malgolkab
27.09.09, 13:45
Jak na razie, to wiadomo - są wzajemne animozje i trudno spojrzeć na
niego życzliwie

fakt taki, że od kiedy nie mieszkamy razem, to się
nie kłócimy, w kwestii dziecka póki co, dogadujemy się, więc nie
jest najgorzej.
kiedy potrafiliście usiąść i normalnie pogadać z byłym/byłą (nie
mówię tu o przypadkach, gdy powodem rozejścia była przemoc, alkohol
itd.)?