słodka kochanka- kat czy ofiara ?

23.01.10, 20:12
historia którą opiszę to dowód na to ze z kata można zrobić ofiarę.
bohaterowie to małzenstwo bez problemów. mają wszystko na starcie,
nie muszą się martwić o byt i pracę, kochają swoje udane dziecko.On
spokojny domator ciagle wychwalany i dowartościowany przez swoją
atrakcyjną uśmiechniętą żonę.po 11 latach bomba wybuchła.mąż ją
zdradził i zaczął znecać się nad nią. dla dobra dziecka wyprowadziła
się z domu. po paru miesiącach są po, w miarę spokojnym
rozwodzie. Wszystko w rodzinie kręci się wokół biednej skrzywdzonej
kobiety i jej dziecka.Jej matka stoi za nią murem, wierzy swojej
kochanej uczciwej córce.szokuje ją ze taki porzadny zięć okazał się
draniem- sam zdradził a z chorobliwej zazdrości przypisuje zdradę
żonie i obrzuca ją błotem. druga strona prawdy!! Owszem znalazła sms
z wyznaniami miłosnymi od jego przyjaciółki od zwierzeń( po
urodzeniu
dziecka minęła fascynacja mężem)i b to przeżyła. przez parę miesięcy
trzymala to w tajemnicy i udawała że wszystko jest ok ale zaczęła
żyć dla siebie.Nie obchodziło ją dziecko i dom.Regularnie 1-2razy w
tygodniu znikała na całe noce.Mąż nie wierzył w sptkania z
koleżankami, kiedy znalazł sms od kochanka działał jak w amoku,
przyznał się żę ją uderzył. Blagał aby została ale następnego dnia
wyniosła się do matki.Pomimo ze mgła tam mieszkać przeniosla się do
wynajętego przez kochanka mieszkania. mogli się tam dyskretnie w
tajemnicy przed wszystkimi spotykać .

status quo- on okazał się wspaniałym ojcem, dziecko uwielbia z nim
przebywać (3razy w tyg i soboty -niedziele)lubi jego nową
partnerkę.Matka nie ogranicza kontaktów , wręcz odwrotnie.
ona kupiła mieszkanie i zamieszkala z kochankiem.jest miła tylko
dla niego i jego dziecka . ze swoim jest już gorzej, dziecko żaliło
się babci to ograniczyła mu z nią kontakty. własną matkę z którą
wcześniej
miala dobre relacje, potraktowała tak bezopcesowo ze znalazła się w
szpitalu bo skrytykowała że bierze opcję oddania dziecka ojcu i
ewentualnej ciąży.Jej partner wydaje się uczciwym człowiekiem tym
bardziej dziwi że toleruje jej zachowanie wobec najbliższych, czy
oni powinni się od niej odizolowć ? ale co będzie z jej dzieckiem?
stało się z tą kobietą czy to ofiara rozwodu? proszę o opinię
    • handra Re: słodka kochanka- kat czy ofiara ? 23.01.10, 20:33
      Nic nie zrozumialem. Strasznie to zakrecone.
    • ona_37 Re: słodka kochanka- kat czy ofiara ? 23.01.10, 20:35
      Tak już w życiu bywa ,że zdrada odbbija się na niewinnym.Kiedyś kochana osoba nagle staje się w oczach osoby winnej zdrady chorą psychicznie,osobą która z dnia na dzień zneca się psychicznie i fizycznie itp.itp.
      • mister27 Re: słodka kochanka- kat czy ofiara ? 23.01.10, 20:50
        ale czy winne osoby w to wierzą czy wmawiają innym ze tak jest?
        facet został skrzywdzony , mówił prawdę a zona zrobila z niego
        kłamcę i chorobliwie zazdrosnego psychola.ale jak opisałam wcześniej
        kłamstwo ma krótkie nogi.co czuje taka zdemaskowana baba czy ona w
        ogóle coś czuje?

    • very_blondi Re: słodka kochanka- kat czy ofiara ? 23.01.10, 20:56
      I pO CO sie pchasz nie w swoje sprawy? Lepiej ci,, co ci to obchodzi jak i komu
      zycie sie ukalda?
      • mister27 Re: słodka kochanka- kat czy ofiara ? 23.01.10, 21:21
        chcac nie chcą uczestniczę w życiu tych ludzi to jest moja
        najblizsza rodzina. moje odczucia mogą być subiektywne dlatego
        cenne są dla mnie opinię osób które mają podobne przeżycia.tu jest
        dziecko które moze być skrzywdzone i które chcę widywać.dlatego
        decyzja czy odwrócić się od tej kobiety która jest mi bliska i którą
        kocham nie jest łatwa. prozumienie z jej exs mężem jest
        automatycznie przeciw niej.
        • sbelatka Re: słodka kochanka- kat czy ofiara ? 23.01.10, 21:33
          określ - kim jest ta kobieta..
          siostra, kochanka, ciocia...

          bo to pewnie duzo zalezy od tego, tak przynajmniej mysle...

          chociaz nie calkiem wiem co mysle w tej sprawie - bo to może i ona
          (sprawa) pokręcona jest ale chyba nie tak bardzo
          ale opowiedziłes ją jakby dla mnie lekko nieczytelnie...

          i czego od nas oczekujesz?

          odpiadam na to czy taka baba cos czuje? bo chyba jakoś tak pytałeś..

          jednak taka baba czuje.. inna nie
          jeden taki chlop cos czuł .. a inny nie...
          bo częśc z nas - to jednostki psychopatyczne; i to zdaje sie częściej
          niż sie tego spodziewamy

          a co czuje ta konkretna baba? kto to wie..
          • mister27 Re: słodka kochanka- kat czy ofiara ? 23.01.10, 21:52
            chodzi o moją siostrę jedyną zresztą i siostrzenicę którą kochamy
            ponad wszystko.nasza matka to kryształowo uczciwa kobieta cierpi ze
            zraniła i oszukała ją córka, boi się o nią i jej dziecko i żal jej
            zięcia.
            • handra Re: słodka kochanka- kat czy ofiara ? 23.01.10, 23:29
              Bardzo niejsno jest opisana ta cala historia. Tyle co zrozumialem ofiara zostal
              Twoj szwager i siostrzenica. Siostra zyje z kochankiem i slabo kocha swoje
              dziecko. Ale o jaka babe chodzi? kto zostal zdemaskowany?

              Odwrocenie sie od wlasnej siostry, corki jest trudne, ale nie nalezy prze dnia
              ukrywac faktu, ze zrobila swinstwo swojej rodzinie i najblizszym. Siostrzenica
              niczemu winna wiec i Wasze kontakty z nia powinny byc dobre.
            • sbelatka Re: słodka kochanka- kat czy ofiara ? 24.01.10, 00:00
              wiesz co..
              w każdej mądrej książce poswięconej ludziom pisza wyraźnie - i ja sie z
              tym zgadzam -
              NIE AKCEPTOWAC czyjegoś zachowania - to jedno
              nie akceptować człowieka (odrzucic) to drugie, zupelnie inne

              ona jest Twoja siostrą, osobnym człowiekiem, - popełnia błędy, robi
              świństwa na własne konto

              więc jako siostrę (jesli ja kochasz ) to sobie ją kochaj - ale jasno
              możesz wyrazić swoje zdanie nt. jej POSTĘPOWANIa
              nie oczekując zresztą, ze wpadnie w szloch i podziekuje Ci że jej
              unaoczniłes jej błędy

              zreszta - jak już jej powiesz co myslisz o JEJ ZACHOWANIu a NIE O NIEJ -
              a zechcesz z nia zachować kontakty - to już do tego nie wracaj, to nic
              nie da

              wiesz jaka jest różnica zapewen, ale dla jasności napiszę :
              NIE - ty jestes suką, zdzirą i kim tam jeszcze
              TAK - nie podoba mi sie i nie akceptuje tego, ze zdradziłas męża i
              zostawiłas dziecko (konkretne zachowania, działania + twoj stosunek do
              dzialan a NIE do siostry)

              w sprawie zjednoczenia sie z mężem siostry - jesli uważasz, ze CHCESZ
              sie z nim kolegowac - to sie koleguj

              siostra sama bedzie musiala dokonac wyboru - Ty - i to Ci sugeruję -
              postąp tak jak CZUJESZ, ze chcesz


              no, może z wyjątkiem wyklinania siostry i zamykania jej drzwi pzred nosem

              martwie sie trochę tym, ze mama taka krystalicznie czyta... bo w takiej
              czystocie czasem trudno dostrzec drugiego człowieka
              bo jam bez skazy - to i ty masz byc bez skazy...

              a człowieki mają jednak tendencje do popadania w grzechy i upadania..
              ale warto im podawać rękę ...cos mi sie zdaje, ze komus tam dawali
              szanse w Biblii

              a siostzrenica to juz zupełnie inna kategoria - i jeśli tylko możecie to
              zajmujcie się budowaniem dobrych relacji z małą - jako drugoplanowe
              traktując sprawy między jej rodzicami

              a jak tam było między nimi?.. a bo to człowiek wie...

              • mister27 Re: słodka kochanka- kat czy ofiara ? 24.01.10, 12:28
                Byliśmy podporą i oparciem dla niej.Ja bylem na każde jej
                skinienie, rzucałem wszystko i jechałem aby jej pomóc.Ale kiedy
                wyjeżdzałem , nie mogla odwieść mnie na lotnisko bo musiała iść na
                areobik nawet nie pozegnała się ze mną.(wiedząc że nie będziemy się
                widzieć ok roku).Nie złożyła życzeń świątecznych ani noworocznych-
                zrobiła się typowym biorcą. U niej wszystko jest wspaniałe (według
                niej),dziecko jest najszczęśliwsze , uwielbia jej przyjaciela tylko
                że płacze i żali się babci (jej matce) przy każdym spotkaniu.
                problem tkwi w tym że to ona rani własną matkę ,izoluje ją od
                małej.Stała się drażliwa , zniknął jej uśmiech , zraża do siebie
                najbliższych , wrogiem staje się każdy kto nie zachwyca się jej
                pomysłami i obiektem fascynacji.jest arogancka wobec tych którzy ją
                kochają a jedncześnie pozwala sobie aby ją
                poniżała partnerka exs męża. Tak nie zachowuje się człowiek
                szczęśliwie zakochany.to byla prostolinijna osoba , teraz żyje w
                kłamstwie i obłudzie( partner jest w trakcie rozwodu i wieu spraw
                nie można ujawniać). odnosi się wrażenie że dla niego poświęciłaby
                dziecko i własną rodzinę. (ma tylko matkę i brata).Szukamy przyczyny
                dlaczego tak się zachowuje.
                • sbelatka Re: słodka kochanka- kat czy ofiara ? 24.01.10, 13:22
                  szukanie przyczyny jej zachowania - może być uzasadnione
                  o ile podejrzewacie, ze jest ofiara przemocy - uświadomionej przez nią -
                  i jest np. przetrzymywana wbrew swojej woli, z uzyciem siły
                  lub - jeśli podejrzewacie chorobe psychiczną..

                  wszytskie inne powody - sa nieistotne - bo chocbyście nawet
                  je "wyśledzili" - to dla faktów - nie mają znaczenia

                  bo ona JEST niezależną osobą i ma prawo żyć tak jak chce...
                  ma poawo popełnoiac swoje własne błędy i ponosić tego konsekwencje.
                  kropka.

                  Wasze wmocje i uczucia w tej sprawie - są TYLKO Wasze; Wy bierzecie za
                  nie odpowiedzilanośc...

                  nie mam pewności czy rozumiesz co mam na mysli
                  ale jesli np. ktoś powie na mnie "ty to zła matka jesteś" - to JA
                  decyduję (choć niekoniecznie na poziomie uświadomionym) czy mnie to
                  zezłości, rozbawi, sprawi mi przykrość czy w ogóle może nie uruchomi
                  żadnych emocji

                  ktos cos robi - a Ty reagujesz...
                  tak jak umiesz w danej sytuacji, raczej - jak sie nauczcyłeś nawykowo
                  reagować..

                  oczywiście masz prawo do tych swoich reakcji i do podejmowania w związku
                  z tym pewnych działań
                  np. jesli siostra (w Twoim odczuciu) wyraźnie Cię traktuje jak nieważny
                  elemnet rzeczywistości - mimo Twojego zaangazowania - to możesz
                  ZDECYDOWAC czy zmienisz wobec niej swoje ZAWCHOWANIE. To znaczy - nie
                  bedziesz już teraz na każde jej zawołanie.

                  ale masz też prawo - nadal być dla niej dobrym - bo chcesz być dobry dla
                  swojej siostry i jej dziecka. Bez względu na to co ona "w rewanżu" - że
                  sie tak wyraże

                  w gruncie rzeczy - to nawet o to chodzi w jakims sesnie - ze jesteśmy
                  dobrzy bo chcemy - a nie bo oczekujemy czegoś w zamian

                  przy "wymianie" dobroci - jednak jest po prostu łatwiej; ale czy zawsze
                  chodzi o to żeby było łatwiej..

                  rozumiem, ze jestes rozżalony i pewnietrochę zmartwiony tym co siostra
                  robi - bo pzreczuwasz, ze eie jest tak zakochana i szczęsliwa jak
                  powinna być - twoim zdaniem- kobieta, ktora odchodzi od męża do innego

                  no i może nie jest - ale uwierz mi, Ty jej nie uszczęsliwisz

                  mozesz jedynie zadbac żeby JEJ życie i jej błędy i wypaczenia - nie
                  doprowadzily do zerwania waszej relacji
                  jesli Ci na tym zalezy - oczywiście

                  w tej całej sytuacji - to co ważne - to jakoś wspeirać małą i
                  ewentualnie wspeirac ojca małej - żeby ją wspierał

                  o to warto "walczyć" - jesli o cokolwiek

                  i ja w zasadzie uważam, ze ludzie postepują najczęsciej według tego co
                  uważają, ze JEST najlepsze...
                  czasem - sie mylą...
                  czasem - inni uważają, ze oni sie mylą..

                  ale spoglądając na to z innej strony - czy Ty gdybyś chciał np. ożenić
                  sie z jakąs kobietą z poplątaną pzreszlościa - i spotkałbyś sie z ocena,
                  próbami powstrzymywania cię, pzrekonywania, ze jej nie kochasz i tylko
                  ci sie wydaje a to w ogole to zla kobieta ejst - uważalbyś ze INNI
                  naprawde mają PRAWO decydowac co jest dla ciebie dobre - a co złe????

                  ja team jestem pewan, ze mogę zyc według moejgo wlasnego pomyslu na
                  zycie - nie ostepujac według scenariusza mamusi, tatusia, brata,
                  siostry, cioci, dziadzia, sąsiadów, ksiedza dziekana, przyjaciolki,
                  kolezanek, meza, kochanka...

                  a moze - wazniejsze jest zeby zyc tak jak mamusia każe
                  a jesli ma inne zdanie niż ksiadz dobrodziej?
                  jest jakas właściwa kolejnośc - czyje wyobrazenie na temat MOJEGO życia
                  mam wypelniac w pierwszej kolejnosci???
                  mamusi czy męża?
                  tatusia czy mamusi?
                  cioci czy siostry?

                  zaręczam Ci, ze kazdy z nich ma lekko odmienny pogląd na to co POWINNAM!

                  acha, a jej aroganckie (wg. Ciebie) zachowanie to akurat moge bardzo
                  łatwo wytłumaczyć; zapewne pzry każdej okazji usiłujecie ją pouczać,
                  wskazywać swoje rAcje, udowadniac, ze robi błąd.. i ze nie mysli o
                  swojej córce, przepowiadacie marny koniec temu nowemu zwiazkowi,
                  wpędzacie ją wpoczcuie winy...

                  to jak twoim zdaniem ma sie zachowywać..
                  prosić : braciszku kochany - opowiedz mi jak to jestem podłą głupią
                  suczą...porozmawiajmy troche o mojej glupocie...dowal mi
                  a potem pochylić Ci sie do stóp i podziękowac jak to ją ładnie
                  odsądziłeś od rozumu i dobrych intencji...

                  kluczem jest tutaj próba ZROZUMIENIA jej...

                  ale wiem, ze to trudne
                  i ze trzeba sie bardzo wysilic..
                  • mister27 Re: słodka kochanka- kat czy ofiara ? 24.01.10, 21:10
                    nie pouczamy, na każdym kroku przekonujemy ze moze na nas liczyć,
                    godzinami wysłuchujemy kiedy potrzebuje się ,nie wyrażamy opini na
                    temat partnera bo za mało go znamy.rozumiemy że rozgrywki
                    porozwodowe wykańczają. nikt nie oczekuje wdzięcznosci, ale zwykłego
                    szacunku do matki i brata. to my do niej telefonujemy, ona tylko
                    wtedy gdy coś potrzebuje.Nie dziwią mnie nawet te kłamstwa ale
                    arogancję i taką zmianę zachowania trudno wytłumaczyć.ona u nas
                    czuje się jak u siebie ale my u niej mozemy być jak jej coś potrzeba.
                    • sbelatka Re: słodka kochanka- kat czy ofiara ? 24.01.10, 21:39
                      napisz dokładnie - czego oczekujecie pod pojęciem "szacunku"" dla matki
                      i brata

                      to może byc ważne z 2 powodów:
                      - albo okaże sie, ze to nierealistyczne oczekiwanie; jak je sobie
                      szczegółowo opiszesz (ZA POMOCA KONKRTENYCH DZIALAN, CZYLI CO BEDZIE
                      ROBIC A CZEGO NIE)
                      - albo będziesz mial przynjamniej punkty odniesienia, ktore pozwola Ci
                      stwierdzić, ze darzy was szacunkiem lub nie

                      a, ze tak spytam - po co do niej telefonujecie??
                      i PO CO miałaby ona do was dzwonic - oprócz wyrażania swoich potrzeb?
                      jakie sa wasze w tej sprawie oczekiwania

                      chce żebyś mnie dobrze zrozumial - prawdopodobnie sister jest niemila, i
                      całą tą sytaucję widzisz tak jak to opisujesz..

                      ale czy na pewno twoje i mamy oczekiwania nie naruszają granic swobody
                      doroslej kobiety...
                  • handra Re: słodka kochanka- kat czy ofiara ? 24.01.10, 21:25

                    sbelatka napisała:

                    >kluczem jest tutaj próba ZROZUMIENIA jej...
                    > ale wiem, ze to trudne
                    > i ze trzeba sie bardzo wysilic..

                    Ale co tu rozumiec, ze ktos rozwalil rodzine, izoluje dziecko od babci i jest
                    arogancki.
                    • sbelatka Re: słodka kochanka- kat czy ofiara ? 24.01.10, 21:44
                      a jednak handra, a jednak..

                      zrozumienie innych - jest kluczem do porozumienia, udzielenia wsparcia -
                      ale też budowania silnej i trwałej relacji

                      oczywiście możan przyjąc, ze ta babeczka to bura suka, przykopac jej i
                      zatrzasnąc drzwi przed nosem
                      i nie trza sobie zadawac trudu zrozumienia - ani w ogole żadnego trudu
                      • mister27 Re: słodka kochanka- kat czy ofiara ? 24.01.10, 22:24
                        sbelatka napisała:

                        > a jednak handra, a jednak..
                        >
                        > zrozumienie innych - jest kluczem do porozumienia, udzielenia
                        wsparcia -
                        > ale też budowania silnej i trwałej relacji
                        >
                        > oczywiście możan przyjąc, ze ta babeczka to bura suka, przykopac
                        jej i
                        > zatrzasnąc drzwi przed nosem
                        > i nie trza sobie zadawac trudu zrozumienia - ani w ogole żadnego
                        trudu
                        >
                        ta kobieta była w pewnym stopni egoistką, ale napewno uczciwą i
                        zyczliwa osobą, w każdym człowieku umiala znaleźć coś dobrego . z
                        matką miała b dobre relacje , godzinami rozmawiały jak
                        przyjaciółki.pewne sprawy ją moze przerosły jej zachowanie ostatnio
                        tak się zmieniło. mam jest w takim szoku ze nie moe zdobyć się na
                        rozmowę z nią .>
                        • sbelatka Re: słodka kochanka- kat czy ofiara ? 24.01.10, 22:38
                          wiesz co, no nie wiem co ci napisac...

                          bo tu na dodatek pojawia sie matka, z ktora twoja sister rozmawiala cale
                          godziny jak z przyjaciólką.. dla mnie to jakiś abstrakt niezrozumialy..
                          więc chyba musze sie przestac wypowiadac
                          bo moje rozumienie zwiazków, relacji - mozliwe, ze jest zupelnie inne
                          niż Twoje

                          i nie rozumiem co Cie tak zszokowalo?
                          to, ze odeszla od męza- czy to, ze nie rozmawia z matka?
                          • mister27 Re: słodka kochanka- kat czy ofiara ? 24.01.10, 23:02
                            to że oklamywała matkę i to jak arogancko ją potraktowała.
                            • lampka_witoszowska Re: słodka kochanka- kat czy ofiara ? 25.01.10, 00:40
                              po pierwsze, uderzyło mnie to, że obwiniasz siostrę o pobyt mamy w
                              szpitalu - jak dla mnei to może mieć znamiona wzbudzaniem poczucia
                              winy w Waszej rodzinie
                              (może, nei musi - ale przemyśl czy to nei jest zwykłe działanie
                              mające wywołać jakieś kajanie się i powrót na "właściwą" drogę)

                              nie rozumiem, że mama nei jest w stanie porozmawiać z córką... ja z
                              mamą nie mogę ogadać, ale to kwestia oddalenia przez parędziesiąt
                              lat mojego życia, taki układ - zaś skoro były sobie bliskie, to...
                              nie rozumiem, przynajmniej na razie

                              jeśli mieliście dobry kontakt - może Ty możesz z siostrą pogadać?
                              jak kumpel z kumplem, nie jak pouczający brat, który przedstawi
                              tylko oczekiwania - może warto jej zadać te wszystkie pytania?

                              a ostatnia sprawa - może można sprawę zostawic samą sobie? póki
                              siostra sama sobie nei poukłada tego wszystkiego, nie odnajdzie się
                              w tym i nei podejmie decyzji, czy jej to odpowiada - to może warto
                              nei wprowadzać swoich opcji?
                              a dziecko powinno dostawać ciągle jak najbardziej pozytywne
                              komunikaty od Was, jak najwięcej
                            • sbelatka Re: słodka kochanka- kat czy ofiara ? 25.01.10, 09:05
                              mister,
                              no proszę Cie...

                              mamusie maja tendencję do wtącania sie w życie swoich DOROSŁYCH dzieci;
                              niektóre osiagają w tym mistrzostwo
                              niektore dzieci - nie mają wystarczająco siły żeby w stosownym momencie
                              pzregryźć pępopwinę między soba i mamusią - i tak sobie gadają jak
                              pzryjaciólki po kilka godzin dziennie
                              (tu mozliwe, ze spotka mnie ostra krytyka ze strony ludzi, ktorzy maja w
                              mamusi sowja najpelsza pzryjaciółkę; nie zamierzam wchodzić w tej
                              sprawie w polemikę)

                              ale fakt jest taki, ze jak kiedyś napisal Eichelberger - córki nie mają
                              trzymac na kolanach swoich matek lecz swoje córki; w wolnym tłumaczeniu
                              sprowadza sie do tego, ze matki mają sie zajmowac same sobą (nie mówimy
                              ostaruszkach czy innych potztrebujących opieki! ) i swoim życiem - a my,
                              kobiety maay sie zająć naszym życiem i naszymi dziećmi.. głównie
                              kochaniem córek z czym zdaje sie częśc z nas ma klopotysmile

                              wracając do twojej siostry - skoro weszła na drogę nieakceptowaną pzrze
                              mamusie - i mamusia zepewne albo juz dała albo BY dała na pewno wyraz -
                              to MUSIALA klamac...

                              bo sister nie nauczyla sie być doroslą kobieta, ktora ma odwagę
                              powiedziaec mamsi to co uważą za stosowne..

                              żeby nie bylo wątpliwości - to nie Twoja siostra ponosi odpowiedzialnośc
                              za ten stan rzeczy - tylko właśnei Twoja mama, ktora zapewen całe żcyie
                              zgrabnie wygryzała jaja Twojej siostrze (nie wiem co sie wygryza
                              dziewczynkomsmile)

                              ale możliwe, ze robiła to z usmiechem na twarzy i w bialyhc
                              rękawiczkach... oooo, to dopiero wtedy jest trudno zbudowac własną
                              tożsamośc!
                              bo jak mamusia wredna - to można sie na nią wkurzyć
                              a jak tak ciagle chce dobrze.. i tak nam zakłada cieple gacie na tyłek i
                              sprawdza czy mamy czyste uszka i kanapeczki do szkoły - to weź sie
                              cłowieku i zbuntuj...

                              wiec Twoja sister - w moim odczuciu - musiala kłamac

                              a co do "arogancka"...
                              klopocik
                              bo jestem prawie pewna, ze to co Ty i/lub mamusia nazwałes aroganckim
                              zachowaniem - w odczcuiu innych - mogloby na takie określenie nie załużyć

                              i dlatego prosiłam NIE o nazwanie jak - tylko o opisnie tego co robi
                              np.
                              -mówi :to nie Twoja sprawa, daj mi już wreszcie spokój
                              - rzuca słuchawkę lub nie odbiera gdy mamsuia dzwoni
                              - wychodzi z domu trzaskając drzwiami itp.

                              TO sa opisy konkretnych zachowań
                              dla niektórych możliwe, ze mieszczących sie w pojęciu "aroganckich"..

                              mister,
                              spójrz na sprawe wlasnym okiem
                              bo coś mi sie zdaje, ze narazie spoglądasz okiem mamusi

                              "aroganckie" to - jak domniemywam - okreslenie, ktorego na zachowanie
                              sister uzywa Twoja mama....
                              • mister27 Re: słodka kochanka- kat czy ofiara ? 25.01.10, 12:18
                                Jeśli chodzi o klamstwo to okłamywala wszystkich, to zrozumiałe bo
                                jest to osoba której trudno przyznać się do błędu.co do w wtrącania
                                się to odpada bo matka nawet nie pyta , potrafi słuchać ale unika
                                wyrażania opinii bo po ostatnich wydarzeniach zwątpiła w to czy zna
                                się na ludziach."przyjęłą zasadę że nie chwal dnia przed zachodem
                                słońca" co do ich relacji były pozornie poprawne, matka jak była
                                potrzebna nigdy nie odmówiła, ale nie działało to w drugą
                                stronę.Kiedy matka lezała z zapaleniem korzonków przyjaciele robili
                                jej zakupy i podawali przysłowiową szklankę wody.córka przez telefon
                                b jej współczuła ale nie przyszła, tak jeszcze ją nakręciła ze była
                                dumna jak swietnie sobie radzi w chorobie.ostatni incydent byłby też
                                bez większego echa gdyby nie świadkowie którzy byli w szoku ze ta
                                ułożona sympatyczna kobieta w zwykłej rozmowie potrafi tak
                                potraktować własną matkę. matka poprosiła o drobny zakup. (jechala
                                do
                                sklepu)powiedziala coś w rodzaju- co mnie obchodzią twoje
                                rajstopy , czy ja się pytam w co się ubierzesz na sylwestra nie
                                pytam bo mnie nie obchodzisz itd nie cytuję reakcja była taka że
                                kobiety miały łzy w oczach a mężczyźni zamilkli. zrobiła się
                                straszna sytuacja , matka cierpi bo teskni i martwi się o wnuczkę
                                ale jest tak zraniona ze nie czuje się na siłach aby z nią
                                porozmawiać jest przekonana ze wcześniejsze kontakty byly
                                interesowne a nie wynikały z potrzeby serca. siostra milczy , nie
                                odbiera telefonu ode mnie wygląda
                                ze zrobila to z premedytacją aby zerwać kontakty. fragmenty jej
                                skandalicznego wystąpienia słyszał jej partner to on ją
                                przystopował. co do widywania się z dzieckiem napewno możnaby się
                                dogadać z jego ojcem ale to będzie odebrane jako diałanie przeciwko
                                siostrze.narazie emocje biorą gorę łatwo popełnić błedy. mamy
                                nieliczna rodzinę i to strasznie boli ze nie jesteśmy razem, a
                                najgorsze że nie znamy przyczyny.
                                • sbelatka Re: słodka kochanka- kat czy ofiara ? 25.01.10, 21:45
                                  nie mam pojęcia co mogłabym jeszcze napisać...
                                  oprócz tgo co napisalam wczesniej...

                                  spodziewam sie, ze rzecz w jakichś starych żalach, ktore teraz ujrzały
                                  światło dzienne

                                  i one nie muszą być obiektywnie realne - one moga być tylko realne dla
                                  sister
                                  ale to wystarczy
                                  • mister27 Re: słodka kochanka- kat czy ofiara ? 26.01.10, 09:52
                                    dzięki ! cyt:"spodziewam sie, ze rzecz w jakichś starych żalach,
                                    ktore teraz ujrzały światło dzienne" chyba trafiłaś w dziesiątkę.
                                    zamiast zasklepiać się w żalu potrzebna jest szczera rozmowa
                                    ale do niej trzeba dojrzeć,muszą opaść emocje aby ją spokojnie i
                                    mądrze przeprowadzić.Tylko kto pierwszy do tego dojrzeje, matka czy
                                    córka? myślę że ingerencja osób trzecich narazie niewskazana- czy
                                    słusznie?
                                    • sbelatka Re: słodka kochanka- kat czy ofiara ? 26.01.10, 11:12
                                      no cóż..

                                      sprawa będzie trudna; pokolenie rodziców - najczęsciej nigdy nie
                                      dojrzewa do prób porozuminia.. niestety..
                                      są przekonani o swojej nieomylności, mądrości, PRAWIE do...

                                      sister - jest okopana w swoich żalach i w tej sytuacji jaka
                                      zaistniała - zapewen mało gotowa do wyjasniania czegokoliwek z matką

                                      a Ty?
                                      no..
                                      mysle, ze Ty mógłbys coś zrobić..

                                      pytanie- na ile jestes gotów, na ile wystaczy Ci
                                      umiejetności..mediacyjnych, bo w gruncie rzeczy o takich tu mowa

                                      stare żale - SAME sie nie rozpuszczają.. w zasadzie nigdy

                                      jesli Ci zalezy - rozmawiaj, głównie z matką - bo stawiam na to, ze
                                      to mama ma COS na sumieniu.. co zreszta zapewne robiła w dobrych
                                      intencjachsmile

                                      szans duzych Ci nie daję.. ale ... jesli niespróbujesz nie będziesz
                                      wiedział
Pełna wersja