Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Długie)

10.12.09, 09:26
Witam wszystkich! Jestem nowy na forum. Do tej pory tylko czytałem, przyszedł
czas, by poprosić Was o poradę.
Mój problem wygląda następująco: Z Żoną jesteśmy w związku od 16 lat,
małżeństwem od 10 lat, mamy wspaniałego, 5 letniego Syna. Przez wszystkie lata
bycia razem, czasem bywało trudno, 3 razy doszło do zdrady ze strony mojej
Żony. Wybaczyłem, potrafiliśmy się dogadać, wszystko jak się wtedy
przynajmniej wydawało, poukładać. Teraz, niestety, ma miejsce 4 z kolei zdrada
ze strony mojej Żony. Usłyszałem, że mnie nie kocha, że chce się wyprowadzić.
Usłyszałem niestety nie od Niej, a od faceta z którym chce sobie życie układać…
Jednak aż do tego dnia, byłem zapewniany o Jej miłości do mnie, planowaliśmy
wspólną przyszłość. Teraz wiem, ze ostatnie kilka miesięcy było kłamstwem...
Zupełnie nie wiem, co jest przyczyną takich sytuacji. Żona twierdzi, że nie
czuła się kochana. Mnie się jednak wydaje, że jest to tylko pretekst, by
usprawiedliwić swój kolejny wybryk. Uważam, że jeśli jest jakiś problem, gdy
jest komuś źle w związku, to powinno się o tym rozmawiać, powiedzieć drugiej
osobie o swoich uczuciach. Ja poczułem, że jest coś nie tak między nami.
Próbowałem rozmawiać, jednak każda inicjacja rozmowy wychodziła ode mnie i
była szybko tłamszona przez moją Żonę słowami: „O co ci chodzi?”. Nie mieści
mi się w głowie, że po 16 latach wspólnego życia, można potraktować drugą
osobę w ten sposób. Bez żadnego słowa, tak po prostu odejść.
Nie muszę chyba dodawać, że Żona oznajmiła, że Syna bierze ze sobą. Mam z Nim
bardzo dobry kontakt, Syn bardzo mnie kocha, ja Jego również. On nam
bezgranicznie ufa, byliśmy bardzo ciepłą Rodziną.
Dodam jeszcze, że nie mam kłopotów z okazywaniem uczuć. Jestem ciepłym
facetem, ale jednocześnie potrafię postawić na swoim. Jestem normalnym
odpowiedzialnym człowiekiem. Potrafię zająć się domem: prać sprzątać,
prasować, gotować itd. Zajmuję się naszym Synem. Nie należę do ludzi, którzy
maja swoją Rodzinę gdzieś, chlają imprezują, przyprawiają rogi…
Sztuka kompromisu również nie jest mi obca. Jeśli faktycznie było tak, jak
twierdzi moja Żona, gdyby porozmawiała ze mną o swoich uczuciach, mogło by
wszystko być inaczej…
A może właśnie dlatego stałem się nudny? Powroty z pracy prosto do domu, by
być jak najwięcej czasu z Rodziną? Oczywiście, że mam jakieś wady, pewnie
gdzieś jest moja wina. Nie ma człowieka bez wad…

Aktualnie mam mieszkać z Żoną jeszcze do końca lipca. Czy myślicie że to jest
dobry pomysł? Nasze Rodziny jeszcze nie wiedzą o decyzji mojej Żony.
Dodam jeszcze, że nowy wybranek mojej Żony jest naszym sąsiadem z tego samego
bloku. Ma Żonę i dwoje dzieci, syn 5 lat, córka 1,5 roku. Moja Żona jest matką
chrzestną jego córki. Nasi Synowie chodzą do tego samego przedszkola.
Czy to normalne, że kobieta wplątuje się w tak niesamowicie parszywy układ z
człowiekiem, który ma w d… swoje dzieci? Potrafi je zostawić by ojcować mojemu
Synowi? Gdzie jest instynkt samozachowawczy mojej Żony? Dodam jeszcze, że Ona
mu ufa bezgranicznie i bezkrytycznie jest w Niego zapatrzona. Naopowiadał Jej
o mnie takich bzdur… udawał mojego przyjaciela, bił się w piersi, przysięgał,
że inni to ch….e a on ma charakter i zasady.

Będę Wam wdzięczny za wszystkie rady jak również za konstruktywną krytykę. Jak
widzicie tę sytuację? Co byście zrobili na moim miejscu?
Na koniec jeszcze Was zapewnię, że nie ubarwiłem w żaden sposób mojej
opowieści, pomimo tego, że dotyczy mnie bezpośrednio.

Pozdrawiam.
F.

    • kicia031 Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 10.12.09, 10:16
      Dlatego ja uwazam, ze zdrady wybaczac nie nalezy. Bo jest duze
      ryzyko, ze trafilismy na seryjnego zdradzacza, ktory sie nigdy nie
      zmieni, a chyba kims takim jest twoja zona.

      Ale ja bym sie nie martwila - do lipca sasiad policzy, ile go beda
      kosztowaly alimenty i rozstanie z jego zona i kopnie twoja w tylek.
      Pytanie tylko, czy ty ja bedziesz jeszcze chcial...

      Myslales o staraniu sie o przejecie opieki nad dzieckiem|?
      • focusis Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 10.12.09, 10:32
        Wiem, że panuje takie przekonanie, że jak ktoś zdradził raz, zrobi to kolejny i
        kolejny raz. jednak ja bardzo chciałem wierzyć swojej Żonie w Jej zapewnienia o
        miłości do mnie i chęci poprawy. Za każdym razem błagała mnie o wybaczenie,
        przepraszała... Kochałem Ją bardzo mocno, więc potrafiłem wybaczyć. W sumie,
        wygląda na to, że nadal Ją kocham. To chyba moje przekleństwo...

        Może masz rację, że do lipca wiele się może zmienić. Pewnie ich fascynacja sobą
        przygaśnie w obliczu problemów, z którymi będą musieli się zmierzyć. Czy Ją będę
        chciał? Nie wiem, na dzień dzisiejszy... nie wiem. Wiele zależy od podejścia
        mojej Żony do całego tematu.

        Oczywiście, że myślałem o przejęciu opieki nad Synem, jednak wiem, że moje
        starania są z góry skazane na porażkę. Prawo w Polsce jest tak a nie inaczej
        skonstruowane, że ojciec jest z góry skazany na przegraną, chyba że matka jest
        alkoholiczką lub narkomanką.
        Wady mojej Żony nie dyskryminują Jej w tej kwestii, tak mi się wydaje.
        • sonia_30 Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 10.12.09, 13:08
          Twoja sytuacja Focusis potwierdza, że przekonanie panujące jest jak
          najbardziej słuszne. Wybaczyć można raz, Twoja żona ma natomiast
          czwartego kochanka (znaczy czwartego o którym wiesz), a Ty nadal
          chcesz wierzyć w jej zapewnienia o miłości (???) i chęć poprawy?
          Gdyby nie stwierdziła że się wyprowadza wybaczyłbyś po raz 4-ty?
          • focusis Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 10.12.09, 13:34
            Nie wiem czy potrafiłbym wybaczyć po raz czwarty. Owszem, Rodzina jest dla mnie
            bardzo ważna, wręcz najważniejsza. Myślę, że by wybaczyć, człowiek potrzebuje
            czasu, jeden wybaczy za rok, inny od razu, kolejny będzie potrzebował dekady.
            Ale z całą pewnością żaden z nich, nigdy nie zapomni. Z tym wybaczaniem zdrady,
            jest trochę jak z wybaczaniem alkoholikowi, który obiecuje, że się zmieni.
            Niestety, życie szybko weryfikuje tego typu obietnice. Chociaż znam przypadki,
            że ludzie potrafią się zmienić. trzeba tylko chcieć i nie bać się rozmawiać o
            trudnych tematach. Niestety moja żona nie potrafi chyba rozmawiać. Sama nigdy
            rozmowy nie zainicjowała, na moje pytania odpowiada:" nie wiem, może, tak, nie"
            Rozmowa z nią przypomina przesłuchanie. A ja mam już dość moich monologów.

            Dodam jeszcze, że aktualnie wynajmujemy mieszkanie. Swoje sprzedaliśmy, mieliśmy
            kupować większe, by było wygodniej. Okres przejściowy w wynajętym mieszkaniu
            miał właśnie trwać do końca lipca.
            Żona wspaniałomyślnie zaproponowała, że zostanie ze mną i będziemy razem
            mieszkać i "żyć" jak do tej pory, bym nie został sam z obciążeniami
            przekraczającymi moje możliwości finansowe. Niesamowite, prawda? Prawdziwa przyjaźń?
            • sbelatka Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 10.12.09, 16:23
              przeczytałam cały wątek..a z telewizora dolatuje mnie Ira, kt. spiewa
              "nie ma nikt takiej nadziei jak ja.. nie ma nikt.. itd.." akurat bardzo
              a propos (chyba smile ) Ciebie Focusis.

              hmmm, tak się zastanawiam..
              nie mam pojęcia jak to jest z wybaczaniem - nie bylo mi dane "sprawdzić"
              się..
              się daje.. czy się nie daje...

              po prostu nie wiem

              ale jedengo jestem pewna - jesli tylko możesz, potrafisz - to jedank
              zachęcałabym Cie (ja) do pokojowego rozstania..
              żadnego wywalania zony z domu
              wyszarpywania jej syna
              i nawet donoszenia sąsiadzkiej żonie o sprawie...

              syn prawdopodobnie i tak zostanie przy matce.. zdrady nie są zdaje sie
              argumentem żadnym przy ustalaniu miejsca pobytu dziecka...

              kiedy się idzie na wojnę - to trzeba sie liczyć ze startami.. jak to
              mawiają - albo w ludziach albo w sprzęcie...

              wojna między rodzicami ZAWSZE odbija sie na dzieciach. Kropka.
              Niedyskutowalne.

              więc jesli pójdziesz na wojne tylko i wyłącznie po to żeby udowodnic coś
              żonie (potrzeby czego nie czuję w Twoich postach) z tego powodu , ze
              lUDZIE uważają, ze wiarołomną powinna spotkać kara za jej
              wiarolomnośc... to ja Cie będe zniechęcac do tej wojny.. i wszystkich
              innych

              obraz Twojej żony niespecjanie mi sie podoba... ale tak czy siak
              kochałes ją i jest matka Twojego dziecka
              więc jeśli uznasz, ze czas odejśc.. to odejdź .. nie zostawiając za sobą
              zgliszczy...
              bo zgliszcza są marną podstawą do czegokolwiek - na przykład do
              dogadywania sie w sparwie dziecka

              oczywiścei nie zachęcam Cie tez do tkwienia w pozycji podnóżka -
              godzącego sie na wszystko
              chyba, ze z jakiegos pwowodu Ci to PASUJE

              a przede wszystkim kieruj sie własnym oglądem..
              a nie oglądem innych... przez których coś tam pzremawia..
              często własne frustracje, lęki, złoście inne...

              choc czasem i mądrość jakowaśsmile

              ojcem dla swojego syna możesz być świetnym - bez względu na to czy
              będziesz mieszkał z jego matką czy nie...
              i bez względu na to z kim syn będzie mieszkał

              tak zreszta jak i żona Twoja - moze być b. dobrą matką
              bez względu na to ile razy Cię zdradziła

              tak jak i wredną matką czy ojcem może byc wierny po grób osobnik dwojga
              płci..



    • ekscytujacemaleliterki Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 10.12.09, 10:24
      Sytuacja w ktorej sie znalazles wesola nie jest. Jak dla mnie masz
      do przemyslenia czy chcesz byc z zona kiedy jej z kolejnym kochaniem
      nie wyjdzie badz sie jej znudzi i zapragnie na lono rodziny wrocic.
      Nie ma sie co ludzi,ze to ostatni jej wybryk, to raczej taka natura
      jest.
      Jesli nie to walcz o prawo do dziecka.
      • to.ja.kas Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 10.12.09, 10:48
        I na co Ty chłopie liczysz? Twoja żona (co Ty z tą wielką literą,
        nie jesteście Świętą Rodziną a rodziną, macie syna, masz żonę - to
        znaczy trudno powiedzieć czy masz) jest nałogowym zdradzaczem. A Ty
        na własne zyczenie nosisz i będziesz nosił coraz większe poroże.
        Jeśli Ci to odpowiada to ok. Różne sa potrzeby. Ale na zmianę w
        zachowaniu żony to ja bym nie liczyła. Czwarty raz a Ty liczysz na
        zmianę w jej podejściu? Kuriozalne.
        • marta-9090 Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 10.12.09, 11:20
          Porzuc chłopie rozterki czy ona będzie Cie zdradzała czy nie, czy
          wróci czy nie, czy wybaczysz czy nie - lepiej idź sie przebadaj bo
          przy tak kochliwym charakterze Twojej Pani nie trudno o choroby ...
          Mówię to zupełnie poważnie.
        • focusis Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 10.12.09, 11:38
          Wydaje mi się, że czasem chcemy tak po prostu w coś wierzyć, więc wierzymy.
          Oczywiście, że nie odpowiada mi taki stan rzeczy, nie jestem masochistą, chociaż
          pewnie za takiego można mnie uważać.
          Myślę, że każdy ma prawo popełniać błędy, ważne by się na nich uczył.
          Co byście radzili zrobić w takiej sytuacji? Mam się zachować jak zdradzony i
          wpieniony mąż i wykopać żonę z domu? Najgorsze jest to, że oszukiwała mnie przez
          praktycznie pół naszego małżeństwa, a teraz wymaga ode mnie pomocy. Chce bym jej
          pomógł się urządzić, mówi, że chce być moim przyjacielem...
          Ja już nie liczę na zmianę w jej podejściu, chcę tylko usłyszeć po tylu latach
          chociaż kilka słów, normalnych słów. Do tej pory niestety rozmowy z moją żoną
          ograniczały się głównie do tematów: co i gdzie trzeba kupić, jaki ciuch gdzieś
          wypatrzyła, a jakie paznokcie zrobi następnym razem, a fryzura będzie taka a nie
          inna...
          Wydaje mi się, że zasłużyłem chociaż na zwykłą, dojrzałą rozmowę.
          • scindapsus Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 10.12.09, 11:42
            nie wymagaj dojrzałej rozmowy od kogoś kto dojrzały nie jest.No
            przykro mi ale musisz się z tym pogodzic.
            • focusis Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 10.12.09, 11:59
              Chyba zaczynam się godzić powoli z tym faktem. Szkoda mi tylko naszego Syna,
              który będzie musiał przechodzić przez to piekło. On ma już w głowie utrwalony
              model Rodziny, jest radosnym i bardzo mądrym dzieckiem. Jest mi przykro, że
              jedna z jego najbliższych mu osób, robi wszystko by skomplikować sobie i jemu
              życie, nie widząc w tym nic złego.
              Dlatego też, mocno zastanawiam się nad tym, czy powinienem z żoną szarpać się o
              opiekę nad Synem? Wiem, że może wielkich szans nie mam, są raczej bliskie zeru,
              dodatkowo mój Syn będzie musiał patrzeć na to wszystko.
          • to.ja.kas Otrzeźwiej 10.12.09, 12:01
            Czyli oczekujesz cudu? Oczekiwac możesz. Nawet zycie czekając na ten
            cud możesz przeżyć jak dotychczas. Kwestia CZEGO TY CHCESZ?
            Chcesz jej pomagać się urządzić? Tak? Pomóż. Nie chcesz?
            Powiedz "wybacz Kochanie, ale od dziś Ty zarabiasz na swoje
            paznokcie, kiecki i fryzjerów, płacisz połowę za dom, jesz własne i
            mam nadzieję że do lipca się uwiniesz z tym mieszkaniem (jak masz
            cierpliwośc do lipca czekać, bo ja bym dała miesiąc i paszła) bo ja
            mam własne plany na zycie bez ciebie". Możesz też zachowac się jak
            wpieniony mąż, wywalić babę za drzwi, dać po pysku sąsiadowi,
            powiedziec, że od dziś nie będziesz utrzymywał owej pani i teraz
            niech ten obowiązek przejmie ukochany. Pewnie miłość sąsiadowi
            szybko wywietrzeje jak mu sie kobita pod drzwiami zatrzyma i
            powie "oto jestem".


            A swoją drogą to pokaż Ty chłopie, że masz cohones. Bo kobita w domu
            robi co chce, zmienia kochanków jak rękawiczki, zajmuje się soba
            tylko i własnymi z lekka rozwiązłymi potrzebami a Ty tańczysz jak
            ona Ci zagra. Zgroza.

            A o opiekę nad dzieckiem zawsze możesz się starać.
          • kasper254 Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 10.12.09, 12:08
            1. Co Ty, kas, wylatujesz z tym pouczaniem? Dla Ciebie rodzina z
            Nazaretu była świętą, a dla mnie nie. Znałem wiele "świętszych"
            rodzin od niej z literatury czy autopsji. Dla focusisa jego rodzina
            jest przez duże "R" i był/jest z tego dumny. W czym jego rodzina
            jest wg Ciebie gorsza od rodziny z Nazaretu, skąd wiesz, czy focusis
            nie założy jeszcze wyznania, jeśli jest to w ogóle czymś znaczącym;
            a jeśli nie, skąd wiesz, że nie jest po prostu dobrym człowiekiem?
            2. Słuchaj, focusis, podoba mi się Twoja postawa, Twój stosunek do
            żony i dziecka. Miłość to umiejętność wybaczania, to przyjęcie
            odpowiedzialności, nawet kosztem swojej godności czy dumy. Pomijam
            już lombrosowskie jarmarczenie, że "kto zdradzał, będzie zdradzał",
            bo przecież w wieku 90 lat raczej jest to niemożliwe tudzież w
            przypadku uszkodzenia genitaliów itd.
            Pytasz, co bym zrobił w Twojej sytuacji: Po prostu czekał, twardo
            określił warunki wspólnego zamieszkiwania, powiedział jej, że nie
            może na Ciebie w niczym liczyć, że dopóki nie "wróci", jest Ci obca,
            wroga. Oczywiście, naplułbym w twarz temu, który chce rozbić Twoją
            rodzinę,np. w miejscu pracy, nakopałbym mu publicznie, a żonie dał
            w pysk, profilaktycznie i represyjnie. Nawet, gdybyś miał sprawę
            karną, to warto napiętnować parchy; być może argument siły wobec
            ludzi, którzy nie uznają praw swoich dzieci do normalnego życia,
            będzie lepszy niż "siła" argumentów.
            Zasłużyłeś na rozmowę, ale nie daj poznać, że jesteś słaby, że się
            boisz, że cierpisz. Nie wiem, dlaczego, ale głupie kobiety
            wyobrażają sobie, że "miękkość", słabość faceta, jego łzy, to coś,
            co go przekreśla jako mężczyznę.
            Warto trwać, wierzyć - dla syna. On jest tego wart. I Ty jesteś
            tego wart. Rodzina to najwspanialsza sprawa, jaką człowiek może
            mieć.
            • to.ja.kas Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 10.12.09, 12:16
              A gdzie ja napisałam, że dla mnie rodzina z Nazaretu święta była?
              Hę, Kacper? wink
              O wyznaniu swoim ani Focusisa nic nie pisałam, a raczej o zabawnym
              pisaniu wielką literą. Ale ok, może się czepiam. Niech Ci będzie.

              Focusis by określić twardo warunki musi najpierw sam się zastanowić
              czego chce. Póki co to warunki dyktuje owa pisana z wielkiej litery
              cholera wie dlaczego Żona...a on jak biedny misio zgadza sie na
              wszystko. na kolejnego kochanka, na zabieranie syna, na wspieranie
              jej w ...no nie wiem jak to nazwać. Bo jakbym pisała o facecie to
              bym napisała o puszczaniu się. Ale tu nie mówimy o żonie a Żonie i
              nie rodzinie a Rodzinie...to tak trochę złośliwie. ale może Focusis
              zauważy absurd tej sytuacji i swojej roli w tym wszystkim.

              tak rodzina to najwspanialasza sprawa jaką człowiek może
              mieć...strzeż mnie panie przed taką rodziną gdzie jeden z partnerów
              nałogowo zaprasza do łózka osoby trzecie. Fantastyczny wzór matki
              dla owego Syna...sie dziecie napatrzy, naszkoli, nauczy.
              • kasper254 Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 10.12.09, 12:19
                Przepraszam, kas.
                • to.ja.kas Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 10.12.09, 12:22
                  daj spokoj Kacper, nie ma za co przepraszać wink
            • ekscytujacemaleliterki Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 10.12.09, 12:36
              Milosc to umiejetnosc wybaczania...noszenia poroza do 90 tez, o ile
              facetowi sily na ten ciezar wystarczy.
              Mozeby by tak w ramach dobra rodziny nazwisko na Jeleń zmienic.
              Poroże nosi, kase na jej pzanokcie daje, a zona zrobiona na bostwo
              do kochasia klatke dalej leci.
              Profilaktycznie w imie tej milosci zone za kudły i na kopach do domu.
              Tak, taka piekna ta milosc...cud miod i malina!
              Rodzina de lux!
              • to.ja.kas Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 10.12.09, 12:39
                Świeta ida, na porożu sobie bombki i światełka zawiesi. Uroczyście
                będzie big_grin

                Błagam Focusis, Ty nie widzisz co z siebie zrobiłeś? W imię czego?
                Ty piszesz z wielkiej litery Rodzina i Żona, a ona wypacykowana trzy
                mieszkania dalej ta kieckę zrzuca przed sąsiadem. Może jak dziecko
                śpi w Twoim łóżku. A Ty sie zastanowiasz co robić? Najlepiej nic.
                jak do tej pory. Idzie przywyknąć big_grin
                • ekscytujacemaleliterki Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 10.12.09, 12:49
                  A w wigilie usiadam razem z sasiadem jak jedna wielka Rodzina, wszak
                  to czas wybaczania jest.
                  Tylko udekorowanym porozem nie zaslaniaj tv big_grin.

                  Do wszystkiego mozna sie przywyknąc...
            • sbelatka kasper 10.12.09, 13:34
              ja ty chyba jakaś mało jarząca jestem... bo nie mam pojęcia czy Ty se
              jaja robisz? czy poważnie myślisz to co piszesz...?

              • kasper254 Re: kasper 10.12.09, 20:39
                Kochana sbelatko, w ogóle sobie nie robię jaj i bardzo serio
                traktuję to forum i wspaniałych piszących na nim ludzi. Myślę, że w
                ogóle nie jarzysz; pewnie oznacza to 21 stopień zasilania albo
                wystukało Ci na ekranie chińskim alfabetem, stąd problem ze
                rozumieniem.
                • sbelatka Re: kasper 10.12.09, 21:18
                  i pomyśleć , że mam bardzo dobre zdanie o swoich mozliwościach
                  mózgowych..

                  no, ale czasem trza cos zrewidować..
                  w tym poglądy..

                  ok, nastepnym razem jak ktoś będzie sugerował walenie baby w pysk - się
                  nie będę pytać czy to jaja...
          • kic-anty Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 10.12.09, 12:14
            W rodzinie mam identycznego faceta jak ty. I wszystkich jego bliskich szlag trafiał, że nie potrafił się zachować jak mężczyzna i zrobić porządek w swoim domu. Unika rodziny i znajomych bo się wstydzi, że "wybaczył " swojej żonie po raz koejny.
            Jesteś mazgaj a nie mężczyzna. W Gdynii lata temu był znany i opisywany, nawet w lokalnej prasie przypadek marynarza, który niespodziewanie
            wrócił z morza i zastał w domu żonę z kochankiem. A że był kawał chłopa
            to wrzucił go do ssypu na śmieci w (wieżowcu). Było dużo zamieszania
            (policja straż pożarna), nieco się połamał.A mógł żonie przecież wybaczyć. Tylko po co?
            Oczywiście nie zachęcam do przemocy bo to nie ma sensu i nie oto w tym chodzi. Ty dobrze wiesz co trzeba zrobić.
            Czy zasłużyłeś na dojrzałą rozmowę? W moim odczuciu nie, absolutnie nie.
          • kicia031 Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 10.12.09, 12:28
            Do tej pory niestety rozmowy z moją żoną
            > ograniczały się głównie do tematów: co i gdzie trzeba kupić, jaki
            ciuch gdzieś
            > wypatrzyła, a jakie paznokcie zrobi następnym razem, a fryzura
            będzie taka a ni
            > e
            > inna...

            No jesli ozeniles sie z pustakiem, to czego teraz oczekujesz,
            przepraszam? Ze nagle wzniesie sie na wyzyne emocjonalnej i
            intelektualnej dojrzalosci?
    • panda_zielona Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 10.12.09, 12:18
      "żona oznajmiła,że syna bierze ze sobą" a co to walizka jest,którą
      można spakować o zbrać.Jak chce niech idzie do kochanka,a dziecko ma
      swój dom.A tak z ciekawości zapytam,czy żona owego kochanka wie o
      sprawie,czy żyje w błogiej nieświadomiści,że prawie przyjaciółka
      sypia z jej mężem?
      • focusis Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 10.12.09, 13:04
        Dziękuje za Wasze wypowiedzi. Być może mój osąd sytuacji nie jest do końca tak
        trzeźwy jak mi się wydawało. Dobrze jest dla odmiany usłyszeć/przeczytać kilka
        słów od osób, które potrafią spojrzeć z boku na problem. Właśnie dlatego
        zdecydowałem się napisać o wszystkim na forum. Taki kubeł zimnej wody, który
        otrzymałem w niektórych Waszych wypowiedziach, pozwala spojrzeć na temat z innej
        perspektywy.
        Wciąż zapraszam do dyskusji. Jeśli macie jakiejś pytania, pytajcie.

        panda_zielona: jeśli chodzi o przyjaźń między moją żoną i koleżanką, to chyba
        coś musiało wcześniej być, skoro wybrała moją żonę na matkę chrzestną swojej
        córki... wybór się okazał lekko nietrafiony, cóż...
        Czy moja żona z nim sypia? Dobre pytanie. Oboje twierdzą, że nie. Ale kto by w
        to wierzył? Obawiam się, że jego zona żyje w błogiej nieświadomości...
      • cleer13 Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 10.12.09, 13:07
        A gdyby było odwrotnie? Nalogowo zdradzający maż? Przecież
        oczywiste,że pakujesz mu dwie walizki i wystawiasz za drzwi. Żadnego
        tam czekania pół roku we wspolnym mieszkaniu,żadnego pomagania przy
        urządzaniu nowego gniazdka.Żadnych dyskusji, kto zostaje w
        mieszkaniu i z kim zostaje dziecko. Moralne prawo tez jakieś jest.
        Kto rozwallił rodzine, niech jak najszybciej zmiata i pozwoli
        spokojmnie zyc Tobie i dziecku.
        Więc nie rozumiem - pakujesz zonie osobiste rzeczy i wystawiasz, tym
        bardziej że niedaleko ma ( a że obecna żona jej kochanka będzie
        miała trochę głupią minę jak się bedzie musiała w łożeczku posunąc
        to już nie Twój problem).
        Nie jestem w stanie zrozumieć skąd ta Twoja empatia, współczucie i
        chęc pomocy komus kto nie ma żadnych zasad moralnych, nie kocha
        Ciebie i ma w nosie cierpienie jakie sprawia synowi. Powiesz,że ją
        kochasz. Nie! kochałeś zupełnie inną osobę, ktorą może kiedyś była,
        albo którą sobie wyobrażałeś. Jej już nie ma. A rzeczywistośc jest
        zupełnie inna niż Ci się wydawało. Im szybciej to zobaczysz tym
        lepiej dla Ciebie i syna.
        • aiwlysji Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 10.12.09, 13:24
          cleer nie zgodze sie z toba, wiele kobiet nigdy nie pakuje walizek zdradzajacemu facetowisad

          interesujace jest to, ze w dyskusji dwoch panow napomknelo o uzyciu przemocy wobec niewiernej zony lub kochanka, jest to godne pozalowania!

          autorze: to piekne, ze umiesz tak gleboko i szczerze kochac, niestety wiaze sie to z bolem, nie umiem odpowiedziec na pytanie: czy wasz zwiazek ma jeszcze sens, jak zawsze wysztko w WASZYCH rekach. mysle jednak, ze przeprowadzenie zony do innego lokalu, ewentualna pomoc przy tym nie jest niczym haniebnym. pamietaj, ze kiedys byla ci bliska, pamietaj rowniez, ze na nienawisci niczego w swoim zyciu nie zbudujesz...ale zdaje sobie sprawe, ze aby "nadstawic" drugi policzek trzeba byc bardzo dojrzalym facetemsmile
          pomysl, ze moze gdzies tam jest kobieta, ktora pokocha cie za taka sile charakteru.
          • mola1971 Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 10.12.09, 13:32
            aiwlysji napisała:
            ale zdaje sobie sprawe, ze aby "nadstawic" drugi policzek
            > trzeba byc bardzo dojrzalym facetemsmile

            Tutaj to już autor wątku musiałby nadstawić czwarty policzek a tego
            od nikogo wymagać nie można. Wybaczył trzy zdrady, ma wybaczyć
            czwartą? Toż to szczyt głupoty z jego strony by był a nie żadna
            dojrzałość.
            To, że zdradzane żony godzą się na wieczne powroty swoich
            niewiernych misiów to tylko i wyłącznie ich problem jest, ale nie
            można takiej patologii (bo dla mnie to jest patologia) wymagać od
            innych. Ktoś chce cierpieć, niech cierpi. Ale co ma do tego
            dojrzałość? Dojrzałość wg mnie polega właśnie m.in. na gotowości
            ponoszenia ryzyka związanego z decyzją o rozwodzie a nie na godzeniu
            się na poniewieranie i brak elementarnego szacunku ze strony
            partnera.
            • scarlet.secret.sky Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 10.12.09, 13:37
              mola chciałabym ubierać myśli w słowa tak jak Ty to robisz smile I jeszcze kilka
              innych osób tu.
              Mój dawny profesor kiedyś powiedział, że chaos słów odzwierciedla chaos myśli i
              to cała ja.
              W każdym bądź razie zgadzam się z Tobą smile
              • mola1971 Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 10.12.09, 13:42
                Dzięki Scarlet za komplement, choć kompletnie niezasłużony smile
            • aiwlysji Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 10.12.09, 13:39
              nie zrozumialas sensu mojej wypowiedzi. nie namawiam ani do pozostania z zona, ani do porzucenia, to absolutnie jest decyzja autora bo to on bedzie zyl z konsekwencjami. mowie tylko, ze moze "ruszyc" ze swoim zyciem bez nienawisci lub proby ukarania niewiernej. nie pochwalam tekstow typu: wyrzuc ja z domu etc., pewne sprawy trzeba rozwiazac rozsadnie i z mysla o dziecku....wiem, wiem...zonie brak rozsadku ale autor ma go duzo i dlatego pisze o dojrzalosc.
              • mola1971 Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 10.12.09, 13:47
                Ja w wypowiedziach autora wątku nienawiści nie zauważyłam. Wręcz
                przeciwnie, zauważyłam w jego wypowiedziach aż za daleko posuniętą
                zgodę na to co robi żona.
                A że inni panowie pozwolili sobie na uwagi nie na miejscu (mam na
                myśli te dotyczące dania w pysk) to już tylko o tych panach
                świadczy, ale nie wydaje mi się by autor wątku wziął sobie takie
                rady do serca.
                • focusis Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 10.12.09, 14:03
                  Oczywiście, że z tego typu rad (mam na myśli zastosowanie przemocy) nie
                  skorzystam, choćby nie wiem jak były słuszne. Mam pewne zasady, których nie
                  łamię ani nie naginam do własnych potrzeb. Nie zgadzam się jednak na to, co robi
                  moja żona, nie akceptuję tego. Nie mam jednak możliwości, by zmienić to w niej,
                  gdyż nienawiść do mnie sama w sobie zbudowała. Podejrzewam, że jest jej łatwiej
                  nienawidzić mnie, gdyż dzięki temu czuje się rozgrzeszona. Ona tak naprawdę wie,
                  że nie ma powodu by postępować w ten sposób. Zawsze byłem wobec niej szczery,
                  nigdy jej nie okłamałem, nie zdradziłem.
                  teraz słyszę, że nienawidzi we mnie mojego spokoju, że chcę z nią rozmawiać.
                  Wolała by bym trzasnął drzwiami i nie wrócił... A jednocześnie mówi, że się o
                  mnie martwi, że jej zależy na mnie jak na człowieku, że czuje do mnie sympatię,
                  że będziemy się często widywać i sobie pomagać. Tylko ja nie rozumiem po co? Po
                  co trzeba zrobić coś takiego by odejść, skoro później chce się mimo wszystko żyć
                  z tą osobą?
                  Ja nie chce zostać weekendowym tatusiem, ona mimo wszystko do tego dąży i mówi,
                  ze wcale tak nie będzie. Więc ja pytam, to jak będzie? Przecież skoro mam
                  układać sobie życie, to nie będę na każdy telefon, na każde wezwanie, w każdej
                  chwili dostępny, tak jak teraz... Przecież nie mogę do końca życia warować na
                  jej wycieraczce, w oczekiwaniu, że za chwilę mogę być potrzebny mojemu Synowi...
                  • to.ja.kas Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 10.12.09, 14:07
                    Focusis, ależ oczywiście, że tak możesz. Do tej pory wybaczałeś,
                    zamykałes oczy, znosiłeś to ja nie widze powodu by Twoja żona miała
                    nagle postrzegac Cie inaczej. Ona nie dość, że Cię zdradza to jescze
                    na wszelki wypadek chce Cię trzymać w odwodzie. Jakby jej nie wyszło
                    z kochasiem.

                    A Ty czego chcesz dla siebie? Tylko nie pisz o rozmowie, wspolnych
                    ustaleniach (Ty powinienes zaczac myslec o sobie i synu sam a nie
                    pytac sie zony co ona zamierza)i o tym by przestała Cię zdradzać.
                    Zastanów się czego Ty chcesz i co Ty możesz zrobić...i to zrób. A
                    sąsiada juz dawno bym ostrzegła, że poinformuję zonę, a od jutra
                    wysyłam swoją ślubną do niego. Niech on sie teraz o babę martwi. W
                    końcu oni się tak kochają !
                    • aiwlysji Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 10.12.09, 14:16

                      > sąsiada juz dawno bym ostrzegła, że poinformuję zonę, a od jutra
                      > wysyłam swoją ślubną do niego.

                      slubna autora jest przedmiotem, ktory mozna gdzies wyslac za kare?
                      z tego co mi wiadomo istnieje cos takiego jak podzial wspolnego majatku etc., nie pamietam (wiec mi przypomnijciewink) aby niemoralne postepowanie karano utrata majatku...
                      chyba, ze caly majatek jest tylko wlasnoscia meza.

                      jak sie ma dziecko to jedyna rozsadna sprawa jest dogadanie sie co dalej.
                    • only_isabelle Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 10.12.09, 14:16
                      Autorze wątku, zapytam się o Twoją czujność po 1 zdradzie...i po
                      kolejnych...przecież "takich rzeczy" nie można nie wyczuć/zauważyć...

                      ja uważam, że pod zdradą kryją się jakie niezaspokojone potrzeby/zaburzenia
                      człowieka/być może jakieś rozchwianie emocjonalne/cierpienie kobiety...zdrada to
                      często ucieczka od problemów, zamiatanie ich pod dywan...czemu nie poszliście na
                      terapię po 1 kryzysie? Różne mogą być motywy zdrady - chęć odreagowania, zemsty,
                      wyładowanie złości...jakiś problem musiał być w Waszym życiu zamaskowany, skoro
                      po 1 razie żona nie wyciągnęła wniosków i obawiam się, że będzie kobieta błądzić
                      i w pierwszej kolejności rani siebie...
                      zawsze myślałam, że kobiety odchodzą tylko od tyranów...
                      przykro mi
                      przytulam
                      • focusis Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 10.12.09, 14:32
                        Oczywiście, że starałem się być czujny. Jednak robiłem wszystko by czujność nie
                        przerodziła się w obsesję... pomiędzy nimi jest bardzo cienka granica. Uznałem,
                        że skoro decyduję się wybaczyć i pozwolić wrócić mojej żonie, to muszę też jej
                        ufać... Z całą pewnością nie robiłem tego pierwszym i drugim razem dla Syna, bo
                        jego jeszcze na świecie nie było. Trzecia zgodna na powrót, również nie była dla
                        Syna, ja po prostu wierzyłem, że moja żona w końcu zrozumiała coś i odrobiła
                        lekcje...
                        jeśli ja miałbym jakiś problem, który mógłby mnie popchnąć do takiej
                        ostateczności, jaką jest dla mnie zdrada partnera, to na pewno bym w pierwszej
                        kolejności porozmawiał z żoną o problemie.
                        Ona natomiast zrobiła to w taki sposób, że planując ze mną przyszłość,
                        zapewniała mnie o swojej miłości, mydliła oczy, a za plecami robiła swoje. Więc
                        w moim odczuciu, chyba tak naprawdę nie miała żadnego powodu, gdyby był, powinna
                        porozmawiać jak dorosły człowiek. W końcu lekko ponad 30 lat na karku do czegoś
                        chyba zobowiązuje? wink
                        • kasper254 Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 10.12.09, 20:55
                          Focusis, to, że wybaczałeś, zanim syn pojawił się na świecie
                          świadczy o Twojej dobroci i ogromnym sercu.
                          Zrób jednak, o co Cię wcześniej prosiłem i o czym inni mówią.
                          Niech zostanie wyraźny ślad, mocne uderzenie, siła na tyle znacząca,
                          iż budząca sensy i wartości i - być może - zmianę sytuacji. Kto
                          przyjmuje słowa, dowiaduje sie strasznych rzeczy. Twoja żona nie
                          przyjmuje nic. I jej facet również.
                          Jeden z najwspanialszych znanych mi ludzi do dzisiaj nie może
                          sobie darować, iż nie walnął na cmentarzu lub w kościele jednej z
                          najbliższych sobie osób i bez tego znaku swojego
                          buntu/wstrętu/obrzydzenia pozostawił ją na dalsze życie. Ja miałem
                          podobną, jak on, sytuację, gdy szalenie bliscy mi ludzie robili
                          okropne rzeczy, rzutając potwarz i kopiąc rów na całe życie. Do
                          dzisiaj żałuję, iż nie plunąłem, nie walnąłem w twarze; perfidne,
                          puste, złe.
                      • cleer13 Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 10.12.09, 14:41
                        No to wyjaśniam , co napisalam wczesniej:
                        1. Oczywiście,że nie wszystkie kobiety wystawiają walizki łajdakowi
                        za drzwi. Co nie znaczy ,że nie powinny. Nie wystawią po pierwszej
                        zdradzie, nie wystawią po drugiej, może jeszcze nie po trzeciej, ale
                        kiedyś w końcu... Wiem , co mowię - sama bardzo żałuję, że nie
                        zrobiłam tego po pierwszej. Uratowałabym sobie kilka lat. Kiedyś
                        jednak sie do tego dojrzewa, tylko szkoda tych nerwów, cierpień
                        złudzen. Dlatego, na podstawie wlasnych i nie tylko doświadczeń,
                        pozwlam sobie radzic. Kończyc najszybciej jak sie da. Czwarta zdrada
                        nie pozostawia zludzeń.
                        2. Nie namawiam do nienawiści, tylko to radykalnego, szybkiego
                        odcięcia się. Rozstawnie się na raty, przez pól roku jest jak
                        zrywanie plastra z rany po kawałeczku. Postępownie tej kobiety nie
                        pozostawia złudzeń. Żeby odzyskac spokój trzeba szybko i radykalnie
                        zakonczyc to co boli. Przejśc kwarantannę i zdrowieć. Rozwlekanie
                        tego w czasie przysparza bólu i nic więcej nie daje zdradzonemu.
                        Zdradzającej daje , oczywiście, asekurację i poczucie
                        bezpieczeństwa. A na to nie zasługuje, tym bardziej że manipuluje
                        ciągle kochającym ją mężem i cynicznie wykorzystuje jego słabośc,
                        jako kochającego.
                        3. Nie ma usprawiedliwień dla zdrady. Całe to gadanie,że ktos
                        zdradził, bo w związku coś było nie tak jest szukaniem
                        usprawiedliwien dla podlości i zaspakajnia wlasnej egoistycznej
                        przyjemności. Jeśli w związku jest cos nie tak, jeśli przestaję
                        kochać ( co się zdarza i nie jest winą) to najpierw próbuję ten
                        związek naprawiac, mowic czego mi brakuje, co chcę zmnienic. Jesli
                        nic się nie da ratować ( i tak bywa) to rozstaję się z mężem, żoną,
                        partnerem. A POTEM szukam nowego związku. Przestawianie tej
                        kolejności jest manipulowaniem drugim człowiekiem, wykorzystywaniem
                        zaufania,żerowniem,ze kochający człowiek jest czasami bezsilny i
                        gotów godzić sie na każdą formę robienia mu wody z mózgu. I to
                        jest ... nie będę używała słow powszechnie uwązanych za
                        nieparlamentarne.
                        • cleer13 Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 10.12.09, 14:53
                          4. Acha i jeszcze jedno - oczywiście,ze zdrada zony nie jest
                          równoznaczna z prawem do przejęcia opieki na dzieckiem i prawa do
                          mieszkania. Ale myślę, ze daje prawo moralne. I od tego trzeba
                          zacząc. Jak zdradzającej stronie się nie podoba, to niech dochodzi
                          swoich praw przed sądem. Ale startowac trzeba od spakowania jej
                          walizek. I niech ona sie martwi jak odzyskac prawo do czegokolwiek.
                          Ułatwianie jej życia graniczy z masochizmam. Zresztą ma kochanka,
                          nie jest sama , ma kto o nia sie troszczyc i dbac. To Ty jesteś sam
                          z dzieckiem, Tobie trzeba pomagać. I bez złudzeń - to nie jest ta
                          kobieta, która kiedyś kochałeś, to ktoś zupełnie inny, ktos kto
                          zawiódł Ciebie i syna. Nie masz żadnych zobowiązań wobec niej. Tamta
                          kobieta nie istnieje i nic Cie nie obchodzi.
                          • aiwlysji Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 10.12.09, 15:19
                            droga cleersmile
                            zdrada np. w niektorych krajach arabskich daje prawo do ukamieniowania, jestem przekonana, ze bardzo wielu ludzi, w tamtym kregu kulturowym, uwaza to prawo za moralne i slusznesmile
                            ty uwazasz, ze w polsce zdrada upowaznia zdradzonego do wyrzucenia, w tym wypadku, niewiernej i odebranie jej (na jakis czas) dziecka.
                            ja mam inne zdanie i bede go bronic.

                            jesli dobrze doczytalam tekst autora watku to on i jego zona wspolnie wynajmuja mieszkanie, wspolnie za nie placa. ciekawe jak sobie wyobrazasz takie wyrzucenie? zona ma sie wyniesc ale wciaz placic? niestety przy rozwiazaniach wynikajacych z emocji powstaje masa "nowych" problemow.

                            oczywiscie, ze to autor jest poszkodowany, zdradzony, oszukany ale niestety "tamta kobieta" wciaz go obchodzi bo np. jest matka jego syna, bo nie mozna karac syna i odbierac mu matke. zreszta nic nie wiem o innych relacjach w rodzinie.

                            • cleer13 Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 10.12.09, 17:58
                              Przytaczając przykład krajów arabskich przesadzasz zdecydowanie,
                              chyba że masz na myśli prawo do wielożeństwa. Zresztą jesli obie
                              strony tak się umówią, nie nam je oceniac. Ale zdecydownie ktos kto
                              zdradził - w malzenstwie , przyjaźni, interesach , zasluguje na to
                              żeby go wykreslic z zycia. Nie pisze o nienawiści, zemstach, nawet
                              złożeczeniu. Po prostu wykreślic. Delete. Nie ma go. I juz.
                              Prawo do widywania i kontaktow z dzieckiem to inna sprawa. Ale
                              pomaganie komuś takiemu, martwienie się jak sobie poradzi, liczenie
                              na to że sie zmieni i można zacząc wszystko od początku to głupota i
                              strata czasu oraz narażanie sie na kolejne cierpienia.
                      • focusis Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 10.12.09, 14:42
                        only_isabelle: Dla mojej żony chyba jestem tyranem. Twierdzi, że tylko ja
                        podejmuję decyzję. Że zawsze wiem wszystko najlepiej. ja tak nie uważam, bo
                        myślę, że jestem otwartym człowiekiem i jeśli ktoś podeprze swoją rację
                        odpowiednim argumentem, potrafię się z nim zgodzić. Cóż, nawet jeśli tak jest,
                        jak żona moja twierdzi, to trzeba o tym rozmawiać, jeśli jest to dla kogoś
                        problemem.

                        Dziękuję za przytulenie smile
                        Pozdrawiam.
                        • kicia031 Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 10.12.09, 15:20
                          myślę, że jestem otwartym człowiekiem i jeśli ktoś podeprze swoją
                          rację
                          > odpowiednim argumentem, potrafię się z nim zgodzić.

                          A kto decyduje, ze argument jest odpowiedni? Ty?

                          oczywiscie, nei usprawiedliwia to zdrady, ale wsluchaj sie w to, co
                          zona mowi, moze ci to pomoze w nastepnym zwiazku.
                          • focusis Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 10.12.09, 18:06
                            kicia031: muszę Cie zmartwić, nie ja o tym decyduje, nie doszukuj się proszę
                            drugiego dna w mojej wypowiedzi... wszystko jest kwestią konkretnej sytuacji, a
                            w tym wypadku, nie rozmawiamy o konkretnej rozmowie/problemie.
                            Dokładnie wsłuchuje się w potrzeby mojej żony. Gdyby tylko mówiła do mnie
                            cokolwiek, miała by jak w raju. Jeśli nie słyszę, że jest coś źle, słyszę
                            natomiast, że mnie kocha, że jest moją... cóż, nie jestem jasnowidzem. Jestem
                            natomiast źle poinformowany.
                            Pozdrawiam smile
                      • mola1971 Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 10.12.09, 14:43
                        only_isabelle napisała:
                        > ja uważam, że pod zdradą kryją się jakie niezaspokojone
                        potrzeby/zaburzenia

                        Oczywiście, że tak. Tyle tylko, że po pierwsze nikt nie ma obowiązku
                        tych potrzeb się domyślać. Po drugie terapię to można brać pod uwagę
                        przy pierwszej zdradzie, ale nie przy czwartej. Jakoś trzech
                        poprzednich kochanków potrzeb tej pani nie zaspokoiło, więc mało
                        jest prawdopodobne, że zaspokoi je czwarty a już mąż to praktycznie
                        jest bez szans. Po trzecie na terapię chodzą ludzie, którzy są
                        świadomi swoich problemów a pani, której świadkomośc własnych
                        problemów ogranicza się do paznokci i kiecek raczej i tak nic z
                        terapii by nie wyniosła. No, może poza nowym pomysłem na fryzurę,
                        którą zobaczyła u terapeutki wink
                        • labadine Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 10.12.09, 16:55
                          Najpierw pozbedz sie czwartego czy czterdziestego kochanka,a wiec bardzo
                          dyskretnie i jak najprosciej na czystym papierze w formacie widokowki naklej
                          male zdjecie dosc podobne do twojej zony(nigdy orginalnego zdjecia z rodzinnego
                          albumu)z nr telefonu domowego i jej ewentualnej komorki oraz napsz 2-3
                          slowa:czekam na ciebie-uwazaj aby nie zostawic zadnych sladow aby w razie czego
                          to nie zwrocilo sie przeciw tobie.
                          Z tej kartki zrob ile chcesz ksero i pozawieszaj je w pobliskich blokach a
                          zobaczysz ze n-kochanek ja natychmiast zostawi w spokoju.Dodatkowo musisz
                          wiedziec ze,w twoim bloku i nie tylko bo conajmniej polowa lokatorow wie o
                          awanturze zony ,niestety zawsze jest tak ze,zdradzony maz dowiaduje sie ostatni.
                          • sbelatka Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 10.12.09, 18:56
                            laba-coś tam..

                            najlepiej żeby jeszcze F. wywiesił anons w przedszkolku syna..

                            ostatecznie niech się chłopaczek biedny dowie jaka ma wiarołomną matkę..

                            ale ważne żebym F. nie zostawił śladów

                            boszszsz..skąd takie wredne pomysły ludziom pzrzychodza do glowy...
                          • handra Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 10.12.09, 19:01
                            Drodi focusis,

                            bardzo poruszyla mnie Twoja historia, radzic jest trudno ale wydaje mi sie, ze
                            sprawy powinny byc zalatwiane prosto i bez owijania w bawelne.

                            Mysle, za ja na Twoim miejscu poszedl bym do tej rodziny i w obecnosci jego zony
                            zazadal od facia wytlumaczenia.

                            Co do wybaczenia to troche gorzej, trudno jest wybaczyc a raczej zapomniec jedna
                            zdrade a dopiero co kolejne.

                            Obarczanie wina Ciebie przez Twoja zone jest niegodziwe. To sa tzw.spotsmenki
                            maja to we krwi i tak juz bedzie. To tak jak z nalogiem przycisnieta bedzie
                            obiecywac ale kiedys "glod" znowoz wroci.

                            Sam musisz zdecydowac na co sie godzic. Wspolne zamieszkanie do lipca? a co
                            dalej? z jej powodu masz utracic codzienny kontakt z dzieckiem? Nie wiem jakie
                            sa szanse ale za niemoralne prowadzenie sie zony syn powinien zamieszkac z Toba.

                            Zona ktora notorycznie sie puszcza jest zlym wychowawca dla dziecka, nie posiada
                            zadnych zasad, ktore moglaby przekazac synowi a Ty jako ojciec nie musisz godzic
                            sie aby ktos "taki" wychowywal Twojego syna.

                            Wyprowadzka i to z synem, sprawa rozwodowa pilna! no i dobry adwokat.

                            Gadanie, ze cie juz nie kocha to banal. Takie gadki to jak sie ma 14-17 lat. Za
                            rodzine ponosi sie odpowiedzialnosc- to niech zyje bez milosci z
                            przyzwyczajenia. To jej powinnosc zapewnic dziecku spokojny dom, a nie swoim
                            niemoralnym, skandalicznym zachowaniem rujnowac go.

                            Troche moze chaotycznie, ale tak prosto z brzucha.

                            Trzymam za Ciebie kciuki wiem co czujesz.
                            • sbelatka Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 10.12.09, 19:14
                              no właśnie handra... prosto z brzucha...

                              a chyba wskazywanie ludziom możliwych dróg wyjścia z kryzysowych
                              sytaucji wymaga czegos innego niż pisania "z brzucha" ...

                              szczegolnie - jak sie domyslam - pełnego polątanych i trudnych Twoich
                              własnych emocji i nie załatwionych spraw ..
                              • labadine Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 10.12.09, 19:29
                                A wiec skarbie poradz cos i znajdz rozwiazanie, kazdy wie doskonale ze,jest wina
                                obopulna gdzies posrodku.
                                • handra Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 10.12.09, 20:01
                                  "sbelatka 10.12.09, 19:14 Odpowiedz
                                  no właśnie handra... prosto z brzucha...

                                  a chyba wskazywanie ludziom możliwych dróg wyjścia z kryzysowych
                                  sytaucji wymaga czegos innego niż pisania "z brzucha" ...

                                  szczegolnie - jak sie domyslam - pełnego polątanych i trudnych Twoich
                                  własnych emocji i nie załatwionych spraw .. "

                                  Twoje sprawy byly zapewne proste i pozbawione emocji- wiec skad sie wzielas na
                                  tym forum. Kazdy ma swoje emocje trudno pisac o cudzych.

                                  Gdyby to pisala kobieta to odpowiedz bylaby prosta - won!

                                  Prosto z brzucha to prosto od serca to co sie akurat odczuwa.

                                  Tyle tu nauczycieli na tym forum tylko trudno wyczytac tych co za Wasza porada
                                  wrocili do siebie.

                                  Poradz mi zatem jak mam przekonac moja zone aby wrocila do mnie?
                                  • cleer13 Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 10.12.09, 20:58
                                    Skoro tyle tu takich co duzo przezyli , rozne emocje i poglądy się
                                    ścieraja, bo przecież nikt nie wie niczego do końca i na pewneo, a
                                    nikt nie probuje nawet radzic, jak odzyskac zone, to może wniosek
                                    jest prosty - odzyskac kogoś takiego się nie da.
                                    I takie jest moje zdanie - nie da sie wrocic, uwierzyc , zaufac. I
                                    ktos kto zdradza wielokrotnie taki po prostu jest,że będzie
                                    zdradzał, będzie ciągle szukał i ulegal.
                                    Sa ludzie ktorzy potrafią się z tym pogodzic i latami żyja w
                                    związkach - wolnych - w tym sensie,ze starają sie nie widziec
                                    romansów i zdrad partnera, tłumaczą sobie że skoro wraca po każdym
                                    romansie to znaczy ze jednak dom i rodzina sa ważniejsze. Dorabiają
                                    teorię, ze dla dziecka, ze kiedys to minie. Tak minie po 80-tce.
                                    Choc i to nie tak pewne. I to im wystarcza. Jesli ktos tak potrafi
                                    to mozna mowic o odzyskiwaniu i powrocie. Ale jeśli chcesz wierności
                                    i wyłaczności w sferze emocjonalono erotycznej, to nie ma na co
                                    liczyc.
                                  • sbelatka handra 10.12.09, 21:34
                                    to smutne w jakims sensie..

                                    każdesz facetowi wypieprzyć jego zone z jego życia, odebrać jej prawo do
                                    wychowywania dziecka..
                                    pełno w tym agresji.. przynajmniej ja to tak czuję..

                                    i zaraz potem odsłaniasz swoją .. nie wiem.. chęc... tęsknotę... co?
                                    za swoją żoną...

                                    co do mnie.. jasne.. nie wzięłam się to znikąd - lecz z porzucenia przez
                                    faceta
                                    ale z tego powodu nie nawołuje do kastrowania wszystkich facetów,
                                    walenia ich w pysk, odbierania im prawa do wychowywania dzieci

                                    mam pozałatwiane swoje sprawy - w tym głównie emocjonalno-uczcuiowe..

                                    i staram się - jesli coś piszę - nie być radykalna.. nie udzielać
                                    jedynie słusznych rad...nie oceniać..

                                    mozliwe, ze czasem mnie poniesie..
                                    ale NIE wtedy gdy mi cos osobistgo zarezonuje
                                    bo mi JUZ nie rezonuje..

                                    czasem wzbudza we mnie irytację natomiast walenie w ludzi jak w bęben..
                                    i wtedy - przyznaję - dochodzi do glosu ma bardziej mroczna stronasmile

                                    nie znoszę wrzasków w stylu: wal w pysk, wywal z domu, nie daj dziecka,
                                    rozwodź się.. szczegolnie jesli wyczuwam w tym właśnie autora emocje,
                                    ktore przenosi na "obiekt" dyskusji..
                                    i ktorymi INFEKUJE i tak już najczęsciej będącego w kiepskiej formie
                                    człowieka

                                    taka sie po 40-tce zrobiłam wrazliwa...
                                    • handra Re:nie do handry 10.12.09, 23:12

                                      "każdesz facetowi wypieprzyć jego zone z jego życia, odebrać jej prawo do
                                      wychowywania dziecka.."

                                      Tak przeciez robicie z nami dlaczego nie moze byc odwrotnie.

                                      Meza, ktory zdradza i to prawie pod nosem zony to bylby nieslychany skandal a on
                                      ma wszystko po cichutku, skromnie i ze spuszczona glowa znosic bo to chyba sie z
                                      nim cos nie zgadza skoro zona musi chodzic na boki. Ludu!- ona jest znudzona
                                      wiec powinien jej zastosowac terapie pradowa.

                                      Twoje emocje sbelatka masz juz za soba- chyba - my niestety jeszcze nie.

                                      Dlczego ojciec nie mialby miec prawa do zamieszkiwania z dzieckiem i wedle
                                      humorow wyznaczac swojej ex widzenia z synem. Trzeba go jeszcze zachecic zeby
                                      szybko zlozyl wniosek o alimenty.

                                      Tak przeciez robicie z nami.

                                      Dlaczego on w imie nie wiem czego pokornie ma znosic zdrady zony, isc na terapie
                                      malzenska, przeciez "taka" sie juz niczego nie nauczy.

                                      On ma ratowac rodzine a pani bedzie sie dalej puszczac. Nam tego nie wolno.
                                      Nazywa sie nas sk...mi a jak nazwac jego zone? (acha ona jest
                                      chora ktos napisal) ha,ha,ha

                                      Jak zwykle solidarnosc jajnikow. To poradz mu, jak polubownie ma przekonac zone,
                                      ze to co mu robi to regularne swinstwo, powiedz mu, ze to nic.

                                      Nie jestem awanturnikiem ani radykalem ale po roku rozlaki z moja prawie juz
                                      "byla" nauczylem sie wiele. I tak zrobilbym teraz bo jestem o rok madrzejszy.

                                      Za malo mialem wymagan, ona za duzo wolnosci, ktora wykorzystala i opuscila mnie
                                      w okrutny sposob, po spedzonej sobocie przy winku i placzu, ze bedzie dobrze.
                                      Takie Wy jestescie drogie Panie.

                                      Dajcie mu spokoj z radami matek rozancowych, niech zalatwi sprawe po mesku tak
                                      jak potrawi.

                                      Do autora watku: kieruj sie wlasna intuicja ona Cie nie oszuka.

                                      • mola1971 Re:nie do handry 10.12.09, 23:29
                                        handra napisała:
                                        > Tak przeciez robicie z nami dlaczego nie moze byc odwrotnie.
                                        > Takie Wy jestescie drogie Panie.

                                        Jak ja nienawidzę takich generalizacji.
                                        A wiesz dlaczego? Bo ja (i nie tylko ja) taka nie jestem!!!
                                        I mnie to po prostu obraża. Obraża mnie jako kobietę i jako człowieka.
                                        Chcesz w ten sposób pisać to pisz o swojej żonie czy o innych kobietach, które takie są. Bo wiem, że są. Ale nie generalizuj.

                                        Kto mieczem wojuje od miecza ginie i zniżanie się do poziomu tej drugiej strony niczego nie załatwi. Jedyne co wojna rozwodzących się ludzi może wywołać to straszna trauma u dzieci. Już teraz wielu psychoterapeutów zaciera ręce na myśl o przyszłym pokoleniu DDR, które będzie się z tej traumy w ich gabinetach leczyło.
                                        I dlatego jeśli ktoś na tym forum nawołuje by nie odpłacać tej drugiej osobie tym samym, by nie dać się ponieść nienawiści to robi to bo chce dobrze dla DZIECI. A na dzieci rujnujący wpływ wcale nie ma sam rozwód jako taki tylko właśnie wojna rodziców. Bo dziecko nic z takiej wojny nie rozumie. Nie rozumie dlaczego dwoje najważniejszych w jego życiu ludzi, których kocha miłością bezwarunkową wzajemnie skacze sobie do oczu.
                                        Jeśli rodzice rozwodzą się w miarę spokojnie, bez nienawiści to dzieciom nic nie grozi. Nadal, bez wewnętrznego konfliktu mogą kochać swoich rodziców mimo, że ci nie mieszkają już razem i nawzajem się nie kochają.
                                        • ulkar Re:nie do handry 11.12.09, 12:19
                                          Droga molu, nie do końca się z Tobą zgadzam. Z tego co napisałaś
                                          wynika, że rozwód to żadna szkoda wyrządzona dzieciom, byle się nie
                                          żarli. Jeśli potrafią żyć bez awantur, to niech żyją dalej wspólnie
                                          i razem z dziecmi. Jeśli nie potrafią żyć razem to raczej nie
                                          potrafią się nie kłócić sad. Nawet jeśli rozwód przebiega w miarę
                                          spokojnie, to dziecko i tak traci wzorce rodziny sad pomijając
                                          patologie, kiedy rozwód jest ucieczką od chorych worców. Traci
                                          wakacje z obojgiem rodziców, świeta z obojgiem rodziców, siedzenie
                                          zimą przy kominku z obojgiem rodziców. Bo nawet jeśli bedzie to
                                          wszystko miało to z każdym oddzielnie. Więc rozwód nawet
                                          najspokojniejszy to nie jest takie sobie NIC dla dziecka. Pewnie
                                          czasem nie daje sie inaczej, ale odpowiedzialnośc ponosi ten, kto
                                          decyduje się na kochankę/kochanka na boku, jak żona autora watku.
                                          Nie może być przeciez nawina, że nic sie nie wyda, nikt sie nie
                                          skapuje i taka słodka sielanka trwać se bedzie jak długo ona zechce.
                                          No... chyba, że źle odczytałam Twoje intencje...

                                          To nie jest dziwne, że porzucany i oszukiwany małżonek ma
                                          adrenaline powyżej uszu. Ten, czy też tak jak w przypadku autora
                                          watku, ta, która rozbija rodzinę, bo kolejny wspaniały facet jej sie
                                          trafia, powinna mieć świadomość tego, że rozbija w drobny mak nie
                                          tylko spokój swego męża ale też spokój dziecka. Skoro własna
                                          hedonistyczna przyjemnośc jest najwazniejsza to trzeba mieć
                                          świadomość konsekwencji, chocby takiej, że ojciec zechce się
                                          zajmować dzieckiem, bo to nie On rezygnował z rodziny i nie on
                                          wybierał dziecku rozbity dom... sad
                                          • krezzzz100 Re:nie do handry 11.12.09, 13:18
                                            Czegoś, Ulkar nie rozumiem...NApisałaś: "> Jeśli potrafią żyć bez awantur, to
                                            niech żyją dalej wspólnie i razem z dziecmi". A miłość? Myślisz, że dzieci nie
                                            zauważą, że w rodzice się nie kochają? Co wówczas z wzorcami? Jakiej to wtedy
                                            wspólnoty doświadczą? Wspólnoty dwóch oddzielności? Co to za święta w takiej
                                            atmosferze? Co to za wakacje? To ŻADNA wspólnota.
                                            • ulkar Re:nie do handry 11.12.09, 13:37
                                              Krezzz smile Poruszyłaś WIELKI filozoficzny temat, czym jest miłość w 1-
                                              szym roku wspólnego zycia, w 5-tym 25-tym smile Bo nie jest to cały
                                              czas to samo... jak zmieniaja się stosunki miedzy członkiami
                                              rodziny, rodzicami dziećmi - to wszystko jest w Twoim pytaniu, ale
                                              sorry... lewniwam, zajęta i swoje poglady i emocje mam już
                                              uporządkowane może dlatego nie chce mi się pisac długich wywodów na
                                              bardzo wazny podjety przez ciebie temat. Mozna by założyc watek
                                              dotyczący tych zagadnień, ale .... też mi sie nie chce ...

                                              A poza tym, duraka rabota lubit - więc lepiej zajme sie pracą ... bo
                                              nie kce sie goopia ode mnie odczepić .... (tu płacz zębów zgrzytanie
                                              i oczekiwanie współczucia smile ).
                                              • krezzzz100 Re:nie do handry 11.12.09, 15:26
                                                Współczuję sad

                                                Ale, serio, nie jest wielkim tematem czy dzieci powinny się chować w takim domu.
                                                Moim zdaniem nie.

                                    • bogusiamaria Re: hmm 10.12.09, 23:24

                                      A rozmowa z tyranem nazywa się chyba TYRADA?
                                      Niczego nie sugeruję do końca .
                                      Jak jest naprawdę wie tylko sam autor.Lecz jak by nie było jest już po herbacie
                                      ,a utraconego zaufania(być może obustronnie,czego wykluczyć w zupełności nie
                                      można) po raz n-ty nie warto odbudowywać.
                                      Za duże koszty osobiste.
    • esteraj Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 10.12.09, 23:30
      Focusis.
      Myślę, że żona nie mogła znieść Twojej dobroci i choć wydaje się
      absurdalne kobiety wolą niegrzecznych facetów, bo uważają, że dzięki
      nim faceci mogą zmienić się na lepsze. Ty już byłeś dobry sam w
      sobie, więc nie było tego wyzwania. Twoja dobroć stała się dla niej
      męcząca, bo być może chciała Ciebie zostawić, ale, że też jest
      człowiekiem nie chciała Ciebie ranić. Sądzę, że należałoby pozwolić
      żonie układać sobie szczęście z kimś innym. Nie jest to łatwe, ale
      nie można trzymać kogoś na siłę. Trudno przestać kogoś kochać, ale
      taki facet jak Ty zasługuje naprawdę na kobietę wartą Twojej
      miłości. Twoja żona nie dojrzała jeszcze do tego pomimo swojego
      wieku. Najwięcej rozumie się wtedy, gdy coś się traci. Sądzę, że
      gdyby zobaczyła, że inna kobieta może dać Ci szczęście, dotarło by
      do niej co straciła. Ona zawsze była pewna Twojej miłości, nie
      odczuła straty, dlatego nigdy nie zmieni swojego zachowania. Dla
      mnie też rodzina zawsze była najważniejsza, ale sądzę, że nie można
      godzić się na wszystko. Jesteś bardzo wytwały, za co szczerze Ciebie
      podziwiam. Jednak swoją miłością czasami można kogoś zagłaskać na
      śmierć.
    • esteraj Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 10.12.09, 23:43
      Jeśli chodzi o kontakt z synem, to cóż, możesz widywać go
      codziennie. Jeśli teraz wynajmujecie mieszkanie, bo mieliści zamiar
      kupić większe, to może stać będzie Ciebie na kawalerkę. MOżesz
      mieszkać niedaleko, by móc później odbierać syna ze szkoły lub
      często się z nim spotykać. To trudne dla dziecka, że nie będzie już
      miał pełnej rodziny, ale niestety takie życie. I tak będzie miał
      lepiej, niżby stracił jednego rodzica na zawsze. Może być naprawdę
      szczęśliwym dzieckiem. Jest jeszcze mały i jego kręgosłup moralny
      dopiero się kształtuje, potem gorzej byłoby mu pogodzić się z inną
      sytuacją.
      • kasper254 Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 11.12.09, 08:26
        1.Sbelatko, nie zamierzałem Cię obrazić i cieszę się, że nie
        okazujesz urazy. Musisz być fajną dziewczyną.
        2.Każdy, kto opuszcza dom, zostawia dzieci, nawet je "zabierając",
        gdy rodzina nie była patologiczną i przy tym nie spełniono warunku
        jej ratowania; gdy ważniejsze w decyzji o rozstaniu dwoga partnerów
        były względy egoistyczne, a umniejszono dobra innych, w tym -
        głównie słabych, nie umiejących się bronić, jest jak bandyta, który
        nocą przychodzi obrabować czyjś dom, spalić go. Autorowi wątku
        właśnie podpalają dom i rady, typu: "rozmawiaj", gdy ona nie chce
        nawet słuchać, "pozwój jej odejść, niech zażywa rozkoszy", gdy ona
        już zażywa rozkoszy, są radami typu: podlej benzyną głównie dywany i
        zasłony, bo tak fajnie tryskają iskry. Ciekawe dlaczego Zanussi tak
        zaciekle broni Polańskiego, a nie podrzuci mu wnuczki swojej lub
        sąsiada- 12-letniej dziewicy?
        3. Jeśli dobro nie pomogło, to może brutaność i szok da jakiś
        skutek. Nie mówię przecież, żeby wywalił za drzwi, bo nie ma takiej
        mocy.
        • kic-anty Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 11.12.09, 08:51
          Jedna uwaga. W tego typu sytuacjach jak wyżej intryguje mnie zjawisko
          tzw. dysonansu poznawczego. Mam tu na myśli racjonalizacji własnego,
          "wrednego" postępowania.
          Można o tym poczytać np. tu:

          artelis.pl/artykuly/553/dysonans-poznawczy
          • krezzzz100 Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 11.12.09, 13:21
            Uważaj, zaraz Cię zjadą, że teoretyzujesz...I że jesteś niewyżytym
            pseudopsychoterapetą smile Niektórzy moderatorzy tego forum nie lubią czytać)))
          • kasper254 Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 11.12.09, 15:20
            1. Widzisz, kic-anty, ja, radząc w taki a nie inny sposób opieram
            się na własnych doświadczeniach + praktyka plemienia ugu-bugu z
            Dolnej Amazonii, wymarłego w XVII wieku. Taką samą "wredotą"
            operował autor "Chłopów", a zbieżność z archetypizmem jung0wskim ma
            charakter przypadkowy.
            Podobnie postąpi sąd w Los Angeles w sprawie Polańskiego,
            wywołując precedens z pocz. XIX wieku. Też będzie to wredota. Ale
            cóż zrobić, i ludy wym. plemiona i gamoniowaty sąd nie znali/ją po
            prostu psychologii poznawczej, a w tym głównie opracowań psychologów
            amerykańskich.
            Mam do Was dwa pytanie: 1 - wiążące się z tym, co podałem (myślę,
            że znając psychologię - odkodujecie je; 2 - jak te wszystkie luda
            przez miliony lat wytrwały bez psychologów, psychiatrów, dlaczego to
            nie wyginęło, durnowate i wredotne, w jaki sposób w ogóle przeszło
            darwinowską ewolucję? Radziłbym też poprawić "Chłopów".
            3. Radzę, jak umiem, przez siebie, przez swoje zaniechania, ból i
            nie rajonalizuję niczego z siebie i siebie i swoego zachowania, gdyż
            tracąc pierwszą rodzinę straciłem ogromną część mojego "ja". Mojego
            zachowania już nie ma. Wiem, że reagując siłą na podłość mogłem
            dosadniej powiedzieć: "nie" ludziom odrażającym, brudnym, złym. Oni
            przestali rozumieć słowa, mój ból i cierpienie bliskich. I tego
            wszystkiego nie rozumie żona autora postu. Tego też nie rozumie
            każdy inny człowiek, który niszczy rodzinę w imię swoich
            egoistycznych tylko celów. Straciłeś rodzinę, kic-anty, czy tylko
            znasz to z opracowań profesora Kindaba?

            • krezzzz100 Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 11.12.09, 15:35
              E tam, Kasper, jedne plemiona przetrwały, inne nie. I nie dlatego, że nie znały
              psychologii poznawczej. Nie znały też fizyki kwantowej)))) I co z tego wynika?
              Że kwanty się ich nie imały???

              "Chłopi" super? Tylko, co z tego wynika? Że Jagnę wywieźli? Naziści też Żydów
              wywieźli. Nie zauważyłeś chyba, że Reymont napisał ponurą satyrę, nie- pochwałę...

              Twój ból, Kasprze jest Twój, a żona autora nie jest Twoją byłą żoną.
      • focusis Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 11.12.09, 08:54
        Witam wszystkich!
        Dziękuję za wszystkie wypowiedzi. Jeszcze nie wiem jak to się wszystko dalej
        potoczy, nie wiem, co będzie dziś, jutro, czy za tydzień. Wiem natomiast, że nie
        wyrzucę żony z domu, bo musiał by na to patrzeć mój Syn. Mogę jedynie skrócić
        maksymalnie czas wspólnego dzielenia mieszkania. Dla mnie dobro mojego Syna jest
        najważniejsze.

        Tak, właśnie tak czuję jak pisze to kasper254, ktoś właśnie zachował się jak
        taki bandyta, który za zasłoną przyjaźni, podpalił mój dom...
        Nie byłem świadomy, że jest coś nie tak w moim małżeństwie, myślałem, że kłopoty
        mamy już za sobą... nawet do tego stopnia, że nie myślałem już od nowego roku o
        poprzednich zdradach, rana w sercu się już zagoiła. Wierzyłem, że zmiana
        otoczenia pomoże w jakiś sposób bardziej umocnić nasz związek, tym bardziej, że
        realizowaliśmy, jak mi się wydawało, wspólne plany mające na celu polepszenie życia.
        Od wielu miesięcy, człowiek który udawał przyjaciela, bił się w piersi i
        przysięgał, że jest właśnie moim przyjacielem, mieszał mi w głowie, starał się
        mnie zniechęcić do mojej żony. Mówił mi o niej różne, raczej nie miłe rzeczy,
        które chyba nie nadają się do przytoczenia na forum. Teraz ten sam człowiek,
        który mnie oszukiwał twierdzi, że mu przykro i tyle rzeczy chciałby mi
        powiedzieć... żenada. Niezrozumiałe dla mnie jest to, że on nie ufa mojej żonie,
        zna jej przeszłość, zna moją przeszłość... więc w jaki sposób, bez zaufania, na
        cierpieniu innych osób, chcą budować związek?
        • to.ja.kas Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 11.12.09, 09:08
          To nie ten facet Cie zdradził, tylko żona.
          Ona nie wykazała się gotowością do trwania w związku z Tobą. Ona
          zdradziła (po raz kolejny), ona szukała okazji lub ją wykorzystała,
          ona zdecydowała się na związek z tym afectem, jej priorytety były
          takie: kochanek, dziecko, Ty.
          Szukasz winnego. Ok. Ale zły kierunek obrałeś. Jeśli przy
          wcześniejszych zdradach też reprezentowałeś taki sposób myslenia nie
          dziwne, że dałeś żonie zielone swiatło dla jej poczynań. Bo jakby
          co, to Ty pokrzywdzony, ona naiwna i też nie do końca winna a ten
          zły jest na zewnątrz.
          Efekt takich działań właśnie masz teraz u siebie w domu.
          • focusis Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 11.12.09, 09:32
            to.ja.kas napisała:

            > To nie ten facet Cie zdradził, tylko żona.
            > Ona nie wykazała się gotowością do trwania w związku z Tobą. Ona
            > zdradziła (po raz kolejny), ona szukała okazji lub ją wykorzystała,
            > ona zdecydowała się na związek z tym afectem, jej priorytety były
            > takie: kochanek, dziecko, Ty.
            > Szukasz winnego. Ok. Ale zły kierunek obrałeś. Jeśli przy
            > wcześniejszych zdradach też reprezentowałeś taki sposób myslenia nie
            > dziwne, że dałeś żonie zielone swiatło dla jej poczynań. Bo jakby
            > co, to Ty pokrzywdzony, ona naiwna i też nie do końca winna a ten
            > zły jest na zewnątrz.
            > Efekt takich działań właśnie masz teraz u siebie w domu.

            To nie jest tak do końca, że tylko jego obwiniam o to co się stało. Gdyby moja
            żona była w porządku, cokolwiek by nie robił, powinna była o tym powiedzieć
            mnie, a jeśli nie, to sama załatwić i zakończyć znajomość z nim.
            Dokładnie, takie moja żona ma priorytety, nic z tym zrobić nie mogę, nawet już
            nie próbuję.
            Na jutro, czyli na sobotę zaplanowaliśmy rozmowę o poukładaniu przyszłości. Chcę
            (nie wiem, czy zona chce) poruszyć kwestie ułożenia stosunków między nami i
            Synem, kwestie opieki, pokrywania wydatków związanych z Dzieckiem, wspólnego
            spędzania czasu i co najważniejsze, ustalić wspólny plan, w jaki sposób powiemy
            mu o tym, że nie będziemy już mieszkać razem.

            Na co powinienem jeszcze zwrócić uwagę? Jakie Waszym zdaniem poruszyć kwestie,
            które mogą okazać się ważne w późniejszych moich kontaktach z Synem i żoną?
            • labadine Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 11.12.09, 15:47
              Facet,dzisiaj jestesmy w grudniu a do lipca jest jeszcze pol roku,lepiej teraz
              zajac sie choinka i prezentami dla syna anizeli nieskonczonymi rozmowami o
              niczym bez konca.
              • sbelatka Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 11.12.09, 19:09
                a ja uważam, ze rozmawiać zawsze warto..

                warto wyjasniać.. dogadywać się... ustalać...
                oczywiście pod warunkiem, ze z grubsza rzecz ujmując - obydwie strony
                są gotowe do dialogu..
                on, ten dialog, czasem się rwie.. ale uważam,ze warto do rozmów wracać...

                oprócz czysto "użytkowych" walorów porozumienia jest jeszcze jeden,
                moim zdaniem wart świeczkismile

                otóż można uzyc tego rozmawiania trochę jak terapii..
                oczywiście to nie ejst łatwe.. a może aneet trudne..
                ale może to być - dla niektórych pierwsza w żcyiu - oakza do tego żeby w
                miarę szczerze pwoeidziec o tym, o czym nie mówiło sie ... bo starch..
                bo wstyd... bo się zrani... bo...

                stało się
                mozliwe, ze koniec tego małżeństwa...
                ale im lepiej przyszłi"byli" małżonowie wyczyszczą swoje szafy -
                wyrzucając poupychane w nich trupy (sie tak mówi: trupy w szafie co
                oznacza ukrywnaie spraw, klopotów, wzajemnych pretensji przed partnerem
                na pzrykład, nie mówienie o nich.. co najczęsciej się ostatecznie źle
                kończysmile )tym mają większe szanse na poprawne ulożenie wzajemnych
                relacji
                co jak wiadomo ważne jest ze względu na dzieci...

                więc ja tam nawołuje do rozmawiania
                zamoast walenia w pysk i wystawiania walizek...
                w odruchu złości..

                bo złośc można rozładować na wiele sposobów
                rzecz w tym - żeby wszyscy wyszli z tej zawieruchy jak najmniej
                poranieni..

                nawet wiarołomna...smile
                bo ona nadal będzie matką Syna.. i lepiej żeby byla raczej w dobrej
                kondycji
                niż zdołowana, upokorzona i co tam jeszcze
                NAWET jesli nie zdała egzaminu jako żona...

                z grubsza F. pomyślalęs - moim zdaniem - o wszytskich wazniejszych
                sprawach
                ale ja drobiazgowa nie jestemsmile
                • krezzzz100 Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 11.12.09, 20:11
                  Tutaj spora grupa stoi po stronie wykopywania z chałupy zamiast jakichś tam
                  rozmówsmile)) Się czasami zastanawiam, czy to polska specyfika, bo oni po polsku
                  piszą, czy to co innego...
    • mam_kota_74 Re: Kolejna zdrada, - Do Focusis 11.12.09, 20:47
      Wiesz co - chyba mamy podobnie. Jakiś czas temu napisałam na forum - i tez
      odezwały się tutaj różne "głosy w sprawie"- trzeba przyznać,że dość
      otrzeźwiające. Ja wiem,że chciałeś dobrze i ,że chcesz dobrze- ale to się nazywa
      "współuzależnienie"- tzn przez długie pozostawanie w związku, który jest zły,
      przestaje się dostrzegać nienormalność sytuacji i w efekcie nie reaguje się na
      nią prawidłowo. Ja swojej sytuacji faktycznie jeszcze nie rozwiązałam, ale już
      wiem ,że muszę zająć się przede wszystkim sobą, bo od tego ciągłego wybaczania
      (i życia w matrixie- tj odkrywania po fakcie coraz to nowych newsów dot
      partnera)faktycznie chyba coś jest już ze mną nie tak i na pewno nie nazywa się
      to "miłość" ani "małżeństwo". Powodzenia- pozdrawiam
      • focusis Re: Kolejna zdrada, - Do Focusis 11.12.09, 21:48
        Tak jeszcze gwoli ścisłości. Moja żona nie jest potworem, posiada też zalety. smile
        Potrafi być normalną, przykładną żoną, zająć się domem, dzieckiem. Tylko zbyt
        często gubi priorytety. Nie chce jej bronić, nie o to chodzi, spędziłem z nią
        szmat czasu, połowę swojego życia. Może faktycznie się uzależniłem w pewnym
        sensie? Dziś już wiem, że na nas przyszedł koniec. mam nadzieję, ze dla mnie
        będzie to początek czegoś nowego, lepszego. Wiem, że ona tez tak myśli, jednak
        załatwia to w sposób, który jest dla mnie nie do zaakceptowania.

        Tak, moja żono... jeśli kiedyś to przeczytasz, może będziesz zła, może będziesz
        wściekła. Możesz być zła i wściekła jedynie na siebie. Wszystko co zrobiłaś,
        było związane nie z dobrem naszej rodziny, a jedynie z twoim samolubnymi
        potrzebami. Wystarczy tylko by znalazł się facet, który swoim słodkim
        pierdzeniem, będzie zapewniał cię o tym, że tylko on ci jest w stanie dać
        szczęście. Cóż, wszyscy wiemy co się mówi w momentach kiedy chcemy kogoś zdobyć.
        Bardzo szybko się przekonasz o tym, że niestety twój wybranek obecny nie jest
        tak słodki, za jakiego chciałby uchodzić w twoich oczach. Wystarczy jedynie, że
        zaczniesz od niego wymagać, wymagać cokolwiek. Stanie się to prędzej czy
        później. Teraz jest fajnie, SMSki, tajemnicze spotkania, wspólne knucie intryg,
        rozmowy o tym, co i kto powiedział, przekazywanie sobie informacji, gorących
        newsów z własnych domów... jest wspaniale, tajemniczo i pociągająco, bo zakazany
        owoc smakuje najbardziej. Jak już razem zamieszkacie, zaczniesz go dopiero
        poznawać. Zaczniecie zwykłe, szare życie. Będziecie musieli stawić czoła
        problemom dnia codziennego... Czy dacie radę? Oczywiście życzę wam tego... smile
        Lecz to czas pokaże, czy dobrą decyzje podjęłaś. Zawsze będziesz ta drugą, gdy
        on nie będzie odbierał telefonu albo przyjeżdżał do domu na czas, czy wychodził
        z domu, już zawsze będziesz się zastanawiać, czy możesz mu ufać, czy czasem nie
        spędza czasu z żoną lub z inna kobietą... Wiesz przecież dobrze, że on dokładnie
        to samo co tobie, mówił swojej żonie, to z nią ma dwójkę dzieci... smile Skoro raz
        zdradził, zdradzi kolejny raz smile Ja dzięki Bogu nigdy nie zdradziłem, i choć
        wiele mi odebrałaś, tej jednej dumy nie jesteś mi w stanie odebrać...
        • focusis Re: Kolejna zdrada, - Do Focusis 28.12.09, 10:55
          Witam wszystkich!
          Przykleję się w swoim wątku, jako, że chciałbym usłyszeć Wasze opinie odnośnie
          dalszych okoliczności w całej sprawie...

          Żona kochanka mojej żony, już wie. Wie co jest grane, wie, że chodzi o moją żonę.
          Ostatnio napisała do mnie na GG, chce się spotkać i porozmawiać. Nie wiem o czym
          chce porozmawiać, nie wiem nawet czy ja chcę cokolwiek usłyszeć. Boję się że
          dowiem się o bolesnych dla mnie rzeczach...

          Ogólnie sytuacja wygląda następująco:
          W przypływie uczuć, może trochę w poczuciu krzywdy, opowiedziałem mojej żonie
          prawdę o tym jak wszystko wygląda z mojego punktu widzenia, na chłodno, bez
          emocji, obiektywnie...
          Już wcześniej dowiedziałem się od żony o sytuacjach, w których jej kochanek
          oczernia mnie, że źle mówiłem o swojej żonie w rozmowach z nim... Cóż, sytuacja
          chyba bez wyjścia, moje słowo przeciwko jego słowu, jednak nie byłbym sobą
          gdybym nie poczuł potrzeby powiedzenia mojej żonie prawdy. Opowiedziałem więc
          jak było naprawdę. Nie wiem, czy mi uwierzyła. Oczywiście, że chciałbym. Jednak
          nie o tym głównie chciałem pisać.

          Wygląda na to, że kochanek mojej żony za wszelką cenę stara się jej udowodnić,
          że to ja kłamię... dochodzi przy tym do żenujących sytuacji. Jakiś czas temu, on
          zadzwonił do mnie i krzykiem starał sie wymusić, bym się przyznał do swojego
          rzekomego kłamstwa. Zdenerwował mnie, trzeba mieć wielki tupet by zachować się w
          ten sposób. Rozmawiałem z nim spokojnie, więc usłyszałem, ze skoro rozmawiam z
          nim spokojnie, to jestem psychopatą. Nawyzywał mnie podczas tej rozmowy.

          Później dowiedziałem się, że kochanek mojej żony otrzymuje SMSy z pogróżkami na
          swój telefon. Moja żona dała mi do przeczytania kilka SMSów... nie zgadniecie, w
          SMSach użyto zwrotów, którymi posługiwał się właśnie kochanek mojej żony w
          rozmowach ze mną, zanim jeszcze wszystko wyszło na jaw. Uważam więc, że istnieje
          prawdopodobieństwo, że to on sam wysyłał sobie takie SMSy. Nie muszę chyba
          dodawać, że on twierdzi, ze to ja mu je wysyłałem. Masakra. Jak na to wszystko
          patrzę, mam wrażenie, ze biorę udział w brazylijskiej telenoweli, której
          scenariusz napisał naćpany scenarzysta... Dziecinada to zbyt małe słowo.

          Obserwuję od jakiegoś czasu, że kochanek mojej żony za wszelką cenę chce
          kontrolować sytuację. Mimochodem, ponieważ mieszkam z żoną, słyszę ich rozmowy
          telefoniczne. Staram się wychodzić do drugiego pokoju, ale i tak słychać...
          Słyszę, ze on chce kontrolować każdy ruch mojej żony, wie kiedy wyszła z domu,
          kiedy do domu wróciła, chce by mu się spowiadała z każdej czynności, każdego
          słowa z rozmowy ze mną. Dyktuje jej co ma robić, mówi jak powinna się zachować,
          co powiedzieć, jak do niego zwracać, kiedy wyjść z domu na spotkanie z nim. Żąda
          od niej by była na każde jego skinienie, nawet kosztem dziecka. Przecież ona
          jako matka ma jakieś obowiązki w domu, prawda? Dla niego to nie jest ważne, on
          myśli tylko o sobie... Wysyła do niej do kilkunastu SMSów dziennie, widzę, że ją
          to męczy, ma tego dość...
          Czy waszym zdaniem nie jest to już nękanie? Czy taka osoba ma dobre intencje?
          Czy ja powinienem cokolwiek zrobić w tym temacie? Co w ogóle mógłbym zrobić,
          poza przyglądaniem się temu wszystkiemu? Pewnie powiecie, ze moja żona na to
          zasłużyła i sama sobie jest winna... ale mimo wszystko jest tez człowiekiem,
          spędziłem z nią połowę swego życia... Nikt nie zasługuje na takie traktowanie.
          Boje sie że ona co raz bardziej pakuje się w chora sytuację z człowiekiem, który
          pomimo że zapewnia ją o swej miłości, to mimo wszystko nie o miłośc mu chodzi a
          o zdobycz... chyba, że jest to jedna z tych chorych miłości, których następstwem
          jest zamknięcie partnera w klatce, ubezwłasnowolnienie...
          Ja się pocieszam jedynie tym, że moja zona zaczyna zauważać tę całą chorą
          sytuację. Chyba, że tylko przede mną gra taka sfrustrowaną?

          Doradźcie coś, tylko konstruktywnie proszę. Wiem, najłatwiej gdybym się obrócił
          plecami od niej, ale to nie jest w moim stylu, więc odpada smile Tym bardziej, że
          chcę mieć z nią dobre relacje, jeśli faktycznie ostatecznie się rozstaniemy i
          będzie nas łączyć jedynie nasz Syn.

          Pozdrawiam!
          F.
          • notting_hill Re: Kolejna zdrada, - Do Focusis 28.12.09, 11:14
            Nie chodzi o to, żebyś "odwrócił się do niej plecami", tylko o zadanie
            sobie pytania: czyj to problem? Bierzesz odpowiedzialność za coś, za co
            z natury rzeczy nie da się wziąć odpowiedzialności (czyli za życie
            drugiego człowieka).
            Moim zdaniem jesteś klasycznie współuzależniony i zanim tego nie
            zrozumiesz, będziecie wszyscy tkwić w tej chorej sytuacji, a Wasze
            dziecko poniesie ten kaganek dalej w swoje życie.
            • focusis Re: Kolejna zdrada, - Do Focusis 28.12.09, 11:28
              Więc to jest właśnie współuzależnienie o którym tak często się mówi na tym
              forum? Wiem, że nie powinien to być mój problem, jednak nie potrafię zrozumieć
              tego, co powoduje ludźmi, że komplikują sobie życie w imię czegoś co nie
              istnieje... Ona mu uwierzyła. Uwierzyła do tego stopnia, że chciała porzucić
              wszystko. Nic się nie liczyło dla niej poza szczęściem, które planowała
              osiągnąć... Uwierzyła w te wszystkie jego zapewnienia. Maślane, niewinne oczka,
              które nawet gdy wypowiada kłamstwo, nie zmieniają swojego wyrazu, patrzą prosto
              w oczy rozmówcy... Ja to przeżyłem, rozmawiałem z nim nie jeden raz. Dziś wiem,
              że tak nie zachowuje się porządny, dobry człowiek, który potrafi kochać... Tylko
              czy ona to wie?

              Obawiam się, zę czegokolwiek nie zrobię, to i tak obróci się to przeciwko mnie.
              jednak czy jest to powód, by nie robić nic?

              Być może biorę odpowiedzialność za innych. Być może. Ale jak nie brać
              odpowiedzialności za swojego Syna? Przecież on ma zamieszkać z kimś takim jakim
              jest kochanek mojej żony... będzie się temu przyglądał, cała ta sytuacja jak i
              późniejsze zdarzenia, które z pewnością muszą nastąpić, odcisną na moim Synu
              piętno na całe życie... Nie powinienem brać za to odpowiedzialności?
              • notting_hill Re: Kolejna zdrada, - Do Focusis 28.12.09, 12:03
                Nie, klasycznie nie zrozumiałeś... smile.

                Nie masz wpływu na to co robiła, robi i będzie robić Twoja żona. Czy
                może masz? Czy kiedykolwiek stało się, gdy próbowałeś wpływać na nią
                (prosząc, grożąc, awanturując się, nie wiem, co jeszcze), że ugięła
                się i NA STAŁE zmieniła swoje postępowanie?

                To na co masz wpływ, to Twoje postępowanie i Twoje uczucia.
                Przeczytaj to jeszcze raz. A potem jeszcze raz.
                TY wybierasz, co czujesz względem postępowania swojej żony.
                Innymi słowy, zrozumienie tej sytuacji polega na uświadomieniu sobie,
                że wpływ na cudze postępowanie mam mniej więcej taki jak na pogodę.
                Ale jak leje, to mogę wziąć parasol i ubrać się adekwatnie smile.

                Paradoks tej sytuacji polega na tym, że wcale nie sugeruję Ci, że
                zrzekłszy się prawa do kontrolowania postępowania swojej żony,
                zrzekasz się odpowiedzialności za rodzinę. Zaryzykuję twierdzenie, że
                w tej chwili tej odpowiedzialności za syna i siebie zrzekasz się TYM
                BARDZIEJ.
                Bo stoisz i czekasz, co ona zrobi, co ona w związku z tym czuje, co
                się z nią dzieje. Jaką Ty masz siłę sprawczą w tej sytuacji? Będziesz
                tak długo czekał co się wydarzy poza Tobą?

                Jeszcze raz i pomału- Twoja żona jest nominalnie dorosłą osobą. To
                ona wybiera co jest dla niej ważne i jak chce żyć, nawet jeśli nie
                jest to zgodne z tym co się "powinno". Tu tego nie oceniamy. Jest jak
                jest.
                Gdyby popełniła przestępstwo, to ona odpowiadałaby za swoje czyny,
                prawda? A Ty nie chcesz jej pozwolić ponosić konsekwencje swojego
                postępowania na gruncie rodziny...

                >Wiem, że nie powinien to być mój problem, jednak nie potrafię
                zrozumieć
                > tego, co powoduje ludźmi, że komplikują sobie życie w imię czegoś
                co nie
                > istnieje...
                A musisz wszystko rozumieć? Wystarczy przyjąć, że takie zjawiska
                istnieją. Ale skoro istnieją, czyli że ktoś tak postępuje, to pozwól
                mu ponosić tego konsekwencje.

                > Obawiam się, zę czegokolwiek nie zrobię, to i tak obróci się to
                przeciwko mnie.
                > jednak czy jest to powód, by nie robić nic?

                A kto mówi, żeby nie robić nic? Zdefiniuj co znaczy dla Ciebie to:
                coś z tym zrobić.
                Chodzi o to, żeby robić coś inaczej niż do tej pory, bo to co robisz
                jednak chyba nie działa...

                > Być może biorę odpowiedzialność za innych. Być może. Ale jak nie
                brać
                > odpowiedzialności za swojego Syna? Przecież on ma zamieszkać z kimś
                takim jakim
                > jest kochanek mojej żony... będzie się temu przyglądał, cała ta
                sytuacja jak i
                > późniejsze zdarzenia, które z pewnością muszą nastąpić, odcisną na
                moim Synu
                > piętno na całe życie... Nie powinienem brać za to
                odpowiedzialności?

                W jaki sposób bierzesz odpowiedzialność za syna teraz? Bo jak dla
                mnie to biernie przyglądasz się temu co się dzieje. Masz rację, dla
                syna to jest okropny wzór. I nie dlatego, że się będzie przyglądał
                kochankom matki, bo dzieci chyba nie wartościują moralnie takich
                rzeczy. Bardziej demoralizujące jest dla syna to, że nauczy się, że
                można deptać uczucia innych ludzi i nie liczyć się z niczym. Będzie
                albo ofiarą albo przemocowcem. Nie mylisz się, odcisnie to na nim
                piętno na całe życie. Ale Ty możesz to zmienić. Jeśli taki będzie
                Twój wybór...
                • focusis Re: Kolejna zdrada, - Do Focusis 28.12.09, 12:20
                  OK, zrozumiałem... powinienem pomyśleć o sobie i o tym co ja chce zrobić z tą
                  sytuacją...

                  Może z innej beczki: co Ty byś zrobił na moim miejscu, gdyby taka sytuacja
                  Ciebie dotyczyła?

                  Mnie nie przychodzi nic do głowy poza tym, co robię... Nigdy nie próbowałem
                  wpływać na decyzje mojej żony grożąc i awanturując się. Jedyne w jaki sposób
                  próbowałem to rozmawiając, tłumacząc i mówiąc prawdę, wypowiadając własny osąd...

                  Oczywiście, ze chciałbym coś zrobić, mieć wpływ na to, jaki w przyszłości będzie
                  mój Syn. Wybór jest prosty... tylko co?
                  • klify .... 28.12.09, 12:31
                    Dlaczego sie boisz strachu, ze cos zaboli po spotkaniu z druga Zona?
                    Przeanalizuj swoj strach. Zdecydowanie bym poszedl na to spotkanie.
                    Moze i Ona tez sie zatroszczy o Twoja Zone? Nie pomyslales o tym?
                    • focusis Re: .... 28.12.09, 12:45
                      W kwestii mojego spotkania z żoną kochanka mojej żony: pisząc, że się boję i nie
                      wiem o czym miałbym z nią rozmawiać, miałem na myśli to, że podejrzewam, że
                      dowiem się o kolejnych kłamstwach i intrygach...
                      Uwierzcie, moja wiedza i tak już dostatecznie mi ciąży. Z drugiej strony
                      rozmyślam jednak nad sensem tego spotkania, bo może się okazać, że dowiem się
                      czegoś, co pomoże mi znaleźć rozwiązanie dla całej tej chorej sytuacji.

                      klify napisał:
                      > Moze i Ona tez sie zatroszczy o Twoja Zone? Nie pomyslales o tym?

                      Co masz na myśli? W jaki sposób ona mogła by się zatroszczyć o moją żonę? Chyba,
                      ze to jest ironia smile
                      • klify ... 28.12.09, 12:56
                        zaraz ironia...takie tam...
                        Tobie trzeba wylac aronie na spodnie I Ona moze to zrobic.

                        Popatrz jak sie trzeba skrzepic przed takim spotkaniem?
                        Jak pomyslec co sie powie Tej drugiej. Ile fajnych trosk
                        tutaj zapisales? W realu bys nadal to samo napisal?
                        No mysl dalej...
                        • focusis Re: ... 28.12.09, 13:28
                          Nigdy nie planuję co powiem podczas rozmowy, chyba, ze jest to rozmowa
                          kwalifikacyjna smile To zostało napisane tu, na forum, zostało powiedziane w realu.
                          To tak gwoli jasności.
                          Pozdrawiam.
                  • notting_hill Re: Kolejna zdrada, - Do Focusis 28.12.09, 13:29
                    Dla jasności- jestem kobietą. smile

                    Skoro pytasz o radę... Mogę Ci tylko z własnego doświadczenia coś
                    podpowiedzieć, chociaż rad staram się unikać. To Twoje życie, nie
                    znam jego różnych okoliczności, a co więcej, to Ty będziesz ponosić
                    konsekwencje swoich decyzji, więc tylko Ty możesz po rozważeniu
                    wszystkich opcji zdecydować. Chociaż to nie jest jednorazowe
                    działanie, tylko stały proces.

                    Pierwsza to lektury. Np. "Koniec współuzależnienia" Melody Beattie,
                    "Toksyczne związki" i "Toksyczne namiętności" Pia Melody. To
                    klasyczne pozycje. Powinieneś znaleźć w nich zrozumienie dla swoich
                    emocji i nadzieję, że może być inaczej.
                    Nie przejmuj się, że dużo w nich miejsca poświęcono uzależnieniom od
                    środków typu alkohol czy narkotyki. Uzależnienie od miłości jest
                    podobnie destrukcyjne.

                    Radzenie osobie w takiej sytuacji jak Twoja jest niezwykle trudne, bo
                    osoba uwikłana nie potrafi przerwać tych mechanizmów, które ją do tej
                    pory napędzały. Obawiam się, że bez pomocy psychologa (albo innego
                    terapeuty, który rozumie problem współuzależnienia) będzie Ci
                    niezwykle trudno poradzić sobie z tym.
                    Ogólnie rzecz biorąc i hasłowo rzecz ujmując chodzi o emocjonalne
                    oderwanie się, umiejętność rozpoznawania uczuć i komunikowania ich,
                    stawianie granic i respektowanie odrębności drugiej osoby,
                    zaprzestanie manipulowania, niezafałszowywanie rzeczywistości... Dużo
                    tego smile.

                    Trudno to tak w jednym poście ująć, często do zrozumienia tego trzeba
                    lat. No i nie ułatwia Ci sytuacji fakt, że jesteś mężczyzną.
                    Jakkolwiek to głupio zabrzmi, kulturowo macie przerąbane smile.
                    Warsztaty rozwoju są w większości dla kobiet, grupy wsparcia są w
                    większości dla kobiet... Poszukaj może otwartego spotkania dla
                    uzależnionych od miłości i seksu (AS), może tam znajdziesz pomoc i
                    zrozumienie. Trzeba trochę samozaparcia (przynajmniej ja tak uważam),
                    żeby przedrzeć się przez tę całą symbolikę i otoczkę religijną, żeby
                    zrozumieć że prawdy są uniwersalne, no ale czasem człowiek jest tak
                    zdesperowany, że wszystko mu jedno. Kwestia motywacji...

                    Potem samo pomału zacznie się układać. Odzyskasz siebie. A jak
                    odzyskasz siebie, to i synem będziesz umiał się zająć w sensie
                    emocjonalnym. Nie porzucaj go teraz, bądź z nim, niech wie, że ma w
                    Tobie oparcie. Niezależnie od tego, co będzie się działo między Tobą,
                    a Twoją żoną.
                    Bo to nie jest tak czarno- biało jak widzisz to w tej chwili. Znaczy,
                    że ona odejdzie do kochanka, a Ty stracisz dziecko. Tak nie musi być.
                    To co zrobi ona to jest jedna strona, to co zrobisz Ty jest zupełnie
                    czymś innym. To jest ze sobą powiązane, ale nie wyklucza Twojej
                    sprawczości. To możesz odbudować w sobie w pierwszej kolejności- że
                    masz wpływ na swoje życie i życie swojego dziecka, NIEZALEŻNIE od
                    tego co zrobi albo czego nie zrobi Twoja żona. Powodzenia.

                    • focusis Re: Kolejna zdrada, - Do Focusis 28.12.09, 13:34
                      Nie wiem czemu tak a nie inaczej oceniłem Twoją płeć... przepraszam smile

                      Dziękuję Ci za to co napisałaś, teraz dopiero zrozumiałem co chcesz mi powiedzieć.

                      Pozdrawiam,
                      F.
                      • notting_hill Re: Kolejna zdrada, - Do Focusis 28.12.09, 13:38
                        To jak oceniłeś moją płeć nie ma większego znaczenia, uznajmy, że
                        jesteśmy po prostu ludźmi smile.
                    • notting_hill Re: Kolejna zdrada, - Do Focusis 28.12.09, 13:35
                      Aha, i nie napisałeś co to znaczy dla Ciebie "zrobić coś z tym".
                      Spróbuj to zdefiniować, bo to ważne jest.
                      • focusis Re: Kolejna zdrada, - Do Focusis 28.12.09, 13:46
                        Właśnie. Sam jeszcze nie wiem co chciałbym "z tym zrobić"... Od ustalenia tego
                        powinienem zacząć.
          • sbelatka Re: Kolejna zdrada, - Do Focusis 28.12.09, 18:50
            zastanawiam się czy Ty podjąłeś jakąś decyzję dotyczącą Waszego
            małżeństwa?

            bo po przeczytaniu tego co dzisiaj napisales odnoszę wrazenie, ze w
            dalszym ciągu chcesz być mężem swojej żony, ktora ma oficjalnie kochanka

            moim zdaniem - to nie jest dobrze ani źle (jeśli tak jest)
            masz prawo odejść, zostać, zosatć pod pewnymi warunkami - i zrobić
            cokolwiek uznasz dla Ciebie i twoich bliskich za najlepsze..
            notabene - bez względu na to co mysla inni smile

            ale chyba nie da sie nie podjąc JAKIEJŚ decyzji..

            a w tym co piszesz - brakuje mi Twojej decyzji

            oczywiście - decyzje są tymczasowe!
            i dzisiaj możesz podjąc taką - a z czasem inną - i znowu wrócić do
            poprzedniejsmile

            chyba, ze Ty czekasz na to jaką decyzję podejmie żona..
            jesli zechce zostać - ok
            jesli odejśc - też sie dostosujesz

            i takie podejście do sprawy - TEZ jest dobre; jesli jest dobre dla Ciebie

            ale myśle, ze warto żebyś sam sobie odpowiedzial na pytanie - na
            dzisiaj - jaka jest Twoja decyzja... albo kTO ma zdecydować co dalej z
            Waszym małżeństwem..

            co do żony kochanka...
            nie wiem po co masz sie niby spotykać..
            ona i jej decyzje - dotyczą głównie ICH rodziny..

            a szczegółów nie potrzebujesz znać... bo i po co
            co najwyżej jeszcze bardziej Cie poranią - a to nie jest konieczne..
            no, chyba, ze będzie Ci łatwiej odejść...oczywiście o ile tego chcesz


            acha, nie wsadzałabym nosa między zonę i kochanka; literatura i filmy
            pokazują, ze to sie obróci przeciwko Tobie
            GDYBY nie chciała z nim być - to by nie była....
            więc widocznie pasuje jej taki styl "zarządzania" jej osobą.. choć Tobie
            i mnie sie to nie miesci w glowie

            chyba, ze Cie POPROSI o interwencję - wtedy możesz zechciec jej pomóc
    • groszek-5 Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 28.12.09, 14:31
      Przeczytalam wszystko.Wchodze na to forum,ale tylko po to,aby poczytac.
      Zadko robie jakies dopiski czy tez rady poniewaz nie mieszkam w kraju od wielu
      lat i dlatego nie chce wtykac nosa w "tamte" warunki.
      Ale Twoj przypadek jest wyjatkiem.

      Po tym wszystkim co przeczytalam ze szczegolnoscia twoich wypowiedzi musze ci
      powiedziec,ze chyba tylko wlasciwie Tobie jest potrzebny dobry lekarz
      psychijatryczny.Psycholog to za maly dla ciebie "pikus"

      Ty jestes chory czlowieku.I przyznam sie szczerze,ze jak bym byla Twoim sedzia w
      sadzie lub lawnikiem-bym zmusila Cie na na baaardzo dokladne badania.Czyli
      jestes czlowiekiem chorym lub "nie z tego swiata"
      Nie bede okrutna,ale wez sie chlopie w garsc i zacznij myslec bo inaczej to
      jeszcze skonczysz na wycieraczce u swej ZONY i jej kochanka a syna bedziesz
      ogladal z daleka jak wychodzi z przedszkola ze swym przyszywanym rodzenstwe a Ty
      bedziesz musial trzymac odlegosc minimum 200m od niego.
      Ty nie jestes chlop.Ty jestes zwykly chory dup.k.
      • focusis Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 28.12.09, 14:43
        No, konkretnie... Dziękuję również za tego typu komentarze i ocenę mojej osoby.
        Stawia do pionu...
        Z drugiej strony nie znasz mnie a jedynie moje wpisy na forum smile

        Pozdrawiam!
        • handra Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 28.12.09, 18:07
          Wiem, ze nie chcesz stracic rodziny. Bedziesz znosil upokorzenia, klamstwa i
          licho wie co. Spytaj wiec kobiet co czuja do takiego typu czlowieka. Ludzie Cie
          zadeptaja jezeli im na to pozwolisz. A Ty pozwalasz swojej zonie duzo, ona
          stracila szacunek do Ciebie.

          Decyzja jest napewno trudna ale tkwienie w chorym i bolsnym zwiazku jest
          masochizmem.

          Odwroc sytuacje to Ty zdradzasz a zona wybacza, wybacza, wybacza co czujesz do
          niej? Nic - przyznajesz sie do win i robisz dalej swoje.
        • zatracony72 Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 28.12.09, 22:59
          Człowiek, do tej pory myślałem, że to ja jestem jakiś inny ale po tym co
          napisałeś to ja to jestem nic, a Ciebie z butami na ołtarze powinni wynieś.
          Tylko trzeba się zastanowić ile dzieli świętość od wariactwa.
          • focusis Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 05.01.10, 08:47
            Nie szukam poklasku, a jedynie rady i możliwości wygadania się, gdyz jestem sam
            z moim problemem... Nie chodzi o to, by stawiano mi pomniki, nie dlatego jestem
            taki, jaki jestem.
            Faktycznie, nie rozumiem wielu rzeczy, chociaz chciałbym. Faktycznie, nie
            wszystko da sie zrozumieć. Są rzeczy, których nie ogarniam umysłem.
            Spotkałem sie z żoną kochanka mojej żony, porozmawialiśmy. Właściwie, to ona
            głównie wylała swoje żale, jednak dowiedziałem się wielu ciekawych rzeczy, które
            świadczą o tym, że nie pomyliłem się w ocenie "związku" mojej żony z kochankiem.
            Chcieli budowac związek na wzajemnym kłamstwie, bo tak ona okłamywała jego jak
            on ją. Wspaniale, wszyscy szczęśliwi.
            Niestety, w tym momencie, po tym co wiem na dzień dzisiejszy, muszę się Wam
            przyznać, że szkoda mi mojej żony mimo wszystko. Szkoda mi jej, że uwierzyła we
            wszystkie kłamstwa, że jest tak naiwna. Chociaż teraz mówi, że już mu nie
            wierzy, to jej zachowanie świadczy jednak o tym, że bardzo chce mu wierzyć.
            On próbuje jej oczy zamydlić, przekonuje jak bardzo mu zależy, jak bardzo ją
            kocha... a za plecami swoje robi. Myślę, że to tylko kwestia czasu, aż ona mu
            wybaczy wszystko co powiedział i zrobił przeciw niej.
            Jednak jest prawda w powiedzeniu, że zło powraca. Jeśli ma wrócić do mojej żony,
            trudno. Skoro nie mogę nic z tym zrobić, niech sie tak stanie.
            • zatracony72 Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 05.01.10, 16:34
              Przepraszam, nie chciałem być niemiły. Jednak dochodzi się w pewnym momencie do
              punktu, w którym trzeba odpuścić, w którym nie da się już nic zrobić bo jeśli
              dalej będziesz się w tym pogrążał to może i odzyskasz żonę ale czy nie zagubisz
              całkowicie siebie ?
              Ona wybrała, a jeśli pomimo tego co wie o tym jaki jest kochanek, będzie dalej
              chciała być z nim to jest jej wybór, jej miłość. Tego nie przeskoczysz. Jesteś w
              dość podobnej sytuacji do mojej.
              To forum jest m/in od tego by wspierać ale i sprowadzać na ziemię.
    • asien-ka33 Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 05.01.10, 22:15
      jesteś fatastyczny, gdzie są jeszcze tacy faceci, którzy naprawdę
      kochają?
      • focusis Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 06.01.10, 09:09
        @zatracony72: nie byłeś niemiły. Dobrze zrozumiałem co masz na myśli. Uwierz mi,
        nie mam zamiaru dłużej się pogrążać. Długo to trwało, zanim zrozumiałem, że
        choćbym miał nie wiem jak mocne argumenty na poparcie swoich prawd, to jeśli
        moja żona nie chce wierzyć, nigdy nie uwierzy. Faktycznie często jest tak, że
        nowego kłamstwa słucha się chętniej, niż starej prawdy, szczególnie kiedy
        kłamstwo jest tym, co chce się usłyszeć. Czy to jest miłość? Nie sądzę. Miłość
        nie potrzebuje manipulacji druga osobą, bo miłość po prostu jest. Oboje się
        okłamywali, manipulowali sobą, zresztą kochanek mojej żony wciąż to robi. Jeśli
        chcą żyć w ten sposób, proszę bardzo, jeśli tak ma wyglądać szczęście?
        Faktycznie, wiele osób tu na forum, sprowadziło mnie na ziemię. Bardzo dobrze,
        bo zaczynałem gubić siebie. Teraz wiem, co jest dla mnie najważniejsze i czego
        chcę. Za to jestem im wdzięczny.

        @asien-ka33: nie mnie oceniać, czy faktycznie jestem fantastyczny. Czy to, że
        mocno kocham swoją żonę oznacza, że jestem fantastyczny? Wydaje mi się, że
        niekoniecznie. Myślę, że nie to jest wyznacznikiem fantastyczności człowieka smile.
        Nie jestem człowiekiem bez wad, jednak posiadam zasady, których od zawsze staram
        się trzymać. Rodzina jest dla mnie najważniejsza, moja miłość jest bezwarunkowa,
        nie kocham mojej żony za coś, tylko mimo wszystko. Zawsze starałem się być jej
        najbliższym przyjacielem. Potrafię słuchać, potrafię rozmawiać. Nie kłamię, nie
        manipuluję, brzydzę się zdradą. Czy to oznacza, ze jestem fantastyczny? Myślę,
        że jestem mimo wszystko "normalny" chociaż niektórzy pewnie zaraz powiedzą, że
        skoro wybaczyłem zdradę tyle razy, to wręcz przeciwnie z "normalnością" u mnie
        bywa. smile Nie przejmuję się tym, nie zamierzam się zmieniać w tej kwestii, ani na
        kimkolwiek odgrywać, za własne niepowodzenia. Jeśli tylko będę miał możliwość,
        zrobię wszystko, by wpoić mojemu Synowi te wartości, które są dla mnie
        najważniejsze.
        • adela38 Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 07.01.10, 08:24
          Ja bym podeszla do sprawy zimno i praktycznie.
          Po pierwsze napisz sobie na kartce na czym ci zalezy w kolejnosci waznosci.
          Z tego co piszesz pierwsze to rodzina, potem syn, potem zona... czyz nie tak?
          A teraz pora zastanowic sie co zrobic by osiagnac to na czym ci zalezy.
          Warto przypomniec co juz zrobiles i jakie to mialo skutki.Cos co nie skutkuje
          nie warte jest powtarzania.
          Co mozesz zrobic- np zaproponowac pani zonie, ze niech najpierw pomieszka jakis
          czas z kochankem bez dziecka i przekona sie jak z nim sie czuje.Nie bedzie
          obarczona np alimentami, a dziecko bedzie mogla spotykac kiedy tylko
          zechce.Chodzi o to by je chronic.Ona zas bedzie miala mozliwosc przekonac sie co
          robi i jakie to niesie konsekwencje.Jest szansa, ze zmieni zdanie i po paru
          miesiacach z kochasiem doceni ciebie i zechce wrocic.
          W ten sposob bedziesz mial tez bardzo dobry argument w sadzie jesli chcialbys by
          pozniej dziecko mieszkalo z toba ( co bym radzila w oparciu o twoje wpisy na
          forum), ale to na wypadek najgorszy i o tym nie powinienes jej mowic.
          Powinienes spotkac sie z zona kochanka i ja wysluchac- chocby po to by wiedziec
          co mialoby czekac twojego syna ze strony "nowego tatusia". To moze ci pomoc
          decyzje o tym z kim dziecko mialoby mieszkac w przypadku rozwodu.
          Podejrzewam tez, ze owa zdradzona zona moze miec podobny cel- utrzymanie
          malzenstwa i rodziny, i mozecie sobie wzajemnie pomoc.
          • focusis Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 07.01.10, 09:19
            Teraz już podchodzę do sprawy bardzo chłodno, inaczej niż na samym początku. Nie
            zamierzam nic proponować swojej żonie, szczególnie zamieszkania z kochankiem.
            Nie zależy mi na tym, by mnie doceniła. Jedyne na czym mi zależy, to to, żeby
            dotarło do niej, kto ją okłamywał i kto nadal okłamuje. Zależy mi na tym, by
            mimo wszystko, po tym co mi zrobiła, nie dawała się poniżać, sobą manipulować,
            oszukiwać i wykorzystywać. Ona już wie, że kochanek ją oszukiwał i
            wykorzystywał, wie też że nadal to robi. Widzę, że ciężko jej z tym.
            Przypuszczam, że sama nie wie co ma o tym myśleć. Każdy dzień jednak to
            potwierdza, jego kłamstwa wciąż wypływają...
            Przy tym wszystkim, kochanek mojej żony, posuwa się do tak desperackich kroków,
            by ją zatrzymać przy sobie i przekonać ja do siebie, że stwierdzam, że to chyba
            nie ja potrzebuję lekarza.
            Obecnie tylko stoję z boku i przyglądam się wszystkiemu. Słucham co ma do
            powiedzenia moja żona, wypowiadam swoje opinie, to wszystko.
            Boję się jednak o nią, o mojego Syna. Rzeczy których się ostatnio dowiaduję,
            pozwalają wysnuć przypuszczenia, że nawet gdy moja żona będzie chciała zakończyć
            znajomość z kochankiem, to nie pójdzie jej łatwo. Raczej się od niego szybko nie
            uwolni, on nie uznaje słowa "nie".
            Rozmawiałem z jego żoną, wyżaliła się. Powiedziała mi, że już nie chce z nim
            być, nie chce go widzieć w domu, nie będzie z nim mieszkać. Jest to podobno jej
            ostateczna decyzja. Nie mam zamiaru z nią spiskować by wejść między moją żonę i
            kochanka. Nie będziemy łączyć sowich sił, tak jak sugerujesz. Nie muszę tego
            robić i nie chcę. Mam mimo wszystko wiarę, że prawda zwycięży. Nie chcę stać się
            człowiekiem takim, jakim jest kochanek mojej żony. Niczym bym się od niego nie
            różnił, gdybym tak postąpił.
            Nie będę więc rozdzielał mojego Syna i mojej żony. on jest naprawdę bardzo
            szczęśliwy, mając nas w domu oboje. My się również dogadujemy doskonale teraz,
            więc niczego innego nie szukam.
            • giobanna85 Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 10.01.10, 19:49
              witam Focusis

              Wszystko przeczytalam i naprawde Cie podziwiam: Twoja szlachetnosc i
              troske o zone. Przyznam szczerze, ze dziwi mnie, ze w Twojej
              sytuacji (bede szczera) to bardziej glupota po tym wszystkim co ona
              Ci zrobila. Mimo wszystko naprawde podziwiam. Moze wlasnie to
              nazywaja prawdziwa miloscia, ktora nie przemija?

              W miedzyczasie sytuacja sie zmienila, podchodzisz do sprawy chlodno.
              Piszesz, ze teraz dobrze sie dogadujecie, super dla syna. Wiec
              jestescie bardziej jak przyjaciele? Mnie to bardziej wyglada na
              manipulowanie Toba. Ma gdzie mieszkac, wie, ze zajmiesz sie synem,
              jest wiec wolna do robienia, co jej sie podoba.

              Co mnie jednak zastanawia jest fakt, jak Twoja zona bedzie dalej to
              wszystko ciagnela: zaborczy kochanek, ktory juz nia manipuluje,
              jakis rodzaj zwiazku z Toba (jesli zdecydujecie, zeby nadal razem
              mieszkac), podzial obowiazkow, oplaty?

              Wiem, ze chcesz dobra dla syna, ale on tez rosnie i na pewno bedzie
              widzial, ze cos jest nie tak. Mysle, ze tez bedzie przezywal
              rozetrki matki, ze jej zachowanie i ta inna relacja beda mialy wplyw
              na niego i jego ksztaltowanie.

              Nie chce Cie buntowac przeciwko niczemu, jestes rozsadnym
              czlowiekiem i umiesz sam podjac wlasna decyzje. Tak tylko glosno
              rozmyslam. No i na marginesie, a Twoje osobiste szczescie? Czy jest
              gdzies na nie miejsce?

              Trzymaj sie mocno
              x
              • handra Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 10.01.10, 23:20
                Jego szczescie? to na sile utrzymac zone przy sobie.

                Kup jej na zime tenisowki a na lato zaplanuj ciaze. Gwarantowane, ze zostanie w
                domu.

                Calego swiata nie uratujesz. Mozesz tylko uratowac siebie. To nie jest milosc i
                nie podziwiam Ciebie, jest mi Ciebie zal.

                Kazdy zasluzyl na godne zycie, Ty swoja godnosc w moich oczach straciles.
                Musialem Ci to napisac. Sorry
                • focusis Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 13.01.10, 10:07
                  Witam wszystkich,
                  dzięki za wszystkie Wasze opinie. Dzięki Wam, wiele zrozumiałem.
                  Jestem Wam winien krótką informację. Dnia 7 stycznia, moja żona, sama z siebie
                  podjęła decyzję o rozstaniu z kochankiem... Nie wiem co tak naprawdę nią
                  kierowało, że zdecydowała sie zakończyć z nim znajomość... Dla mnie sie liczy
                  tylko to, że kłamstwa wyszły na jaw. Zawsze warto mówić prawdę, niezależnie od
                  konsekwencji. Być może to stwierdzenie jest troche oderwane od rzeczywistości,
                  nie z tego świata, jednak ja będę w to wierzył. Nikt nie jest w stanie tego ani
                  mnie zmienić.

                  Pozdrawiam.
                  F.
                  • nie_alicja Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 14.01.10, 17:24
                    autorowi zdrady nie przeszkadzają. martwi się tylko, żeby żona zawsze po nich
                    wracała, a "prawda zwyciężała".

                    no i fajnie, i dobrali się jak w korcu maku.

                    każdy może mieć swoją definicje szczęścia, co nie? wink
                  • zatracony72 Re: Kolejna zdrada, rozstanie. Prosze o radę. (Dł 14.01.10, 19:55
                    Jeśli można wiedzieć to co teraz planujesz? Tak jak pisałem Twoja historia jest
                    nie bardziej zakręcona niż moja więc wybacz ale jestem ciekawy.
Pełna wersja