samsara33
02.11.09, 14:26
Jesteśmy 5 lat po ślubie i co tu dużo mówić - nie układa nam się.
Nie jestem pierwszą żoną, było też kilka kilkuletnich kochanek
(zawsze na tzw. zakładkę i jedna była rzucana dla drugiej),wiele
razy łapałam go na kłamstwach. Popełniłam błąd wychodząc za mąż i
teraz za to płacę. Nasze pierwsze miesiące to był cud-miód, słowa
jakich w życiu nie słyszałam, czułe chwile i poczucie, że świat jest
piękny. Potem stagnacja, wspólne kredyty, kłótnie, zaczęły się
prawdziwe problemy i niestety czar prysł, ale jeszcze wszystko było
do przeżycia. Za to jakieś 2 lata temu mój mąż bardzo się zmienił,
jest zimny, nigdy mnie nie przytula, nie całuje, nie mówi, że kocha,
twierdzi za to, że bycie singlem jest super i ciągle daje mi do
zrozumienia, że nic dla niego nie znaczę. Na pytanie co do mnie
czuje odpowiada "nie rozumiem cię", potrafi też powiedzieć, że
jedynym żywym organizmem na jakim mu zależy w tym domu jest nasze
zwierzę. Mąż często wraca późno, jeździ po Polsce, nocuje w
hotelach. Żyje wlasnym życiem, nie uznaje wspólnego konta w
małżeństwie, nie wiem tak na prawdę kim jest, co czuje, co robi.
Wczoraj zdarzyła się straszna sytuacja po której nie mogę dojść do
siebie. Ponieważ w sobotę mąż dziwnie obchodził się w komórką, coś
tam pisał, chował ją itd, w niedzielę rano zajrzałam do smsów i
zobaczyłam coś takiego "Właśnie jem śniadanko i brakuje mi Twojego
towarzystwa". Niemal zeszłam. Sms od Pani z którą mój mąż
współpracuje. Zapytałam męża co to jest. On zmieszał się, wyrwał mi
komórkę, zaczął coś wykasowywać odpychając mnie drugą ręką, ale
zapamiętałam numer i zadzwoniłam do tej kobiety, która bardzo się
zdenerwowowała i twierdzi, że to pomyłka i zbieżność imion i nazwisk
z jej partnerem

Do tego mąż ma w telefonie z 500 kontaktów i do 3
przypisane inne niż standardowy dzwięk - szef to buczenie, ja to
jazgot, a pani od której dostał sms - romantyczna ballada.
Dla mnie sprawa jest jasna, ale może się mylę? Ona twierdzi, że
pomylka, mąż wcale tak nie powiedział, nie zdzwił się tym smsem i
jeszcze powiedział mi, że to miłe coś takiego usłyszeć. Jeżeli jest
się z kimś w zawodowych relacjach to chyba wiadomo, że niemożliwe,
aby ktoś przesłał takiego smsa....do tego ta pościelowa ballada przy
jej telefonie. Twierdzi, że przypadkiem się ustawiła.
Pomóżcie co mam myśleć, bo mąż twierdzi, że nic się nie stało, a ja
mu karierę zrujnowałam zawodową i powinnam przeprosić.