  Zastanawiam się, jak dotrzeć.
                  Powtórzę tylko.
                  Alkoholizm jest CHOROBĄ. Polega ona na tym, że alkoholik NIE MA KONTROLI nad
                  swoim piciem. Jest UZALEŻNIONY. To nie jest tak, że "se może przestać pić".
                  Dodam jeszcze, że próby "karania" alkoholika za picie nie przynoszą żadnego
                  innego rezultatu, niż tylko pogłębienie choroby.
                  • triss_merigold6 Zgadza się 22.09.09, 17:59
                    Pełna zgoda. I po to wymyślono AA żeby pomóc alkoholikom nie pić i
                    radzić sobie z życiem. Natomiast alkoholik musi po pierwsze chcieć a
                    po drugie zachowywać zawsze, na wieki wieków trzeźwość. Jesli tego
                    nie chce lub nie potrafi to należy się go pozbyć z życia rodzinnego
                    ponieważ generuje wszelkiego rodzaju problemy i fatalnie wpływa na
                    dzieci. Pierwsza informacja jaką uzyskują współuzaleznione kobiety w
                    poradniach to NIE POMAGAĆ - nie kryć, nie udawać, nie wymuszać
                    niespełnialnych obietnicy, nie targować się, nie oszukiwać rodziny i
                    pracodawcy, że pan ma grypę etc.
            • airwoman święte słowa...niestety 21.09.09, 20:19
              żaden alkoholik nie chce się przyznać do tego, że ma problem...
              ja przez 15 lat słyszałam, że to moja wina, że MU NIE POMAGAM, że to
              ostatni raz, że przesadzam, w końcu sama siebie znienawidziłam za
              to, że tak długo dałam robić z siebie durnia...
          • nangaparbat3 Re: Orzekanie o winie 21.09.09, 20:29
            zarzut alkoholizmu, jakkolwiek naprawdę
            > trudny do odparcia, straci na znaczeniu.
            >

            Alkoholizm to choroba, a nie zarzut. Zarzucic raczej juz mozna odmowę leczenia się.
          • jarkoni Re: Orzekanie o winie 26.09.09, 09:20
            racja scri..
        • pyzz Re: Orzekanie o winie 22.09.09, 11:23
          Zwracam uwagę, że alkoholizm to choroba. Co gorsza jest to choroba, w przypadku
          której bardzo często podłożem jest długotrwały stres. Twój komentarz świadczy o
          rozpatrywaniu przez Ciebie choroby, jako winy. A jeżeli już u kogoś, to winy
          należałoby szukać u żony: to ona być może (a być może nie - to właśnie
          należałoby ustalić, aby o owej winie orzekać) narażała go na stres stawiając
          przed nim wybujałe wymagania na przykład finansowe (co do poziomu, na którym ON
          ma niby obowiązek "rodzinę utrzymać"), wreszcie to ona być może zrobiła sobie z
          obowiązku wsparcia w chorobie (to nawet jest w tekście przysięgi, nie?) spółkę
          z.o.o.
          • chicarica Re: Orzekanie o winie 22.09.09, 12:08
            Wolne żarty.
            Znaczy co, żona alkoholika jest winna, bo biednego misia naraża na stres
            polegający na tym, że miś musi ruszyć tyłek i iść do pracy, żeby zarobić na
            siebie i dom?
            Pękłam ze śmiechu.
            • scindapsus Re: Orzekanie o winie 22.09.09, 12:11
              To ty nie wiesz że misia pysia nalezy postawic na postumenciku,
              wetknąc mu kroplowke z alko w tylek i od czasu do czasy omiatać
              miotełką z kurzu.
              aha
              i bic pokłony
              i niczego od misia pysia nie wymagac bo une te biedne misie pysie
              takie kruche są
          • triss_merigold6 Re: Orzekanie o winie 22.09.09, 12:13
            Na pewno narażała go na stres, na pewno. W zasadzie nałogowca każde
            działenie, które nie jest ułatwianiem mu picia, naraża na stres.
            Przysięga kościelna nie ma skutków prawnych, zawarcie małżeństwa
            owszem i jednym z tych skutków prawnych jest obowiązek łożenia na
            rodzinę.
            • mola1971 Re: Orzekanie o winie 22.09.09, 12:25
              A ja dodam, że przysiega małżeńska (i ta kościelna i ta cywilna)
              działa w dwie strony. O czym biednym, zestresowanym misiom zdarza
              się zapominać.
    • kicia031 Re: Orzekanie o winie 21.09.09, 14:58
      A utrzymujesz rodzine?
      • scriptus Re: Orzekanie o winie 21.09.09, 15:11
        Jeśli utrzymujesz rodzinę, możesz przedstawić rachunki. Oczywiście np.
        książeczka czynszowa opłacana gotówką na poczcie, to słaby dowód, ale w
        dzisiejszych czasach do wszelkich płatności już się przeważnie używa rachunków
        bankowych i kart płatniczych, które są spersonalizowane, a wyciągi bankowe są
        doskonałym dowodem w sądzie.
    • nangaparbat3 Re: Orzekanie o winie 21.09.09, 20:32
      kontrapianista napisał:

      > Mnie chodzi tylko o jedno.Może raz w życiu będę miał mozliwość,żeby
      > posłuchała mnie, bez przerywania, obrażania mnie i wyzywania.na wiecej nie liczę.

      Mnie się zdaje, ze to wazne słowa, i że niejedna zona powinna sie nad nimi zadumac.
      • jap.11 Re: Orzekanie o winie, co to sa mocne dowody 21.09.09, 23:24
        dla sadu.

        Napisz co Ci lezy na watrobie nie wszyscy na tym forum podwaza Twoja
        prawdomownosc, niektore zony tez klamia.

        Jak mozna przed sadem udowodnic alkoholizm?
        • kontrapianista Re: Orzekanie o winie, co to sa mocne dowody 22.09.09, 10:57
          Jestem trochę zaskoczony Waszym odzewem.Spróbuję napisać kilka
          słów.
          1 - To trudne - przyznać się ,że jest się uzaleznionym od alkoholu.
          Ja to mam za sobą - jesli więc pytacie to tak - jestem nim.
          Nie będę sie tu rozpisywał nad definicjami ,bo to nie miejsce.
          2 - W życiu nigdy N I KO G O nie uderzyłem ,tym bardziej rodziny.
          3 - Jeśli chodzi o rachunki.No cóż ,tym zajmowała sie od zawsze zona.
          Tym niemniej wszystki pieniądze,które mogłem z a w s z e
          Jej dawałem.
          4 - Ktoś z Was napisał o prawdziwości pozwu:I to jest to
          ,co głównie leży mi na "wątrobie" Jest w nim mnóstwo oskarżeń
          mijających się z prawdą.Moje życie przy Jej boku ,to była nieustanna kontrola
          całego mojego życia!Począwszy od posiłków, przez
          korne wykonywanie Jej poleceń( sprzątanie, pranie ,gotowanie, do organizacji
          mojego czasu wolnego,ubieranie się tak Ona chce ...I te wiczne pretensje,że
          wszystko jest nie tak ,obiad nie na czas, mieszkanie żle posprzątane,lekcje
          z dziećmi żle(sic?) odrobione bo znowu dostało dwóję.No dobra.
          Starczy. Naprawdę uwierzcie mi,nie jestem świętym,śwoje mam
          za uszami,ale jestem pewien,że wina leży po obu stronach.i mówię
          to nie z pretensjami,czy w złości- nie oczekuję ,że coś wskoram,ale
          przynajmniej będzie musiała mnie po raz PIERWSZY w życiu wysłuchać.
          • scindapsus Re: Orzekanie o winie, co to sa mocne dowody 22.09.09, 11:22
            kontrapianisto ->słowo klucz-mogłeś
            a jak nie mogłes to nie dawałeś, i niech zona sama kombinuje jak koń
            pod górę.
            Nie czujesz obciachu?

            A co do kontroli to klasyka w rodzinach uzaleznionych
            Byliście chociaż raz na terapii w AA?
            • kontrapianista Re: Orzekanie o winie, co to sa mocne dowody 22.09.09, 16:06
              Tak się akurat składa,(o czym pisze poniżej) ,że zona zarabia ode mnie
              conajmniej 4 razy więcej.
          • triss_merigold6 Kolejny 22.09.09, 11:58
            Aha, dawałeś jak mogłeś. Czyli jak nie mogłeś to nie dawałeś. A
            ciekawe dlaczego nie mogłeś?
            Jesteś pijącym alkoholikiem, tak? Więc żądanie przez żonę rozwodu z
            orzeczeniem Twojej winy jest jak najbardziej zasadne. Uwolnij
            rodzinę od swojej osoby na co dzien, płać co zasądzone i wybierz się
            na skuteczną terapię.
            • kontrapianista Re: Kolejny 22.09.09, 13:52
              Duzo w Was emocji.I ja to rozumiem.Dobrze to odpowiem szczegółowo:
              (odnosnie pieniędzy).Żona zarabia 4krotnie więcej ode mnie.
              I Jej wymagania co do mojego wkładu finansowania rodziny są mniej więcej
              podobne tzn.żąda ode mnie całości wypłaty, czyli około 1200
              złotych (netto).Zwykle bywało tak ,że dawałem Jej ok,1000 ,1100 zł.
              Wyobrażcie sobie ,jak mozna przeżyć miesiąc ze stówą w kieszeni?
              Ok ,powiecie ,to zarób więcej.Hm,.... kraśc nie pójdę.
              To mniej wiecej tyle jesli chodzi o kasę.Aha no i są jeszcze dzieci,które tez
              chcą jakieś kieszonkowe.Naprawdę nie tłumaczę się
              tutaj-chcę tylko przedstawić tylko mój punkt widzenia.
              Triss, nie twierdzę ,że żądanie rozwodu jest bezzasadne.Jestem człowiekiem -
              mimo wszystko- pełnym pokory,chcę płacić i będę płacił
              na rodzinę.Tylko niech druga połowa też przyzna,że to nie tylko moja wina.
              Co do terapii.Właśnie zacząłem- przede wszystkim uwalniam się
              spod Jej kontroli.Terapii nie odrzucam ,niestety mam złe doświadczenia. Ale to
              już inna sprawa.
              • scindapsus Re: Kolejny 22.09.09, 15:21
                A z czego ty człowieku bedziesz płacił?
                Twoja żona chce rozwodu aby się od ciebie uwolnić.Chłop z wozu,
                koniom lżej.Ludzie się uczą, doskonalą zawodowo, posiadanie dzieci
                wielu dodaje skrzydeł.Szukają lepiej płatnej pracy. Wszystko się da
                tylko trzeba chcieć.
                A ty że kraść
                obrażasz innych cięzko pracujących którym się chce.

                • kontrapianista Re: Kolejny 22.09.09, 15:53
                  Po raz kolejny mówię,że nie jestem bez winy.Jasne chce ,się ode mnie uwolnić, i
                  ja to rozumiem.Co do pracy - mam 48 lat i pracuję dziennie
                  po 10, 11 godzin dziennie.Kiedyś ,gdy przynosiłem wieksze pieniądze
                  było wszystko pieknie ,ładnie.Teraz liczy sie tylko kasa.. . .
                  • triss_merigold6 Re: Kolejny 22.09.09, 17:53
                    Skoro masz 48 lat i pracujesz dziennie 10-11 godzin za tak niską
                    kwotę to pomyśl o szukaniu lepszej pracy w trybie natychmiastowym.
                    KObieta jest pragmatyczna i myśli o zapewnieniu bytu dzieciom więc
                    co z jej punktu widzenia ma się liczyc jak nie wysokość Twojego
                    wkładu alimentacyjnego? O kontakt z dziecmi i bycie dobrym ojcem
                    musisz zadbać sam.
              • triss_merigold6 Szczęka w dół 22.09.09, 15:33
                Czyli dawałeś mniej niż pewnie kosztowało Twoje utrzymanie - dorosły
                chłop zjeść potrafi, wodę, prąd, gaz zużywa. Bdb, łatwiej będzie
                kobiecie bez Ciebie, bo koszty utrzymania odpadną a alimenty nawet
                niewielkie wyegzekwuje. Zawsze parę stów do przodu bez stresu czy
                będziesz mógł się dorzucić czy nie.
                Pacz panie, jakoś wielu rodziców odpowiedzialnych za dzieci potrafi
                zarobić godziwe pieniądze tylko muszą chcieć.
                Co chcesz sądowi wytłumaczyć? Alkoholik praktycznie nie łożący na
                rodzinę, litości...
                • kontrapianista Re: Szczęka w dół 22.09.09, 16:03
                  Triss,z całym szacunkiem - nie zgadzam się z Tobą.Nie wiem jakie masz
                  w tym względzie doswiadczenia, ale mniemam ,że bardzo przykre.
                  I nie dziwię się,że przonosisz je na ..innych. A prawda jest taka,
                  że teraz( po rozwodzie) dostanie o wiele mniej pieniędzy ode mnie
                  niz dawałem Jej wcześniej.
                  ...Sądowi nie muszę się tłumaczyć, juz o tym mowiłem. Powtórzę
                  raz kolejny, chcę tylko mieć mozliwość, aby wysłuchała mnie,
                  bo n i g d y nie było mi dane opowiedzieć o swoich potrzebach, swoich
                  racjach, i tp.
                  I tak na marginesie ; ( już o tym pisałem ) wiele w Was emocji.
                  Nie powiem - negatywnych - bo wszystkie są potrzebne - ale
                  zdąbądzcie się na odrobinę refleksji, i spróbujcie zrozumieć.
                  • triss_merigold6 Po kolei 22.09.09, 17:50
                    Po kolei:
                    - doświadczenia mam rózne, koszty utrzymania potrafę policzyć,
                    zarabiam więcj niż eks a on płaci regularnie alimenty i bierze
                    udział w wychowywaniu dziecka. Mój wkład finansowy i wychowawczy w
                    dziecko jest większy ale chwilowo na więcej niż te 7 stów eksa nie
                    szarpnę.
                    - sąd bierze pod uwagę także możliwości zarobkowe pozwanego i
                    argument, że TERAZ zarabiasz 1200 zł nie jest przekonujący (piszesz
                    składnie więc sądzę, że masz wykształcenie co najmniej średnie i
                    jakieś doświadczenie zawodowe)
                    - nawet jesli żona otrzyma od Ciebie te 600 zł alimentów to odpadnie
                    jej Twój koszt utrzymania - nie wmówisz nikomu, że za 100-200 zł
                    kieszonkowego jesteś w stanie wyżywić się, mieszkać, kupować chemię,
                    opłacac dojazdy gdziekolwiek - ergo żona będzie na plusie
                    - sąd nie jest miejscem w którym opowiada się byłemu partnerowi o
                    swoich potrzebach i racjach - był czas na to i miejsca (mediacja,
                    terapie etc.)
                    Nie bardzo wiem co chciałbyś aby forumowicze zrozumieli, bo
                    informacje typu 1000 zł na dom + alkoholizm wydają mi się
                    wystarczające.
                    • pyzz Re: Po kolei 22.09.09, 22:26
                      > Nie bardzo wiem co chciałbyś aby forumowicze zrozumieli, bo
                      > informacje typu 1000 zł na dom + alkoholizm wydają mi się
                      > wystarczające.
                      Zgoda.
                      Obawiam się, że przed polskim sądem RO spokojnie wystarczą. Na mężczyznę. W
                      odwrotnej sytuacji gwarantuję, że nie.
                • pyzz Re: Szczęka w dół 22.09.09, 16:53
                  > Czyli dawałeś mniej niż pewnie kosztowało Twoje utrzymanie
                  triss, podobną rzecz, to akurat można powiedzieć o większości kobiet w polsce.
                  Jakoś ich nie tępisz.
                  • kontrapianista Re: Szczęka w dół 22.09.09, 18:50
                    Triss i Pyzz.Powoli sie gubię w tym co piszecie.A piszecie (piszemy)
                    cały czas o pieniądzach. Ok ,moje mozliwości finansowe są takie ..jakie są.Ale
                    przecież nie to jest najważniejsze.Piszę o elemantarnym
                    szanowaniu ludzkiej godności, tolerancji i wyrozumiałości.
                    O zwykłym poczuciu w o l n o ś c i.A My tu cały czas o pieniądzach.
                    Powtarzam po raz kolejny - nie jestem bez winy,ale chciałbym aby
                    druga strona tez zobaczyła we mnie cos więcej niż faceta przynoszącego kasę do
                    domu.
                    Dobramchyba na tym skończę te moje wynurzenia.Czuje przedsmak sali
                    sądowej-cokolwiek bym nie powiedział jestem- przez swoją ułomność
                    na straconej pozycji.Pozdrawiam Was serdecznie .

                    www.myspace.com/wavesopole
                    • paszczak63 Re: Szczęka w dół 22.09.09, 19:13
                      A nie pomyślałeś gołąbku o tym, że twoja żona, biorąc od ciebie przez lata tyle
                      pieniędzy - broniła cię przed twoim alkoholizmem? Zostawiając ci tylko te 100
                      złotych?
                      A nie pomyślałeś, że organizując ci życie od a do z KRZYCZAŁA - pomóż mi, bo już
                      nie wyrabiam? ZRÓB coś z sobą, bo już nie wytrzymuję?
                      A nie wpadło ci do głowy, że w pewnym momencie zaczęła cię traktować po prostu
                      tak, jak na to zapracowałeś - jako człowieka nieodpowiedzialnego nie tylko za
                      innych ,ale i za siebie?
                      A co ty byś zrobił z tą swoją w o l n o ś c i ą ?
                      Przepiłbyś całe 1200?
                      A i tak ciekawe, skąd brałeś na więcej niź za 100 - jak cię suszyło.
                      Powiem ci w oczy - wygląda na to, że dobrą żonę miałeś i spieprzyłeś sprawę!
                      • paszczak63 Re: Szczęka w dół 22.09.09, 19:20
                        A piszę o tym, bo miałem kiedyś - w starym życiu - takich znajomych. Ona -
                        zaharowana w prywatnej firmie księgowa. Trójka chłopaków rosnących. Wszystko w
                        domu robiąca. ZA NIEGO. I on - hiperinteligentny analityk finansowy-informatyk w
                        dodatku i z językami. W dużym banku pracujący na podrzędnym stanowisku, właśnie
                        za 1200!
                        Zero ambicji, zero wymagań wobec siebie, zero współodpowiedzialności za dom. I
                        oczywicie - zero starań latami o lepszą pracę. Bo i po co? Żona kupiła większe
                        mieszkanie, żona odzyskiwała jakiś majątek, a on - g...o! W końcu własny syn mu
                        przyp...ł, bo miał dość jego pijackiego mendolenia i agresji.
                        Aha - jego w o l n o ś ć wyglądała i wygląda tak, że CODZIENNIE z podobnymi
                        sobie obrympałami alkoholikami - zaszywał się na podwórku i pił. Czym
                        poczęstowali, bo sam miał tylko 100 złotych na drobne wydatki. I kiedy tylko tę
                        jego babę, dróżkę mojej ex - widziałem - bylem pełen podziwu - że tak długo
                        wytrzymuje. Mocno widać kochała.
                        A propos - a czy ty aby , biedaczku, nie mieszkasz na warszawskim Ursynowie?
                        • kontrapianista Re: Szczęka w dół 22.09.09, 19:48
                          Szanowny Paszczaku!Byc może masz rację.Tylko po co piszesz do mnie
                          tymi słowy :..."goląbku" i ..coś tam jeszcze.. W jakim celu ?
                          Chcesz mnie jakos urazić? Rozumiem dalszy ciąg Twoich dywagacji, ale
                          nie podejmuję z Tobą dyskusji.
                          • paszczak63 Re: Szczęka w dół 22.09.09, 19:55
                            Szanowny kontrapianisto. Jeśli uraziłem - wybacz. Ale ile razy przypomnę sobie
                            zaszczute oczy tamtej kobiety, to mnie krew zalewa. Nie musisz podejmować
                            dyskusji. Po prostu wreszcie wytrzeźwiej.
                            • pyzz Re: Szczęka w dół 22.09.09, 22:15
                              > Ale ile razy przypomnę sobie
                              > zaszczute oczy tamtej kobiety, to mnie krew zalewa.
                              Widać, że Cię zalewa.
                              Zwracam uwagę na fakt, że jeżeli rozmawiasz z alkoholikiem i mieszasz go z
                              błotem za to, że o swoim alkoholizmie otwarcie mówi, to mówiąc delikatnie NIE
                              POMAGASZ mu wyjść z uzależnienia. Dajesz mu sygnał "jak mówisz o swym
                              alkoholizmie i jesteś trzeźwy, to oberwiesz".
                              Właśnie stąd się biorą nawroty choroby.
                              • lampka_witoszowska Re: z nieukrywaną satysfakcją i nadzieją rzeknę 23.09.09, 01:02
                                ...Ci, pyzz: a jakby chodziło o kobietę w takiej sytuacji - też byś
                                się za nią ujął?
                                pijącą, zarabiającą mniej, ale obecnie trzeźwą i piszącą na forum...
                                zapewne skupiłbyś się na pomocy w wyjściu z choroby poprzez pełną
                                akceptację wink

                                ech, życie, życie smile
                                • pyzz Re: z nieukrywaną satysfakcją i nadzieją rzeknę 23.09.09, 13:35
                                  > ...Ci, pyzz: a jakby chodziło o kobietę w takiej sytuacji - też byś
                                  > się za nią ujął?
                                  Tak, o ile tylko byłaby potrzeba. Gdyby ogół ludzi na forum ją pocieszał i jej
                                  współczuł, to nie zabierałbym prawdopodobnie głosu.
                                  A jednak broniłem kobiety, która chciała oddać dziecko pod opiekę ojcu i
                                  spotkała się z atakami typu "ty wyrodna matko". Skoro raz się zdarzyło, dlaczego
                                  sugerujesz, że nie jestem do tego zdolny?
                                  • lampka_witoszowska Re: z nieukrywaną satysfakcją i nadzieją rzeknę 25.09.09, 02:05
                                    > A jednak broniłem kobiety, która chciała oddać dziecko pod opiekę
                                    ojcu i
                                    > spotkała się z atakami typu "ty wyrodna matko". Skoro raz się
                                    zdarzyło, dlaczeg
                                    > o
                                    > sugerujesz, że nie jestem do tego zdolny?


                                    bo to całkowicie inna sytuacja? na dodatek doskonale pasująca do
                                    Twojej stronniczej, pro-ojcowej filozofii?
                              • paszczak63 Re: Szczęka w dół 23.09.09, 09:57
                                Otwarcie? Nie przesadzaj.

                      • pyzz Re: Szczęka w dół 22.09.09, 22:00
                        > Powiem ci w oczy - wygląda na to, że dobrą żonę miałeś i spieprzyłeś sprawę!
                        Wiesz co? Mnie to akurat wygląda, jakby facet popadł w alkoholizm zapijając
                        przemoc emocjonalną, jaką dostawał od żony. Nie wiem, czy tak było, ale z
                        pobieżnej lektury tego, co facet pisze można by takie wnioski wyciągnąć.
                        Ale powtarzam: nie wiem, czy tak było, niczego nie twierdzę. A Ty, wydaje mi
                        się, owszem.
                        • ravny Re: Szczęka w dół 22.09.09, 22:25
                          > Wiesz co? Mnie to akurat wygląda, jakby facet popadł w alkoholizm zapijając
                          > przemoc emocjonalną, jaką dostawał od żony.



                          błehehehehe
                          skąd się biorą tacy kretyni?
                          Żona winna że facet chleje - bo na niego wrzeszczała i musiał się napić
                          mąż winny, że kobieta bez flaszki dnia sobie nie wyobraża - bo na nią głos
                          podniósł i musiała się napić
                          dzieci winne, że rodzice meline z domu zrobili - pewnie były niegrzeczne i
                          rodzice z rozpaczy przez nie zaczęli chlać

                          stuknij się w głowę.
                          pewnie sam szukasz winy w innych za swoje chlanie.
                          • pyzz Re: Szczęka w dół 22.09.09, 23:04
                            Pominę poziom Twojej wypowiedzi.

                            Ale napiszę jeszcze raz, że alkoholizm może się rozwijać przynajmniej łatwiej
                            pod wpływem stresu. To jest obiektywna prawda.

                            A niestety relacje takie jak te:
                            "Moje życie przy Jej boku ,to była nieustanna kontrola
                            całego mojego życia!Począwszy od posiłków, przez
                            korne wykonywanie Jej poleceń( sprzątanie, pranie ,gotowanie, do organizacji
                            mojego czasu wolnego,ubieranie się tak Ona chce ...I te wiczne pretensje,że
                            wszystko jest nie tak ,obiad nie na czas, mieszkanie żle posprzątane,lekcje
                            z dziećmi żle(sic?) odrobione bo znowu dostało dwóję."

                            są charakterystyczne dla ofiar przemocy emocjonalnej.
                            Co nic nie zmienia w kwestii bycia przez alkoholika alkoholikiem.

                            > pewnie sam szukasz winy w innych za swoje chlanie.
                            Wypraszam sobie.
                            Informuję Cię, że alkoholikiem nie jestem i nigdy nie byłem. Za to byłem OFIARĄ
                            osoby uzależnionej. Przez ok. 10 lat mojego życia.
                            I wiesz co? Jakoś tej osoby z mojej rodziny nie nienawidzę, nie pałam chęcią
                            zemsty, nie zalewa mnie krew na myśl o "takich", gdy zobaczę "zaszczute oczy" (w
                            lustrze).
                            I skoro ja mogę się na to zdobyć, to wymagam od każdego, co o problemie tylko
                            czyta w Charakterach.

                            Ale efekt jest tego taki, że na temat WIEM nieco więcej prawdopodobnie od całej
                            reszty tu obecnych razem wziętych.
                            • kontrapianista Re: Szczęka w dół 24.09.09, 11:22
                              Pyzz- jestem pełen szacunku dla Twojego pojmowania problemu.
                              Nie "słychać" u Ciebie tej całej nienawiści,którą doświadczam na
                              prawie każdym kroku.Tego wyzywania, od...najgorszych.
                              ...Jestem juz po pierwszym spotkaniu w sądzie i słuchając epitetów
                              żony i Jej świadka odechciało mi się bronić.Pomyślałem sobie ;...Po co to
                              wszystko? I tak wyjdzie na to ,że jestem wszystkiemu winny...
                              I idąc ( po rozprawie) do domu ,myślałem sobie: o córkach - któ je nauczył
                              "patrzenia" na świat, gry na fortepianie, słuchania muzyki,
                              malowania obrazów czy nauki języków.Wiem ,wiem ktoś z Was powie ,że to razem
                              robiliśmy.Tyle tylko ,że to nieprawda.Dobra ,chyba przestanę już tu pisać ,coraz
                              gorzej się czuję... Sznur już gotowy.
                              • ravny Re: Szczęka w dół 24.09.09, 11:32
                                > robiliśmy.Tyle tylko ,że to nieprawda.Dobra ,chyba przestanę już tu pisać ,coraz
                                > gorzej się czuję... Sznur już gotowy.



                                To się nazywa szantaż emocjonalny. Częste u osób uzależnionych.
                                Wyhamuj w tych ciągotach i użalaniu się nad sobą bo to nie przekłada się na
                                konstruktywne rzeczy.
                                Chłopie, koniec związku to nie koniec świata, może właśnie początek lepszego.
                                Bierz się w garść i postaw się do pionu, żeby córki były kiedyś dumne z ojca.
                                Masz swoją wolność i wykorzystaj ją dobrze.
                              • triss_merigold6 Weź przestań 24.09.09, 11:37
                                U alkoholików chwiejność emocjonalna i obsesyjne skupienia na sobie
                                to standard. Grożenie samobójstwem również, głównie po to, żeby
                                zrobić wrażenie na otoczeniu i podnieść swoją samoocenę.
                                Czujesz się gorzej? Shit happens, idź na terapie, wytrzeźwiej, łatwe
                                i przyjemne to nie jest.
                                I nie wmawiaj otoczeniu, że jesteś taki wyjątkowo wrażliwy, bo to
                                nie prawda. BTW mój obecny partner jest trzeźwym od 8 lat
                                alkoholikiem i kiedyś też zaliczał etap użalania się nad sobą, potem
                                mu przeszło. Nie wspieram go, jego ewentualne schizy to jego
                                problem, gdyby kiedyś wrócił do nałogu to zostawiam gościa
                                natychmiast, bo mam instynkt samozachowawczy.
                              • insula.incognita Re: Szczęka w dół 24.09.09, 12:25
                                kontrapianista napisał:

                                > I idąc ( po rozprawie) do domu ,myślałem sobie: o córkach - któ je nauczył "patrzenia" na świat, gry na fortepianie, słuchania muzyki,
                                > malowania obrazów czy nauki języków.

                                Zaprocentuje to na Twoja korzyść w relacjach z córkami, jeżeli się sam dobrowolnie z tych relacji nie wymiksujesz się. Zaprocentuje, niezaleznie od tego, co ich matka będzie o Tobie mówila.

                                ps. w Twoj alkoholizm to ja nie wierzę. Nie znam (nie znałam) ani jednego muzyka ( z jazzowej rozrywki), który by nie pił i innych wzmacniaczy nie stosował. Taki alkoholizm jest wpisany niejako w ten zawód. Tylko że niektorzy potrafili w porę zastopować. W innym przypadku - tracili rodziny, a i z kariery - nici.
                                Ty możesz przestać teraz, skoro wczesniej tego nie zrobiłeś.
                            • nangaparbat3 pyzz, nie 26.09.09, 08:44
                              > I skoro ja mogę się na to zdobyć, to wymagam od każdego, co o problemie tylko
                              > czyta w Charakterach.

                              Wiesz więcej, wiesz, ze wiesz wiecej - wiecej dostałeś (od zycia, losu, Pana
                              Boga - co tam chcesz), wieksze wymagania stawiaj, ale samemu sobie.
                              Szlachectwo zobowiazuje, nieprawdaż?
                              Ukłony smile


                              szlachectwo zobowiazuje, nieprawdaż?
                  • morekac Re: Szczęka w dół 26.09.09, 10:44
                    Czyli dawałeś mniej niż pewnie kosztowało Twoje utrzymanie
                    > triss, podobną rzecz, to akurat można powiedzieć o większości kobiet w polsce.
                    > Jakoś ich nie tępisz.

                    Większość kobiet w Polsce zajmuje się przy tym domem i dziećmi - na niańki, gosposie, sprzątaczki wydałoby się pewnie z 1,5-3 tys złotych. Ale oczywiście nikt za prace domowe nie płaci, więc to się nie liczy.
                    BTW: Triss usiłowała tylko uzmysłowic, że eks kontrapianisty wcale nie będzie gorzej - bo jeśliby nawet oddawał jej całą pensję, to są to ledwie koszty utrzymania dorosłej osoby + części dziecka. Inną korzyścią jest pozbycie się z domu alkoholika...
    • insula.incognita Re: Orzekanie o winie 22.09.09, 19:37
      kontrapianista napisał:

      > Pojutrze pierwsze "spotkanie" przed sądem.Ona koniecznie chce orzeczenia
      > o mojej winie,a ja na to sie nie zgadzam.Mówi ,że to wszystko moja wina...W
      > Pozwie "mijała" sie z prawdą,pisząc o rzeczach ,które nie mialy miejsca. ma
      > mocne- dla sądu - argumenty:że jestem alkoholikiem
      > nie utrzymuję rodziny no i..... jeszcze sporo tego jeszcze.
      > Mnie chodzi tylko o jedno.Może raz w życiu będę miał mozliwość,żeby
      > posłuchała mnie, bez przerywania, obrażania mnie i wyzywania.na wiecej nie lic
      > zę.

      Myslę, że Twój problem na tym polega, że jesteście kompletnie niedobrani. Ty -
      jesteś cienias i słabeusz, zona - tez słabeusz z tym ze agresywna,a w dodatku z
      kompleksem, przejawiającym się tak, że im na bardziej slabszego od siebie trafi,
      tym mocniej dokopie.
      Człowiek normalny i zrównoważony - słabszego kopać nie będzie, tylko odejdzie,
      zostawi w spokoju, machnie ręką.
      Nie łudź się. Nie wysłucha Cie, skoro do tej pory nie wysłuchała.
      Nic innego Ci nie pozostaje, jak tylko, w miarę swoich mozliwości, wywiązać się
      z obowiązku alimentacyjnego w stosunku do dziecka i tyle.
      A dalej, to tylko pracować nad własną wewnętrzną siłą i szacunkiem do siebie samego.
      • kontrapianista Re: Orzekanie o winie 22.09.09, 19:50
        Insula - chyba masz rację.Z moich obowiązków chcę się wywiązać.
        Dzięki.

        www.myspace.com/wavesopole
        • insula.incognita Re: Orzekanie o winie 22.09.09, 19:59
          kontrapianista napisał:

          >
          > www.myspace.com/wavesopole


          Jesteś muzykiem zawodowym?
          • insula.incognita Re: Orzekanie o winie 22.09.09, 20:12
            Ok, sorki, głupie pytanie.


            ps. zdaje się że Cię znam ( z widzenia-słuchania) smile
    • natasza39 Moim zdaniem 22.09.09, 22:39
      Jeśli jesteś alkoholikiem, to winny rozkładowi małżeństwa jest twój alkoholizm.
      Ponieważ nie można alkoholizmu winić, bo nie ma osobowości prawnej, to winny
      jesteś ty.
      Alkoholik nie powinien zakładać rodziny. Tak jak nie powinien zakładać rodziny
      psychopata, albo schizofrenik.
      Trudno. Zycie jest okrutne. Maja tacy ludzie prawo do życia, ale już
      niekoniecznie do zakładania rodziny i unieszczęśliwiania innych, a w
      szczególności dzieci własnych.
      Usprawiedliwianie się tym, ze miałeś próby abstynencji, tym, że zony nie
      katowałeś jest żałosne. To twój nałóg, a nie jej czy dzieci, więc pozwól jej
      odejść, a lecz się sam dla siebie. Jeśli nie pijesz tylko dlatego, aby poklask
      zony uzyskać i ewentualnie sie usprawiedliwić, to taka "abstynencja" jest do
      dupy i powie ci o tym każdy normalny terapeuta.
      Ty masz przestać pić dla samego siebie. To ty musisz zrobić dla siebie, a nie
      dla żony.
      Alkoholicy obojętnie czy trzeźwi czy nachlani maja nieznośną manierę, która
      polega na tym ze wydaje się iż cały świat musi się wokół nich kręcić.
      Nieudaje się małżeństwo również całkowitym abstynentom, dlaczego zatem miałoby
      się udać alkoholikowi tylko dlatego, że udało mu sie przez iles lat nie chlać?

      ---------------------------------------------------------------------
      Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
      głupcami.
      • jap.11 Re: Moim zdaniem 22.09.09, 22:53
        Tyle jadu w Twoim poscie Natasza. Moze jak zakladal rodzine to nie byl jeszcze alkoholikiem.

        Alkoholizm to problem i na inne argumenty przegrywa sie - mimo pokory jaka miales.

        Wydaje sie, ze Twoj post natasza troche nie na temat, on nie prosil o wywody o alkoholizmie.

        A Ty muzyku, artystyczna duszo-
        nie musisz miec tyly pokory na forum co w domu. Moze to wlasnie jest
        Twoim problemem.
        • natasza39 Re: Moim zdaniem 22.09.09, 23:40
          jap.11 napisała:

          > Tyle jadu w Twoim poscie Natasza. Moze jak zakladal rodzine to nie byl jeszcze
          > alkoholikiem.

          Bingo! Może to zona jest winna że sie nim stał?

          > Alkoholizm to problem i na inne argumenty przegrywa sie - mimo pokory jaka miales.

          Alkoholizm to nałóg jak inne.
          Usprawiedliwiałbyś tak samo narkomana, hazardzistę, erotomana?
          Jak wszyscy to wszyscy, alkoholik też.
          Dlaczego zdradzający mąż-erotoman, czy zona-nimfomanka są zawsze winni?

          > Wydaje sie, ze Twoj post natasza troche nie na temat, on nie prosil o wywody o
          alkoholizmie.

          Jak najbardziej na temat. To alkoholizm jest przyczyna. Reszta jest tylko skutkiem.
          • jap.11 Re: Moim zdaniem 23.09.09, 00:09
            Alkoholizm to raczej choroba czesto ludzi bardzo wrazliwych.
            Ja zrozumialam ten watek inaczej -jako krzyk o pomoc.
            Nie mial nic do powiedzenia,ciagle krytykowany moze pil zeby zagluszyc
            to z czym sobie nie radzil.
            Zona nie jest winna jego choroby, ale rozwrzeszczana z ciaglymi pretensjami
            popychala go do picia.
            Ktos madry napisal " zamias pochylic sie nad chorym latwiej nim pogardzic".
            Gdyby malzonka rozumiala problem choroby moglyby go wspierac w leczeniu. Ale juz
            po krzyku. Bardzo mi GO zal. Moze po raz pierwszy przyznal sie, ze pije jaka to
            odwaga, a tu taki kubel smierdzoncej wody wylano na niego.

            Szanowny Panie muzyku, przyjdzie chyba przelknac ten rozwod, ale moze
            to wlasnie uratuje Ci zycie. Powodzenia we wszystkim co postanowisz.
            • natasza39 Wiesz kiedy alkoholk jest gotów na zdrowienie? 23.09.09, 00:31
              jap.11 napisała:
              >Bardzo mi GO zal. Moze po raz pierwszy przyznal sie, ze pije jaka to
              > odwaga, a tu taki kubel smierdzoncej wody wylano na niego.

              Kiedy osiągnie dno.
              I kiedy zrozumie, ze to nie świat ma mu pomagać, ale ona sam musi sobie pomóc.
              Mi go nie żal, bo tez z alkoholikiem żyłam i znam te mechanizmy.
              Wszyscy winni, tylko nie on biedaczek-robaczek.
              • kontrapianista n/t 23.09.09, 08:02
                Natasza! rozumiem teraz dlaczego w ten sposób "do mnie piszesz".
                Masz mnóstwo żalu i przeżywasz dalej emocje w związku -bycia
                w zwiazku - Szanuję Twoję uczucia, emocje.Pozwolę sobię jednak
                na komentarz: Zacznę od cytatu:..biedaczek-robaczek.."
                Czy ja Ciebie nazywam hm ...jakimś żuczkiem, czy biedronką?
                WIesz o co chodzi? Kobiety mają coś takiego w sobie ,że (to tylko
                moje takie gdybanie) ,że chciałyby,żeby wszystko było po ich myśli.
                A świat nie polega na tym ,że wszystko ma się dziać tak ja sobie życzę.
                Są też inne stworzenia na tym świecie, (np.mężczyżni) którzy maja prawo do
                decydowania o .....sobie. Dlaczego nie potrafimy rozmawiać
                ze sobą bez epitetów?Bez oceniania innych.Nie po to tu jestesmy,
                by siebie obrażać.Chciałem T Y L KO porozmawiać.

                Jap - dzieki za dobre słowo.Jestem juz przyzwyczajony do takich kubłów.A.de
                Mello nauczył mnie pokory wobec życia i innych uczestników takowego.Dzięki.
            • jarkoni Re: Moim zdaniem 26.09.09, 09:44
              jap.11 BARDZO mądrze napisałaś...

              jap.11 napisała:

              > Alkoholizm to raczej choroba czesto ludzi bardzo wrazliwych.
              > Ja zrozumialam ten watek inaczej -jako krzyk o pomoc.
              > Nie mial nic do powiedzenia,ciagle krytykowany moze pil zeby zagluszyc
              > to z czym sobie nie radzil.
              > Zona nie jest winna jego choroby, ale rozwrzeszczana z ciaglymi pretensjami
              > popychala go do picia.
              > Ktos madry napisal " zamias pochylic sie nad chorym latwiej nim pogardzic".
              > Gdyby malzonka rozumiala problem choroby moglyby go wspierac w leczeniu. Ale ju
              > z
              > po krzyku. Bardzo mi GO zal. Moze po raz pierwszy przyznal sie, ze pije jaka to
              > odwaga, a tu taki kubel smierdzoncej wody wylano na niego.
              >
              > Szanowny Panie muzyku, przyjdzie chyba przelknac ten rozwod, ale moze
              > to wlasnie uratuje Ci zycie. Powodzenia we wszystkim co postanowisz.
      • kontrapianista Re: Moim zdaniem 23.09.09, 07:46
        Mądre słowa Natasza. . .
    • sauber1 Re: Orzekanie o winie 23.09.09, 00:50
      kontrapianista napisał:

      > Pojutrze pierwsze "spotkanie" przed sądem.


      To czeka Cię niebywała przeprawa człowieku. Cholernie trudno jest przed sądem
      udowodnić, że sie nie jest wielbłądem, co do zasady za coś i tak winnym muszą
      Cię uznać. Ale trzym się, jak masz zdrowe nerwy wytrzymasz ...smile
      • scriptus Re: Orzekanie o winie 23.09.09, 07:56
        Przeczytałem... posmutniałem i współczuję Ci.
        Skoro jednak zarzut alkoholizmu i faktu, że nie utrzymujesz rodziny jest prawdziwy, spasuj.
        Nic nie zmieni faktu, nawet, jeśli jesteś trzeźwym alkoholikiem, ani, że dajesz praktycznie wszystkie pieniądze, które zarobisz. Słowo trzeźwy nie zrobi na nikim wrażenia a niewielkie zarobki świadczą o niezaradności, która formalnie nie powinna być podstawą do rozwodu, ale faktycznie chyba jest.
        Postaraj się zachować honor, nie wywlekać brudów.
        Podkreśl tylko, że jesteś trzeźwym alkoholikiem, nie daj sobie przypisać przemocy, jeśli naprawdę ty jesteś jej ofiarą (przemoc psychiczna), a nie sprawcą, jednak już nie rozwlekaj swojej niezaradniości życiowej przed sądem, to Ci nie pomoże. Oczywiście protestuj, jeśli zostaniesz o coś niesłusznie oskarżany, ale już nie obrzucaj g...nem żony, nawet, jeśli na to zasłużyła, to Ci nie pomoże, a przynajmniej zachowasz jakąś swoją godność.
        Zresztą, jeśli nie jesteś silny psychicznie, weź adwokata, sam tego nie wytrzymasz, sam nie dasz rady. Przy Twoim statusie materialnym zapewne możesz się ubiegać o adwokata z urzędu.
        Mimo wszystko życzę powodzenia i sprawiedliwego wyroku.
        • kontrapianista Re: Orzekanie o winie 23.09.09, 08:05
          Piekne dzięki za Twoje słowa.
          • jarkoni Re: Orzekanie o winie 26.09.09, 09:46
            Zgadzam się ze Scriptusem...

            Piekne dzięki za Twoje słowa.
        • pyzz Re: Orzekanie o winie 23.09.09, 13:46
          No więc ja poradziłbym walczyć o zapewnienie kontaktów z dzieckiem. Nie chodzi o
          powierzenie Ci opieki. Nawet nie o oddawanie Ci dziecka na jakiś czas, bo, skoro
          jesteś alkoholikiem istnieją obawy. Ale i Ty i dziecko powinniście mieć prawo do
          kontaktowania się pod warunkiem Twojej trzeźwości.
          Wydaje mi się to ważne.
          WIEM, że posiadanie rodzica alkoholika, a posiadanie rodzica alkoholika, który
          dla zachowania resztek więzi z dzieckiem wychodzi z uzależnienia to dwie różne
          rzeczy.
    • scindapsus wysłucha-i co dalej? 23.09.09, 10:48
      Kontrapianisto, żona będzie Cię musiała w sądzie wysłuchac.A raczej
      słuchać tego co masz do powiedzienia.Bo na końcu Twojego wywodu sąd
      zapyta się Twojej żony-czy chce pani cos powiedziec.
      Więc wysłucha
      i co dalej?
      Poprawi Ci się samopoczucie?
      Stanie się jakies magiczne hokus pokus?
      Dlaczego to wysłuchanie jest takie ważne?
      Przeciez was razem już nie ma
      To jest jakaś spólka z o.o.
      Ja do sądu szłam po rozwód.kalafiorem mi zwisało co mój teraz już ex
      mąż ma do powiedzenia na temat naszego małżeństwa.Interesowało mnie
      tylko to aby jego zeznania potwierdziły moje-że nas już nie ma.Że
      nastąpił trwały rozkład.
      Nie szłam na wykład, nie szłam aby się kopać
      Szłam po rozwód.
      Więc przygotuj się na to że idziesz po rozwód.
      I przygotuj się na to że sąd nie będzie bił oklasków tylko weźmie
      Cię w krzyżowy ogień pytań
      i wtedy nie będzie już miło.
      • jumanji_7 Re: wysłucha-i co dalej? 23.09.09, 11:17
        kontrapianisto doskonale w sądzie możesz domagać się orzeczenia z jej winy,
        jeszcze nic nie jest przesądzone, a nieznane są wyroki, no chyba, że się źle
        sprzedasz.
        • kontrapianista Re: wysłucha-i co dalej? 24.09.09, 15:19
          Nie wydaje mi się,żebym miał jakieś mozliwości- cały czas operuje
          moim alkoholizmem. Więc,chyba odpuszczę - nie mam już siły.
      • kontrapianista Re: wysłucha-i co dalej? 24.09.09, 15:17
        Piekne dzięki ,bardzo mądre słowa.I tak nie udalo mie się "przeprowadzić' tego
        co chciałem.chće o tym pomyśleć,ale... jest jeszcze takie "ale" - sprawy
        techniczne - majątek ,mieszkanie itp.
        Resztę odpuszczam , masz rację. następne "spotkanie listopada.
        • kontrapianista Re: wysłucha-i co dalej? 24.09.09, 18:34
          w dupie . idę .....
          • paszczak63 Re: wysłucha-i co dalej? 24.09.09, 19:21
            Ale wróć kiedyś.
            Aby trzeźwy. Mimo wszystko wierzę, że się odbijesz od dna.
            Bo z tego, co piszesz, to już jesteś blisko tego dna.
            No to - kontrapianisto - hop! I do góry! Na powierzchnię!
            Mój kuzyn też tak miał i wybrnął. I już 10 lat jest trzeźwy.
            Ale jeśli tu przychodzisz, żeby się użalać i tłumaczyć nam, a przede wszytkim
            sobie, dlaczego MUSISZ pić - to nie ten adres chyba. I zrozumienia nie
            znajdziesz. Za wiele tu kobiet i mężczyzn, którym się rozpadło, i którzy w d...
            bardzo dostali, bo ich ex - pił/a
            • triss_merigold6 Re: wysłucha-i co dalej? 24.09.09, 19:30
              Nad alkoholikiem nie wolno się wzruszac, litować ani użalać,
              przeszkadza mu to w wytrzeźwieniu. Jest to zdanie mojego partnera,
              alkoholika niepijacego od 8 lat.
              • kontrapianista Re: wysłucha-i co dalej? 24.09.09, 20:35
                Piękne dzieki nad Waszą troską.Naprawdę.Ale jaokoś nikt- ze mną włącznie- nie
                pomyslał o innych aspektach tej sprawy.Dobra , napiszę o tytm póżniej. Moich
                dziewczyn - mimo póżnej godziny - nie w domu.
                Jak wrócę - spróbuje napisać .
    • nangaparbat3 tylko szarosc 26.09.09, 09:18
      Kiedy moi rodzice sie pobierali, tato nie pil, nie palil.
      20 lat później byl alkoholikiem, palił paczke dziennie.
      Mama, bez wątpienia współuzależniona, nie przestala nigdy go kochac (ani on
      jej), pielegnowala w licznych chorobach, wreszcie w tej ostatniej.
      Na pogrzebie ktoś, kto z moim ojcem pracowal przez kilkadziesiat lat,
      powiedzial: zawsze podziwialismy, ze na wszystkie zagraniczne zjazdy jeździl z
      zoną. Jego koledzy tak nie robili.
      Obok wspoluzaleznienia łaczyla ich zywa miłosc, seks do późnej starosci.
      Wzajemny szacunek i podziw.
      Ja sama przez wiele lat widzialam idealna matkę i ojca-alkoholika, z ktorym od
      mego nastolectwa byłam na noze.
      I dopiero jako zupełnie juz dorosla osoba (w moim przypadku znaczy to: dobrze po
      30) zrozumialam, ze mama, przy calym swym szacunku dla innych, takcie,
      delikatnosci, lagodności, klasie, wyrozumialosci i tolerancji, i co tam tylko
      chcecie, naprawdę - kontroluje, kontruluje, kontroluje. Nie karze, nie złosci
      się, nie dokucza - ale kontroluje bezustannie i bez szansy na wywiniecie się.
      Nie ma prosto, jasno i czarno-biało.
      Obwinianie nic nie daje.
      Jeśli ktoś postępuje w sposób, ktory nas czy innych rani, nisczy czy chocby
      znacząco utrudnia zycie - trzeba podjac decyzje, by to zycie mogło sie w sposób
      dla nas do przyjecia toczyc dalej. Czasem trzeba sie rozstac.

      Ja ostatnio mam wiele do czynienia z panią, chora na chorobe alkoholową, ktora
      stara się byc trzeźwą. Widzę, jak swiat jest przeciwko niej. Nabrałam wielkiego
      szacunku dla ludzi, którzy-uzależnieni - mowia o tym i walczą z tym. Powiedzcie
      jednak szczerze, co u nas łatwiej: upic się w gronie ludzi, z ktorymi, na
      przyklad, pracujemy, czy tym samym ludziom powiedziec: jestem
      alkoholikiem/alkoholiczką, nie piję, chce byc trzeźwa/trzeźwy. Co wywola wiekszy
      skandal?
      • jarkoni Re: tylko szarosc 26.09.09, 09:50
        Nango, podziw i szacunek...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja