jaka jest różnica

01.01.10, 14:25
pomiędzy rozwodem za porozumieniem stron a tym z czyjejś winy? pewnie uznacie
pytanie za tendencyjne, ale ja się nie orientuję w temacie. poproszę o
wyjaśnienie. co zyskam udowadniając przed sądem winę męża? czy warto się
szarpać? czy lepiej dać na luz i rozwieźć się krótko i mniej boleśnie?
    • zatracony72 Re: jaka jest różnica 01.01.10, 15:11
      jeśli wasza sytuacja materialna jest m/w równa to lepiej bierz bez orzekania o
      winie. Jeśli nie to uznany winnym może płacić sprytnej 2 połówce alimenty nawet
      dożywotnio. Zresztą przy rozwodzie bez orzekania także może płacić ale "tylko"
      przez 5 lat.
      • tony600 Re: jaka jest różnica 01.01.10, 16:15
        jeżeli rozwód jest nieunikniony to najlepiej się dogadać, bo sąd będzie wszystko
        robił żeby rozwodu nie dać. Najlepiej iść do adwokata żeby napisał pozew
        rozwodowy(mój rozwód ugodowy trwał dwa lata)i powie jakie dowody trzeba
        przygotować i co mówić w sądzie. Najlepiej w/g mnie jest rozwód bez orzekania o
        winie i nie wspominać o alimentach (Kobieta zawsze może wystąpić o alimenty i
        lepiej płacić dobrowolnie np przelewem)bo ta osoba która będzie miała zasądzone
        alimenty przez sąd, to mówiąc prosto ma przechlapane aż dzieci będą dorosłe. Nie
        należy ze sobą walczyć bo bez względu kto wygra obie strony na tym tracą
        • kicia031 co ty bredzisz 01.01.10, 16:57
          sąd będzie wszystk
          > o
          > robił żeby rozwodu nie dać.

          Ze co przepraszam?

          nie wspominać o alimentach

          sad ma obowiazek zasadzic alimenty na maloletnie dzieci, czy tego
          chcesz czy nie.
          • scindapsus Re: co ty bredzisz 01.01.10, 17:03
            wiesz, może ktoś ma misję odwodzic ludzi od rozwodu.
            różnie to bywa.
        • nangaparbat3 Re: jaka jest różnica 01.01.10, 18:55
          tony600 napisał:
          Najlepiej w/g mnie jest rozwód bez orzekania o
          > winie i nie wspominać o alimentach (Kobieta zawsze może wystąpić o alimenty i
          > lepiej płacić dobrowolnie np przelewem)bo ta osoba która będzie miała zasądzone
          > alimenty przez sąd, to mówiąc prosto ma przechlapane aż dzieci będą dorosłe.

          Znowu napiszecie, ze sie nerwowa zrobilam.
          • spadajaca-gwiazda Re: jaka jest różnica 01.01.10, 20:36
            Ja dostałam rozwód na drugiej sprawie i bardzo się
            cieszę że nie musiałam prać wszystkich brudów przed obcymi
            ludzmi bo sam fakt pójścia tam był mocno stresujący.Nie wiem
            jakim cudem ale w końcu doszliśmy do porozumienia aby było za
            porozumieniem stron jednak alimenty sąd zasądził i
            przynajmniej mam wszystko czarno na białym
    • agalt Jeśli wolno Ci radzić... 01.01.10, 20:40
      Życie jest jak droga - nie wykonuj gwałtownych ruchów kierownicą,
      jeśli nie jest to bezwzględnie konieczne. Spotkało Cię coś trudnego.
      Może spróbuj najpierw się pozbierać. Pójdź do jakiejś poradni
      psychologicznej. Nie żebym uważała, że tam cudotwórcy siedzą i zaraz
      uleczą Twój związek. Ale potrzebujesz wsparcia i przemyślenia. A
      najlepiej sie przyjrzysz sytuacji, jak bedziesz próbowała
      wytłumaczyć ja komuś. Wiele z nas w kryzysowych sytuacjach nie wie
      co myśli, póki nie usłyszy co mówi. Poza tym, rozwód w naszej
      rzeczywistości to w większości przypadków wojna. A na wojnę dobrze
      iść przygotowanym i z poczuciem siły. Nie jestem pewna, czy masz
      takie poczucie teraz... Ale mozesz je miećsmile
      Po drugie, net to fajne źródło informacji, ale tu idzie o Twoje
      życie. Więc nie wierz, ze wujek Google prawdę Ci powie. W placówkach
      pomocy rodzinie powiedzą Ci, gdzie skorzystać z bezpłatnej pomocy
      prawnika. Skorzystaj z niej. Taka osoba wiele Ci wyjaśni (Czasem
      nawet odpowie na pytania, których zadanie nie przyjdzie Ci do
      głowy.), pomoze napisac pozew... A może zamiast tego, zdecydujecie
      się na terapię dla par i uda się jeszcze coś naprawić.
      Życzę Ci dużo rozwagi, siły i słusznych decyzji.
      Pozdrawiam
      • iiona Re: Jeśli wolno Ci radzić... 02.01.10, 19:25
        dziękuję za wypowiedzi, ale własciwie nikt nie odpowiedział mi na pytanie. nadal
        nie wiem- jakie są różnice w dwóch opcjach rozwodowych? tak czy siak chyba
        należą się dzieciom alimenty od ojca, tak? a co poza tym? co zyskam udowadniając
        mu winę?
        • majkel01 Re: Jeśli wolno Ci radzić... 02.01.10, 20:05
          wina ma wpływ zasadniczo na 2 sprawy:
          - koszty procesu
          - kształt obowiązku alimentacyjnego pomiędzy rozwiedzionymi małżonkami

          1. kto przegrywa ponosi koszty procesu. Jeśli bez orzekania o winie koszty
          procesu dzieli się zasadniczo na pół.

          2. po rozwodzie z winy obu stron lub bez orzekania o winie alimenty od jednego
          małżonka na rzecz drugiego należą się tylko przez 5 lat (z opcją przedłużenia) i
          tylko wtedy jeżeli małżonek znajduje się w niedostatku (niemożność zaspokojenia
          podstawowych potrzeb zyciowych przy maksymalnym wykorzystaniu swoich możliwości).
          W przypadku orzeczenia winy:
          - małżonek niewinny nie płaci ich wcale
          - małżonek winny płaci jeżeli na skutek rozwodu pogorszeniu uległa sytuacja
          życiowa małżonka niewinnego


          Wina nie ma żadnego wpływu na opiekę nad dziećmi, alimenty na dzieci oraz na
          sprawy majątkowe.
          • sauber1 Re: Jeśli wolno Ci radzić... 02.01.10, 20:46
            majkel01 napisał:


            > 2. po rozwodzie z winy obu stron lub bez orzekania o winie alimenty od jednego
            > małżonka na rzecz drugiego należą się tylko przez 5 lat (z opcją przedłużenia)
            > i
            > tylko wtedy jeżeli małżonek znajduje się w niedostatku (niemożność zaspokojenia
            > podstawowych potrzeb zyciowych przy maksymalnym wykorzystaniu swoich możliwości
            > ).
            > W przypadku orzeczenia winy:
            > - małżonek niewinny nie płaci ich wcale
            > - małżonek winny płaci jeżeli na skutek rozwodu pogorszeniu uległa sytuacja
            > życiowa małżonka niewinnego
            >
            >


            Niby wszystko jasne, ale jak ten niedostatek i to akurat w sądzie udowodnić,
            co jest brane pod uwagę, stan faktyczny, czy dokumenty świadczące, bądź nie
            świadczące o tym są istotniejsze? Pytam tylko dlatego, że znane mi są sytuacje,
            gdzie w szarej strefie można czerpać gigantyczne korzyści, żyć na bardzo wysokim
            poziomie, a do sadu przedstawić dochody zero, nawet na tą okoliczność ubrać
            się dość wymownie wyjątkowo ubogo, a wypasioną furę terenową zaparkować daleko
            od budynku sądu ... Może na pozór to moje pytanie wydawać się bardzo naiwne i
            śmieszne, niemniej jednak znamy życie - prawda?
            • majkel01 Re: Jeśli wolno Ci radzić... 02.01.10, 21:28
              w sądzie liczą się dowody.
              Niedostatek to nie jest to samo co brak dochodów, brak pracy itd. Stan
              niedostatku występuje dopiero wtedy gdy osoba nie może się utrzymać przy
              maksymalnym wykorzystaniu swoich możliwości. Czyli jeżeli ktoś ma możliwość
              podjęcia zatrudnienia (wykorzystania swoich możliwości), nie ma mowy o
              niedostatku. Niedostatek byłby dopiero wtedy gdyby ktoś dla przykładu np. z
              przyczyn zdrowotnych nie mógł pracować a nie mógłby liczyć na rentę.
              • sauber1 Re: Jeśli wolno Ci radzić... 02.01.10, 22:38
                majkel01 napisał:

                > w sądzie liczą się dowody.


                Dzięki Majkel smile
                Zatem tylko jeszcze jedno pytanie, czy zeznanie pod przysięgą w tej materii w
                innym sądzie, może być dowodem w sądzie i czy istnieje możliwość powołania się
                na taki zaistniały dość istotny w sprawie fakt?
                • chalsia Re: Jeśli wolno Ci radzić... 03.01.10, 01:03
                  > czy zeznanie pod przysięgą w tej materii w
                  > innym sądzie, może być dowodem w sądzie

                  tak

                  >i czy istnieje możliwość powołania się
                  > na taki zaistniały dość istotny w sprawie fakt?

                  tak, nalezy opisać co zostało zeznane w tej innej sprawie oraz podać nazwę i
                  adres sądu oraz sygnaturę akt tej sprawy (ewentualnie powoda i pozwanego, jeśli
                  się nie zna sygnatury)
                  • sauber1 Re: Jeśli wolno Ci radzić... 03.01.10, 01:18
                    chalsia napisała:

                    > > czy zeznanie pod przysięgą w tej materii w
                    > > innym sądzie, może być dowodem w sądzie
                    >
                    > tak
                    >
                    > >i czy istnieje możliwość powołania się
                    > > na taki zaistniały dość istotny w sprawie fakt?
                    >
                    > tak, nalezy opisać co zostało zeznane w tej innej sprawie oraz podać nazwę i
                    > adres sądu oraz sygnaturę akt tej sprawy (ewentualnie powoda i pozwanego, jeśli
                    > się nie zna sygnatury)

                    Śliczne Dzięki Chalsia smile
        • akacjax Re: Jeśli wolno Ci radzić... 02.01.10, 20:13
          Różnica dotyczy skutków. Bez orzekania o winie lub wina po obu stronach-koszty
          rozwodu dzielone na pół, każda ze stron może w przypadku ubóstwa wnieść o
          alimenty od drugiej strony przez 5lat, chyba, że wcześniej zawrze nowy związek
          małżeński.
          Rozwód z orzeczeniem winy jednej ze stron-jedyny winny płaci za całość rozwodu,
          może być pozwany do płacenia alimentów na stronę niewinną o ile rozwód pogorszy
          sytuację materialną, chyba, że strona niewinna rozkładu zawrze kolejny związek małż.

          Alimentowanie dzieci nie są związane z rodzajem rozwodu.

          Wrzuć sobie w wyszukiwarkę forumową - będziesz mieć tysiące postów do poczytania
          na te tematy.
          Nie dziw się, że nikomu już się nie chce tego pisać-przez te lata istnienia
          forum setki razy to pisaliśmy.
          • iiona Re: Jeśli wolno Ci radzić... 03.01.10, 13:56
            Dziękuję mimo wszystko smile tak własnie myślałam, że dla bywających tu od
            dłuzszego czasu to sprawy już wręcz nudne. Czyli nie mozna wiarołomnego małżonka
            "puścić z torbami" ? szkoda wink))
            • sauber1 Re: Jeśli wolno Ci radzić... 03.01.10, 19:25
              iiona napisała:

              > Czyli nie mozna wiarołomnego małżonk
              > a
              > "puścić z torbami" ? szkoda wink))



              A Ty @ jedna, to o to Ci tylko chodziło ? wink
            • akacjax Re: Jeśli wolno Ci radzić... 03.01.10, 19:30
              Można, tylko po co?
              Decyzje podjęte w emocjach najczęściej są błędne.
              • iiona Re: Jeśli wolno Ci radzić... 03.01.10, 19:54
                smile ciekawe jak chętnie przyjęłaby mojego męża kochanka, gdyby przyszedł
                ostatecznie do niej bez zadnego majątku smile
                • zuza145 Re: Jeśli wolno Ci radzić... 03.01.10, 23:14
                  Kobieto- zdecydowałaś się na rozwód- a daj se spokój z rozmyślaniami-
                  czy kochanka go przyjmie gołego czy nie.
                  To już nie twój biznes.
                  Szkodażycia i zdrowia, ale jak kto lubi- to wszystko mozna.
                  Puścić z torbami też.
                  Tylko czy za jakiś czas usatysfakcjonowana będziesz?
                  Ze te skarpetki?
                  Smiem wAtpić, ale że monopolu na wiedzę nie posiadam- to głowy nie
                  dam.
                  Zycie i zionięcie nie dla mnie- ale skoro innym pomaga- to nie moja
                  sprawa.
                  Wolę swoje tańsze skarpetki, jak te wyrwane z gardła męza.
                  Już taką skazę genetyczna mam.
Pełna wersja