Zaradny facet...

23.01.10, 19:53
Natchnęły mnie ostatnie wątki i tak się zastanawiam jak to jest u Was. Jest to
głównie pytanie do kobiet ale nasi Panowie może tez się wypowiedzą, na co liczęsmile
Czy imponuje Wam mężczyzna zarabiający "1000 zł" na rączkę, czyli jak dla mnie
osobiście bardzo mało...? Jak podchodzicie do kwestii pieniędzy? Jest to temat
istotny? B

Czy dla faceta to problem jeśli jego partnerka zarabia znacznie więcej?

Moje zdanie w tym temacie jest takie. Jest to dla mnie osobiście w jakimś
stopniu ważne. Sama jestem zaradna, kupiłam mieszkanie, zmieniłam pracę na
lepiej płatną czyli w moim odczuciu da się.
    • ulkar Re: Zaradny facet... 23.01.10, 19:59
      To zależy... od sytuacji. Bywa tak, że zaradny facet, przez jakis
      czas jest w dołku. Mój zaradny skąd inąd jeszczemąż kiedyś przez
      jakieś 1,5 do 2 lat nie miał konkretnej roboty i pracował dorywczo
      mając niewysoki i niepewny wówczas dochód. Zresztą póxniej prace
      całkiem niezłą sama mu załatwiałam (o czym dzisiaj pewnie już nie
      pamięta). Więc różnie w życiu bywa. W każdym razie z jednej strony
      uważam, że jeśli ludzie tworzą rodzinę, to nie zarobki powinny
      decydowac o wartości partnera, ale z drugiej strony, to też nie
      bardzo potrafiłabym pogodzic się z sytuacją, kiedy jedno z
      małżonków, nie wykazuje starań, żeby dobrobyt rodzinie zapewnić, w
      takim stopniu w jakim ma możliwości. Czyli np. leży całymi dniami na
      kanapie gapiąc się w TV lub popijając piwsko. Nie ma jednoznacznej
      odpowiedzi bo sytuacje bywaja bardzo rózne.
      • dsz27 Re: Zaradny facet... 23.01.10, 20:04
        Ok to dla mnie jasne. A załóżmy sytuację, w której poznajesz faceta i
        dowiadujesz się, że facet mimo możliwości zarabia właśnie tyle.

        Pomijam oczywiście sytuacje chwilowe, każdemu może się podwinąć noga. W
        dzisiejszych czasach wcale nie jest trudno stracić pracę a szukanie nowej nie
        jest przecież takie proste.
        Mówimy raczej o braku motywacji....
    • kobieta306 Re: Zaradny facet... 23.01.10, 20:19
      Chętnie przyłączę się do wątku. Dla mnie facet któremu podwinęła się noga jest
      jak najbardziej ok. Sytuacje są różne i dobry informatyk np traci pracę jest na
      bezrobociu ale szuka, nie poddaje się, ok - pełne zrozumienie. Natomiast taka
      odwieczna memeja życiowa, wiecznie niezmotywowana do działań, przynosząca przez
      30 lat minimalną krajową pensję - dla mnie taki facet niestety ale traci w
      oczach wiele. Jeśli do tego nie ma prawa jazdy wink to już odpada w przedbiegach.
      Facet musi mieć siłę, dawać ją kobiecie, nawet jak jest na chwilowym bezrobociu
      to ta kobieta musi wiedzieć, że on nie dopuści do załamania się stabilizacji
      rodziny. W zamian ja daję mu to samo wsparcie i wzajemnie czerpiemy siłę. A jak
      facet jest memeją to się odechciewa sad
      No i to prawo jazdy - no mężczyzna po prostu musi je mieć smile
    • kobieta306 Re: Zaradny facet... 23.01.10, 20:24
      Jeszcze dodam, że najgorzej jak dochodzi do permanentnego odwrócenia ról i
      kobieta przejmuje role męskie w rodzinie sad z zarobkową włącznie. To wtedy już
      równia pochyła.
      Ja niestety nie potrafię być szczęśliwa w związku gdy mężczyzna nie jest dla
      mnie autorytetem.
      • mola1971 Re: Zaradny facet... 23.01.10, 20:42
        No i zgadzam się ze wszystkim co napisałaś.
        Dodam jeszcze, że facet ma zarabiać więcej ode mnie i w ogóle być o krok przede
        mną. Ale nie dlatego, że ja chcę jego pieniędzy (póki co w tej dziedzinie życia
        sama sobie nieźle radzę) tylko dlatego, że to on ma się przy mnie czuć dobrze.
        Ma nie mieć żadnych kompleksów i dobrze się czuć sam ze sobą i ze mną.
        A propos samych pieniędzy to one poza tym co już napisałam nie są aż tak ważne.
        Dużo ważniejsze jest to czy mężczyzna spełnia się zawodowo. Czy lubi to co robi,
        czy praca jest jego pasją. Nie wyobrażam sobie życia z mężczyzną, którego jego
        praca frustruje i który swojej pracy nienawidzi.
        • kobieta306 Re: Zaradny facet... 23.01.10, 20:52
          Otóż to - nie chodzi o korzystanie z jego pieniędzy tylko o to co napisała mola smile
          Tak myślą właśnie kobiety, które same sobie dobrze radzą finansowo.
          Dla mnie facet ciamajda jest jak hamulec.
          • smutnychlopak Re: Zaradny facet... 23.01.10, 21:18
            Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia smile. Nie wysokość zarobków świadczy o człowieku, bo np. w małych miejscowościach mężczyźni pracują za marne 1000 zł miesięcznie i cieszą się, że w ogóle pracę mają. Wracają do domu i pomagają żonom w przydomowym ogródku czy polu, a w wolnym czasie łatają dziurę w płocie czy grzebią się przy starym poldku. Ciężko nazwać ich ciamajdami, bo jakoś wiążą koniec z końcem i w ciężkim środowisku radzą sobie, gdy koledzy i koleżanki stoją pod sklepem i piją tanie wino. Dobrze że oni i ich żony nie mają komputerów i internetu bo posypałyby się rozwody. W końcu są nieudacznikami.
            • kobieta306 Re: Zaradny facet... 23.01.10, 21:48
              masz rację - facet taki, który w takich a nie innych okolicznościach życiowych i
              środowiskowych radzi sobie, ma pracę, choć inni jej nie mają, pomaga w
              przydomowym ogródku itd. przy poldku pogrzebie - dla mnie nie jest ciamajdą
              tylko zaradnych chłopem smile i takiego chwalę jak najbardziej. Co innego gdy praca
              jest - np. nauczyciel z wątku obok może dać korepetycje ale nie chce?? dzieci z
              300 zł da się przecież wyżywić sad a o resztę niech się martwi pani zona sad
        • very_blondi Re: Zaradny facet... 23.01.10, 20:53
          jasssssne smile bo by sie spelnial zawodowo to trche czasu na prace poswiecic musi.
          A jak juz ten czas poswieca pracy zamiast zonie, to ona zaczyna jeczec, ze jej
          za malo czasu posiweca i szlak wszystko trafia, wszystkie relacje, bo "za duzo
          czasu" facet pracy poswieca.
          Wezcie sie baby zdecydujcie czego chcecie . Chlopa w domu czy kasy na na zabawki.
          • mola1971 Re: Zaradny facet... 23.01.10, 21:02
            Może przeczytaj jeszcze raz? Ale tym razem ze zrozumieniem smile
            NIE potrzebuję kasy faceta bo mam SWOJĄ. I nie mam nic przeciwko temu by dużo pracował jeśli lubi bo nie potrzebuję by ktoś się mną zajmował i nie wiadomo ile czasu mi poświęcał. Duża dziewczynka jestem i sama umiem sobie zorganizować czas, nie potrzebuję opieki.
            • kobieta306 Re: Zaradny facet... 23.01.10, 21:50
              mola - wydaje mi się, że w tym zakresie mamy bardzo podobne poglądy i ja ciebie
              rozumiem smile
              • mola1971 Re: Zaradny facet... 23.01.10, 21:55
                Też to zauważyłam smile
                I chyba wiem skąd u Ciebie takie a nie inne podejście - podobnie jak ja spędziłaś masę z lat z Piotrusiem Panem i masz teraz na taki typ alergię smile Zgadza się? wink
                • kobieta306 Re: Zaradny facet... 23.01.10, 21:59

                  Tak smile) Molu tak jak piszesz - to był Piotruś Pan smile
                  uraz pozostaje.
                  • mola1971 Re: Zaradny facet... 23.01.10, 22:03
                    Pozostaje i nawet nie ma sensu z tym walczyć. Ja to takie typy wyczuwam teraz na
                    kilometr i zwiewam gdzie pieprz rośnie wink))
                    • kobieta306 Re: Zaradny facet... 23.01.10, 22:09
                      a najgorsze, że postrzegane to jest jako zimne i wyrachowane. A ja po prostu
                      wiem czym taki gościu pachnie sad i również zwiewam jak widzę, że pan mieszka z
                      mamą, w bloku i jeździ do pracy tym nieszczęsnym autobusem smile) i nie jestem
                      materialistką. To siedzi zbyt głęboko w głowie. Drugi raz nie wezmę sobie
                      takiego faceta na łeb. Już lepiej samemu być sad
                      • mola1971 Re: Zaradny facet... 23.01.10, 22:12
                        Z takiego samego założenia wychodzę.
                        Facet w moim życiu ma być wartością dodaną a nie kolejnym wrzodem na doopie. Życie z nim ma być lepsze niż bez niego. Jeśli takiego nie spotkam - trudno. Samej i tak jest mi duuuuużo lepiej niż z Piotrusiem Panem. Zdesperowana nie jestem smile
                        • kobieta306 Re: Zaradny facet... 23.01.10, 22:18
                          mola1971 napisała:

                          > Z takiego samego założenia wychodzę.
                          > Facet w moim życiu ma być wartością dodaną a nie kolejnym wrzodem na doopie

                          płaczę ze śmiechu smile)
                          Jesteś mi pokrewną duszą smile)
                          wątek uważam za przedni smile)
                          • mola1971 Re: Zaradny facet... 23.01.10, 22:39
                            Wątek super tylko jakoś mało panów się odzywa smile
                            Ciekawe dlaczego? wink
                            • smutnychlopak Re: Zaradny facet... 23.01.10, 22:42
                              Pań też mało, głównie Ty mola i kobieta 306 smile heheh
                              • mola1971 Re: Zaradny facet... 23.01.10, 22:47
                                Ciekawe dlaczego?
                                Może jakiś inny wątek resztę pochłonął?
                            • sauber1 Re: Zaradny facet... 24.01.10, 00:50
                              mola1971 napisała:

                              > Wątek super tylko jakoś mało panów się odzywa smile
                              > Ciekawe dlaczego? wink

                              No a co mam pisać? Kiedy już stary wyleniały kocur ze mnie, z wypaloną dusza i
                              po 9 latach walki ze sadami totalnie przegrany z trójka dzieci i brakiem
                              perspektyw na lepsze życie. O kant stołu to wszystko ... "boso ale w ostrogach"
                              wink
                              • mola1971 Re: Zaradny facet... 24.01.10, 01:06
                                Zawsze możesz spotkać jakąś fajną wyleniałą kocurzycę, również z dziećmi i wypaloną duszą (ale za to z apetytem na życie) a wtedy...
                                karmelina.wrzuta.pl/audio/9j1cfSo8TZw/justyna_steczkowska_i_aleksander_domogarow_-_czy_te_oczy_moga_klamac
                                Dobranoc smile
                                • sauber1 Re: Zaradny facet... 24.01.10, 01:11
                                  mola1971 napisała:

                                  > Zawsze możesz spotkać jakąś fajną wyleniałą kocurzycę, również z dziećmi i wypa
                                  > loną duszą (ale za to z apetytem na życie) a wtedy...
                                  > karmelina.wrzuta.pl/audio/9j1cfSo8TZw/justyna_steczkowska_i_aleksander_domogarow_-_czy_te_oczy_moga_klamac
                                  > Dobranoc smile

                                  To jest bardzo budujące. Dzięki Ci śliczne Mola smile
            • kasiapfk Re: Zaradny facet... 24.01.10, 20:53
              Molka, ty to jesteś moje alter ego. Nawet dziecków mamy po tyle
              samo smile))))
              Kciałąm napisać, że popieram całkowicie wypowiedz Moli .
              • mola1971 Re: Zaradny facet... 24.01.10, 21:08
                Myślę Kasiu, że nas tzw. kobiet wyzwolonych znacznie więcej na tym forum jest smile))
                • kobieta306 Re: Zaradny facet... 24.01.10, 22:20
                  ja natomiast często spotykam się z niezrozumieniem, a jestem właśnie "kobietą
                  taką wyzwoloną jak Wy". Również tu na forum to niezrozumienie takich jak my jest
                  bardzo widoczne i to wśród obu płci.
        • ulkar Re: Zaradny facet... 23.01.10, 20:57
          Ten nienawidzacy swojej pracy to może byc świetnie zarabiający
          informatyk .... smile
          • mola1971 Re: Zaradny facet... 23.01.10, 21:04
            Oczywiście, że może tak być. I właśnie dlatego napisałam, że ma swoją pracę
            lubić. Nienawidzący swojej pracy informatyk odpada na starcie smile
            Ale nad takim, który swoją pracę lubi mogłabym się zastanowić wink
            • ulkar Re: Zaradny facet... 23.01.10, 21:08
              mola... ale swoją prace może kochać zarabiający 1200 zł animator w
              ośrodku kultury smile Odpada, bo nie imponuje kasą?
              • mola1971 Re: Zaradny facet... 23.01.10, 21:17
                Ulkar, to nie kwestia tego, że on ma mi kasą imponować. To jest kwestia tego, że on będąc przy mnie ma się sam ze sobą dobrze czuć. A animator kultury zarabiający duuużo mniej ode mnie po prostu wiem, że będzie się przy mnie czuł źle. Jestem tego pewna. A na cholerę mi facet, który przy mnie źle się czuje?
                To nie znaczy oczywiście, że taki facet w ogóle jest złym partnerem. Może być świetnym partnerem, ale nie dla mnie.
                Facet ma być jad dobrze dobrana sukienka - w odpowiednim kroju i swoim rozmiarze czujesz się i wyglądzasz świetnie. Gdy próbujesz wcisnąć się w taką o rozmiar za małą to i źle wyglądasz, i źle się czujesz i do tego ryzyko, że na szwach puści. W za dużej z kolei źle się wygląda, najczęściej również nie najlepiej czuje.
                Ja po prostu potrzebuję mężczyzny w swoim rozmiarze. Jakkolwiek dwuznacznie to brzmi wink))
              • dsz27 Re: Zaradny facet... 23.01.10, 21:18
                I oto mamy sedno sprawy. Uwielbiający swoją pracę animator ośrodka domu kultury
                np. w Katowicach zarabiający 1200 zł... co może z tą kasą zrobić? Na cokolwiek
                mu starcza? Imponuje jako facet? Dodajmy, że nie dorabia sobie bo nie czuje
                takiej potrzeby a czas załóżmy ma...więc jak jest? Odpada czy nie. U mnie tak...
                • dsz27 Re: Zaradny facet... 23.01.10, 21:21
                  I dodam, że oczywiście zgadzam się ze stwierdzeniem, że wysokość zarobków nie
                  świadczy o człowieku, o tym czy jest dobry czy zły i czy nadaje się na partnera
                  ogólnie. Mówię tylko o tym, że mi osobiście by to nie pasowało. Innym zapewne
                  spasuje więc ok. To wszystko kwestia oczekiwań i dopasowania się.
                • ulkar Re: Zaradny facet... 23.01.10, 21:22
                  A u mnie chyba nie smile Pod warunkiem, że w domu będzie pracował co
                  najmniej tyle samo co ja... Śmieję sie nieraz, że ja to właściwie
                  zony potrzebuję bardziej niż męża, bo dobrze byłoby, zeby ktos
                  posprzatał, poprał ugotował, pieniądze zarobie sama i dzieckiem sie
                  zajmę... ale na resztę to nie raz czasu brakuje sad smile))))
                  • ulkar Re: Zaradny facet... 23.01.10, 21:25
                    Zresztą... hmm... z moich doświadczeń wynika, że o tym czy mąż ma
                    kompleksy w związku nie decyduje kasa i nie do konca praca. Mój
                    jeszczemąż miał (ma) kompleks niższości leczony poza domem, ale nie
                    wynika on zarobków, bo zarabiał mniej więcej tyle samo czasem mniej,
                    czasem więcej. Kompleks nie wynikał też z prezencji. Ale był
                    (jest)...
                    • mola1971 Re: Zaradny facet... 23.01.10, 21:48
                      Oczywiście, że kasa i praca nie determinuje wszystkiego tylko w tym wątku akurat o tym rozmawiamy.
                      Bo tak w ogóle to ja mam teraz (nauczona na własnych błędach) taaaakie wymagania, że nie wiem czy takie cudo w ogóle po tym świecie chodzi wink))
                      Ale póki co dobrze mi samej, więc se mogę poteoretyzować wink
                • kobieta306 Re: Zaradny facet... 23.01.10, 21:54
                  taki to jeszcze nie jest najgorszy choć u mnie też odpada w przedbiegach.
                  Jeszcze gorszy jest taki co nie dość ,że 1200 zł przyniesie to jeszcze chodzi do
                  tej roboty z musu. I dojeżdża autobusem, bo nie ma prawa jazdy wink
                  • mola1971 Re: Zaradny facet... 23.01.10, 21:57
                    Skąd ja to znam? wink
                    Sam nie ma prawa jazdy, trzeba mu czasem tyłek gdzieś zawieźć, ale samochodu nie umyje bo przecież on go nie używa big_grin
                    • kobieta306 Re: Zaradny facet... 23.01.10, 22:02
                      Śmieje się teraz w głos, bo jak się tak czyta to naprawdę to jest śmieszne - po
                      jakimś czasie oczywiście smile) ale życie z takim ciamajdą i egoistą to nie jest
                      już takie rozkoszne.
                      Ale nikt nie zrozumie tego, bo przecież "to taki dobry człowiek" smile)
                      • mola1971 Re: Zaradny facet... 23.01.10, 22:05
                        Bo na zewnątrz oni są do rany przyłóż. Grać potrafią całkiem nieźle. Może jeden z drugim z powołaniem się pominęli i aktorami powinni zostać wink))
                    • smutnychlopak Re: Zaradny facet... 23.01.10, 22:10
                      Odnośnie prawa jazdy to się zgadzam.
                      Mam do czynienia z branżą budowlaną i każdy kto na rozmowę o pracę przyjdze piechotą lub przyjedzie autobusem jest źle postrzegany przez pracodawcę, bo albo już coś chlapną albo w niedługim czasie zamierza, typowy siny nos. Coś w tym jest smile
                      • kobieta306 Re: Zaradny facet... 23.01.10, 22:15
                        Bo jak facet jedzie i zmienia te pedały, te sprzęgło, gaz i w ogóle to jest to
                        takie no jak by to powiedzieć "męsko erotyczne" smile)
                        chyba mam jakieś braki sad((
                      • mola1971 Re: Zaradny facet... 23.01.10, 22:16
                        Ale jeszcze do tego pomyśl jak się czuje kobieta, która sama ma prawo jazdy a jej chłop nie ma. Toż to ręce opadają uncertain
                        • kobieta306 Re: Zaradny facet... 23.01.10, 22:21
                          mój ex prawo jazdy w prawdzie miał. Ale teraz spotkałam takiego co miał jakieś
                          "nadzieje" na mnie smile) no ale nie dość że Piotruś Pan to jeszcze bez prawa jazdy
                          smile) oj demony przeszłości się odezwały. Facet nie miał szans i trzeba go było
                          pogonić wink
                          • mola1971 Re: Zaradny facet... 23.01.10, 22:42
                            To dobrze, że umiesz gonić a nie litujesz się nad biednym misiem pysiem, którego
                            nikt nie kocha i ptaszki na niego (za przeproszeniem) srają wink))
                            A już jak słyszę jakiegoś, który opowiada jak to całe życie miał ciężko, pod
                            górkę i wiatr w oczy to wieję szybciej niż światło wink))
    • ona_37 Re: Zaradny facet... 23.01.10, 20:56
      W życiu różnie bywa,dla mnie pieniądz to rzecz nabyta dzisiaj są jutro może ich nie być i odwrotnie ale potrzebne są jak powietrze.Mnie imponuje dusza człowieka a nie ile zarabia,oczywiście nie zarabiałabym na niego.Dla niektórych nie jest problemem ,że partnerka zarabia więcej,wrecz przeciwnie jest im to na rekę.Osobiście jestem osobą zaradną od zawsze.
    • woman-in-blue Re: Zaradny facet... 23.01.10, 21:00
      Moj eks w chwili gdy ode mnie odchodzil 2,5 roku temu zarabial 12
      tys zl miesiecznie. Teraz jest bez pracy i w przyszlym miesiacu moge
      nie dostac alimentow. Boze daj mi takiego co zarabia 1000 zl,ale
      systematycznie, nie przepija tego a np. raz w miesiacu kupi dobra
      ksiazke!
    • julka1800 Re: Zaradny facet... 23.01.10, 21:27
      Coz, to nie jest duzo, ale czy naprawde glownym kryterium jest ile
      on zarabia.
      Tak sie zastanawiam czy wolalabym dobrze zarabiającą ale ciamajde,
      ktora gwożdzia nie potrafi wbic, czy skromnie zarabiającą "złotą
      rączkę", i raczej wybralabym to drugie.

      Moze dlatego, ze moj tata w domu i na dzialce robi dokladnie
      wszystko.
      • kobieta306 Re: Zaradny facet... 23.01.10, 21:56
        z dwojga złego to już to drugie lepsze smile)))
      • akacjax Re: Zaradny facet... 23.01.10, 22:11
        Myślę, że kryterium jest to, czy on umie się sam utrzymać, czy zawsze jest
        wsparty-albo na rodzinie, albo kobiecie...
        Nigdy nie byłam w sytuacji, że ktoś mnie utrzymuje, nie byłam w sytuacji, że mam
        w domu złotą rączkę bez stałych dochodów, ale gdy tak się zastanowiłam...to
        pewnie po krótkim czasie okazałoby się, że życie to coś więcej niż poprawnie
        naprawiony kran.
        A czy mogłabym mieć u boku artystę, który się realizuje i wymaga "atmosfery"?
        Pewnie nie. Ale na pewno są osoby, którym taka sytuacja nie przeszkadza,
        przeciwnie-podoba się nawet.

        I to działa tez w druga stronę..niektórzy mężowie "tolerują" niskie zarobki żon....
    • pan-kowalski Re: Zaradny facet... 23.01.10, 22:01
      dsz27 napisała:

      > Czy dla faceta to problem jeśli jego partnerka zarabia znacznie
      więcej?

      Nie. Gdyby zarabiała znacznie mniej to też nie stanowiłoby to
      problemu. Problem zaczyna się w momencie, gdy ktoś z kimś jest dla
      kasy.
      • kobieta306 Re: Zaradny facet... 23.01.10, 22:05
        to się nazywa prostytucja jeśli się jest z kimś dla kasy.
      • mola1971 Re: Zaradny facet... 23.01.10, 22:06
        pan-kowalski napisał:
        Problem zaczyna się w momencie, gdy ktoś z kimś jest dla
        > kasy.

        To prawda. Taki układ z założenia nigdy się udać nie może. Prędzej czy później to wylezie a skutki bywają opłakane.
      • woman-in-blue Re: Zaradny facet... 23.01.10, 22:08
        Tutaj sie zgodze smile
        Wolalabym faceta , ktory szaleje za mna, a ja za nim - niezaleznie
        od tego ile zarabia!
        • smutnychlopak Re: Zaradny facet... 23.01.10, 22:17
          Z ciekawości zalogowałem się na be2, taki portal randkowy. Jedną z odpowiedzi jakie trzeba wypełnić, to roczny dochód. Jak nie wypełnisz to czerwonymi literami wyskakuje info że będziesz źle postrzegany. Ciekawe dlaczego i komu zależy na takiej wiedzy. Pozostaje się tylko domyślać co kobiety wpisują w wyszukiwarce heheh
          • mola1971 Re: Zaradny facet... 23.01.10, 22:46
            Z tego co mi wiadomo to również kobiety muszą tam podać info o zarobkach. Dlatego nie wiadomo również jakimi kryteriami kierują się panowie wybierając tam sobie panie smile
            Jakiś czas temu czytałam artykuł na temat tego portalu i pomijając to, że w ogóle i z zasady omijam portale randkowe to gdyby kiedyś mi coś takiego do głowy przyszło to be2 byłby chyba jednym z ostatnich, na który bym weszła.
            • smutnychlopak Re: Zaradny facet... 23.01.10, 22:55
              Zgadzam się co do be2 ale chciałem sprawdzić czy żonusia już kogoś znalazła, czy jeszcze jest w fazie poszukiwań, bo do osób tracących czas ona nie należy.
          • kobieta306 Re: Zaradny facet... 23.01.10, 22:48
            hehehe chłopaku - a ciekawe ilu panom sie zera "pomylą" przy tym wyznaniu smile)))
            i wcisną za dużo żeby atrakcyjność sobie podnieść smile)
            • smutnychlopak Re: Zaradny facet... 23.01.10, 23:00
              hehehe, przyznam że sam miałem pokusę, ale że co innego mną kierowało logując się tam, to nic nie zaznaczyłem, ale domyślam się że są tam sami milionerzy:p
              • mola1971 Re: Zaradny facet... 23.01.10, 23:05
                Taaa, i niech sobie ci milionerzy szukają tam naiwnych gąsek wink
                W dodatku ci milionerzy w większości są żonaci tylko jakoś tak zapominają o tym fakcie wspomnieć wink))
          • pan-kowalski Re: Zaradny facet... 23.01.10, 23:38
            smutnychlopak napisał:

            > Z ciekawości zalogowałem się na be2, taki portal randkowy. Jedną z
            > odpowiedzi jakie trzeba wypełnić, to roczny dochód. Jak nie
            >wypełnisz to czerwonymi literam i wyskakuje info że będziesz źle
            >postrzegany. Ciekawe dlaczego i >komu zależy na takiej wiedzy.

            Myślę, że przede wszystkim serwisowi, bo chcą na Tobie zarobić.
            be2 jest chyba w stylu www.mydwoje.pl, tam też jest test
            psychologiczny. Moim zdaniem tego typu portale są poważniejsze
            i lepsze do randkowania od Sympatii itp. serwisów randkowo-
            społecznościowych.
            • dsz27 Re: Zaradny facet... 23.01.10, 23:44
              Chłopaku kobiet jest tu znacznie więcej;P Ja aktualnie piję winko z koleżanką
              więc jestem tu z doskokusmile
              A wracając do tematu kasy to nie bez powodu moja znajoma twierdzi, ze ideałem
              jej faceta jest mężczyzna mający 90 lat, 40 stopni gorączki i 100 milionów na
              konciewink Euro rzecz jasnewink
              • mola1971 Re: Zaradny facet... 23.01.10, 23:48
                Gorzej jak mu ta gorączka przejdzie i w zdrowie pożyje jeszcze 20 lat a kasę w spadku na bezdomne psy zapisze tongue_out
                • dsz27 Re: Zaradny facet... 24.01.10, 00:09
                  Jak to się po polskiemu mówi Kochana: lajf is brutal end ful of zasackas;P
                  • mola1971 Re: Zaradny facet... 24.01.10, 00:16
                    smile))
            • panda_zielona Re: Zaradny facet... 24.01.10, 01:03
              Z ciekawości weszłam sobie na ten portal b2.Bardzo ciekawe są tam
              komentarze.Wychodzi,że to jedno wielkie oszustwo,ściągają sobie sami
              kasę (niemałą 160 zl) z konta jak zapłacisz raz kartą.
              • pan-kowalski Re: Zaradny facet... 24.01.10, 12:27
                To jest oszustwo, ale jeśli ta informacja byłaby ukryta.
                Jeżeli wyraźnie i jawnie napisali, że utrzymanie konta kosztuje 160
                zł/mies. i po wpisaniu danych karty kwota ta będzie z niej pobierana
                automatycznie, to oszustwa nie ma. Gdyby ktoś przyszedl do firmy w
                której pracujesz i powiedział, że jesteści oszustami, bo macie za
                wysokie opłaty / marże / prowizje, to co byś mu odpowiedziała ? Że
                rzeczywiście firma za dużo zarabia (a w związku z tym i Twoje
                wynagrodzenie jest zbyt wysokie), czy żeby sobie poszukał podobnej
                usługi u konkurencji ?
                • panda_zielona Re: Zaradny facet... 24.01.10, 17:35
                  forum.gazeta.pl/forum/w,343,76262963,76262963,Uwaga_oszusci_z_be2_pl_.html

                  Z opinii tam zamieszczonych wynika niestety,że to jednak oszuści są.
                  To tak gwoli informacjii tylko,bo nasze forum nie tego dotyczy.smile
    • lampka_witoszowska Re: Zaradny facet... 24.01.10, 12:02
      jak dla mnie to dotyczy tak samo mężczyzny jak kobiety - w przypadku
      kobiety można jeszcze sprawę tłumaczyć nieco gorszą pozycją zawodową
      kobiet, ale jeśli to kwestia wykształcenia, to juz tak samo dotyczy
      obu płci - o zdrowiu psychicznym świadczy m.in.to, że się chce - i
      umie - zarabiać, czyli być wynagradzanym za wykonaną pracę

      i nei tylko o zaradnośc tu chodzi, ale o szacunek do siebie i swojej
      pracy własnie
    • pendzacy_krolik dla mnie pieniadze sa mniej wazne 24.01.10, 16:25
      wystarczy,jak zarobi tyle,co ja, czyli 2 tys. na 3 osoby wystarczy.
      i tak kiedys bylo. mialam wtedy w domu meza. odkad zaczal zarabiac 3
      razy tyle nie mam meza. i wszystko sie ryplo.nie mowiac juz,ze
      odbilo mu od tej kasy.
    • triss_merigold6 Re: Zaradny facet... 24.01.10, 16:35
      Nie interesuje mnie typ TATA BOREJKO, bezrobotny zawodowy, artysta
      czy inny poeta z głową w chmurach, ciałem w knajpie i bez grosza
      przy duszy.
      Facet ma być zaradny i nie stanowić dla mnie ciężaru, nie zmuszać do
      obniżenia standardu życia oraz być wszechstronnie użytkowy w domu.
      Mogę zarabiać więcej, luz ale mam widzieć, że facet się STARA a nie
      kwitnie na ciepłej posadce za 1200 zł.
    • bosa.nowa Re: Zaradny facet... 24.01.10, 17:46
      Dla mnie nie bylo problemem ,ze facet zarabia mniej ode mnie ,ze
      gdzies tam nie do konca idzie tak jak powinno ,niestety to on zaczal
      miec z tego powodu problemy ,kompleksy ,czul sie niedowartosciowany
      i zaczal dowartosciowywac sie gdzie indziej .Wszystko zalezy od tego
      jaki jest ten facet ,czy jest silny ,dojrzaly ,odporny -wtedy
      problemy go mobilizuja -slaby pociagnei Cie w dol uzalajac sie nas
      soba i szukajac win w Tobie.
    • cold.wind.blows Re: Zaradny facet... 24.01.10, 22:08
      Ciekawy wątek. Czy zarabianie pieniędzy jest miernikiem zaradności?
      Jest, ale nie jedynym. Może powiem o sobie. Rodzice wykształceni,
      raczej średniozamorzni. Od 15 roku życia, przez całą szkołę średnią
      i studia sam zarabiałem na swoje potrzeby, pracowałem na budowach, w
      rolnictwie w Polsce i za granicą, coś kupiłem, coś sprzedałem i
      takie tam. Teraz mam swoją firmę i generalnie nie narzekam. Ale nie
      dajmy się zwariować. Pieniądze nie są żadnym wyznacznikiem wartości
      człowieka. Mogą stanowić dla kogoś kryterium wyboru partnera, bo
      każdy ma do tego prawo, ale nie szukajmy dla swojego kryterium
      usprawiedliwenia, czy wytłumaczenia, że to dla jego dobra itd. Mnie
      też kiedyś się podwinęła noga i kilka miesięcy musiałem się odbijać
      z dołka. To co, nagle już przestałem być ok, bo nie zarabiałem tylko
      musiałem odrabiać straty. Teraz powodzi mi się dobrze, ale jeżeli
      jutro coś się stanie, to co, nagle przestanę być atrakcyjnym
      partnerem?
      Ja nie dla siebie tu szukam wymówki, bo finansowo radzę sobie dobrze
      i jeśli będę zdrowy, to raczej zawsze będę na powierzchni. Ale jakoś
      nie bardzo bym chciał, aby w stosunku do mnie zastosowano takie
      kryterium "przydatności". Wg mnie jest w zyciu kilka istotniejszych
      spraw i bycie razem nie ogranicza się zarabiania pieniędzy przez
      mężczyznę.
      • kobieta306 Re: Zaradny facet... 24.01.10, 22:17
        Zaradność to nie tylko zarabianie.
        Ty jesteś zaradnym facetem.
        Jak już gdzieś wcześniej pisaliśmy zaradny facet w np Bieszczadach w ogródku
        przydomowym pomoże i poldka naprawi smile
        W tym wątku chodzi chyba moim zdaniem bardziej o ogólne podejście życiowe.
        • ulkar Re: Zaradny facet... 24.01.10, 22:26
          W każdym razie facet nauczyciel to pierdoła - za mało zarabia ....
          nie nadaje się na partnera - taki mniej więcej wniosek jest z tego
          watku sad
          • kobieta306 Re: Zaradny facet... 24.01.10, 22:35
            nie smile

            wniosek jest taki, że każdy interpretuje jak mu się podoba.

            Ja nie zrozumiem żony alkoholika, bo nie byłam nigdy w takiej sytuacji. Mnie nie
            zrozumie kobieta, która miała w domu zaradnego męża.
            Każdy jest w jakiś sposób naznaczony swym nieudanym związkiem.
            a tutaj spotyka się cały przekrój ludzi którzy mają skrajnie różne przyczyny
            rozwodu i próbują dojść do wspólnych wniosków smile

            Stąd wiele nieporozumień.
            Facet nauczyciel jest sam w sobie ok smile
            Ech - czy ktoś to rozumie?? halooooo? smile
      • dsz27 Re: Zaradny facet... 24.01.10, 22:22
        Ależ oczywiście, że każdemu może się podwinąć noga, pisałam już o tym gdzieś
        poniżej. Raz jest lepiej a raz gorzej, o tym chyba wszyscy wiemy. W moim
        odczuciu chodzi o chęć poprawienia sobie poziomu życia dzięki zawodowym
        realizacjom i zarobionym pieniądzom. Chodzi o zaradność i wychodzenie z dołka
        obronną ręka. Chodzi o chęć samorealizacji i podnoszenia swoich kwalifikacji. O
        nie poprzestawanie na najniższej krajowej bo mi się nie chce.

        Osobiście dla mnie jest ważna strefa finansowa, nie jest ona jednak jedyną ważną
        kwestią. Ale akurat o niej teraz rozmawiamy więc skupię się na tym. Sama
        zarabiam pieniądze na siebie i młodych. I lubię korzystać z wypracowanych przez
        siebie profitów. I chciałabym aby mężczyzna, z którym się zwiążę na stałe miał
        przysłowiowy "łeb na karku". Żeby czuł i chciał podnosić sobie poziom życia
        właśnie dzięki możliwością finansowym, które są efektem pracy.
        Dodam, że prawo jazdy zawsze można zrobić, trzeba tylko chcieć.
        I właśnie o CHCENIE tutaj chodzi.
        • cold.wind.blows Re: Zaradny facet... 24.01.10, 23:06
          W wypadku firmy progres jest konieczny, zeby w ogóle istnieć, ale
          mnie już nie chodzi o pieniądze, bo gdybym zarabiał ćwierć tego i
          tak mi wystarczy na wszystko, co potrzebuję. Nie zamierzam popadać w
          jakiś obłęd i podnosić sobie poziom życia bez opamiętania, bo życie
          też nie na tym wg mnie polega. Być może nie jestem typowy, bo nie
          lubię blichtru, żyję raczej skromnie, jak na możliwości, jeżdżę
          gorszym samochodem niż pracownicy i zdarza mi się komuś pomóc
          finansowo. Ja w każdym razie nie oceniam nikogo przez pryzmat "łba
          na karku", aczkolwiek to każdego wolny wybór, choć w moim
          przekonaniu niewłaściwy.
          • dsz27 Re: Zaradny facet... 24.01.10, 23:14
            Nie mówimy o popadanie w obłęd i o dzikim pędzie za pieniądzem. Mówię o zdrowym
            podejściu do spraw zawodowych i finansowych. O nie poprzestaniu na minimum bo
            tak mi się akurat chce a raczej nie chce mi się nic innego. To jest moje
            osobiste zdanie i oczywiste jest dla mnie to, ze ktoś może mieć inne.
            Każdy ma jakieś oczekiwania i o tym właśnie jest ten wątek, między innymi o tym.
          • phoebe_buffay Re: Zaradny facet... 24.01.10, 23:20
            Myślę, że nie chodzi o ciągłe podnoszenie poziomu życia. Zresztą
            czasem można go podnieść bez nakładów finansowych. Chodzi może o to
            żeby znaleźć złoty środek i pracować tyle ile trzeba i mieć wolnego
            tyle samo. Jedno wiem, facet leń jest do bani.
            • smutnychlopak Re: Zaradny facet... 24.01.10, 23:26
              Kobieta leń też jest do bani smile
              • mola1971 Re: Zaradny facet... 24.01.10, 23:30
                Oczywiście, że tak smile
              • phoebe_buffay Re: Zaradny facet... 24.01.10, 23:32
                > Kobieta leń też jest do bani smile
                ale wątek jest o facecie
          • mola1971 Re: Zaradny facet... 24.01.10, 23:21
            Wiesz co Cold? Tak naprawdę to się wszystko sprowadza do tego by się komuś chciało chcieć. A wypracowane w ten sposób pieniądze to sprawa drugorzędna jest. Chodzi o to by ktoś wykorzystywał dane mu przez Boga/naturę możliwości a nie siedział i czekał aż ktoś inny za niego coś zrobi. Chodzi o to do czego człowiek doszedł SAM a nie np. dziedzicząc coś po zamożnych rodzicach.
            A to, że komuś noga się może powinąć i np. może zwyczajnie po ludzku zachorować jest oczywiste. I w żaden sposób nie zmniejsza to wartości takiego człowieka jako partnera.
            • lampka_witoszowska Re: Zaradny facet... 25.01.10, 00:10
              wg mnie podwinąć noga to jedno, a miłość i pasja, nawet za mniejsze
              pieniądze, to drugie...
              dlatego nauczyciel-wariat kochający swoją pracę jest dla mnei
              obiektem zachwytu, zaś nauczyciel odczuwający niechęć do swojego
              zawodu to już nieciekawy jegomość
Inne wątki na temat:
Pełna wersja