Boję się walki o dzieci

23.11.09, 23:37
Już od dawna myślę o rozwodzie. Mąż mnie nie kocha, nie szanuje, dyskredytuje
moje zdanie w oczach dzieci. W domu jest beznadziejnie, coraz gorzej. Mamy 2
małych dzieci. Myślę o rozwodzie ale wiem że mąż, który uwielbia dzieci będzie
bardzo o nie walczył. Boje się tego, nie chcę skrzywdzić dzieci. Bardzo proszę
o radę tych, którzy już przez to przeszli co robić? Wiem, że mąż jest gotowy
przyjechać po dzieci z policją, wyszukiwać świadków którzy by mnie
zdyskredytowali w sądzie itp.
Bardzo proszę, napiszcie jak to było u Was.
Z góry dziękuję
samotna żona
    • mayenna Re: Boję się walki o dzieci 24.11.09, 07:24
      Nie bardzo wiem co poradzić bo jednej rzeczy byłam pewna rozwodząc się: że
      dzieci to on nie zechce.
      Może spróbuj porozmawiać z mężem. Ustalcie opiekę wspólnie. Jeśli kocha dzieci i
      zależy mu na ich szczęściu to może nie będzie tak żle.
      Ale najpierw rozmowa.
    • chalsia Re: Boję się walki o dzieci 24.11.09, 17:33
      > o radę tych, którzy już przez to przeszli co robić? Wiem, że mąż jest gotowy
      > przyjechać po dzieci z policją, wyszukiwać świadków którzy by mnie
      > zdyskredytowali w sądzie itp.

      Ty sobie też możesz przecież takich świadków znaleźć.
      A dzieci z policją to on od Ciebie nie odbierze, bo nie ma do tego prawnych podstaw.
      • ellla.12 Re: Boję się walki o dzieci 25.11.09, 01:40
        chalsia napisała:


        > A dzieci z policją to on od Ciebie nie odbierze, bo nie ma do tego prawnych pod
        > staw.

        A dlaczego nie ma prawnych podstaw?
        czy malzonek/nka moze sobie ot tak zabrac dzieci i sie wyprowadzic?
        • chalsia Re: Boję się walki o dzieci 25.11.09, 12:47
          bowiem w małżenstwie i gdy obie strony mają pełnie praw rodzicielskich policja
          nie ma podstawy prawnej do interwencji. Jeden z rodziców może powiedzieć
          "wziąłem dzieci na wakacje" żona się zgodziła ale się pokłociliśmy.

          Podstawą do interwencji jest nieprzestrzeganie sądownie wyznaczonych kontaktów
          przy sądownie wyznaczonym mijescu zamieszkania dziecka z tym rodziców, które nie
          jest na "dochodne"
          • ellla.12 Re: Boję się walki o dzieci 11.12.09, 21:58
            czyli sugerujesz,ze moge zabrac dzieci i sie tak po prostu od meza/ojca dzieci
            wyprowadzic?
            On nie ma prawa interweniowac, bo policja i tak mu nic nie pomoze, tak?
            • tarika Re: Boję się walki o dzieci 11.12.09, 22:32
              Policja nic nie pomoże. To prawda. Szkoda, że nie możecie się dogadać.
              • fifinda Re: Boję się walki o dzieci 11.12.09, 23:49
                Tak mnie teraz zastanawia czytajac ten watek...

                Czy ojciec nie ma zadnych praw???

                Matka natomiast ma prawo wyprowadzic sie z dziecmi,oddzielic dzieci od ojca ??bo
                takie jest jej widzie mi sie??

                a pozniej sie kobitki denerwujecie ,ze ojciec jest taki czy owaki...
                ze nie przyjezdza na czas po dzieci,albo w ogole zmienia plany w ostatniej chwili.
                Na prawde wcale sie nie dziwie.
                • chalsia Re: Boję się walki o dzieci 12.12.09, 00:04
                  fifinda napisała:

                  > Tak mnie teraz zastanawia czytajac ten watek...
                  >
                  > Czy ojciec nie ma zadnych praw???
                  >
                  > Matka natomiast ma prawo wyprowadzic sie z dziecmi,oddzielic dzieci od ojca ??b
                  > o
                  > takie jest jej widzie mi sie??

                  ojciec może zrobić dokladnie to samo. I są tacy, co tak robią.
                  • ulkar Re: Boję się walki o dzieci 12.12.09, 18:25
                    Ojciec ma takie same prawo do dzieci jak matka,........ pod warunkiem, że tyle
                    samo co matka zajmuje się dziećmi i poświęca im czasu... jeśli mieszkając w
                    jednym domu widzi dziecko 2 razy w tygodniu po godzinie, bo na więcej "nie ma
                    czasu" ... to o czym tu gadać ....
                    Nie generalizuje, ale takie sytuacje o jakich napisałam wyżej nie należą do
                    rzadkości ..
                    • 4.ola Re: Boję się walki o dzieci 12.12.09, 22:04
                      Znam taki przypadek,ze matka zabrala dwojke dzieci i sie wyprowadzila do
                      rodzicow.Ojciec nie widzial dzieci az do sprawy rozwodowej.
                      O jakim prawie piszesz?POzbawiono go dzieci ,ktore kocha i mu na nich bardzo zalezy.

                      • dziad47 Re: Boję się walki o dzieci 13.12.09, 00:24
                        Za często ojcowie postępują według zasady mądry głupiemu ustępuje.
                        A potem są oskarżani że nie kochają dzieci, a czym jest okazywanie uczuć
                        dzieciom? Skoro matka ma tak na prawdę, jedyna "broń na partnera" - DZIECI!!!
                        Oczywiście prawa są po to żeby bronić, matek. Ale czy ojcowie nie maja żadnych
                        praw. Jak by na to nie patrzyć,do puki będzie na świecie potrzeba ich dwoje żeby
                        była rodzina, do puki warto ROZMAWIAĆ. Wiem co mówię, sam popełniłem błąd dla
                        dobra córki się wyprowadziłem, i więcej córki nie widziałem, bo tylko tym może
                        się odegrać. po prostu nie wszyscy ludzie potrafią rozwiązywać spory jak
                        rodzice. Warto rozmawiać żeby było dla kogo tworzyć przyszłość.
                        • fifinda Re: Boję się walki o dzieci 13.12.09, 16:55

                          "Za często ojcowie postępują według zasady mądry głupiemu ustępuje.
                          A potem są oskarżani że nie kochają dzieci, a czym jest okazywanie uczuć
                          dzieciom? Skoro matka ma tak na prawdę, jedyna "broń na partnera" - DZIECI!!!"

                          Wynika z tego ,ze ojciec nie ma zadnych praw do dzieci, nawet jakby bardzo chcial...
                          • michszyb Re: Boję się walki o dzieci 13.12.09, 21:44
                            > "Za często ojcowie postępują według zasady mądry głupiemu ustępuje.
                            > A potem są oskarżani że nie kochają dzieci, a czym jest okazywanie uczuć
                            dzieciom? Skoro matka ma tak na prawdę, jedyna "broń na partnera" - DZIECI!!!"

                            Nie myślałem o tym w ten sposób, ale faktycznie ustępując staję się gorszym, bo
                            rzadszym ojcem bo wybieram łagodzenie konfliktu.
                            Dziękuję za to spojrzenie na sprawę.
                        • bramstenga Re: Boję się walki o dzieci 15.12.09, 07:34
                          > Za często ojcowie postępują według zasady mądry głupiemu ustępuje.

                          Znacznie częściej postępują tak dlatego, że już przed rozwodem mieli z dziećmi
                          kiepski kontakt, uważali sprawy wychowania za działkę żony, a po rozstaniu
                          rzucają się w wir kawalerskiego życia, w którym pętające się pod nogami dzieci
                          tylko przeszkadzają.
                          ~bramstenga
    • zuza145 Re: przede wszystkim 13.12.09, 21:57
      o pochrzaiłam coś
      za dużo porad
      więc jeszcze raz:


      należy postarać się dogadać- samodzielnie albo z pomocą.
      > jesli próby się okażą bezowocne- zdać się na sąd- ostatnia
      > nowelizacja krio dała mozliwośc zawarcia ugody.
      > pytanie- czy ojciec dzieci jest jakis patologiczny?
      > napisałaś że je kocha o gotów jest walczyć- wniosek- zależy mu na
      > nich.
      > wniosek drugi- jak się nie dogadacie- to jesteście sami jak dzieci-

      > jedno kocha, drugie kocha- a porozumienia brak.
      > wtedy- sory- tylko sąd.
      > jest to jedyne wyjście.
      > pytanie: a czego ty się obawiasz- że zabierze?
      > ma jakiekolwiek podstawy?
      > patologiczna pijaczka i narkomanka jesteś?
      > czy tylko on zły- bo narozrabiał?
      > czemu chcesz rozwodu?
      > i jaki ten rozwód?
      > Bo ubliża i nie szanuje?
      > to znaczy- szwankuje komunikacja.
      > trudno coś radzić przy tak szczątkowej informacji.
      > jedno jest pewne- dzieci szkoda jak widzą co rodzice robią i
      > niestety- w takim wypadku nie robi różnicy kto dał dupy- matka czy
      > ojciec- dzieci kochają oboje rodziców- przynajmniej tak mniemam.
      > czy proponowałaś mu jakieś rozwiąznie odnośnie dzieci?
      > A on tobie?
      > czy chodzi o kasę?
      > Bo jak nie wiadomo itd...


      • sauber1 Re: przede wszystkim 15.12.09, 00:23
        Sorki,że odbiegam od meritum sprawy, ale zawsze zastanawiałem się nad tym
        zwrotem -"Mimo zupełnego i trwałego rozkładu pożycia, sąd nie orzeknie rozwodu
        jeżeli wskutek niego miałoby ucierpieć dobro wspólnych małoletnich dzieci
        małżonków albo jeżeli z innych względów orzeczenie rozwodu byłoby sprzeczne z
        zasadami współżycia społecznego."- Jak to rozumieć, kiedy wiadomym nam, że
        zawsze w tej batalii przegranymi dzieci?
        • kasiapfk Re: przede wszystkim 15.12.09, 07:48
          Sauber,
          ja mam inne trochę spojrzenie na ten przepis. W moim rozumieniu to
          wybór między złem mniejszym i większym. Rozwód albo wieczne
          nieprawidłowe stosunki w rodzinie, w której miłości i bliskości,
          czasem szacunku już nie ma.
          I stąd: dzieci zdecydowanie mniej pokrzywdzone jeśli rodzice się
          rozejdą.
          • sauber1 Re: przede wszystkim 15.12.09, 10:59
            kasiapfk napisała:

            >
            > I stąd: dzieci zdecydowanie mniej pokrzywdzone jeśli rodzice się
            > rozejdą.

            TO JA ROZUMIEM ALE CO WTEDY JAK SĄD POSTANOWI INACZEJ?
Pełna wersja