zkhanna
01.10.09, 13:09
No właśnie. Mija 7 lat, jak eks-mąż i ojciec moich synów widział
dzieci po raz ostatni. Piszę "moich synów" bo jak mam
napisać "naszych"? Chłopcy mają dzisiaj 13 i 16 lat, łatwo więc
policzyć, że młodszy 7 lat temu szedł do zerówki, a starszy do III
klasy podstawówki. Teraz to już są gimnazjalista i licealista. Ich
ojciec właściwie nie wie o nich nic, bo odciął się od nich
diametralnie. Najprawdopodobniej przebywa gdzieś za granicą.
Co trzeba sobie zniszczyć w strukturach mózgu, aby nie tęsknić, nie
szukać kontaktu, nie dążyć do "przynajmniej" weekendowej
telefonicznej rozmowy.
Ja nigdy nie miałam zamiaru odcinać dzieci od ojca, widzę jak w
ukryciu tęsknią, starszy wyczekuje jakiegokolwiek ruchu ze strony
ojca. Nie ma nic, cisza.
Jest mi przykro, nie zastąpię im ojca.
Z niejakim zdziwieniem czytam, że są ojcowie, którzy walczą o
kontakty ze swoimi dziećmi, domagają się swoich praw.
Ale widać są też i tacy, którzy w momencie rozwodu z żonami,
rozwodzą się również ze swoimi dziećmi...