sasanka35
03.01.10, 12:05
Wczoraj dowiedziałam się, że mój mąż złożył pozew o rozwód.
Poinformował mnie że cyt. " wszystkim się zajmą adwokaci". Nie
chciałam rozwodu,byłam wierna, kochałam go i nasze dzieci. On
odszedł od rodziny, teraz w słowach obciążył mnie winą za rozpad
małżeństwa " bo za dużo pracowałam i czuł sie odsunięty( on nie
pracował

). Problem mam taki. W czasie trwania małżeństwa moi
rodzice kupili na nas oboje nowe 95 metrowe mieszkanie. Dziś mój ex
z perfidnym uśmiechem na twarzy mówi że połowa jest jego i nic go
nie obchodzi. Wyszedł z biednej rodziny i jest to dla niego okazja
łatwego zarobku. Zastanawiam się czy sąd weźmie pod uwagę argument
ze my na to mieszkanie nie zarobiliśmy bo przecież nasze PITy
pokazują że nie było szans na odłożenie takich pieniędzy. żyliśmy
zwyczajnie ale od 1 do 1. Oczywiście pójde do adwokata, ale chciałam
sie Was zapytać co wy na to. W końcu macie doświadczenie, a ja nic i
przerazenie mnie ogarnia.... no i oczywiście alimentów nie zamierza
płacić ponad minimum, bo ma cyt. "inne koszty".... ratunku.