obowiązek porozumienia a sprawa z 2008r.

13.10.09, 14:23
witam
mam pytanie
czeka mnie kolejna sprawa na dniach, bez orzeczenia, z nieletnią
pierwsza była w zeszłym roku
moje pytanie to czy obowiązuje mnie kwestia przedstawienia
porozumienia zgodnie z orzecznictwem bieżącym?
czy powinnam w tym zakresie coś przygotować? jeśli tak, to jak się
do tego przygotowac?
jesli brak inicjatywy w stronę dziecka ze strony ojca to czy jest to
równoważne, że obojętność = porozumienie istnieje?

dziękuję
    • plujeczka Re: obowiązek porozumienia a sprawa z 2008r. 13.10.09, 15:01
      nie mozesz napisac prosciej bo nijak cIE NIE ROZUMIEM
      • przed_rozwodem Re: obowiązek porozumienia a sprawa z 2008r. 13.10.09, 15:19
        moja sprawa toczy się od zeszłego roku, kiedy nie trzeba było
        przedstawiać porozumienia w kwestii opieki nad dzieckiem (gdzieś tu
        był wzór na forum takiego porozumienia)
        chodzi mi o to,czy sprawa rozpoczęta w grudniu, a cd na dniach,
        będzie uwzględniala kwestię przygotowania porozumienia ad dziecka,
        które jest obowiązujące bodajże od czerwca
        trochę tak jakby, czy to prawo obowiązuje wstecz, czy jest tak, że
        jak cos nowego wchodzi to z urzędu obowiązuje trwające sprawy
        nie umiem jaśniej, przepraszam sad
        • sonia_30 Re: obowiązek porozumienia a sprawa z 2008r. 13.10.09, 15:47
          Nie musisz przedstawiać pozrozumienia, jeśli pozew sprzed 13 czerwca
          br.
          • przed_rozwodem Re: obowiązek porozumienia a sprawa z 2008r. 13.10.09, 15:52
            pozew z lipca 2008

            czyli ten temat nie będzie ruszony na sprawie?
            czy po prostu nie jest wymagane ode mnie porozumienie w wersji
            papierowej (np jak ten wg wzoru co jest na forum)
            • pyzz Re: obowiązek porozumienia a sprawa z 2008r. 13.10.09, 16:06
              Lex retro non agit. Jesteś rozwodzona w ogólności według prawa nie takiego,
              jakie obowiązuje teraz, tylko wg takiego, jakie obowiązywało, gdy któreś wniosło
              pozew.
              Tyle prawo.
              Z moralnego punktu widzenia jednak dobrze by było się jednak w sprawie dziecka
              porozumieć, bo ono ma oboje rodziców, a w walkach o nie ono właśnie ucierpi.
              • przed_rozwodem Re: obowiązek porozumienia a sprawa z 2008r. 13.10.09, 16:44
                dziękuję
                póki co nie wiem, czy istniejąca sytuacja jest formą porozumienia,
                ojciec płaci zobowiązanie na poczet alimentów, nie wyprowadził się z
                mieszkania, ale jego obecność w nim jest nieprzewidywalna, nocuje
                tylko 2-3 razy w tygodniu, stołuje się poza domem, czasem zagaduje
                dziecko, ale nie odbiera jej ze szkoły, nie zaprowadza do niej, jak
                i również na zajęcia dodatkowe, nie odrabia/sprawdza lekccji, nie
                bawi się, nie czyta jej,nie proponuje czasu wspólnego z nią, w każdy
                weekend jest poza domem,
                czy to jest porozumienie?
                takie zachowanie?
                • pyzz Re: obowiązek porozumienia a sprawa z 2008r. 14.10.09, 12:41
                  > póki co nie wiem, czy istniejąca sytuacja jest formą porozumienia,
                  Nie. Porozumienie to umowa na piśmie w tej sprawie regulująca wszystko.

                  Nie wiem, ile lat ma Wasze dziecko, ale nie musisz tu przedstawiać tu jak on to
                  bardzo się nie interesuje córką, ani, jak ta córka bardzo nie chce go znać (ale
                  pieniądze chętnie przyjmie). Bo my nie jesteśmy sądem, a mimo to takich
                  opowieści nasłuchaliśmy się nie raz i nie dziesięć. Moja mama też takie
                  opowiastki snuła, wiem ile są warte.

                  Proponuję się dogadać z ojcem dziecka, a jak córka coś do niego ma, to pomóc mu
                  odbudować z nią więź, a nie z satysfakcją podkreślać, jak to córka wybrała mamę
                  (co już samo w sobie świadczy o tym, w jakim podejściu do ojca jest córka
                  wychowywana przez matkę). Tak będzie lepiej dla córki.
                  • przed_rozwodem Re: obowiązek porozumienia a sprawa z 2008r. 14.10.09, 13:08
                    9 lat ma
                    przez 8 zyła w micie, że ma super tatę, bo ja ten mit podtrzymywałam
                    na własnej skórze odczuła brak zainteresowania i obietnice bez
                    pokrycie, jak równiez kiedy odbierał ją pod wpływem ze szkoły
                    usłyszała od kolegów, że ten tata jej to dziwnie wygląda i śmierdzi

                    nie mam satysfakcji z sytuacji, on deklarował opiekę nad nią, ale
                    nie można się opiekować jak się jest nieobecnym
                    a pieniądze, cóż, powietrzem jej nie nakarmię, ja pracuję i nie
                    starcza mi na nas dwie i na opłaty, więc bez łaski jego wkład fin.
                    jest
                    biorąc pod uwagę tryb jego pracy, to na przestrzeni 9lat jej zycia
                    on był obecy łącznie może ze 2 lata w sumie
                    nie nalezy oczekiwac super więzi, jesli czar mitów upadł
                    • pyzz Re: obowiązek porozumienia a sprawa z 2008r. 14.10.09, 13:36
                      > 9 lat ma
                      > przez 8 zyła w micie, że ma super tatę, bo ja ten mit podtrzymywałam
                      > na własnej skórze odczuła brak zainteresowania i obietnice bez
                      > pokrycie, jak równiez kiedy odbierał ją pod wpływem ze szkoły
                      > usłyszała od kolegów, że ten tata jej to dziwnie wygląda i śmierdzi
                      Te szczegóły, to sprawa Twoja, Twojego byłego męża, córki i ew. sądu. Nie nasza.
                      Nie chciałabyś, aby intymne szczegóły Twojego życia były wywlekane na forum
                      publiczne, nie rób tego samego wobec innych. Wreszcie nie zwalaj całemu światu,
                      w tym mnie, Twojego życia na głowy.

                      > a pieniądze, cóż, powietrzem jej nie nakarmię, ja pracuję i nie
                      > starcza mi na nas dwie i na opłaty,
                      Cóż. No to się ciesz, że jesteś w naszym seksistowskim narodzie kobietą. Gdybyś
                      była mężczyzną to na takie dictum usłyszałabyś tylko coś w stylu "jak nie możesz
                      utrzymywać dziecka, to nie powinnaś się nim opiekować", albo "poszukaj lepszej
                      pracy". I to w najlepszym razie, bo w nieco gorszym taka deklaracja byłaby
                      wystarczającym powodem do odebrania Ci dziecka.
                      Znajdź lepszą pracę, albo idź (jak mój ojciec, który alimentów nie dostawał na
                      mnie w ogóle) na drugi etat.
                      • przed_rozwodem Re: obowiązek porozumienia a sprawa z 2008r. 14.10.09, 13:52
                        wydaje mi się, że to forum zawiera znacznie bardziej intymne
                        wyznania, i takie było jego założenie
                        moje dziecko nie jest zdrowe, niestety,
                        ja pracuję 10-12 godzin dziennie, również niestety, często zabieram
                        pracę do domu, żeby być z małą
                        a kto się Tobą zajmował podczas drugiego etatu Twojego opiekuna?
                        bo chyba nie ta druga strona, prawda?
                        moje dziecko, jego bezpieczeństwo i zdrowie sa dla mnie
                        najwazniejsze, a jego obowiązkiem jest współudział w utrzymaniu tego
                        i niestety nie będę pracowac 24/dobę dlatego, żeby mieć więcej
                        pieniędzy
                        zrezygnowałam z wielu rzeczy dla siebie i skupiłam się na minimum
                        swoich potrzeb
                        a ojciec dziecka nie pracuje od 3 miesięcy
                        • pyzz Re: obowiązek porozumienia a sprawa z 2008r. 15.10.09, 12:20
                          > wydaje mi się, że to forum zawiera znacznie bardziej intymne
                          > wyznania, i takie było jego założenie
                          Owszem, zawiera. Trochę tak, jak ze studiowaniem: na kolokwiach prawie wszyscy
                          ściągają. Ale to nie powoduje, że ja też muszę ściągać. Prawie wszyscy są
                          oszustami, ja nie.

                          > a kto się Tobą zajmował podczas drugiego etatu Twojego opiekuna?
                          > bo chyba nie ta druga strona, prawda?
                          Nie Twój interes wprawdzie. Ale fakt faktem, że musieliśmy sobie sami odgrzewać
                          obiad, że musieliśmy pomagać w pracach domowych itd.itp. Dla nas to było
                          normalne: tata pracuje ciężko też się trzeba do ogólnodomowej roboty dorzucić.
                          Nb 9-letnie dziecko już zdecydowanie powinno brać część odpowiedzialności za dom
                          i rodzinę w której żyje na siebie. Nawet żyjące w pełnej rodzinie.
                          Bo jak nie, to potem właśnie wyrastają... wieczne dzieci momistycznych matek.

                          > ja pracuję 10-12 godzin dziennie,
                          W polsce za 10-12 godzin dziennie można utrzymać dwie osoby. Samotni ojcowie, z
                          których większość nie dostaje alimentów mogą, to samotna matka też. Jeżeli w
                          istocie pracujesz zarobkowo po 10-12 godzin, to prawdopodobnie jesteś
                          niedopłacana, a w takim wypadku radzę poszukać lepszej pracy.

                          > często zabieram
                          > pracę do domu,
                          No, to rozumiem, że nie pracujesz w mennicy.

                          > a ojciec dziecka nie pracuje od 3 miesięcy
                          Może nie może? A może się kiwa? Możesz być spokojna, że sąd mu wyperswaduje. Jak
                          się tak ładnie rozpłaczesz na rozprawie, jak na forum, sąd mu tak dowali, że w
                          pięty mu pójdzie. I to bez względu na to, czy nie może, czy się kiwa.
                          Karanie mężczyzn niepłacących alimentów to coś, co polsce wychodzi, jak mało co.
                          Chyba tylko w łamaniu praw człowieka i pobieraniu podatków jest lepsza.
                          Od lat wymyśla się kolejne kary, często podwójne, łamiące konstytucję, często
                          same kary powodują, że ci faceci tracą możliwość zarabiania na alimenty, ale
                          kogo to obchodzi. Wszyscy się dziwią, że siakoś nie działa.
                          • przed_rozwodem Re: obowiązek porozumienia a sprawa z 2008r. 15.10.09, 12:45
                            też studiowałam (pracując), i nie ściągałam

                            masz rację, jestem niedopłacana, jak większość kobiet w porównaniu
                            do pracy wykonywanej przez mężczyzn, i nie mam luzów na koniec
                            miesiąca ani oszczędności, niestety

                            a on nie pracuje, bo się kiwa, chorego udaje, jednocześnie
                            ogłaszając się z ofertą pracy

                            wiesz, ja nie muszę za bardzo płakać na tej rozprawie, mam dokumenty
                            potwierdzające stan rzeczy, a on ma np. naganę w papierach za swoje
                            zachowanie na porpzedniej sprawie, co nie wydaje mi się normą i jego
                            wypowiedzi zostały zaprotokołowane
                            poza tym jest osoba uzależnioną od alkoholu i narkotyków, co zostało
                            potierdzone opinia biegłych, o czym wiem od dziś
                            to ostatnie niestey ani mu nie pomaga ani nie usprawiedliwia (nie
                            zamierza podjąć leczenia, tylko zwiać)

                            rozumiem, że nie było Ci łatwo i doceniam Twoje przykre wypowiedzi
                            nt mojej sprawy
                            staram się dobrze wychowywać moją córkę, żeby się nie ślizgała przez
                            życie i poświęcać jej maksimum mojego czasu
                            nazywa mnie swoją przyjaciółką i jest to dla mnie komplement
                            • pyzz Re: obowiązek porozumienia a sprawa z 2008r. 15.10.09, 15:34
                              > masz rację, jestem niedopłacana, jak większość kobiet w porównaniu
                              > do pracy wykonywanej przez mężczyzn,
                              Przepraszam, ale z takimi wypowiedziami to proszę na forum feminizm. Jeżeli
                              Twoja praca jest niedopłacana, to poszukaj lepiej płatnej, jak owi rzekomo
                              przepłacani mężczyźni. Jeżeli za swoją pracę dostajesz za mało, to dlaczego
                              wykonujesz właśnie ją, a nie taką, za którą dostaniesz ile się naprawdę należy?
                              Mężczyźni zarabiają STATYSTYCZNIE więcej, bo STATYSTYCZNIE znacznie więcej pracują.

                              Formalnie nie musisz przedstawiać porozumienia. Ale z moralnego punktu widzenia
                              należałoby takie porozumienie osiągnąć. Jeżeli istnieje problem upijania się, to
                              wystarczy w owym porozumieniu trzeźwość każdej ze stron zapisać, jako warunek
                              kontaktu. Jeżeli twierdzisz, że nie będzie "odpowiednio" dbał, to zapisz w
                              porozumieniu, jak ma to robić, byle rozsądnie. Jeżeli sądzisz, że będzie się
                              spóźniał na spotkania zapisz w porozumieniu co będzie, jeżeli się spóźni więcej
                              niż. Do tego służą mediatorzy. Do tego służy to pisemne porozumienie.

                              A jeżeli córce o ojcu mówisz tak, jak piszesz tutaj, to jesteś typowym
                              przykładem matki, która wychowuje dziecko w nienawiści do byłego męża. Jeżeli
                              tak, to krzywdzisz nie tylko jego, ale i ją.

                              Jak dla mnie odpowiedzi na swoje pytania dostałaś.
    • majkel01 Re: obowiązek porozumienia a sprawa z 2008r. 13.10.09, 19:49
      tzn. żeby było ściślej: teraz też nie ma obowiązku przedstawiania porozumienia.
      Jest to wola rodziców, jeżeli uda im się porozumieć w sprawie dot. dzieci.
      Nie, w twoim wypadku porozumienie nie będzie potrzebne, co nie znaczy że nie
      może być zawarte. Sąd wprawdzie twoją sprawę rozstrzygac będzie wg. starych
      przepisów, ale zawsze lepiej jest się dogadać w kwestii dziecka niż wyrywac
      sobie nawzajem dziecko.
      • przed_rozwodem Re: obowiązek porozumienia a sprawa z 2008r. 14.10.09, 10:39
        rozumiem,
        on wcześniej wyraził już na sprawie zgodę na pobyt dziecka ze mną
        sam często przebywa za granicą, i po prostu go nie ma
        jego zatrudnienie jest na teraz nieprzewidywalne, więc trudno
        dogadac się w kwesti pół świąt, pół wakacji...
        1,5 mca wakacji był w kraju, ale spędził z dzieckiem całe 4,5 GODZINY
        i dlatego nie za bardzo wiem, co powinnam powiedzieć w tej kwestii,
        jesli zostanę zapytana
        pomijam też fakt, ze dziecko nie chce z nim przebywać i się przed
        nim chowa
        • sieniap a to ciekawe 15.10.09, 19:44
          miasta.gazeta.pl/lublin/1,35640,7139297,Adwokaci_zbedni_przy_rozwodach__Chca_byc_mediatorami.html
Pełna wersja