takisiakinijaki
20.01.10, 08:40
Wstyd mi za Pana Donabate - choć może za niego najmniej bowiem nie
wydaje się on panować nad tym co robi i pisze, dlatego może - po to
by oddalić od siebie myśl, że można być takim człowiekiem bez
problemów psychicznych - usprawiedliwiam jego
szaleństwo ...szaleństwem.
Niemniej jednak wstyd...
Wstyd mi za Pana Michszyb - jakoś nie potrafię sobie usprawiedliwić
tego co robi problemami jakie jakoby robi mu żona.
Nie potrafię nie widzieć w jego postach postawy typu: zadecydowałem
i tak ma być!
Nie ma tu szaleństwa poprzednika ale jest życie wg własnej wizji,
której niepodporządkujący się, stają się automatycznie wrogami - jak
matka jego dzieci, która śmie mieć własne co do nich plany, własne
życie i śmie nie reagować na przesłane przez Pana Michszyb'a nocą
maile o 'obowiązkowym' stawiennictwie rano skoro świt...
Wstyd mi za Pana Jawnogrzesznika - co nie widzi nic niewłaściwego w
potępianiu swej żony, za to że bezmyślnie rozwaliwszy swoje bodajże
1700zł na trzy osoby (pewnie na zbędne jedzenie czy buty dla
dzieci), korzystając być może z pomocy rodziców idzie do fryzjera.
Tymczasem dorosły człowiek - Pan Jawno... założywszy kiedyś rodzinę
pozwala ją teraz bez żadnych skrupułów utrzymywać swojemu ojcu...
Do tego niewłaściwe dla niego jest roczne 'byczenie' się żony na
urlopie ZDROWOTNYM, zaś nie jest niewłaściwe poprowadzenie przez
niego spraw majątkowych w taki sposób, że konsekwencjami JEGO
niewłaściwych decyzji co do spółek i wspólników, JEGO zaniebdań
prawnych (upadłość) - zaprzepaścił majątek jego, jego żony i jego
dzieci(!)...
Wstyd mi jako facetowi - za takich przedstawicieli płci męskiej...
Za cholerę nie mogę zrozumieć, że można winić wszystkich innych za
swoje niepowodzenia, nie widząć jak się 'przy okazji' rani swoje
własne dzieci.
(Piszę te słowa jedynie dla własnej potrzeby reakcji za parę
ostatnich dyskusji tu na forum - dyskusji z wymienionymi przeze mnie
Panami - nie dla rozpoczęcia z nimi polemiki. Tę już uważam po
lekturze ich słów za kompletnie bezsensowną.)