lalu81
14.10.09, 14:02
co mozna zrobic w nastepujacej sytuacji.podalam meza o rozwod.mamy
jedno dziecko w wieku 14 miesiecy.Dotad nie ograniczalam ojcu
kontaktow z dzieckiem. jednak zarowno przyjscie po dziecko,jak i
jego oddanie konczylo sie awantura.maz mnie wyzywal od
najgorszych.ja niechcialam sie klocic.jesli mnie nie bylo a wlasnie
przyszedl oddac dziecko to wyzywal mnie i osobe ktora miala odebrac
dziecko.Czyli dziadkow dziecka.Ostatnio oddal dziecko zziebniete,z
kilogramowa pielucha i bez kurtki (nie wiem co on z nim
robil),musialam leczyc niuniowi odparzenia i co najgorsze
przeziebienie.Dzwonil tez po tym do mnie i grozil mi odebraniem praw
rodzicielskich bo sie dzieckiem nie zajmuje (a bylam w tym czasie w
sklepie po zakupy).Dodam ze maz mieszka katem u kuzyna,nie ma
wlasnego mieszkania ani stancji i nie ma gdzie zabrac
dziecka.Chodzi z dzieckiem po dworze wiele godzin i zabiera go
zawsze na wieczor,oddaje grubo po 19 tej.Bierze tez dziecko kiedy
nie ma co zrobic z czasem.Ostatnio mnie tak nawyzywal ze zglosilam
to na policji,nasikal tez mi na drzwi,a ze wczesniej je skopal i w
rezultacie uszkodzil, to wszystko przecieklo do domu.Zglosil na
policji ze ja mu ukradlam telefon.W zwiazku z cala ta sytuacja boje
sie mu dawac dziecko.Boje sie mu nawet drzwi otworzyc ze cos mi
zrobi,albo dziecku.Ale co bedzie w sadzie,jesli bede mu dawac
dziecko to mi zarzuci ze sie nie chce zajmowac,jesli mu nie pozwole
z dzieckiem widywac to ze mu ograniczam kontakt.Co robic?