tak mnie zastanawia...

19.01.10, 13:31
jestem tu nowa aczkolwiek czytam to forum od kiedy i mnie dotknęła sprawa
rozwodu. czytam sobie wypowiedzi matek, ojców... ja nikogo nie osądzam każdy
jest kowalem swojego losu.

Ale tak strasznie mnie zastanawia jak to jest: rozwodzimy się i nagle dwoje
ludzi (małżonkowie) stają się takimi wrogami, że gorsza wojna to chyba w
afganistaniewink(przynajmniej u mnie tak to wygląda) Oczywiście nie wszyscy się
w ten sposób zachowują i potrafią rozstać się w normalnej atmosferze i na
godnych warunkach późniejszego przetrwania.

Ale wracając do tego co mnie nurtuje: jak to jest ojciec odchodzi i
zaprzestaje łożyć na swoje dziecko bądź dzieci bo myśli, że w ten sposób
zemści się na żonie. Przecież oboje stworzyli te biedne dzieci, które muszą
ponosić konsekwencje swoich rodziców teraz i w przyszłości!! Czy taki tatuś
nie zdaje sobie sprawy, iż utrzymanie dziecka to nie jest koszt 200 zł!!!

Ludzie tatusiowie opamiętajcie się!!

Tatusiowie uciekają się wtedy do wszystkiego aby tylko nie płacić rzeczywistej
kwoty utrzymania dziecka. Przecież w momencie trwania małżeństwa jakoś takiemu
tatusiowi nie przeszkadzały kwoty wydawane na dziecko. Czemu rozwód tyle
zmienia? Dziecka potrzeby się zmieniają i ku niezadowoleniu tatusiów niestety
na większe. Jest zdolny nawet porzucić dobrze płatną posadę a nawet uciec w
dalekim kierunku poza granice Państwa.

Przepraszam nie rozumiem tak egocentrycznego zachowania.
To dziecko nie jest tylko tej żony ale i tego tatusia. Żona zaczyna blokować
kontakt z dzieckiem. No blokuje bo myśli, że dziecko to broń i w ten sposób
ukaże swojego męża-tatusia, przy okazji wspólne dziecko ale na to już nie
patrzy bo jest wojna damsko-męska.
Wytłumaczcie mi przyszłej rozwódce, która stara się dojść do porozumienia z
takim właśnie tatusiem nie uciekającej się do blokowania kontaktów mało tego
wręcz namawiającej na kontakt z dzieckiem jak to jest?

Nie chcę tu bronić płci słabszej ale w większości przypadków to kobiety
zostają z kłopotami przede wszystkim wychowawczymi.

pozdrawiam wszystkich tatusiów i mamusie
    • wiosenka.pl Re: tak mnie zastanawia... 19.01.10, 13:57
      bimba81, mam podobne spostrzeżenia i też zastanawiam się, dlaczego chęć zemsty
      (właściwie za co? za własne decyzje w sumie też) bierze górę.

      Odbieram Twój post jako zachętę do psychologicznych rozważań nad patologiami,
      niekoniecznie w sensie medycznym. Szczególnie bolesne są sytuacje, gdy panu nie
      najgorzej się powodzi, a nie rusza go bieda własnych dzieci (które np. nie mają
      gdzie mieszkać).Co czują? Czy w ogóle coś do takich ludzi dociera? (oprócz
      własnego poczucia krzywdy rzecz jasna).

      Nie chciałabym, aby ten wątek szedł w kierunku pokazywania, że i porządni faceci
      istnieją, tudzież wredne żony doprowadzają do konfliktu - o tym wiemy.

      • z_mazur Re: tak mnie zastanawia... 19.01.10, 14:06
        No tak, ojcowie są be. A co z matkami, które w imię odwetu (nawet tu
        na forum pojawiają się takie posty) ograniczają ojcu możliwość
        spotykania się z dziećmi? Na zasadzie, dobrze możesz się spotykać,
        ale bez towarzystwa "tej wywłoki" itp. ograniczenia.

        Każda płeć ma w tym zakresie swoje grzeszki.

        Zauważyłem taką zależność, jeśli kobieta podejmuje decyzję o
        odejściu od męża jej postawa jest przeważnie zdecydowanie mniej
        roszczeniowa. Jak kobieta jest porzucona, to od razu żądania co do
        kosztów łożenia na dzieci diametralnie rosną. Trudno się dziwić, że
        taka postawa wywołuje niechęć i odruch obronny z drugiej strony.
        • bimba81 Re: tak mnie zastanawia... 19.01.10, 14:20
          Nie nie z_mazur. Nie zrozumiałeś mojego wątku. Ja wiem i znam wiele przykładów na to, że po rozwodzie tatusiowie biorą czynny udział w życiu dziecka, pomagają matce w wychowaniu oraz nie odchodzą od łożenia bo mają to świadomość, że to jest ich obowiązek.

          Ja wiem, że kobiety-matki nie wszystkie są takie, które ograniczają możliwość spotykania się z własnym dzieckiem. Właśnie chodzi mi o tą wojnę damsko-męską, na której najbardziej dzieci cierpią. Co ma do tego taki 5latek, którego rodzice walczą nim i pieniędzmi??
          Czy to dziecko, które jest na tym świecie z większości przypadków z miłości mamusi i tatusia, musi "obrywać" kosztem jedzenia, ubrań czy innych rzeczy, które pozwalają mu się w normalnych warunkach rozwijać??

          Tak samo nie rozumiem mamuś, które nie pozwalają spotykać się dziecku z tatusiem, który ułożył sobie życie. Tak pewnie przez odrzucenie. Ale to nie jest rozwiązanie dla nikogo.

          Powstaje pytanie w takim razie jeśli mamusia ułoży sobie życie z kimś innym to ojciec też powinien bronić kontaktów dziecka z mamusią i nowym panem??

          Zdaję sobie sprawę, że i mamusie i tatusiowie w momencie totalnej wojny są tak zawistni, że posuwają się do takich czynów: brak łożenia na dziecko i brak kontaktu z dzieckiem
      • bimba81 Re: tak mnie zastanawia... 19.01.10, 14:23
        wiosenka.pl napisała:

        > bimba81, mam podobne spostrzeżenia i też zastanawiam się, dlaczego chęć zemsty
        > (właściwie za co? za własne decyzje w sumie też) bierze górę.
        >
        > Odbieram Twój post jako zachętę do psychologicznych rozważań nad patologiami,
        > niekoniecznie w sensie medycznym.


        Tak właśnie zachęcam do rozważań psychologicznych i do zrozumienia takich czy
        innych zachowań. Sama jestem przed rozwodem, borykam się z zemstą w różnej
        postaci i strasznie mnie nurtują różne zachowania tatusiów.

        I dodam na koniec, że ja nie chcę nikogo osądzać ani generalizować.smile
        • cathy_bum Re: tak mnie zastanawia... 19.01.10, 14:38
          Często z czasem wojna podjazdowa ucicha, wraz z przyschnięciem
          okołorozwodowych emocji. Bywa po prostu tak, że pierwotnie ludzie są
          tak zaślepieni złością, frustracją, że walą w byłego partnera czym
          popadnie. Dziecko jest niestety świetnym "argumentem", bo wiadomo,
          że taki cios boli drugą stronę do żywego. Poza tym często kobiety
          tworzą wspólny front z dzieckiem pt. "tatuś NAS opuścił", co
          powoduje, że przeciwnik też zaczyna traktować własne potomstwo
          bardziej jako przedłużenie byłej partnerki.

          • bimba81 Re: tak mnie zastanawia... 19.01.10, 14:47
            cathy_bum napisała:


            > tak zaślepieni złością, frustracją, że walą w byłego partnera czym
            > popadnie. Dziecko jest niestety świetnym "argumentem", bo wiadomo,
            > że taki cios boli drugą stronę do żywego.

            Właśnie... ale co tutaj dziecko zawiniło? Że mamusia czy tatuś przestali się kochać i przez to musi przeżywać i patrzeć na wyzwiska, rękoczyny? Co w ten sposób przekazuje się dzieciom? Jak wzajemnie się nie szanują?

            Takie rzeczy powodują ryzyko, iż takie dziecko nie zaufa płci przeciwnej a nawet może doprowadzić do innych rzeczy ale nie chcę nad tym się rozwodzićsmile

            Dlatego zastanawia mnie czy nie można polubownie się rozstać, pogodzić się ze stanem rzeczy i mieć na uwadze tylko i wyłącznie dobro dziecka? Nie utrudniać sobie kontaktów z dzieckiem a tatuś niech wspomaga matkę w kosztach finansowych.
    • lima Re: tak mnie zastanawia... 19.01.10, 14:35
      Ostatnio rozmawiałam z koleżanką, jest niedługo po rozwodzie i przeżyła gehennę
      usiłując się polubownie z męzem rozstać i w zgodzie nadal dzieci wychowywać.
      Nie dało się: szantaż(w tym finansowy), nękanie, wyzwiska, rękoczyny, fałszywe
      oskarżenia, itd. I oczywiście niechęc do współłożenia na utrzymywania dzieci
      które zostały z matką.
      Przez wiele miesięcy kolezanka powtarzała, że nie wie dlaczego mąż tak się
      zachowuje, dlaczego jest tak podły, że ON NIGDY TAKI NIE BYŁ.
      Dopiero niedawno sobie przypomniała, że już miesiąc po ślubie, kilkanascie lat
      temu, za skrytykowanie jego rodziny on ją KOPNĄŁ i siniaka miała 2 tygodnie.
      A tak naprawdę każdy, kto bliżej poznał ich wewnętrzne stosunki w małżeństwie to
      mówił jej DLACZEGO SIĘ DZIWISZ, ON ZAWSZE TAKI BYŁ.
      • donabate Re: tak mnie zastanawia... 19.01.10, 15:16
        Widzialy galy co bray
        • morekac Re: tak mnie zastanawia... 20.01.10, 16:25
          Ciekawe, że ty zawsze jesteś zaskoczony zachowaniem swoich eks...
          donabate napisał:

          > Widzialy galy co bray
    • donabate Re: tak mnie zastanawia... 19.01.10, 14:44
      Jeszcze jedna nawiedzona ktora zaczyna od i konczy na alimentach. Kobieto wez
      sie opanuj niepisz glupot ale daj mu te dzieci tak aby byly u niego polowe czasu
      i u ciebie, i przestan biadolic o kasie. To nudne jak nie wiem co.
      • bimba81 Re: tak mnie zastanawia... 19.01.10, 14:49
        donabate napisał:

        > Jeszcze jedna nawiedzona ktora zaczyna od i konczy na alimentach. Kobieto wez
        > sie opanuj niepisz glupot ale daj mu te dzieci tak aby byly u niego polowe czas
        > u
        > i u ciebie, i przestan biadolic o kasie. To nudne jak nie wiem co.


        bo właśnie na tej cholernej kasie i na kontaktach z dziećmi wszystko polega. Nie
        musisz brać udziału w dyskusji
        pozdrawiam
        • donabate Re: tak mnie zastanawia... 19.01.10, 14:50
          Dlaczego nie musze ??? Przciez napisalem co masz zrobic, podziel sie po polowie
          obowiazkami nad dziecmi i masz problem z glowy, chcesz kasy idz do pracy nie
          zawracaj ludzia glowy swoimi problemami
          • bimba81 Re: tak mnie zastanawia... 19.01.10, 14:58
            donabate napisał:

            > Dlaczego nie musze ??? Przciez napisalem co masz zrobic, podziel sie po polowie
            > obowiazkami nad dziecmi i masz problem z glowy, chcesz kasy idz do pracy nie
            > zawracaj ludzia glowy swoimi problemami


            Taaaa poczytałam sobie o Tobie i Twoje wypowiedźi często niestety dla Ciebie
            krytykowane przez resztę forumowiczów. Nie mam zamiaru ani Ciebie osądzać i nie
            życzę sobie byś mnie osądzał wg swojego kryterium.

            Proponuję - odwiedź inny wątek ok?

            dziękuję i nie mów mi co mam robić.
            • bimba81 Re: tak mnie zastanawia... 19.01.10, 15:00
              chciałam porozważać nad zachowaniami damsko-męskimi. Można jakoś wywalać posty
              tego PANA?
              smile
          • tricolour Jak ja to lubię... 19.01.10, 14:58
            ... przychodzi taki skonecki na forum uważając się za wyjątkowego,
            że klękajcie narody.

            A po jednym dniu zostaje śmieć.
            • bimba81 Re: Jak ja to lubię... 19.01.10, 15:02
              chciałam porozważać nad zachowaniami damsko-męskimi. Można jakoś wywalać posty
              tego PANA?
              smile
            • donabate Re: Jak ja to lubię... 19.01.10, 15:04
              Tylko nie po nazwisku, mam ime troche szaunku. Zawsze mialas taki problem z
              agresja ??
              • tricolour Konsekwencja, nie agresja. 19.01.10, 15:10
                Zrobiłeś sam ze swego nazwiska szmatę, którą wycierasz fora, to
                traktuję cię jak szmatę.

                Zdziwiony?
                smile
                • donabate Re: Konsekwencja, nie agresja. 19.01.10, 15:14
                  Jaka szmate nie przesadzasz ...
            • mola1971 Re: Jak ja to lubię... 19.01.10, 15:06
              Tri, jego czytać się nie da. Zrób coś z tym plisss...
              Już tak spokojnie na tym forum było i znów jakiegoś chorego
              frustrata tu przywiało sad
              • ekscytujacemaleliterki Re: Jak ja to lubię... 19.01.10, 15:13
                Molka,
                przecież jest lepszy niż ani mru mru, co się czepiasz?! ;D
              • scarlet.secret.sky Re: Jak ja to lubię... 19.01.10, 15:13
                Przy olewczym stosunku, do tego typu osób, facet byłby nawet zabawny. Niestety
                ponieważ dorobił się dwóch rodzin, za które nie umie wziąć odpowiedzialności
                historia jest raczej przykra. Człowiek czyta i żenuje się za niego.
                • mola1971 Re: Jak ja to lubię... 19.01.10, 15:20
                  No właśnie o to chodzi sad
                  Gdyby nie to, że jest to PRAWDZIWE to byłoby nawet śmieszne.
                  Dyskutować z nim nie ma sensu bo jest odporny na wiedzę wszelaką i
                  wszystko mu się z jednym kojarzy.
                  Nawet z kimś innym normalnie pogadać nie można bo on jak pleśń -
                  wylezie wszędzie i napaskudzi.
    • plujeczka Re: tak mnie zastanawia... 19.01.10, 15:04
      nieststey nie odpowiem na pytanie jakie zadała autorka postu , ze
      strony exa zacieta walka trwa o wszystko , poprzez dziecko zapewne
      chce ukarac mnie tylko nie wiem za co? to przecież on miał komfort
      picia przez ponad 20 lat, to on odszedł do kochanki, to nie on
      wychowywał dziecko , nie on wstawał w nocy do chorego --to jakos tak
      wychodzi ,ze przynajmniej powinien rozstac się z rodzina po ludzku
      ale tak nie jest.Dlaczego? po prostu prymitywny, arogancki i
      beszczelny a na dodatek z pieniędzy więc walczy za pomoca
      adwokatów , pewny siebie i zwyciestwa tylko nie wie
      jednego ...wielkimi krokami zbliza się starość a tutaj może juz nie
      być tak zabawnie? prawda?poźniej tacy ojcowie pisza i lamentuja ,że
      dzieci nie chca mieć z nimi nic wspólnego i nie chca utrzymywac
      schorowanego biednego tatusia. A przeciez mogłoby byc inaczej, nikt
      nie bronił stworzenia alkoholikowi nowej rodziny zwłaszcza ,ze
      aktua;lna partnerka powiedzmy ma takie same upodobania ale mozna
      odejśc normalnie, podzielic to co się wspólnie wypracowało a oddac
      to co tak naprawdę nalezy do jednego z małzonków. Ale do tego trzeba
      klasy lub nosic naziwsko KULCZYK
      • triss_merigold6 Re: tak mnie zastanawia... 19.01.10, 18:13
        Powiem brutalnie: zdziwiona? Czego się spodziewałaś po czynnym
        alkoholiku? Trzeba go było wykopać samej i to naście lat temu.
        • bimba81 Re: tak mnie zastanawia... 19.01.10, 19:33
          triss_merigold6 napisała:

          > Powiem brutalnie: zdziwiona? Czego się spodziewałaś po czynnym
          > alkoholiku? Trzeba go było wykopać samej i to naście lat temu.


          Gdyby każdy wiedział jaki/a on/a będzie za kilkanaście lat na pewno nie byłoby
          ślubu a w konsekwencji rozwodu.

          Bardzo podoba mi się to zdanie:
          po odejściu od ołtarza reklamacji nie przyjmujemy.
          Ale chyba na tym polega małżeństwo by żyć nie dla siebie a dla nas. A niestety
          większość z nas to egocentrycy.
    • ajeje Re: tak mnie zastanawia... 19.01.10, 15:10
      Nie wiem co chcesz przeczytać, nie wiem do czego chcesz
      doprowadzić... To, że istnieją osoby które odgrywają się na byłym
      małżonku przez własne dzieci (czasami odgrywają się już w trakcie
      małżeństwa - „popatrz córeczko tato taka ciamajda, nie zarobił na
      obóz dla ciebie” czy „synu, Twoja matka jest taka głupia że wstyd
      przed znajomymi”wink to fakt i tu mam wrażenie że obie strony są
      obciążone potwornym egoizmem. Do czego zmierzasz? Do konkluzji że
      trzeba się rozstać w przyjaźni? Kto by nie chciał? Każdy chce, nawet
      ta matka która uważa że ojciec ma jedynie obowiązek płacić, żadnych
      praw, nawet taka kobieta pewnie twierdzi że chciałaby się rozstać w
      przyjaźni. Problem polega na tym że dla jednego rozstanie w
      przyjaźni to równe obowiązki i równe prawa, a dla innego to np. „ja
      biorę wszystko a Ty nie waż się odzywać”!
      • donabate Re: tak mnie zastanawia... 19.01.10, 15:11
        Bzdura, moja ex. stwierdzila

        Z rozwodami juz tak jest, ja biore dzieci i wszytko a ty zostajesz bez niczego smile

        Fajowsko
        • ajeje Re: tak mnie zastanawia... 19.01.10, 15:25
          Wybacz ale czytając Twoje posty sama bym Cię chętnie odcięła od
          dzieci, wszystkich dzieci.
          • bimba81 Re: tak mnie zastanawia... 19.01.10, 17:46
            przepraszam, ale nie założyłam tego wątku by prowadzić niekonstruktywną wymianę
            zdań z Panem DONABETE, więc jeśli pozwolisz drogi Panie usuń się i daj
            porozkminiać się innym
            • bimba81 Re: tak mnie zastanawia... 19.01.10, 17:52
              drogi/a ajeje

              Po prostu strasznie mnie to ciekawi skąd się bierze taka agresja i ta walka w
              konsekwencji zemsta? Sama jestem w takiej sytuacji aczkolwiek nie mam zamiaru
              walczyć dzieckiem ani nie mam zamiaru zdzierać z małżonka pieniędzy.

              Tylko czemu w takich sytuacjach nie można się z tym pogodzić ot tak. trudno
              minęło, nie wyszło, może tak miało być. Ale włączając w to często małe dzieci
              uważam za skurw...... Mało tego jak czytam, że osoby trzecie typu teściowe
              wtrącają swoje 3 grosze i także operują dziećmi-wnukami - ja tego nie rozumiem!!!

              Czy nie lepiej rozstać się w zgodzie? wszyscy będą szczęśliwi, nawet ta połówka,
              która w tym momencie czuje się zraniona, upokorzona i sfrustrowana w końcu na
              pewno spojrzy na rozwód z innej perspektywy. Nie potrzebne są te wszystkie walki...
              • wiosenka.pl Re: tak mnie zastanawia... 19.01.10, 19:24
                > Po prostu strasznie mnie to ciekawi skąd się bierze taka agresja i ta walka w
                konsekwencji zemsta?

                Chyba jednak z charakteru, wychodzi prawdziwe "ja", słabość psychiczna,
                bezsilność, niskie poczucie własnej wartości w powiązaniu z chęcią zachowania
                pozorów, że się jednak jest tym macho i za sznurki pociągasad

                > Tylko czemu w takich sytuacjach nie można się z tym pogodzić ot tak. trudno
                > minęło, nie wyszło, może tak miało być.

                Bywa, że facet nie potrafi się pogodzić z różnymi sprawami/obcymi osobami przez
                kilkanaście, a nawet więcej lat, więc w przypadku tak dużych emocji tym bardziej
                świruje.

                >Nie potrzebne są te wszystkie walki...

                To chyba czasami bardziej boli niż samo rozstanie ...
                I tak dojdziemy do punktu wyjścia, że na siłę do zgody/mediacji/empatii nikogo
                nie zmusiszsad
                • bimba81 Re: tak mnie zastanawia... 19.01.10, 19:29
                  wiosenko bardzo mi się podoba co piszeszsmile tylko to prawdziwe "ja" wychodzi też
                  z kobiet. Mam nadzieję, że ta maska macho i chęć dominowania nad żoną to tylko
                  pozory, które chcąc niechcąc niszczą wszystko dookoła. I też uważam, że ta walka
                  jest bardziej wyniszczająca niż samo rozstanie a czas przedrozwodowy jest
                  torturą psychiczną.
                  Sama przez to przechodzę...
                  • wiosenka.pl Re: tak mnie zastanawia... 19.01.10, 19:42
                    bimba81 napisała:

                    > Mam nadzieję, że ta maska macho i chęć dominowania nad żoną to tylko
                    > pozory,

                    Pozory mówisz? A może pewien sposób na życie? Dowartościowania się?

                    > Sama przez to przechodzę...
                    Jak wiele z nassad
                    • bimba81 Re: tak mnie zastanawia... 20.01.10, 09:03
                      a może to ucieczka przed odpowiedzialnością? mnie się nie udało więc czemu innym
                      ma być dobrze?
              • ajeje Re: tak mnie zastanawia... 20.01.10, 10:58
                Moim zdaniem, taka agresja, złość i zemsta wszelkimi sposobami
                wynika właśnie z natury danego człowieka. Z tego co ja zauważyłam
                przyglądając się ludziom wokół (nie przeprowadzam badań, po prostu
                patrzę na swoje otoczenie) najgorzej mści się ten kto więcej traci
                na rozpadzie. Jeśli facet porzez lata uważał się za boga któremu
                żona ma służyć, to jak ta żona sobie pójdzie precz to on tego nie
                jest w stanie olać i żyć dalej. Jeśli kobieta traktuje swojego męża
                jak bankomat skrzyżowany z dostarczycielem rozrywek to gdy on
                wreszcie powie „dosyć” to ona nie będzie rozumiała że jemu było w
                tym układzie źle, bo będzie uważała że to był idealny dla nich
                obojga układ a tylko ten łajdak to zepsuł. Jak facet zdradzał żonę
                przy każdej okazji i ta w pewnym momencie przejrzy na oczy to on
                uważa że ktoś mu odebrał ciepły dom i prawo do skoków w bok jakie mu
                się po prostu prawem naturalnym należały.
                Oczywiście że lepiej się rozstać w zgodzie ale moje obserwacje
                prowadzą mnie do wniosków że ten kto nie szanował, nie cenił, nie
                liczył się z drugą osobą nie będzie potrzebował zgody, raczej będzie
                potrzebował pokazać światu że to on jest ofiarą!

                Jestem ta ajeje.
                • mola1971 Re: tak mnie zastanawia... 20.01.10, 11:21
                  W 100% zgadzam się z tym co napisałaś. Dokładnie takie same
                  spostrzeżenia mam. I doświadczenia też. Mój ex też robił za ofiarę
                  bo mu się pewnym momencie baba zepsuła wink)) A on bidulek nijak nie
                  potrafił pojąć dlaczego tak się stało. Za to do perfekcji doszedł w
                  sztuce użalania się nad sobą.
                • bimba81 Re: tak mnie zastanawia... 20.01.10, 11:23
                  no ok każda ze stron może czuć się skrzywdzona. Ale w momencie gdy mąż przez
                  cały okres małżeństwa robił co chciał za wielką aprobatą swoich rodziców,
                  trwonił majątek i nie poczuwał się do odpowiedzialności za żonę i dziecka, dawał
                  jedynie na utrzymanie, sam złożył pozew i się mści oraz posuwa się do różnych
                  przykrych rzeczy? Tp jak nazwać ten rodzaj? Kryzys wieku średniego? Egocentryzm
                  na skalę światowa? Pępek świata?
                  • mola1971 Re: tak mnie zastanawia... 20.01.10, 11:34
                    Taki ktoś nazywa się doopek po prostu.
                    I najlepiej od takiego trzymać się jak najdalej i nie analizować
                    jego zachowania bo to strata czasu i energii. Zrozumieć się tego nie
                    da. Bo i co tu do zrozumienia? NIEKTÓRZY ludzię po prostu tak mają i
                    tyle.
                    • bimba81 Re: tak mnie zastanawia... 20.01.10, 11:47
                      hmmm to teraz wg teorii wielu rozwodzących się powinnam zacząć się mścić czy
                      przyjmować na tzw klatę zemstę i złośliwości? A może być ponad to tak jak to
                      robię... Choć nie rozumiem psychiki mężczyzn jaki mają w tym cel?
                      • ajeje Re: tak mnie zastanawia... 20.01.10, 12:00
                        Ktoś tu kiedyś miał wpis o treści mniej więcej takiej: jak on się
                        wścieka Ty skupiaj się na swojej nodze, którą kręcisz w kostce... To
                        było coś cudnego, radzę przeczytaj i się zastosuj.
                      • mola1971 Re: tak mnie zastanawia... 20.01.10, 12:02
                        Tak z własnego doświadczenia to mogę Ci tylko doradzić - wziąć to na
                        klatę. Olewać, nie wkurzać się. Można się tego nauczyć, uwierz.
                        Twoje nerwy jego nie zmienią. Ba, być może są mu na rękę i na to
                        właśnie liczy - że wyprowadzi Cię z równowagi.
                        A co do mężczyzn... Unikać generalizacji. Naprawdę są na tym świecie
                        fajne i odpowiedzialne osobniki smile
                  • ajeje Re: tak mnie zastanawia... 20.01.10, 11:43
                    Mąż albo liczył na to że będziesz błagać o jego powrót (ależ by się
                    wtedy cudownie czuł) albo nie spełniłaś jego wyrafinowanych
                    oczekiwań (marnował się w tym małżeństwie) i teraz on biedaczek musi
                    zaczynać życie nowa. A swoją drogą jeżeli rodzice traktowali go jak
                    księcia udzielnego to nie masz co się dziwić że on uważa że nim
                    jest, nie masz co się dziwić że oni uważają że Tyś nie była
                    odpowiednia. Jakoś mnie nie dziwi to że pozwalają wykorzystywać
                    swoje wnuki, bo przecież on ma ich krew, a one tylko już częściowo
                    (zepsutą przez tę, która nie umiała docenić ich księcia).
                    • bimba81 Re: tak mnie zastanawia... 20.01.10, 11:49
                      ajeje napisała:


                      A swoją drogą jeżeli rodzice traktowali go jak
                      > księcia udzielnego to nie masz co się dziwić że on uważa że nim
                      > jest, nie masz co się dziwić że oni uważają że Tyś nie była
                      > odpowiednia.



                      haha tak to prawda ja zawsze byłam tą złą a on zawsze wybielany,
                      usprawiedliwiany i wszystko mu wolno ( kłamstwa , zdrady, wyjazdy)... trochę to
                      przykre bo facet dorosły a gorzej niż 5latek
                      • ajeje Re: tak mnie zastanawia... 20.01.10, 11:54
                        O właśnie, całe życie mu wpajano że mu wszystko wolno. Na dodatek w
                        małżeństwie Ty pozwalałaś mu na zbyt wiele. Nie dziw się że on nie
                        uważa że ktokolwiek ma jakiekolwiek uczucia, przecież tylko on się
                        liczy, a że w tym wszystkim jest nieszczęśliwy to szuka winnego tam
                        gdzie zawsze, poza sobą.
                        • mola1971 Re: tak mnie zastanawia... 20.01.10, 12:04
                          Dokładnie tak smile
                          Takiemu osobnikowi nawet do głowy nie przyjdzie by przyczyn własnych
                          problemów poszukać tam gdzie najbliżej, czyli w sobie.
                          Zawsze winni są inni.
                          • bimba81 Re: tak mnie zastanawia... 20.01.10, 12:10
                            mola1971 napisała:

                            > Dokładnie tak smile
                            > Takiemu osobnikowi nawet do głowy nie przyjdzie by przyczyn własnych
                            > problemów poszukać tam gdzie najbliżej, czyli w sobie.
                            > Zawsze winni są inni.


                            i jest się krytym przez swoich rodziców... co mnie jeszcze zastanawia jak matka
                            może twierdzić, że rozwód jest najlepszym rozwiązaniem? chodzi mi o teściową,
                            która wymusiła na nim tę decyzję
                            • mola1971 Re: tak mnie zastanawia... 20.01.10, 12:13
                              To Ty się ciesz, że od takiej chorej rodziny się uwolniłaś.
                              I pamiętaj wychowując własne dziecko by taką matką a potem teściową
                              nigdy nie zostać wink
                              • bimba81 Re: tak mnie zastanawia... 20.01.10, 12:15
                                mola1971 napisała:

                                > To Ty się ciesz, że od takiej chorej rodziny się uwolniłaś.
                                > I pamiętaj wychowując własne dziecko by taką matką a potem teściową
                                > nigdy nie zostać wink


                                jeszcze się nie uwolniłam... to dopiero początek sprawa w najbliższym czasie
                                • mola1971 Re: tak mnie zastanawia... 20.01.10, 12:20
                                  Ale jesteś już na dobrej drodze do wolności. A to już dużo.
                                • lampka_witoszowska Re: tak mnie zastanawia... 22.01.10, 02:50
                                  Ty się Bimba ciesz, że to teściowa smile

                                  bo niemój miał tak świetny kontakt z całym światem i tak był
                                  przekonujący i tak opanowany, jak tylko ktoś się pojawił na
                                  horyzoncie, że gdy powiedziałam mojej mamie w okolicy rozwodu:
                                  mamuś, ale on sobie zupełnie nie radzi z emocjami... to moja mama na
                                  to: to zrób sobie poziom hormonów smile)))))))))))))
                        • bimba81 Re: tak mnie zastanawia... 20.01.10, 12:04
                          kosztem dziecka? czy to możliwe żeby być aż tak obojętnym na własne dziecko?
                          wyczekane? jestem laikiem w tej sytuacji ja jestem bardzo uczuciowa nie
                          potrafiłabym w ten sposób traktować dziecko pal licho mnie...
                          • mola1971 Re: tak mnie zastanawia... 20.01.10, 12:09
                            Wyobraź sobie, że można w taki sposób olać nawet troje dzieci. Vide
                            mój ex.
                            Ja też tego nie rozumiem i już nawet zrozumieć nie próbuję bo i po
                            co? Nie mam wpływu na to jakim on jest ojcem. Wpływ mam tylko na to
                            jaką jestem matką.
                            Przecież go nie zmusisz do miłości do jakby nie było własnego
                            dziecka. Wiem, że żal człowieka i złość jednocześnie ściska, ale nic
                            nie jesteś w stanie zrobić by zainteresował się dzieckiem jeśli on
                            sam tego nie chce i takiej potrzeby nie czyje.
                            • bimba81 Re: tak mnie zastanawia... 20.01.10, 12:12
                              mola1971 napisała:

                              > Wyobraź sobie, że można w taki sposób olać nawet troje dzieci. Vide
                              > mój ex.

                              > nie jesteś w stanie zrobić by zainteresował się dzieckiem jeśli on
                              > sam tego nie chce i takiej potrzeby nie czyje.

                              hmm ale zostałam oskarżona o uniemożliwianie kontaktów z dzieckiem!!! mimo, że
                              ja ciągle namawiam tatusia na kontakt gdy on sam przebywa z dzieckiem jakieś 2
                              dni w miesiącu?
                              • mola1971 Re: tak mnie zastanawia... 20.01.10, 12:19
                                Stary numer smile))
                                Moje dzieci są już duże, więc tego argumentu nigdy nie mógł użyć bo
                                niby w jaki sposób matka miałaby ograniczać kontakty z ojcem
                                nastolatkom??? Ale gdyby były mniejsze zapewne też by tak uważał
                                mimo, że ja podobnie jak Ty do tych kontaktów go namawiałam i
                                tłumaczyłam jak krowie na miedzy, że dzieci kontaktów z nim
                                potrzebują.
                                Takie typy mają jakieś magiczne myślenie. I skoro nie ma kontaktu z
                                dzieckiem to znaczy, że mu ograniczasz. Bo pamiętaj, że przyczyny w
                                sobie on poszukać nie umie. Dla niego sprawa jest prosta - nie ma
                                kontaktu to ktoś, czyli Ty jest tego przyczyną. Do głowy mu nie
                                przyjdzie, że nie ma tych kontaktów bo do nich nie dąży.
                                • bimba81 Re: tak mnie zastanawia... 20.01.10, 12:37
                                  nawet złożył wniosek do SR o uregulowanie kontaktów z dzieckiem o czym pisała
                                  parę dni wcześniej w innym wątkusmile bardzo mi miło, że odpowiadacie mi na moje
                                  pytania czuję się strasznie zagubiona w tym wszystkim...

                                  Dla niego sprawa jest prosta - nie ma
                                  > kontaktu to ktoś, czyli Ty jest tego przyczyną. Do głowy mu nie
                                  > przyjdzie, że nie ma tych kontaktów bo do nich nie dąży.


                                  tak wiele razy słyszałam, że to ja jestem głównym problemem w jego kontaktach z
                                  dzieckiem... tylko prościej by było oddzielić uczucia do żony i do dziecka
                                  • mola1971 Re: tak mnie zastanawia... 20.01.10, 12:55
                                    I bardzo dobrze, że ten wniosek do SR złożył. Tam będziesz mogła
                                    przedstawić swoją wersję i opowiedzieć jak strasznie mu ograniczasz
                                    kontakty wink)) No i będzie wyrok sądu, które te kontakty będzie
                                    regulował. Będzie musiał się do wyroku dostosować, więc dziecko
                                    kontakt z nim będzie miało.
                                    A oddzielić uczuć do żony od uczuć do dziecka on prawdopodobnie nie
                                    potrafi. Mój ex podczas rozprawy rozwodowej na pytanie sędzi
                                    dlaczego nie utrzymuje kontaktów z dziećmi odrzekł, że dlatego, że
                                    te kontakty są dla niego zbyt bolesne bo dzieci są dla niego częścią
                                    mnie. I gdyby te dzieci to były niemowlęta uczepione do cyca matki
                                    to jeszcze mogłabym jakoś tą głupotę starać się zrozumieć, ale gdy
                                    patrzę na Młodego, który jest ode mnie o głowę wyższy i wyobrażam
                                    sobie, że ktoś może go traktować jako część mnie to mnie atak
                                    śmiechu łapie smile))
                                    • bimba81 Re: tak mnie zastanawia... 20.01.10, 13:23
                                      nasz mały ma dopiero 5 lat i brakuje mu ojca dlatego tak ubolewam nad tym. Ale
                                      właśnie się dowiedziałam od prawnika, że to że tatuś złożył taki wniosek to nie
                                      szkodzi bo i tak Sąd go odrzuci gdyż po zmianie w czerwcu tamtego roku nie mogą
                                      się toczyć 2 sprawy jednego postępowaniasmile
                                      • mola1971 Re: tak mnie zastanawia... 20.01.10, 13:34
                                        To masz jeszcze szansę na to by podczas rozprawy rozwodowej strać
                                        się o uregulowanie kontaktów z dzieckiem i wpisanie ich do wyroku
                                        sądu. Może chociaż wyrok sądu będzie szanował i ze strachu przed
                                        wymiarem sprawiedliwości będzie utrzymywał z dzieckiem kontakty.
                                        Dobre i to. Moja rozprawa była w czerwcu 2009 jeszcze na starych
                                        zasadach, więc w wyroku nie ma nic o kontaktach z dziećmi. Jedyne co
                                        to ex podczas tej rozprawy dostał dość długi wykład od sędziego
                                        dotyczący tego, że rozwodzi się z żoną a nie z dziećmi. Ale i tak
                                        nic z tego nie zrozumiał. Albo zrozumieć nie chciał.
                                        • bimba81 Re: tak mnie zastanawia... 20.01.10, 13:40
                                          oczywiście, że chcę się starać o uregulowanie kontaktów, ale patrząc na twoją
                                          sprawę to widzę, że nawet Sąd nie jest wstanie nic wskurać jak ktoś jest tak
                                          uparty...Nie wiem czy ktokolwiek i czy cokolwiek jest w stanie doprowadzić by
                                          tatuś coś zrozumiał... przykre to jest straszne
                                          • mola1971 Re: tak mnie zastanawia... 20.01.10, 13:49
                                            Nie martw się na zapas. Na razie aby do rozprawy, może w sądzie coś
                                            do niego dotrze. Moim exem za bardzo się nie sugeruj bo to
                                            szczególny przypadek jest. Mógłby służyć jako wzorzec Piotrusia
                                            Pana smile)) I stać w Sèvres wink))
                                            • bimba81 Re: tak mnie zastanawia... 20.01.10, 14:31
                                              już nawet nie chcę się pytać jak wygląda pierwsza rozprawa bo każda jest
                                              rozpatrywana indywidualnie ale obawiam się posunięć niezdrowych.. cieszę się, że
                                              trafiłam na to forum zawsze można czegoś się dowiedzieć i zaciągnąć porady
                  • morekac Re: tak mnie zastanawia... 20.01.10, 16:35
                    Teraz to on musi sobie udowodnic, że jesteś ostatnia larwa - żeby
                    czuć się dobrze z samym sobą. Bo przecież nie robi się świństw
                    osobom, które są w porządku - za to zemsta na osobach, które się nad
                    nami 'znęcały' przez x-lat jest jak najbardziej zrozumiała.
    • morekac Re: tak mnie zastanawia... 20.01.10, 16:24
      Cóż, emocje z czasem opadają i robi się nieco lepiej. Przynajmniej w
      niektórych przypadkach.
      >jak to jest ojciec odchodzi i
      > zaprzestaje łożyć na swoje dziecko bądź dzieci bo myśli, że w ten
      sposób
      > zemści się na żonie
      Przecież ci mężczyźni wcale nie łożą na swoje dzieci, a na te wredne
      suki, eks-żony czy partnerki. W ten sposób pieniądze idą na jakieś
      waciki dla paniusi - poczytaj sobie, ile jest biadań n/t: co zrobić,
      żeby te 100 czy 200 zł alimentów, które płacę/komornik ściąga
      istotnie trafiały na dziecko? Bo ta q... własnie sobie nowe buty
      kupiła i nie wiem, czy to nie z mojej ciężkiej krwawicy.
      Panowie, którzy w miarę regularnie starają się płacić alimenty na
      swoje dzieci raczej takich tekstów nie puszczają.

      Przecież w momencie trwania małżeństwa jakoś takiemu
      > tatusiowi nie przeszkadzały kwoty wydawane na dziecko
      pod warunkiem, że pieniądze wydawała mama wink

      Na temat blokowania kontaktów: kobiety nie widzą tego jako zemsty,
      tylko...
      - on jest nieodpowiedzialny, bo zostawił mnie w ciąży/po ciąży/przed
      slubme/poślubie - i tylko dlatego nie nadaje się do opieki nad
      dzieckiem. Dziecko się przy nim wywróciło - jest nieodpowiedzialny.
      - dziecko nie ma z nim więzi i się go boi , chociaż widują się
      regularnie raz w tygodniu aż przez godzinę - więc wszelkie kontakty
      należałoby ukrócić.
      Po prostu wyciąga się wszystkie 'przeciwko' - słusznie czy nie.


      • bimba81 Re: tak mnie zastanawia... 21.01.10, 07:32
        tylko, że ja chcę tych kontaktów dziecka z ojcem jak najbardziej!! wiem, że im
        obu jest to bardzo potrzebne. Tylko poco ta agresja w stosunku do mnie i zawiść?
        • wiosenka.pl Re: tak mnie zastanawia... 25.01.10, 12:10
          >Tylko poco ta agresja w stosunku do mnie i zawiść?

          Bimba, to raczej retoryczne pytaniesad Po prostu niektóre typy tak mają i to co
          dla niektórych jest normalne (że pewien etap trzeba zamknąć, rozmawiać
          konstruktywnie), dla innych jest ponad ich ego.

          Też mnie czasami bierze na te filozoficzno-psychologiczne rozważania, bo w
          głowie mi się pewne rzeczy nie mieszczą, ale potem sprowadzam się na ziemię, że
          żadne wałkowanie tematu natury ludzkiej nie zmieni, a ta dzieli się na różne
          charaktery i tyle. Mamy zdrowych egoistów i tych chorych, takich dla których
          chęć walki i zemsty staje się celem życia. Też mnie to wkurza czasami, ale cóż
          poradzisz? Trzeba zająć się własną postawą i reakcjami, bo na te mamy większy
          wpływ ...
          Trzymaj sięsmile

          • bimba81 Re: tak mnie zastanawia... 25.01.10, 12:20
            no tak my potrafimy być ponad takimi egoistami tylko jak uchronić dziecko przed
            ojcem psychopatą psychicznym nastawiającym dziecko przeciwko matce?
            • ajeje Re: tak mnie zastanawia... 25.01.10, 14:45
              Nie dając sobą manipulować, dając dziecku oparcie i nie wkręcając
              dziecka do wojny między Wami.
              • bimba81 Re: tak mnie zastanawia... 26.01.10, 10:19
                ajeje napisała:

                > Nie dając sobą manipulować, dając dziecku oparcie i nie wkręcając
                > dziecka do wojny między Wami.


                staram się nie dawać sobą manipulować tylko to jest typ pana i władcy musi być
                tak jak on chce nie zważając na potrzeby dziecka ani na moje zdanie. Poza tym ja
                nie chce wkręcać dziecka, ale jak mam sobie radzić z pytaniami 5latka: dlaczego
                tata kłamie? dlaczego tata nie dotrzymuje słowa? czy tata jest dobry? chyba się
                wybiorę z małym do psychologa. Tata nastawia dziecko przeciwko mnie wmawiając mu
                niestworzone rzeczy.
                • wiosenka.pl Re: tak mnie zastanawia... 26.01.10, 11:19
                  bimba81 napisała:

                  > Tata nastawia dziecko przeciwko mnie wmawiając mu niestworzone rzeczy.

                  Współczuję. Ale przetrwaszsmile
                  Jak będą zbierać podpisy pod propozycją ustawy o przymusowych warsztatach i
                  szkoleniach dla rodziców rozwodzących się, w kontekście dziecka, od razu
                  podpiszę się. Może wtedy co poniektórzy tatusiowe zaczną naprawdę myśleć o
                  dziecku a nie własnych animozjach.
            • wiosenka.pl Re: tak mnie zastanawia...mnie też:) 25.01.10, 19:41
              bimba81 napisała:

              > no tak my potrafimy być ponad takimi egoistami tylko jak uchronić dziecko
              >przed ojcem psychopatą psychicznym nastawiającym dziecko przeciwko matce?

              Nie wiemsad Najtrudniejsze są "psychiczne" przypadki, bo tu każda ze stron może
              puszczać wodze fantazji. Swego czasu czytałam b. mądrą wypowiedź psychologa, że
              w takich przypadkach, po prostu mniejszym złem jest odizolowanie dziecka od
              ojca. Problem w tym, że u nas nie ma przymusu terapii oraz że granica od której
              kontakty dziecku nie służą jest trudna odgórnie do ustalenia.
              • bimba81 Re: tak mnie zastanawia...mnie też:) 26.01.10, 10:16
                ehhh ciężko odizolować dziecko, które wierzy w dobre intencje taty i cieszy się
                na każde spotkanie z nim. Ale jak go uchronić to nie mam pojęcia zostaje tylko
                Sąd bo ja nie mam żadnego wpływu na tatusia...
                • wiosenka.pl Re: tak mnie zastanawia...mnie też:) 26.01.10, 11:13
                  bimba81 napisała:

                  > ehhh ciężko odizolować dziecko, które wierzy w dobre intencje taty i >cieszy
                  się na każde spotkanie z nim.

                  Wcześniej czy później każde dziecko dostrzega manipulacje; fakt, czasami zbyt
                  poźno, pranie mózgu robi swoje...

                  >Ale jak go uchronić to nie mam pojęcia zostaje tylko
                  > Sąd bo ja nie mam żadnego wpływu na tatusia...

                  Sąd też nie uchronisad
                  Mimo wszystko chyba najbardziej wierzę w to, że jeśli sam z siebie facet pewnych
                  spraw nie zrozumie, to ktoś z otoczenia jest w stanie na niego wpłynąć
                  (pozytywnie w kontekście dziecka).

                  Moze z czasem emocje przycichną i wszystko się ułoży? Musisz w to wierzyćsmile
                  • bimba81 Re: tak mnie zastanawia...mnie też:) 26.01.10, 11:30
                    jestem o tyle w dobrej sytuacji, że dziecko większość czasu spędza ze mną. Tatuś
                    z nami nie mieszka i poświęca mu co najwyżej 16 godzin w miesiącusmile
    • pendzacy_krolik a czemu sie tu dziwic? 23.01.10, 14:38
      zazwyczaj rozwod jest poprzedzony ilus tam letnim okresem zimnej
      wojny. bliska kiedys serscu osoba zaczyna budzic wstret i niechec.ja
      sie nie dziwie reakcji ludzi na tym forum.
      • mister27 Re: a czemu sie tu dziwic? 25.01.10, 12:48
        walka o nizsze alimenty często nie wynika ze sknerstwa wobec
        dzieci.niektórzy tatusiowie alimenty traktują jako kasę dla exs
        żony, boli ich to, ze to ona decyduje o wydawniu ich
        pieniędzy.ponadto w sytuacji kiedy dziecko przebywa u ojca połowę
        czasu i on wtedy finansuje wszystkie potrzeby dziecka( rozrywka ,
        hobby przybory szkolne)płacenie "żonie" (nie na dziecko)pełnych
        alimentów jest nieuzasadnione.czy takie podejście jest słuszne?
        • bimba81 Re: a czemu sie tu dziwic? 25.01.10, 13:13
          oczywiście jestem za!! w przypadku gdy ojciec faktycznie opiekuje się dzieckiem
          pół miesiąca jest to uzasadnione ale w przypadku gdy ojciec zlewa dziecko
          miesiącami? hmmmm
        • morekac Re: a czemu sie tu dziwic? 25.01.10, 14:10
          Poza rozrywką jest jeszcze proza życia - czyli opłaty za
          przedszkole, opłaty szkolne, opłaty za zajęcia dodatkowe, za
          kolonie, ferie, ubrania itp. I niezależnie od tego, że dziecko
          przebywa pół miesiąca z mamą,a pół z tatą - należałoby się dogadać,
          kto i kiedy za to płaci. Bo fajnie jest byc tatą chodzącym z
          dzieckiem do kina, zwłaszcza kiedy mama z dzieckiem nie chodzi, bo
          musi zapłacić za przedszkole. Dziecko to nie tylko rozrywka i
          przybory szkolne.
          • bimba81 Re: a czemu sie tu dziwic? 29.01.10, 13:50
            jeszcze 2 tyg do I rozprawy....
            • wiosenka.pl Re: a czemu sie tu dziwic? 03.02.10, 16:12
              bimba81 napisała:

              > jeszcze 2 tyg do I rozprawy....

              Trzymaj sięsmile Powodzenia!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja