mateczka99
25.09.09, 23:23
Jestem ponad rok po rozwodzie.
Mam teraz kolejna sprawe zalozona przez ex.
nekał mnie wiele miesiecy o pewne sprawy az w koncu zalozyl sadownie sprawe o
zezwolenie. w wyniku zebranych wnioskow dodowowych sad podtrzymal moja strone
nie wyrazajac zgody.
W tej chwili wytoczyl mi kolejna o wydanie zarzadzen dot.opieki nad dziecmi.
odwiedzila mnie pani kurator wypytujac o to i owo (stad wiadomo mi o jakie
kwestie chodzi bo do tej pory nie dostalam z sadu kopi jego wniosku)
chodzi miedzy innymi o to ze niewlasciwie opiekuje sie dziecmi, nie maja
wlasciwych ubran i obuwia, ze sa brudne i niedomyte, ze nie chodze z nimi do
stomatologa (dzieci maja po 2-5 zebow stalych), no i ze starsze dziecko po
drodze do szkoly odprowadza 30 metrow od domu mlodsze do przedszkola- wynika
to z jego szczerych checi i z tego ze dziecko jest dumne z siebie ze za raczke
przeprowadzi młodsze przez droge jednokierunkowa osiedlowa.
oczywiscie wszystkie te zarzuty sa absurdalne, co zostalo przez pania kurator
potwierdzone w pisemnym wywiadzie dolaczonym do sprawy.wszystko na moja korzysc.
w chwili obecnej sad na posiedzeniu niejawnym zglosil cala rodzine do osrodka
na badania.
Nie wiem co ma na celu to wszystko, poniewaz ojciec zachowuje sie wogole
nieodpowiedzialnie, bo w dniu wyznaczonym na opieke nad dziecmi nie odbiera
starszego dziecka ze szkoly tylko karze mu samemu isc kawal do domu po
lekacjach. malo tego pozostawia go samego bez opieki idac z mlodszym do miasta
na lady.
jak ja mam sie teraz w sadzie wytlumaczyc na jego zarzuty np. tego ze zezwalam
aby starsze odprowadzalo mlodsze do pzedszkola i ze poruszaja sie po drodze
publicznej 30 m od domu podczas gdy on robi takie numery!?
nie wiem jak to bedzie wygladalo i co sie bedzie dzialo.
dla mnie tragedia
dzieci tez głupieja.
czy ktos byl w takiej sytuacji?