Sprawa rozwodowa Mojego brata!

23.09.09, 07:58
Witam!!
Mój brat od 1989r jest w związku małżeńskim.Od początku między nim a żoną się
nie układało.W tym przypadku to żona rządziła w domu,znęcała się psychicznie
nad Moim bratem.Zawsze były awantury o brak pieniędzy choć mój brat wcale tak
mało nie zarabiał.Po pewnym czasie firma w której pracował mój brat
upadła.Trzeba było szukać innej pracy.Zarabiał dużo mniej jak w poprzedniej
firmie.Na nic mu w domu nie pozwalała.Trzeba było coś remontować to wołała
swojego tatusia i wspólnie tapetowali,malowali itp.Później miała do Mojego
brata żal o to,że nie potrafi nic w domu zrobić.Po kilku latach małżeństwa
postanowili adoptować dziecko.Ponoć z tego co słyszałam to nie mogli mieć
swojego.Choć dowiedziałam się,że nawet z sobą nie sypiali.
Mój brat miał swój pokój,ona swój który zamykała na klucz.W lodówce mieli
osobne półki.Swoją półeczkę miała zapełnioną po brzegi.Mojego brata półka tak
nie wyglądała.Sam musiał swoje rzeczy prać.Wiem,że żaden mężczyzna nie dał by
sobą tak pomiatać jak mój brat.Wydaje Mi się,że mimo to jak Ona się
zachowywała to bardzo ją kochał,a może się jej bał?!
W zeszłym roku mój brat zachorował.Dostał się do szpitala(dla psychicznie i
nerwowo chorych).Ma silnę Depresję.Od tego czasu regularnie musi przyjmować
środki psychotropowe.
W tym czasie kiedy mój brat był w szpiatlu,ona zaczęła chodzić na
imprezki.Kilkuletnie Dziecko zostawiała samo w domu.Strasznie podoba się jej
takie życie.Stwierdziła,że najlepiej czuje się poza domem.
W kwietniu br.brat ponownie dostał ataku.Tym razem w szpitalu leżał
2miesiące.Żona była tak wredna,że odwiedzając go w szpitalu robiła mu tam
awantury.Nie dziwię się,że leczenie trwało tak długo:/.
W czerwcu dostał wypis.Przyszedł do pustego domu.W tym czasie jak był w
szpitalu jego żonka pozbierała wszystkie rzeczy i wyprowadziła się do
tatusia.Zostawiła w mieszkaniu kilka rzeczy tzn segment
mebloscianki,wersalke,tv,kuchni nie zdążyła naszczęście ruszyć.Złożyła sprawę
do sądu o rozwód.Sprawa odbędzie się 29wrzesnia.Małpa zażyczyła sobie żeby mój
brat płacił alimenty w wysokości 600zl plus 400zl na rozpoczęcie roku
szkolnego.Oprócz tego mój brat ma zapłacić wszystkie koszty związane z sprawą
rozwodową.Tylko zastanawiam się z kąd mój brat weźmie na to wszystko
pieniądze.Przecież z swojej małej pensji(1600zl)musi opłacić
czynsz(500zl),prąd(100zł),gaz(ok100zl.)zostawiła mu raty za tv,oprócz tego
musi wykupić leki(ok200zl.)i gdyby sąd przyznał 600zl alimentów,to nie miałby
za co żyć.
Chcę zaznaczyć,że moja bratowa 1wrzesnia zwolniła się z pracy.
Z tego co słyszałam to nadal chodzi po barach,tym razem z swoim
tatusiem.Dziecko zaprowadza do mojego brata,albo zostawia samo w domu.Jak ona
może tak się zachowywać?Co raz więcej osób mówi,że widzi ja przy piwku w barze.
Zastanawiam się jak pomóc mojemu bratu i temu biednemu dziecku?!.Jak tej
małpie dokopać.Szukamy dobrego adwokata,tylko zastanawiam się czy nie jest już
za późno?
Przepraszam za to że zawracam Wam głowę użalaniem się nad swoim bratem.
    • vadera12345 Re: Sprawa rozwodowa Mojego brata! 23.09.09, 08:24
      Proponuję rozwiązanie przysposobienia
      e-prawnik.pl/domowy/prawo-rodzinne/przysposobienie/artykuly/jak-rozwiazac-przysposobienie-adopcje.html
      załatwi to sprawę alimentów. Jestem bezwzględna, ale to jedyne wyjście, które
      może uchronić Twojego brata przed roszczeniami ex.
      • nangaparbat3 Re: Sprawa rozwodowa Mojego brata! 23.09.09, 18:09
        Masz rację, jesteś bezwzględna.
        • sbelatka Re: Sprawa rozwodowa Mojego brata! 23.09.09, 18:17
          Nanga... z adopcjami nie jest prosto
          jesli się jeszcze wie co mówi na ten temat Hellinger.. to tym
          bardziej..

          a adoptowanie dzieci przez taka parę... no - trudno przyznać, ze
          ktoś z nich może zapewnić dziecku dobrą opiekę i sprzyjające warunki
          do prawidlowego kształtowania sie osobowości..

          nie chcialabym musiec podejmować takiej decyzji - ale.. czasem cos
          co wygląda na brutalne - czasem w ostatecznym rozrachunku daje
          pozytywne efekty

          uważam, że należy sie nad tym zastanowić..

          bo dziecko w tym wątku pojaiwa sie tylko jako "alimenty" i "jest
          zostawiane"

          ale nie znamy uczuć ani ojca ani matki...
          i sytuacji dziecka (np.wieku)

          oddanie dziecka brzmi okropnie.
          dla mnie też.
          • ma.ry.ja.ne Re: Sprawa rozwodowa Mojego brata! 23.09.09, 19:00
            Dziecko w styczniu skończyło 11lat.Mając 3lata wiedziała,że to nie są jej
            biologiczni rodzice.Nie wiem czy to dobrze czy źle mówić dziecku w tym wieku,że
            "Nie jesteśmy twoimi prawdziwymi rodzicami"??
            • ma.ry.ja.ne Re: Sprawa rozwodowa Mojego brata! 23.09.09, 19:02
              A o uczucia matki i ojca trzeba zapytać ich samych.
            • nangaparbat3 Re: Sprawa rozwodowa Mojego brata! 23.09.09, 19:04
              Myslę, ze raczej lepiej, zeby dziecko wiedzialo "od zawsze". I ze i tak
              najważniejsze jest, jakiej jakosci - a nie jakiej biologicznej bliskosci - sa
              rodzicami.
          • nangaparbat3 Re: Sprawa rozwodowa Mojego brata! 23.09.09, 19:02
            Beatko,
            oddanie dziecka brzmi bezwzglednie, jesli jedynym argumentem jest że "rozwiąże
            to problem alimentów". Do tego sie odnioslam.
            • sbelatka Re: Sprawa rozwodowa Mojego brata! 23.09.09, 19:17
              oddanie dziecka ZAWSZE brzmi bezwzględnie..

              tylko ten kurcze Hellinger....
    • scriptus Re: Sprawa rozwodowa Mojego brata! 23.09.09, 08:29
      ma.ry.ja.ne napisała:

      > Witam!!
      > Mój brat od 1989r jest w związku małżeńskim.Od początku między nim a żoną się
      > nie układało.W tym przypadku to żona rządziła w domu,znęcała się psychicznie
      > nad Moim bratem.Zawsze były awantury o brak pieniędzy choć mój brat wcale tak
      > mało nie zarabiał.Po pewnym czasie firma w której pracował mój brat
      > upadła.Trzeba było szukać innej pracy.Zarabiał dużo mniej jak w poprzedniej
      > firmie.Na nic mu w domu nie pozwalała.Trzeba było coś remontować to wołała
      > swojego tatusia i wspólnie tapetowali,malowali itp.Później miała do Mojego
      > brata żal o to,że nie potrafi nic w domu zrobić.Po kilku latach małżeństwa
      > postanowili adoptować dziecko.Ponoć z tego co słyszałam to nie mogli mieć
      > swojego.Choć dowiedziałam się,że nawet z sobą nie sypiali.
      > Mój brat miał swój pokój,ona swój który zamykała na klucz.W lodówce mieli
      > osobne półki.Swoją półeczkę miała zapełnioną po brzegi.Mojego brata półka tak
      > nie wyglądała.Sam musiał swoje rzeczy prać.Wiem,że żaden mężczyzna nie dał by
      > sobą tak pomiatać jak mój brat.Wydaje Mi się,że mimo to jak Ona się
      > zachowywała to bardzo ją kochał,a może się jej bał?!
      > W zeszłym roku mój brat zachorował.Dostał się do szpitala(dla psychicznie i
      > nerwowo chorych).Ma silnę Depresję.Od tego czasu regularnie musi przyjmować
      > środki psychotropowe.
      > W tym czasie kiedy mój brat był w szpiatlu,ona zaczęła chodzić na
      > imprezki.Kilkuletnie Dziecko zostawiała samo w domu.Strasznie podoba się jej
      > takie życie.Stwierdziła,że najlepiej czuje się poza domem.
      > W kwietniu br.brat ponownie dostał ataku.Tym razem w szpitalu leżał
      > 2miesiące.Żona była tak wredna,że odwiedzając go w szpitalu robiła mu tam
      > awantury.Nie dziwię się,że leczenie trwało tak długo:/.
      > W czerwcu dostał wypis.Przyszedł do pustego domu.W tym czasie jak był w
      > szpitalu jego żonka pozbierała wszystkie rzeczy i wyprowadziła się do
      > tatusia.Zostawiła w mieszkaniu kilka rzeczy tzn segment
      > mebloscianki,wersalke,tv,kuchni nie zdążyła naszczęście ruszyć.Złożyła sprawę
      > do sądu o rozwód.Sprawa odbędzie się 29wrzesnia.

      Współczuję, jeśli tak to rzeczywiście jest, zatem, musi teraz powalczyć o swój los....Złożyła sprawę
      > do sądu o rozwód.Sprawa odbędzie się 29wrzesnia.

      Małpa zażyczyła sobie żeby mój
      > brat płacił alimenty w wysokości 600zl plus 400zl na rozpoczęcie roku
      > szkolnego.Oprócz tego mój brat ma zapłacić wszystkie koszty związane z sprawą
      > rozwodową.Tylko zastanawiam się z kąd mój brat weźmie na to wszystko
      > pieniądze.Przecież z swojej małej pensji(1600zl)musi opłacić
      > czynsz(500zl),prąd(100zł),gaz(ok100zl.)zostawiła mu raty za tv,oprócz tego
      > musi wykupić leki(ok200zl.)i gdyby sąd przyznał 600zl alimentów,to nie miałby
      > za co żyć.

      Alimenty są w normie, wydatki trzeba przyciąć, można na przykład sprzedać telewizor i już odpadnie spłata raty. Zresztą w sytuacji, kiedy ona pije i nie pracuje, powinien starać się przejąć opiekę nad dzieckiem. trudne to, ale jak się nie spróbuje, to się nie uda. Za 1600zł dwójka ludzi może spokojnie żyć, nie oglądając sie na osobę, która się wypisała z rodziny.

      Nie podoba mi się określanie kogoś jako małpy. Rozumiem i w pewnym sensie podzielam. Twoje negatywne emocje i oburzenie, ale fakty powinny mówić za siebie, unikaj określeń obraźliwych dla kogoś, to nic nie wnosi.

      > Chcę zaznaczyć,że moja bratowa 1wrzesnia zwolniła się z pracy.
      > Z tego co słyszałam to nadal chodzi po barach,tym razem z swoim
      > tatusiem.Dziecko zaprowadza do mojego brata,albo zostawia samo w domu.Jak ona
      > może tak się zachowywać?Co raz więcej osób mówi,że widzi ja przy piwku w barze.

      To co robi w swoim wolnym czasie, to jej prywatna sprawa, trzeba tylko zapewnić dziecku należytą opiekę. Ona, pijaczka, On "wariat" (przepraszam za dosadne określenie, ale tak to zobaczy sąd), niezły gulasz dla sądu. Szukajcie świadków, a jednocześnie zbierzcie orzeczenia o jego stanie zdrowia, że jest w stanie zająć się dzieckiem.

      > Zastanawiam się jak pomóc mojemu bratu i temu biednemu dziecku?!.Jak tej
      > małpie dokopać.

      Wszystko jest fajne, z wyjątkiem tego "dokopać". Pozbądź się negatywnych emocji, działaj chłodno, racjonalnie i rzeczowo.

      Szukamy dobrego adwokata,tylko zastanawiam się czy nie jest już
      > za późno?

      Nie jest za późno, ale ważniejsze od adwokata jest prawidłowe ustawienie sobie celu do osiągnięcia. Z adwokata nie rezygnuj, ale on pomoże Wam tylko w procedurach, nie załatwi za Was meritum sprawy.
      ,,,,
      • ma.ry.ja.ne Re: Sprawa rozwodowa Mojego brata! 23.09.09, 15:58
        Dziękuję za odpowiedz i zrozumienie.
        > To co robi w swoim wolnym czasie, to jej prywatna sprawa, trzeba tylko zapewnić
        > dziecku należytą opiekę. Ona, pijaczka, On "wariat" (przepraszam za dosadne ok
        > reślenie, ale tak to zobaczy sąd), niezły gulasz dla sądu. Szukajcie świadków,
        > a jednocześnie zbierzcie orzeczenia o jego stanie zdrowia, że jest w stanie zaj
        > ąć się dzieckiem.
        Z adwokatem dzisiaj mój brat rozmawiał.Więc jedna sprawa załatwiona.Jeżeli
        chodzi o świadków to nie musielibyśmy daleko szukać.Nie mówię już o naszej
        rodzinie,ale również w rodzinie szwagierki ktoś by się znalazł.
        >Ona, pijaczka, On "wariat"
        Wiemy,że sąd może tak to zobaczyć i martwimy się,że tego konsekwencje poniesie
        dziecko.
    • dorata351 Re: Sprawa rozwodowa Mojego brata! 23.09.09, 09:02
      Najgorsze w tym wszystkim jest to, że dwoje dorosłych ludzi dziecku
      zgotowało taki los, w dodatku dziecku doswiadczonemu juz przez
      życie. Huk z nimi, ale jak ono to przetrwa kolejny raz. Jeśli
      naprawdę jest tak jak napisałaś, to bardzo przyjkre, że durna baba i
      dupowaty facet adoptując dziecko nie zastanowili sie nad tym, że z
      wyboru stają się za nie odpowiedzialni. A Twój brat wogole rozważa
      i jest w stanie zaopiekować się tym dzieckiem?
    • ravny Re: Sprawa rozwodowa Mojego brata! 23.09.09, 10:35
      1. Kto im dał dziecko do adopcji?? Przecież procedury przewidują badania
      psychologiczne przyszłych rodziców, więc?
      2. Gdzieś ty jako życzliwa siostra była wcześniej????
      3. To, że żona wyniosła się z domu i zostawiła miejsce do mieszkania(nie wszyscy
      mają taki komfort) to ogromny plus i płakanie nad ratami za telewizor jest tu
      nieporozumieniem.


      > Zastanawiam się jak pomóc mojemu bratu i temu biednemu >dziecku?!.Jak tej
      małpie dokopać

      Że co?? zastanawiasz się JAK TEJ MAŁPIE DOKOPAC??? to jest twoje zmartwienie????
      widać niewiele się od niej różnisz....
    • scindapsus Re: Sprawa rozwodowa Mojego brata! 23.09.09, 10:42
      >Sam musiał swoje rzeczy prać.Wiem,że żaden mężczyzna nie dał by
      > sobą tak pomiatać jak mój brat.

      boskie
      naprawde boskie
      Zal mi dziecka.Dorosłych wcale.
      • nangaparbat3 Re: Sprawa rozwodowa Mojego brata! 23.09.09, 18:11
        To samodzielne pranie i mnie zachwyciło.
        Ale jednak osobne półeczki w lodowce nieco zmieniaja obraz.
    • anbale Re: Sprawa rozwodowa Mojego brata! 23.09.09, 11:28
      Dziwię się, że w tej trudnej sytuacji jedyną sprawą, na którą masz
      zamiar tracić czas to "dokopywanie" bratowej, i to niby w ramach
      pomocy bratu i dziecku...
      A właściwie to co jej chcecie zrobić? Sądownie zabronić żyć tak, jak
      jej się podoba?
      • ulkar Re: Sprawa rozwodowa Mojego brata! 23.09.09, 12:00
        Pytanie jest tylko, czy aby ta wstretna żona tak własnie się
        zachowuje... W wypowiedzi autorki watku jest taka zajadłość, że z
        anioła może zrobić diabła ...
        A jeśli to wszystko prawda to osrodek adopcyjny zwyczajnie dał
        d...py. W rodzinach adopcyjnych bywa różnie też (vide moja), ale
        ktoś powinien ruszyc głową i sie opamietać DZIECKO JEST W TEJ
        RODZINIE NAJWAZNIEJSZE , bo raz już skrzywdzone i niewinne całej
        sytuacji. Ale co tam, dorośli realizując swoje JA nie myślą często o
        dziecku wcale ... BO JA MAM BYĆ SZCZĘŚLIWY(WA)! tylko potem
        twierdzą, że są lub chcą być rodzicami, tylko gdzie byli wcześniej?
        Zanim rozwalili dziecku spokój i szczęscie dzieciństwa?
        • ma.ry.ja.ne Re: Sprawa rozwodowa Mojego brata! 23.09.09, 15:43
          Przed adopcją przeszli wszystkie badania psychologiczne.Kurator kilka razy był i
          rozmawiał nie tylko z Nami(rodziną)ale i sąsiadami.
          Wiem,że mój brat jest dupowaty.Wszyscy mu o tym mówimy,bo który facet pozwoliłby
          sobie na takie traktowanie.Jeżeli chodzi o dziecko to nie tylko ja ,ale moi
          rodzice i rodzeństwo robiliśmy naprawdę dużo dla tego dziecka.Niestety mamusia
          tego nie zauważała i nie doceniała naszych starań.Teraz w ogóle nie mamy z małą
          kontaktów,bo.... mamusia zawsze znajdzie jakąś wymówkę,żeby tylko dziecko z nami
          nie przebywało.Dziecko odwiedza Tatusia tylko wtedy jak mamy w domu nie ma.
          A ta wstrętna żona tak się właśnie zachowuje i będziemy wszystko robić żeby tej
          małej biedulce było dobrze.
          Jeżeli chodzi o tą zajadłość to sam(a)powiedz czy pozwolił(a) byś komuś
          traktować swoją najbliższą rodzinę?Ja się w to nie mieszam i tylko na tym forum
          o tym piszę.Moja szwagierka sama podjęła decyzję i zerwała z Nami kontakty,a
          dobrze się miedzy nami układało.Nigdy złego słowa nie mogliśmy o niej
          powiedzieć.To co się działo w domu,jakie awantury mamusia robiła tatusiowi
          mówiło dziecko przychodząc do babci.Dość użalania się nad bratem.
          Przepraszam za zaśmiecanie forum!!
          Pozdrawiam!!
          • nangaparbat3 Re: Sprawa rozwodowa Mojego brata! 23.09.09, 18:15
            ma.ry.ja.ne napisała:

            > Wiem,że mój brat jest dupowaty.Wszyscy mu o tym mówimy,bo który facet
            pozwoliłby sobie na takie traktowanie.

            jesli rodzina powtarza facetowi że jest dupowaty, niech sie potem nie dziwi, ze
            bierze sobie zonę zolzę i laduje w psychiatryku.
            jesli chcesz naprawde bratu pomoc, to najpierw zmień swoj do niego stosunek.
    • mrsnice Re: Sprawa rozwodowa Mojego brata! 23.09.09, 15:55
      żadna kobieta nie ma przymusu życia z chorym psychicznie mężczyzną.
      Nie dziwię się, że kobitka zwinęła manatki. Nie zagarnęła domu,
      pieniędzy z konta itp. Zabrała dziecko (czyli nie jest taka zła?) i
      potrzebne sprzęty. Żąda alimentów. Jak dla mnie - wszystko w normie.
      Chodzi po barach??? A ty nigdy nie byłaś w barze???
      Najgorsze żmije, to siostry mężów!
      Ubolewasz chyba, że kobitka zwinęła się i zabrała dziecko, żeby żyć
      w normalnym środowisku (nie z psychicznie chorym). A tobie nie daj
      boże trafi się opieka nad kochanym, biednym braciszkiem???
      • ma.ry.ja.ne Re: Sprawa rozwodowa Mojego brata! 23.09.09, 16:11
        Nie zagarnęła domu,
        > pieniędzy z konta itp. Zabrała dziecko (czyli nie jest taka zła?) i
        > potrzebne sprzęty
        Konto wypróżniła do zera,a nawet przebrała.Mieszkanie zostawiła zadlużone na
        2000zl.Z sprzętu zostawiła tylko tv bo na raty pewnie nie miała by pieniędzy;/.
        > Chodzi po barach??? A ty nigdy nie byłaś w barze???
        Nie nie byłam nigdy w barze i nie poszłabym.Może ty tak również
        robisz.Zostawiasz dziecko samo w domu i wychodzisz żeby pośmiać się z obcymi
        ludźmi przy piwku.Dla mnie taka kobieta to nie matka.Jak to dziecko czuje się
        widząc pijaną matkę.Wg ciebie daje dobry przykład dziecku tak?
        > Ubolewasz chyba, że kobitka zwinęła się i zabrała dziecko, żeby żyć
        > w normalnym środowisku (nie z psychicznie chorym). A tobie nie daj
        > boże trafi się opieka nad kochanym, biednym braciszkiem???
        Ubolewam tylko nad tym biednym dzieckiem,a trafiła naprawdę do normalnego
        środowiska.Haha.Jeżeli znajomi alkoholicy to normalne środowisko to tylko
        wyobrażam sobie w jakim ty środowisku żyjesz.Brat rzeczywiście jest
        psychiczny,bo jakby nie było jest to choroba psychiczna.I dlaczego ja mając
        27lat mam się opiekować bratem 20lat starszym?Musi niestety sam wziąść się w
        garść i robić tak żeby dziecku nie działa się krzywda.
        • nangaparbat3 Re: Sprawa rozwodowa Mojego brata! 23.09.09, 18:19
          Brat nie ma brac sie w garsc, tylko leczyc. Bo - jak wyżej samas napisala - jest
          chory.
          Moze wynajac jeden pokoj i juz miec na chocby częsc alimentów.
          Mozliwe, ze brat chorowal juz od dawna, tylko nie zdawal sobie z tego sprawy, i
          stąd konflikty małżeńskie. No i troche za duzo tego tatusia/tesciusia - choc
          moze z punktu widzenia bratowej za duzo szwagierki.
          • ma.ry.ja.ne Re: Sprawa rozwodowa Mojego brata! 23.09.09, 18:52
            > Brat nie ma brac sie w garsc, tylko leczyc. Bo - jak wyżej samas napisala - jes
            > t
            > chory.
            Jego leczenie trwa drugi rok.Odkąd zona wyprowadzila sie z domu,zrobil sie
            spokojniejszy.Jezeli naprawde bedzie potrzebowal pomocy z naszej strony to moze
            na nas liczyc,a teraz musi nauczyc sie zyc sam i z tym oczywiscie bedzie
            problem.Zawsze mial przy sobie dziecko.Wspolnie odrabiali lekcje,bawili sie
            itp.a teraz zostal sam.
            Mój brat przed slubem zamieszkał z babcia która sie opiekowal tzn robil jej
            zakupy,pomagał w sprzataniu itp.Po slubie zamieszkala w tym domu
            szwagierka.Wpierw były awantury z babcia.Babcia przychodzila do nas z placzem.W
            koncu babcie wziela pod opieke ciocia i brat zostal z zona sam.
            > Moze wynajac jeden pokoj i juz miec na chocby częsc alimentów.
            Moi rodzice rowniez wpadli na taki pomysl.Majac mniejsze mieszkanie bedzie
            placic rowniez mniejsze oplaty i czesc pieniedzy bedzie mogl zainwestowac w
            dziecko tzn.kupic jakies slodkosci badz ubranka,bo alimenty to dostanie mamusia
            nie dziecko.
            Mam nadzieje,ze to sie dobrze skonczy.
            • nangaparbat3 Re: Sprawa rozwodowa Mojego brata! 23.09.09, 19:06
              > Mam nadzieje,ze to sie dobrze skonczy.
              Z calego serca tego Wam zyczę.
              • ma.ry.ja.ne Re: Sprawa rozwodowa Mojego brata! 23.09.09, 19:11
                Dziękuję nangaparbat3 za miłe słowa.Jednak można przeczytać miłe słowa na tym
                forum,a nie tylko słowa krytyki.
                Dzięki i pozdrawiam!!
                • mrsnice Re: Sprawa rozwodowa Mojego brata! 23.09.09, 19:33
                  Ja również nie neguję ciebie. Neguję jedynie twoje podejście do
                  bratowej. Jestem pewna, że podjęła decyzję po wielu przemyśleniach.
                  Przecież nie odchodzi się z dzieckiem od dobrego męża.
                  Pewnie, że bywałam w barach. Każdy z moich znajomych bywa. I nie
                  widzę w tym, nic złego. O ile nie wlokła się pijana do dziecka. A
                  nawet jak się raz zawlokła, to też ma prawo. W końcu jej życie nie
                  wyszło. Nie sądzę, żeby zostawiła dziecko bez opieki (nie wiem ile
                  dziecko ma lat). A jeśli tak, to zamiast na nią psioczyć wystąpcie z
                  propozycją zajęcia się dzieckiem. W końcu ona ma też ciężkie chwile.
                  Potępiam siostry mężów z autopsji. Zawsze widzą więcej złego w
                  bratowej (jakoś nie widzą błędów brata i swoich). I są z reguły (w
                  moich obserwcjach prawie zawsze) bardzo stronnicze.
                  • ma.ry.ja.ne Re: Sprawa rozwodowa Mojego brata! 23.09.09, 20:26
                    > Przecież nie odchodzi się z dzieckiem od dobrego męża.
                    Mąż był za dobry,bo wątpię czy który kolwiek mąż dał by się tak poniżać jak mój brat.On jej ustępował.
                    I nie
                    > widzę w tym, nic złego. O ile nie wlokła się pijana do dziecka.
                    Nie raz wlokła się pijana do domu.Dziecko zostawało samo w domu po kilka godzin.W styczniu dziecko skonczylo 11lat.
                    >W końcu ona ma też ciężkie chwile.
                    Wierzę w to,że i ona przezywa ciezkie chwile jak mowisz.Dla kazdego taka sprawa jest stresujaca.
                    > Potępiam siostry mężów z autopsji. Zawsze widzą więcej złego w
                    > bratowej (jakoś nie widzą błędów brata i swoich). I są z reguły (w
                    > moich obserwcjach prawie zawsze) bardzo stronnicze.
                    Tak jak pisalam wyzej.Zawsze utrzymywalysmy dobre kontakty.Nigdy nie dochodzilo miedzy nami do awantur,choc nie raz nie podobalo mi sie to jak traktuje swojego meza i dziecko,ale nigdy sie do nich nie wtracalam.Bylysmy dobrymi przyjaciolkami.Ona zerwala z nami kontakt i to boli najbardziej.
                    Mam tylko nadzieje,ze dziecko nie bedzie pokrzywdzone.
                    Pozdrawiam i milej nocki zycze!!
                    • mrsnice Re: Sprawa rozwodowa Mojego brata! 23.09.09, 20:32
                      i wzajemnie.
                    • ravny Re: Sprawa rozwodowa Mojego brata! 23.09.09, 20:59
                      >Zawsze utrzymywalysmy dobre kontakty.Nigdy nie dochodzilo
                      > miedzy nami do awantur,choc nie raz nie podobalo mi sie to jak traktuje swojeg
                      > o meza i dziecko,ale nigdy sie do nich nie wtracalam.Bylysmy dobrymi przyjaciol
                      > kami.Ona zerwala z nami kontakt i to boli najbardziej.


                      Kompletna sieczka.

                      Byłyscie BEZNADZIEJNYMI przyjaciółkami. Przyjaciele mówią sobie szczerze co
                      myslą a nie udają ,że jest super jak był syf.
                      Za co się teraz chcesz mścić na tej bratowej? Że będziesz miała więcej
                      obowiązków koło "tego nieudacznika brata" i nie możesz już udawać, że "nie
                      zwracajmy uwagi, te krzyki u sąsiada to pewnie z telewizora"?
                      Fałsz aż kapie. Wczoraj "przyjaciółka" a dziś od "małp" wyzywasz bo kobita
                      nie chce kontynuować zakłamanej gierki?
                      • ma.ry.ja.ne Re: Sprawa rozwodowa Mojego brata! 23.09.09, 22:37
                        > Byłyscie BEZNADZIEJNYMI przyjaciółkami. Przyjaciele mówią sobie szczerze co
                        > myslą a nie udają ,że jest super jak był syf.
                        I tak było.Rozmawiałyśmy o wszystkim.Jednak na to co działo się w ich domu nie
                        zwracałam uwagi.W kazdym małżeństwie zdarzają się awantury,ale naprawde to co
                        ona zrobiła przez te ostatnie kilka miesięcy to przekracza wszelkie
                        granice.Teraz dopiero otwarły się nam oczy.A fałszywą osobą niestety jest
                        ONA.Nikt z Naszej rodziny o niej złego słowa nie powiedział.Niestety coś jej
                        odbiło i z Naszej rodziny zrobiła bandę nieudaczników.Nie wiem czy jest w
                        porzadku chodzić po osiedlu i Nas obgadywać.
                        Zresztą piszcie sobie co chcecie.Widzę,że nie warto było zakładać tego wątku,bo
                        spotkałam się tylko z krytyką.Więc kończe ten temat!
                        DOWIDZENIA!!
                      • zmeczona100 Re: Sprawa rozwodowa Mojego brata! 23.09.09, 22:38

                        Brat dupowaty, a nie nieudacznik wink Pewnie gdyby potrafił się wydrzeć
                        na całe gardło czy przylać żonie, to dupowaty by nie był. A tak sam
                        musiał swoje ciuchy prać. Ot, wychował sobie żonę.
                        • renebenay powroci normalnosc 23.09.09, 23:48
                          Dziecko napewno wroci do sierocinca bo w momencie rozwodu przestanie obowiazywac
                          adopcja a wiec i ewentualne na niego alimenty.Aby wychowywac zaadoptowane
                          dziecko potrzebne sa 2 osoby tzn przybrani rodzice a w wypadku rozwodu
                          przybranego ojca nikt nie zmusi do placenia alimentow,dodatkowo przybrana matka
                          nie bedzie mogla wychowywac bo nie ma zadnych dochodow jak rowniez to wlasnie
                          ona porzucila meza i tym samym stala sie winna rozbicia malzenstwa.
                          • ulkar Re: powroci normalnosc 24.09.09, 09:32
                            Renebenay- zanim się zacznie cos pisać trzeba miec choćby blade
                            pojęcie o temacie. Wypisujesz totalne idiotyzmy!!!! Dziecko to nie
                            jest rzecz, która sobie mozna wziąc a potem oddać, albo dac a potem
                            zabrac. Dzicko adoptowane to w obowiązkach prawnych identycznie jak
                            biologiczne a tym bardziej jesli to była adopcja blankietowa,
                            rodzice mają obowiązki takie same jak wobec swego biologicznego
                            dziecka! Dokładnie takie same. Więc nic więcej na ten temat pisac
                            nie będe. I rozwód nie spowoduje z automatu odebrania praw i
                            obowiązków rodzicielskich.! Wrrrrrr.... czasem jednak coś mnie
                            jszcze potrafi "zdraźnić" do białości ...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja