Ograniczanie kontaktów z ojcem

18.01.10, 12:04
Parafrazując inny wątek.

jakiej karze podlega rodzic utrudniający kontakty z dziećmi. Przed rozwodem i
po rozwodzie.

Czy jesli deklaruje chęć opieki nad synami w wymiarze 50 godzin w tygodniu (w
czasie gdy matka jest w pracy), a dostaje zezwolenie na ok 13 godzin to jest
utrudnianie kontaktu? Czy wywożenie dzieci do babci tak żebym nie mógł ich
zobaczyć jest utrudnianiem kontaktu? Czy zabranianie mi zabierania dzieci do
siebie jest ograniczeniem kontaktu?
Czy babka może wyszarpywać mi dzieci w przedpokoju, bo tak jej nakazała matka?
    • bramstenga Re: Ograniczanie kontaktów z ojcem 18.01.10, 12:20
      Złożyłeś już odpowiedni pozew do sądu?
      (W opiekę w wymiarze 50 godz. na tydzień nie wierzę, skoro jak sam piszesz masz
      dyżury trwające kilkadziesiąt godzin pod rząd.)
      ~bramstenga
      • michszyb Re: Ograniczanie kontaktów z ojcem 18.01.10, 12:41
        Składam w tym tygodniu. Mój prawnik łudził się nadzieją dogadania. Ale żona
        wypowiedziała swojej adwokatce, bo była zbyt ugodowa.


        Co do 50 godzin, to wierzyć nie musisz, ale takie są fakty i nic nie przesadzam.
        Dodam, że nie uwzględniłem noclegów u mnie na które oczywiście nie ma zgody.
        • bramstenga Re: Ograniczanie kontaktów z ojcem 18.01.10, 12:50
          >Co do 50 godzin, to wierzyć nie musisz, ale takie są fakty i nic nie przesadzam

          Opieram się na tym, co sam pisałeś o świętach Bożego Narodzenia. Które spędziłeś
          w pracy. Opieka nad dziećmi w wymiarze 50 godzin ("dziennych!") na tydzień
          oznacza, że nie pracujesz zawodowo. Rzeczywiście nie pracujesz? I jak długo
          zamierzasz tak funkcjonować?
          ~bramstenga
        • tricolour Falty są takie... 18.01.10, 12:57
          ... że tydzień ma siedem dni więc chcesz (gdy już będziesz chciał,
          bo na razie tylko planujesz chcieć - patrz wniosek do sądu) opieki
          przez 7 godzin dziennie.

          Praca zawodowa (bez dyżurów) zajmuje 10 godzin dziennie. Sen osiem.
          Razem daje 25 godzin więc chcesz (o ile już zaczniesz chcieć
          naprawdę...) tyle, co doba. Chcesz więc opieki całodobowej.

          Złóż zatem wniosek do sądu o opiekę nad dzieckiem w pełnym wymiarze,
          bo na tym oparłem Twoje wyliczenie 50 godzin. Powiadom kochankę, że
          ma dzieci do wychowywania. Bądź facetem i ojcem, a nie tylko fiutem.
          • lima matematyka jest królową nauk 18.01.10, 14:59
            nie da się ukryć smile
            • drambui Twój rachunekj Tricolor jest tendencyjny 18.01.10, 15:51
              Tydzień ma 168 godzin.
              Dorosłemu człowiekowi wystarczy 6 godzin snu, x7 = 42 godziny
              Wyszło mi, że Michszyb ma zajęte średnio nie 25 godzin na dobę, a jedynie 19,5.
              Powinien sie zatem ubiegac nie o 50 godzin, a o 81 godzin opieki tygodniowo.

              Rachunek poniżej

              Pracuje sie 8 godzin dziennie, z dojazdem 9, 5 dni w tygodniu = 45 godzin
              50 godzin na opiekę na tydzień
              Teraz rachunek
              168 - 42 - 45 - 50 = 31 godzin
              Zobacz Tricolor, 31 godzin zostało, w których Michszyb nie będzie miał co z sobą
              zrobić, nie śpi, nie pracuje, nie opiekuje się dzieckiem. A popatrz, jeszcze sie
              mozna troche urwac z pracy, dla chcącego tatusia nie ma nic trudnego smile
              • tricolour Masz rację... 18.01.10, 15:56
                ... tylko gdzie czas dla kochanki?

                Myślisz, że kobiecie wystarczy 31 godzin tygodniowo? Ja uważam, że
                to mało, że kochanka będzie niezadowolona, że dziecko ma prawie dwa
                razy więcej tatusia niż ona mężczyzny. No i jest dwoje dzieci...

                Będzie wojna!
                • zmeczona100 Re: Masz rację... 18.01.10, 18:56

                  Dokładnie smile))
                  A jeszcze, jak się Michał na 48-godz. dyżur załapie, to kochanka
                  pęknie z radości smile))
                  • sonia_30 Re: Masz rację... 18.01.10, 19:03
                    Ooooj naprawdę się czepiacie... Prześledził Forum, wie że lepiej
                    wnioskować o więcej niż o mniej, bo sąd i tak skroi, więc założył
                    sobie 50 chcąc mieć dajmy na to 30 wink
                    • zmeczona100 Re: Masz rację... 18.01.10, 19:11
                      A jeśli sąd się przychyli?
                      Jeszcze kochanka go rzuci i też będzie źle wink
                      I w dodatku nasza wina wink
                      • sonia_30 Re: Masz rację... 18.01.10, 20:22
                        Jak się przychyli to będzie musiał wykroić 50 godzin i już.
                      • sbelatka zaczynam 18.01.10, 21:52
                        się zastanawiać czY Wy wiecie o Michu cos - czego ja nie wiem...

                        bo z tego co wiem - a znam go z pisania od kilku tygodni - to jakoś
                        szczegolnie wredny mi sie nie wydał...

                        ja tam wierzę w dobrą wolę ludzi/facetów - może w oparciu o "wzorzec"
                        ojca jakim jast mój ex...

                        jeździcie po nim jak bo burej kobyle...
                        i sie zastanawiam czy to ma jakies podstawy - konkretne
                        czy raczej opiera sie na oburzeniu pzreciw facetowi, ktory zdradził zonę
                        (w ciązy ? tak?) i odszedł do kochanki

                        co jest nieprzyjemne, nawet może warte potępienia - ale nijak sie ma do
                        sprawowania pzrez M. opieki nad mlodymi

                        • wiosenka.pl Re: zaczynam 19.01.10, 12:46
                          > i sie zastanawiam czy to ma jakies podstawy - konkretne

                          Ja dokładnie forum nie czytam, ale pamiętam, że (to chyba on) przytaczał
                          rozmowy, które - co tu dużo mówić - najlepiej o nim nie świadczyły. W stosunku
                          do dzieci nawet jeśli jest OK, to SPOSÓB załatwiania spraw z matką też sporo o
                          człowieku mówi (i nastawienie odpowiednie osób postronnych rodzi).
                        • zmeczona100 Re: zaczynam 19.01.10, 22:45
                          sbelatka napisała:


                          >
                          > bo z tego co wiem - a znam go z pisania od kilku tygodni - to jakoś
                          > szczegolnie wredny mi sie nie wydał...
                          >

                          Michszyb pisze tu od prawie pół roku smilePrzez ten okres założył kilka
                          ciekawych wątków winkAle jak na razie nic nie zrobił, aby uregulować
                          swoją sytuację- np. wystąpić o rozwód smile
          • pyzz Re: Falty są takie... 20.01.10, 12:02
            > Bądź facetem i ojcem, a nie tylko fiutem.
            Typowe traktowanie mężczyzny przez polaka.
            Kobiecie w identycznej sytuacji byś tak nie napisał.
            • tricolour Nie jestem polakiem... 20.01.10, 18:31
              ... więc nie rozumiem jakie to może mieć znaczenie.
              • sbelatka Re: Nie jestem polakiem... 20.01.10, 18:55
                Tri,
                nie jesteś Polakiem?
                tak pytam z ciekawości
                • bramstenga Re: Nie jestem polakiem... 20.01.10, 20:57
                  Stawiam raczej na małą złośliwość ortograficzną...
                  ~bramstenga
    • nowel1 Re: Ograniczanie kontaktów z ojcem 18.01.10, 12:32
      Tak, moim zdaniem jest to ograniczanie kontaktów.
      Pozostaje Ci sąd; wygląda na to, że Twoja żona nie potrafi zdystansować
      się od swoich emocji.
    • sonia_30 Re: Ograniczanie kontaktów z ojcem 18.01.10, 13:06
      To zależy również od tego co na ten temat twierdzi Twoja jeszcze
      żona.
      Mówić o ograniczaniu/utrudnianiu można wówczas gdy kontakty są
      ustalone i jest problem z wyegzekwowaniem tego co jest ustalone.
    • mefik75 Re: Ograniczanie kontaktów z ojcem 18.01.10, 13:30
      "Przed rozwodem i po rozwodzie" - jeśli nie masz sądownie ustalonych
      jeszcze kontaktów z dzieckiem, to możesz jej co
      najwyżej "nagwizdać". Niestety nikt nie pomoże. Policja może co
      najwyżej pojechać i ją upomnieć winkwinkwink. Potem, kiedy będziesz miał
      już ustalone kontakty to masz środki prawne żeby ich dochodzić. Co
      prawda rozwód dopiero mnie czeka ale utrudnianie kontaktów mam
      już "za sobą". Powodzenia.
      Jacek
      • handra Re: Ograniczanie kontaktów z ojcem 18.01.10, 14:55
        Zdecydowanie jest to zlosliwe utrudnianie kontaktow.
    • morekac Re: Ograniczanie kontaktów z ojcem 18.01.10, 16:22
      A dzieci do przedszkola nie chodzą? Czy do szkoły? Może matka tez
      chciałaby trochę z dziećmi pobyć...

      Czy wywożenie dzieci do babci tak żebym nie mógł ich
      > zobaczyć jest utrudnianiem kontaktu?
      To zależy, jak się umawialiście wcześniej. Jeśli miałeś przyjechac
      po dzieci, one zas w tym czasie wylądowały u babci bez jakiejś
      ważnej przyczyny - to jest to wręcz złośliwe

      Czy zabranianie mi zabierania dzieci do
      > siebie jest ograniczeniem kontaktu?
      Tak
      > Czy babka może wyszarpywać mi dzieci w przedpokoju, bo tak jej
      nakazała matka?
      Skandaliczna sytuacja ze strony wszystkich dorosłych, niestety.
    • sbelatka Re: Ograniczanie kontaktów z ojcem 18.01.10, 17:52
      Michu,
      mam nadzieje, ze wiesz, ze Ci kibicuje - jak i wszytskim ojcom , którzy
      chcą być aktywnymi ojcami swoich dzieci

      ale przyznaję, ze ja też nie rozumiem w jaki sposób chcesz "nabić" te 50
      godzin tygodniowo???
      przecież pracujesz?

      jeśli nie liczyć nocy - to ja sama nie wiem czy mieszkające ZE MNA
      dzieci są 50 godz. tygoniowo pod moją opieką...; szczególnie w tygodniu
      gdy weekend spędzają z ojcem...

      napisz jak sobie to wyobrażasz - bo naprawde mnie zaciekawiło jaki masz
      plan...i jak doszedłes do tego wyliczenia

      wydaje mi sie, ze wystepowanie do sądu z nieraealistycznym planem (a jak
      widzisz my tutaj taki mamy odbiór- a sąd tez człowiek) raczej postawi
      Cie w marnym świetle..

      no, napisz

      żoną sie nie zajmujmy - bo jest jaka jest i na nią nie masz wpływu - a
      my tym bardziej
      ja zakładam, ze może utrudniać - bo to spotyka się w przyrodzie
      • tricolour Odpowiedź jest zupełnie prosta... 18.01.10, 20:06
        ... Michowi nie chodzi o opiekę przez 50 godz. Jemu chodzi, by tylko
        mieć taką możliwość i przez miesiąc, dwa zawracać żonie głowę. Żeby
        żona - licząca się z interesami dzieci - w końcu dzieci (w tym
        jednego kompletnego szkraba) nie dała... a wtedy UTRUDNIANIE
        KONTAKTÓW i sąd. Po co?

        Bo jest kredyt na dom na wiele lat, alimenty na dzieci na wiele lat.
        Od czegoś trzeba zacząć, by jakoś rozwiązać problem pracy przez
        najbliższe ćwierć wieku na żonę i dzieci. A pół domu i tak żony...
        • wiosenka.pl Re: Odpowiedź jest zupełnie prosta... - tri 19.01.10, 12:50
          tricolour napisał:

          > ... Michowi nie chodzi o opiekę przez 50 godz. Jemu chodzi, by tylko
          > mieć taką możliwość i przez miesiąc, dwa zawracać żonie głowę

          No, tri, podziwiam, że i facet może dojść do takich wnioskówsmile
    • majkel01 Re: Ograniczanie kontaktów z ojcem 18.01.10, 18:56
      Człowieku złóż w końcu ten wniosek do sądu o ustalenie kontaktów, bo już się
      więcej nie da czytać jak po raz kolejny piszesz o tych kontaktach. Sąd
      rozstrzygnie, będzie orzeczenie będzie się czego pilnować.
      • zmeczona100 Re: Ograniczanie kontaktów z ojcem 18.01.10, 19:13

        No ale wtedy musiałby się podporządkować temu, co sąd postanowi wink
        Myślisz, że sąd zgodzi się na ruchome dni, uzależnione od dyżurów
        Michszyba? Bo chyba żadne inne rozwiązanie by go nie zaspokoiło wink
        A potem jeszcze dopasować się z godzinami dla kochanki suspicious Uuuuu,
        marnie to widzę wink
        • kasiapfk Re: Ograniczanie kontaktów z ojcem 18.01.10, 19:30
          Oj, zmęczona100, złośliwa jakaś jesteś wink.
          Wiesz, Mich ma taaaakie problemy już taaaaak długooo ,a Ty jeszcze
          chłopaka nie zrozumiałaś. Jakaś dziwna jesteś, i jeszcze piętrzysz
          trudności. A miało być tak pięknie.
          A fe, Moja Droga, a fe.wink))))))
          Za nic zrozumienia dla Pana, co to życie ma mu się podporządkować.
          Przecież on tylko chce kontaktów. Wtedy, kiedy chce.
          A Wy tu o jakieś działania przed Sądem apelujecie. Fanaberie wink
          K.
          • zmeczona100 Re: Ograniczanie kontaktów z ojcem 18.01.10, 21:06
            Ja złosliwa?? Ja??? Noweś! <foch!>

            Ja to chyba raczej niekumata jestem, bo ni w ząb nie ogarniam
            "problemów" Michszyba wink
          • wiosenka.pl Re: Ograniczanie - kasiapf 19.01.10, 12:52
            > Za nic zrozumienia dla Pana, co to życie ma mu się podporządkować.
            > Przecież on tylko chce kontaktów. Wtedy, kiedy chce.
            > A Wy tu o jakieś działania przed Sądem apelujecie. Fanaberie wink

            Dokładniesmile On CHCE i ma swoją wizję sielanki...
      • tricolour Zdenerwował Majkela... 18.01.10, 20:07
        ... rzecz niebywała!

        smile
        • zabelina Re: Zdenerwował Majkela... 18.01.10, 20:48
          big_grin
    • lampka_witoszowska Re: Proszę Państwa... 19.01.10, 01:00
      tak tendencyjnego forum Mich jeszcze nie widział
      (tak, Sbelatko, jesteś wybitnie wyjątkową osóbką, która chyba jako
      jedyna - ofkors wybitnie wyjątkowa - rzeczywiscie nei widzi tego, co
      innym już się przejadło)
      (nie, Sbelatko, w sumie mamy tu jeszcze jednego czy dwóch obecnie
      wojujących ze swoimi jeszczeżonami panów, którzy widzą dokładnie
      swoją sytuację poszkodowanego misia w każdym innym panu, który się
      rozwodzi)

      Michszyb
      poczytaj cokolwiek
      choc najmniejszy artykuł z zakresu potrzeb psychicznych dzieci w
      wieku, w jakim są Twoi synowie - coś o stałości, rytuałach,
      rozkładzie dnia - przewidywalnym i ustalonym, potrzebie spotkań z
      rodzicem niemieszkającym z dziećmi (coś o częstych i krótkich
      spotkaniach i rozbiciu dziecka 2letniego i 4letniego, gdy spi raz
      tu, raz śmu - raz w swoim domu, raz z drugim rodzicem), o poczuciu
      bezpieczeństwa... i na dokładkę obejrzyj film "Życie jest piękne" -
      też dla swoich dzieci, choćby po raz kolejny - i popatrz, może jakoś
      można dzieci chronić?...

      już nie żebym się czepiała
      - zrób to naprawdę dla dobra swoich dzieci...
      tylko z litości nad ludźmi nei udowadniaj, że psychologowie uknuli
      spisek wraz z Twoją jeszczeżoną
      • sbelatka lampko 19.01.10, 09:36
        jestem osobą - a nie osóbką..


        i bez względu na to co Ty uważasz - ja mam prawo do posiadania
        swoich popglądów, przekonań - oraz do wyrażania ich

        i nie mam zamiaru ropatrywac Micha - czy kogokolwiek innego -
        w "masie" - bo mamy tu innych wojujących panów

        powtarzam - bo tak mysle - agresja nie jest dobrym sposobem na nic
        nawet - slowna

        nie mam przekonania, ze Mich jest jednostką z rysem psychopatycznym
        ( o czym w innym przypadku przekonanan jestem) więc gadam do niego
        jak do czlowieka

        licząc, ze MOZE naprawde chce - a nie potrafi

        acha, tak na marginmesie
        mysle, ze jestem wyjątkowa

        z czym oczywiście możesz sie nie zgodzić - bo masz prawo do
        odmiennego postrzegania

        • chalsia Re: lampko 19.01.10, 10:06
          > acha, tak na marginmesie
          > mysle, ze jestem wyjątkowa

          KAŻDY jest wyjątkowy.
        • lima Re: lampko 19.01.10, 10:08
          sbelatka napisała:


          >
          > powtarzam - bo tak mysle - agresja nie jest dobrym sposobem na nic
          > nawet - slowna


          Dlaczego nie wytłumaczysz tego Michszybowi i tak zgrabnie omijasz momenty, gdy
          wyzywa żonę publicznie od suk, z premedytacją nie oddaje jej dzieci we wczesniej
          ustalonym terminie by potem móc mówić że wściekła żona wyszarpuje mu dzieci, itd?


          > nie mam przekonania, ze Mich jest jednostką z rysem psychopatycznym
          > ( o czym w innym przypadku przekonanan jestem) więc gadam do niego
          > jak do czlowieka


          A ja myślę, że może właśnie gromadzi dowody przeciwko zonie by samemu lepiej
          wyglądać w sądzie. I albo dorośnie i przestanie się zachowywać jak obrazony na
          dotychczasową zonę rozkapryszony dzieciak, któremu się >nalezy< bo on tak chce i
          już,
          bo tylko zona jest be a on cacay,
          albo w efekcie on sam skrzywdzi swoje dzieci(bo jeszcze do niego nie dotarło, że
          swoimi zachowaniami też w krzywdzeniu tych dzieci bierze czynnie udział).
          • sbelatka Re: lampko 19.01.10, 11:00
            no własnie lima

            każdy sobie coś tam mysli - i ma do tego prawo
            i Ty sobie myslisz,ze Mich gromadzi coś tam
            a ja tak nie myśle - bo nie mam tendencji do postrzegania świata
            jako skupiska podstępnych., działających na niekorzyśc innych ludzi -
            ludzi

            OCZYWISCIE moge sie mylić - bom naiwna jako to dziecko we mgle
            i może Mich jest właśnie taki.. podły.. zakłamany...zorientowany na
            to zeby dowalić zonie

            ale MOZE - i tą wersję na podstawie dostepnych mi info przyjęłam.,
            póki co; bo poglądy są po to żeby je w obliczu nowych danych
            zmieniac w razie czego - Mich jest w porzo..?
            i jedynie nie potrafia sie dogadać.. jak i cala masa innych ludzi
            bo rzucaja im sie cieniem żale wzajemne i rozczarowania???

            ja nie wiem - więc na wszelki wypadek nie rzucam w Micha kamieniem

            cos tam bylo o jawnogrzesznicy i kamieniowianiu...zdaje mi się...?

            a nie mówie Michowi, ze nie nalezy wyzywac zony od suk - bo mu to
            powiedziano kilkanascie czy kilkadziesiąt razy
            a ja ZAKLADAM, ze ludzie słyszą i czytają ze zrozumieniem

            a jesli nie usłyszał czy nie zorzumial - to moje powtorzenie tez
            tego nie zmieni

            i tak, uważam, że wyszarpywanie sobie dzieci - jest działaniem na
            ich krzywde

            ale żeby ktos szarpal - musi byc ktos kto zatrzymuje - po drugiej
            stronie...
            albo mi sie wydaje...
            • sonia_30 Re: lampko 19.01.10, 13:04
              W tym co Michszyb napisał nie ma podstaw by stwierdzić że coś tam
              gromadzi, że podły, że zakłamany, wredny, etc - prawda. Nie potrafią
              się dogadać - druga prawda, z czego Michszyb zdał sobie sprawę już
              dość dawno temu. W takiej sytuacji składa się stosowny pozew w
              sądzie, a w czasie do rozstrzygnięć stara się przynajmniej po swojej
              stronie zachowywać na poziomie i nie dorzucać do pieca, bo wali to
              przede wszystkim w dzieci.
              'żeby ktos szarpal - musi byc ktos kto zatrzymuje - po drugiej
              stronie' piszesz.. no oczywiście że tak, zachodzi tylko pytanie czy
              jeśli napotkałabyś na taką przeszkodę to bawiłabyś się w
              przeciąganie dzieci, czy jednak byś odpuściła? Jeśli ex małżonek
              zapakowałby dzieci do samochodu, nie pozwalając Ci zabrać ich z
              przedszkola, bo nie było to ustalone, zorganizowałabys za nim
              pościg, czy może poszukałabyś innych środków. Nie widzę zasadności w
              nadmiernym jeżdzeniu po kimkolwiek, szczególnie jeśli podstaw nie
              ma, ale nie widzę również uzasadnienia dla kibicowania we wszystkim
              z takiego powodu że większość dowala, czy może dlatego że część exów
              się dziećmi nie inetersuje, a ten owszem chciałby.
              • sbelatka Re: lampko 19.01.10, 16:23
                no to możemy ustalić raz na zawsze że oprócz przypadkowdgy EWIDENTNIE i
                mniecośzbrzydza w czyimś zachowaniu - z zasady mam tendencje do
                podejowania prób powstrzymywania nagonki..

                czasem oczywiście - mylnie zakładając, ze ścigany jest ofiarą...

                ale to takie pierwotne u mnie - wyobrażenie sfory goniącej.. a to
                zajączka.. a to sarenkę.. a to dzika czy niedźwiedzia nawet.. - i raczej
                identyfikowania sie z oną zaszczuwaną jednostką...

                a już naprawede budzi mój głęboki opór myśl o dołączaniu sie do nagonki

                a tak zupelnie już poważnie - to zawsze uważam, ze warto spojrzec na
                każdą sprawę z różnych perspektyw, stron, kamer, punktów widzenia

                w przypadku Micha - jest jedna jedyna obowiązująca interpretacja

                co mnie - chocby już tylko teoretycznie - skłania do zajmowania
                odmiennego stanowiska

                i na szczęscie nie muszę zabiegać o uznanie mnie tutaj za "swojaczkę' -
                copozwala mi wyrażąc swoje poglądy w sprawach w zgodzie ze sobą a nie
                obowiązującą poprawnością forumową

                wiem, wiem...
                nie ma tu takiej...
                • scarlet.secret.sky Re: lampko 19.01.10, 16:36
                  Sbaletko nie chcę Cię rozczarować, ale naprawdę nie jesteś jedyną osobą, która
                  Micha broni.
                  I tak jak są ludzie, którzy Micha bronią, tak są też Ci, którzy go krytykują.
                  Nazywać to nagonką to chyba przesada, zwłaszcza że posty są w większości
                  merytoryczne.
                  • sbelatka Re: lampko 19.01.10, 17:06
                    a to sie poczułam uspokojona - bo samotne nadstawianie mojej wątłej
                    prawie dziewiczej smile piersi na ataki zmasowane - nie jest szczytem
                    moich marzeń

                    w grupie będzie mi raźniejsmile

                    chyba, ze sie poczuje spacyfikowana
                    albo zmienię zdanie ws. Micha i jego działAN - w oparciu o jakieś jego
                    nowe wpisy
                    albo sie czyms zajmę i przestane mieć parcie do zajmowania sie życiem
                    bliźnich (czyt. Pisaniem na forum)

                    sama jestem ciekawa..

                • tricolour Nie ma czegoś takiego... 19.01.10, 16:36
                  ... jak poprawość forumowa.

                  Każdy zabiera głos jak chce i stawia swoje stanowisko jak chce. Gdy
                  klika stanowisk jest zbieżnych, to oznacza, że osoby mają jednakowe
                  zdanie, a nie jest forumowa zmowa czy jakaś-tam poprawność.

                  Oczywiście wypowoedzi pokrętne czy wewnętrznie sprzeczne (opieka
                  dochodząca przez 50 godzi tygodniowo, reszta matce) wywołują
                  dyskusję, by na kilomtr widać, że facet kręci. No chyba, że teraz
                  lekarzami zostają jakieś nieuki.
                  • sbelatka Re: Nie ma czegoś takiego... 19.01.10, 17:01
                    może nie ma.. a może jest...

                    nie ma termometra żeby to zbadać
                    ale czy ja sie chce kłócic - nie , ja sie nie chce kłócić

                    i czemu ja sie czymś nie zajmę? z dlugiej listy spraw do zrobienia...



                • sonia_30 Re: lampko 19.01.10, 20:25
                  A co to jest poprawność forumowa? Każdy wyraża swoją opinię, pełna
                  wolność i dowolność panuje, nie sądzę by ktokolwiek pod publiczkę
                  pisał, bo i po co. Rzeczywiście duża część osób punktuje określone
                  zachowania Michszyba (może powinien się nad tym zastanowić), co nie
                  jest równoznaczne z wepchnięciem Go do szufladki 'wredny'/ 'podły" i
                  co nie oznacza wcale że osoby krytykujące biorą stronę żony. To nie
                  jest układ, w którym jedna strona jest wspaniała i szlachetna i
                  wciąż kopniaki dostaje od tej drugiej wyrafinowanie złośliwej. Żona
                  kontakt z dziećmi limituje z przyczyn jej znanych i to jest
                  niefajne, Michszyb natomiast podskakuje jak wróbel na nitce,
                  podkreśla na każdym kroku dobro dzieci, choć niespecjalnie przejawia
                  się to w jego zachowaniu, oczekiwaniach, roszczeniowej postawie.
                  Takie zachowanie jest do kitu i już je skrytykowałam, ale życzę mu
                  by kontakt z dziećmi miał jak najlepszy, by udało mu się z ex
                  wypracować układ który będzie rzeczywiście dobry i funkcjonalny,
                  dostosowany do wieku i potrzeb dzieci. Aby to się udało obydwoje
                  muszą znacznie wytonować.
                  • sbelatka Re: lampko 19.01.10, 20:41
                    amensmile
        • lampka_witoszowska Re: sbelatko :) 20.01.10, 01:05
          sbelatka napisała:
          >
          > acha, tak na marginmesie
          > mysle, ze jestem wyjątkowa

          tu masz odpowiedź Chalsi - KAŻDY jest wyjątkowy

          >
          > z czym oczywiście możesz sie nie zgodzić - bo masz prawo do
          > odmiennego postrzegania

          cieszę się, że to ujrzałaś smile
          podpowiem Ci - każdy ma prawo do własnego postrzegania

          i podpowiem Ci więcej smile każdy ma prawo na dodatek do wyrazenia
          swojego zdania - nawet jeśli dla Ciebie ten dobry świat składa się z
          dobrych ludzi, których nie przywykłas podejrzewać o złe zamiary, ale
          dziwnym trafem nazywasz nagonką wyrażanie własnego zdania własnie
          przez innych

          co do reszty Twojej wypowiedzi - eeetam smile dejta spokój, sbelatko,
          przecież nie będę Ci tłumaczyć definicji słowa "masa" albo że nikt
          tu nei pisze do Micha jak do psychopaty, nie tylko Ty smile
          • sbelatka Re: sbelatko :) 20.01.10, 11:16
            lampka,

            kończe wymiane zdan w tym wątku

            tylko prosze nie usiłuj mi wmawiać, ze Twoja wypowiedź o mnie/ czy
            \do mnie kilka pięterek wyżej nie była obliczona do lekkie dowalenie
            mi..

            niestety nie opanowalam odpowiadania z wklejaniem - totez nie moge
            tego dokonać i posłuzyć sie cytatem

            i - to już tak zupelnie na marginesie - nie chce mi się

            sugeruje nie używanie słowa "nikt" - bo moge sie założyć, ze
            jdnak "ktoś" by sie znalazł

            i

            ok,
            jestem wielbłądem
            co, jak domniemywam, bylo do udowodnienia
            • lampka_witoszowska Re: sbelatko :) 20.01.10, 18:51
              strasznie rozpędzasz się w tym doszukiwaniu się zła w innych
              szkoda

              moja wypowiedź kilka pięter wyżej była obliczona na lekko ironiczne
              zwrócenie Ci uwagi, że moze dużo osób nie musi się mylić

              ps. na dole masz zacytowaną odpowiedź, na którą odpowiadasz -
              kopiujesz wybrany fragment czyjejś wypowiedzi, przeklejasz w okienko
              ze swoją odpowiedzią - i masz smile pole do popisu smile
              • sbelatka Re: sbelatko :) 20.01.10, 19:36
                lampka_witoszowska napisała:

                > strasznie rozpędzasz się w tym doszukiwaniu się zła w innych
                > szkoda
                >

                prosze Cie...
                w KIM??? się doszukuję zła???

                bo to mnie już nawet zaciekawilo.. przyznaję..


                i proszę Cie! zła?????

                ja w "złe" w ogóle nie wierze!
                • lampka_witoszowska Re: sbelatko :) 21.01.10, 00:08
                  eeetam, jaja sobie robisz smile miałas już nie pisać i piszesz big_grinDD
                  • sbelatka Re: sbelatko :) 21.01.10, 08:58
                    przyznaję Ci rację
                    • lampka_witoszowska Re: sbelatko :) 22.01.10, 01:37
                      nie trzeba, ja tylko zauważyłam, że rozmowa zmierza w jakimś
                      bezsensownym kierunku smile
                      spokojnej nocy smile
    • z_mazur Ja też nie do końca rozumiem nagonkę... 19.01.10, 07:48
      ... na michszyba. Tzn rozumiem pewne zastrzeżenia zgłaszane do jego
      postawy, ale nie rozumiem jak można tak łatwo przechodzić do
      porządku dziennego nad zachowaniem jego żony, a co istotniejsze
      matki dzieci.

      Śmieszy mnie zasłanianie się dobrem dzieci w jej postępowaniu w
      momencie gdy ona dba tylko o swoje uczucia. Pewnie czuje się
      zraniona i to bardzo mocno romansem męża, pewnie boi się, że oprócz
      męża straci również dzieci, ale co z tego, to są jej problemy i nie
      mają one nic wspólnego z dobrem dzieci.

      W całej tej dyskusji przypomina mi się wyrok salomonowy odnośnie
      dziecka i tego jak po tym wyroku zachowała się prawdziwa matka.

      Jakoś tak wydaje mi się, że żona michszyba nie byłaby zdolna do
      porówynwalnego gestu, gdyby wyrok nie daj boże był korzystny dla
      michszyba.

      Jak dla mnie to tu liczą się bardziej jej zranione uczucia niż dobro
      dzieci, a większość forumowiczek jeszcze temu przyklaskuje.
      • ulkar Re: Ja też nie do końca rozumiem nagonkę... 19.01.10, 08:34
        E tam... z_mazur ... żona michszyba nie napisała tu ani słowa, to co
        o niej wiemy i jej postepowaniu to są dwa źródła, michszybowej żony
        przytaczane przez michszyba maile do niego - poczytaj w któryms z
        jego poprzednich watków, bardzo trzeba przyznac sensowne i wywazone
        (komentowane przez michszyba, że tak ładnie to ona pisze tylko a
        robi inaczej) i relacje wburzonego jeszczemęża, który jak widac z
        tego co pisze czysta nienawiścią do jeszczeżony pała. Więc trudno
        jest ocenić jej postepowanie. trudno odzielić prawde od uczuć
        michszybowej niechęci.

        Kompletnie nie rozumiem zresztą ich sytuacji i postepowania obojga,
        ani chowania dzieci przez babcię przed ojcem, ani chęci wożenia
        dzieci do kochanki. sad Ale widac moja wyobraźnia za krótka jest.
        Wydaje mi się, że oboje rodzice wcale nie zwracaja uwagi na dobro
        dzieci a jedynie na źle pojmowane dobro własne.
        • nicol.lublin Ja nie do końca rozumiem o co chodzi Michszyb? 19.01.10, 09:24
          no załóżmy, że jest 2 dzieci w wieku 2 i 4 lata. hipotetycznie.
          rodzice się rozstali, mieszkają oddzielnie. dzieci chodzą do
          placówek powiedzmy od 8 do 15 - to moim zdaniem optymalne godziny,
          moje dziecko 4-letnie tak chodzi.
          ok 20, 21 najpóźniej dzieciaki powinny być w łóżkach. zostaje czas
          pon- piąt od 15 do 19 (bo kąpiel itp)to jest 4 godz dziennie i 2 dni
          weekendu. matka też ma prawo być z dziećmi. moim zdaniem logiczne
          byłoby by się umówili na co drugi weekend z nocowaniem u taty (od
          piatku do niedzieli) i załóżmy 2 dni na tygodniu (od odebrania z
          przedszkola).

          i taki wniosek do sądu uważałabym za logiczny i mozliwy do uzyskania
          w sądzie. łatwy do wykonania i dobry dla dzieci. jednocześnie
          nadmieniam, że oboje z ex pracujemy w zawodach medycznych, więc
          dyżurujemy. da się ustawić dyżury tak by się wymieniać. grafik to
          nie biblia, mozna się pozamieniać.

          moim zdaniem taki wniosek jak proponuje Michszyb nie ma szans w
          sądzie.

          ------------------------------------

          sprawa druga!
          sytuacja z przedszkola jest niebywała! poniekąd rozumiem panie z
          przedszkola, bo jak rozumiem to matka zapisała tam dzieci i ona
          wyznaczyła przedszkolankom kto dzieci odbierać może i one tego są
          zobowiązane przestrzegać.
          ale w takiej sytuacji ja poszłabym do pani dyrektor i oczekiwała
          wyjaśnień, bo prawnie sytuacja nie jest korzystna dla matki, nie ma
          ona prawa zabronić ojcu odebrania dzieci.

          o kontaktach czy też ich utrudnianiu będzie można mówić kiedy będą
          już ustalone w sądzie i ktoś się z tych ustaleń nie wywiąże.
      • chalsia Re: Ja też nie do końca rozumiem nagonkę... 19.01.10, 10:04
        > Jak dla mnie to tu liczą się bardziej jej zranione uczucia niż dobro
        > dzieci, a większość forumowiczek jeszcze temu przyklaskuje.

        absolutnie nie zgadzam sie z Twoją powyższą opinią.

        Pisanie o zranionych uczuciach żony Michszyba ma na celu jedynie pokazanie mu
        skąd się mogą brać jakies jej postawy i zachowania oraz by starał się w swoich
        działaniach brac na to "poprawkę" (by nie zaogniać, co Michszyb akurat czyni
        nagminnie).

        I absolutnie nie zauważyłam by w tym w(czy innym jego wątku) ktokolwiek
        przyklaskiwał postawie matki. Po prostu NIE PISZEMY o niej za dużo, bo znamy
        jedynie Michszyba ogląd sytuacji.
        • wiosenka.pl dla mnie to jakas paranoja ... 19.01.10, 13:02
          ...jeśli dobrze zrozumiałam. M. życzy sobie 50 godz. w tygodniu, co w praktyce
          oznacza, że ex będzie miała obowiązek na żądanie pana w każdej chwili dzieci mu
          dawać (a i tak tych 50/godz. tyg. na przestrzeni roku nie wykorzysta!).
          On natomiast NIE chce się zobowiązać do z góry ustalonych terminów. (Przy tym w
          praktyce faktyczny ciężar "brudnej" opieki nad dzieckiem i tak spadnie na ex,
          albo na obecną panią) No, nieźle to sobie wymyślił ...
    • kicia031 Jestem bardzo ciekawa 20.01.10, 11:25
      ciekawi mnie bardzo, czy michszyb podjal by sie ralizowania takich
      oto kontaktow z dziecmi, ajkie przez lata realizowal moj partner - a
      ma nienormowany czas pracy i 2 - 3 dni w tygodniu spedza poza
      miejscem zamieszkania.

      Wzorzec byl taki:

      jeden tydzien: poniedzialki, srody, piatki od 16 do 20
      nastepny tydzien: wtorek, czwartek od 16 do 20, piatek od 18 to
      niedzieli o 18

      To jest wymiar kontaktow, jaki przynzano w sadzie ojcu 2-letniej
      dziewczynki i z ktorego on w pelni korzystal. Wyzywam cie michszyb -
      znajdziesz tyle czasu dla dzieci?
      • sonia_30 Re: Jestem bardzo ciekawa 20.01.10, 11:39
        To jest ca 34 godziny tygodniowo... Michszyb wnioskuje o 50 godzin...
        • kicia031 Re: Jestem bardzo ciekawa 20.01.10, 12:18
          no to niech przedstawi rozpiske - kiedy ile w ramach tych 50 godzin
          tygodniowo.

          Dodam jeszcze, ze w czasie kiedy przypadal jego czas na spotkania z
          corka, chlop robil wszystko zwiazane z opieke nad nia - wizyty u
          lekarza, zakupy odziezowe, itp. Tylko ze jemu mozna bylo zaufac, ze
          potraktuje temat powaznie.
          • zmeczona100 Re: Jestem bardzo ciekawa 20.01.10, 17:05
            Ależ jesteś, Kiciu, drobiazgowa wink
            Wystarczą 4 noce i ma już 36 godz. na liczniku wink Albo nawet i 40,
            jeśli dzieciaki śpią długo smile
      • wiosenka.pl kicia 20.01.10, 17:45
        >Wzorzec byl taki

        No, zaskoczyłaś mnie, a właściwie to Twój ex.
        Czyli - można, jak się chce NAPRAWDĘ dogadać dla dobra dzieciaka
        • kicia031 Re: kicia 20.01.10, 21:44
          To nie moj Ex - to moj aktualny. Moj Ex sie tak nie pali do kontaktow z synem -
          ani syn do kontaktow z nim. Chciaz ja zrobilam na przestrzeni lat bardzo wiele,
          by te kontakty ulatwic.
    • pyzz Re: Ograniczanie kontaktów z ojcem 20.01.10, 12:25
      > jakiej karze podlega rodzic utrudniający kontakty z dziećmi. Przed rozwodem i
      > po rozwodzie.
      W praktyce żadnej KARZE. Jeżeli chodzi o konsekwencje, to jeżeli robi to ojciec
      (a tacy się też zdarzają) to na pierwszej rozprawie dzieci są przyznawane matce.
      Jeżeli robi to matka, to się nic nie dzieje.

      > Czy jesli deklaruje chęć opieki nad synami w wymiarze 50 godzin w tygodniu (w
      > czasie gdy matka jest w pracy), a dostaje zezwolenie na ok 13 godzin to jest
      > utrudnianie kontaktu?
      Jeżeli chodzi o wymiar "widzeń", to nie. Średnio 2 godz codziennie, to całkiem
      sporo. Natomiast pozycja matki, która pozwala na kontakty, lub nie i decyduje o
      czasie jest niewłaściwa. Ale nadal nie stanowi utrudniania kontaktów.

      > Czy wywożenie dzieci do babci tak żebym nie mógł ich
      > zobaczyć jest utrudnianiem kontaktu?
      A priori tak. A priori babcia nie jest prawnym opiekunem dziecka, a ojcec
      owszem. To on ma prawo decydować w związku z dziećmi, a nie babcia. Tylko, że to
      jest litera. A orzecznictwo patrzy między nogi.
      Ale może istnieć cała masa czynników, które mogą wpłynąć na powyższą ocenę.

      > Czy zabranianie mi zabierania dzieci do
      > siebie jest ograniczeniem kontaktu?
      A priori tak. Dzieci powinny mieć prawo do uczestniczenia w normalnym życiu
      rodziców.

      > Czy babka może wyszarpywać mi dzieci w przedpokoju, bo tak jej nakazała matka?
      A TU się robi poważnie.
      NIKT nie ma prawa dzieci szarpać. Jeżeli babka się zabiera za szarpanie dzieci,
      to powinna przez parę lat pooglądać świat w kratkę.
      Problem w tym, że skoro piszesz że wyszarpuje, to pewnie robi to komuś, kto też
      dziecko trzyma.
      Zastanawiam się, czy tym dzieciom nie byłoby najlepiej po prostu w rodzinie
      zastępczej.
      • kicia031 Re: Ograniczanie kontaktów z ojcem 20.01.10, 12:36
        Zastanawiam się, czy tym dzieciom nie byłoby najlepiej po prostu w
        rodzinie
        > zastępczej.

        za co je skierowac do rodziny zastepczej? za to, ze maja ojca, ktory
        postanowil, ze po trupach postawi na swoim? nawet kosztem dzieci?
        • pyzz Re: Ograniczanie kontaktów z ojcem 20.01.10, 13:46
          > za co je skierowac do rodziny zastepczej? za to, ze maja ojca, ktory
          > postanowil, ze po trupach postawi na swoim? nawet kosztem dzieci?
          Dzieci do rodzin zastępczych nie kieruje się za karę, tylko, aby chronić je
          przed rodzicami, którzy najwyraźniej się do tej roli nie nadają. Może najpierw
          niech opiekę poćwiczą na lalkach, potem na kwiatkach, na psach, a na ludziach na
          końcu.
          W rodzinie zastępczej dzieci prawdopodobnie nie byłyby wyszarpywane.
          A jakby jeden z drugim rodzicem zechciał chcieć pomyśleć o dzieciach, to
          odpowiedni wątek to ten:
          forum.gazeta.pl/forum/w,24087,105971467,105971467,Zapraszamy_na_bezplatne_mediacje_rodzinne.html

          > za to, ze maja ojca, ktory
          > postanowil, ze po trupach postawi na swoim? nawet kosztem dzieci?
          Słuchaj, mnie to wygląda na to, że owe dzieci mają DWOJE rodziców, z których
          KAŻDY po trupach stawia na swoim. A skupianie się tylko na roli ojca w tej
          dziedzinie to już tylko przykładanie różnych miar. I bierze się z podobnego
          zjawiska, co opisane w kontekście przemocy domowej tu:
          www.pismo.niebieskalinia.pl/index.php?id=6
          Jeżeli w istocie babcia szarpie dzieci, byleby tylko ojciec ich nie dostał, to
          już naprawdę powinno poskutkować kryminałem (btw, w nagrodę za TĘ płeć odsiadka
          należy się w zakładzie półotwartym).
          • kicia031 Re: Ograniczanie kontaktów z ojcem 20.01.10, 14:19
            Zobaczymy, co michszyb odpowie na wyzwanie dotyczace terminow
            kontaktow z dziecmi...

            A tobie pyzz, powiem tak - naprawde jestes gotow oderwac dzieci od
            jedynego rodzica, jaki im pozostal, tylko dlatego, by pokazac czyje
            na wierzchu? W imie czego, bo chyba nie dobra tych malutkich dzieci.

            Moj mlodszy syn na moje pojscie do pracy reaggowal na pewnym etapie
            odmowa zalatwiania potrzeb fizjologicznych. Wyobrazasz sobie, co
            przezyje dziecko oderwane od matki, ktora z opisow michszyba,
            orprocz czasowej niecheci do ich kontaktow z ojcem wywiazuje sie ze
            swojej macierzynskiej roli doskonale, w tym chroniac je przed
            zachciankami pseudotatusia, ktory chce sie nimi bawic jak misiami
            wylacznie na swoich warunkach i prowadzac na spotkania z pania o
            niskim poziomie moralnosci seksualnej?

            Nie, ty nie widzisz potrzeb i opraw dzieci. Ty widzisz tylko
            potrzeby- zachcianki - ojca. I tacy wlasnei zacietrzewieni faceci
            jak ty wyrzadzaja najwieksze szkody rownouprawnieuniu ojcow w opiece
            nad dziecmi. Bo jest jasne, ze to nie o dzieci im chodzi, niestety.
            • sonia_30 Re: Ograniczanie kontaktów z ojcem 20.01.10, 14:35
              Jak to jedyny rodzic im pozostał????? Mają i matkę i ojca, obydwoje
              mają równe prawo do kontaktu z dziećmi i obowiązki również mają
              równe. Przed chwilą pisałaś, że Twojemu partnerowi przyznano całkiem
              intensywny wymiar kontaktów z córką wówczas 2-letnią. Jak to się ma
              do "odrywania od matki" o którym teraz piszesz?
              • triss_merigold6 Re: Ograniczanie kontaktów z ojcem 20.01.10, 15:51
                Czego nie rozumiesz?
                W przypadku Kici jej partnerowi przyznano określone DNI i GODZINY
                spotkan z córką. I z tych określonych DNI i GODZIN korzystał. Jeśli
                w danym tygodniu w grafiku miał WTOREK to pojawiał sie we WTOREK a
                nie w środę w południe.
                Michalszyb chciałby mieć możliwość spotykania się z dziećmi,
                zabierania ich, odwożenia wtedy kiedy jemu to odpowiada i co
                idealnie rozpieprzałoby rytm życia dzieci i byłej żony.
                • sonia_30 Re: Ograniczanie kontaktów z ojcem 20.01.10, 16:01
                  Kicia w tym poście na ten temat nie pisze... albo ja nie potrafię
                  czytać między wierszami.
                  • kicia031 Re: Ograniczanie kontaktów z ojcem 20.01.10, 16:26
                    Zastanawiam się, czy tym dzieciom nie byłoby najlepiej po prostu w
                    rodzinie
                    > zastępczej.

                    za co je skierowac do rodziny zastepczej? za to, ze maja ojca, ktory
                    postanowil, ze po trupach postawi na swoim? nawet kosztem dzieci?
                    • sonia_30 Re: Ograniczanie kontaktów z ojcem 20.01.10, 17:47
                      Sądząc po drzewku pytanie do mnie, przy czym ja nigdzie nie
                      napisałam, że dzieci należałoby przekazać rodzinie zastępczej, bo
                      nie uważam że sytuacja u Michszyba jest aż tak drastyczna.
                      On i żona nie potrafią się dogadać, w związku z czym w ustaleniu
                      kontaktów pomoże sąd i raczej a w zasadzie na pewno nie ustali ich w
                      sposób płynny tj. 50 godzin tygodniowo, bo żona Michszyba raczej na
                      to nie przystanie (co w pełni rozumiem i popieram), a określi
                      konkretne dni i godziny.
                      • kicia031 Re: Ograniczanie kontaktów z ojcem 20.01.10, 21:45
                        poddaje sie.
                        Przesledz jeszce raz te czesc watku, jesli chcesz wyjasnien.
              • kicia031 Re: Ograniczanie kontaktów z ojcem 20.01.10, 15:56
                Jak to się ma
                > do "odrywania od matki" o którym teraz piszesz?

                Odnosilam sie do propozycji pyzza, by dzieci odeslac do rodziny
                zastepczej.
                Gdyby moje dziecko mieszkalo z ojcem, ktory utrudnialby kontakty,
                wciaz wolabym, zeby bylo z kochajacym ojcem, kosztem kontaktow ze
                mna, niz u obcych ludzi, bym ja postawila na swoim.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja