Dodaj do ulubionych

Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scriptus)

30.09.09, 11:03

Chciałabym zadać sobie i Wam pytanie, dlaczego w ogóle mamy dzieci?
A ściślej, jakimi kryteriami kierujemy się podejmując decyzję o
poczęciu? Czym jest dziecko? Jakie zadania stoją po stronie rodzica?
Obserwuj wątek
    • mola1971 Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 30.09.09, 11:09
      Oj Kami! Puszkę Pandory otworzyłaś wink
      Dzieci mamy bo po prostu mamy coś takiego jak instynk zachowawczy,
      który nakazuje nam przekazywanie genów. To tak w wielkim skrócie smile
      Dziecko z kolei przede wszystkim nie jest naszą własności, nie jest
      również nami. Jest odrębną jednostką i jako taka powinna być
      traktowana. A jakie zadania stoją po stronie rodziców? Bardzo proste
      a cholernie trudne zarazem - dać dzieciom korzenie i skrzydła smile
        • tetlian Taka natura 10.10.09, 12:45
          Gdybyśmy nie chcieli mieć dzieci, to byśmy wyginęli. Zatem każdy, kto będzie
          miał dzieci, przekaże geny dalej, dzięki czemu te dzieci też będą chciały mieć
          dzieci.

          Do tego dochodzi jeszcze kultura w jakiej żyjemy i presja społeczeństwa. Bo
          wcześniej odczuwaliśmy tylko pociąg seksualny (jak inne zwierzęta). Dopiero
          potem wykształciła się chęć bycia matką/ojcem i planowania tego na wiele lat
          przed faktycznym poczęciem dziecka. Przez tysiące lat istnienia cywilizacji to
          się tylko umocniło.

          Jednak są ludzie wyłamujący się i nie chcący mieć dzieci (np. ja smile), a
          poświęcić życie sobie. Ale tu znowu działa dobór naturalny, bo ci ludzie nie
          przekażą genów dalej. Jednak niedługo tego typu problemy się zmienią. Wszystko
          wskazuje na to, że w tym stuleciu nieśmiertelność będzie możliwa, a zatem i
          potrzeba posiadania dzieci zmaleje.
    • kami_hope Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 30.09.09, 12:22
      Poczęcie jest aktem twórczym zainicjowanym bezpośrednio działaniem
      ludzi, które zaś bezwzględnie wynika z twórczych zdolności natury.
      Rodzic więc, bierze udział w akcie stworzenia, ale nie może
      przypisać jedynie sobie autorstwa tego dzieła, a tym samym – dziecko
      nie może być jego własnością. Jeśli człowiek do kogokolwiek należy,
      to bardziej do natury, niż do ludzi, którzy byli niejako narzędziami
      w wielkim nieustającym procesie tworzenia, który odbywa się na Ziemi
      (czy tego chcemy, czy nie).
      Zakładam, że dwoje ludzi w pewnym momencie życia podejmuje decyzję o
      uczestnictwie w tym wielkim procesie ewolucyjnym. Tworzą ku temu
      odpowiednie warunki i realizują swój plan.
      Życie weryfikuje plany. Z czasem sytuacja rodziców ulega zmianie, a
      co za tym idzie – wcześniej stworzone warunki do wychowania
      potomstwa również się zmieniają. Zaś obecność nowopowołanego
      człowieka nie ulega zmianom – człowiek istnieje.
      Jeśli zakładamy, że rodzic jest właścicielem dziecka, to w sytuacji
      konfliktu, mienie w uosobieniu dziecka, zyskuje osoba z pozycji
      większej siły (pomijam aspekt prawny). Dziecko w podobnej walce
      występuje niejako dobro materialne (na wskroś podobne do innych dóbr
      materialnych, które uprzednio należące do wspólnoty, ulegają
      podziałowi).
      Uważam, że mężczyźni manifestują swoją siłę poprzez zgromadzone
      trofea. Tak więc mężczyzna z natury jest – rzec można – materialistą.
      Kobieta zaś manifestuje swoją siłę poprzez uczucia i emocje. Tudzież
      z natury, większą wartość i znaczenie nadaje sprawom, które mają
      związek z jej emocjami.
      Te dwie siły wzajemnie się uzupełniają i jeśli są połączone
      harmonijnie, to zaowocują w przyszłości.
      Powyższe napisałam w ramach założenia, na którym opieram kolejne
      wnioski.

      Dziecko nie może podlegać podziałowi, na podobieństwo rzeczy
      materialnych. Dziecko nie jest własnością ani matki, ani ojca.
      Dziecko (człowiek) należy do natury (dzięki której powstaje nowe
      życie), do świata. Dziecko jest niejako gościem dla swoich rodziców
      (tym najmilszym ze wszystkich gości). Jest niezależnym bytem,
      stanowiącym samo o sobie. Ludzie, którzy podejmują decyzję o
      powiększeniu rodziny, powinni mieć świadomość, że zapraszają
      człowieka dla siebie. Zobowiązani są odnosić się do młodego
      człowieka z szacunkiem (tak jak do człowieka dorosłego). Zobowiązani
      są do odpowiedzialności za niego, podobnie jak gościmy znajomych pod
      swoim dachem; z tym, że ta odpowiedzialność jest nieporównywalnie
      większa, bowiem dziecko powołane jest do życia bez udziału jego
      woli, zaś każdy inny gość pojawia się na zaproszenie i może z niego
      w każdej chwili zrezygnować.

      Dla mnie absolutnie poronionym jest pomysł Scriptusa o
      zorganizowaniu trzeciego domu, gdzie dziecko będzie gościło
      naprzemiennie jednego z rodziców. Taki pomysł spowodowałby szereg
      niekorzystnych następstw. Pierwszym z nich, byłaby przedwczesna
      dojrzałość dziecka (odpowiedzialność typu „dorosłego”wink, która
      rzutuje negatywnie na autentyczne dorosłe życie. Oczywiste jest, że
      nie można przeskoczyć pewnych etapów w rozwoju, które pominięte,
      nieuchronnie dadzą znać o sobie. Inna sprawa, że człowiek
      dorastający w takiej rzeczywistości staje się w naturalny sposób
      egocentryczny, co z kolei z pewnością odbije się w relacjach
      społecznych, itd.

      Scriptus napisał, że małżonkowie są winni rozpadowi małżeństwa
      (rodziny) i z tego powodu zobowiązani są do zadośćuczynienia.
      Rozpad małżeństwa nie powinien być rozpatrywany w kategoriach winy.
      Małżonkowie nie są niewolnikami (jedno wobec drugiego lub/i
      wzajemnie). Każdy człowiek jest niezależnym bytem. Małżeństwo zaś
      zawarte jest unią (porozumieniem) pomiędzy dwiema dorosłymi i
      wolnymi osobami, gdzie żadna z nich nie traci swojego prawa do
      wolności, a jedynie zobowiązuje się działać na rzecz wspólnoty. Tak
      samo jak małżeństwo jest zawierane z nieprzymuszonej woli, tak samo
      może być rozwiązane.

      Ostateczny wniosek w wielkim skrócie.
      Dziecko powinno zostać w środowisku, które zapewnia mu lepsze
      warunki rozwoju. Poprzez „warunki rozwoju” rozumiem środowisko,
      które przygotowuje człowieka do jego dorosłego życia, z jego
      wszystkimi szansami i zagrożeniami.
      W sytuacji rozstania rodziców, sądzę, że matka w naturalny sposób
      zapewnia dziecku uczuciowo-emocjonalny rozwój, zaś ojciec w
      naturalny sposób zapewnia mu byt.
      Logiczne jest, że rozwój uczuciowy budowany jest na drodze
      bezpośredniego kontaktu (i dzięki naturalnej zdolności), zaś rozwój
      materialny nie wymaga tak dużego bezpośredniego kontaktu z dzieckiem
      (to jest dokładnie tak, jak człowiek prehistoryczny udawał się na
      polowanie, by móc zdobyć dla swojej rodziny środki niezbędne do
      egzystencji).

      Przepraszam za długi tekst. Mam nadzieję, że nadto nie przynudziłam.
      Ciekawa jestem Waszych opinii, Waszej filozofii życiowej (tu
      filozofii małżeństwa, rodzicielstwa, itp.).
      • scriptus Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 30.09.09, 15:21
        kami_hope napisała:
        ..
        > Zakładam, że dwoje ludzi w pewnym momencie życia podejmuje decyzję
        > uczestnictwie w tym wielkim procesie ewolucyjnym. Tworzą ku temu
        > odpowiednie warunki i realizują swój plan.

        Swój, a może boski??

        > Życie weryfikuje plany.Z czasem sytuacja rodziców ulega zmianie, a
        > co za tym idzie – wcześniej stworzone warunki do wychowania
        > potomstwa również się zmieniają. Zaś obecność nowopowołanego
        > człowieka nie ulega zmianom – człowiek istnieje.
        > Jeśli zakładamy,że rodzic jest właścicielem dziecka, to w sytuacji
        > konfliktu, mienie w uosobieniu dziecka, zyskuje osoba z pozycji
        > większej siły (pomijam aspekt prawny). Dziecko w podobnej walce
        > występuje niejako dobro materialne(na wskroś podobne doinnych dóbr
        > materialnych, które uprzednio należące do wspólnoty, ulegają
        > podziałowi).

        To rozumowanie też jest typowe raczej dla wielu kobiet, dziecko, jako
        inwestycja, w razie czego do dziecka przypisane są alimenty stanowiące
        zabezpieczenie materialne dla kobiety, mężczyźni, niestety (piszę niestety, gdyż
        bardzo nad tym boleję) często traktują w takich rozgrywkach dziecko jako balast

        > Uważam, że mężczyźni manifestują swoją siłę poprzez zgromadzone
        > trofea.

        O tak, i zawsze przynosili wątrobę z mamuta swojej lubej.... aale tu pojechałaś
        smile)))

        > Tak więc mężczyzna z natury jest – rzec można – materialistą.
        > Kobieta zaś manifestuje swoją siłę poprzez uczucia i emocje.
        > Tudzież z natury, większą wartość i znaczenie nadaje sprawom,
        > które mają związek z jej emocjami.

        Rzekłbym, że materializm, czy emocje raczej nie sa przypisane do płci. Zresztą
        materializm cechuje wiele znanych mi Pań, traktujących swego partnera przede
        wszystkim jako bankomat i porzucających go, gdy ten się źle wywiązuje ze swej
        roli. Mało który mężczyzna porzuca partnerkę, gdy ta nie zarabia, motywy
        porzucania swoich Pań przez mężczyzn sa raczej właśnie bardziej emocjonalne niż
        materialistyczne - ot, stara partnerka zrzędzi, nudzi i juz mu nie okazuje
        miłości, a nowa jest taka milusia...

        > Te dwie siły wzajemnie się uzupełniają i jeśli są połączone
        > harmonijnie, to zaowocują w przyszłości. Powyższe napisałam w
        > ramach założenia, na którym opieram kolejne wnioski.
        > Dziecko nie może podlegać podziałowi, na podobieństwo rzeczy
        > materialnych. Dziecko nie jest własnością ani matki, ani ojca.
        > Dziecko należy do natury ....Dziecko jest niejako gościem dla swoich rodziców
        .... Jest niezależnym bytem, stanowiącym samo o sobie.

        Niestety, wcale tak nie jest, dziecko aczej rzadko o sobie stanowi

        > Ludzie, którzy podejmują decyzję o
        > powiększeniu rodziny, powinni mieć świadomość, że zapraszają
        > człowieka dla siebie. Zobowiązani są odnosić się do młodego
        > człowieka z szacunkiem(tak jak do człowieka dorosłego).Zobowiązani
        > są do odpowiedzialności za niego,podobnie jak gościmy znajomych
        > podswoim dachem;z tym,że ta odpowiedzialność jest nieporównywalnie
        > większa, bowiem dziecko powołane jest do życia bez udziału jego
        > woli, zaś każdy inny gość pojawia się na zaproszenie i może zniego
        > w każdej chwili zrezygnować.

        Pięknie napisane. Szkoda, że tak niewiele rozwodzących sie osób o tym pamięta.
        Zwłaszcza matki-polki właścicielki dzieci, które nie pozwalają ojcom na kontakty
        z ich dziećmi.
        >
        > Dla mnie absolutnie poronionym jest pomysł Scriptusa o
        > zorganizowaniu trzeciego domu, gdzie dziecko będzie gościło
        > naprzemiennie jednego z rodziców.

        Nie pisałem o trzecim, tylko o drugim domu, któr
        Taki pomysł spowodowałby szereg
        > niekorzystnych następstw. Pierwszym z nich, byłaby przedwczesna
        > dojrzałość dziecka (odpowiedzialność typu „dorosłego”wink, która
        > rzutuje negatywnie na autentyczne dorosłe życie. Oczywiste jest, że
        > nie można przeskoczyć pewnych etapów w rozwoju, które pominięte,
        > nieuchronnie dadzą znać o sobie. Inna sprawa, że człowiek
        > dorastający w takiej rzeczywistości staje się w naturalny sposób
        > egocentryczny, co z kolei z pewnością odbije się w relacjach
        > społecznych, itd.
        >
        Nie za bardzo widze związek pomiędzy naprzemienną opieką a przedwczesną
        dorosłością, a w każdym razie myślę że jest on nie większy, niż u dzieci
        mieszkających z jednym z rodziców, które są przez drugiego rodzica odwiedzane

        > Scriptus napisał, że małżonkowie są winni rozpadowi małżeństwa
        > (rodziny) i z tego powodu zobowiązani są do zadośćuczynienia.
        > Rozpad małżeństwa nie powinien być rozpatrywany w kategoriach winy.

        A w jakich?? przecież małżonkowie doprowadzając do rozpadu małżeństwa (pomijając
        aspekty religijne) zwyczajnie łamią zawartą między soba umowę cywilną.
        Niewywiązywanie sie z umów z całą pewnością obarczone jest negatywną notacja
        moralną, jest naganne. Jak tu nie rozpatrywac nagannego postępowania w
        kategoriach winy??

        > Małżonkowie nie są niewolnikami (jedno wobec drugiego lub/i
        > wzajemnie). Każdy człowiek jest niezależnym bytem. Małżeństwo zaś
        > zawarte jest unią (porozumieniem) pomiędzy dwiema dorosłymi i
        > wolnymi osobami, gdzie żadna z nich nie traci swojego prawa do
        > wolności, a jedynie zobowiązuje się działać na rzecz wspólnoty. Tak
        > samo jak małżeństwo jest zawierane z nieprzymuszonej woli, tak samo może być
        rozwiązane.

        Oczywiście, każda umowa dwustronna może być rozwiązana za obopólnym
        porozumieniem, każda, za wyjątkiem małzeństwa, które jest instytucją szczególną.
        Porozumienie możliwe jest wtedy, gdy strony wzajemnie wynagrodzą sobie szkody,
        które wyrządzają sobie przez zerwanie umowy. jeśli nie ma porozumienia, zwykle
        spór rozstrzyga sąd.
        Jednak w małżeństwie z czasem pojawia się dodatkowa strona umowy, czyli dzieci.
        Zrywając umowe ze sobą małżonkowie to mogą uczynić na zasadzie wajemnego
        porozumienia ale porozumienie to czynione jest ponad głowami dzieci, zatem
        względem nich wina małżonków nie jest zacierana poprzez wzajemne porozumienie.
        Rodzice rozwodząc się ZAWSZE są winni wobec dzieci, obojętnie, jaka by nie była
        przyczyna rozwodu.

        >
        > Ostateczny wniosek w wielkim skrócie.
        > Dziecko powinno zostać w środowisku, które zapewnia mu lepsze
        > warunki rozwoju. ....
        > W sytuacji rozstania rodziców, sądzę, że matka w naturalny sposób
        > zapewnia dziecku uczuciowo-emocjonalny rozwój, zaś ojciec w
        > naturalny sposób zapewnia mu byt.

        Zatem - z którym z rodziców dziecko powinno mieszkać, z tym, które zapewnia byt,
        czy z tym, które zapewnia rozwój emocjonalny? A skąd wniosek, że ojciec nie
        zapewnia rozwoju emocjonalnego, albo matka nie potrafiłaby czasami zapewnić bytu?
        Z tego wynika tylko, że rodzice są w jakimś sensie komplementarni i dziecko
        powinno wychowywać się pod opieką obydwojga rodziców. Oczywiście jest jakiś
        margines patologii, ale generalnie ta zasada jest słuszna.

        > Logiczne jest, że rozwój uczuciowy budowany jest na drodze
        > bezpośredniego kontaktu (i dzięki naturalnej zdolności), zaś
        > rozwój materialny nie wymaga tak dużego bezpośredniego kontaktu z
        > dzieckiem
        > (to jest dokładnie tak, jak człowiek prehistoryczny udawał się na
        > polowanie, by móc zdobyć dla swojej rodziny środki niezbędne do
        > egzystencji).

        Ale nawet prehistorycznego chłopca włóczni nie uczyła trzymać matka, tylko
        ojciec w bezposrednim kontakcie. I tylko na wzorze swojego ojca chłopak mogł się
        nauczyć, że nalezy kochać swoją partnerkę, przynosic jej najlepsze kawałki z
        polowania... a dziewczynka w bezpośrednim kontakcie z rodzicami widziec, jak
        kształtują się relacje między rodzicami i pragnąć takiej miłości, jaką ojciec
        obdarzał matkę...

        Piekne rozumowanie, ale wcale z niego nie wynika, że dziecko powinno po
        rozwodzie pozostawać z matką,
        • kami_hope Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 30.09.09, 18:57
          Nie odpowiem na każdy Twój komentarz Scriptusie, bo odpowiedzi
          znajdują się poniżej w tym samym tekście.
          W plan boski również nie będę wchodziła, bo to zagadnienie z rejonu
          metafizyki, słowem, to kwestia – wiary.
          W wyniku ewolucji, wykształciły się u poszczególnych płci różne
          zdolności – cechy, które determinują określone role. Fakt, że w
          ostatnich dziesięcioleciach granice tych różnic ulegają zacieraniu.
          Jednak proces ten, nie zmierza ku odwróceniu ról. A być może, to
          moje naiwne myślenie? Historia dowodzi, że wszelkie działania
          wykonane przeciw naturze mają katastrofalne skutki.
          Odnoszę wrażenie Scriptusie, że nie do końca rozumiesz swoją męską
          rolę. A jeśli to nie brak zrozumienia, to może brak akceptacji
          własnej płci?
          Nie zaznaczyłam takich niuansów jak pierwiastek żeński u mężczyzny i
          odwrotnie – męski u kobiety. Wydawało mi się, że jest to oczywiste i
          zrozumiałe. Owe pierwiastki, przekonują, że należymy do tego samego
          gatunku, acz różnimy się płcią. Gdzieś na poziomie tych pierwiastków
          zachodzi możliwość nawiązania więzi i porozumienia między kobietą a
          mężczyzną, oraz wzajemnego uzupełniania się.
          Często zdarza się, że sytuacja życiowa zmusza kobiety do przejęcia
          zadań, które są męską domeną, jak i zarówno mężczyźni wcielają się w
          role kobiety. Jednak, moim zdaniem, zjawisko to nie wynika z racji
          natury, a przymusu cywilizacyjnego (lub/i indywidualnej sytuacji
          życiowej), co w szerszym kontekście nie daje pozytywnych efektów.
          scriptus napisał:
          >Piekne rozumowanie, ale wcale z niego nie wynika, że dziecko
          powinno po
          > rozwodzie pozostawać z matką,
          Właśnie powyższe rozumowanie pozwala wysnuć wniosek, że po rozwodzie
          dziecko powinno pozostać z matką. Dodam do tego, że natura nie tylko
          wykształciła u kobiet zdolność do dbałości o potomstwo ale i poprzez
          fizjologię, predestynuje do bezpośredniej więzi z dzieckiem już od
          samego poczęcia.
          Czy to się komuś podoba czy nie, natura ustanowiła mężczyznę jako
          dawcę. Kobieta zaś ofiarowuje siebie, otwiera się na możliwość
          kreacji. (Już sam akt seksualny zachodzi w ciele kobiety!)

          Moim osobistym życzeniem wobec – że tak powiem – losu, byłoby to,
          aby ludzie (jako homo sapiens – istoty myślące) korzystali w pełni z
          wysoce wyspecjalizowanego narzędzia, jakim jest rozum i w pełni
          świadomości podejmowali decyzję o powołaniu na świat nowego
          człowieka. Bo w końcu mniemamy o sobie, jako o - naczelnych spośród
          wszelkich zwierząt.


      • sikorka68 Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 05.10.09, 22:51
        "...zaś ojciec w naturalny sposób zapewnia mu byt."

        Tu ostro przesadziłaś. Dziecko jest emocjonalnie związane z ojcem, co widać
        zwłaszcza u dzieci z rodzin rozbitych. Oczywiście tych, gdzie nie nastawia się
        dzieci przeciwko drugiemu rodzicowi. A to sztuka umieć- zadra niejednokrotnie
        jest większa, niż myślenie o tym, co dla dziecka ważniejsze.
        Są też ojcowie, którzy poza kasą potrafią dać coś więcej.
        • kami_hope Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 05.10.09, 23:34

          sikorka68 napisała:

          > "...zaś ojciec w naturalny sposób zapewnia mu byt."
          >
          > Tu ostro przesadziłaś. Dziecko jest emocjonalnie związane z ojcem,
          co widać
          > zwłaszcza u dzieci z rodzin rozbitych. Oczywiście tych, gdzie nie
          nastawia się
          > dzieci przeciwko drugiemu rodzicowi. A to sztuka umieć- zadra
          niejednokrotnie
          > jest większa, niż myślenie o tym, co dla dziecka ważniejsze.
          > Są też ojcowie, którzy poza kasą potrafią dać coś więcej.

          Ależ ja nie zaprzeczam istnieniu więzi emocjonalnej między dzieckiem
          a ojcem. A jeszcze dalej jestem od zamiaru ich odseparowania.
          Wspomniałam przy innym wątku o tzw. Syndromie Gardnera.
          forum.gazeta.pl/forum/w,24087,100624531,100664231,Dom_jako_zro
          dlo_sily.html
          i dalej
          forum.gazeta.pl/forum/w,24087,100624531,100920866,Re_Dom_jako_zrodlo_sily.html
          W tych słowach, cyt: "ojciec w naturalny sposób zapewnia mu byt" -
          określam naturalną męską zdolność, tj. silniejszą (niż kobiecą)
          predyspozycję do zdobywania środków zabezpieczających materialne
          warunki egzystencji.
          Jak już wcześniej wspomniałam, współcześnie, role kształtują się
          bardziej płynnie, ale jest to spowodowane przymusem cywilizacyjnym,
          a nie naturalnym.
        • kami_hope Proszę moderatorów... 06.10.09, 23:17
          ...o usunięcie tego typu wpisów. Nie wnoszą one nic do tematu
          rozmowy. Zaś mogą skutecznie rozproszyć czytelnika, który miałby
          intencję wziąć udział w dyskusji.

          To forum porusza poważne problemy - jak zresztą możemy to przeczytać
          w podtytule forum. Zaśmiecanie płytkimi komentarzami zmienia klimat,
          a to może w przyszłości utrudnić forumowiczom otwartość, co z
          pewnością wpłynie na zmianę charakteru tego forum.
          • sauber1 Re: Proszę moderatorów... 07.10.09, 12:17
            kami_hope napisała:

            > ...o usunięcie tego typu wpisów. Nie wnoszą one nic do tematu
            > rozmowy. Zaś mogą skutecznie rozproszyć czytelnika, który miałby
            > intencję wziąć udział w dyskusji.
            >
            > To forum porusza poważne problemy - jak zresztą możemy to przeczytać
            > w podtytule forum. Zaśmiecanie płytkimi komentarzami zmienia klimat,
            > a to może w przyszłości utrudnić forumowiczom otwartość, co z
            > pewnością wpłynie na zmianę charakteru tego forum.

            I to wszystko zapewne przez ten pospiech, by dobić do 200000 Myślę że też o to
            wspólne spotkanie chodziło, które tak bardzo lezy na sercu samemu dyrektorowi
            naczelnemu tego forum, a niech ma za swoje !!! wink
            • scriptus Re: Proszę moderatorów... 07.10.09, 13:13
              O rajuśku, taki ładny temat Kami wymyśliła, opatrzyła jeszcze tytuł moim nickiem
              <dumny>, a tu takie swary nieładne sad
              Wódkę trzeba postawić, pogódźcie się, moi drodzy. Od kłótni i swarów dzieci nie
              przybędzie.

              Wiadomo, że jak ktoś nie wie, po co są dzieci, to lepiej, żeby ich nie miał. Ci
              co mają, zwykle wiedzą, dlaczego, niektórzy na przykład nie uważali, inni,
              zwłaszcza ci, którzy mają ich dużo, chcieli założyć własny Klub Kibica. Panie z
              kolei zasmakowały w dzieciństwie w zabawie w przebieranie laleczek, a ponieważ
              dorosłej Pani nie wypada się lalkami bawić... i tak dalej.
              A ponieważ nie wypada się przyznać do tak niepoważnych motywacji, to wymyślamy
              filozofię rodzicielstwa, zwalając wszystko w razie czego na Scriptusa smile))))

              Każdy wymyśla poważne powody, dla których ma dzieci. I, co ciekawe, nie jest
              ważne, czy wszystkie te powody są dobre, ważne, aby się dzieci zdrowo chowały.
            • scriptus Re: Proszę moderatorów... 07.10.09, 14:40
              O rajuśku, taki ładny temat Kami wymyśliła, opatrzyła jeszcze tytuł moim nickiem
              <dumny>, a tu takie swary nieładne sad
              Wódkę trzeba postawić, pogódźcie się, moi drodzy. Od kłótni i swarów dzieci nie
              przybędzie.

              Wiadomo, że jak ktoś nie wie, po co są dzieci, to lepiej, żeby ich nie miał. Ci
              co mają, zwykle wiedzą, dlaczego, niektórzy na przykład nie uważali, inni,
              zwłaszcza ci, którzy mają ich dużo, chcieli założyć własny Klub Kibica. Panie z
              kolei zasmakowały w dzieciństwie w zabawie w przebieranie laleczek, a ponieważ
              dorosłej Pani nie wypada się lalkami bawić... i tak dalej.
              Ponieważ nie wypada się przyznać do tak niepoważnych motywacji, to wymyślamy
              filozofię rodzicielstwa, zwalając wszystko w razie czego na Scriptusa smile))))

              Każdy wymyśla własne poważne powody, dla których ma dzieci. I, co ciekawe, nie jest
              ważne, czy wszystkie te powody są dobre, ważne, aby się dzieci zdrowo chowały.
          • samodzielnytata Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 01.10.09, 14:13
            wybacz chalsiu ze moja odpowiedz na insynuacje i pomowienia kami hope
            umieszczam bezposrednio po twoim poscie , robie to dlatego bo zalezy mi aby jak
            najwiecej forumowiczow przeczytalo . a wiec tak w skrocie; czy kami hope nie
            jestes czasem moja byla zona ,,calkowicie winna rozwodu'' zgodnie z prawomocnym
            wyrokiem? bo masz identyczne poglady co do mojej osoby. ona TEZ oskarzala mnie
            O WSZYSTKO. wlacznie z tym [ cytuje z listu wyslanego do sadu bez adresu
            zwrotnego bowiem ukrywa sie jak szczur oskarzona z art. 209]-,,to on jest winny
            temu ze nie placilam alimentow''. a na insynuacje i pomowienia nie odpowiem
            bowiem nie mam obowiazku udawadniac na tym forum ,,ze nie jestem wielbladem''
            .dosc sie naudawadnialem w realu. a ty ,,nie idz droga nienawisci'' wyluzuj albo
            nie czytaj moich postow. dla porzadku; ex wybaczylem wszelkie niegodziwosci bo
            wiem ze byla podzegana przez wszelakiej masci pseudopsychologow, pseudokuratorow
            i innych degeneratow.
            • kami_hope Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 01.10.09, 19:04
              Pewnie te poglądy wynikają z podobnych wpływów (tych innych
              degeneratów). Jestem świadoma, że moje poglądy popularne nie są, ale
              to wcale mi nie przeszkadza w swobodnym ich wypowiadaniu. To nawet
              miło wiedzieć, że gdzieś istnieje ktoś, kto w jakimś tam punkcie
              podziela moje poglądy. Szczerze współczuję Twojej ex. Pewnie też bym
              się ukrywała przed TAKIM. Wszelkie niegodziwości z mojej strony,
              możesz potraktować jako substytucjonalne kolaże nieświadomości
              Twoich codziennych (wy)obrażeń smile
              Czytać będę co tylko mi się podoba, a i luzować będę wg. własnej
              potrzeby i chęci.
              Do innych poglądów dołączę taki: miejsce chorych jest w szpitalu,
              miejsce przestępców w więzieniu. Dla Ciebie też jest - gdzieś tam -
              miejsce.
          • kami_hope Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 01.10.09, 19:27
            Pewna trzydziestoparoletnia kobieta rodziła dziewiąte dziecko,
            powiedziała, że to dlatego, bo bardzo nie lubi mieć okresu.
            Jakkolwiek to zdumiewające dla mnie było, to rozumiem fakt, że
            ludzie w swych decyzjach kierują się przenajróżniejszymi motywami.
            Stąd właśnie moje zainteresowanie… Bo sądzę, że gdzieś na poziomie
            różnych motywacji zachodzą wtórne nieporozumienia względem dzieci u
            byłych małżonków.
            (Wątek ten założyłam zainspirowana historią Scriptusa i jego
            poglądem o słuszności opieki naprzemiennej. Moim zdaniem (już
            wcześniej o tym pisałam), taki pogląd jest nieracjonalny, ale bardzo
            chciałabym zrozumieć motywację na której został (ten lub inne)
            zbudowany.


            • mola1971 Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 01.10.09, 19:35
              Kami, ja też nie potrafię zrozumieć na czym miałaby polegać słuszność opieki
              naprzemiennej. Jak dla mnie to jest wprowadzanie dziecku niepotrzebnego bałaganu
              w jego i tak skomplikowanym życiu po rozwodzie rodziców. Wg mnie jest to tylko
              chwilowa moda, która umrze śmiercią naturalną tak jak bezstresowe wychowanie,
              które dokąd zaprowadziło wiadomo. Ale to już chyba temat nie na to forum.
            • panda_zielona Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 01.10.09, 21:52
              kami_hope napisała:
              > Pewna trzydziestoparoletnia kobieta rodziła dziewiąte dziecko,
              > powiedziała, że to dlatego, bo bardzo nie lubi mieć okresu.
              > Jakkolwiek to zdumiewające dla mnie było, to rozumiem fakt, że
              > ludzie w swych decyzjach kierują się przenajróżniejszymi motywami.

              Motywy mogą być faktycznie bardzo różne.Jako inewstycja np.
              Bo rodzice sobie założyli,że dzieci się usamodzielnią i jak już
              zaczną zarabiać to każde z nich da rodzicom 2 tys.co przy
              dziesięciorgu dzieciach daje niezłą kwotę.Słyszałam to na własne
              uszy.Tylko jak dotąd nie spotkalam sie z czymś takim,bo to raczej
              rodzice pomagaja dzieciom z własnych czesto niewielkich emerytur.
              • mola1971 Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 01.10.09, 21:59
                Ciekawa to jest smile
                Widać niektórzy zapominają o tym, że dzieci wobec rodziców nie mają żadnego długu. Albo inaczej - dzieci dług zaciągnięty u rodziców spłacają swoim dzieciom wychowując je. I mówiąc szczerze wkurzają mnie ludzie, którzy rodzą i wychowują dzieci traktując je niejako jak własną emeryturę. Sama mam trójkę, ale do głowy mi nie przyszło by w dzieciach widzieć swoje zabezpieczenie na starość.
              • kami_hope Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 01.10.09, 22:53
                panda_zielona napisała:
                >raczej
                > rodzice pomagaja dzieciom z własnych czesto niewielkich emerytur.

                Trudno mi oszacować jakby to wyglądało statystycznie. Ale choćby
                takie przykłady z mojego (emigracyjnego) podwórka:
                - rodzic/e pracujący dla dzieci (np. na studia, na wesele,
                mieszkanie, czy choćby na życie)
                - rodzic/e permanentnie pracujący na dzieci (tu tylko panów znam; od
                kilkunastu lat poza domem, kontakty z dziećmi okazjonalne;
                obiektywnie nic tym dzieciom nie brakuje - jedne mieszkają w wielkim
                komfortowym domu, drugie są dorosłe i "na swoim", ale Ci ojcowie
                pracują wciąż...)
                - rodzice (konkretny przykład), którzy "załatwili" synowi pracę za
                haracz, później syn przy współudziale ojca utrzymywali matkę, syn
                kupił samochód, itd. W krótkim czasie tak się stało, że wszelka
                odpowiedzialność organizacji życia spadła na jego ramiona (jako
                jedyny w rodzinie w miarę posługiwał się językiem obcym). Jak w
                powiedzeniu - kupili mu cegłę, a on im wybudował dom.
                Pamiętam pewną parę, która płodziła dzieci dla rodzinnego.
                Ach, co by nie było, że tylko w Polsce mogą być takie motywy - para
                spłodziła trzecie dziecko, bo na każde kolejne, to i benefity są co
                raz wyższe (dwoje pierwszych, to ponoć owoce miłości)
                Przykładów można mnożyć. I za każdym kryje się inny motyw.
    • insula.incognita Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 02.10.09, 20:15
      kami_hope napisała:

      >
      > Chciałabym zadać sobie i Wam pytanie, dlaczego w ogóle mamy dzieci?
      > A ściślej, jakimi kryteriami kierujemy się podejmując decyzję o
      > poczęciu? Czym jest dziecko? Jakie zadania stoją po stronie rodzica?


      Kami, czy nie jest to zbytnio pragmatyczne?Takie podejście? "podejmując decyzję
      o poczęciu"... smile Oups wink
      Przejrzałam wątek...

      Znam małżeństwa, które NIE podejmują decyzji o poczęciu. Bo... to i tamto.
      Ale nie znam małżeństw, co by podejmowały decyzje o poczęciu ...w celu... smile
      Dobrze ujęcłaś w ostatnim wpisie, pierwsze dziecko ( nie wiem, co do drugiego,
      bo doswiadczenia nie mam), a więc pierwsze dziecko jest (wydaje mi sie) ZAWSZE
      owocem miłości dwojga ludzi.
      Czy ktoś normalny i przy zdrowych zmysłach w takiej sytuacji zadawałby sobie
      pytanie - po co mi to dziecko? i w jakim celu zostało poczęte?
      Się zadumałam szczerze mówiąc .
      Cholera wie, może świat zmierza ku temu, by wszystko programować i wszystko móc
      wyprzedzić, uprzedzić itp. Jak dla mnie kompletne wariactwo.
      A co do zadań rodzica? Wychowac dziecko, usamodzielnic je, żeby stanelo na
      własne nogi i sobie w życiu radziło. Jakież jeszcze zadania mogą stac przed
      rodzicami?
      • kami_hope Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 02.10.09, 21:30
        insula.incognita napisała:
        > Kami, czy nie jest to zbytnio pragmatyczne?Takie
        podejście? "podejmując decyzję
        > o poczęciu"...

        Pragmatyzm nie musi być od razu przeciwieństwem uczuć czy emocji.
        Zakładam (w tym wątku i w ogóle), że rozsądek nie może występować
        zamiast uczuć (wyższych) , ani uczucia nie powinny wypierać rozumu.
        Stąd –zakładam - koncepcja o powiększeniu rodziny powstaje na bazie
        uczuć, emocji (miłości) i dalej z kolei następuje rozumowanie,
        decyzje (dojrzałe planowanie). Każde z partnerów ma swoje
        indywidualne wyobrażenie o kształcie rodziny (w tym także kwestia
        wychowania). O ile te wyobrażenia są spójne, o tyle mniej
        późniejszych problemów. Myślę, że gdy owe wyobrażenia nie są
        wypowiedziane wcześniej (bo nieuświadomione albo pominięte przez
        gorejące emocje), to i późniejsze nieporozumienia tracą szansę na
        pozytywne rozwiązania, za sprawą właśnie nieuświadomionych
        indywidualnych motywów.

        Przypominam sobie siebie sprzed wielu lat… Kiedyś miałam pragnienie
        po prostu mieć dziecko. Niewypowiedziane uczucie szczęścia, kiedy to
        pod sercem nosi się kształtującą żywą istotę. Pragnienie
        przytulania, matczynych pieszczot, karmienia, pielęgnowania, etc.
        Z czasem to się zmieniło. Tzn. do tych uczuć doszło myślenie… Obok
        tego, co jest naturą rzeczy, jest coś jeszcze. W skrócie ujęłabym to
        tak – świadomość powołania do życia nowego człowieka (i bezsprzeczna
        odpowiedzialność za stworzenie mu warunków do rozwoju).
        • insula.incognita Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 02.10.09, 21:47
          kami_hope napisała:


          >
          > Pragmatyzm nie musi być od razu przeciwieństwem uczuć czy emocji.

          Oczywiście, że nie. Całkowicie się zgadzam.
          Tylko to zdanie, jakos tak mi zabrzmiało: "w jakim celu"...
          Czy mozna powiedzieć że MIŁOŚĆ miedzy dwojaga ludzi ma jakiś cel?
          Nie. w związku z tym owoc tej miłości, a raczej pojawienie się tego owocu, też
          nie ma nic wspólnego z celem.


          O ile te wyobrażenia są spójne, o tyle mniej
          > późniejszych problemów.

          Racja. Ale mówisz to z perspektywy osoby dorosłej, dojrzałej.


          Myślę, że gdy owe wyobrażenia nie są
          > wypowiedziane wcześniej (bo nieuświadomione albo pominięte przez
          > gorejące emocje), to i późniejsze nieporozumienia tracą szansę na
          > pozytywne rozwiązania, za sprawą właśnie nieuświadomionych
          > indywidualnych motywów.

          Też racja. Tylko że, jak nawet jesteśmy mlodzi, mamy zalóżmy po dwadzieścia parę
          lat, to myślący człowiek, w tym wieku, JUŻ coś wie na temat siebie samego i
          swoich oczekiwań. A w związku z tym - wię - czego (KOGO!) potrzebuje do zycia,
          szczęscia.
          Jezeli robi dziecko na hop siu i przez przypadek i z byle kim, a potem sie
          rozwodzi.....bo, nic nie pasuje..., no to do kogo te pretensje? Do siebie! Błedy
          sie popelnia, jedni sa bardziej inni mniej dojrzali. Jedni w wieki 20 lat mają
          dojrzałość 40 latków, a inni, w wieku emerytalnym nie osiągnęli nawet
          dojrzalości nastolatka. Tak bywa.A wiec i ich wybory są niedojrzałe, chaotyczne,
          spontaniczne, zeby nie powiedzieć- kretyńskie i podjęte na hop siu.
          >
          > Przypominam sobie siebie sprzed wielu lat… Kiedyś miałam pragnienie
          > po prostu mieć dziecko.

          Kiedyś, to znaczy,- kiedy?
          Nie chce by to wyglądało, ze się chwalę czy cóś, ale urodziłam dziecko jak
          miałam niecałe 24 lata. I dziwnym "trafem" sytuacja moja zbiegła się, jak się
          okazało później, z moimim pragnieniami.
          Miałam szczeście? Może.
          Ale kązdy z nas , SAM projektuje swoje szczeście. I w tym momencie mogłabym
          mówić o tym pragmatyzmie, o którym wspomniałaś.


          > Z czasem to się zmieniło. Tzn. do tych uczuć doszło myślenie… Obok
          > tego, co jest naturą rzeczy, jest coś jeszcze. W skrócie ujęłabym to
          > tak – świadomość powołania do życia nowego człowieka (i bezsprzeczna
          > odpowiedzialność za stworzenie mu warunków do rozwoju).

          Zmienia się. O ile zaraz po urodzeniu pierwszego, chciałam mieć i drugie i nawet
          trzecie, to zaraz za chwilę stwierdziła, że w warunkach i sytuacji jakiej sie
          znalazłam, - nie chce, nie mogę, nie dam rady mieć więcej dzieci.Przede
          wszystkim je odchowac wszystkie. Tak, to jest pragmatyzm.
          • kami_hope Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 02.10.09, 22:32
            insula.incognita napisała:
            Jezeli robi dziecko na hop siu i przez przypadek i z byle kim, a
            potem sie
            > rozwodzi.....bo, nic nie pasuje..., no to do kogo te pretensje? Do
            siebie! Błed
            > y
            > sie popelnia, jedni sa bardziej inni mniej dojrzali.

            No i w tym całe sedno tych rozważań. Chodzi o te sytuacje, gdzie
            błędy zostały już popełnione.
            Na forum mamy wiele historii, które opierają się właśnie na jakimś
            tam błędzie. Walki trwają… A co najgorsze nikomu one nie służą. Bo
            choć o dzieci te walki, to z ich dobrem niewiele mają wspólnego.
            Wspomnę choćby Scriptusa <wybacz Scriptusie, że „o Tobie”,
            oczywiście bezpośrednio do Ciebie również>, który chciałby
            przeforsować koncepcję opieki naprzemiennej, podczas gdy jego żona
            ma zupełnie inny pogląd na dalszy kształt rodziny. Czas takiej walki
            jest dla dzieci bardzo obciążający, utrzymujący je w swoistym
            zawieszeniu. Dzieje się tak, że im mocniej strony trwają w swoich
            przekonaniach, tym większą szkodę wyrządzają dzieciom (tu paradoks,
            bo obojgu o „dobro dzieci” chodzi).
            Moim pomysłem na rozwiązanie takiego konfliktu (aby żadna ze stron
            nie poczuwała się jako zwycięzca lub przegrany – poczynając od tego,
            że samym absurdem byłoby trofeum, bo niby czymże by miało być? Bo
            stało się tak jak chciałam/łem? Prawda taka, że to chciejstwo
            dalekie jest od głównego punktu sporu) jest przeanalizowanie właśnie
            owych motywów, wyobrażeń… Dopiero ich głębokie zrozumienie pozwoli
            spojrzeć na konflikt pod innym kątem. I tu byłaby możliwość
            odnalezienia drogi do rozwiązania konfliktu.

            • insula.incognita Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 02.10.09, 22:49
              Nie. nie sądzę, że sam pomysł opieki naprzemiennej jest pomysłem złym i z
              gruntu skazanym na niepowodzenie.
              To znaczy, DZIŚ, z tą tezą się nie zgadzam. Powiem , z doświadzenia, za kilka
              miesięcy, za pół roku, za rok.
              Dziś - nie zgadzam się.
              Nie znam historii Scriptusa więc sie nie odniosę. Co najwyżej mogę potwierdzić,
              również na podstawie tego forum, że dorosli potrafia się zatracić w walce o coś,
              co jest nierealne,jakaś fatamorgana i w ogóle, i w tej walce tracą z oczu
              najwazniejsze - dziecko. Bo dziecko - ma tak naprawdę w d... o co tym starym
              chodzi. Dziecko chce miec swój spokoj/pokój/stabilność i bezpieczeństwo.
              A to wszystko zależy od postawy rodziców. Uważam, mimo wszsytko ( na razie), że
              opieka naprzemienna, nie jest wyjściem złym. Jest gorszym - niż jakby dziecko
              bylo w pełnej rodzinie. Ale nie jest to na pewno - zawieszenie. Jest to fakt,
              realna, namacalna sytuacja i rzeczywistość. Jest tata i jest mama. Ale osobno.
              Naprzemiennie.

              Traktowanie realcji, w kontekście "dobra dziecka", że "Bo
              stało się tak jak chciałam/łem?" jest absurdem co sprowadzić można do
              powiedzenia - " a nie mówiłam/em", które jest z zasady i treści - kompletnie bez
              sensu.

              >Dopiero ich głębokie zrozumienie pozwoli
              > spojrzeć na konflikt pod innym kątem. I tu byłaby możliwość
              > odnalezienia drogi do rozwiązania konfliktu.

              Nie wszystkich na to stać, jakby się nie starać. Zawsze istnieją pewne
              ograniczenia (ludzkie) i trzeba z tym się pogodzić, a potem - odpuścić.
              Przykladem na to - wielość historii z tego forum.
              • kami_hope Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 02.10.09, 23:32

                insula.incognita napisała:
                >Nie wszystkich na to stać, jakby się nie starać. Zawsze istnieją
                pewne
                > ograniczenia (ludzkie) i trzeba z tym się pogodzić, a potem -
                odpuścić.
                > Przykladem na to - wielość historii z tego forum.

                Smutna to puenta. Reasumując, istnieją problemy, których rozwiązać
                się nie da (?).
                Sądy i tak w końcu wydadzą jakieś decyzje. Pewnie w dużym stopniu
                niezadowalające dla poszczególnych stron. Ale, skoro sami nie
                potrafili (nie chcieli i in.) się porozumieć… To decyzje będą
                podjęte za nich.
        • nangaparbat3 Kami, na litosc boską! 02.10.09, 22:27
          kami_hope napisała:
          Niewypowiedziane uczucie szczęścia, kiedy to
          > pod sercem nosi się kształtującą żywą istotę.

          Pod jakim sercem??????? W brzuchu sie nosi, w brzuchu.

          No i zdajesz sie zapominac, ze nasze rozumowe uzasadnienia są tylko
          usprawiedliwieniami dla emocji.
            • insula.incognita Re: Kami, na litosc boską! 02.10.09, 22:32
              mola1971 napisała:

              > nangaparbat3 napisała:
              > > Pod jakim sercem??????? W brzuchu sie nosi, w brzuchu.
              >
              > A dokładnie to w macicy się nosi wink


              A ja się tam zgadzam, że pod sercem, jednak. smile
              (odpuścmy już sobie szczegóły f(w)izjologiczne.
              • nangaparbat3 Re: Kami, na litosc boską! 02.10.09, 23:28
                Nie.
                Brzuch jest bardzo wazna częścią ciala. Brzuch nie jest ani odrobine mniej ważną
                czy estetyczna częścia ciala niż serce, głowa czy co tam chcesz. Odcinajac sie
                od niego samych (a raczej same) siebie pozbawiamy wielkiej części własnej mocy i
                radości.
              • kami_hope Re: Kami, na litosc boską! 02.10.09, 23:37
                nangaparbat3 napisała:

                > Zawsze zawsze. Tylko niektorzy umieja sie doskonalej odciac od
                swych emocji,
                > więc im sie wydaje, ze rozumem sie kierują. Ale to złudzenia.

                Ja myślę, że istnieje możliwość kontrolowania swoich emocji poprzez
                rozum (poprzez ich zrozumienie). A to jest różnica pomiędzy
                odcinaniem się od emocji.
                • insula.incognita Re: Kami, na litosc boską! 02.10.09, 23:47
                  > Ja myślę, że istnieje możliwość kontrolowania swoich emocji poprzez
                  > rozum (poprzez ich zrozumienie). A to jest różnica pomiędzy
                  > odcinaniem się od emocji.

                  Też tak myślę.
                  Ale to wymaga pewnej (samo)świadomości, siły wewnetrznej, dystansu, umiejetnosci
                  spojrzenia obiektywnie na pewne sprawy.
                • nangaparbat3 Re: Kami, na litosc boską! 03.10.09, 00:18
                  Nie wiem. Ja raczej sądzę, że w jakiś sposob mozna kierowac swymi emocjami,
                  dogadywac sie z nimi, rozpoznawac je, akceptowac i czasem odsuwac delikatnie na
                  bok. Do własnych emocji mam stosunek czuły, "kontrola" to juz zbyt brutalne.
          • kami_hope Re: Kami, na litosc boską! 02.10.09, 22:41
            nangaparbat3 napisała:

            > kami_hope napisała:
            > Niewypowiedziane uczucie szczęścia, kiedy to
            > > pod sercem nosi się kształtującą żywą istotę.
            >
            > Pod jakim sercem??????? W brzuchu sie nosi, w brzuchu.

            Przyznam, że mnie zaskoczyłaś. Ty na serio?
            To metafora była. Czy mam wyjaśnić na czym ona polega?

            (to by znaczyło, że z zupełnie odmienną wrażliwością postrzegamy
            świat)
            • nangaparbat3 Re: Kami, na litosc boską! 02.10.09, 23:34
              Wiem, ze to metafora, ale budzi ona we mnie dziką agresję.
              Kiedy ją słyszę/czytam czuję się, jakby ktos chciał mnie pozbawic co najmniej
              połowy mnie samej. Odciac mnie od moich korzeni.

              Dziecko wykluwa sie w macicy, pod przeponą, wiec w brzuchu. Koniec kropka.
              potem, jak juz się urodzi, bardzo dobrze i miło jest trzymac je z buzią
              przytuloną do miejsca, w którym bije serce. Nie ma przeszkod, dobrze to robi i
              dzieciom, i rodzicom.
              • kami_hope Re: Kami, na litosc boską! 02.10.09, 23:48
                To bardzo ciekawe co napisałaś.

                W moim wyobrażeniu, że tak powiem, mój ośrodek kobiecości (...siły)
                właśnie jakby spod serca się wydobywa. Być może w przyszłości,
                bardziej tożsamy z macicą będzie, hm...?
                • nangaparbat3 Re: Kami, na litosc boską! 03.10.09, 00:16
                  No nie, wysepko, czuje co czuję i mam do tego pełne prawo, tudzież do tego, zeby
                  to wyrazic. Naprawde mało rzeczy tak mnie rusza jak to.
                  Widzisz, dla mnie sformulowanie, ze dziecko nosi się "pod sercem" jest
                  nieprawdziwe (chocby dlatego, ze ta przepona miedzy nimi, bardzo oczywista
                  granica), a po drugie jakieś obrzydliwie pruderyjne,bo tak wlasnie tak jakby
                  chcialo sie te ciążę oddzielic od fizjologii - w domyśle fizjologia jest czymś,
                  co nalezy ukryc, o czym nie nalezy mowic - i to jest dla mnie nie do przyjecia.
                  Bo bez fizjologii by nas nie bylo w ogóle, powinnismy sie nia cieszyc i napawac,
                  a nie spychac pod powierzchnie.
        • chalsia Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 03.10.09, 00:24
          > Przypominam sobie siebie sprzed wielu lat… Kiedyś miałam pragnienie
          > po prostu mieć dziecko. Niewypowiedziane uczucie szczęścia, kiedy to
          > pod sercem nosi się kształtującą żywą istotę. Pragnienie
          > przytulania, matczynych pieszczot, karmienia, pielęgnowania, etc.

          to po co się pytasz co to jest "parcie na dziecko" ?
            • insula.incognita Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 03.10.09, 17:52
              kami_hope napisała:

              > Myślę, że obok podobieństw, tych typowych dla rodzaju ludzkiego -
              > różnimy się, szczególnie pod względem odczuwania (itp.). Po prostu,
              > ten sam fakt może mieć dla nas różne znaczenie. To, że ja przeżywam
              > coś w określony sposób, to nie znaczy, że inni też tak mają.

              O to to, dokładnie smile
    • antykonformista Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 05.10.09, 11:46
      Pomijając dojrzałą decyzję dwojga ludzi, czyli tak zwany zdrowy powód posiadania
      dzieci, oraz wpadkę, czyli tak zwany typowy powód posiadania dzieci, jest
      jeszcze cała masa chorych powodów posiadania dzieci. Oto one (z grubsza):

      1. presja rodziny (bo mamusia chciała zostać babcią a mamusi trzeba słuchać)
      2. presja znajomych (co ty stary, masz 30 lat i nie masz dzieci? co ty bezpłodny
      jesteś? strzelasz ślepakami, hahaha!)
      3. kaprys (mamy już pieska yorka, kotka persa to jeszcze dzidziuś się przyda)
      4. posiadanie dzieci jest modne (ma je Urbańska i Cichopek)
      5. bo dziecko uratuje nasz związek (tonący, w tym przypadku, "brzytwy się
      chwyta", niestety)
      6. chęć posiadania władzy nad kimś (nie bez powodu politycy mają zwykle dużo dzieci)
      7. chęć posiadania darmowej opieki na stare lata (przysłowiowa już "szklanka wody")
      8. chęć odreagowania dzieciństwa, coś na kształt "wojskowej fali" ( rodzice byli
      wymagający i srodzy, muszę tego posmakować od drugiej strony)
      9. niedobory uczuć (rodzice mnie nie kochali, partnerzy mnie nie kochali, tylko
      dziecko naprawdę mnie pokocha)
      10. chęć bycia w centrum zainteresowania i zwrócenia na siebie uwagi (jedni mają
      próby samobójcze, inni "robią sobie" dziecko)
      11. zwykły bezrefleksyjny zwierzęcy pęd na przekazanie genów, instynkt (typowy u
      ludzi mało inteligentnych).


      a zadania rodzica? dwa. urodzić i wychować: na dobrego, porządnego, wolnego
      człowieka.
    • wyjadacz_parkietuf Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 05.10.09, 13:03
      Po to, aby nasze dzieci za kilkanaście lat mogły puścić taki bredno-serial na
      forum ;-PPPPPPPPPP

      kami_hope napisała:

      >
      > Chciałabym zadać sobie i Wam pytanie, dlaczego w ogóle mamy dzieci?
      > A ściślej, jakimi kryteriami kierujemy się podejmując decyzję o
      > poczęciu? Czym jest dziecko? Jakie zadania stoją po stronie rodzica?
      • kami_hope Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 05.10.09, 19:13
        Twoje będą mądre. Odróżnią podróż w zasyfionym kiblu od tej w
        klimatyzowanym aucie. Ty przekażesz im tą mądrość...
        forum.gazeta.pl/forum/w,902,97592268,97598335,Re_Tir_zderzyl_sie_z_busem_Sa_dwie_ofiary.html
        Szczęśliwie nie tylko rodzicielska wiedza kształtuje rozwój
        intelektualny dziecka, ale szkoła i in.

        Ja przekazuję mądrości o innym charakterze. Dodam, że mam zamiar się
        tego trzymać.
      • drambui Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 05.10.09, 14:02
        tomkowski4444 napisał:

        > Kobiety chca miec dzieci aby po rozwodzie zyc na koszt ex meza oczywiscie
        > podszywajac sie pod sloganem "wszystko dla dobra dziecka".

        Potwierdzam, istnieją takie przypadki, jednak nie generalizujmy.

        > Wogóle to dzieci chca miec kobiety bo po 40 tce to nikt ich nawet palcem nie
        > chce dotknac.

        Nie jestem kobietą, a też chciałem mieć dzieci.
        Nie masz pojęcia o kobietach, chłopie.
        Kobiety do trzydziestki, to zaledwie zielone jabłka, są niedoświadczone,
        kapryśne, jeszcze nie wiedzą o co im chodzi, kwaśne i chrupiące. Młodzież bierze
        te młode, bo się boi, że później dla nich nie wystarczy, niegłupia polityka, owszem.
        Dojrzałe kobiety między 30 a 40 to dopiero początek balu, słodkie i namiętne, a
        kobiety po 40, to calvados, sam ekstrakt, szał ciał i uprzęży. Tylko ktoś
        obdarzony brakiem rozumu rezygnuje z czegoś takiego sugerując na dodatek innym,
        że nie warte są dotknięcia palcem. Najpierw, chłopie, sprawdź, a potem gadaj.

        > Te wszystkie "wpadki" to wygladaja tak "Ona planowała a On wpadł"

        Bywa i tak, ale myślę, że większość dorosłych mężczyzn wie, jak się dzieci robi,
        a jak się ich nie robi... co tu zatem mówić o wpadkach??
          • drambui Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 05.10.09, 15:23
            mola1971 napisała:

            > drambui napisał:
            > Najpierw, chłopie, sprawdź, a potem gadaj.
            >
            > Żeby sprawdzić to najpierw trzeba jakąś sobą zainteresować wink
            > A w przypadku kobiet dojrzałych nie jest to łatwa sztuka wink

            Drambuie, to słodki i gęsty likier dla Pań. Fascynuje i odurza.
            Uzależnia. Zwłaszcza samotne dojrzałe Panie za nim przepadają.
            Jednak, im bardziej dojrzałe są Panie, tym mniej jest dojrzałych mężczyzn. Tak
            już jest w życiu, nie dla wszystkich wystarczy starych win i cennych likierów.
            Francuzi mają jednak na to sposób, stosują zasadę "pij niedojrzałe wina do
            dojrzałych serów, a dojrzałe wina do serów niedojrzałych". Tak więc, kolego,
            jeszcze masz szansę, tylko zwróć wzrok we właściwą stronę, Panie dojrzewają smile.
            • mola1971 Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 05.10.09, 15:44
              drambui napisał:
              > Drambuie, to słodki i gęsty likier dla Pań. Fascynuje i odurza.
              > Uzależnia. Zwłaszcza samotne dojrzałe Panie za nim przepadają.

              Toż to jedno przeczy drugiemu smile Jeśli coś uzależnia to dojrzałe
              kobiety z zasady za tym nie przepadają wink No chyba, że być może
              samotne to lubią bo samodzielne to absolutnie i zdecydowanie nie smile
              • drambui Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 05.10.09, 16:10
                mola1971 napisała:

                > Toż to jedno przeczy drugiemu smile Jeśli coś uzależnia to dojrzałe
                > kobiety z zasady za tym nie przepadają wink No chyba, że być może
                > samotne to lubią bo samodzielne to absolutnie i zdecydowanie nie smile

                Skąd wiesz, za czym przepadają i od czego się uzależniają dojrzałe kobiety?
                Widziałaś kiedyś kobietę, która się otwarcie przyzna, że jest od czegoś
                uzależniona, jak nie musi?
                Samotne kobiety da się z samotności jescze odratować. Samodzielne, to kategoria
                stracona.
                A cóż to za kategoria "samodzielna kobieta"?
                • mola1971 Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 05.10.09, 16:19
                  drambui napisał:
                  > A cóż to za kategoria "samodzielna kobieta"?

                  To jest kobieta, która nie jest w związku, ale nie jest samotna
                  (czytaj: nie jest zdesperowana).
                  A co do tego skąd ja to wiem... Bo ja wiedźma jestem big_grin
                  A tak na poważnie to kobiety w pewnym wieku zaczynają się w piękny
                  sposób przyjaźnić i naprawdę ze sobą rozmawiać. A mężczyźni to tej
                  tajemnej wiedzy dopuszczani są niezmiernie rzadko wink
                  No i oczywiście nie dotyczy to wszystkich dojrzałych kobiet bo
                  niezależnie od wieku kobiety są po prostu różne.
                  • drambui Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 05.10.09, 17:01
                    Boże chroń nas przed desperat(k)ami smile
                    Masz rację, samotna kobieta musi być samodzielna, zwłaszcza, jeśli to samotność
                    z wyboru.

                    Dla dojrzałych mężczyzn wiedza na temat upodobań kobiet nie jest tajemna. Mylisz
                    się sądząc, że mężczyźni nie są w nią wtajemniczeni. Prawdziwy mężczyzna wie o
                    upodobaniach swojej kobiety nawet jeszcze więcej, niz ona sama.
                    A co do uzależnień, zapewniam Cię, że kobiety (niestety) uzależniają sie bardzo
                    łatwo. Dużo łatwiej, niż mężczyźni. Straszny jest widok pijanej kobiety.
                    Całowanie popielniczki, to też żaden cymes. O innych uzależnieniach nawet nie
                    wspomnę. Jedyne uzależnienie kobiet, które uznaję, to uzależnienie od miłości
                    kochanego mężczyzny. Ale to rzadkość, łatwiej o kobietę pijącą, niz kochającą sad.

                    Ale to jest offtop, wątek jest o rodzicielstwie.
                    • mola1971 Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 05.10.09, 17:07
                      drambui napisał:
                      Jedyne uzależnienie kobiet, które uznaję, to uzależnienie od miłości
                      > kochanego mężczyzny. Ale to rzadkość, łatwiej o kobietę pijącą,
                      niz kochającą :
                      > -(.

                      A ja się z Tobą nie zgadzam. Kobieta uzależniona od miłośći to tzw.
                      kobieta kochająca za bardzo (możesz znaleźć w sieci publikacje na
                      ten temat) i bynajmniej nie jest to nic dobrego.
                      Istnieje jeszcze coś takiego jak zdrowa (nieuzależniona i
                      nieuzależniająca) miłość i partnerstwo. I wg mnie do tego należy
                      dążyć smile
      • kami_hope Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 05.10.09, 18:53

        fizykoterapeuta napisał:

        > jak na mój gust to jakaś podpucha - najpierw niby pyta, a potem
        wkleja teksty n
        > a
        > około 20 stron maszynopisu
        >
        > czym jest dziecko? poczytaj sobie, to się dowiesz, może

        Na mój gust, to mało wiesz i głupio gadasz.
        Teksty są mojego autorstwa. Można się zgadzać z tymi treściami lub
        nie. Być może sam jesteś plagiatorem, stąd zazdrość, że ktoś
        potrafi, a Ty nie? Rozumiem, że preferujesz książki z obrazkami i
        małą ilością tekstu. Faktycznie – w Twoim przypadku - wg. Twojego
        gustu, temat może być uznany za „podpuchę”.
        Wskaż tu choć jedną stronę owego "maszynopisu". A później odnieś się
        do tematu... Pozwolę sobie rozłożyć na czynniki pierwsze Twój tekst,
        i udowodnię Ci, że to Ty masz powody do wstydu.
          • kami_hope Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 05.10.09, 22:29

            insula.incognita napisała:
            > Kami, słońce, nie przejmuj się.
            > Bo czy mozna patykowi przebaczyć, ze jest patykiem?
            > I czy w ogole warto się nad tym zastanawiać..?
            >
            Insula, dziękuję za wsparcie smile
            Bardzo się nie przejmuję. Ale trochę - i owszem.
            Możesz często chodzić obok patyka i w ogóle go nie zauważać. W końcu
            może się zdarzyć tak, że potkniesz się o patyk i złamiesz nogę.
            Może czasem warto schylić się, podnieść patyk i powiedzieć np.
            tak: "słuchaj patyk, to droga dla użytku społeczeństwa, miejsce
            patyków jest w lesie"?
            Przy tej okazji wyszła moja waleczna natura (tu - na polu idei; a
            nie na każdym polu skłonna jestem do walki smile) i umiłowanie porządku
            (wszystko ma swój czas i miejsce smile).
          • kami_hope Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 06.10.09, 23:04

            fizykoterapeuta napisał:

            > zacytuj, gdzie zarzuciłem ci plagiat
            > rozkładaj sobie co chcesz, nie mam powodu by się obawiać

            Jak mam rozumieć słowa, cyt.: "wkleja teksty"? Wklejane skąd?
            Logiczne, że jeśli napisane moją ręką, to nie kopiowane i wklejane.

            Co mam rozkładać? Nie napisałeś nic, co odnosi się do tematu rozmowy.

            Dobra rada: oszczędź sobie czytanie tego wątku. Za trudny jest dla
            Ciebie. W porządku, ja to rozumiem. Za trudny i już. Wracaj skąd
            przyszedłeś. Nie wydaje mi się abyś zdołał odnaleźć się pośród
            uczestników tego forum.
            • fizykoterapeuta Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 08.10.09, 17:24
              jak czegoś nie rozumiesz, to pytaj albo się nie odzywaj
              "wkleja" - wstukuje do formularza, pisze, wrzucać/wklejać post, etc. naprawdę
              bardzo trudno było się skapnąć o co chodzi

              napisałaś:
              "Pozwolę sobie >>> rozłożyć <<< na czynniki pierwsze Twój tekst,
              i udowodnię Ci, że to Ty masz powody do wstydu."
              już jasne, skąd moje "rozłożenie" w poście? czy nadal nie?
              • kami_hope Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 08.10.09, 18:25
                fizykoterapeuta napisał:

                > jak czegoś nie rozumiesz, to pytaj albo się nie odzywaj
                > "wkleja" - wstukuje do formularza, pisze, wrzucać/wklejać post,
                etc. naprawdę
                > bardzo trudno było się skapnąć o co chodzi
                >
                > napisałaś:
                > "Pozwolę sobie >>> rozłożyć <<< na czynniki pierwsze Tw
                > ój tekst,
                > i udowodnię Ci, że to Ty masz powody do wstydu."
                > już jasne, skąd moje "rozłożenie" w poście? czy nadal nie?

                To było właśnie pytanie:
                > Jak mam rozumieć słowa, cyt.: "wkleja teksty"? Wklejane skąd?

                Nie udało mi się znaleźć nic, co popierałoby Twoje wyjaśnienie, za
                to znalazłam takie oto definicje:

                "Wklejanie"
                - jeśli chcemy utworzyć kopię lub po prostu przenieść jakikolwiek
                obiekt w Windows, a zwłaszcza fragment dokumentu jakiegoś programu,
                zaznaczamy ów fragment, z menu "Edycja" wybieramy polecenie Kopiuj
                (Ctrl+C) lub Wytnij (Ctrl+X); następnie przechodzimy do dokumentu,
                do którego chcemy go przenieść i z menu Edycja wybieramy polecenie
                Wklej (Ctrl+V);
                klub.chip.pl/lipka/slownik/komputerowy_w.htm

                Proces umieszczenia informacji wcześniej skopiowanej lub wyciętej -
                a więc np. tekstu, obrazu graficznego czy też plików bądź folderów -
                w schowku lub w innym dokumencie (czasem także w innej części
                oryginalnego dokumentu
                it-pomoc.pl/komputer/wklejanie

                No ale mniejsza o znaczenie słowa „wkleja”. Problemem istotnym jaki
                ukazałeś jest Twoja arogancja. Słówka typu „skapnąć” ujmują Ci
                autorytetu, który chciałbyś posiadać. Dziwi zupełnie nonszalancja
                („już jasne, skąd moje "rozłożenie" w poście? czy nadal nie?”wink i
                lekceważenie konwersarza. A może nie tyle dziwi, co wskazuje na
                kompleksy.
                Najskuteczniejszą drogą do walki z kompleksami jest ciężka praca z
                samym sobą. Zwracanie się do innych lekceważącym tonem, być może
                chwilowo podłechce próżność („ale jej dogadałem!”, „o, pewnie ją
                zatkało, głupia ma się rozumieć” i inne takie), ale skutku
                długotrwałego nie odniesie. Kompleks będzie się utrwalał, a
                skłonność do bezczelności będzie się nasilała.
                Dlatego radzę postawić sobie jakiś cel (zadanie), nie koniecznie od
                razu jakiś wysoki; niech będzie taki możliwy do zrealizowania.
                Dokonaj wysiłków, staraj się i własnym nakładem pracy osiągnij dany
                cel. Będziesz z siebie zadowolony! To wzmocni Twoją samoocenę.
                Wyznaczaj sobie kolejne cele i jednocześnie zwalczaj kompleksy.
                Kiedy będziesz już mądrym mężczyzną, to nie będziesz musiał
                dowartościowywać się czyimś kosztem.
                Jednak do tego czasu jeszcze długa droga… musisz się wiele nauczyć.
                A pokory – na początku.
                Pozdrawiam i życzę wytrwałości w pracy nad sobą.

                P.S. Przemyśl swoją tendencję do stawiania innym ultimatum. To już
                sprawa poważniejsza niż kompleksy (choć poniekąd ma z nimi związek)
                i wymaga natychmiast przypatrzeć się samemu sobie.





    • luki349 Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 05.10.09, 19:09
      kami_hope napisała:

      >
      > Chciałabym zadać sobie i Wam pytanie, dlaczego w ogóle mamy dzieci?
      > A ściślej, jakimi kryteriami kierujemy się podejmując decyzję o
      > poczęciu? Czym jest dziecko? Jakie zadania stoją po stronie rodzica?
      jesteś nieśmiertelna ?!
      jeśli TAK - po co ci dzieci

      jeśli NIE - dzieci dają ci nieśmiertelność, a cząstka twoich doświadczeń, wiedzy
      i miłości, którą dasz dzieciom zostanie w nich nieśmiertelna na zawsze... i co
      najważniejsze (pod warunkiem, że byłaś dobrym rodzicem) przekażą tą cząstkę
      następnemu pokoleniu.

      ogólnie rzecz biorąc, jak nie planujesz mieć dzieci, a w życiu ci się nie układa
      to nie ma co marnować zdrowia tylko "don't worry, don't cry, take pistol and die"
    • kami_hope Pytanie do moderatorów 05.10.09, 19:37
      Jak to się stało, że ten wątek przyciągnął ludzi spoza "Roz.i co d."?

      To jest forum otwarte. Ale jednak, pojawianie się nowych osób ma
      swoją specyfikę (rzekłabym - regularność) i najczęściej są to osoby
      bezpośrednio związane z tematem/problematyką tego forum.

      Zdziwiłam się dzisiaj, bo tak "znikąd" pojawiły się tu taaakie
      rodzynki, jakich w necie zresztą pełno, ale tu - to rzadkość.
      • kami_hope Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 06.10.09, 00:09
        vzetv napisała:

        > Dziecko, przede wszystkim, to KTOŚ...nie coś, a więc KIM,a nie
        > czym...

        Czym - określa istotę i jej szerokohoryzontalny sens (jak w temacie -
        traktuje o filozoficznej wymowie)
        Kim - określa konkretne wskazanie na osobę i ew. jej osobowy
        charakter.

        Jak widzisz słowo "czym", zastosowałam z rozmysłem (w ujęciu
        pojęciowym, a nie osobowym). Mam nadzieję, że teraz rozumiesz...
    • grogreg Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 06.10.09, 03:55
      > A ściślej, jakimi kryteriami kierujemy się podejmując decyzję o
      > poczęciu?

      Rodzą się i tyle.

      > Czym jest dziecko?

      Chyba "kim jest dziecko".... bo wiesz to osoba jest. Fakt, że nie duża ale osoba.

      Zatem dziecko to być może przyszły dorosły.

      > Czym jest dziecko?

      Spłodzić, urodzić, wychować najlepiej jak się potrafi.
    • uknown masz słowotok 06.10.09, 08:49
      i tak pokrętne wizje rodzicielstwa że współczuć tylko twoim dzieciom, uwielbiasz
      przekomplikowywać oczywiste sprawy i rozwadniać ich sens w milionie
      niepotrzebnych słów, nie sposób czytać twoją grafomanię, przestań, please!
        • polskitata W przypadku separacji rodziców dziecko ma prawo 10.10.09, 20:40
          podstawowe prawo dziecka do wzrastania u boku swojego rodzica a
          podstawowe naturalne prawo rodzica to wychowanie własnego potomstwa.

          W przypadku separacji rodziców dziecko ma prawo do zachowania
          stałego, równoważnego i bezpośredniego związku z każdym z nich,
          otrzymywania opieki, edukacji i zdobywania doświadczenia od każdego
          rodzica i utrzymywania znaczących relacji ze swoimi przodkami i
          krewnymi od strony obojga rodziców” Prawo Włoskie

          to co piszesz świadczy o tym że jesteś egoistką która chce pozbawić
          dziecka ojca, pewnie sama swojego ojca kochasz.Jeśli masz syna
          ciekawe czy jak jemu będą chciały panie podobnie tobie odebrać
          szczęście wychowania własnego potomstwa czy zmienisz zdanie czy
          będziesz zajadle je wspierać by mu odebrać tę szansę.

          Pozatym świadczy że nie wiesz co to jest joint custody
          najpowszechniejsza forma tzw. opieki wspólnej równoważnej w krajach
          dotkniętych plagą rozwodów.

          fragmet listu otwartego więcej na stronie www.opiekaronowazna.pl

          List Otwarty do:
          Szanownego Pana Prezydenta RP i Szanownego Pana Premiera RP
          oraz
          Szanownych Senatorów, Posłów i Ministrów
          RZECZPOSPOLITEJ POLSKIEJ

          W sprawie dramatycznej sytuacji Dzieci Polskich i ich rodziców
          oddzielanych od siebie w sytuacji kryzysu w rodzinie i koniecznych
          rozwiązań prawnych by się temu przeciwstawić.

          Jako organizacje broniące praw dziecka i rodziców reprezentujemy
          dzieci i rodziców którzy znaleźli się w tak dramatycznej sytuacji.Co
          roku przybywa ok 100 tysięcy dzieci dotkniętych dramatem rozpadu ich
          rodzin co często skutkuje pozbawieniem podstawowego prawa dziecka
          do wzrastania u boku swojego rodzica a rodzicom odbiera się
          podstawowe naturalne prawo do wychowania własnego potomstwa.
          Obecne prawo rodzinne w Polsce w zakresie opieki i
          wychowania dziecka wymaga dostosowania do ratyfikowanej prze Polskę
          Konwencji Praw Dziecka, której art. 18. 1.stanowi:
          „Państwa-Strony podejmą wszelkie możliwe starania dla pełnego
          uznania zasady, że oboje rodzice ponoszą wspólną odpowiedzialność
          za wychowanie i rozwój dziecka”, Art. 9.1. Państwa-Strony zapewnią,
          aby dziecko nie zostało oddzielone od swoich rodziców wbrew ich
          woli.”
          Obecne prawo jest też niedostosowane do Praw Podstawowych
          zawartych w Karcie Praw Podstawowych Unii Europejskiej gdzie
          Artykuł 24 pkt.3 Prawa dziecka stanowi
          „Każde dziecko ma prawo do utrzymywania stałego, osobistego związku
          i bezpośredniego kontaktu z obojgiem rodziców, chyba że jest to
          sprzeczne z jego interesami”.
          W ostatnich latach ilość separacji i rozwodów drastycznie
          wzrosła, co doprowadziło do zastanowienia sie ustawodawców
          większości krajów europejskich i zmian prawa w celu zabezpieczenia
          praw dzieci i ojców, pozwalając ojcom na większą obecność w życiu
          dziecka.
          We Włoszech w 2006 roku wprowadzono ustawę nr. 54 jej
          fragment :
          ”W przypadku separacji rodziców dziecko ma prawo do zachowania
          stałego, równoważnego i bezpośredniego związku z każdym z nich,
          otrzymywania opieki, edukacji i zdobywania doświadczenia od każdego
          rodzica i utrzymywania znaczących relacji ze swoimi przodkami i
          krewnymi od strony obojga rodziców.”
          Dziś Polskie prawo i praktyka sądownicza z zasady dyskryminują
          jednego rodzica. Wyznaczając jednego rodzica jako dominującego
          opiekuna a drugiemu rodzicowi udziela się tzw. kontaktów do własnego
          dziecka, zdarza się np. że jest to kilka godzin w tygodniu. Jak
          dziecko ma otrzymać wychowanie edukację czy zdobyć doświadczenie od
          rodzica którego widzi kilka godzin w tygodniu lub rzadziej?
          Rozwiązanie dotychczasowe silnie konfliktuje pary, jest
          krótkowzroczne i prowadzi do wielu nadużyć i tragedii rodzinnych.
          Prawo musi zapewnić dzieciom zdobycie doświadczenia
          od obojga rodziców, możliwość rozwijania się i zdobywania
          doświadczeń w obecności swojego rodzica w sposób wolny od przeszkód
          i wpływów rodzica próbującego dominować nad dzieckiem.

          Opieka Równoważna, inaczej wspólna, obowiązuje już w Niemczech,
          Francji, Hiszpanii, Krajach Skandynawii i krajach takich jak USA czy
          Australia. Silną preferencję dla tej formy opieki ostatnio
          wprowadzono w 2006r.w Prawie Włoskim ustawą nr.54.
          Niewątpliwymi korzyściami płynącymi z prowadzenia preferencji dla
          tej formy opieki w przypadku separacji rodziców jest:
          • mniejsze skonfliktowanie par i całych rodzin wciąganych dziś
          w walki o dzieci, gdzie wzajemny żal często przenoszony jest w
          następne pokolenia,
          • spadek liczby separacji i rozwodów,
          • częstsze niż w innych formach opieki sukcesy w
          przezwyciężaniu kryzysu par, - dzieci lepiej rozwijające się
          emocjonalnie – stabilność poprzez zapewnienie dziecku dorastanie w
          obecności swoich rodziców bez poczucia utraty jednego znich.
          • zachowanie tożsamości poprzez utrzymanie znaczących relacji
          ze swoimi przodkami z obu stron.
          • dziecku nie jest już w ramach zemsty na partnerze czy
          osiągnięcia korzyści majątkowych ograniczany kontakt ze swoim
          rodzicem.,
          • mobilizacja rodziców do współpracy dla dobra dziecka zamiast
          co często ma miejsce obecnie angażowania w konflikt pary wszystkich
          ludzi wokół, w tym rodziny, przyjaciół, prawników, sędziów i
          ekspertów w celu nakłonienia ich do strony rodzica w celu alienowani
          i wykluczenia drugiego rodzica z życia dziecka

          W tym celu postulujemy wprowadzić takie zmiany w ustawodawstwie
          które realnie wprowadzą w Polsce preferencje dla Opieki Równoważnej
          (Wspólnej, Naprzemiennej) gdy oboje rodzice chcą wychowywać dzieci,
          podobnie jak ma już to miejsce w innych krajach poprzez
          wprowadzenie odpowiedniego zapisu do KRiO np. na wzór włoski.

          Postulujemy zlikwidowanie RODK (rodzinne ośrodki diagnostyczno
          konsultacyjne), które są pozostałością po PRL. Te przy-sądowe
          ośrodki zdają się jedynie swą pseudonaukową działalnością szkodzić
          dziecku i rodzinie oraz usprawiedliwiać łamanie w Polsce Konwencji
          Praw Dziecka. Wydziały Rodzinne Sądów zbytnio zaufały
          pseudonaukowym opiniom psychologicznym pochodzącym z tych wątpliwej
          jakości ośrodków, zamiast opierać się na prawdziwych dowodach.
          Psychologia naukowa nie posiada na dziś takich narzędzi, które
          pozwalają na jednoznaczne stwierdzanie rzeczy które próbuje się tam
          badać co w połączeniu z dowolnością interpretacji przez osoby tam
          zatrudnione dyskredytuje powstające tam opinie.Mimo iż pisane przy
          użyciu naukowego języka nie posiadają wartości. Próbuje się tam np.
          określać zmienne więzi międzyludzkie nawet małych dzieci i na takich
          podstawach wyciąga się daleko idące wnioski często rzutujące na całe
          dalsze życie dzieci i ich rodzin.Tymczasem to samo badanie wykonane
          przez inny zespół lub innego dnia często skutkuje zupełnie odmienną
          opinią. Nauka pozwalająca stwierdzić ile czasu kto z kim ma
          przebywać, nie istnieje w innych cywilizowanych krajach. Jeśli ich
          obecność byłaby usprawiedliwiona naukowo, takie ośrodki byłyby
          tworzone w krajach Unii czy w USA, ale tak nie jest. Opieranie się
          Sądownictwa Rodzinnego w Polsce na pseudonaukowych opiniach RODK
          ukazuje tylko na jak złych fundamentach oparty jest dziś system
          sądownictwa rodzinnego i dyskredytuje Polskę w oczach innych narodów.



          • kami_hope Re: W przypadku separacji rodziców dziecko ma pra 11.10.09, 10:50

            polskitata napisał:
            > to co piszesz świadczy o tym że jesteś egoistką która chce
            pozbawić
            > dziecka ojca,

            Wolno Ci tak myśleć. Jak również wolno Ci tkwić w niezrozumieniu.
            Stosowanie epitetów jako argumentów, to nie najlepszy pomysł w
            konwersacji. No chyba, że rozmowa nie była Twoją intencją, a jedynie
            wygłoszenie swoich racji. I aby były bardziej wyraziste i nie do
            odparcia, posłużyłeś się (prymitywną!) metodą dyskredytującą
            konwersarza.

            Gdybyś jednak zmienił zdanie i zechciał porozmawiać, to stwórz pole
            do rozmowy, przeproś na wstępie i pohamuj się od wygłaszania
            epitetów i ocen w kierunku rozmówcy (tu - mnie).
            Jestem otwarta na rozmowę.
            • polskitata przeczytaj kami jak powinno być bo piszesz bzdury 11.10.09, 22:18
              Włoski senat dał ostatecznie zielone światło nowemu prawu, które wzmacnia
              szerszy dostęp do praw rodzicielskich rozwiedzionych ojców. Legislacja normuje
              pojęcie opieki wspólnej nad dziećmi w sytuacji kiedy rodzice się rozchodzą.
              Dotychczasowy sposób w którym opieka nad dzieckiem była przyznawana jedynie
              matce, teraz będzie przyznawana tylko w mniejszości przypadków.

              ,, Finalnie oboje z rodziców będą mieli równe prawa i zakres odpowiedzialności
              w sytuacji, kiedy żyją oddzielnie”, powiedział Podsekretarz Ministerstwa
              Sprawiedliwości Jole Santelli.

              " I dzieci będą miały niepodważalne prawo, by utrzymać stałe relacje z zarówno
              mamą i tatą. Po raz pierwszy przyjęto zasadę co do wychowania. Według tego prawa
              rozwód dwojga rodziców nie jest rozwodem dziecka z którym kolwiek z nich.”

              Nowa legislacja zrewolucjonizuje stosowanie prawa rodzinnego we Włoszech,
              wypowiadają się parlamentarzyści. W 2004r Włoskie sądy rodzinne powierzyły
              opiekę nad dziećmi wyłącznie matce w 84%, ojcom przyznano prawo do opieki w
              6,5%, zaś opiekę łączną obojga rodziców przyznano w 8,8%. Nowe prawo, które
              miało poparcie w parlamencie, gwarantuje obu skonfliktowanym rodzicom prawo do
              regularnego kontaktu z ich potomkiem.

              To stanowi, że rodzice utrzymują dzieci finansowo według codziennych potrzeb i
              wspólnie podejmują wszelkie ważne decyzje dotyczące leczenia i edukacji dziecka.
              Według prawa, jeżeli rodzice nie mogą wspólnie dojść do porozumienia, powstają
              kwestie sporne, każde z nich jest uprawnione, by zwrócić się z żądaniem o
              rozstrzygnięcie sporu przed sądem rodzinnym.
              Jeżeli jedno z rodziców dywersjonuje poszanowanie porozumienia wspólnej opieki,
              sąd rodzinny może nałożyć grzywnę za krzywdzenie dziecka, albo drugiego rodzica,
              sąd może zmieni treść porozumienia powierzając opiekę drugiemu rodzicowi, albo
              nałoży grzywnę w wysokości od 75 do 5.000 euro.
              Chociaż praktycznie dzieci pozostają pod pieczą obojga rodziców, sądy nadal będą
              musiały decydować o szczegółach realnej opieki nad nimi. ,,Poparcie tego prawa
              było odważnym wyborem” – wypowiada się senator Emanuela Baio Dossi, akcentując,
              że to skończyłoby dyskryminację i zmieniłoby włoskie społeczeństwo.
              ,,To nie jest sprawa przymuszania rodziców do dostosowania się, ale zastosowania
              odpowiedzialnych decyzji i cywilizacyjnych zachowań celem ochrony dziecka”.
              W ocenie przedstawicieli organizacji pozarządowych związanych z ruchem obrony
              praw ojca którzy odnoszą się jednak do tego projektu krytycznie wskazując, że ma
              on braki i jest niekompletny. “Zawiły polityczny kompromis został jednak
              uchwalony, złe prawo spotkało się żądaniami milionów rodziców i oczekiwaniem
              ochrony dobra dzieci” – stwierdza Narodowa Federacja Wspólnego Wychowania ( FENBI )
              ,,Tam nie ma żadnych rozwiązań, aby rozstrzygnąć konflikt ( między rozdzielonymi
              rodzicami), nie ma żadnych środków odstraszenia niwelujących brak zgody (
              porozumienia do wspólnej opieki), nie ma żadnej ochrony praw nieletnich”.
              Inne środowiska grup związanych z tematyką rodzinną mile widzą reformę, ale też
              i nie ukrywają rozczarowania, że proponowane rozwiązania nie są szersze. Prawo
              było ubogie, " wypowiada - stowarzyszenie (Grow Together), ale przynajmniej
              ustawa została uchwalona.
              To wyraża bardzo ważną zasadę, że rodzicem jest się na zawsze bez względu na
              separację, oboje rodziców ponosi odpowiedzialność za wychowanie dzieci” –
              powiedziano na forum Stowarzyszeń Włoskich Rodzin.
              Na podstawie oryginału publikacji:
              www.italymag.co.uk/italy/parliament-passes-joint-custody-legislation
              Dodam że pracujemy wraz z prawnikami by wkońcu taką ustawę wprowadzić w Polsce i
              skończyć z ekstremizmem kobiet .Tak głośno krzyczycie o dyskryminacji kobiet w
              krajach arabskich w Polsce mamy okrutniejszy ekstremizm ze strony wydziałów
              rodzinnych i niektórych matek.

              www.opiekarownowazna.pl
          • panda_zielona Re: W przypadku separacji rodziców dziecko ma pra 12.10.09, 01:56
            Ciekawm bardzo jaki skutek odniesie ten list otwarty.Na razie jest
            jak jest.A RODK moim zdaniem to instytucja mało obiektywna.Jestem
            akurat w środku sprawy,gdzie matka odcięła ojca zupełnie od
            dzieci,który od ponad roku nie ma z nimi kontaktu.Dzieci obecnie 5 i
            6 lat,zostały skierowane właśnie do RODK.Oczywiste jest,że obecnie
            są bardziej emocjonalnie związane z matką,tak małe dzieci po roku
            niewidzenia ojca mogą go po prostu zapomnieć.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka