W czasie rozwodu i po....zachowanie znajomych

26.12.09, 20:07
Zlozylam pozew o rozwod dwa miesiace temu terminu rozprawy do tej pory nie mam. Mam dosyc otoczenia, znajomi, rodzina ludzie z ktorymi mam kontakt i dowiedzieli sie o rozwodzie zaczeli mnie traktowac inaczej..lituja sie nademna, patrza z zalem, wyczuwam tą roznice inaczej sie wczesniej zachowywali przed rozwodem. Przeszkadza mi to ze wspominaja o tym.. rozwod trwa dlugo..gdyby nie ci ludzie do okola ktorzy mi ciagle przypominaja ze cos sie stalo to mialabym swiety spokoj, to oni dramatyzuja, robia z tego wielkie wydarzenie i przez nich mam wrazenie ze cos strasznego sie stalo w moim zyciu. Zauwazylam, ze jak ktos sie dowie o moim rozwodzie to nagle inaczej mnie zaczyna traktowac. Polskie spoleczenisto jest tak tradycyjne, wszystko co odbiega od normyjest godne pozalowania.
Chyba najlepsze sa w tym przypadku nowe znajomosci, poznalam pare osob ostatnio z ktorymi sie reguralnie spotykam, Ci ludzie nie wiedza o tym ze sie rozwodze i to jest fajne, normalnie mnie traktuja i nie drecza mnie tym co sie stalo, nie zadaja mi pytan..jak sobie radze? nie przypominaja mi o wszystkim..a ja wcale temu komus nie musze o tym mowic ze sie rozwodze. Przy nich sie czuje jakbym sie nie rozwodzila, zapominam o wszystkim. Czy wy tez macie takie odczucia??Jak sobie radzicie z otoczeniem w czasie rozwodu i po....
    • sbelatka Re: W czasie rozwodu i po....zachowanie znajomych 26.12.09, 20:39
      no cóż..
      rozowdzenie sie nie jest przyjemnym doświadczeniem - i trzeba to przejśc

      ludzie reagują tak jak potrafią
      a że inaczej niż zwykle?

      gdybyś wygrała 40 milionów - tarktowali by Cie inaczej niż zwykle
      gdyby Ci urwało noge - trktowali by Cie inacej niż zwykle
      cokolwiek ISTOTNIE zmieniającego Twoje życie by Cie dotknęł- traktowali
      by Cie inaczej

      bo JEST inaczej

      i moim zdaniem problem nie tak całkiem jest po ich stronie
      a po Twojej

      kiedy Ty sobie poradzisz z problemem rozwodowym - oni będą sobie mogli
      mówić albo nie mówić - Tobie będzie to dokładnie i doskonale obojętne

      póki co -tak mi wygląda - uciekasz od problemu
      a uciec się od niego nie uda

      stań i powiedz, ze tak sie dzieje i że dla ciebie to jest najlepsze
      rozwiązanie
      i że nie chcesz o tym rozmawiac.. też możesz powiedzieć

      im szybciej znajdziesz w sobie siłe do tej konfrontacji - tym szybciej
      ludzie przestaną Cie o to pytać

      ale ile bedzie trwać to "szybciej" - nie mam pojęcia

      acha, a w pytaniu "jak sobie radzisz" może warto usłyszeć troskę?
    • 0_malgorzata Re: W czasie rozwodu i po....zachowanie znajomych 26.12.09, 20:40
      jestem ponad pół roku po rozwodzie... i chwilami czuję się jak na
      pustyni. Nigdzie nie pasuję. Bez pary nie pasuje do dotychczasowych
      spotkań parami. Zabawnym singlem nie jestem, bo przy 2 dzieci i
      pracy zawodowej nie mam czasu tak "brykać" jak oni. Naraz po prostu
      zostałam sama
      • iskaska Re: W czasie rozwodu i po....zachowanie znajomych 27.12.09, 14:29
        0_malgorzata napisała:

        > jestem ponad pół roku po rozwodzie... i chwilami czuję się jak na
        > pustyni. Nigdzie nie pasuję. Bez pary nie pasuje do
        dotychczasowych
        > spotkań parami. Zabawnym singlem nie jestem, bo przy 2 dzieci i
        > pracy zawodowej nie mam czasu tak "brykać" jak oni. Naraz po
        prostu

        Oj, jak ja Cię doskonale rozumiemsmile. Rozwiodłam się w maju, choć od
        męża odeszłam ponad połtora roku temu. Odchodząc jednak przekonałam
        się, że mam prawdziwych przyjaciół (to tak nawiasem).
        Po odejściu najbardziej przeżyłam koszmar sobotnich wieczorów.
        Tydzień jakoś się kręcił, bo praca i dzieci nie pozwalały na wolne
        chwile. W sobotę jednak okazywało się, że wszyscy są gdzieś, parami,
        a ja nie chciałam, bo głupio się czułam.
        Zaczęłam korzystać z forów internetowych dla samotnych. No bo gdzie
        poznać kogoś w wieku trzydziestu paru lat? W sklepie? Na targu? I
        niestety nikt nie ma na czole napisane "WOLNY".
        Nic wielkiego w moim życiu się nie wydarzyło, nie spotkałam żadnych
        internetowych zboczeńców, chociaż spotkałam się z kilkoma facetami.
        Z jednym z nich, choć po półrocznym "byciu razem" się rozleciało,
        jestem w wielkiej przyjaźni, rozumiemy się jak łyse kobyły, pomagamy
        sobie w sprawach i sercowych, i finansowych, i kulinarnych i w ogóle.
        Tak więc faceta w Internecie nie znalazłam, ale zyskałam prawdziwego
        przyjaciela. Na coś się jednak ten komputer w domu przydaje.
        Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie i życzę wszystkiego naj w Nowym
        Roku.smile
    • zuza145 Re: W czasie rozwodu i po....zachowanie znajomych 26.12.09, 20:47
      mam odwrotne odczucia i inne obserwacje.
      I wiem jedno- tak cię widzą jak sama się widzisz- bo widzisz w nich
      jak w lustrze.
      Być może że dsama się inaczej traktujersz i widzisz- więc oni tak
      samo- albo widzisz to czego nie ma.
      A jak kiedyś- nieczesto ale bywało- ktoś reagował "dziwnie" to sobie
      z tym radziłam prosto- jasno dawałam do zrozumienia że nie lubię
      rozmawiać o swojej sytuacji i był bardzo święty spokój.
      Jak ktoś był namolniejszy- bardziej jasno okazywałam.
      Społeczeństwu nie mam nic do zarzucenia-bądż jak kto woli- wisi mi
      co uważa społeczeństwo.
      i nie mam skóry nosorożca- tylko tak uważam że to moje życie i mogą
      ( społeczeństwo) zaszkodzić tylko wtedy , jak im pozwolę.

      Reasumując-tak sobie myślę że nie oswoiłaś sama tego tematu i to
      jest tajemnica.
      A od otoczenia nie należy oczekiwać 100% zrozumienia- bo niby skąd
      mają mieć takie doświadczenia?
      Nie siedzą w twojej głowie , nie czują tego co ty.
      Jak ty poradzisz sobie- to oni to odczują i wróci do normy otoczenie.
      A wogóle to z racvji sytuacji normalnym jest że drażni nas coś
      innego, inaczej reagujemy bo się zrodek ciężkości przesunął.
      Wróci do normy- zobaczysz.
      Stery ma się we własnych rękach- tego jestem pewna.
      I pytanie do przemyślenia: Czy zawsze już będziesz się zadawać z
      tymi co nie wiedzą?
      Ludzi zabraknie może kiedyś.
      Ci co wiedzą być może nie wiedzą jak się zachować i reagują na twoje
      zachowanie bo uważają że sygnały jakie puszczasz każą reagować tak
      jak reagują.
      I koło się zamyka.

      Trzymaj się i cierpliwości ci życzę.
      • zuza145 Re: W czasie rozwodu i po....zachowanie znajomych 26.12.09, 20:51
        sorki za literówki i byki- jak zwykle nie obserwuję ekranu a z
        ortografią na bakier byłam od urodzenia.
        I jeszcze jedno- wybierz dowolną, drażniącą cię osobę i postaraj się
        postawić na jej miejscu- oto twoja dobra znajoma robi rewolucję w
        życiu, wiesz tyle co ona.
        Pomyśl- jaka byś była i co jej mówiła?
        Ja np. nigdy nie wiem co mówić ludziom po śmierci bardzo bliskiej
        osoby- bo mam rodzinę w komplecie i nie umiem sobie wyobrazić- zatem
        najprawdopodobniej truję głupoty.
        Przykład najprawdopodobniej nieadekwatny- ale najcelniejszy.
        • kalpa Re: W czasie rozwodu i po....zachowanie znajomych 26.12.09, 22:06
          a ja dziś usłyszałam od koleżanki- bardzo bliskiej-że jej mąż uważa mnie za
          osobę niepożądaną w ich domu, bo uważa, że mogę źle wpłynąć na nią...
          bo z nieszczęśliwej onegdaj mężatki stałam się szczęśliwą rozwódką. I przez to
          mogę zawrócić jego żonie w głowie. I już, mam się u nich nie pokazywać- gdybym
          tego nie usłyszała, to bym nie uwierzyła. Mamy 21 wiek. Facet kiedyś skakał
          wokół mnie i mówił jak się cieszy, że jego zona ma taką fajna koleżankę- czyli
          mnie. Ale wtedy byłam mężatką...
          i cóż...
          przykro mi się zrobiło...
          • sbelatka Re: W czasie rozwodu i po....zachowanie znajomych 26.12.09, 22:18
            ale znaczy sie PO CO koleżanka Ci o tym powiedziala?

            bo tego nie rozumiem???

            co gada mąż przestaraszony, ze mu sie zachwieje tron Pana Swojej
            Kobiety - nie ma znaczenia

            ale ta koleżanka???
            co chce osiągnąć???
            ot, zagadka...

            • zuza145 Re: W czasie rozwodu i po....zachowanie znajomych 26.12.09, 23:02
              koleżanka może się boi?
              Pytanie- czy to przyjaźń była?

              ps gdyby mój mąz wyjechał z takim tekstem to bym porozmawiała- z
              mężem.
              To podwójna moralnośc jest chyba.
              Hm- życie ciekawe jest- mają ludzie pomysły.
              I bardzo dobre pytanie- dlaczego "koleżanka" opowiedziała o tym.
              Bardzo dobre pytanie.
          • mola1971 Re: W czasie rozwodu i po....zachowanie znajomych 26.12.09, 23:09
            Facet się najwyraźniej wystraszył, że mogłabyś jego żonę na złą
            drogę sprowadzić wink))
            Tak mi się przypomniało coś a propos...
            Mój ex strasznie nie lubił gdy spotykałam się z moją przyjaciółką,
            jej mąż też nienawidził gdy się spotykałyśmy.
            A rozwiodłysmy się w mniej więcej tym samym czasie choć z zupełnie
            innych powodów i swoich decyzji ze sobą nie uzgadniałyśmy.
            Chyba tak już jest, że słabi faceci, niepewni swojej roli w związku
            boją się przyjaciółek partnerki. Boją się, że któraś jego kobiecie
            może oczy otworzyć a wtedy on biedny misio pójdzie w odstawkę smile
            • sbelatka Re: W czasie rozwodu i po....zachowanie znajomych 26.12.09, 23:33
              powiem więcej - moja mamusia kazała mi być osrożną wobec mojej kumpeli
              wieloletniej co to sie rozwiodła smile bo mi męża odbijesmile

              a tu mąż sie odbił bez jej udziału - a my przyjaźnimy sie nadalsmile
              • mola1971 Re: W czasie rozwodu i po....zachowanie znajomych 26.12.09, 23:42
                U mojej przyjaciółki daleko idącą "troską" wykazała się jej ex
                teściowa i miała kobieta na mnie alergię nie mniejszą niż jej mąż ;-
                )))
                Gdy się rozstali, zanim jeszcze wzięli rozwód, jego mamusia co i raz
                ją dopytywała czy nadal się ze mną przyjaźni wink))
                Mój mąż już były jest, jej też a my nadal się przyjaźnimy smile
                A jeśli chodzi o chłopów to mamy tak odmienne gusta i upodobania, że
                prawdopodobieństwo, że spodoba nam się ten sam facet jest równe
                zeru smile)) Zresztą ja do dzisiaj nie wiem co on widziała w tym swoim
                mężu, ona nie rozumie co ja widziałam w swoim. I tak ma być wink
                • kalpa Re: W czasie rozwodu i po....zachowanie znajomych 27.12.09, 09:00
                  Wydaje mi się, że powiedziała mi w ten sposób "żegnaj"...
                  Jej małżeństwo jest w stanie kryzysu od dawna, a jej mąż próbuje drastycznie ja
                  przy sobie zatrzymać.
                  Szanuje jej decyzje, na pewno w jej domu pokazywać się nie będę. tyle, że ich
                  synek przyjaźni się z moim, wiec podwójnie przykro.
          • kasiapfk Re: W czasie rozwodu i po....zachowanie znajomych 27.12.09, 10:50
            Kalpa, hihih ja tez usłsząłm cos takiego, tyle, że w żartach. Może
            to też taki zarcik był?
            • kalpa Re: W czasie rozwodu i po....zachowanie znajomych 27.12.09, 11:58
              Niestety Kasiu, to nie byl żarcik..
              od pewnego czasu miałam wrażenie, że pan B bardzo blokuje kontakt- w końcu
              zapytałam wprost o co chodzi i czy moje podejrzenia są słuszne.
              Były niestety.
              Szkoda, ze po tylu latach wydawałoby się przyjaźni, przechodzenia przez trudne
              sytuacje i w ekstremalnych warunkach (emigracja)pomagając sobie wzajemnie nagla,
              z tak smiesznego powodu zosatałam "wydalona". I jeszcze dwie inne kolezanki, bo
              one też na bakier mają z mezami...
              z jednej strony smieszne, z drugiej smutne...
              ale zycie toczy się dalej, najwyraźniej mam poznac nowe kolezanki wink
              • mola1971 Re: W czasie rozwodu i po....zachowanie znajomych 27.12.09, 14:57
                kalpa napisała:
                > ale zycie toczy się dalej, najwyraźniej mam poznac nowe
                kolezanki wink

                I tego się trzymaj smile
              • kuku-lka Re: W czasie rozwodu i po....zachowanie znajomych 27.12.09, 15:20
                czytam i nie wierze...
                ja uslyszalam wprost od meza swojej "przyjaciolki", ze jezeli sie do
                nich zblize- spotka mnie cos gorszego niz rozwod...
                ale on generalnie to kawal skur... i chama..
                i do konca uwazal ze chce rozbic ich malzenstwo- namawaiajac ja do
                rozwodu?..takie cos najbardziej boli, bo kto by zyczyl swojej
                przyjaciolce takiej traumy , jaka wlasnie samemu sie przechodzi?..no
                ale wam nie musze chyba tego tlumaczyc...
                • mola1971 Re: W czasie rozwodu i po....zachowanie znajomych 27.12.09, 15:27
                  kuku-lka napisała:
                  > ale on generalnie to kawal skur... i chama..

                  I właśnie tacy boją się rozwiedzionych koleżanek swoich żon. Boją
                  się, że te rozwiedzione i zadowolone z życia koleżanki żony mogą im
                  tą żonę "zepsuć".
                  Normalny facet takich obaw nie ma. Mam również koleżanki, które mają
                  normalnych, dobrych mężów. I jakoś ci ich mężowie nie dostali na
                  mnie alergii po rozwodzie. Ich żony nadal są moimi koleżankami, tak
                  samo jak przed rozwodem.
    • malgolkab Re: W czasie rozwodu i po....zachowanie znajomych 29.12.09, 11:02
      u mnie większość ok, zawiodłam się właściwie na 1 osobie, która
      chyba przestraszyła się, że czegoś będę chciała (np. pomocy w
      sądzie). Kilka osób próbowało właśnie użalać się nade mną, chyba
      czuli, że tak "wypada", ale kiedy zauważyli, że ja sama się nie
      użalam i zachowuję się tak samo jak wcześniej, to odpuścili. Mile
      zaskoczyło mnie podejście kilkorga dalszych znajomych...no i
      pojawili się też nowi. Generalnie pozytywniesmile
Pełna wersja