przyjaciele, znajomi a rozwód

26.09.09, 23:33
Jak zachowali się Wasi przyjaciele, znajomi, kiedy dowiedzieli się o
planowanym rozwodzie?
ja od osoby, którą uważałam za przyjaciela, dowiedziałam się, że jej
przykro, ale ma nadzieję, że nie będę jej w nic mieszać, nie mówiąc
już o sądzie... normalnie ręce opadly (i szczęka też). co najlepsze -
nigdy takiego czegoś nie sugerowałam nawet i do głowy mi nie
przyszło mieszać osoby trzecie w pranie naszych brudówuncertain
w sumie może to i lepiej, bo już wiem, że na tę osobę nie mogę
liczyć...ale i tak przykro jakoś.
zostały 2 osoby (oprócz rodziny, oczywiście), które faktycznie się
przejęły (co nie polega na tym, że siedzą i rozpaczają nad moim
losem), kilka, które próbują, choć nie bardzo dają sobie z tym radę
i (co mnie zdziwiło i ucieszyło) kilkoro znajomych, którzy bez
wdawania się w szczegóły, oceniania i wypytywania, same zaczęły
pomagać (czasem są to sprawy drobne, ale i tak bardzo ułatwiają
życie samotnej, pracującej mamiesmile)
    • panda_zielona Re: przyjaciele, znajomi a rozwód 26.09.09, 23:39
      Bo przyjaciół poznaje sie w biedzie,może to i stereotp,ale prawdziwy
      niestety.Moich przyjaciół nie mieszałam do swojego rozwodu,nie było
      takiej potrzeby
      • malgolkab panda 27.09.09, 11:56
        ja też swoich nie mieszam i na razie wygląda na to, że takiej
        potrzeby nie będzie. tym bardziej zdziwiła mnie deklaracja
        mojej "przyjaciółki".
        z resztą jak bliska mi osoba rozwodziła się kilka lat temu, to nagle
        spotykanie się z nią przestało być wygodne dla wielu osób... mimo,
        iż rozwód był bez orzekania i świadków nie powoływali.
        • onlytroska Re: panda 27.09.09, 12:10
          Czesto to wyglada tak- meza przyjaciele pozostana juz zawsze jego a Twoi beda z
          Toba trzymac.

          Znajomi? to zalezy jaka wersje wydarzen znaja. Madrzy potrafia utrzymywac
          kontakty z obiema stronami. Czesto w takich sytuacja dochodzi do weryfikacji
          przyjaciol i znajomych.

          Mysle,ze czas pokarze kto byl kim.
          • onlytroska Re: panda 27.09.09, 12:30
            P.S przypomiala mi sie sytuacja mojej znajomej. Sylwester -piec par
            zaprzyjaznionych no i ona. Okazalo sie, ze kontakty poznij oziebily sie
            wiesz dlaczego, kobiety poczuly rywalke.
            • malgolkab Re: panda 27.09.09, 12:33
              heh, ta moja znajoma, która się rozwodziła, też to
              przerabiała...najbliższego sylwestra i tak mam zamiar spędzić w
              domu, więc problem odpadasmile)
    • pokopanka Re: przyjaciele, znajomi a rozwód 28.09.09, 16:03
      u mnie nastąpiła naturalna selekcja znajomych
      ja mam grono dobrych znajomyc, którzy mają oczy i moją rodzinę, dla
      której moje zycie nie byo obojetne i też od dłuższego czasu miała
      swój pogląd na to, co sie dzieje w naszym związku
      mój jeszcze mąż miał zawodowe grono kolegów, z którymi spędzał
      więcej czasu niż z nami (marynarz), wśród nich licznych życzliwych
      doradców...i takich co sami to przerobili/do tego punktu doprowadzili
      niestety kawałek mojej dalszej rodziny jest w jego fanklubie, i to
      mnie lekko boli, bo nikt nie pofatygował się o konfrontacje jego
      wersji z moją, ale to chyba też standard (znaczy przyjmowanie tylko
      wersji jednej strony)
      ale to przeżyję, bo kontakty z nimi były okazjonalne, a po sprawie
      im podziękuję za całokształt
      jego rodzina ne była mi nadzwyczajnie przychylna od początku, bo ja
      z innej bajki byłam, miałam (i mam) zasady, które dla nich były
      tudne do zrozumienia (wierność, uczciwość w związku, prawda itd),
      odkąd pamiętam naginali rzeczywistość do swoich potrzeb
      ale pomału idzie czas zapłaty (jak w naznaczonym smile)
      i stara prawda, że oliwa, że krótkie nogi kłamstwa itd. pomału
      wygląda na świat i padają w gruzy kolejne mity (supermąż runął
      dawno, a ostatnio poległ supertata)
      przykre, ale prawdziwe
    • calawtrawie2 Re: przyjaciele, znajomi a rozwód 28.09.09, 22:04
      Ja przez rozwód straciłam wiele znajomości, które podtrzymywałam
      głównie przez męża, bo pochodzili z jego miejscowości, spotykaliśmy
      się jadąc np. do niego na święta. Wtedy kontakty były ciepłe, choć
      sezowe, ale teraz są praktycznie żadne. I przykro mi, bo to jednak
      kawał mojego życia. Druga część znajmych, których poznałam przez ex
      męża i o dziwo mam na chwilę obecną bardzo dobre relacje, lepsze niż
      ex, który pozadłużał się u wszystkich znajomych i zraził do siebie
      kogo tylko mógł.
      Najbardziej głupio mi rozmawiać ze starszymi osobami, które są moimi
      autorytetami, dawni nauczyciele, dyrektorzy w pracy, którzy myślą,że
      ciągle jestem mężatką, co gorsza znają ex, wiedzą że mamy dzieci. Z
      jednej strony nie są to jakieś tajemnice, ale trudno wtajemniczać w
      swoje sprawy życiowe osoby, z którymi ma się dość powierzchowny
      kontakt, głównie zawodowy.
    • virtualna_ja Re: przyjaciele, znajomi a rozwód 29.09.09, 13:20
      No własnie, w moim przypadku, małżeństwo psuło się od dawien dawna
      (około 2 lat) na wspólnych imprezach mąż pił, awanturował
      się...potem mnie pobił i kontakty baardzo uległy ochłodzeniu.
      Niedawno spotkaliśmy się całą paczką - ale to nie to. Przy mnie
      została jedynie jedna dobra koleżanka.
      Przykre. Chociaż z jednej strony trochę ich rozumiem, bo ciężko się
      wtrącać w cudze życie, a jednoczesnie udawać, że wszystko jest ok,
      skoro nie jest. Póki co znajomi się wycofali i chyba czekają co
      dalej...
      • rannypromien Re: przyjaciele, znajomi a rozwód 29.09.09, 16:19
        U mnie nastąpiła naturalna weryfikacja- moja rodzina stoi po mojej stronie
        (wszyscy ), jego rodzina obraziła się na mnie i nie utrzymuje ze mną żadnych
        relacji ,co najwyżej z dziećmi jak on do nich jeździ z nimi na wakacje.Znajomych
        miał swoich w pracy to nadal ma z nimi kontakt -jeśli znaliśmy się obustronnie
        to teraz mój kontakt z nimi się urwał. Znał też trochę moich znajomych (rodzin i
        samotnych) i nikt z nim nie chce utrzymywać kontaktu- utrzymują kontakt ze mną.
        Najbardziej szkoda mi znajomych z którymi przyjaźniłam się 10 lat (-ex wszedł w
        tę znajomość wtórnie) i po sprawach w sądzie .....nasza znajomość się rozleciała
        ,a -ex bardzo się do nich przylepił- teraz to jego dobrzy przyjaciele.W każdym
        razie takie sprawy weryfikują znajomości- ja uważam ,że na korzyść - my nie mamy
        już wspólnych znajomych,a tych co mam obecnie to są prawdziwi przyjaciele.
Pełna wersja