a moze byt tak o powodach rozwodu-

15.12.09, 22:01
kto kogo opuscil i dlaczego i czy zaluje swojej decyzji albo odczuwa satysfakcje.

Mam 35 lat moja prawie ex 34, syn 5 lat, 10 lat po slubie, razem 15 lat,w styczniu minie rok jak zyjemy w separacji. W przyszlym roku rozwod.
To ja zostalem opuszczony, powodow tylko sie domyslam bo te podane w pozwie rozwodowym sa w moim odczuciu tylko pretekstem.

Czuje sie rozwalony,powoli probuje podnoscic glowe do gory i niesmialo spogladac w przyszlosc.
    • mola1971 Re: a moze byt tak o powodach rozwodu- 15.12.09, 22:14
      O powodach mojego rozwodu pisałam już na tym forum wiele razy, są one złożone i nie da się ich w jednym czy dwóch zdaniach opisać.
      Nawet to kto kogo opuścił trudno stwierdzić. Z domu wyprowadził się ex, ale po moich prośbach o to. Więc zostałam opuszczona? Ja tak się nie czuję. Nie czuję również, że opuściłam. Po prostu rozstaliśmy się.
      Od jego wyprowadzki z domu minęło 1,5 roku, od rozwodu pół roku. Nie żałuję tej decyzji i nawet przez sekundę nie żałowałam, ale dlatego, że podjęłam ją świadomie. Nie odczuwam też żadnej satysfakcji. Tzn. nie czuję satysfakcji z powodu tego, że po 17 latach padło mi małżeństwo, ale odczuwam ogromną satysfakcję z obecnego życia. Z tego, że i ja i dzieci żyjemy w spokoju, z tego że sobie sama doskonale radzę i z masy innych rzeczy jeszcze.
      • handra Re: a moze byt tak o powodach rozwodu- 15.12.09, 22:30
        czy gdybys mogla cofnoc czas, zylabys inaczej, probowalabys ratowac malzenstwo?
        • mola1971 Re: a moze byt tak o powodach rozwodu- 15.12.09, 22:45
          Ja zanim podjęłam decyzję o rozwodzie wyczerpałam wszystkie znane mi i dostępne
          metody by to małżeństwo uratować (a to ratowanie trwało kilka lat). Nie udało
          się. Ale właśnie dlatego, że próbowałam niczego nie żałuję.
          Bo by coś uratować potrzebna jest dobra wola dwóch osób. Jedna choćby na uszach
          stawała nic nie zrobi.
          U mnie dobrej woli tej drugiej strony nie było, czy raczej druga strona w ogóle
          nie widziała problemu.
          • moniamm Re: a moze byt tak o powodach rozwodu- 15.12.09, 23:41
            mola1971 napisała:

            >
            > Bo by coś uratować potrzebna jest dobra wola dwóch osób. Jedna choćby na uszach
            > stawała nic nie zrobi.
            > U mnie dobrej woli tej drugiej strony nie było, czy raczej druga strona w ogóle
            > nie widziała problemu.
            Mola swiete slowa. ja do ostatniej chwili probowalam ratowac swoj zwiazek.
            mysle, ze wyczerpalam wszelkie mozliwe srodki. poprosilam swojego partnera o
            wyprowadzenie sie - cony mial czas na przemyslenie sobie calej sprawy, jak na
            razie czesciowo wyniosl swoje rzeczy.
    • dsz27 Re: a moze byt tak o powodach rozwodu- 15.12.09, 22:49
      Powody u mnie były dość ..nietypowesmile
      Zostałam opuszczona ale decyzję o rozwodzie podjęłam sama, papiurki złożyłam,
      rozwód dostałam - mimo, iż prawdy w sądzie nie wyznałamwink
      Mój przypadek jest ewidentnie nietypowy ale nigdy nie żałowałam ani rozwodu ani
      tych lat, które razem przeżyliśmy.
      Po odkryciu prawdy nie było dla mnie żadnej szansy na ratowanie tego małżeństwa,
      dlatego się rozwiodłam.
      • handra Re: a moze byt tak o powodach rozwodu- 15.12.09, 23:07
        Moje pytanie nasunelo mi sie po przeczytaniu watku jarzebinowej.

        Dalbym wiele aby moc cofnoc czas moze nie bylbym slepy. Mnie moja malzonka nie dala zadnej szansy na naprawianie "win". Sama tez nie miala ochoty zmieniac swoich zachowan. Dzisiaj chodzi z podniesiona glowa usmiechnieta i przypomina kogos kto wygral zawody albo zaklad. Nie wiem czy to tylko poza czy tak naprawde jest.

        Zbliza sie koniec roku czas podsumowan- bardzo ubolewam nad tym, ze stracilem rodzine ale zaczynam widziec dla siebie swiatelko w tunelu.

        I zycze sobie z okazji zblizajacych sie Swiat i Nowego Roku abym mogl powiedziec sobie, ze to bylo nalepsze co moglo mi sie w zyciu przytrafic.
        • zlo-tka Re: a moze byt tak o powodach rozwodu- 15.12.09, 23:27
          Jestem tuż przed-powody :alkoholizm, hazard-za cztery miesiące byłoby 25 lat do
          tego dziwne SMS-y Swiadczące o romansie a na pewno flircie.
      • alfa36 dsz27 16.12.09, 22:44
        Ale to zabrzmialo....
        • dsz27 Re: dsz27 17.12.09, 21:57
          Mrocznie?wink Nie chciałamsmile
          • dsz27 Re: dsz27 17.12.09, 21:59
            To było do alfa36.smile))
    • woman-in-blue Re: a moze byt tak o powodach rozwodu- 16.12.09, 10:58
      U mnie, chyba tylko pierwszy rok malzenstwa byl szczesliwy, a potem
      jazda w dol... i tak jakies 18 lat smilePowod do rozwodu: brak
      milosci. Kazde z nas kochalo cos innego: on alkohol, a ja dziecko.
      To tak w skrocie.
      • zuza145 Re: a moze byt tak o powodach rozwodu- 16.12.09, 11:34
        u mnie jak u Moli.
        Już nie dałam rady próbować.
        Czy żałuję? Tak- ale to chyba żal ża przeszłością.
        Starałam się 4 lata.
        Wczoraj odpuściłam.
    • esteraj Re: a moze byt tak o powodach rozwodu- 16.12.09, 14:49
      Mam 34 lata i kilkanaście lat małżeństwa - prawie za sobą. Decyzja o rozwodzie
      już podjęta w mojej głowie. Dlaczego nie wyszło?
      Na początku mąż był zazdrosny, nie pozwolił iść mi do pracy. Chciał sam nas
      utrzymywać. Szczytny cel, tylko ja nie umiałam poradzić sobie z samotnością.
      Kiedy wracał z pracy był zmęczony. W weekendy chciał odpocząć w domu, a ja
      czekałam jak na zmiłowanie, żeby wyjść z domu. Czułam się niezrealizowana
      życiowo. Spotkałam moją wcześniejszą "miłość", czyli chłopaka (faceta) z którym
      chodziłam przed moim mężem.
      Niestety zdradziłam go. Mąż o niczym nie wiedział. Zakończyłam romans. Po trzech
      latach od tego zdarzenia mój mąż zakochał się w dziewczynie, która z nim
      pracowała i pracuje. Ich związek trwał ok. 9 miesięcy zanim się dowiedziałam.
      Chciałam już wtedy odejść, ale mój mąż nie wyobrażał sobie życia bez nas.
      Podobno chciał zakończyć romans, ale nie umiał skrzywdzić młodej dziewczyny.
      Spotykał i spotyka się z nią nadal. To trwa już półtora roku. Dotarło do mnie,
      że to ją kocha, więc czas się rozstać. Nie jest to proste po tylu spędzonych
      latach i kiedy jest nastoletnie dziecko, ale wiem, że jest to do przełknięcia. Nie
      chcę stać mu na drodze do szczęścia. Sama to przeżyłam i wiem, że wtedy
      chciałam, aby dano mi szansę bycia z ukochanym. Zdaję sobie również sprawę, że
      pewne uczucia mijają. Nie związałabym się już teraz z moim kochankiem. Liczyłam,
      że mój mąż też się z tego wyleczy, ale wszystkie znaki "na niebie i na ziemi"
      mówią, że najważniejsza jest dla niego obecna dziewczyna. Przestałam wierzyć w
      słowa, opieram się na jego czynach. Nie wyobrażam sobie już naszego bycia razem,
      bo ona jest niemalże w każdej dziedzinie jego życia.
      • nanai11 Jasne - otyłość! 16.12.09, 15:27
        Najlepszy powód podał tatus mojego ucznia dzisiaj w szkole. Rozwodzi sie z jego
        matką, bo niem oże zaakceptować otyłosci syna. Ile to trzeba mysleć żeby takie
        cos wymyśleć hehehe.
        • mayenna Re: Jasne - otyłość! 16.12.09, 16:21
          Ja mam lepszy: rozwiodłam się bo mąż nie ustąpił mi miejsca w autobusiesmile)))
          Gdyby samochód miał przegląd to nie wiadomo ile jeszcze bylibyśmy małżeństwem.
    • a.niech.to Re: a moze byt tak o powodach rozwodu- 16.12.09, 16:04
      handra napisała:

      > To ja zostalem opuszczony, powodow tylko sie domyslam bo te podane
      w pozwie roz
      > wodowym sa w moim odczuciu tylko pretekstem.
      To nic osobistego, ale odnoszę nieprzeparte wrażenie, że osoby
      nieznające powodów rozpadu małżeństwa, nie dostrzegają swojego w tym
      udziału. W zamykaniu oczu na przykrą prawdę zawiera się brak
      rozeznania, co działo się ze związkiem. Jak mi się wydaje,
      niezmiernie rzadko zdarza się, aby dobry związek rozpadł się bez
      powodu, do tego z dnia na dzień.
      • labadine Re: a moze byt tak o powodach rozwodu- 16.12.09, 17:06
        z dnia na dzien to nie ale napewno po n zniecheceniu definitywna decyzja zapada sama
        • zuza145 Re: a moze byt tak o powodach rozwodu- 16.12.09, 17:13
          bo trawa po drugiej stronie płotu była inaczej zielona.
        • bogusiamaria Re: a moze byt tak o powodach rozwodu- 16.12.09, 17:28
          Wystąpiłam o rozwód po 24 latach małżeństwa,kiedy było już jasne,że dłużej nie
          wytrzymam ani ja ani dzieci(mąż BPD z osobowością paranoiczną-tragedia).
          Dziś nie musimy już tolerować jazd ani obrywać.
          Odzyskaliśmy spokój w domu i równowagę psychiczną i finansową.
          Szkoda straconych lat-trzeba było tak duuużo wczesniej, nie próbować, nie
          ratować kosztem siebie i dzieci -tego co było nie do uratowania.
    • imfallen Re: a moze byt tak o powodach rozwodu- 16.12.09, 18:31
      Mąż posądził mnie o zdradę z przyjacielem, której sie nie dopuściłam, on nie ma
      dowodów ale nie chce mnie słuchać. Sam wyprowadził się z domu, podejmowałam
      temat już z 5 razy, rozmawiamy codziennie, bezskutecznie. Według niego niewinne
      spotkanie na piwko to megazdrada, niewybaczalna.Nie uznaje swojej winy w tym że
      znalazłam sobie przyjaciela do rozmów, skoro on nigdy rozmawiać nie chciał, i
      zawsze bagatelizował moje problemy siebie mając za ideał męża. Bo skoro
      materialnie mam wszystko co zechcę=jest dobrze, a tak naprawde zabraklo
      najwazniejszego- przestałam czuć się kobietą kochaną, podziwianą, seksowną,
      chociaż jestem atrakcyjna i bardzo o siebie dbam by mężowi się podobac, a
      najlepszy komplement jaki slyszalam to: 'dobry obiad'. Tak więc trudno
      powiedziec kto odszedl- ja ze znalazłam sobie przyjaciela, czy on, że tak
      alergicznie zareagowal na to. W każdym razie, 9 lat razem i porażka...
      • a.niech.to Re: a moze byt tak o powodach rozwodu- 16.12.09, 21:13
        imfallen napisała:

        > najlepszy komplement jaki slyszalam to: 'dobry obiad'.
        Szczęściara...
        • imfallen Re: a moze byt tak o powodach rozwodu- 17.12.09, 13:24
          hehe, nie myslałam o tym w ten sposob wink
      • misiak198212 Re: a moze byt tak o powodach rozwodu- 18.12.09, 22:04
        skąd ja to znam....moj mąż zaczal wyprawiac wielkie histerie, akcje z
        lataniem z nozem itd a po wszytskim twierdzi teraz ze dlatego tak robil
        bo myslala ze go zdradzam z moim kumplem big_grinDD zmiechu warte...;szkoda
        ze nie potrafi zauwazyc tego jak mnie skrzywdzil i co robil tylko
        wymysla niestworzone historie
    • timi_i_aga Re: a moze byt tak o powodach rozwodu- 16.12.09, 18:46
      U mnie głównym powodem była przemoc. Pękło coś we mnie w momencie gdy "wziął"
      się za 1,5 rocznego wtedy synka. Wyszedł z domu po awanturze a po powrocie mnie
      już nie było. Nie wróciłam. Nie żałuję.

      Choć żałuję, że w ogóle sobie pozwoliłam na podniesienie ręki. Czuję się
      usatysfakcjonowana, że miałam odwagę i siłę by odejść a nie tkwić w chorym
      związku. Ale nie czuję jakiejś wygranej. Czuję tylko, albo może i aż, że żyjęsmile
      Nigdy bym sobie nie wybaczyła, gdybym dziecku taki los zgotowała tolerując
      niektóre zachowania eksa.
      • timi_i_aga Re: a moze byt tak o powodach rozwodu- 16.12.09, 18:47
        Aha, byliśmy wtedy 2,5 roku po ślubie. Od rozstania mija prawie dwa lata, od
        rozwodu rok.
        • kalpa Re: a moze byt tak o powodach rozwodu- 16.12.09, 19:03
          Po 16 latach0 doszliśmy oboje do wniosku, ze mamy dość. Oboje staraliśmy się
          tworzyć harmonijne małżeństwo, ale było coraz trudniej, coraz gorzej, coraz
          chłodniej. On potrzebował innej kobiety, ja już miałam tego serdecznie dość.
          Nie żałuje decyzji, nie żałuję tych lat- ciesze się, że go spotkałam, z nim tyle
          przeszłam, bo mimo wszystko warto było. Udało nam się zachować życzliwą sobie
          postawę ( póki co).
          A ja jestem szczęśliwa, że dostałam znowu szanse od życia- tak odczuwam ten czas
          w sercu i mam nadzieję, ze poznam kogoś, z kim będziemy razem tworzyć kochający,
          piękny związek.
          • nanai11 mayenna! 16.12.09, 20:44
            Smiech śmiechem ale wiesz jak to dzieciak przeżywa??
            • mayenna Re: mayenna! 16.12.09, 23:26
              wiem i tego pana to trzeba końmi włóczyć.Mam nadzieję, że dziecko samo zrozumie
              że to szczyt idotyzmu.
    • julinka601 Re: a moze byt tak o powodach rozwodu- 16.12.09, 21:30
      W moim przypadku to mąż zdecydował o roztaniu.Uległ fatalnemu
      zauroczeniu /najpierw wirtualnemu a potem całkiem realnemu/.
      Po 30 latach małżeństwa był to dla mnie koniec świata.Robiłam co
      mogłam żeby ratować zwiazek.Nie udało się...

      Dziś jestem zadowolona z takiego obrotu sprawy.Jestem wolna i
      niezależna i... nie mam poczucia winy. Sama nigdy nie odwazyłabym
      sie na taki krok, choć nie był łatwym partnerem /nie bił ,nie pił i
      na baby nie chodził ale jest mistrzem manipulacji/.

      Nie żałuję naszych wspólnych lat.Mam udane dzieci i wiele dobrych
      wspomnień.Rodzina była dla mnie wszystkim.

      Nie wyszło... Prózno szukać winnego.Bo tajemnica udanego zwiazku
      tkwi w odpowiednim doborze partnerów.My zbyt różniliśmy sie od
      siebie/choć długo postrzegałam to jako plus, bo mogliśmy się
      wzajemnie uzupełniać ale tego muszą chcieć obie strony/.

      Nie mogę sie za szybko zestarzeć bo tyle zadań mnie czeka .Najpierw
      podział majatku, potem urządzanie sie w nowym mieszkaniu.Czyż to nie
      jest ekscytujące?
      • woman-in-blue Re: a moze byt tak o powodach rozwodu- 16.12.09, 22:43
        julinka601 napisała:


        > Bo tajemnica udanego zwiazku
        > tkwi w odpowiednim doborze partnerów.

        Zgadzam sie z Toba calkowicie!

        > Nie mogę sie za szybko zestarzeć bo tyle zadań mnie
        czeka .Najpierw
        > podział majatku, potem urządzanie sie w nowym mieszkaniu.Czyż to
        nie
        > jest ekscytujące?

        Bardzo podoba mi sie Twoja postawa Julinko!
      • kami_hope Re: a moze byt tak o powodach rozwodu- 17.12.09, 03:13

        julinka601 napisała:
        > urządzanie sie w nowym mieszkaniu.Czyż to nie
        > jest ekscytujące?

        Nie powiedziałabym, że to ekscytujące. Fakt, miewałam chwile
        zadowolenia i klaskałam w ręce jak kolor narzuty idealnie pasował do
        koloru ścian w sypialni, a światło lampy nocnej (takiego cudnego
        anioła mam) scaliło harmonijnie wszystkie przedmioty i kolory.
        Wszystko mi poszło bardziej automatycznie niż ekscytująco. Musiałam
        to zrobić mieszcząc się w czasie urlopu i... tyle.
        A potem jak już wszystko załatwiłam to się rozpękłam.
        Nie, nie straszę, że Ty też się rozpękniesz. Ale może się to zdarzyć
        i dobrze jest się przygotować. Ja chyba w pierwszej chwili byłam
        zawiedziona sobą, bo przecież "tak dobrze sobie radziłam". Owszem,
        ja przewidziałam, że ten "zjazd" nastąpi, ale że aż tak będzie
        bolało, to nie.
        • woman-in-blue Re: a moze byt tak o powodach rozwodu- 17.12.09, 09:24
          Kami, po urzadzeniu nowego mieszkania czas na nastepne wyzwania! To
          bardzo odbudowuje nadwatlone poczucie wlasnej wartosci.
        • julinka601 Re: a moze byt tak o powodach rozwodu- 17.12.09, 22:13
          Ja swoja "żałobę" mam juz za sobą.Rozstanie trwalo 3 lata.Byl czas
          na rozpacz i oswajanie samotnosci.Był tez czas na refleksje i
          otrząsanie piórek.I to co napisałam nie jest tanim odgrażaniem się.

          Mam to szczęście,ze moje dzieci maja juz swoje dzieci i swoje zycie
          a ja jestem nie tylko rozwiedziona ale i niezalezna finansowo.W moim
          byciu z mężem nie było przymusu ekonomicznego.

          I jeszcze jedno : nie jestem entuzjastka rozwodów.Marzyłam żeby
          zestarzeć się razem .Ale jeśli sie nie udało to trzeba zyć.A jak żyć
          to szczęsliwie....inaczej się nie opłaca....Sa tacy ludzie,którzy
          rodzą się z genem szczęścia i lubią być szczęsliwi bez wzgledu na
          okoliczności.

          W moim wieku szkoda czasu na "rozdrapy", lepiej wykorzystać jak
          najlepiej to co zostało. Ja naprawdę nigdy wczesniej nie mialam
          takiej równowagi wewnetrznej jaka mam teraz.I to jest nie do
          przecenienia.Jest w życiu czas na znaki zapytania ale w pewnym wieku
          nalęzy postawić znak równosci.

          Moze jest mi łatwiej niz Wam młodym, bo hormony juz mnie tak nie
          napędzaja.

          Wszystkim zmagającym sie z trudnościami w zwiazku życzę siły i wiary
          w siebie.Życie ma tyle barw...
          • mola1971 Re: a moze byt tak o powodach rozwodu- 17.12.09, 23:04
            julinka601 napisała:
            Sa tacy ludzie,którzy
            > rodzą się z genem szczęścia i lubią być szczęsliwi bez wzgledu na
            > okoliczności.

            Zgadzam się z tym. Dodam też, że analogicznie są też ludzie, którzy nie wiem czy się tacy urodzili, czy też tą przypadłość nabyli, ale bez względu na okoliczności są wiecznie nieszczęśliwi.
            W sumie nic odkrywczego - już dawno ktoś wymyślił, że są tacy, którzy widzą szklankę do połowy pełną, są też tacy, którzy widzą szklankę do połowu pustą.
            Ja tam zawsze widzę do połowy pełną i we wszystkim co mnie w życiu spotyka szukam pozytywnych stron. Bo zawsze jest jakaś pozytywna strona. A szczęście tak naprawdę to stan ducha jest. Szczęście ma się (lub nie) w sobie i jest ono niezależne od okoliczności zewnętrznych.
            • dsz27 Re: a moze byt tak o powodach rozwodu- 18.12.09, 08:47
              Też się z tym zgadzam. Pewne pokłady szczęścia są w nas samych, przynajmniej ja
              tak mam. Mam gorsze momenty bo i każdy takowe miewa. Ale mimo wszystko, mimo
              najgorszych doświadczeń, staram się pamiętać, że jutro też jest dzień, że ta
              przysłowiowa szklanka jest do połowy pełna. Może dlatego jest mi łatwiej pewne
              rzeczy zaakceptować, odpuścić /nie zawsze od razu/ ale wychodzę na tym
              nienajgorzejsmile
              Poza tym pozytywne ADHD czyni cudasmile
              • woman-in-blue Re: a moze byt tak o powodach rozwodu- 18.12.09, 18:49
                Haha, tez dolaczam do grupy optymistow. Dwa lata zaloby po rozstaniu
                odbebnilam. Od rozwodu minelo pol roku. Cos mi sie tak wydaje ze powinnam
                zmienic nicka na jakis pozytywnie zakrecony smile
    • klubikowa Re: a moze byt tak o powodach rozwodu- 16.12.09, 23:16
      Ciężko mówić.... idą święta, a ja wlaśnie piszę pozew..... Brak
      miości chyba, potem kochanki, ....nie mogam go już dotknąć kiedy się
      wydalo chociaż uważal, że przelatywanie jakiejś durnej panienki to
      pikuś..... o tego dwoje malutkich dzieci........... ciężko bardzo
      • handra Re: a moze byt tak o powodach rozwodu- 17.12.09, 21:41
        a.niech.to napisala:

        "To nic osobistego, ale odnoszę nieprzeparte wrażenie, że osoby
        nieznające powodów rozpadu małżeństwa, nie dostrzegają swojego w tym
        udziału"

        A ja mam nieodparte wrazenie, ze duzo kobiet sadzi, ze to chlop zawsze ponosi wine. Powiem tak - zylismy we dwoje, oboje w jakiejs czesci ponosimy wine za rozpad malzenstwa tylko tak dokladnie to nikt nie wie kiedy to sie zaczelo i co bylo najgorsze, albo nie do zniesienia. Trudno w pozwie napisac, bo zdradzilam i poczulam mocny dreszczyk i chce tak dalej, wiec zmysla sie cos co zabrzmi powazniej.
        Tak to wyglada u mnie. Podstepnie zdradzony i okrutnie opuszczony. Uwierz mi a.niech.to tak bylo jak napisalem bez uzalania sie nad soba. Bywaja okrutne kobiety ale za to ciagle usmiechniete. Ten przylepiony usmiech omamilby kazdego takie niewiniatko. ALE MI ZOSTALY DZIURY PO UKASZENIACH.
        • a.niech.to Re: a moze byt tak o powodach rozwodu- 18.12.09, 08:30
          handra napisała:

          > A ja mam nieodparte wrazenie, ze duzo kobiet sadzi, ze to chlop
          zawsze ponosi w
          > ine.
          Oczywiście, że zdarzają się kobiety winne rozpadowi związku. Nigdy
          nie wskazywałabym winnego ze względu na płeć. Sądownictwo na
          szczęście też tak nie postępuje. O proporcjach trudno mi dyskutować,
          bo nie mam wystarczającej wiedzy. Wiem natomiast, że częściej
          zdradzają mężczyźni.

          > Trudno w pozwie napisac, bo zdradzilam i
          > poczulam mocny dreszczyk i chce tak dalej, wiec zmysla sie cos co
          zabrzmi powaz
          > niej.
          > Tak to wyglada u mnie. Podstepnie zdradzony i okrutnie opuszczony.
          Niestety, zdarza się i tak.sad((

        • a.niech.to Re: a moze byt tak o powodach rozwodu- 18.12.09, 09:12
          Warto poznać mechanizm, który doprowadził do rozpadu związku. Tylko
          uporządkowaną przeszłość udaje się odłożyć na półkę. Należy
          przyjrzeć się tylko relacjom, ale także każdej osobie z osobna.
          Samopoznanie jest bezcenne, warunkuje dalszy rozwój osobisty.
          Czasami trzeba przepracować problem ze specjalistą. W każdym razie
          jest proces rozłożony w czasie, trudny i bolesny.
          Po rozwodzie też jest życie, więc związek jako skończoną całość
          przenosi się do przeszłości.
          • dziad47 Re: a moze byt tak o powodach rozwodu- 18.12.09, 21:36
            A powód po 25 latach stwierdził że, oszukała mnie przysięgając miłość! I
            uświadomienie że, kto kocha nie zdradza. Ciesze się że zakończę toksyczny
            związek. Już nie mam żadnych złudzeń, i tylko chce wyroku. Na sprawiedliwość nie
            ma co liczyć. Postaram się żeby świadomość zdradzenia nie była teraźniejszością.
            Bo jeśli nie ma więzi to po co się cierpieć?
            • handra Re: a moze byt tak o powodach rozwodu- 18.12.09, 21:50
              A na jaka sprawiedliwosc liczysz?

              jej brak juz sie dokonal - bo nie jest przeciez sprawiedlwe to, ze kochajacy maz
              zostaje zdradzony.

              Znam ten bol. Babcia moja mawiala- nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo.
              I na to licze.

    • sauber1 Re: a moze byt tak o powodach rozwodu- 18.12.09, 22:33
      handra napisała:

      > kto kogo opuscil i dlaczego i czy zaluje swojej decyzji albo odczuwa satysfakcj
      > e.
      >
      > Mam 35 lat moja prawie ex 34, syn 5 lat, 10 lat po slubie, razem 15 lat,w stycz
      > niu minie rok jak zyjemy w separacji. W przyszlym roku rozwod.
      > To ja zostalem opuszczony, powodow tylko sie domyslam bo te podane w pozwie roz
      > wodowym sa w moim odczuciu tylko pretekstem.
      >
      > Czuje sie rozwalony,powoli probuje podnoscic glowe do gory i niesmialo spoglada
      > c w przyszlosc.

      Czasem ludzie się mijają w życiu z celem, potem zaczynają się schody a na końcu
      wojna, jak wcześniej się kochali tak nienawidzić się potrafią, z tym, że czasem
      to ostanie mija, ale to nie koniec, a być nawet początek kolejnych problemów, a
      jak są dzieci to tylko im współczuć głupoty rodziców ...
    • 1zpzpzp Re: a moze byt tak o powodach rozwodu- 18.12.09, 23:26
      Dokładnie rok temu, w grudniu 2008, po znalezieniu niezbitych dowodów na to, że wspólna przyszłość to tylko moja mrzonka, podjęłam decyzję o tym, że kończymy tę farsę.
      Wystawiłam mieszkanie na sprzedaż,przeprowadziłam do końca podział dóbr, zakupiłam dla siebie i dla niego po mieszkaniu, i tym samym postawiłam kropkę nad i.
      Dlaczego?
      Żaden wstyd...i tak się zdarza...mój mąż, jak się okazało, woli męzczyzn.
      I tak oto 11 lat poszło w pizdu i zaczynam na nowo.
      Czy odczuwam satysfakcję?-nie.
      Czy teraz jestem szczęśliwa?-nie,bo nadal bardzo go kocham a poza tym taki związek odbija się znacznie na psychice.
      Czy żałuję decyzji?-nie, bo wiem, że bycie razem kosztowałoby mnie jeszcze więcej stresu,żalu,cierpienia i poświęceń, niż rozstanie.
      Czy zamierzam wziąć rozwód?-kiedyś na pewno, w tej chwili stres z tym zwiazany do niczego nie jest mi potrzebny,nigdy zaś nie podam konkretnego powodu, wniosek pójdzie za "obopulną zgodą" wink
      Na kościelnym unieważnieniu małżeństwa też mi nie zależy.
      To kawał mojego życia i nie dam go ot tak,z papierów wymazać.
      O to, czy walczyłam nie pytajcie, bo wstyd się przyznać,że inteligentna,wykształcona,światowa kobieta była tak bardzo zaangazowana w związek i żyła takimi nadziejami,że spaliła się wewnetrznie na tej walce z...wiatrakami(???).
      To chyba jedyny wstyd.


      • mola1971 Re: a moze byt tak o powodach rozwodu- 18.12.09, 23:34
        Jaki tam wstyd???
        Jak mawia moja babcia - wstyd to kraść i z doopy spaść wink
        To, że to była walka z wiatrakami wiesz teraz. Gdybyś tej walki nie stoczyła to być może sama do siebie miałabyś żal o to, że coś zaniedbałaś lub za mało się starałaś. A tak to sumienie masz czyste i za jakiś czas z zamkniętą przeszłością będziesz mogła pójść dalej.
        • blueklara44 Re: a moze byt tak o powodach rozwodu- 25.12.09, 21:24
          No właśnie: walka z wiatrakami....
          Jesteśmy 14 lat po ślubie, ostatnio zameldowałam małżonkowi, że zamierzam się z synem (11lat) wyprowadzić. Po kilku rozmowach na temat: mijamy się od wielu lat, ja się czuję opuszczona, niedoceniona, starałam się komunikować problemy, prosić o czułości i rozmowy, uwagę przez wiele lat (poprzednim razem wspomniałam o rozwodzie 7 lat temu i zostałam wyśmiana, że sobie nie poradzę), a teraz On chce wszystko naprawić ;teraz - po ostatniej rozmowie, ponoć wie, że to Jego wina i prosi o drugą szansę.
          Zgodziłam się ze względu na syna i lata spędzone razem ale mam wątpliwości, bo ja nie mam już siły się starać, a nie wiem na ile Jemu wystarczy i czy nie będzie to tak, że jak już będzie niby - dobrze to wróci do starych zachowań (kpiny, ośmieszanie,drwiny, stwierdzenia, że jestem do niczego, a On najlepszy pod słońcem, że o siebie nie dbam.... i inne).

          Macie różne doświadczenia, poproszę o wyrażenie Waszych opinii.

          pzdr w ten Świąteczny czas
Inne wątki na temat:
Pełna wersja