Co mam o tym myśleć...pomóżcie

02.11.09, 14:26
Jesteśmy 5 lat po ślubie i co tu dużo mówić - nie układa nam się.
Nie jestem pierwszą żoną, było też kilka kilkuletnich kochanek
(zawsze na tzw. zakładkę i jedna była rzucana dla drugiej),wiele
razy łapałam go na kłamstwach. Popełniłam błąd wychodząc za mąż i
teraz za to płacę. Nasze pierwsze miesiące to był cud-miód, słowa
jakich w życiu nie słyszałam, czułe chwile i poczucie, że świat jest
piękny. Potem stagnacja, wspólne kredyty, kłótnie, zaczęły się
prawdziwe problemy i niestety czar prysł, ale jeszcze wszystko było
do przeżycia. Za to jakieś 2 lata temu mój mąż bardzo się zmienił,
jest zimny, nigdy mnie nie przytula, nie całuje, nie mówi, że kocha,
twierdzi za to, że bycie singlem jest super i ciągle daje mi do
zrozumienia, że nic dla niego nie znaczę. Na pytanie co do mnie
czuje odpowiada "nie rozumiem cię", potrafi też powiedzieć, że
jedynym żywym organizmem na jakim mu zależy w tym domu jest nasze
zwierzę. Mąż często wraca późno, jeździ po Polsce, nocuje w
hotelach. Żyje wlasnym życiem, nie uznaje wspólnego konta w
małżeństwie, nie wiem tak na prawdę kim jest, co czuje, co robi.

Wczoraj zdarzyła się straszna sytuacja po której nie mogę dojść do
siebie. Ponieważ w sobotę mąż dziwnie obchodził się w komórką, coś
tam pisał, chował ją itd, w niedzielę rano zajrzałam do smsów i
zobaczyłam coś takiego "Właśnie jem śniadanko i brakuje mi Twojego
towarzystwa". Niemal zeszłam. Sms od Pani z którą mój mąż
współpracuje. Zapytałam męża co to jest. On zmieszał się, wyrwał mi
komórkę, zaczął coś wykasowywać odpychając mnie drugą ręką, ale
zapamiętałam numer i zadzwoniłam do tej kobiety, która bardzo się
zdenerwowowała i twierdzi, że to pomyłka i zbieżność imion i nazwisk
z jej partnerem smile Do tego mąż ma w telefonie z 500 kontaktów i do 3
przypisane inne niż standardowy dzwięk - szef to buczenie, ja to
jazgot, a pani od której dostał sms - romantyczna ballada.
Dla mnie sprawa jest jasna, ale może się mylę? Ona twierdzi, że
pomylka, mąż wcale tak nie powiedział, nie zdzwił się tym smsem i
jeszcze powiedział mi, że to miłe coś takiego usłyszeć. Jeżeli jest
się z kimś w zawodowych relacjach to chyba wiadomo, że niemożliwe,
aby ktoś przesłał takiego smsa....do tego ta pościelowa ballada przy
jej telefonie. Twierdzi, że przypadkiem się ustawiła.

Pomóżcie co mam myśleć, bo mąż twierdzi, że nic się nie stało, a ja
mu karierę zrujnowałam zawodową i powinnam przeprosić.
    • to.ja.kas Re: Co mam o tym myśleć...pomóżcie 02.11.09, 14:49
      Przecież wiesz co myslec.
      Sprawa jest jasna i klarowna.
      • panda_zielona Re: Co mam o tym myśleć...pomóżcie 02.11.09, 14:59
        Co masz myśleć?dokładnie to co myślisz.A czy go przeprosisz czy nie
        to już Twoja sprawa.Ja bym mało,że nie przeprosiła,to jeszcze bym
        pana pognała w .....
    • cleer13 Re: Co mam o tym myśleć...pomóżcie 02.11.09, 14:56
      Był tu wcześniej taki wątek, o tym w jakie nieprawdopodobne kłamstwa
      i bzdury każda z nas była w stanie uwierzyć, byle tylko nie dopuścić
      do siebie myśli,że on zdradza.
      To co opisujesz do tego wątku się kwalifikuje.
      Tez wierzyłam w najdziwaczniejsze brednie.
      Po moich doświadczeniach wiem jedno - kombinacje z telefonem,
      którego broni jak niepodległosci, wycisza w nim sygnal, trzyma w
      kieszeni lub w teczce, nigdy na wierzchu, i biega co chwilę
      sprawdzic czy ktoś nie dzwonił. Nie rusza się bez niego nigdzie. To
      nie jest normalne zachowanie, ma wiele do ukrycia. A zmiana
      zachowanie wobec Ciebie? Pomyśl...
      Pytanie czy jesteś gotowa poznać prawdę, i czy wiesz co z tą prawdą
      zrobisz?
    • tricolour Masz rogi... 02.11.09, 16:12
      ... i już.

      Teraz Twoja decyzja, co z nimi zrobisz. Możesz dalej drapać sufit (i
      przepraszać), możesz zacząć siebie szanować - wybór należy do Ciebie.
    • tarantinka Re: Co mam o tym myśleć...pomóżcie 02.11.09, 18:57
      od kilku lat wszystko co funduje ci maż to emocjonalna antarktyda +
      świadomość że zawsze zdradzał, na co ty liczyłaś wychodząc za niego
      za mąż ??, a tak na marginesie facetowi zwyczajnie nie chce się
      kolejny raz rozwodzić woli takie podwójne życie, pewnie wie, że
      kolejną partnerkę też zdradzi. Strasznie to smutne, jak już
      opanujesz emocje to ciesz się że dzieci nie macie.
    • sauber1 Re: Co mam o tym myśleć...pomóżcie 02.11.09, 19:21
      samsara33 napisała:

      > Wczoraj zdarzyła się straszna sytuacja po której nie mogę dojść do
      > siebie. Ponieważ w sobotę mąż dziwnie obchodził się w komórką, coś
      > tam pisał, chował ją itd, w niedzielę rano zajrzałam do smsów



      Nawet ja nie wiem co o takim twoim zachowaniu mysleć? Uważam, że miałaś
      wyjatkowo tolerancyjnego chłopa. Już to widzę, co wyprawiasz jakby osmielił ci
      się zajrzec do torebki. Chbya się przeniosę na inne forum taka patologia bardzo
      mnie męczy, brrr ... to straszne do czego ludzie są zdolni w tej swojej
      obsesyjnej chorej zasdrości ...
      • salemka1 Re: Co mam o tym myśleć...pomóżcie 02.11.09, 19:32
        A mnie to już nie dziwi... Mój mąż przez rok czasu miał kochankę, o której nie
        wiedziałam, a wystarczyło raz jeden wziąć komórkę, którą wiecznie krył przede
        mną. Ale dla mnie prywatność była świętością. Z resztą nawet swojej pani o tym
        powiedział, że ja sie nie dowiem, bo nigdy nie sprawdzę komórki ani laptopa bo
        mam takie zasady. No, miałam. A może i mam nadal... Ale wtedy mogłam sobie
        podarować kilka ładnych miesięcy mniej podwójnego życia.
        • panda_zielona Re: Co mam o tym myśleć...pomóżcie 02.11.09, 20:10
          No i jak bumerang powraca dylemat,zaglądać do komorki,komputera
          jeśli mamy podejrzenia,czy nie zaglądać i robić za pierwszą
          naiwną/go/.Dla mnie chowanie,spanie i odbieranie telefonow w
          łazience,czy innym ustronnym miejscu byłoby sygnałem,że zaczynają mi
          rosnąć rogi.
      • cleer13 Re: Co mam o tym myśleć...pomóżcie 02.11.09, 19:54
        Ciekawe,że nie wywołuje w Tobie takiego świętego oburzenia kłamstwo,
        zdrada, nielojalnośc. To jest do przeżycia, prawda? Ale zajrzac do
        komórki, czy do historii w komp. - O to jest nie do wytrzymania.
        Powiem Ci jedno - jest wiele sygnałów zdrady, ktore doiprowadzają do
        tego,że zaczyna się sprawdzac rózne rzeczy.
        Świństwem jest zdrada, a nie wykrycie zdrady!
        • sauber1 Re: Co mam o tym myśleć...pomóżcie 02.11.09, 20:11
          Wcale się nie dziwię takim facetom, że potrafią się brzydzić i szukaja czegoś
          dla ukojenia duszy, ale to jest tylko moje zdanie i nikt nie musi z nim się
          zgadzać. Ludzie o czym my tu rozmawiamy ??? Usuwajmy w porę przyczyny, a nie w
          skutkach szuakajmy rozwiązania.
          • salemka1 Re: Co mam o tym myśleć...pomóżcie 02.11.09, 20:40
            sauber... to chyba trochę niesprawiedliwe podejście. Bo widzisz samo to, że ktoś
            chowa, wyłącza, pisze smsy w łazience, odrzuca połączenia, wskazuje, że ma coś
            do ukrycia. Ja nie tłumaczę zaglądania do prywatnych rzeczy. Z resztą sama tego
            nie zrobiłam umyślnie, ale u mnie to inna sprawa. Ja myslę, że przy takim
            zachowaniu po pewnym czasie można sie spodziewać, że ta druga osoba zajrzy do
            komputera, czy do komórki. Oj, chyba zagmatwałam. Chodzi mi o to, że nie jest tu
            mowa o notorycznych i bezpodstawnych napaściach na prywatność.
            • sauber1 Re: Co mam o tym myśleć...pomóżcie 02.11.09, 21:15
              salemka1 napisała:

              > sauber... to chyba trochę niesprawiedliwe podejście. Bo widzisz samo to, że

              A czy ja mówię, że ktoś komuś nigdy nigdzie nie zagladać ma? Tylko po co larum
              podnoscić jak jest już po ptokach ?
              Dziwi mnie, że kobieta nie jest w stanie wyczuć, że facet coś kręci na boku jak
              i odwrotnie. Dla pewności nie zaszkodzi stanąć w drzwiach nieoświetlonego
              pokoju, a na cieniu wszystko widać, czasem aż strach by nie porysowac sufitu,
              chyba jednak wezmę się za to szycie furażerek ? wink
              Nie wiem też czy jest sens tu się porzożem przechwalać, no chyba że to polowanie
              na kolejnego jelenia?
              Sorki ale musiałem ...
              • sonia_30 Re: Co mam o tym myśleć...pomóżcie 02.11.09, 21:30
                Mnie też dziwi, że parę lat żyje się w lodowatym układzie i nic
                wątpliwości nie budzi...
              • salemka1 Re: Co mam o tym myśleć...pomóżcie 02.11.09, 21:32
                sauber1 napisał:

                > Dziwi mnie, że kobieta nie jest w stanie wyczuć, że facet coś kręci na boku jak
                > i odwrotnie.

                No widać czasem taką głupotą niektórzy grzeszą, łącznie ze mną. Gdyby tak każdy
                wyczuwał to nie byłoby tyle zranionych dusz.
                A może tak odwrotnie? Jak facet/ kobieta może kręcić tak na boku, zamiast po
                kolei najpierw zakończyć, potem zacząć?
                A tak serio, to nie wyczucie pewnie wynika z tego, że każdy sądzi po sobie. No i
                z zaufania pewnie trochę też. A, że niestety niektórzy okazują sie być niegodni
                zaufania...

                > Nie wiem też czy jest sens tu się porzożem przechwalać, no chyba że to
                polowanie na kolejnego jelenia?
                > Sorki ale musiałem ...

                Ależ nie musisz przepraszać, skoro musiałeś...
                >
                >
                • sauber1 Re: Co mam o tym myśleć...pomóżcie 02.11.09, 21:47
                  salemka1 napisała:

                  > Ależ nie musisz przepraszać, skoro musiałeś...


                  No tak, ale jednakowoż dałem się w te sidła złapać i niewiedzieć czemu tu w tym
                  dziwacznym wątku też sie mądruję jak stary ? smile
          • cleer13 Re: Co mam o tym myśleć...pomóżcie 02.11.09, 20:41
            No to wlasnie usunęlam przyczynę. Nałogowego klamce, babiarza i
            łajdaka. Już w ostatecznej rozmowie sam przyznal,że dla niego życie
            bez "gonienia kroliczka" jest nie do wyobrażenia. To jest jedyna
            rozrywka, jedyne hobby, sól zycia. Oczywiście ja jestem
            najważniejsza i te wszystkie one nie mają znaczenia. Dowdem na to
            miło by to ,że było ich kilka rownocześnie. A ja, z ktora mieszkal,
            spędzał wakacje i świeta - tylko jedna. Ale one były, są i będa. I
            kiedy musiał wybrac - wybrał. Życie singla, który może zaliczac ile
            chce i utwierdzac sie ciągle w swojej męskości. Ba, stwierdził,że
            mam do niego pretensje,że jest prawdziwym mężczyzną.
            I uważasz,że powinna tak zyc? Potrafiłbyś tak?
            Ale żeby podjąc tę decyzję musialam wiedziec,że to nie sa moje
            wrażenia, omamy, chora wyobraźnia, tylko fakty. A na to nie inne go
            sposobu.
            • cleer13 Re: Co mam o tym myśleć...pomóżcie 02.11.09, 20:44
              Przepraszam, narobiłam strasznie dużo literowek, ale się wkurzyłam.
            • sauber1 Re: Co mam o tym myśleć...pomóżcie 02.11.09, 21:21
              Ja też i nie lubie się z kims dzielić, widać taka pazerna ludzka dusza ... ?wink
              A tak swoją droga, chyba nie ma nic gorszego jak niekochana kobieta ...
              • mola1971 Re: Co mam o tym myśleć...pomóżcie 02.11.09, 21:23
                sauber1 napisał:
                > A tak swoją droga, chyba nie ma nic gorszego jak niekochana kobieta ...

                To nie tak... Nie ma nic gorszego niż ZDRADZANA i okłamywana kobieta. A to nie
                jest to samo.
                • sauber1 Re: Co mam o tym myśleć...pomóżcie 02.11.09, 21:25
                  mola1971 napisała:


                  >
                  > To nie tak... Nie ma nic gorszego niż ZDRADZANA i okłamywana kobieta. A to nie
                  > jest to samo.


                  Czy ja wiem, a jaka to różnica ??? wink
                  • mola1971 Re: Co mam o tym myśleć...pomóżcie 02.11.09, 21:34
                    Ano taka Sauber, że teraz jestem niekochana (w sensie takim, że jestem sama), ale jestem na swój sposób szczęśliwa a w małżeństwie wiem, że byłam kochana, ale co z tego skoro byłam też zdradzana a przez to nieszczęśliwa.
              • cleer13 Re: Co mam o tym myśleć...pomóżcie 02.11.09, 21:30
                Tak, niekochana kobieta jest żalosna. To chciałeś powiedziec? To
                udalo Ci się. Tu jest mnóstwo niekochanych kobiet.
                Szkoda,że nie widzisz ludzi, tylko kobiety i mężczyzn.
                Facet rogacz jest wart współczucia, bo go " ta zła kobieta" nie
                doceniła. A zdradzana kobieta ma to na co zasłużyła.
                Oj chyba starsznie zraniła Cię jakś "zła kobieta" i przenioslo Ci
                się na wszystkie przedstawicielki tej płci.
                • sauber1 Re: Co mam o tym myśleć...pomóżcie 02.11.09, 21:37
                  cleer13 napisała:

                  > Tak, niekochana kobieta jest żalosna. To chciałeś powiedziec? To
                  > udalo Ci się. Tu jest mnóstwo niekochanych kobiet.
                  > Szkoda,że nie widzisz ludzi, tylko kobiety i mężczyzn.
                  > Facet rogacz jest wart współczucia, bo go " ta zła kobieta" nie
                  > doceniła. A zdradzana kobieta ma to na co zasłużyła.
                  > Oj chyba starsznie zraniła Cię jakś "zła kobieta" i przenioslo Ci
                  > się na wszystkie przedstawicielki tej płci.

                  Ale co Ty Klaro mówisz? Nie widzisz jak się ginastykuję, coby nikomu się tu nie
                  narazić przypadkiem? Widzę dużo, czasem więcej i dlatego nie mogłem pozostac
                  obojetnym na te "słowa", które ludzi niosą ... wink
                • sauber1 Re: Co mam o tym myśleć...pomóżcie 02.11.09, 22:02
                  cleer13 napisała:


                  > Oj chyba starsznie zraniła Cię jakś "zła kobieta" i przenioslo Ci
                  > się na wszystkie przedstawicielki tej płci.

                  "Nie chcem ale muszem" i tak przypadkiem wywołałem wojnę, ale wierzcie mi miłe
                  panie, nie jest moim pragnieniem wywoływac tu jakiekolwiek awantury i to
                  jeszcze na tle płci, a tak szczerze od siebie powiem tylko tyle, że facet
                  musiałby się jeszcze raz urodzić by był w stanie dorównac kobiecie i to
                  praktycznoe we wszystkim smile
                  Lubię kobiety i też czasdem mi się wydaje że lubiany jestem choć miewam czasem
                  wrażenie jakbym już ze 600 lat żył na tym świecie.
                  Tak Klaro, dałem się też kiedys pokąsać wink
              • sonia_30 Re: Co mam o tym myśleć...pomóżcie 02.11.09, 21:35
                A to osobliwy punkt odniesienia... Zaręczam Ci Sauber, że dla
                niektórych niekochające kobiety są jednak 'gorsze' niż niekochane...
          • krezzzz100 Re: Co mam o tym myśleć...pomóżcie 02.11.09, 21:42
            > Ludzie o czym my tu rozmawiamy ??? Usuwajmy w porę przyczyny, a nie w
            > skutkach szuakajmy rozwiązania.

            Kiedy ludzie się boją wniosków, boją się skonfrontować z prawdą o przyczynach.
            Bo może okazać się prawdą o nich, ich intencjach, pragnieniach i możliwościach.
            Może się okazać, że rzeczywistość nie może być taka, jaką by chcieli ją widzieć.
            Dlatego wolą skupić się na skutkach.
    • nangaparbat3 Re: Co mam o tym myśleć...pomóżcie 02.11.09, 22:00
      Na początek zbadaj sie na HIV. Serio. zycie i zdrowie najwazniejsze.
    • ona_37 Re: Co mam o tym myśleć...pomóżcie 02.11.09, 22:10

      samsara33 napisała:
      > zapamiętałam numer i zadzwoniłam do tej kobiety, która bardzo się
      > zdenerwowowała i twierdzi, że to pomyłka i zbieżność imion i nazwisk
      > Pomóżcie co mam myśleć, bo mąż twierdzi, że nic się nie stało, __Myśl co uważasz sprawa jest jasna,nie jesteś pierwszą i ostatnią która usłyszała,że to pomyłka itp....czy wybaczysz zdradę to tylko twoja decyzja.Nie jesteś pierwszą jego żoną i chyba nie ostatnią,tacy ludzie się nie ZMIENIĄ.
      • sauber1 Re: Co mam o tym myśleć...pomóżcie 02.11.09, 22:20
        ona_37 napisała:


        > Nie jesteś pierwszą jego żoną i chyba nie ostatnią,
        > tacy ludzie się nie ZMIENIĄ.

        Ciepło, ciepło ... smile
      • cleer13 Re: Co mam o tym myśleć...pomóżcie 02.11.09, 22:27
        "Chbya się przeniosę na inne forum taka patologia bardzo
        mnie męczy, brrr ... to straszne do czego ludzie są zdolni w tej
        swojej
        obsesyjnej chorej zasdrości ... "

        A czy to nie Ty napisałeś?
        A tu nie chodzi o obsesyjną zazdrośc, tylko o argumenty do podjęcia
        właściwej i życiowej decyzji.
        • sauber1 Re: Co mam o tym myśleć...pomóżcie 02.11.09, 22:43
          cleer13 napisała:


          > A tu nie chodzi o obsesyjną zazdrośc, tylko o argumenty do
          > podjęcia właściwej i życiowej decyzji.

          Z doświadczenia wiem, że ludzie którzy sie tylko pytają o bardzo proste
          rozwiązania, brną w tym aż do końca. W miłosci jak w interesach tylko raz ktoś
          podpada i wszystko na temat.
          • fituq Re: Co mam o tym myśleć...pomóżcie 02.11.09, 22:51
            Fakt

            Autorka napisała:

            "Za to jakieś 2 lata temu mój mąż bardzo się zmienił,
            jest zimny, nigdy mnie nie przytula, nie całuje, nie mówi, że kocha,
            twierdzi za to, że bycie singlem jest super i ciągle daje mi do
            zrozumienia, że nic dla niego nie znaczę. Na pytanie co do mnie
            czuje odpowiada "nie rozumiem cię", potrafi też powiedzieć, że
            jedynym żywym organizmem na jakim mu zależy w tym domu jest nasze
            zwierzę. Mąż często wraca późno, jeździ po Polsce, nocuje w
            hotelach. Żyje wlasnym życiem, nie uznaje wspólnego konta w
            małżeństwie, nie wiem tak na prawdę kim jest, co czuje, co robi."

            a następnie napisała:

            "Wczoraj zdarzyła się straszna sytuacja po której nie mogę dojść do
            siebie. Ponieważ w sobotę mąż dziwnie obchodził się w komórką, coś
            tam pisał, chował ją itd, w niedzielę rano zajrzałam do smsów i
            zobaczyłam coś takiego "Właśnie jem śniadanko i brakuje mi Twojego
            towarzystwa". Niemal zeszłam."


            Po 2 latach STRASZNYCH i jasnych sygnałów od męża , ktoś za strasznego uważa
            jakiegoś jednego smsa...
            • sauber1 Re: Co mam o tym myśleć...pomóżcie 02.11.09, 23:07
              fituq napisała:


              > Po 2 latach STRASZNYCH i jasnych sygnałów od męża , ktoś za strasznego uważa
              > jakiegoś jednego smsa...

              Jak się dobrze wczytać w tekst to tu tylko jedno zdanie jest wiodące i chyba
              największym problemem tego ambarasu, tak ja to widzę (Żyje wlasnym życiem, nie
              uznaje wspólnego konta w małżeństwie) Ale też nie jestem pewien, czy nie
              zaistniał tzw."czeski błąd" i nie chodzi autorce o kąt takie ulubione miejsce w
              domu które ciągnie ... ?
              • fituq Re: Co mam o tym myśleć...pomóżcie 02.11.09, 23:21
                Wcześniej jeszcze stało, że małżeństwo to był błąd, rymuje się do kąt
                dźwięczniej niż do kont.
                I problem jeszcze wcześniejszy, czy będąc n-tą z kolei zakładką wypada zakładać,
                że bez wspólnego kąta i konta ktoś już nic więcej nie założy.
                • sauber1 Re: Co mam o tym myśleć...pomóżcie 02.11.09, 23:36
                  Nie trzeba mieć wielkiego przygotowania z taktyki by wiedzieć, że najskuteczniej
                  jest walczyć bronią przeciwnika. ...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja