saganna
11.11.09, 16:13
Witam

Jestem rozwiedzioną mamą dziecka. W czasie małżeństwa tata dziecka
interesował się nim bardzo mało.Sama nie posiadając ojca dążyłam i
dążę do maksymilizacji kontaktów naszego dziecka z eksem i jego
rodziną. Teraz facet jest lepszym tatą niż był w trakcie związku.
Jesteśmy z dzieckiem zawsze na czas w umówionym miejscu, czekamy na
wiecznie spóżnjającego się ojca, przemieszczamy się z miejsca na
miejsce, po to aby ojcu było dobrze odebrać malucha. Po ustaleniach
nt miejsca,godzin spotkania - są one często zmieniane. To są minusy
Pana. Plusy : dziś kocha dziecko, jest z nim regularnie co 2
weekend, ostatnio dodatkowo jeżdzi na pozalekcyjne zajęcia, spędza
wakacje. Napiszę, co ostatnio mnie zdenerwowało i albo przelało
czarę albo emocje mnie poniosły.
Dziecko przeziębiło się. Inicjatwa wyszła od exa, żeby dziecko
zostało u jego rodziców( nie lubią mnie i podburzają exa, a on będąc
wiecznie małym chłopcem nie ma swojego zdania i nie potrafi podjąć
decyzji-decyzję należą do jego ojca). Dziecko bolało gardło, bez
gorączki, ale ponieważ panuje świńska grypa - dmucham na zimne i
dziecko zostaje na 2, 5 dnia. Umówiliśmy się (w przeddzień i w tym
samym dniu rozmowa), że malucha odbiorę o 14.00 wracając. W trakcie
powrotu 13.00 dostaje sms-a, że w związku z pogodą itd dziecko wróci
o 18.00. Myslę, że taką decyzję podjął dziadek, który zarządził
podwiezienie dziecka o 18.00.
Mogę jak zwykle być miłą i dobrą kobietą, której dobro dziecka jest
najważniejsze i sobie wytłumaczyć, że 4 godziny więcej z tatą,
babcią - maluch będzie zadowolony. Ale zdarza się tak często.
Odbieram to jak brak szacunku wobec mnie, moich planów itd.
Zgodziłam się na pół dnia wolnego(11.11)u nich a połowa w naszym
domu, tak aby wszyscy byli happy - też chciałam pobyć w wolny dzień
ze swoim dzieckiem.
Potrzebuję obiektywnej oceny. Moje emocje są za duże i powinnam
odpuścić, czy ..?