Prosze pomóżcie mi.

11.11.09, 15:28
Pojutrze ma sprawe rozwodową, mam nadzieje że już ostatnią.Czytam to
forum i nie mam bladego pojęcia jak przestawić/okreslić kwote
potrzebną na utrzymanie dziecka.Z doświadczenia wiem, że mąż będzie
robił wszystko by zminimalizować kwote podaną w pozwie(700
zł) .Dodam jeszcze że przedstawił w Sądzie zarobki ponad 4000 netto,
ja zarabiam 1000 zł.To silny człowiek, bardzo sie go boję, ma do
tego dobrego adwokata,miękną mi nogi na sali sądowej a głos zanika.
Jak przetrwać? Co zrobić by nie zgłupieć, zanim sie to wszystko
skończysadPozdrawiam
    • rybak Re: Prosze pomóżcie mi. 11.11.09, 16:15
      Najprostsza z możliwych rad: napisz sobie czytelnie, dużą czcionką, co chcesz
      powiedzieć - w kilku punktach na JEDNEJ kartce (bo zgubisz w nerwach albo
      pomylisz kolejność i co będzie?smile:
      np.
      1) Moje zarobki wynoszą 1000 zł netto miesięcznie, czynsz i stałe opłaty
      ponoszone wyłącznie przeze mnie sięgają... zł, wydatki na życie moje i dziecka
      to.... zł. Z czego na mnie wydaję... zł miesięcznie, ograniczając jak mogę
      wydatki na siebie dla dobra dziecka.(mów o obecnych wydatkach na dziecko i siebie).
      2) Dotychczas udział męża w rodznnych wydatkach na dziecko sięgał np. 1000 zł
      miesięcznie (chyba że było inaczej, ale wbrew pozorom- im więcej tu podasz, tym
      lepiej). A w wydatkach na mnie - nic, bo się sama utrzymywałam (chyba że było
      inaczej). Rekompensowałam to stałą pracą domową, bez pomocy męża i stałą opieką
      nad dzieckiem (warto, żebyś miała stałą listę swoich i jego obowiązków - bo one
      przecież ci zostaną - na dziecko). Zajmowało mi to... godzin dziennie, po
      rozwodzie niewiele spadnie, co niemożliwiało mi i nadal będzie uniemożliwiać
      dodatkową pracę zarobkową dla potrzeb dziecka.
      3) Po rozwodzie oceniam wydatki na dziecko, żeby nie pogorszył mu się znacząco
      standard życia i żeby miało zaspokojone niezbędne potrzeby na poziomie NIE
      GORSZYM NIŻ OBECNIE - na co najmniej np 1200 zł miesięcznie.
      4) W związku z moimi dochodami , nie mogę przeznaczyć na utrzymanie dziecka, po
      dokonaniu opłat stałych, i choćby minimalnych wydatków na żywność dla mnie,
      żebym miała siłę pracować - więcej niż... zł miesięcznie. (np, opłaty - 500 zł,
      na najskromniejszą żywność dla mnie - 300 zł, nawet bez innych zakupów, i
      zostaje na dziecko 200. Oczywiście, mogę i jeśli będzie trzeba - będę jak długo
      dam radę - jeść mniej, ale i tak dziecko będzie wtedy żyło w niedostatku)
      5) W związku z tym, że na rodzicach także PO ROZWODZIE spoczywa SOLIDARNY (to
      bardzo ważne prawnie sformułowanie, oznacza, że nawet jeśli jedno nie może łożyć
      w ogóle, albo może w bardzo niewielkim zakresie, drugie powinno w całości jeśli
      może) obowiązek utrzymywania swoich dzieci, to najniższe alimenty na NASZE
      dziecko od ex oceniam na 700 zł miesięcznie MINIMUM.
      Wyznaczenie ewentualnej ich wartości WYŻSZEJ od tych 700 zł miesięcznie(ważne -
      sądowi tym samym mówisz, że te 700 to minimum i oddajesz mu manewr ew.
      podniesienia alimentów ponad roszczenie), zważywszy na wysokie dochody męża
      sięgające 4 tys. zł miesięcznie, oddaję przy tym do uznania i rozważenia
      wysokiemu sądowi. (zabierasz tym samym część manewru ex, jeśli chce płącić mniej
      niż 700.
      6) Zaznaczam, że wydatki na dziecko w najbliższych miesiącach będą rosły, w
      związku z tym, że.... (trzeba dokonać zakupów itd...idzie do szkoły itp.) a ze
      strony ex nie widzę konkretnych deklaracji w tym zakresie - i te wydatki
      nadprogramowe spadną tylko na mnie. Dlatego poddaję też wysokiemu sądowi
      propozycję, by alimenty wynosiły 700 złotych, co powinno wystarczyć wraz z moimi
      dochodami na bieżące utrzymanie,odzież, zabawki, rozrywki itd. dziecka, JEŚLI
      wszelkie wydatki na pomoce szkolne, podręczniki i ew. wyjazdy w ramach szkoły
      dziecka - będzie ponosił od teraz, decyzją sądu, wyłącznie ex. Zaś jeśli nie
      chce się do tego przed sądem w sposób wiążący zobowiązać - żeby alimenty były
      wyższe np. o 100 zł, 200 zł miesięcznie - to do twojego uznania - miesięcznie.
      7) Z powodu złej sytuacji materialnej po rozwodzie, uniemożliwiającej mi
      każdorazowe ponoszenie kosztów sądowych za pozew, wnoszę też o ustalenie, że
      alimenty na dziecko rosną automatycznie co roku o wskaźnik wzrostu cen za
      mijający rok, podawany przez GUS, ze skutkiem od każdego 1 stycznia roku
      następnego (czyli z odpowiednim wyrównaniem, bo gus podaje to z pewnym opóźnieniem).
      Słowem - jak sobie to napiszesz- to twoja sprawa, ale miej to w punktach,
      skonsultowane z kimś w prawie kumatym i po prostu mów wg punktów. Patrząc
      WYŁĄCZNIE na sąd a nie na byłego. Wiesz, w relacje między stronami sąd nie
      wchodzi jeśli nie musi, ale los dziecka to dla niego dobro nadrzędne w sytuacji
      rozwodu. I na to się też powołuj.A jak cię będzie tamten prawnik ciosał, albo
      były zastraszał, to mów po prostu, że chodzi ci nie o siebie - bo dla siebie
      masz ten rozwód - ale o dziecko - które jest wspólne i nie powinno podlegać
      krzywdzie z tego tylko tytułu, że rodzice się rozwodzą. Słowem - chodzi
      wylącznie o dobro WSPÓLNEGO dziecka a nie twoje - to twoja mantra na tę rozprawęsmile

      Aha - ważne - czy rozwód jest z winy ex, czy wspólnej, czy bez orzekania? Jeśli
      z wylącznej winy ex - masz prawo na alimenty dla siebie też - możesz zażądać np.
      600 złotych albo i tysiąca.
      A jeśli ze wspólnej albo bez orzekania - też masz prawo do alimentów przez 5 lat
      od rozwodu - jeśli wpadłaś w niedostatek.
      Majkel, co ty na to? Tyś bardziej biegły w prawie, to mnie popraw, jakby co
      • 1elizka Re: Prosze pomóżcie mi. 11.11.09, 16:41
        Wielkie dzieki. Jestem pod wrażeniem. Zaraz to sobie wydrukuje i
        będe czytała do skutku.Syn ma 15 lat, kończy gimnazjum, nie stać
        mnie na korepetycje, powinien też jeździć na basen ponieważ ma
        stwierdzoną lordoze.Mąż zagarnał nasze wspólne oszczędności ,ok
        40.000 zł, myśle że to też powinnam powiedzieć.Dziękuję za wszystkie
        informacje. Od dziś będe tu zagladać.Pozdrawiam
        • majkel01 Re: Prosze pomóżcie mi. 11.11.09, 16:50
          tak, ale sąd nie da więcej alimentów niż o ile będziesz wnosiła. Swoją drogą
          przy dochodach (netto?) 4.000 PLN żądanie kwoty 700 PLN to strasznie mało. Przy
          takich dochodach nawet kwota 1500 PLN wydaje się całkiem realna. jeżeli są to
          dochody netto to ja bym sie nie wahał zażądać sporo wyższej kwoty. Zresztą
          pamiętaj że sąd zazwyczaj obrywa coś z żądania. Tak że wnosząc o jakąś kwotę
          powinno podać się kwotę z zapasem jakieś 200-300 PLN, zależnie od okoliczności.
          • 1elizka Re: Prosze pomóżcie mi. 11.11.09, 17:16
            W wiązku z wolnym dniem dostaje świra,gdyby nie dziecko
            przepłakałabym cały dzień.Nie mam sił by z nim walczyćsadNie będe
            pisac szczególów, bo powiedział w sądzie kiedyś, że komunikuję sie
            prze Internet z ludźmi którzy mnie napuszczają a było to forum o
            przemocy, miał wtedy sprawe karną. Boże jak ja sie go
            boje...Dziękuje wszystkim za pomoc...
            • majkel01 Re: Prosze pomóżcie mi. 11.11.09, 17:49
              Kobieto wyluzuj. Nerwy to nie jest dobry doradca... chociaż łatwo powiedzieć
              trudniej wykonać. W sadzie są emocje, ale wygrywają ci którzy potrafią je na
              czas rozprawy wyłączyć bądź stłumić. W sadzie jesteś bezpieczna, a to co sobie
              mąż pogada to jego. Niech sobie gada. Ważne byś umiała sądowi powiedzieć
              merytorycznie przytaczając odpowiednie argumenty.
              • 1elizka Re: Prosze pomóżcie mi. 11.11.09, 17:55
                Postaram sie i napisze jak mi poszło. Teraz ide zaparzyć meliske,
                może wyluzuje...
          • rybak Re: Prosze pomóżcie mi. 12.11.09, 10:37
            No właśnie cały czas mi to po głowie chodziło. Żeby więcej niż 700. Naprawdę nie
            chcesz żądać więcej? Co Ci szkodzi? To naprawdę nic nie kosztuje, a od tej pory
            co zasądzone, to masz. A to zagarnięcie wspólnych oszczędności - KONIECZNIE
            powiedz sądowi. I przedstaw na to jakiś dowód z banku - wydruki wypłaty przez ex
            czy coś. To ci pomoże solidnie zapunktować.
            • 1elizka Re: Prosze pomóżcie mi. 12.11.09, 17:29
              Witaj. Kwote 700 zł napisałam w pozwie we wrzesniu ubiegłego roku,
              do tej pory nie mamy jeszcze rozwodu. Mąż od maja tego roku, płaci
              studiujacej córce 600 zł. Uznał że to jej niuzasadnione potrzeby(
              dzienne studia, mieszka w akademiku za który płaci 250 zł) złożył
              apelacje by zmniejszyć alimenty do 300 zł. Na szczęście sąd drugiej
              instancji podtrzymał postanowienie. Także myśle, że nawet tego nie
              dostanie moje drugie dziecko. Jesli chodzi o zagarniete pieniądze
              to mam dowód na to kiedy i ile wypłacił.Pieniązki te były zbierane
              na studia córki. Cóz, życie się posypało" Nie dla psa kiełbasa" tak
              mówi mój jeszcze mążsad
Pełna wersja