podobne wybory, podobne błędy-dlaczego?

20.12.09, 23:03
Witam wszystkich po raz pierwszy.
Zadaję sobie pytanie, dlaczego po raz drugi dokonałam złego wyboru?
Jak myślicie, co o tym decyduje: naiwność, głupota, brak rozsądku,
niczym nieuzasadniona ufność w drugiego człowieka, zły wzór ojca,
złe aspekty w horoskopie natalnym, itd.
Będę wdzięczna za wasze opinie oparte na waszych doświadczeniach
życiowych.
Muszę zrozumieć - dlaczego?
Pierwszy mąż - problem alkoholowy
drugi - problemy psychiczne
zaczynam się bać, że znów mogę dać się i nabrać, jeśli w ogóle
kiedykolwiek zdecyduje się na związek..
    • mola1971 Re: podobne wybory, podobne błędy-dlaczego? 20.12.09, 23:08
      Poczytaj sobie na temat współuzależnienia. Prawdopodobnie tam tkwi tajemnica tego, dlaczego ciągle pakujesz się w związki z delikatnie mówiąc trudnymi partnerami.
      Źródło tkwi w dzieciństwie i trzeba to zrozumieć i przepracować a sama zrozumiesz dlaczego wybierałaś takich a nie innych partnerów.
      Warto odrobić tą lekcję. Dla siebie.
    • misiak198212 Re: podobne wybory, podobne błędy-dlaczego? 20.12.09, 23:15
      hmmm u mnie mozna by to nazwac :ślepotą, glupotą, ufnoscia ze to jest
      ten i przeciez nie moze mnie srzywdzic bo ja go tak kocham i musze
      kolo niego latac no bo to wielka milosc i takie bla
      bla...standardowe:wszyscy sie mylą, tylko ja go znam, oni nie widza
      tego co ja...
      chyba za bardzo kochalam albo inaczej-wydawalo mi sie ze to wielka
      milosc a tak naprawde zylam w bańce
    • jarzebinowa_29 Re: podobne wybory, podobne błędy-dlaczego? 21.12.09, 15:14
      możliwe, że chodzi tutaj o uzależenieni od miłości. wczytaj się w
      artykuły na tej stronce:

      www.kobieceserca.pl/

      • enesta Re: podobne wybory, podobne błędy-dlaczego? 21.12.09, 16:35
        dziękuje za link.
        Wydaje mi się że każda kobieta zdobyłaby w tych 2 pierwszych testach
        pare punktów. Mój wynik to 5, więc chyba nie jest to odpowiedź na
        pytanie powód moich błędnych decyzji. Myśle że dzieciństwo ma
        ogromne znaczenie i stąd moje pytanie o wasze relacje z ojcem i
        ewentualny wpływ na późniejsze życie. Mój ojciec nie jest może
        wzorem, ale nie miał problemów alkoholowych, ani natury psychicznej.
        Jedynie co pamiętam to to, że był zawsze nerwowy i niedelikatny. No
        i czasem grał kogoś lepszego żeby zdobyć czyjąś akceptację. I lubił
        manipulować matką i mną, walcząc (chyba) o nasze uczucia.
        Z tych powodów przestałam go kochać w wieku dorastania, a wcześniej
        był moim bohaterem, jak większość ojców małych dziewczynek.
        Boje się że moje odkrycie (tata jest zły) definiuje cechy moich
        partnerów.
        Mogłabym być sama, mam co robić w życiu, ale tęsknota za partnerem,
        któremu można ufać i kochać do późnej starości, jest jednym z celów
        mojego życia..
        • ganesza Re: podobne wybory, podobne błędy-dlaczego? 21.12.09, 17:53
          enesta napisała:


          > Wydaje mi się że każda kobieta zdobyłaby w tych 2 pierwszych
          testach
          > pare punktów.

          wydaje Ci się. test pierwszy: zero, drugi: dwa punkty 10 i 12,
          watpliwy 13.
          przeczytaj: wirus samotności Wojciecha Kruczyńskiego i Ścieżki
          miłości Don Miguel Ruiz.
        • mola1971 Re: podobne wybory, podobne błędy-dlaczego? 21.12.09, 18:12
          enesta napisała:
          > Wydaje mi się że każda kobieta zdobyłaby w tych 2 pierwszych testach
          > pare punktów.

          Właśnie o to chodzi, że nie. Zdrowa kobieta w tych testach zdobywa 0 punktów.
          Co do Twoich relacji z ojcem to raczej na forum nikt Ci psychoanalizy nie zrobi. Po psychoanalizę należy udać się do psychologa. Być może problem jest w zupełnie innym miejscu niż Ci się wydaje, ale od tego jest psycholog by to zdiagnozować i Ci pomóc.
          • labadine Re: podobne wybory, podobne błędy-dlaczego? 21.12.09, 19:10
            Poprostu Twoja naiwnosc pomaga Ci zbierac sam syf z ulicy,w przyszlosci wyjdz za
            maz za faceta z ktorym najpierw przezylas bez slubu te conajmniej 10-15 lat.
            • handra Re: podobne wybory, podobne błędy-dlaczego? 21.12.09, 20:21
              Wyglada na to ,ze nosisz szyld na plecach- "wszystkie brzydkie kaczatka do mnie".

              Znam wiele takich kobiet ktorych maz co jeden to lepszy. Cos jest z Toba, ze
              wybierasz a raczej przyciagasz "takich". Bez zlosliwosci wybierz sie do fachowca
              moze pomoze odkryc Ci sama siebie. Pozdrawiam!
          • enesta Re: podobne wybory, podobne błędy-dlaczego? 28.12.09, 18:34
            byłam na terapii indywidualnej (myślałam że to mój problem) bo
            chciałam ratować związek, zamieniłam ją na małżeńską i nic to nie
            dało bo mój mąż nie poszedł na terapie indywidualną (zaleconą mu) a
            nasz konflikt zaostrzył się. Zrezygnował z terapii małżeńskiej.
            Niewiele dała mi to psychoanaliza, dlatego sama próbuje znależć
            odpowiedź na moje złe wybory.
            Pytałam się o relacje z ojcami kobiet po rozwodzie, ale nikt nie
            chce o tym mówić
    • sbelatka Re: podobne wybory, podobne błędy-dlaczego? 21.12.09, 22:56
      Ty sie nie dajesz nabierac - tylko wybierasz tych/takich mężczyzn,
      którzy zaspokajaja jakies Twoje potrzeby
      oczywiście do pewnego momentu

      Ty jestes potrzebana tamtym facetom..z jakichs powodów

      to tak dziala.. choć budzi to w nas sprzeciw..
      jak to? ja?? chialam alkoholika?? chorego psychicznie???

      odpowiedź brzmi: na poziomie świadomym- nie..

      więc to co ktos wyżej już Ci sugerowal - pomoc psychoterapeuty w
      rozpoznaniu swoich skryptów - wydaje mi sie jedyną drogą, która może
      pozwolić Ci na zbudowanie kiedys satysfakcjonującego związku

      po tym - gdy TY sie zmienisz...

      nim jednak dojdziesz do specjalisty - zachęcam Ci do wizyty w dobrym
      dużym Empiku; stań przed dzialam psychologia, poradniki - i poszukaj..
      znajdziesz pewnie trochę odpowiedzi, wskazówek..
      na początek to wystarczy

      ważne żebyś zrobila pierwszy krok na drodze samopoznania

      potem będziesz wiedziec co dalej

      o ile faktycznie chcesz zmienic COS w swoim żcyiu - w sprawie mężczyzn i
      związków

      dopóki Ty sie nie zmienisz - nie zmienią sie Twoje związki..







      i oczywiście to nie sa potzreby, ktore wyrażasz i masz "uświadomione"

    • only_isabelle Re: podobne wybory, podobne błędy-dlaczego? 21.12.09, 23:07
      polecam lekturę pt. Kobiety, które kochają za bardzo"

      tak ogólnie,to chyba należy stwierdzić, że wybierasz nałogowców...nałóg - maska
      problemu, rodzaj ucieczki
      od nich, jeśli lubisz mieć misję w życiu to tak wybierasz...
      ehhh poczytaj tą książkę, trafia w dychę, opisuje mechanizmy...

      zauważ, że to takie jednostki, które z pewnością uciekają od bliskiej relacji,
      tu może tkwi mechanizm z dzieciństwa, i nie
      koniecznie z relacji z ojcem...nasze związki determinuje bardzo
      jakość relacji z matką...
      • enesta Re: podobne wybory, podobne błędy-dlaczego? 28.12.09, 13:25
        Dziękuję wszystkim za rady.
        Isabelle napisałaś: "jeśli lubisz mieć misję w życiu..." i coś w tym
        jest, zawsze chciałam naprawiać świat i pomagać innym, szczególnie
        jak ktoś miał problemy. Zaczynałam od rodziców, ja ich godziłam
        własnym kosztem, im złość na siebie przechodziła a ja byłam winna.
        Cieszyłam się że są pogodzeni. Potem broniłam rodzeństwa, biorąc
        złość ojca na siebie.
        Pierwszy partner bardzo mnie kochał i dlatego z nim byłam, problem
        alkoholowy wydał mi się czymś z czego się wyrasta: tzn. norma na
        studiach. Miał dominującą matkę, która go biła i zero kontaktu
        emecjonalnego z rodzicami.
        Drugi miał problem z sobą po rozwodzie, chciałam być jego terapeutką.
        Udało mi się, ale potem musiałam się sama ratować.
        Miał dominującą matkę, którą kochał, a jednocześnie mówił o niej -
        toksyczna, manipulująca.
        Ojciec go bił w dzieciństwie.
        Moja mama jest egocentryczką, ale dobrym człowiekiem, chyba nie umie
        tylko budować więzi emocjonalnej- przejścia z dzieciństwa.
    • tricolour A propos czytania książek... 22.12.09, 11:44
      ... szkoda czasu.

      Owszem - można i czytać literturę z serii "Do It Yourself" Adama
      Słodowego. Można postudiować konstrukcję buzi, by leczyć samemu
      zęby. Mozna konstrukcję innych części ciała i oszczędać na
      kardiologach, pediatrach, ginekologach, okulistach itp.

      Można też zrobić tak jak się robi przy KAŻDEJ chorobie czy innej
      nieprawności organizmu: iść do dentysty gdy boli ząb, do okulisty
      gdy nawala oko, do psychologa gdy głowa funkcjonuje inaczej niż
      sobie życzymy.

      Proste jak drut: wiemy jak ma być, ale nie wiemy jak to zrobić.
      Najprościej o to zapytać.
    • tricolour A z drugiej strony... 22.12.09, 11:53
      ... co decyduje o naszych wyborach?

      NASZE KRYTERIA. Trzeba je znać. Literalnie znać, rozpoznawać i
      rozróżniać, wyrażać. Trzeba umieć modyfikować, ale w konkretnym celu
      i kierunku. Wymagać najpierw od siebie, a potem od innnych i wymagać
      TEGO SAMEGO. Trzeba być dobrym dla siebie.

      Trzeba mieć klarowne wyobrażenie o sobie i to wyobrażenie nie może
      mijać się z rzeczywistością.

      Moim zdaniem to warunki konieczne do budowy związku.
      • mola1971 Re: A z drugiej strony... 22.12.09, 12:03
        Tri, oczywiście masz całkowitą rację. Tyle tylko, że droga do tych
        prostych prawd bywa kręta i nie wystarczy sobie powiedzieć, że od
        dzisiaj szanuję samą siebie i od siebie wymagam oraz mam takie a nie
        inne kryteria wybroru. Do tego trzeba dojść, dojrzeć. A w
        dochodzeniu do tego może pomóc psycholog. Lektura też może pomóc,
        więc nie skreślaj proszę już na wstępie książek. One pomogły
        naprawdę wielu kobietom. Pewnie, że najlepiej jest iść do
        psychologa, ale nie każdy ma taką możliwość. Książki psychologa nie
        zastąpią, ale po pierwsze zawsze chociaż trochę pomogą, po drugie
        jeśli nie wyleczą samej choroby pomogą wybrać dobrego psychologa.
        Trzymając się Twojej analogii z zębami i dentystą - jeśli mamy
        skomplikowane schorzenie jamy ustnej to po pierwsze nie idziemy do
        pierwszego lepszego zębologa tylko robimy wywiad, po drugie sami
        grzebiemy w informacjach medycznych dotyczących naszej choroby by
        nie dać się zrobić w konia lekarzowi. Co nie znaczy, że sami się
        leczymy. Zdobyta w ten sposób wiedza po pierwsze "oswaja" chrobę, po
        drugie pomaga znaleźć dobrego lekarza.
        • sbelatka mola:-) 22.12.09, 18:28
          jak się cieszę, ze kultualnie od-powiedzialaś Tri smile

          bo juz mu chcialam powiedziec, ze bredzi... (jak co drugi mniej więcej
          raz..; bo co drugi dobrze gadasmile )w sprawie książek i ich przydatności
          do poprawiania sobie komortu i jakosci życia i samopoczucia też smile



      • enesta Re: A z drugiej strony... 28.12.09, 18:09
        tricolour,
        moje kryteria: człowiek o dobrym sercu, zakochany we mnie,
        wrażliwy , wierny i operatywny.
        I to się zgadzało, ale przeoczyłam wiele innych rzeczy, które po
        czasie zobaczyłam, mój chodzący za mną krok w krok chłopak okazał
        się po ślubie uzależniony od towarzysta, kolegów i alkoholu. Na
        dodatek szybko przestał doceniać to co miał.
        Musiałam odejść by nie zwariować.
        w drugim wypadku, moje kryteria:
        nie pije, nie przepada za większym towarzystwem, zakochany,
        wrażliwy, operatywny, kocha dzieci i
        wybrałam aktora, który zagrał rolę w której chciałam go widzieć, w
        dodatku z problemami natury psychicznej, które brałam za wrażliwość.
        Tri- czy moje kryteria były złe?
        Wydaje mi się że dość dużo od siebie wymagam i od drugiej osoby taż
        powinnam.
        Nie wiem co dla ciebie znaczy być dobrym dla siebie.
        Dla mnie znaczy odejść, gdy ktoś rani cię i okazuje się kimś innym
        niż był.
        Klarowne wyobrażenie o sobie-
        pewnie chodzi ci o moje wady,
        myśle że zalety je wyrównują
        i chyba nie jestem w niczym bardziej inna od innych kobiet

    • rarely podobne przyciaga podobne 25.12.09, 13:14
      swój swego

      zmien siebie od tego zacznij
      • enesta Re: podobne przyciaga podobne 28.12.09, 18:18
        rarely napisał:

        > swój swego
        >
        > zmien siebie od tego zacznij
        podobne przyciąga podobne-
        sugerujesz że wszystkie te kobiety po rozwodzie, piszące na tym
        forum miały nieciekawych partnerów bo same takie są?
        chyba mylisz się i to bardzo..
        • sbelatka enesta:-) 28.12.09, 19:05
          po pierwsze - jesli Cie to naprawde interesuje - mogę Ci napisać o tacie
          i mamie, o ich relacjach i moich z nimi

          ale nie sądze żeby z tego cos dla Ciebie wynikało, jestem tego nawet
          pewna

          kilka przykładów - niczego nie pozwolą uogolnic
          ale jestem pewna, ze jesli uważasz, ze ta wiedza/droga jest dla Ciebie
          ważna - to możesz poszukać odpowiednich publikacji; jest ich na pewno
          wiele

          a co do ostatniego znaku zapytania dotyczącego tego, ze rozwodnicy mieli
          nieciekawych partnerów bo sami tacy są.. to odpowiadam

          to nie jest kwestia "bycia ciekawym czy nie" tylko pewnych potrzeb jakie
          mamy, najczęsicej nieuświadomione - które nasi partnerzy nam zaspakajają
          - a my w ramach wymiany - zaspakajamy ich (wymiana)

          taka "prosta psychologia" mogłaby opisac to tak:
          potrzebujesz się opiekowac - wybierasz bidulkę, ktory potzrebuje mamusi
          potzrebujesz żeby ktoś sie toba opiekował - wybiearsz tatusia, który
          szuka córeczki
          i tak dalej.. i tak dalej..

          naprawde opisano to setki razy

          klopocik polega na tym, ze najczęsciej nie znamy - albo bardzo długo nie
          znamy - naszych "podświadomych potrzeb"

          i cóz, trzeba to rozpoznac i zneutralizować...
          co jest mozliwe - choć często bolesne i długotrwałe

          myśle, ze dwukrotne nieudane związki są dobrym powodem żeby poważnie
          zając sie zaglądaniem w siebie
          i to nie za pomocą pzryglądanie sie jak mają inni...
          bo to zbyt małosmile
          • enesta Re: enesta:-) 28.12.09, 19:49
            sbelatka, chyba źle zrozumiałaś
            > a co do ostatniego znaku zapytania dotyczącego tego, ze rozwodnicy
            mieli
            > nieciekawych partnerów bo sami tacy są..
            to było pytanie do ralely, który postawił tezę.
            i myślę że nadmiernie się emocjonujesz, interesuje mnie psychologia
            i zadaje pytania sobie i innym by znaleźć odpowiedź,
            pozdrawiam
          • enesta Re: enesta:-) 28.12.09, 23:41
            i jeszcze jedno sbelatka:
            myślę że każda nowa osoba która odważy się tu umieścić swój wątek
            potrzebuje raczej wsparcia i życzliwości, więc jeśli nie potrafisz
            lub nie chcesz, to proszę czytaj tylko i nie komentuj.

            > myśle, ze dwukrotne nieudane związki są dobrym powodem żeby
            poważnie
            > zając sie zaglądaniem w siebie
            > i to nie za pomocą pzryglądanie sie jak mają inni...
            > bo to zbyt małosmile

            życzę tobie byś drugi raz nie pomyliła się wybierając partnera
            a mnie pozwól przyglądać się sobie poprzez patrzenie i analizowanie
            innych i podobnych przypadków.
            Czasami gdy czytam co inni myślą, pojawia się błysk- coś w tym jest-
            może mój przypadek kogoś olśni też.
            A ta prosta psychologia o której piszesz jest tak oczywista że nie
            ma o czym pisać.

    • lemonna Re: podobne wybory, podobne błędy-dlaczego? 25.12.09, 14:40
      poczytaj o ustawieniach Hellingera, mogą pomóc w Twoim przypadku
Pełna wersja